Swieta - czy tez tak macie?

23.11.07, 20:28
hej, zblizaja sie Swieta.Kiedys byly to dla mnie najfajniejsze dni w
roku.Odkad siegne pamiecia, czekalem z utesknieniem na choinke w domu, potem
bylo wieszanie lampek, bombek,lancuchow i innych ozdob. A wszystko wienczylo
zawieszenie na czubku choinki gwiazdy.Potem ta cala krzatanina w domu,
zapachy...Pamietacie?
Minely lata i oto sam organizowalem swieta, wspolnie z zona i corka.
Ale po latach nastapil rozpad malzenstwa,zona sie wyprowadzila, zostalismy z
corka.
Mieszkamy za granica.Jezdzi sie wiec do Ojczyzny, do rodzicow,rodzenstwa.
Czuje w te dni zawsze niepokoj.Ogladasz rodzine,bliskich.Oni w komplecie, a ja
sam.Przez grzecznosc nikt nic nie mowi,nie zadaje "zyczliwych" pytan.I tak
przechodzi czlowiekowi mysl przez glowe, czy juz zawsze bede tak mial?
Moze niektorym kobietom wyda sie tu dziwne,ze oto dojrzaly facet i nie
wiedziec czemu uzala sie nad wlasnym losem.
Nie chodzi mi o to, w koncu ja tez szukam drugiej polowki i byc moze jestem
blizej tego niz dalej.Jednak nie potrafie tak sobie wymazac tylu wspolnych
lat.Zwlaszcza kiedy corka w Wigilie wedruje od jednej rodziny do drugiej.
Dlatego teraz Swieta kojarza mi sie bardziej z obawa, czy psychicznie
wytrzymam te dni bez wiekszego szwanku.
Moja mama ukrywala przed bliskimi fakt rozpadu mojego zwiazku.
Dochodzi wiec czasem do bardzo niezrecznych sytuacji, ci co to przezyli wiedza
co mam na mysli.
Nie czekuje zadnych porad czy tez wskazowek.Bede wdzieczny za kazdy
komentarz.Dziekuje.
    • facettt Czy tez tak macie? - nie, ale niewiele brakowalo. 23.11.07, 20:37
      Kazdy rozwod jest dramatem, szczegolnie wlasnie w te dni czuje
      sie to najbardziej. Nawet, gdy w koncu znajdziesz te nowa
      i "lepsza", to i tak tesknota za czyms nieodwolalnie utraconym
      pozostanie.

      Nie mam dla Ciebie slow pocieszenia. Niestety.

      Moze tylko dla innych , by byli madrzy przed szkoda...
      i gdy dostrzega, ze cos relacji jest nie tak - starali sie
      popracowac nad jej poprawa...

      Nawet, gdy to sie nie uda i dojdzie do rozwodu, to by miec czyste
      sumienie, ze zrobilem - co moglem.
      Kazdy rozwod (wyjawszy malzenstwa tkzw. "wpadkowe")
      Jest przeciez zaprzeczeniem wlasnego wyboru, wiec zaprzeczeniem
      samego siebie...

      pozdrawiam.
    • green_land Re: Swieta - czy tez tak macie? 23.11.07, 20:56
      A co takiego wstydliwego jest w fakcie, że Twoje małżeństwo nie
      istnieje?
      Zaakceptuj ten fakt i nie patrz wstecz. Pozwól sobie na chwile
      melancholii i tęsknoty za tamtylmi latami, ale tylko na chwile!
      Żadne wieczory z łzą w oku:)!
      Stań przed lustrem i powtarzaj, aż się do tych słów przyzwyczaisz:
      jestem szczęśliwy mimo, że moja rodzina to ja i córka; jestem
      szczęsliwy mimo, że nie jestem już z moją żoną; jestem szczęśliwy,
      bo czeka mnie w zyciu jeszcze wiele cudownych chwil:)
      W każdym razie coś w tym stylu - sam będziesz wiedziął najlepiej, co
      Ci potrzeba:)

      Ja też nie lubię świąt. Kiedyś jak Ty - uwielbiałam. I wiesz,
      dojrzałam już do tego, by w święta wyjechać gdzies daleko i w
      samotności świętować. Wprawdzie mam i męża i dziecko, więc jest mi
      łatwiej niż Tobie zrobić ten krok, ale... no wiesz, rodzina:) Dla
      nich to prawie nie do przeskoczenia - ale chyba będą się musieli
      przyzwyczaić:)
      Spróbuj wyjechać gdzieś sam z córką. I cieszyć się
      taką "samotnością":) Tylko wtedy zapomnij o nostalgii i rozczulaniu
      się:)

      Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych świąt:)
    • synvilla Re: Swieta - czy tez tak macie? 23.11.07, 21:17
      Duzo jest nas wiecie samotnych osob. Dla niektorych to sieta Bozego
      Narodzenia to czas KOSZMARU.

      mOZE ZADBAJ O towazrystwo i poszukaj posrod znajomych kogos z kim
      spedzisz choc wigilje.


      W tym roku bedziemy mieli "zywa" choinke.:=)))
    • nina9999999 Re: Swieta - czy tez tak macie? 23.11.07, 21:58
      ja nie znoszę świąt....... przerażają mnie święta spędzone wśród
      osób, które nie są do końca szczere i na potrzeby tego czasu
      wcielają się w rolę cudownych członków kochającej się rodziny...
      przerażają mnie też święta z dala od nich.. jak przekazać dziecku
      tajemnice i wielką radość świąteczną z dala od innych....
    • solaris_38 Re: Swieta - czy tez tak macie? 23.11.07, 22:37
      zatem sytuacja wymaga aby ją tak zmienić żebyś poczuł sie wreszcie dobrze
      warto powalczyć o święta
      w końcu jakiś czas powinien być przeznaczony na pozytywna integrację z bliskimi
      wykombinujesz coś jesli sie za to zabierzesz
      powodzenia
      • nemo1968 Re: Swieta - czy tez tak macie? 07.12.07, 10:26
        Tak, warto powalczyć o święta, bo nie ma za dużo okazji, zeby pobyć
        razem. Za szybko to wszystko idzie, całe życie za szybko pędzi.
        Nie ukrywałbym faktu rozpadu małżeństwa przed rodziną. Nie ma tym
        nic wstydliwego, nie jestście pierwsi i na pewno nie ostatni. Widzę,
        ze lubisz swięta, cieszysz się nimi. Przemyśl sobie, co pozytywnego
        chcesz dac ludziom w te dni, kiedy jesteś razem z rodziną. Poplanuj
        trochę wcześniej co ma byc, jak ma być. Przemyś prezenty, żęby ine
        były przypadkowe. Celebruj te chwile :).
    • niczegoniewiem Re: Swieta - czy tez tak macie? 25.11.07, 16:42
      Moja też to ukrywała i ukrywa nadal, czasem mam wrażenie, że to po
      prostu mnie chciałaby ukryć, fakt, żem jej córką.
      Moją ciążę też ukrywała.
      Kij jej w oko, zamierzam się dobrze bawić w te święta mimo że w jej
      towarzystwie, na przekór choćby.
    • beatax12 Re: Swieta - czy tez tak macie? 25.11.07, 23:00
      doskonale cię rozumiem bo to święta najbardziej rodzinne ja mam rodzinę i wiem
      jak bardzo jest dla mnie ważna ale nie wracaj do przeszłości co było minęlo miej
      więcej optymizmu są jeszcze kobiety które potrafią odmienić twój los myślę ze na
      to zasługujesz bo jesteś wrażliwym człowiekiem pozdrawiam głowa do góry
      iWESOłYCH ŚWIĄt
    • renia1970 Re: Swieta - czy tez tak macie? 26.11.07, 11:05
      No jakże by mogło być inaczej?
      W końcu jeśli przeżyło się z drugą osobą jakiś tam czas, były i miłe
      chwile. Przypomną się, nie ma zmiłuj. No i dobrze, bo można by
      zwariować, gdyby wspominać wyłącznie wspólne gorzkie żale i wzajemne
      krzywdy.
      Przypomnałam sobie takie jedne święta, kiedy pojechaliśmy z mężem i
      dziećmi w góry, gdzie prowadziliśmy firmę i mieliśmy
      tam "służbówkę".
      W domu sernik gonił makowca w piekarniku, kapusta z grochem kipiała
      z radości, że wyjeżdzamy.
      Wigilię spożywaliśmy na plastikowych talerzykach, barszczyk w
      plastikowych kubeczkach. Było minus 35 stopni mrozu. I to były
      najpiękniejsze święta, jakie przeżyłam podczas moich 16 lat
      małżeństwa. Tylko prezenty pod improwizowaną choinką zgrzytnęły
      nieco, bo pamiętałam o mężu, trójce naszych dzieci i psie, a o mnie
      święty mikołaj zapomniał...jak co roku zresztą...
      Ale i tak to było najwspanialsze, co mogło mi się przytrafić w tym
      moim małżeństwie.
      Ubiegłoroczne święta już spędziłam sama z dziećmi. Te także spędzę
      sama. I cóż- takie życie. Miłe wspomnienia będę przechowywać
      pieczołowicie, bo jest ich tak niewiele... a życie toczy się dalej i
      z tegorocznych świąt także wyciągnę dla siebie coś miłego.
      Czego i Tobie życzę z całego serca. I wszystkim czytelnikom.
      Renata.
      • facio60 Re: Swieta - czy tez tak macie? 26.11.07, 21:48
        dziekuje za cieple slowa.
        Mam nadzieje, ze Mikolaj nie zapomni tym razem o Tobie:)))
        Tak prawde mowiac, to b.sie zdziwilem, ze mozna zapomniec kupic prezent swojej
        zonie/mezowi.
        Ale widac i w tej dziedzinie musze nadrobic zaleglosci.
        Swoja droga chyba lepsze swieta w gronie kochajacych osob, niz takie na sile.
        Moze troche smutno, ale przynajmniej bez obludy i udawania.
        Ja zawsze twierdze, ze nie jest tak zle, bo inni maja jeszcze gorzej.
        Pozdrawiam serdecznie!
    • krzyccc Re: Swieta - czy tez tak macie? 26.11.07, 11:35
      W ogóle, to dzięki za odpowedź na mojego posta. Jak widzisz, wchodzę
      właśnie na drogę, na której Ty już jesteś od pewnego czasu.
      Wiele zastanawiałem się, właśnie nad tym, jak miałyby wygladać takie
      Święta. Zanim rozpadł się nasz związek, to wcześniej moja ukochana
      poróżniła się z moimi rodzicami, co trwale przekreśliło nadzieje na
      wspólną choinkę, w gronie szeroko rozumianej rodziny. Wychowany
      byłem w podobnym duchu, więc Święta nosiły w sobie tę moc, o której
      piszesz.
      Przykro pomysleć o Twojej sytuacji, ale mam dwa spostrzeżenia.
      Jesteś z Córką, co chyba jest rzadkim dobrem, pamiętając, że to
      ojcowie statystycznie muszą rozstać sie z dziećmi po rozwodzie. Masz
      więc dla kogo poświecić swój smutek. Twoi bliscy, jak piszesz,
      przeżywają to z Tobą. Nie jest łatwo o tym pisać, ale warto zagrać
      tę rolę, nawet dla zachowania pozorów. Nie dla siebie (przecież sie
      nie oszukasz), ale dla bliskich, dzieki czemu spędzicie te Święta w
      trochę lepszej atmosferze.
      Druga sprawa, jak rozumiem, wychodzisz na prostą. Może każde
      następne Święta będą już zupełnie inne. Życzę Wam tego.
      Na koniec; zastanawiam się, czy warto ukrywać rozpad małżeństwa
      przed otoczeniem. Nie jest to nic ujmującego, ani odosobnionego, co
      widać po tym forum. Otoczenie potrafi wesprzeć człowieka w takiej
      chwili. Nie ważne, że nie wszyscy (ich problem).
      Trzymaj się! Pomyślę o Was w Święta.
      • facio60 Re: Swieta - czy tez tak macie? 26.11.07, 21:54
        dzieki,warto wiedziec, ze u kogos wzbudzilem sympatie.Tez pomysle o Tobie gdy w
        Wigilie zablysnie 1-a gwiazda.
        Corka ma juz 21 lat, ale mieszkamy razem,sami od 4 lat.
        Na szczescie matka interesuje sie nia od pewnego czasu.
        Tak, ze swieta spedzi i ze mna i troche z matka.
        A co do ukrywania.Ja nie ukrywalem i nie ukrywam.Wiem tylko, ze mamie jest
        bardzo glupio, wiec w gronie jej znajomych nie poruszam tego tematu i wymiguje
        sie od jakis wynurzen.
        Pozdrawiam serdecznie
    • asidoo Re: Swieta - czy tez tak macie? 27.11.07, 08:22
      Ja bym powiedziała rodzinie jak jest i nie ukrywała rozwodu. A święta zawsze
      możesz spędzić w komplecie (z córką), przecież nie musisz jeździć tam, gdzie źle
      się czujesz.
    • lune Re: Swieta - czy tez tak macie? 04.12.07, 18:16
      Po rozwodzie zostales z corka - i ... skonczyly sie Swieta w domu ?
      dlaczego ? dlaczego nie sprobowaliscie RAZEM przygotowac - i przezyc
      Swiat ? dlaczego musza to byc "Swieta_w_podrozy" ???

      Mysle ze jestesmy "wspolautorami" swiatecznej magii ; zalezy od nas
      JAKIE to beda Swieta. Ja po rozwodzie przez trzy lata sama spedzalam
      swiateczny czas - ale wcale nie czulam sie nieszczesliwa i samotna.
      Ubieralam choinke, przygotowywalam tradycyjne potrawy, dzielilam sie
      oplatkiem "z calym swiatem", nucilam koledy i pastoralki. Robilam to
      dla siebie. Bo lubie. Bo potrzebuje. Bo chetnie wracam wspomnieniami
      do dziecinstwa (szczesliwego). Nigdy nie przyszlo mi do glowy
      by "udawac" ze Swiat nie ma - bo nie mam JUZ rodziny.

      Swiateczna magie nosimy w sobie. Ty masz dobre wspomnienia z
      dziecinstwa i pozniejszych lat. Na czyms takim mozna zbudowac
      fortece :)

      pozdrawiam serdecznie, lune
      • facio60 Re: Swieta - czy tez tak macie? 07.12.07, 00:22
        Corka,choc juz dorosla, teskni za rodzina w Polsce.Ma babcie,dziadka, no i
        reszte rodziny.Tesciowie sa w porzadku.Wiec jezdzimy.W koncu mojej mamie tez
        bylo by przykro gdybym nie przyjechal.Tu bardziej chodzi o to,ze czlowiek dozyl
        pewnych lat w nadzieji,czegos sie dorobil, moglby byc dumny z tego co osiagnal i
        isc przez te dalsze lata z bliska osoba u boku.Ale tak nie jest i nie prosto
        jest po tylu latach znalezc kobiete, ktora zaakceptowalo by sie bez zastrzezen i
        zachowywac sie jakby nic w zyciu nie zaszlo.
        Swiat juz nie jest taki sam dla ludzi, ktorzy zyli z kims wiele lat i nagle
        odkrywaja,ze musza zaczac zycie niejako od nowa.Swieta sprzyjaja takim refleksjom

    • przytulanka24 Re: Swieta - czy tez tak macie? 06.12.07, 11:54
      Dla mnie Świeta są męką. Owszem jak byłam dzieckiem i była pełna
      rodzina nie mogłam sie doczekać.
      Od kąd Rodzice sie rozwiedli, Tata założył nową rodzine, my z
      siosstrą przestałyśmy dla niego istnieć Świeta bardzo sa dla mnie
      przykre.
      Jak slysze kolezanki w pracy, na studiach jak kupuja prezenty,
      odwiedzaja sie calymi rodzinami udaje ze nie slysze bądź usmiecham
      sie z czystej zyczliwosci.
      Od 3 lat swieta spedzam tylko z Mama , siostra wiecznie za granicą,
      wiec bardzo smutno.
    • koala_tralalala Re: Swieta - czy tez tak macie? 07.12.07, 10:19
      Mysle, ze ten niepokoj jest w Tobie, bo... troche go w sobie
      pielegnujesz. Przeciez cala rodzina juz wie, ze jestes sam. I masz
      do tego pelne prawo.

      Poza tym: teraz w Polsce rozpada sie 20% malzenstw, na Zachodzie
      znacznie wiecej. To juz przestala byc sensacja. Chyba, ze sam sie
      tak zachowujesz (lub Twoja mama), wtedy ludzie odbieraja to podobnie
      jak Ty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja