zabrnęłam...

25.11.07, 00:40
Zabrnęłam tak daleko, że nie jestem w stanie sama poradzić sobie z
problemami. Czuję sie wyobcowana i samotna w moim otoczeniu.
Niewiele osob ze mna rozmawia,część wyraźnie unika.Sama nie wiem, co
tak naparwdę robie źle. Juz mam dosc rad w rodzaju:nie mów o innych,
nie mów o sobie, nie krytykuj, ale tez się nie zachwycaj, bo
wyjdziesz na egzaltowana idiotke.Jestem otwarta na ludzi, ciekawa
swiata, szczera i pomocna.Pomimo tego,popadam w konflikty,jakies
dziwne,nieprzyjemne sytuacje; jestem traktowana pogardliwie (np.
przez wykładowców).
Rozumiem,ze jestem nerwowa i może w pewnych sytuacjach reaguje
przesadnie, moge tez sie z kims poklocic, czy cos niepochlebnego o
kims powiedziec.To jest zwyczajne, ludzkie.Mam wrażenie jednak, że o
ile innym znajomym uchodzi to na sucho, ja jestem piętnowana jak za
najgorsze zbrodnie.
    • solaris_38 Re: zabrnęłam... 25.11.07, 00:46
      zobacz jak radzą sobie ludzie którzy ci sie podobają
      jak reagują

      jesteśmy systemem zdolnym do uczenia się

      naucz sie jak osiągnąć szacunek i sympatię :)
      • hed-wig Re: zabrnęłam... 25.11.07, 01:09
        dziekuję za słowa otuchy:)
        to wszytsko niestety nie jest proste...
        • skrzynka.pocztowa Re: zabrnęłam... 25.11.07, 11:25
          może nie jest proste, ale jest możliwe.
    • awahandziuk Re: zabrnęłam... 28.11.07, 22:43
      Jesteś prawdopodobnie osobą, która zachowuje się w sposób niekonwencjonalny,
      czyli odbiegający od przeciętnej przyjętej w Twoim środowisku. Ludzie nie lubią
      "innych" i to innych nie tylko ze względu na kolor skóry, preferencje
      seksualne,"obcą" wiarę (albo jej brak) - ale również innych pod względem
      zachowania, odnoszenia się do ludzi itp.Miałam to samo i do tej pory nie mam
      dużego grona przyjaciół, ale tych,których mam,to mam "na 100%", ponieważ tylko
      oni pojęli, że jestem dobrym człowiekiem.A więc czyń ludziom dobro i nie
      przejmuj się.Znajdą się tacy, którzy zadadzą sobie trud zastanowienia się jaka
      naprawdę jesteś. A z tych,którzy oceniają Cię tylko "po wierzchu" i tak
      przyjaciół PRAWDZIWYCH nie będzie.Głowa do góry.
    • szarex Re: zabrnęłam... 30.11.07, 12:45
      Nie wszyscy muszą Cię lubić. Grunt, żeby ci, którzy Cię lubią, lubili Cię szczerze :)
    • uuuaa Re: zabrnęłam... 02.12.07, 22:52
      czytam to co napisała hed-wig i czuje sie tak jakbym czytała o
      sobie,z tym że ja jestem, już na etapie świadomości że nie trzeba
      odbierać siebie za bardzo poważnie,a pozatym to co mówiły
      dziewczyny,to PRAWDA nie wszyscy muszą nas lubić i akceptować,ważne
      to mieć prawdziwych przyjaciół.. (liczy sie jakość nie ilość)
      pozdrawiam Agata
      • dwazera Re: zabrnęłam... 04.12.07, 15:17
        Zgadza się, nie wszyscy muszą nas lubić, ale wydaje mi się, że jest różnica
        między świadomym wyborem przyjaciół (i "byciem sobą") a poczuciem, że jest się
        ogólnie mało lubianym. Nie będę w stanie Ci pomóc niestety, bo sama mam podobny
        problem. I tak jak Ty, najgorsze w tej sytuacji jest to, że nie wiem dlaczego.
        Gdybym znała przyczynę, powtarzam sobie, może nie byłoby lepiej, ale
        przynajmniej wiedziałabym " o co kaman".
        Jednego jestem jednak świadoma. Problem tkwi we mnie, podobnie jak tkwi w Tobie.
        To nie ludzie wokół nas są ograniczeni, płytcy i nietolerancyjni na "inność". To
        coś w nas samych jest odstraszającego. Z pewnością znasz wiele osób
        wartościowych i "nieprzeciętnych" (cokolwiek miałoby to znaczyć) i nie wszyscy
        automatycznie stają się outsiderami odrzuconymi przez Grupę.
        Co robić? Oczywiście, obserwować ludzi. Nie jest to łatwe, ale to właśnie wokół
        Ciebie znajdują się odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania. Obserwuj nie tylko
        tych fajnych i lubianych, ale też tych, za którymi sama nie przepadasz. Co jest
        w nich niefajnego? Mówią tylko o sobie? Nie słuchają innych? Ich żarty nie są
        śmieszne, lecz złośliwe? Wynoszą się ponad innych? A może nie potrafią zachować
        się "społecznie" w najprostszej sytuacji? (głównie przez nieśmiałość).Zbytnio
        poświęcają się dla innych (ofiary losu naprawdę irytują)? Itd....
        Jest cała mnogość cech u ludzi, które sprawiają, że są oni nielubiani i grupa
        się od nich mniej lub bardziej izoluje. Jest wielce prawdopodobne, że Ty sama za
        częścią z nich nie przepadasz. Zastanów się dlaczego.
        I proszę, nie daj sobie wmówić, że to inni powinni "odkrywać Ciebie i pragnąć
        poznać jaka jesteś naprawdę". Czy Ty to samo odczuwasz wobec innych
        "nielubianych"? nie sądze, przynajmniej nie wobec wszystkich. Trzeba ułatwić
        ludziom dostęp do nas. Tak jak dba się o wygląd,bo uwagę wszystkich przyciąga od
        razu przystojny mężczyzna/atrakcyjna kobieta. I "dusza" nie ma tu nic do rzeczy.
        Możesz mieć najwspanialsze wnętrze na świecie, ale trzeba zachęcić innych do
        jego odkrywania. Sama na pewno również zwracasz uwagę (i lubisz bądź szanujesz
        bardziej) tych "fajniejszych".
        Patrz co Ciebie pociąga u innych i co Cię odrzuca. I zastanów się, których z
        tych rzeczy masz za mało, a których za dużo.
    • antybyt Re: zabrnęłam... 04.12.07, 15:36
      No pewnie że ludzkie jest pokrzyczeć na kogos i powiedzieć prawdę w oczy, a nie
      czaić się i udawać że coś jest ok, szkoda że ludzie nie potrafią docenić
      szczerości, wolą zyć w zakłamaniu, nie przejmuj się takimi, jesteś wyjątkowa i
      to pewnie powoduje że inni się czują niepewni w twoim towarzystwie, ale to
      świadczy o ich niedojrzałości, widzisz tak to już jest że jak żyje się w
      społeczeństwie tłumiącym swe emocje, ludzie szczerzy i prawdziwi są
      wyalienowani,szkoda tylko że człowiek to zwierz stadni i ciężko mu się tak
      żyje,może poszukaj ludzi podobnych do siebie? Niekiedy lepiej zmienić otoczenie
      niż samego siebie!
      • dwazera Re: zabrnęłam... 04.12.07, 16:01
        Jasne, uwielbiam to podejście: jestem wspaniała, tylko ci Inni nie są w stanie
        mnie docenić. Wszyscy inni - nie tylko rówiesnicy, ale też wykładowcy.
        Kto chce, niech się stara odkryć moje wspaniałe wnętrze.

        A teraz wyobraźmy sobie kogoś, kogo się nie lubi i kto nas drażni i komu mówimy,
        że jest wyjątkowy (o to na pewno, tylko niekoniecznie w pozytywny sposób) i że
        to ja, głupia i ograniczona, nie jestem w stanie dostrzec wszystkich
        wspaniałości jego/jej osobowości.
        Zawsze pomaga na takie rady.

        JASNE, że jesteś wartościowa i wyjątkowa. Bez dwóch zdań.
        Ale swoim zachowaniem odpychasz innych bądź po prostu trzymasz ich na dystans.
        JASNE, nie wszyscy będą Cię lubić. To niemożliwe.
        Ale skoro widzisz, że mało kto szuka Twojego towarzystwa, że z trudnością
        nawiązujesz kontakty, po prostu CZUJESZ, że ludzie odbierają Cię w "dziwny"
        sposób, to czyja jest w tym wina?

        antybyt napisała:

        > No pewnie że ludzkie jest pokrzyczeć na kogos i powiedzieć prawdę w oczy, a nie
        > czaić się i udawać że coś jest ok, szkoda że ludzie nie potrafią docenić
        > szczerości, wolą zyć w zakłamaniu, nie przejmuj się takimi, jesteś wyjątkowa i
        > to pewnie powoduje że inni się czują niepewni w twoim towarzystwie, ale to
        > świadczy o ich niedojrzałości, widzisz tak to już jest że jak żyje się w
        > społeczeństwie tłumiącym swe emocje, ludzie szczerzy i prawdziwi są
        > wyalienowani,szkoda tylko że człowiek to zwierz stadni i ciężko mu się tak
        > żyje,może poszukaj ludzi podobnych do siebie? Niekiedy lepiej zmienić otoczenie
        > niż samego siebie!
    • alejandra2007 Re: zabrnęłam... 04.12.07, 22:12
      Zupełnie jakbym pisała o sobie...
      Również zastanawiam sie często dlaczego osoby np.w widoczny sposób
      fałszywe, intryganci, złosliwcy są b.lubiane,a niewielu ludzi
      docenia uczciwość, lojalność, niezawodnosć(moje cechy)

      Też jestem b.otwarta na ludzi, nie mam problemu z
      zagadywaniem,ogólnie z rozmową.Jestem odważna i dosć towarzyska.
      Nie powiem, ze nikt mnie nie lubi bo mam znajomych,przyjaciól(?)
      którzy lubią spędzac ze mną czas ale generalnie kiepsko układa mi
      sie z ludzmi.
      Nie mam pojecia dlaczego...
      Na pewno jestem "inna", moze "dziwna".Impulsywna, choleryczna,
      dumna, b.stanowcza ale też pogodna, wrażliwa, wyrozumiała...
      Wspaniałomyślnie wybaczam wady innych ale moich nikt mi nie wybacza,
      po prostu ludzie automatycznie mnie skreślają...

      Co do konfiktów...ciagle w nie wpadam...właśnie przewaznie z
      wykładowcami sie kłóce.

      Ktos radził, zeby stwierdzić czego nie lubi sie w innych i unikać
      takich zachowań.
      Nie lubie niewierności, braku lojalnosci, dwulicowości,
      lakonicznosci i tworzenia intryg.I sama owych cech nie posiadam.

      Ile masz lat?
      • hed-wig Re: zabrnęłam... 05.12.07, 22:35
        Dawno tu nie zaglądałam, dziekuję Wam wszystkim za taki odzew!
        Mam 25 lat.
        Czy to coś zmienia?
    • ala.l Re: zabrnęłam... 05.12.07, 23:39
      przewrazliwiona jestes:)

      moze idz do jakiegos psychologa???
Pełna wersja