hed-wig
25.11.07, 00:40
Zabrnęłam tak daleko, że nie jestem w stanie sama poradzić sobie z
problemami. Czuję sie wyobcowana i samotna w moim otoczeniu.
Niewiele osob ze mna rozmawia,część wyraźnie unika.Sama nie wiem, co
tak naparwdę robie źle. Juz mam dosc rad w rodzaju:nie mów o innych,
nie mów o sobie, nie krytykuj, ale tez się nie zachwycaj, bo
wyjdziesz na egzaltowana idiotke.Jestem otwarta na ludzi, ciekawa
swiata, szczera i pomocna.Pomimo tego,popadam w konflikty,jakies
dziwne,nieprzyjemne sytuacje; jestem traktowana pogardliwie (np.
przez wykładowców).
Rozumiem,ze jestem nerwowa i może w pewnych sytuacjach reaguje
przesadnie, moge tez sie z kims poklocic, czy cos niepochlebnego o
kims powiedziec.To jest zwyczajne, ludzkie.Mam wrażenie jednak, że o
ile innym znajomym uchodzi to na sucho, ja jestem piętnowana jak za
najgorsze zbrodnie.