Problemy z komunikacją z żoną

29.11.07, 23:23
Mam problem z komunikowaniem się z żoną. Jestem żonaty od kilkunastu lat, mamy dwoje dzieci i jesteśmy szczęśliwą rodziną. Nie mamy między sobą tajemnic, staramy się szczerze rozmawiać na wszelkie tematy itp. Itd. Na przestrzeni ostatnich kilku lat zauważyłem że moja żona stosuje strategię unikania rozmów na trudne temat, głównie tych które dotyczą jej zachowania, jej samej i innych drażliwych spraw. Nie należy się jej dziwić, w końcu każdy woli rozmawiać na różne przyjemne tematy niż na te drażliwe lub te w których różnimy się zdaniami. Czego dotyczą te tematy ? Otóż:
- metod postępowania z dziećmi i ich wychowywania
- sposobu wydawania pieniędzy
- jak i zupełnie drobnych rzeczy – jak się ktoś niestosownie zachował np. na jakiejś imprezie, kto coś powiedział na rodzinnej kolacji itp. Itd.

Moja żona prowadzi swoistą grę aby z jednej strony nie stopować zwykłej codziennej komunikacji ale z drugiej strony unikać rozmawiania o głębszych sprawach. Jest to możliwe gdyż:
- pracuje zawodowo i wraca raczej późno
- otaczają nas dzieci które pochłaniają masę czasu oraz mają naturę aby „wchodzić” w rozmowę dorosłych akurat w najważniejszym momencie
- moja żona zawsze można opuścić pokój w którym chcę zacząć rozmowę potrzebą zajrzenia do dzieci, sprawdzeniem czy zupa się ugotowała, tym że skończyły się reklamy w TV i zaczął się Taniec z gwiazdami, dzwoni telefon, dzwoni domofon, trzeba pójść do sklepu bo czynny jest jeszcze tylko przez 15 minut itp. Itd. Przykładów można by mnożyć.

Pomyślałem sobie, że nie mogę trzymać w sobie wielu niewypowiedzianych rzeczy przez długi okres np. przez kilka lat. Brak wyraźnego zaznaczenia o co mi chodzi i dyskusji na ten temat, kreuje sytuację że teoretycznie na te wszystkie rzeczy się zgadzam (akceptuję). Rozmawianie o tych rzeczach np. po roku generuje zarzut ze strony mojej żony np. „…. To TY jeszcze o tym pamiętasz i cały czas myslisz ? …..” . Próby dłuższych rozmów wieczorem ( z mojej inicjatywy) powodują że siłą rzeczy chcę rozmawiać o nagromadzonych już kilku sprawach a nie jednej, zatem cała rozmowa trwa np. 2,5 godziny i niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny ( głównie dla mojej żony, bo z mojej strony to jest załatwienie zaległych spraw), czasami duże emocje, płacz, wpadanie mojej żony w skrajnie negatywne opinie na swój temat, czasami złośliwości pod moim adresem.
Czyli ja zamiast wdzięczności za to że jestem wyrozumiały, ze skwapliwie czekam na ten moment rozmowy, że spokojnie i bez emocji mówię o co mi chodzi - dostaje w rewanżu mini awanturę, płacz i oskarżenia pod moim adresem.

Stwierdziłem, że nie mogę tak długo w sobie trzymać takich informacji, opinii o jej zachowaniu, dlatego że zaczynam reagować w typowy sposób dla człowieka który nie może się wypowiedzieć na dręczące go tematy: staje się złośliwy, czasami nie podejmuję rozmowy na inne nowe tematy, niejako wskazując że zaistniał jakiś wątek i temat który powinien być przedyskutowany od razu.

Pewnie powie ktoś, żebym wykorzystał moment wyjazdu na wczasy czy też pobytu na urlopie. Otóż ja nie chcę psuć atmosfery i cenię sobie ten wspólnie spędzony czas. Zresztą wyjazdy to trochę taki beztroski czas.

Ostatnio wpadłem na pomysł i chciałbym żebyście go ocenili/ skrytykowali. Otóż zamierzam do mojej żony wysyłać informację mailem. Sposób zahasłowania, zagrożenia że pracodawca dostrzeże tę korespondencję i inne elementy są drugorzędne. Są do przemyślenia.

Ale wg mnie jest to jedyny sposób aby przekazywać takie informacje:
- regularnie
- bez czekania np. roku
- bez nadmiernych emocji, zwłaszcza tych negatywnych.

Wg mnie będą to moje opinie, fakty, oceny sytuacji itp. które mogą być ( choć nie muszą) zaczątkiem do rozmowy, gdzie chciałbym przedstawić swojej racje.

Zrozumcie mnie i tę sytuację. W trakcie normalnego życia domowego , słowa z mojej strony: …..Chciałbym porozmawiać ……” brzmią dla niej jak wyrok. Moja żona woli egzystować w takim niedomówieniu. Niedomówieniu które każdego dnia daje ogólny obraz sytuacji, że „jest OK” . Nie wiem dlaczego. Być może wynika to z tego że jak już zaczynamy poważnie rozmawiać to trwa to kilka godzin. Siłą rzeczy wtedy wiele spraw dotyczy moich uwag które wskazują na negatywne opinie w zachowaniu mojej żony i dlatego ona ich unika.

Być może moja żona wynosi pewne zachowania ze swojego domu rodzinnego gdzie – ojciec mógł coś tam sobie mówić ale oprócz takiego codziennego gderania – nic nie wynikało. Ja mam inną osobowość, zgadzam się i akceptuje dużo więcej rzeczy niż statystyczny Polak ale tam gdzie mam rację (w opinii mojej, moich rodziców, znajomych czy też wiedzy książkowej (patrz wychowanie dzieci)) chcę dążyć do rozmowy i zmiany zachowań.

Mój post jest bardziej kierowany do dziewczyn, kobiet, matek – jakbyście się czuły otrzymując informacje w taki sposób ? Nie chcę mówić, że zamierzam to robić przez kilka lat – może moja żona uświadomi sobie pewne rzeczy i wysyłanie maili nie będzie konieczne. Ale ta metoda umożliwi mi wykazanie że jakieś tematy są zaległe, być może uświadomi to mojej żonie to że ja upominam się o pewne rzeczy po raz piąty a nie po raz pierwszy (kobiety mają tendencję do przeinaczania, niestety). Po prostu – pewne fakty inaczej wyglądają w przekazie słownym a inaczej na papierze. Tu papier jest zastąpiony mailem. Poza tym ma dużą przewagę, że do notesu leżącego na lodówce można nie zaglądać tygodniami zaś maile się z reguły czyta. Przekaz ustny jest niestety wadliwy, gdyż po latach każdy pamięta co innego.

Nie wiem ale nie jestem w stanie zrozumieć takiego zachowania, takiego zamiatania pod dywan. Moim zdaniem kumulowanie się takich rzeczy może spowodować że w wieku 50 lat ktoś pęknie, ktoś komuś wygarnie.

Co sądzicie o tej metodzie ?
    • facettt Mam lepsze :) 29.11.07, 23:52
      Po co ten mail?
      To Ginie gdzies w komputerze.

      Sformuuj sprawe NA PISMIE :)

      Lista problemow..
      i domagaj sie terminu ich przedyskutowania
      (najlepiej piatek, lub sobota)
      tego nie da sie pominac, ani od tego uciec.
    • psychoguru Trzeba sie dokladnie zastanowic 30.11.07, 08:56

      Nalezaloby przeprowadzic wywiad z zona co
      sadzi o waszym zwiazku. Nastepnie dokladnie
      rozpoznac twoja motywacje. Po co chcesz
      dyskutowac o jakichs tam problemach jesli
      rodzina jest w porzadku? W koncu sprobowac
      innych metod komunikacji, zona moze nie
      strawic maili i podminujesz szczescie
      rodzinne. W ogole jest pytanie czy to z
      twojej strony nie ma jakiegos nieco
      destrukcyjnego podloza typu szukanie dziury
      w calym?
    • paco_lopez Re: Problemy z komunikacją z żoną 30.11.07, 12:43
      przekaż moje wyrazy współczucia dla twojej kobiety. powinieneś
      pogodzić się z tym, ze dla niej jesteś uciążliwym umoralniaczem, no
      a jezeli ona woli gapic sie na taniec z gwiazdami zamiast słuchac
      ciebie, to jest na prawdę nieciekawie.
    • synvilla Re: Problemy z komunikacją z żoną 30.11.07, 22:36
      Komunikacja z zona to wazna rzecz.
      Mozliwe ze jezeli napiszesz maila to bedzie to doskonaly efekt.
      Przekazesz jej swoja informacje.
      ja sie przyznam ze ja czasami tak robie w moim zwiazku. Troche
      pomaga.On sobie na spokojnie poczyta, to ma inne brzmienie dla
      niego. Poczyta pomysli....i zapomni:=(
Pełna wersja