cyn123
28.11.07, 11:38
Witam, jestem 5 lat po ślubie, mamy dziecko. Naszym największym
problemem jest brak pieniedzy, wydawałoby się że to nie jest aż
takie ważne a jednak. Ja skończyłem studia ale mam kiepską pracę,
nie ma mnie w domu po 13 godzin, jestem wyczerpany, niewyspany, żona
przerwala szkołę, opiekuje się dzieckiem,
Żona pochodzi z rodziny powiedzmy co nigdy nie zaznali biedy, ja
wręcz odwrotnie, byliśmy biedni, ale do małżeństwa i jakieś 3 lata
po nim było ok, jakoś starczalo, coś ona wykombinowala żeby zarobić
raz ja jakiś dodatkowy grosz, bylismy szczęsliwi.
Od pewnego momentu tzn jakieś pół roku może dlużej jest coraz
gorzej, kiedyś powiedziala że może mieszkać ze mną nawet w glinianej
chacie i jeśc suchy chleb byle tylko ze mną. Teraz chce kupować
droższe ubrania, kosmetyki, a jak mowię że nas nie stać na to, mówi
że po prostu nie chcę jej dać.
Zaczęła pisać ze swoim bylym chłopakiem, niestety zobaczylem co
pisała (chociaż nie powinienem)pisala że była z nim szczęsliwa że ze
mną nie jest, nazywa go kochaniem itd. Kiedy powiedziałem jej o tym
rozpłakana przepraszała i powiedziała ze to ostatni raz. Powtórzyło
się to jeszcze raz, Na razie chyba z tym skonczyla albo zrobiła tak
że ja nie wiem.
Ostatnio odwiedziła nas jej mama, rozmowa przeszła na pieniądze,
wytknela mi że to ona kupuje naszemu dzieku ubrania,( prawda kupila
kilka bluzek, większośc zabawek) że żonie tez nic nie kupuję.
Powiedziałem że nie stac mnie na wszystko, że zona musi iśc do
pracy, zgodzila się ze musi iść dla siebie( czyli że niby jak zarobi
to wszystko dla siebie) że oszczędzam na ogrzewaniu bo np palę w
kominku bo jest taniej niż włączam ogrzewanie gazowe.
Bardzo kocham żonę, jednak nie widze sensu w życiu, co robić? na
razie wymysliłem że znajdę pracę na weekendy żeby dorobic, ale
wydaje mi się że to nie jest rozwiązenie.
Przepraszam za tak dlugi tekst. Pozdrawiam.