Co to jest ta chemia???

24.11.07, 02:01
Jestem załamana :( Czy ktoś mi może wytłumaczyć o co chodzi z ta chemią i
czemu ona jest taka wazna? Czy to można jakoś obejść?? Ominąć??
Ale do rzeczy, próbowałam wejść w związek z bardzo wartościowym, naprawdę
bardzo fajnym facetem. Rzadko kogoś takiego można spotkac, niby zwyczajny a ma
wiele zalet w tej swojej normalności. Ogromnie go polubiłam ale od początku
nigdy między nami nie było ognia, nie było iskier, zamaist żaru był taki sobie
letni wiaterek. No i zdechło :(( Tak mi ogromnie szkoda, oboje doszliśmy do
wniosku, że dajemy sobie spokój bo to nie ma sensu. Jest moim prawdziwym
przyjacielem, tzn. taka mam nadzieję bo teraz po rozstaniu nie wiem czy to
przetrwa.
Ale zdaję sobie sprawdę, że mi na nim zależy. Jemu tez zależało aby nam się
udało i wszystko przez tą cholerną jakąś durną chemię!:(
Może jest jakiś sposób aby wywołac ten żar? Aby się zakochać? Nie da się
zbudowac związku na przyjaźni, chyba...
    • ja_adam Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 02:28
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692
      • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 10:54
        No to już wiem, zabrakło fenyloetyloaminy, czy można to dostać w tabletkach?;)
        Przecież to jest takie głupie..jakieś substancje chemiczne mają decydować o tym
        ze kogoś kochamy.
    • paul_ina Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 03:10
      Niestety, sama przyjaźń nie wystarczy, tak wynika z mojego doświadczenia.

      Często się zdarza, że paradoksalnie przyjaźń wyklucza chemię. Mówi przeze mnie
      kiepska psychologia ludowa, ale prawda jest taka, że pociąga to, co nieznane i
      nieodkryte, trochę niedoścignione.
      • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 10:48
        No ale jak to? Przecież związek gdzie ludzie się przyjaźnią jest ideałem! Nie
        wyobrażam sobie byc z kimś, kto jednocześnie nie jest moim przyjacielem, z kim
        nie mogę porozmawiac, pośmaić się, porobić wspólnych rzeczy, kogo nie mogę się
        poradzić - to jest właśnie przyjaźń. Tylko to tej przyjaźńi potrzeba jeszcze
        owego żaru, zafascynowania, pożądania. Tego właśnie nam zabrakło :( Poza tym
        byłby ideał. Musi być jakiś sposób, poradzcie!:(
    • mskaiq Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 12:14
      Mysle ze milosc nie ma nic wspolnego z chemia. Milosc jest slaba
      dlatego ze jest wiele watpliwosci w Tobie i w Nim. Te watpliwosci to
      lek czy sie kochacie.
      Dzialajac w taki sposob kazdy Twoj czy Jego kontakt z innym
      czlowiekiem moze nie rozwinac sie w milosc. Obawa ze to nie jest
      milosc, ze nie ma ognia nie pozwoli rozwinac sie milosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 12:24
        Hmmmmm. Czyli że to strach wszystko winien? Ale potrafię się zakochać, byłam,
        wiem jak to wyglada i na czym polega, to jest jak wodospad. Leci i koniec :) To
        jest niezależne od woli i spontaniczne. Czy jest możłiwe aby się tak zabolować
        aby nie móc się zakochać w człowieku na ktorym nam zależy???
        • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 12:25
          Zablokować. Ja byłam tylko zakochana bez wzajemności w swoim życiu, zawsze, a on
          był porzucany. Czy to może być przyczyna? Ale jak temu zaradzić?:(
          • paul_ina Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 12:30
            Jak temu zaradzić. Ubierz się najlepiej jak potrafisz, tak, żeby nie było
            wątpliwości co do Twojej płci. Podejdź do niego bez słowa kocim ruchem i
            namiętnie, mocno pocałuj w usta.

            Innych pomysłów brak.
            • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 13:22
              Już tak robiłam, nie działa :(( Po prostu to wszystko jest letnie. On reaguje
              letnio a mi wszystko ze tak powiem opada.
        • paul_ina Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 12:29
          Tak. Sami się zablokowaliście własnymi obawami.

          Całe życie kochają nas mężczyźni, których olewamy - dla których jesteśmy
          serdeczne i przyjacielskie, takie ludzkie. Takie, jakie jesteśmy między sobą.

          Natomiast Ci wyśnieni, wymarzeni... obawy, ukryte pragnienia - dlatego tak dużo
          szczęścia po drodze trzeba, żeby to pchnąć na właściwe tory.
          • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 24.11.07, 13:25
            Ale przeciez tak nie może być. Tyle jest osób w fajnych związkach, i po ciężkich
            przeżyciach i jakoś potrafią. My jesteśmy dla siebie serdeczni, przyjacielscy,
            ciepli, kochani, on jest dla mnie jak brat, żaden facet nie zrobił dla mnie tyle
            co on, ale to wszystko nic nie pomaga :(( Męczyliśmy się kilka meisięcy w takim
            niewiadomoco, ni to przyjaźń ni to kochanie. A teraz za nim tęsknię. Płakać mi
            się chce.
    • mskaiq Re: Co to jest ta chemia??? 25.11.07, 00:06
      Nieodopowiedziana napisala
      >Hmmmmm. Czyli że to strach wszystko winien? Ale potrafię się
      >zakochać, byłam, wiem jak to wyglada i na czym polega, to jest jak
      >wodospad. Leci i koniec :) To jest niezależne od woli i
      >spontaniczne. Czy jest możłiwe aby się tak zabolować
      >aby nie móc się zakochać w człowieku na ktorym nam zależy???
      Bardzo czesto sie zdarza ze niepokoj, strach nie pozwola kochac albo
      nie pozwala kochac w pelni.
      Twoja milosc bez wzajemnosci wywoluje niepokoj ktory blokuje milosc,
      w Jego przypadku przyczyna jest to ze zostal porzucony.
      Oboje boicie sie kochac, ze zwiazek moze Was zranic. Tak dlugo jak
      to robicie tak dlugo mozecie liczyc tylko na letnia milosc. Aby sie
      pozbyc tej blokady musicie chcec byc ze soba i budowac zaufanie do
      siebie, nie mozna nigdy watpic o drugiej osobie. Proces pozbywania
      sie tego strachu moze trwac dosc dlugo, zalezy od tego czy potrafisz
      ufac drugiemu czlowiekowi, ile jest strachu ktory przeszkadza Ci
      ufac.
      Tak na marginesie to wiele osob nie potrafi zdecydowac sie nawet na
      zwiazek mimo ze chca tego. Strach przynosi blokade. Tego strachu
      mozna sie pozbyc.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • solaris_38 Re: Co to jest ta chemia??? 25.11.07, 00:11
      być może w tej chemii jest jakaś ukryta genetyczną mądrość która dobiera sobie
      do krzyżówek genetycznych różnorakie kombinacje

      ludzie nawet nie chcąc ze sobą być mogą jej ulec sposób dla sibie zdumiewający
      za to bez niej nawet przyjaciele choć byłoby to takie wygodne i bezpieczne i
      miłe - nie chcą ze sobą najczęściej być

    • mona.blue Re: Co to jest ta chemia??? 26.11.07, 22:03
      Bez "chemii" (rozumianej jako zakochanie, "motyle w brzuchu"
      itp.raczej nie da rady zbudować fajnego związku ;) Dla mnie związki
      z rozsądku to nie to. Chociaż może się zdarzyć, że zakochanie
      przyjdzie później :)
    • psychoguru Chemia czyli dzialanie mozgu 27.11.07, 10:40
      niedopowiedziana napisała:

      > Jestem załamana :( Czy ktoś mi może
      wytłumaczyć o co chodzi z ta chemią i
      > czemu ona jest taka wazna? Czy to można
      jakoś obejść?? Ominąć??

      Nawiazywanie zwiazku ma oczywiscie u podloza
      czynnosci zwiazane z rozmnazaniem czyli jest
      absolutnie podstawowa funkcja biologiczna. A
      to z kolei jest sterowane przez bardzo stare
      czesci mozgu, te same co u zwierzat.
      Dzialaja one automatycznie a wybor partnera
      zwiazany tez jest z genetyka. Wiadomo ze u
      zwierzat zasadnicza role w tym wzgledzie
      odgrywaja zapachy pochodzace z feromonow.
      Rowniez u ludzi stwierdza sie wrazliwosc na
      feromony. Oprocz tego w doborze partnera
      podstawowa role maja systemy w mozgu
      dzialajace na poziomie podswiadomym. Nie
      wiemy dokladnie na jakich zasadach one
      dzialaja ale wiemy z obserwacji
      ze "wlasciwy" partner moze byc blyskawicznie
      rozpoznany. Byc moze te systemy sa
      zaprogramowane tak ze na podstawie
      odbieranej informacji o partnerze (np. widok
      ciala) oceniaja potencjalny dobor pod
      wzgledem genetycznym czyli prawidlowego
      rozmnazania. Stad wlasnie do pewnych osob
      czuje sie silny pociag a inne dzialaja
      odpychajaco.

      • paul_ina Re: Chemia czyli dzialanie mozgu 27.11.07, 18:03
        Psychoguru, jestem fanem Twoich wypowiedzi. Nie żebym się ze wszystkimi
        zgadzała, choć podnosisz ciekawe wątki, ale najbardziej podoba mi się ich
        kategoryczność :))

        Co to znaczy stare części mózgu?
        • psychoguru Re: Chemia czyli dzialanie mozgu 28.11.07, 08:18
          paul_ina napisała:

          > Psychoguru, jestem fanem Twoich
          wypowiedzi. Nie żebym się ze wszystkimi
          > zgadzała, choć podnosisz ciekawe wątki,
          ale najbardziej podoba mi się ich
          > kategoryczność :))

          Dobrze jest miec fan klub a jesli chodzi o
          kategorycznosc to mowa jest o podstawowych
          sprawach. Na przyklad ze wszystkie procesy
          zwiazane z psychologia i psychiatria maja
          miejsce w mozgu i od dzialania mozgu wszystko
          zalezy czyli od chemii i elektrycznosci.
          Ludzie tego nie kojarza.

          > Co to znaczy stare części mózgu?

          Zauwaza sie ze mozgi ludzi i zwierzat sa
          podobnie zbudowane w ten sposob ze wyzsze
          poziomy przetwarzania informacji sa
          nabudowane nad nizszymi. Mowi sie w tym
          kontekscie o starych i nowych czesciach
          mozgu. Obszary mozgu zwiazane z podstawowym
          sterowaniem rozmnazania sa oczywiscie bardzo
          stare. U zwierzat procesy te sa w pelni
          automatyczne, u ludzi jest tez mozliwa
          kontrola z poziomu swiadomego. Ale jest
          bardzo silny wplyw procesow automatycznych
          ktore okresla sie jako poped plciowy. Wiemy
          ze maja w nim role systemy zwiazane z
          doborem partnera ktore czesto dzialaja w
          sposob automatyczny na poziomie podswiadomym
          ale nie wiemy dokladnie jak i na podstwaie
          jakiej informacji. Jest to oczywiscie
          informacja dostarczana przez zmysly: wzrok,
          sluch i prawdopodobnie zapach.

          Na przyklad proces ktory ludzie okreslaja
          jako nagle "zakochanie sie" w kims. Na
          podstawie informacji o danej osobie (np.
          wzrokowej) system doboru partnera w mozgu
          identyfikuje go jako niezwykle pozytywnego
          kandydata, moze tu miec tez wplyw jakas
          ocena o dopasowaniu genetycznym. Nastepuje
          przestrojenie dzialania calego mozgu ktore
          ludzie okreslaja jako "zakochanie" a polega
          ono na skierowaniu uwagi tylko na ta osobe i
          stlumienie zainteresowania innymi ludzmi. To
          jest etap dzialania automatycznego systemu
          poza swiadoma kontrola. Nastepny etap to juz
          mniej lub bardziej swiadome dzialanie majace
          na celu rozpoczecie czynnosci zwiazanych z
          rozmnazaniem.

          • paul_ina Re: Chemia czyli dzialanie mozgu 28.11.07, 11:10
            Oj dzięki :)
            Autentycznie się wzruszyłam. To takie inne niż to, co mówi poezja, Jane Austen i
            Lucy Maund Montgomery :))
        • shangri.la Re: Fun Club Psychogie!:) 28.11.07, 08:43
          paul_ina napisała:

          > Psychoguru, jestem fanem Twoich wypowiedzi. Nie żebym się ze wszystkimi
          > zgadzała, choć podnosisz ciekawe wątki, ale najbardziej podoba mi się ich
          > kategoryczność :))

          Ja też uwielbiam wypowiedzi psychogie, poprawiają humor na cały dzień!:)
          Ono jest takie ludzkie, empatycznie wrażliwe i cybernecznie naukowe:)))
          Ono ma bzika na punkcie sekt , a zwłaszcza romka od betanek:)))

          Baw nas dalej psychogie długo i beznadziejnie!;)))
          >
          • yagiennka Ło rany :) 28.11.07, 11:00
            Wy jesteście nieźle pie..ięte. A ja lubię czytać wypowiedzi psychoguru bo w
            odróżnieniu od was ma zawsze coś konkretnego do napisania, widac że człowiek zna
            się na psychologii a wasze podskoki są zabawne w tym przypadku :) Śmiejcie się z
            siebie.
      • niedopowiedziana No ale zaraz 27.11.07, 18:24
        To jest bardzo zwierzęce a chyba jesteśmy kimś więcej niż króliki??:) Co mi z
        tego że ktos jest dla mnie świetny genetycznie i dzieciaki będa zdrowe kiedy
        bije, pije i nie nadaje się do budowania rodziny? Gupie to jest po prostu,
        trzeba to jakoś przemóc.
        • psychoguru Re: No ale zaraz 28.11.07, 08:35
          niedopowiedziana napisała:

          > To jest bardzo zwierzęce a chyba jesteśmy
          kimś więcej niż króliki??:) Co mi z
          > tego że ktos jest dla mnie świetny
          genetycznie i dzieciaki będa zdrowe kiedy
          > bije, pije i nie nadaje się do budowania
          rodziny? Gupie to jest po prostu,
          > trzeba to jakoś przemóc.

          Masz racje i to sie obserwuje w praktyce
          bardzo czesto. Jest tu sprzecznosc miedzy
          procesem "zwierzecym" czyli zachowaniem
          automatycznym zwiazanym z popedem plciowym
          i zachowaniami spolecznymi wymagajacymi
          swiadomej kontroli. Innym slowy: tak
          jestesmy zwierzetami bo przeciez czynnosci
          rozmnazania robimy w podobny sposob ale nie
          w pelni automatycznie bo mamy nad nimi
          przynajmniej czesciowa kontrole z poziomu
          swiadomego.

          Na przyklad Proces "naglego szalonego
          zakochania sie" jest w pelni automatyczny i
          bazuje na ocenie partnera produkowanej na
          poziomie podswiadomym, bez uwzglednienia
          zachowan spolecznych. Stad duze problemy gdy
          okazuje sie gdy partner z ktorym byla
          idealna "chemia" i wulkaniczny seks zawodzi
          pod wzgledem spolecznym. I na odwrot,
          spolecznie idealny partner nie pobudza
          systemu doboru na poziomie podswiadomym i
          seks z nim jest jak cieple kluchy. Idealem
          jest oczywiscie partner maksymalnie
          dobrany pod wzgledem "zwierzecym" i
          spolecznym ale idealy nie zdarzaja sie
          czesto.
          • shangri.la Re:" Zwierzęcy partner" hihihiih 28.11.07, 08:47
            Jaka piękna, romantyczna wizja miłości!:)))
            Psychogie , ty pracujesz w zoo?
            A myślałam , że w hospicjum.....

            P.S. Wielu zwierzęcych partnerów ci życzę, celem rozmnażania, oczywiście. Twoje
            geny nie mogą sie marnować.Polecam krzyżówkę z gorylem:)
            • psychoguru O la la shangri 29.11.07, 08:50
              shangri.la napisała:

              > Jaka piękna, romantyczna wizja miłości!:)))
              > Psychogie , ty pracujesz w zoo?
              > A myślałam , że w hospicjum.....
              > P.S. Wielu zwierzęcych partnerów ci życzę,
              celem rozmnażania, oczywiście. Twoje
              > geny nie mogą sie marnować.Polecam
              krzyżówkę z gorylem:)

              Widac ze masz problemy psychologiczne ktore
              ograniczaja twoje pojmowanie hehe. Ale nie
              da sie ukryc ze ty tez masz zwierzeca strone
              swojej natury tylko skrzetnie ja ukrywasz:).

              Jest przeciez oczywiste ze u podstaw
              nawiazywania zwiazkow jest poped plciowy a
              ten jest zwiazany z rozmnazaniem ktore jest
              najbardziej podstawowa funkcja biologiczna.
              W warstwie biologicznej jest to funkcja
              czysto "zwierzeca" czyli dzialajaca na
              poziomie podswiadomym i sterujaca doborem
              partnerow jak i zachowaniami zwiazanymi z
              rozmnazaniem.

              Natomiast "romantyczna wizja milosci" jest
              zwiazana z poziomem swiadomym dzialania
              mozgu.

              To co nazywa sie "chemia" zwiazku to wlasnie
              dobor na poziomie podswiadomym, "zwierzecym".
              Sa badania sugerujace ze odgrywa w nim role
              miedzy innymi zmysl zapachu, oczywiscie w
              polaczeniu z innymi zmyslami.

              A wiec gdy ludzie mowia ze dopadla
              ich "piorunujaca milosc od pierwszego
              wejrzenia" i wydaje im sie ze spadla z
              niebios to nic innego jak wynik dzialania
              systemu doboru partnera na poziomie
              podswiadomym mozgu. Nie wiemy dokladnie jak
              dziala ten system (ale wiemy ze moze
              reagowac blyskawicznie) i jak dobiera
              partnera na podstawie informacji ze zmyslow
              czyli dlaczego reaguje akurat na dana osobe.
              Moze byc i tak ze jest to mechanizm oceny
              doboru genetycznego z punktu widzenia
              rozmnazania. Czyli "piorunujaca milosc"
              oznacza prawdopodobny dobry dobor genow
              na poziomie "zwierzecym".

              Natomiast na poziomie swiadomym, po
              zadzialaniu systemu doboru partnera
              informacja ta przejawia sie jako "milosc"
              czyli skierowania uwagi na okreslona osobe
              przy jednoczesnej redukcji innych odbioru
              innych informacji, czyli popularnie
              "zakochani nie widza swiata poza soba".
              • shangri.la Re: O la la psychogie! 29.11.07, 09:10
                A cóż to za mądrości prawisz i komu?
                Przypominam ci, że 99 % ludzi bywających tutaj chodziło do średniej szkoły i zna
                podstawy fizjologii i genetyki, a także słyszało o feromonach.
                A zapewne 50 % z nich to ludzie wrażliwi i kierujący się w życiu zasadmi etyki
                oraz zwykłym dobrym wychowaniem.
                Nikt z nich nie rzuca się na ulicy na faceta/kobietę tylko dlatego, ładnie
                pachną niedomyciem:)
                Znajdź sobie jednak pracę w zoo....
                • tugenna Re: O la la psychogie! 29.11.07, 09:44
                  Shangrila i psychoguru- prezentujecie ekstremalnie odmienne
                  podejście do sprawy.
                  Na plan pierwszy u Shangrii wysuwa się głęboko pojmowana moralność,
                  u psychoguru- podejście stricte naukowe,znane, powszechne i dostępne.
                  Obie Ameryki nie odkrywacie,w zamian- powielacie, powielacie.
                  Takie kserokopiarki z Was ;)
                  A może razem, wspólnie stworzycie jakąś innowacyjną teorię,
                  będącą 'złotym środkiem'.
                  Może stworzycie trzecią drogę?
                  Na razie wasze dyskusje nie wnoszą nic nowego, sorry ;)
                  • shangri.la Re: Człowiek, to brzmi dumnie. 29.11.07, 10:07
                    Jesteś OSOBĄ ludzką i chociaż fizycznie podlegasz prawom biologii , oprócz ciała
                    masz jeszcze duszę, rozum, uczucia, wolną wolę i ogólno społeczne zasady, którym
                    musisz się podporzadkować.
                    Nie wolno ci rzucać się na każdą potencjaną partnerkę seksualną, tak jak nie
                    wolno zabić tego, kto cię skrzywdził i okraść tego, który ma więcej niz ty.

                    Postrzeganie człowieka przez pryzmat praw biologii które są oczywiste, zawęża
                    obraz OSOBY LUDZKIEJ do najniższego z poziomów naszej egzystencjii i nie ma nic
                    wspólnego z nauką, ale dowodzi ciasnoty umysłowej bliskiej totalitaryzmom.
                    • psychoguru Wypaczenia shangri 29.11.07, 11:26
                      shangri.la napisała:

                      > Jesteś OSOBĄ ludzką i chociaż fizycznie
                      podlegasz prawom biologii , oprócz ciał
                      > a
                      > masz jeszcze duszę, rozum, uczucia, wolną
                      wolę i ogólno społeczne zasady, którym
                      > musisz się podporzadkować.

                      Dosc perfidnie wypaczasz sens wypowiedzi
                      i zbaczasz z tematu. Przypomnijmy ze tu bylo
                      pytanie o chemie zwiazku. Poza tym uzywasz
                      terminow typu "dusza" ktore nie wiadomo co
                      oznaczaja.

                      > Nie wolno ci rzucać się na każdą
                      potencjaną partnerkę seksualną, tak jak nie
                      > wolno zabić tego, kto cię skrzywdził i
                      okraść tego, który ma więcej niz ty.

                      Czy ktos tu sugerowal rzucanie sie na
                      partnerke seksualna? To sa jakies twoje
                      skrzywione interpretacje.

                      > Postrzeganie człowieka przez pryzmat praw
                      biologii które są oczywiste, zawęża
                      > obraz OSOBY LUDZKIEJ do najniższego z
                      poziomów naszej egzystencjii i nie ma nic
                      > wspólnego z nauką, ale dowodzi ciasnoty
                      umysłowej bliskiej totalitaryzmom.

                      Ocierasz sie o granice bzdury piszac takie
                      rzeczy.

                      Przeciez wyraznie byla mowa o poziomie
                      podswiadomym i poziomie swiadomym dzialania
                      mozgu.

                      Pytanie bylo o chemie zwiazkow czyli
                      dlaczego pewne osoby kręcą niesamowicie i
                      czesto od pierwszego "wejrzenia" a inne nie.

                      Tego nie wyjasnisz zadnymi stwierdzeniami
                      typu "osoba ludzka" nawet jesli je piszesz
                      drukowanymi literami. Bo w tym przypadku
                      mamy do czynienia z procesami w mozgu
                      dzialajacymi na poziomie podswiadomym.

                      Na poziomie swiadomym procesy te podlegaja
                      oczywiscie kontroli ale czesto jest ona
                      niepelna co ludzie okreslaja "szalenstwem
                      milosci" i popelniaja wtedy rozne glupstwa.
                      Oczywiscie oznacza to ze wplyw dzialania
                      podswiadomej czesci mozgu jest tak silny ze
                      wylacza kontrole na poziomie swiadomym mozgu.

                      Twoje sformulowania o "najnizszych poziomach
                      egzystencji" sugeruja deprecjonowanie
                      biologicznego (czy nawet "zwierzecego")
                      poziomu ludzi. A jest to poziom najbardziej
                      naturalny i najwazniejszy z punktu widzenia
                      zachowania gatunku.
    • clarissa3 Re: Co to jest ta chemia??? 27.11.07, 18:53
      szkoda - bo ta cała chemia to trwa ok 2 lata i jak nie ma przyjaźni
      to związek się rozpada. Warunkiem udanego związku jest przyjaźń i
      wspólne zainteresowania. Mieliście przyjaźń więc o co Wam chodzi?
      • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 28.11.07, 00:48
        Mi o nic, jego spytaj :( Ja chciałam pociągnąć ten związek, ale to podobno nie
        ma sensu. Dla mnie są wazniejsze rzeczy niż chemia: porozumienie, przyjaźń,
        ciepło. Tylko ze on się teraz do mnei totalnie nie odzywa widac ma mnie w d...
        Chrzanie to wszystko.
        • paul_ina Re: Co to jest ta chemia??? 28.11.07, 11:07
          Słusznie, chrzań. Jest też taka możliwość, że po prostu mu się nie podobasz, a
          że chłopina miły i poczciwy, to sugeruje przyjaźń :))
          • niedopowiedziana Re: Co to jest ta chemia??? 28.11.07, 12:04
            No wiesz, ja po 1 sroce spod ogona nie wypadłam i podobam się facetom, po 2 w
            końcu jakiś czas się spotykaliśmy i bynajmniej za rączki tylko nie trzymaliśmy.
            Faceci się chyba nie spotykają z kobietami które się im nie podobają?
            • paul_ina Re: Co to jest ta chemia??? 28.11.07, 19:00
              > Faceci się chyba nie spotykają z kobietami które się im nie podobają?

              A cholera ich wie, kolokwialnie mówiąc :)
            • clarissa3 Re: Co to jest ta chemia??? 28.11.07, 22:39
              może jakaś ognista cycata kręciła sie po okolicy?
              __________
              Widać nie wart był zachodu.
            • saksalainen Re: Co to jest ta chemia??? 29.11.07, 02:36
              Moze nie pasuje mu cos o czym Ci nigdy nie powie, moze nie masz takiego dotyku jaki go podnieca, moze zapach ciała nie taki, moze... nie wiem, rózne rzeczy moga byc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja