facio60
23.11.07, 20:28
hej, zblizaja sie Swieta.Kiedys byly to dla mnie najfajniejsze dni w
roku.Odkad siegne pamiecia, czekalem z utesknieniem na choinke w domu, potem
bylo wieszanie lampek, bombek,lancuchow i innych ozdob. A wszystko wienczylo
zawieszenie na czubku choinki gwiazdy.Potem ta cala krzatanina w domu,
zapachy...Pamietacie?
Minely lata i oto sam organizowalem swieta, wspolnie z zona i corka.
Ale po latach nastapil rozpad malzenstwa,zona sie wyprowadzila, zostalismy z
corka.
Mieszkamy za granica.Jezdzi sie wiec do Ojczyzny, do rodzicow,rodzenstwa.
Czuje w te dni zawsze niepokoj.Ogladasz rodzine,bliskich.Oni w komplecie, a ja
sam.Przez grzecznosc nikt nic nie mowi,nie zadaje "zyczliwych" pytan.I tak
przechodzi czlowiekowi mysl przez glowe, czy juz zawsze bede tak mial?
Moze niektorym kobietom wyda sie tu dziwne,ze oto dojrzaly facet i nie
wiedziec czemu uzala sie nad wlasnym losem.
Nie chodzi mi o to, w koncu ja tez szukam drugiej polowki i byc moze jestem
blizej tego niz dalej.Jednak nie potrafie tak sobie wymazac tylu wspolnych
lat.Zwlaszcza kiedy corka w Wigilie wedruje od jednej rodziny do drugiej.
Dlatego teraz Swieta kojarza mi sie bardziej z obawa, czy psychicznie
wytrzymam te dni bez wiekszego szwanku.
Moja mama ukrywala przed bliskimi fakt rozpadu mojego zwiazku.
Dochodzi wiec czasem do bardzo niezrecznych sytuacji, ci co to przezyli wiedza
co mam na mysli.
Nie czekuje zadnych porad czy tez wskazowek.Bede wdzieczny za kazdy
komentarz.Dziekuje.