Jak mam z tym teraz zyć.....?

03.08.03, 17:00
Niedawno zakładałam wątek pt Problem z mężem, pisałam tam o tym ze mam
podejrzenia co do tego że jestem zdradzana.
Dziś moje obawy potwierdziły sie......on ma kochankę.Nie wiem , jak mam z
tym teraz żyć.Gdyby nie dziecko to popelniłabym samobójstwo.
Poradzcie mi,jestem na skraju załamania nerwowego....
    • max500 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 17:21
      tak jak bez tego.. gdybym byl twoim mezem, tez bym cie zdradzal..
      • Gość: mary Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.03, 17:38
        wiesz co..najlepiej ,gdys mogła połozyć się i nie mysleć...to jest
        straszne...wex cos na uspokojenie i na otepienie ,bo to jest ból nie do
        wytrzymania..upokorzenie i wszytsko najgorsze ,bo sama siebie jestes skłonna
        obwiniac...albo wiesz co...idx do tej kobiety.i wygarnij jej wszytsko a
        najlepiej ,zeby on tez tam był.wykrzycz ten ból.I niech Ci nie mowia,zebys
        zachowała twarz ,bo już Cie upokorzyli.zrób tak ,zeby ie czuc się ofiara,to
        Tobiue zrobiono krzywde...bez wzgledu na wszytsko ..tak sie nie robi..ale
        gowno.zrób im potężna awanature.Pamiętaj ,ona musiała wiedziec ,ze on jesy
        zonaty.aon wiedział ,że ma zone. ale gowno. nienawidze tego.Idx
        wywrzeszcz ,zemścij się ,zrób cos ,bo mysli Cie zniszcza i dziecko nie pomoże.
        • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 17:50
          nie wiem kim jest ta kobieta , ale jak ja jej nienawidzę , jej i jego , sa
          siebue warci..nabrałam się juz sporo leków, jednak nic mi nie pomaga..nie wiem
          co robić.
          • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 17:56
            nie wiem kim ona jest, ale on twierdzi ze ona mnie zna dobrze, mieszkamy w
            małym mieście.Tak więc, wygląda na to że ja chodzac po ulicach moge podejrzewac
            każda kobietę że jest potencjalna kochanka męża.To fakt, ze ostatnio mielismy
            kryzys małż, ale to nie powód moim zdanie do zdrady;-//
          • pastwa Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 17:59
            Doradzac Ci absolutnie nie mam zamiaru. Powiem tylko jedno, odpusc sobie te
            leki, bo jak zyje to nie widzialem leku na zdrade, ani na klamstwo. Szczerze
            powiedziawszy to do tej kobity nie masz miec o co pretensji, tak jakby to ona
            obiecywala Ci te cala zajebista, jak malo co na swiecie, wiernosc.
            Z mezem, jak najbardziej, mozesz pogadac, jesli bylo Wam do tej pory tak
            cudownie.
            • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 18:02
              pastwa napisał:

              > Doradzac Ci absolutnie nie mam zamiaru. Powiem tylko jedno, odpusc sobie te
              > leki, bo jak zyje to nie widzialem leku na zdrade, ani na klamstwo. Szczerze
              > powiedziawszy to do tej kobity nie masz miec o co pretensji, tak jakby to ona
              > obiecywala Ci te cala zajebista, jak malo co na swiecie, wiernosc.
              > Z mezem, jak najbardziej, mozesz pogadac, jesli bylo Wam do tej pory tak
              > cudownie.

              ..nie dołó mnie takimi tekstami.....nie mam o co do niej mieć pretensji???Ty
              chyba kpisz ze mnie..oczywiście jedno i drugie jest winne, nie tylko ona, on
              również.
              • fnoll Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 18:53
                a co by cię w tej sytuacji uczyniło szczęśliwszą?

                wiesz, mąż zdradził - czyli wasza umowa o wzajemnej wierności jest już
                nieważna, jesteś teraz w takiej samej sytuacji jak przez związaniem się z nim

                z tą różnicą, że jesteś do niego przyzwyczajona i macie wspólne dziecko

                ale co by nie rzec - to jest obcy facet, kiedyś go nie znałaś, potem się
                związałaś, teraz on to rozwiązał i znowu decyzja z kim spędzać życie i na
                jakich zasadach jest przed tobą

                życzę ci, byś umiała mądrze ją podjąć, ku swemu szczęściu :)
              • Gość: mary Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.03, 19:06
                Kaska,nie słuchaj...zrób cos zapytaj sie ludzi jego zapytaj wprost jęsli on
                sie ztym nie kryje,nie możesz tu być ofiara..oczywiscie ,ze kryzys nie jest
                powodem do zdrady,ale sa małżeństwa ktore niby sa szczęśliwe i nagle ktores
                zdradza...nie powiem Ci,zebys była silna ,bo nie masz nawet na to szans...nie
                ma co tylko obwiniac tamtej kobiety ,bo co on go siła wzięła?popwiedz mu co o
                tym myslisz...dla tej kobiety musisz byc zagrożeniem ,bo jestes zoną...ona
                moze go nastawiac pzreciw sobie dowiedz sie kto to jest.idx do niej do
                pracy,nie wiem- spokojnie przy wszytskich zapytaj się czy ona wie,ze on ma
                rodzinę?po prostu zapytaj i powiedz,ze nie zyczysz jej ,zeby znalazła się w
                Twojej sytuacji......a na pocieszenie Ci powiem ,ze jesli rozwód nastapi z
                jego winy - w koncu on zdradził ,to mozesz sie ubiegac o alimenty dla siebie
                również...ja wiem ,że to wszytstko co tu mowię,to ohydne i może Ci daleko do
                takich rozwiązań,ale może jak sobie pomyslisz co mozesz zrobic i ze zawsze
                racja jest po Twojej stronie to Ci lepiej bedzie...
                • rlitwin Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 03.08.03, 19:27
                  A ja sie zgodze z pastwą. Tamta kobieta nie ma nic do tego. Nie przysiegala ani
                  Tobie ani Twojemu mezowi, ze bedziecie sobie wierni, to nie jest jej decyzja a
                  Twojego meza.. zmienilo mu sie w glowe.. niech spada! Zalatw to tak, zebys
                  wyszla na tym na swoje w kwestii materialnej i zacznij myslec o sobie (i
                  dziecku) a nie o Was (tobie i nim.. on to przeszlosc)..

                  Mary pisze zebys poszla do jej pracy, odnalazla ja i o cos pytala.. ale nie
                  rozumiem po co? co to da?

                  Kasiu, kawal zycia przed Toba! wlasnie nadszedl czas bys je zobaczla i tera
                  z jest ku temu najlepsza okazja by je schwytac... przezyc!
                  • madlaine żyj dla siebie 04.08.03, 13:48
                    Powiem jedno, nie warto dla takiego faceta poświęcać dłużej siebie i nie
                    krzywdzić dziecka....
                    osobiście znam parę, która też miała podobna sytuacje. Ona tak dokuczała mężowi
                    i kazała się wyprowadzić, że w końcu facet sie wkurzył i wyprowadził się z domu.
                    Znalazł i zakochał się w cudownej dziewczynie, któa wiedziała, że jest zajęty i
                    ma dziecko, ale te chwile które razem soędzili były dla niego balsamem na
                    rozdarte zycie.
                    Koniec był tragiczny, on wrócił do zony, kochanka cierpiała rozstanie, a zona
                    do dnia dzisiejszego wypomina mężowi zdradę i dopytuję się o tamtą dziewczynę.
                    Uwazam, że znajomi zrobili bład - nie powinni się znowu wiązać mimo iż są
                    małżeństwem- cóz jedno z nich nie czuło ju ż tej miłości, złamaało przysięgę i
                    powinni się rozstać dla swojego dobra i dziecka, które jest niewinna ofiarą w
                    tej pajęczynie uczuć niby dojrzałych i odpowiedzialnych ludzi,.
                    Tak a spotkanie z kochanką męża odradzam nic to nie da, a Ty się poczujesz
                    jeszcze bardziej zraniona, po co masz wiedzieć czy jest zgrabniejsza,
                    mądrzejsza, ma ciemne czy jasne oczy.....
                    to jest najmniej ważne a Ciebie wpędzi w dodatkowe kompleksy i cierpenie....
    • Gość: joasia Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: 212.31.98.* 03.08.03, 19:50
      Kopnij go w d*** i zajmij sie soba i dzieckiem!
      Taki s**** nie jest wart twojego samobojstwa!!!
    • platek_mydlany Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 01:08
      Kasiu!

      Wiem ze to BARDZO BOLI byc zdradzona.

      Boli, ale chyba kobieca intuicja tam gleboko juz wczesniej ci podpowiadala ze
      cos takiego moze zaistniec.

      Nie zgadzam sie z moimi przedmowcami iz powinnas odszukac ta kobiete i wygarnac
      jej i twojemu mezowi.

      NIE DAJ SIE PONIESC EMOCJOM !!!! Bo wtedy powiesz cos czego bedziesz zalowala,
      albo zachowasz sie w sposob niegodny siebie.

      Jak jestes sama to PLACZ, WRZESZCZ i WYRZUC z siebie bol i uczucia.
      Ale przy mezu czy tej drugiej badz opanowana i stanowcza.

      Rozmowa z NIA nie ma sensu. Wiedziala co robi, wiedziala ze rozbija rodzine,
      zabiera ci meza a dziecku ojca.
      Moze teraz ma satysfakcje ze te runde "wygrala", ale ...zadnej pewnosci ze on
      przy niej zostanie. Przeciez juz raz zdradzil kobiete swego zycia, zrobi to
      znowu bo "raz zlodziej, zawsze zlodziej".
      Zostaw ja nie dawaj jej radosci z ogladania twego bolu. Przy konfrontacji z nia
      napewno sie poplaczesz, moze powiesz cos za ostro. Po co?
      ZASKOCZ JA! Nie reaguj! Podnies glowe i nie marnuj czasu i energi na nia.

      Tej energi potrzebujesz przy rozmowie z MEZEM.
      Masz pelne prawo do tego aby ci wyjasnil sytuacje. Jak on sobie wyobraza teraz,
      tak KONKRETNIE, przyszlosc.
      Jak sobie wyobraza podzial obowiazkow rodzicielskich i podzial majatku.

      ZAPOMNIJ sentymenty! On jest PRZESZLOSCIA!

      ON ODSZEDL bo, wybral inna. Ale to NIE ZNACZY ze wybral LEPSZA ! Inna, nie
      lepsza!.

      Kazda nowa zabawka bawi na poczatku. Napewno ukrywanie zwiazku przed toba dalo
      temu procesowi jakiejs pikantnosci. Wiesz ze ZAKAZANY owoc bardziej smakuje.
      Ale teraz "ten owoc" bedzie legalny i moze nagle okazac sie ze wcale nie jest
      taki oszalamiajacy jak mu sie wydawalo. Ich tez dopadnie codziennosc, szarosc.

      POMYSL o sobie tak EGOISTYCZNIE! Dlugo gralas jego gre na jego premisach. Teraz
      on ma grac na twoich i TWOJEGO DZIECKA premisach.

      Mowisz ze twoj byly maz ma wysokie stanowisko, ze spotyka duzo ludzi itp., itd.
      Zapewnie jest bardziej "obyty" niz ty i napewno spodziewa sie znalezc cie
      kompletnie zdruzgotana, skolowana ta tak nowa dla ciebie sytuacja.
      Skontaktuj sie z prawnikiem aby dowiedziec sie o swoich prawach. Masz ich
      zapewno WIECEJ niz ci sie w tej chwili wydaje!!!

      Dziecko potrzebuje cie. Ta sytuacja napewno w jakis sposob i je dotknie. Niech
      ma w mamie oparcie, takie spokojne i zrownowazone. Niech uniknie widoku
      rozpaczajacej, pelnej nienawisci i chetnej zemsty matki.

      Zaskocz ich wszystkich, podnies glowe, wyprostuj plecy i nie pozol im ponizyc
      cie wiecej niz to juz zrobili.

      Zachowujac spokuj "psujesz" im "zabawe".

      Spojrz na siebie inaczej, nie jak na OFIARE ale jak na kogos kto dostal NOWA
      SZANSE na ulozenie sobie zycia.

      Jestes mloda, atrakcyjna kobieta.

      Mam nadzieje ze z tej sytuacji wyjdziesz SILNIEJSZA !

      buzka
      platek

      • takasobusia Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 01:56
        wyjdz z kolezankami na impreze, do pubu itd. Wyszalej sie, rzuc sie w seks, to
        daje zapomnienie. Nie pokazuj mu zlosci tylko Twoje prawdziwe uczucia, czyli
        rozczarowanie, smutek - niech dran czuje sie winny, bo sumienie to najgorsza
        kara.
        • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 07:24
          Dziękuje Wam wszstkim za wsparcie,rady które na pewno wykorzystam.Jesteście dla
          mnie obcymi ludzmi których nawet nie znam, a jest mi duzo lzej po tych
          słowach .Kazałam mu wyprowadzić sie z domu, dziś będą zmienione zamki w
          dzwiach.On ma teraz cały miesiąć urlopu, niech mmieszka u swojej matki ...albo
          u swojej kochanki,chociaz nie wiem jakie mają układy czy sa juz tak blisko że
          on może się do niej wprowadzić.Najbardziej boli mnie to, ze przedwczoraj
          zaciągnął mnie do łożka, chciał się kochać, a zaraz potem poszedł do pracy ,
          nie wrócił do dziś......ma wyłączony telefon,w pracy go nie ma, jego wszyscy
          koledzy sa w domach ...wiec gdzie on jest .Coś w środku mówi mi że jest z nią ,
          czuję to.Musze złożyć pozew rozwodowy, kiedyś on mi powiedzial że w naszym
          przypadku rozwód jest niepotrzebny , bo ani on ani ja nie będziemy zakładać
          narazie nowych rodzin, a pieniądze i taj będzie mi dawał. Ja jednak chce
          rozwodu w takim przypadku, chcę się od niego odciać.Najbardziej przykre jest
          to, ze jego kochanka mnie zna, ja natomiast nie wiem kto to , jak pomyslę że
          moge codziennie mijac ja na ulicach....
          • salomonowe_gacie Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 07:47
            ojej kasiu kasiu kasiu, po co z nim do lozka???
            racja z rozwodem, poczujesz sie odcieta i znajdziesz wkrotce fajnego faceta.
    • petro5 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 08:36
      Kasiu, nie rób nic pochopnie. Miej swoja godność i nie poniżaj się próbując
      zrobić awanturę panience. Przy tej konfrontacji możesz wyść bardzo nieciekawie,
      nerwy czasami ciężko okiełznać. Pokaz mężowi ,że jesteś kobieta w pełni tego
      słowa, mądrą, opanowaną . Wiem ,że jest to bardzo ciężkie ale da ci to poczucie
      wartości i atrakcyjności jako kobieta. Rozmawiaj z nim dużo i na spokojnie.
      Histeria pogłębi tylko sytuację a jemu da potwierdzenie twojej słabości. Oddaj
      maleństwo na chwilowe przechowanie aby nie przeszkadzało, przygotuj się
      psychicznie do rozmowy,jak nie dasz rady to spisz sobie na kartce wszystko o co
      chcesz spytać bo w takiej sytuacji ulatują myśli. Pamietaj bądź mądra
      mądrzejsza od tamtej. Przeczytaj wątek na "emama" zatytułowany "Zdrada" i inne
      też. Ja tam też pisałam. Nie jest łatwo żyć z takim bagażem. Decyzje podejmiesz
      sama. Życie mamy jedno a mężczyzn na świecie jest sporo. Głowa do góry,
      pamiętaj od Ciebie zależy jak mąż będzie cię postrzegał. Życze ci dużo siły i
      kobiecej mądrości. Trzymaj się ciepło
      • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 09:14
        Wiem że musze być spokojna..musze bardzo dbać o siebie żeby wiedział jaka
        atrakcyjna kobiete traci ;-( Rozmawiać się za bardzo z nim nie da-podczas
        dyskusji z nim prowadzę monolog, on niewiele chce mówić..wczoraj dowiedziałam
        sie tego od jego kolegi jak zadzwoniłam , szukając go wszedzie. Jakie on mi
        komplementy prawił jeszcze przedwczoraj, o Boże....myślałam że jakoś to
        będzie , ale moje obawy potwierdziły sie.Mojego dziecka jeszcze nie ma ,
        mieszka tymczasowo u mojej siostry...nie chcę żeby widziało co dzieje się w
        domu, matkę w opłakanym stanie.Z jednej strony chciałabym wiedzieć co to za
        kobieta, zobaczyć jak wygląda, czy jest lepsza ode mnie....a z drugiej strony
        chyba lepiej nie wiedzieć...ale w takkim małym miescie w jakim mieszkamy
        niewiele sie ukryje i wkrótce pewnie dowiem sie kto to...boje sie tego.Wiem że
        wtedy pęknie coś we mnie imoże być źle.
        • Gość: Wesoła Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 11:14
          Wiesz Kasiu,nie wiem co napisac bo nigdy nie bylam zdradzona,chociaz nie wiem
          do konca czy tak bylo napewno.
          Wiele sie pisze i mowi o zwiazkach, o uczuciach, ale niestety trzeba spojrzec w
          czlowieka gleboko,zdrada jest gdzies w nas gleboko zakodowana,jest to potrzeba
          na ktora nie ma wytlumaczenia, kierujemy sie emocjami,czyms co dla czlowieka
          zdradzonego jest takie bardzo obce.
          Musisz sobie zadac jedno pytanie i odrazu na nie odpowiedziac czy maz ciebie
          kocha? bo jesli sie kocha to sie nie zdradza.
          Moze to co napisze bedzie dla ciebie bolesne i z gory przepraszam, ale czuje ze
          ta kobieta jest dla niego atrakcyjna pod kazdym wzgledem,byc moze sie zakochal,
          a tego juz nie zmienisz,twoje wszystkie pretensje nie zmienia jego uczuc a
          wrecz przeciwnie staniesz sie dla niego wrogiem.Zatrzymywanie takiego czlowieka
          przy sobie na sile powoduje nieszczescie wielu osob przedewszystkim
          dziecka,pozwol mu sie wyszalec moze za jakis czas otworzy oczy i sam zobaczy co
          stracil.Zdrada boli jesli sie kocha ,ale stalo sie i nic na to nie
          poradzisz,widac ta kobieta jest lepsza od ciebie,ma to cos co przyciagnelo do
          niej twojego meza.Nie obraz sie,ale ona jest w tym momencie gora,to dla niej
          odszedl od ciebie.
          Co powinnas zrobic? byc soba,wesola, usmiechnieta kobieta, powiedziec sobie ze
          swiat sie nie konczy na jednym facecie, ze stac ciebie zeby zawrocic w glowie
          setce takich facetow jak twoj maz,z podniesiona glowa isc przez zycie. Nie
          wolno tobie pod zadnym pozorem robic z siebie biednej zdradzonej zaplakanej
          zony,to tylko dziala na twoja niekorzysc.Wiem ze to nie jest takie latwe, ale w
          zyciu musimy byc aktorami i jak na scenie grac, a za kulisami sobie czasem
          poplakac.
          Wiem sama po sobie ze do pewnych rzeczy musimy dorosnac, byc moze on nie dorosl
          do powaznego zwiazku z toba do stworzenia rodziny,moze caly czas szuka swojego
          szczescia, miejsca na ziemi.
          jesli zdecydujesz sie na rozmowe z nim to tylko na spokojna,szczera i otwarta
          rozmowe,musisz poznac jego mysli jego uczucia i sama o nich mowic bardzo
          otwarcie.on musi wiedziec co czujesz, co ciebie boli i dreczy.
          Ja wychodzac za maz zdawalam sobie sprawe ze robie to na cale zycie,ale nie
          wiedzialam ze po 30 -tce poznam mezczyzne swojego zycia i zakocham sie.Teraz
          dopiero zdalam sobie sprawe co to jest prawdziwa milosc.
          Moj maz tylko sie domysla,a moze nawet dobrze wie,ale nigdy nie robil mi
          zadnych wymowek, ani nie probowal zabawiac sie w dedektywa.Powiedzial mi tylko
          jedno jesli kocham i jestem szczesliwa to niech tak zostanie,on nie bedzie mi
          stawal na drodze do szczescia,bo wtedy straci mnie na zawsze.Bardzo cenie jego
          slowa i jego zachowanie,nadal zyjemy obok siebie jak dwoje dobrych przyjaciol.
          W takich sytuacjach nalezy myslec nie tylko o sobie , ale tez o drugim
          czlowieku,sprobowac poczuc co on czuje w danej chwili, dlaczego posuwa sie do
          zdrady, co nim kieruje,moze znajdziesz jakies wytlumacznie,spojrz tez na
          siebie,moze wina tkwi w tobie,kryzys w malzenstwie powoduja dwie osoby.
          Najwazniejszy jest obiektywizm,warto pomyslec rozsadnie.




          • krystymka Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 13:31
            Gość portalu: Wesoła napisał(a):

            > Wiesz Kasiu,nie wiem co napisac bo nigdy nie bylam zdradzona,chociaz nie wiem
            ze
            >
            > ta kobieta jest dla niego atrakcyjna pod kazdym wzgledem,byc moze sie
            zakochal,
            >
            > a tego juz nie zmienisz,twoje wszystkie pretensje nie zmienia jego uczuc a

            Wlasnie... nie bylas zdradzona. Ale nie znaczy ze nie mozesz wczuc sie Kasi
            sytuacji. Napisalas bez zadnej empatii. Wrecz ranisz takimi wywodami.
            Co da jak napiszesz ze tamta jest atrakcyjniesza???? CZy nie widzisz ze to jest
            pierwsze co rani zdradzona kobiete???

            Do Kasi: Powiem Tobie ze on jest z tamta bo to cos nowego. Nie dlatego ze jest
            atrakcyjniesza. Poczekaj tyle czasu ile byl z Toba zobaczymy czy beda razem.
            Wtedy ze skomleniem wrocic moze. Ale badz twarda! pozdrawiam
            • Gość: wesola Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 13:54
              krystymka napisała:

              > Gość portalu: Wesoła napisał(a):
              >
              > > Wiesz Kasiu,nie wiem co napisac bo nigdy nie bylam zdradzona,chociaz nie w
              > iem
              > ze
              > >
              > > ta kobieta jest dla niego atrakcyjna pod kazdym wzgledem,byc moze sie
              > zakochal,
              > >
              > > a tego juz nie zmienisz,twoje wszystkie pretensje nie zmienia jego uczuc a
              >
              >
              > Wlasnie... nie bylas zdradzona. Ale nie znaczy ze nie mozesz wczuc sie Kasi
              > sytuacji. Napisalas bez zadnej empatii. Wrecz ranisz takimi wywodami.
              > Co da jak napiszesz ze tamta jest atrakcyjniesza???? CZy nie widzisz ze to
              jest
              >
              > pierwsze co rani zdradzona kobiete???
              >
              > Do Kasi: Powiem Tobie ze on jest z tamta bo to cos nowego. Nie dlatego ze
              jest
              > atrakcyjniesza. Poczekaj tyle czasu ile byl z Toba zobaczymy czy beda razem.
              > Wtedy ze skomleniem wrocic moze. Ale badz twarda! pozdrawiam
              Wiem, ze takie slowa rania ale trzeba na cos takiego spojrzec realnie.Po co maz
              idzie sie do innej kobiety??? napewno jest to cos nowego,ale napewno musi byc
              atrakcyjniesza niz wlasna zona,nie chodzi mi tu o wyglad zewnetrzny, ale
              ogolnie, moze jest dobra w lozku, ciepla ,serdeczna i daje to czego zona dac
              nie mogla.Przeciez takie sa fakty,wystrczy pogadac z facetami dlaczego szukaja
              sobie przyjeciolek czy kochanek.
              A z drugiej strony mezczyzni tez maja uczucia i tak samo jak kobiety maja prawo
              sie zakochac.
              A zeby tak nie nalatywac na facetow kobiety sa podobne.
              • krystymka Do wesolej 04.08.03, 14:21
                nie daj Boze zadnej kobiecie Ciebie jako przyjaciolki
                • Gość: wesola Re: Do wesolej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 09:39
                  krystymka napisała:

                  > nie daj Boze zadnej kobiecie Ciebie jako przyjaciolki

                  Wiesz co to jest przyjazn?? szczerosc i szczerosc raz jeszcze,to nie tylko
                  pocieszanie drugiego czlowieka i glaskanie go po glowie gdy ma problem,to
                  rowniez mowienie prawdy nawet tej najgorszej.Przyjaciel to jak
                  psychoterapeuta,musi powiedziec wszystko co mysli w danej chwili jakie jest
                  jego zdanie, i dobre i złe,doradzic,ale nie kierowac zyciem drugiej osoby, a
                  najwazniejsze wysluchac spokojnie.Jesli chce sie sklamac to lepiej milczec.
                  Nie wyobrazam sobie przyjaciolki, ktora w ciezkiej dla mnie chwili potrafi sie
                  tylko litowac i ubolewac nad moja osoba.
                  Przyjaciel jest naszym obserwatorem,patrzy na nas ,widzi nas innymi oczami niz
                  my sami siebie,widzi nasze wady i zalety.
                  Osobiscie wole ludzi szczerych do bolu, niz takich co pieknie mowia,a mysla co
                  innego. Pozdrawiam.
              • Gość: jar Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: 195.136.33.* 04.08.03, 14:45
                > A zeby tak nie nalatywac na facetow kobiety sa podobne.

                oo.. i tu sie musze zgodzic ;)
            • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 14:04
              On mi kiedyś powiedział, jak była awantura , że jeśli bedzie szukał nowej
              partnerki to nie będzie patrzał na wygląd, atrakcyjność, bo " fajna dupa " (
              jego słowa ) to w życiu za mało, i będzie myślał głowa a nie....
              Czytam wszystkie Wasze wypowiedzi , z wieloma się zgadzam.I bardzo dobrze
              wpływa na moje samopoczucie to, że inni nieaznajomi interesuja się moim
              problemem.Siedzę sama, otumaniona tymi prochami i myślę....a on nadal nie
              odzywa siem , nie ma go 3 dzień.Nie daje znaku zycia. Od jutra biorę się za
              siebie, wyjdę z domu , do ludzi.Była dziś u mnie kuzynka, powiedziała" jesteś
              młoda, ładna , poradzisz sobie....znajdziesz godnego siebie faceta ....." Ale
              to nie sztuka szukac nowego, do męża jestem przywiązana pomimo że różnie i
              burzliwie u nas bywało.Jednak szkoda 9 lat małżeństwa...
              • madlaine Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 14:10
                Tak ale pomysl o tym, że kolejne lata są przed Tobą i masz tylko ta jedną
                szansę, aby zyc godnie i tak jak Ty odczuwasz i Ty jestes sterem swojego zycia:)
    • petro5 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 15:16
      Kasiu nie rób nic na siłę. Latwo zrobić na złość drugiej osobie , jak to
      mówią " np . odmrozić sobie uszy" a później pozostaje kac moralny po co ci to.
      Żyj normalnie, myśl o sobie i dziecku. Staraj sie być uśmiechnięta, zadbaj o
      siebie, zrób sobie przyjemność , idź na zakupy dobierz sobie cos extra, wyjdź
      na ulicę a zobaczysz ,że są jeszcze mężczyźni, którzy się za toba obejrzą. To
      potrafi dowartościować kobietę , chociaż przez chwilę naładować jej
      akumulatory. Pewnie pomyślisz ,że radzą ci coś abstrakcyjnego,to nie prawda
      właśnie jestem na tym etapie. Czuję się coraz lepiej. Gdy przypadkowo dowiaduję
      się o panience mojego męża to aż mnie ciarki przechodzą jak mężczyzna może
      stracić głowę. Ona po prostu nie dorasta mi do pięt "ja jestem górą" i to jest
      moja satysfakcja ,a mój partner wyszedł na totalnego wała, faceta bez
      poszanowania własnego ja. On mi teraz mówi ,że jestem mądrą kobietą i to jest
      moja kolejna satysfakcja- jaki on jest przy mnie malutki. Kasiu , żyj z
      podniesiona głową . Gorąco Ciebie pozdrawiam.
      • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 20:16
        petro5, dziekuje za ciepłe slowa.Dziś duuuuuużą sumę pieniędzy poswięciłam na
        zakupy, wiesz jak na chwilę takie latanie po sklepach poprawiło mi humor...?
        WEiem że podobam si ę innym facetom ale nie bawi mnie to, kiedyś może
        tak..lubiłam łapać ich spojrzenia, miałam z tego zabawe ...teraz znudzilo mi
        sie...Jak sa poważne problemy to takie rzeczy nie ciesza.Wiem , że bez
        większych problemów znalazłabym kogoś gdybyśmy rozstali sie ale nie w tym
        rzecz, chcę ratować moje małżeństwo
        Do tej pory, od piątku , moj mąz nie dal znaku życia, nie odpowiada na sms i na
        telefony....albo wyłancza telefon....pewnie nieźle bawi się z ta ku....;-///
    • martyna14 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 17:53

      Po pierwsze naprawde Ci wspolczuje i wiem jak sie czujesz -mnie kiedys
      zdradzil chlopak i nie bylismy nawet ze soba dlugo ( 3 miesiace) a i tak bolalo
      jak cholera.

      Po pierwsze pamietaj, ze to, ze Cie zdradzil nie ma nic wspolnego z Twoja
      atrakcyjnoscia lub tym ile jestes warta.
      Zdradzane sa piekne modelki, aktorki zdrada ma jednak wiele wspolnego z tym
      ile on jest wart jako facet i jako czlowiek.

      Jestes zapewne piekna , atrakcyjna , wartosciowa kobieta i nie obwiniaj
      siebie ani nie czuj sie gorsza jako zdradzona.

      To z kim on sie zdradzil wg mnie nie ma najmniejszego znaczenia . Po co Ci TO
      wiedziec? Czy naprawde ma znaczenie jak ona wyglada itp

      Co on powiedzial? Dlaczego zdradzil? Jakie byly powody?
      • Gość: mary Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.03, 18:33
        a wiesz co?zamknij sie wdomu i się upij.nie straj sie na siłepokazywąc ,że
        jestęs swietna i atrakcyjna.To wtedy ma sens jak naprawdę bedziesz tak
        myslała o sobie...,a moze powinnaś dno osiagnąć,uchlac sie i rano
        zgigantycznym kacem próbowac zyc..inaczej swiat wyglada,wtedy okazuje się ,ze
        nie ma dla kogo tak szaleć...
        P.s.kobiety sa takie same jak tacy sami sa mężczyźni.z tym ,że oni częśćiej sa
        beznadziejni.
      • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 20:26
        Martyno
        Od jakiegoś roku miedzy nami jest źle, wiąże się to ze znmianą pracy męża,
        nowym dość specyficznym środowiskiem....a także duży wpływ wywarli na niego
        jego koledzy wspólpracownicy.Duży stres, alkohol.rozumiesz.Od tego czasu sypie
        sie u nas. Byłam może dla niego zgryźliwa, ale tylko wówczas gdy chodzilo o
        alkohol, gdy non stop pił..każda kobieta by miała po jakimś czasie dość ,
        prawda?.Nie pomagały , prosby, grożby,,w końcu uznał że ma żone zołze i zaczął
        szukać towarzystwa kolegów, wspólne imprezy były ważniejsze niż ja i
        dziecko.Zawsze mial na czas obiad, wyprane, wyprasowane, posprzątane...ale jemu
        widac czegoś brakowalo i szukał tego poza domem .W łóżku chyba tez nie mial na
        co narzekać, nie jestem pruderyjna, raczej otwarta na wszystko i zawsze w tych
        chwilach mówil że mu ze mbną super...Gdzie więc zrobiłam bląd?
        Tak sobie myslę , że może przyczyna jest w tym że on musi poszalec bo tak
        naprawde nigdy nie szalał, nigdy nie miał przedemną dziewczyny " na powaznie '
        i teraz amba uderza mu na starośc;-)Może rzeczywiście potrzebuje jakiegoś
        szalenstwa, jkazdemy facetowi palma odbija niektórym wcześniej innym później.On
        ma 32 lata.
    • megxx Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 18:57
      Każda zdrada boli. Ale boli bardziej gdy Ty go kochasz. Jak jest? Nie
      doczytałam się tego w Twoich postach.
      Masz prawo być zła, wściekła, to naturalne, a jak masz z tym żyć?
      Czy wiesz co chciałabyś TY sama najbardziej? Czy to, że się wyprowadził
      satysfakcjonuje Cię? Czy może wolałabyś by zerwał z nią i wrócił na łono
      rodziny? Czy rozmawiałaś z nim o tym?
      Reakcja na taką sytuację zależy od tego jacy jesteśmy, co jest dla nas
      najważniejsze. A postąpić możemy różnie: jeżeli zdecydujesz się na rozstanie to
      ja proponuję Ci rozwiązania prawne. Na świeżo lepiej, prościej i nie trzeba
      kiedyś znowu do tych niemiłych wspomnień wracać w sądzie.
      Możesz też jak w chińskim przysłowiu, które bardzo lubię: usiąść na brzegu
      rzeki i zaczekać, aż jej nurtem przepłynie trup twojego wroga.
      • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 04.08.03, 20:33
        Czy go kocham??Tak, ale na pewno duzo mnie j niz kiedyś.Bo ciężko kochac kogoś
        kto mnie bił, przez kogo chodziłam z podbitym okiem i , przez kogo moje dziecko
        płakało.Ale on to wszystko zrobił po pijanemu, widac go czymś
        sprowokowałam...Nie zostałam nawet za to przeproszona,a mimo to gdyby teraz
        okazal sie czlowiekiem i chcial wrocić, zyc normalbnie , to przebaczyłabym.
        • megxx Re:Uwaga 04.08.03, 20:50
          Teraz to temat z innej bajki. Jeżeli to co napisałaś jest prawdą, nie bądź
          głupia,wykorzystaj jedyną szansę jaką Ci daje los. Tylko rozwód na Twoich,
          twardych warunkach. Sposób w jaki napisałaś swój post mówi mi, że Twój mąż może
          mieć problemy z alkoholem, jeżeli tak jest jesteś współuzależniona. Znajdź
          alanon i zgłoś się,jeżeli uderzył raz i nic z tym nie zrobiłaś uderzy drugi. A
          nie jesteś przecież masochistką.
          • kasia353 Re:Uwaga 04.08.03, 21:28
            Jakies trzy tyg temu wrócił z pracy ok7 rano, pijany. Wkurwił mnie , bo zaczął
            cos opowiadać , coś co mnie wcale nie interesowało, był wulgarny , obudził
            dziecko...CZEKAŁAM na niego pół nocy,rano byłam juz tak zła ze po jego
            przyjściu i po tym jak mnie zdenerwował swoja głupia gadką uderzyłam go w
            nerwach -ale lekko - w twarz...To wystarczyło zeby mnie bardzo pobic,
            zachowywal sie jak w jakim ś transie , jakby bicie sprawiało mu
            satysfakcję..chyba odreagował na mnie stres.Ale nie pobicie jest najgorsze,
            najgorsze jest to że widzialo to dziecko....teraz jak sobie to przypominam tyo
            wiem że nienawidze , nawet mnie za to nie przeprosił.Gdyby to jednak zrobił,
            okazał skruche , wybaczyłabym mu.
            • Gość: Biedronka14 Re:Uwaga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.08.03, 21:46
              Kasiuniu, nie wybaczaj, z tego co opisujesz tutaj jest z niego kawal drania.
              Przeciez to widac, ze on nie ma zadnych wyrzutow sumienia, skrupolow, nie liczy
              sie z Twoimi uczuciami, traktuje Ciebie przedmiotowo, wrecz obnosi sie z Ta
              zdrada, nie jest na tyle facetem zeby samemu to skonczyc wiec czeka na Twoj
              ruch.

              Odejdz z duma i spal za soba wszystkie mosty. To zlo wyrzadzone kiedys do niego
              wroci. Biedzie trudno, ale wybrniesz z tego.

              Powodzenia.
            • platek_mydlany UCIEKAJ !!!! 04.08.03, 22:45
              Kasiu!

              Napisalam do ciebie nowy post rano ale go stracilam gdy probowalam sie
              zalogowac. Potem musialam juz biec do codziennych obowiazkow.

              Weszlam na forum teraz i przeczytalam wszystkie dzisiejsze posty.
              Z wieloma sie zgadzam.

              To co mnie uderzylo to to iz WIEKSZOSC z nas (forumowiczow) ocenia twoja
              sytuacje bardzo podobnie.

              UCIEKAJ !!!!

              Dostalas TY i twoje DZIECKO moze JEDYNA szanse na rozpoczecie NOWEGO ZYCIA.

              Ja sama przeszlam przez koszmar nieszczesliwego malzenstwa. Przeszlam przez
              rozwod i teraz ROZKOSZUJE sie moim NOWYM zyciem z cudownym partnerem i
              dzieciatkami.
              Ja bylam starsza od ciebie gdy sie rozwodzilam, bylam bezdzietna i tez
              przerazona JAK JA SOBIE PORADZE.
              Poradzilam sobie ja, poradzisz sobie i TY.

              ZBAGATELIZUJ fakt ze juz trzeci dzien on sie nie odzywa. PRZESTAN dzwonic na
              jego komorke, wysylac SMSy czy dowiadywac o niego przez kolegow.
              On sam jest napewni BARDZO CIEKAWY twojej reakcji, niech sie poniecierpliwi. Nie
              ulatwiaj mu tego !!!!

              Ktos tu napisal ze TAMTA jest dzisiaj "gora" nad toba. BLAD.
              TAMTA nie zdaje sobie jeszcze sprawy jakie "robaczywe jablko" jej sie trafilo.
              Nie zdaje sobie sprawy ze twoj byly mowiac ci iz nie "powinniscie sie rozwodzic"
              zostawia sobie "otwarta furtke" do ciebie a tym samym nie traktuje ich zwiazku
              powaznie.

              TY jestes GORA. On znalazl sobie INNA ale to NIE znaczy ze LEPSZA !!!

              Moja rada to IDZ do PRAWNIKA. Dowiesz sie o swoich PRAWACH od kompetentnej
              osoby. To powinno cie podbudowac.
              Rozwod powinnien byc na TWOICH WARUNKACH. TWARDYCH WARUNKACH.
              Masz prawa, ty i dziecko, przy podziale majatku i do pieniedzy.
              To ze on mowi teraz ze "i tak bedzie ci placil" jest poprost smieszne!!
              Jego slowa przysiegi nie znacza nic, obiecywal ci przeciez wiernosc!

              NIE WRACAJ DO NIEGO. ON TEGO NIE JEST WART.

              Alkohol, bicie (teraz ciebie za krotki okres czasu uderzy dziecko!), zdrada !!
              Ja bym go nigdy nie wziela spowrotem!

              Piszesz ze ma 32 lata i od 9 lat jestescie malzenstwem. Byc moze czuje sie nie
              wyszalaly, spragniony nowych "doswiadczen". OK! Tylko ze za swoje czyny, my w
              doroslym zyciu, ponosimy konsekwencje. A te moga byc nie przyjemne.

              Glowa do gory!

              p

              • kasia353 Re: UCIEKAJ !!!! 04.08.03, 23:20
                Kochani
                dzięki za wszystkie ciepłe , szczere słowa.Bardzo mi pomogły.Dzisiaj jestem
                spokojna, sama sobie sie dziwie..{ to chyba te leki }I wiem , że raczej nie
                chce żeby wracał, myslałam o tym wiele i wiem że zycie w pojedynkę tylko z
                dzieckiem może miec swoje plusy a przedewszystkim bede miała spokój.Nie pozwole
                mu wrócic do tego mieszkania, bo jak wróci to bedzie to samo.
                M oje dziecko zaczyna w tym roku naukę, musze miec spokój,jak beda nerwy
                awantury to nie bede miała cierpliwości dla dziecka.A niech sobie robi co
                chce....nie zazdroszzcę tej kobiecie, niech go bierze, pocieszy sie nim;-))
                niech zobaczy jaki to miód ;-))mam nadzieje że niedługo zacznie traktować ją
                tak jak mnie .I tego jej rzyczę.
                • megxx Re: I teraz to widać, że masz klasę! 04.08.03, 23:29
                  Jeżeli wytrwasz w tym co napisałaś, będzie dobrze. Ale mimo wszystko zastanów
                  się nad jakąś pomocą fachowca, aby zapobiec sytuacji, że znowu wpadniesz w ręce
                  jakiegoś drania. Czasami w naszej przeszłości miały miejsce sytuacje, które
                  determinują nas na całe życie. A my nie zdajemy sobie sprawy, z tego, że
                  powielamy sposoby działania wobec coraz innych osób. Kochamy mężczyzn za
                  bardzo, a to odbija się na nas. Wszystkiego dobrego na nowej drodze. Masz duże
                  szanse na powodzenie i jesteś tego warta.
                  • kasia353 Re: I teraz to widać, że masz klasę! 04.08.03, 23:44
                    megxx napisała:

                    > Jeżeli wytrwasz w tym co napisałaś, będzie dobrze. Ale mimo wszystko zastanów
                    > się nad jakąś pomocą fachowca, aby zapobiec sytuacji, że znowu wpadniesz w
                    ręce
                    >
                    > jakiegoś drania. Czasami w naszej przeszłości miały miejsce sytuacje, które
                    > determinują nas na całe życie. A my nie zdajemy sobie sprawy, z tego, że
                    > powielamy sposoby działania wobec coraz innych osób. Kochamy mężczyzn za
                    > bardzo, a to odbija się na nas. Wszystkiego dobrego na nowej drodze. Masz
                    duże
                    > szanse na powodzenie i jesteś tego warta.


                    O jejku;-)) ale czuje się podbudowana po tych slowach;-0
                    Teraz mam takie podejście, ale wiem że jeszcze nieraz zdarzy mi sie płakać,
                    bedę przygnebiona......ale mimo wszystko dzieki za te slowa ;-0
                    • Gość: tak Re: I teraz to widać, że masz klasę! IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.03, 23:57
                      kasia353 napisała:

                      > O jejku;-)) ale czuje się podbudowana po tych slowach;-0
                      > Teraz mam takie podejście, ale wiem że jeszcze nieraz zdarzy mi sie płakać,
                      > bedę przygnebiona......ale mimo wszystko dzieki za te slowa ;-0

                      Nie znam całości wątku, jedynie pierwszy i ostatnie posty. Podzielam końcowe
                      wnioski. Zaniechaj jeszcze tego "mam nadzieje że niedługo zacznie traktować ją
                      tak jak mnie .I tego jej rzyczę.", a będziesz z klasą pełną buzią.
                      Życzę Ci Kasiu jak najlepiej

                      Pozdrawiam
                    • Gość: jar Re: I teraz to widać, że masz klasę! IP: 195.136.33.* 05.08.03, 08:00
                      popros przyjaciol o pomoc, idz do prawnika zaloz sprawe, niestety alkoholik,
                      ktory znalazl sie w nowym srodowisku, gdzie koledzy, pieniadze i rozrywka
                      utrzymuja go w rytmie, nie wyjdzie z tego tak latwo, jezeli wogole,.. jezeli
                      bije po pijaku to bardzo z nim zle, szkoda dzieciaka aby zyl z takim smieciem...
                • kasia353 Re: UCIEKAJ !!!! 04.08.03, 23:42
                  kasia353 napisała:
                  .I tego jej rzyczę.

                  oczywiście ŻYCZĘ ;-)) to ze zmęczenia ;-0
                  • martyna14 Re: UCIEKAJ !!!! 05.08.03, 00:13
                    kasia353 napisała:

                    > kasia353 napisała:
                    > .I tego jej rzyczę.
                    >
                    > oczywiście ŻYCZĘ ;-)) to ze zmęczenia ;-0


                    Kasiu z tego co piszesz to Twoj maz brutalny alkoholik, ktory bez skrupulow na
                    Ciebie i dziecko pije i bije .
                    Gdybys zglosila sie do Alanon czy do fachowca to wiele by Ci to pomoglo byloby
                    Ci latwiej.

                    Wiem, ze jesli go kochasz to pewnie w glebi serca chcesz zeby wrocil ale masz
                    dziecko i czy to jest to co chcesz dla dziecka ? Zycie w pelnym przemocy domu
                    alkoholika ? zcy Ty zdajesz sobie sprawy, ze dziecko bedzie mialo skazy na cale
                    zycie wychowujac sie w takim domu i bardzo prawdopodobne , ze samo wpadnie w
                    nalog?


                    Poza tym sama popatrz na siebie czy Ty myslisz, ze jest to cos na co
                    zaslugujesz? Zastanow sie co w takiego w Tobie jest, ze wybaczylabys mu i
                    ptzyjela z powrotem? Czy moze cos z dziecinstwa? jakiejs przezycia traumatyczne
                    albo samam sie wychowywalas w domu alkoholika ?

                    Gdybys naparwde chciala mu wybaczyc zrob to dopiero jak on zglosi sie do AA ,
                    przestanie pic i odbedzie conajmniej 6 miesieczna terapie bo inaczej nastepne
                    klotnie, awantury, pobicia i zdrady -prawie zagwarantowane.

                    I nie obwiniaj siebie Ty nie zrobilas nic zlego z Twgo co piszesz to bylas
                    wspaniala zona i matka . On wybral i zdradzil Cie mogl postapic inaczej
                    najpierw sie rozstac byc uczciwym .

                    I jeszcze na koniec - alkoholizm to choroba . Niewazne cokolwiek bys zrobila
                    jak bardzo bys go kochala i sie starala on musi chciec przestac pic i nie ma to
                    nic wspolnego z Toba . oze nawet lepiej, ze go wyrzucilas z domu. Bardzo
                    prawdopodobne jest , ze on jak sraci dom, kochajaca zone i dziecko w koncu sie
                    otrzasnie i podejmie decyzje o zmianie.
                    jA ZNALAM WIELE UZALEZNIONYCH OSOB ( jedna z moich przyjaciolek) bogata, piekna
                    z swietnym mezem doktorem , i z dwojka udanych i slicznych dziewczynek
                    uzaleznila sie od kokainy . Dwa lata trwalo pieklo . Jej dzieci wolaly do mnie
                    Ty jestes mama bo jej nigdy nie bylo w domu a jak byla to po kokainie .
                    Dopiero po ataku psychozy i wyladowaniu w szpitalu psychiatrycznym sie
                    otrzasnela i teraz juz 3 miesiace jest czysta .
                  • platek_mydlany Re: UCIEKAJ !!!! 05.08.03, 00:16
                    Kasiuniu, ciezko ci, ale pamietaj ze tu na forum sa ludzie ktorzy, jak sama
                    widzisz, zawsze cos poradza i podpowiedza.

                    Pisz jezeli ci ciezko.

                    p
            • hania_76 Re:Uwaga 05.08.03, 12:45
              Kasiu, uciekaj jak najszybciej. Czy masz siłę życ z facetem, który: a) pije, b)
              bije, c) zdradza, d) traktuje dom jak hotel i jadłodajnię, a Ciebie jak służącą
              i worek treningowy?
              Czy myślisz, że jest realne, żeby Twój mąż przestał pić, nigdy w życiu Cię nie
              uderzył, przestał zdradzać, kochał Cię i szanował?
              Czytam Twoje posty odkąd napisałaś po raz pierwszy, że masz obawy co do
              wierności męża. Wiem od paru innych zdradzanych kobiet, że zdradę można
              wybaczyć. Ale to wszystko, co robi Tobie i Twojemu dziecku pan małżonek...

              Czy możesz przeprowadzić się do kogoś ze swojej rodziny, dopóki sąd nie przyzna
              Ci mieszkania (jestem pewna, że przyzna).

              Kasiu, bądź silna i UCIEKAJ!!
    • goscia2 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 01:00
      Kasiu, mnie przerazily twoje slowa: ze pobil Cie bo "widocznie sprowokowalas go"
      Tak jak bys myslala ze zasluzylas!
      Bicie nigdy niczym nie mozna usprawiedliwic!
      • goscia2 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 01:02
        a do innych rad: ktos pisze zeby wyszla na ulice to spojrzenia innych facetow
        dowartosciuje ja> Moze w jej wypadku ona jest atrakcyjna. Ale co byscie w
        takim razie poradzily kobiecie, na ktora nikt nie spojrzy???

        Wartosc trzeba znalezc w sobie, a nie liczyc na spojrzenia facetow.
        • Gość: mary Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.08.03, 01:21
          w końcu jakis spojrzy....:)mozna sobie poszukac w internecie..ponoc to niezła
          zabawa..moja siostra namiętniekoresponduje z mężczyzna...i nawet nie
          dopuszcza mysli,że jest nieatrakcyjny..:)
        • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 09:15
          goscia2 napisała:

          > a do innych rad: ktos pisze zeby wyszla na ulice to spojrzenia innych
          facetow
          > dowartosciuje ja> Moze w jej wypadku ona jest atrakcyjna. Ale co byscie w
          > takim razie poradzily kobiecie, na ktora nikt nie spojrzy???
          >
          > Wartosc trzeba znalezc w sobie, a nie liczyc na spojrzenia facetow.

          Tez tak myslę,ja mam spojrzenia facetów ' gdzieś " , nie obchodza mnie one, mam
          uraz do mężczyzn ...mam nadzieje że chwilowy i nie można ich wszystkich sądzić
          jedną miarą, bo na pewno nie kazdy jest zły.
          Boże, jak sobie przypomne mojego meza sprzed lat...jak jeszcze jeżdził do mnie
          gdy bylismy narzeczonymi ;-(( to łza się z oku kręci. On byl taki wspaniały,
          miał swoje zasady, był ideałem ..W pażdzierniku tamtego roku awansował i
          zmienił pracę i właśnie w tym okresie zaczęło sie piekło .Nowe
          towarzycho,szczególnie skolegował się z jednym panem który jest rozwodnikiem
          bez stałej partnerki, mieszka sam, robi co chce...mysle że tem styl zycia
          spodobał się mężowi. No bo mój maz ma przecież w domu " upierdliwą ", "
          jazgoczącą " żonę ...więc wybierał towarzystwo i nocne imprezy .Ale to , że
          żona wszystko robi w domu, czeka na niego, nie liczy się ...prosi , błaga,
          tłumaczy...az w końcu zamienia się rzeczywiście w jazgoczące babsko;-)błedne
          ko,ło, brak słów.
    • petro5 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 09:11
      Uciekaj dziewczyno póki jeszcze możesz to już nie jest miłość to masochizm. Nie
      jesteś sama masz rodzinę,która napewno ci pomoże. Zdrowie psychiczne jest
      bardzo ważne. Masz jeszcze dziecko, które musisz wprowadzić w ten zwariowany
      świat. Dużo jeszcze pracy przed tobą. Kasiu odwagi! z łotrem nie da się żyć
      pod jednym dachem.
      • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 09:22
        Wczoraj późnym wieczorem mój mąż odezwał się po tchech dniach milczenia, tzn
        napisał smsa ile pieniędzy wybrałam z konta ;-)) Nie zapytał o nic innego, o
        wieści od dziecka, tylko o kasę.Nie wiem gdzie teraz jest i z kim, gdzie
        spędził noc...i ppowiem Wam szczerze że " wali mnie to " co i z kim robi .Moje
        zadanie juz sie zakończyło, chciałam ratować to małżeństwo a on odrzucił
        mnie.Zastanawiam się nad sprawą rozwodową , ale chyba nie bardzo stać nas na
        to, bo zyliśmy z jednej pensji, pozatym spłacamy kredyty..tak więc z kasa nie
        jest za bardzdo rożowo.Musze poszukąc jakiegoś zajęcia, jakiejś pracy chociaż
        wiem że w moim mieście to bedzie ciężko.Wiecie co--dziwię się sobie że jestem
        taka spokojna, naprawdę.Nie panikuje , nie płaczę, spokojnie przespałam całą
        noc ,oby tak dalej.Nie wiem tylko, co bedzie się działo gdy dowiem sie kto to
        taki i gdt np zobaczę ich razem ;-///
        • Gość: Wesoła Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 10:25
          kasia353 napisała:

          > Wczoraj późnym wieczorem mój mąż odezwał się po tchech dniach milczenia, tzn
          > napisał smsa ile pieniędzy wybrałam z konta ;-)) Nie zapytał o nic innego, o
          > wieści od dziecka, tylko o kasę.Nie wiem gdzie teraz jest i z kim, gdzie
          > spędził noc...i ppowiem Wam szczerze że " wali mnie to " co i z kim
          robi .Moje
          > zadanie juz sie zakończyło, chciałam ratować to małżeństwo a on odrzucił
          > mnie.Zastanawiam się nad sprawą rozwodową , ale chyba nie bardzo stać nas na
          > to, bo zyliśmy z jednej pensji, pozatym spłacamy kredyty..tak więc z kasa nie
          > jest za bardzdo rożowo.Musze poszukąc jakiegoś zajęcia, jakiejś pracy chociaż
          > wiem że w moim mieście to bedzie ciężko.Wiecie co--dziwię się sobie że jestem
          > taka spokojna, naprawdę.Nie panikuje , nie płaczę, spokojnie przespałam całą
          > noc ,oby tak dalej.Nie wiem tylko, co bedzie się działo gdy dowiem sie kto to
          > taki i gdt np zobaczę ich razem ;-///
          Przeczytalam Kasiu twoje i inne listy,wiele z nich napawa ciebie otucha i
          bardzo dobrze bo tak powinno byc,dobre slowo zawsze pomaga,moze moje
          wczesniejsze 2 listy nie byly zbyt mile,ale niestety takie jest zycie i trzeba
          czasami powiedziec sobie prawde w oczy.
          Szczerze przyznam sie ze moj maz mnie nie zdradzil chociaz licho go wie co on w
          zyciu robil,ale ja nie mialam z nim slodkiego zycia.Bylam matka,zona, kochana,
          a tak naprawde kura domowa,znalam tylko dom,park,sklepy i czasem zycie
          towarzyskie,bez reszty poswiecilam sie dla dzieci i szczerze mowiac
          wychowywalam je sama.Przechodzilismy wiele kryzysow,plakalam gdzies w
          kacie,zalilam sie przyjaciolce i zawsze potem bylam kochajaca zona.Wydawalo mi
          sie ze kocham,bo uczucie powoli przemijalo,a zlozylo sie na to wiele faktow i
          sytuacji.Zaczelismy sie od siebie oddalac,ale ja walczylam chcialam zeby bylo
          szczesliwie.I przyszedl taki moment kiedy otworzylam oczy,ze przeciez jestem
          kobieta ktora musi sobie dac rade w zyciu,ze nie moge zyc w zwiazku ktory
          przynisi wiecej cierpienia niz radosci,zaczelam sie uczyc, poszlam do
          pracy,zaczelam odnawiac swoje znajomosci i zawierac nowe.Nasze rozmowy z mezem
          bardzo sie ograniczyly, a jesli juz rozmawialismy to o tym jakie mam plany co
          bede robic i pokazanie jemu ze mnie na duzo stac i dam sobie rade bez jego
          pomocy.Bylam stanowcza i zdecydowana ani razu nie dalam po sobie poznac ze cos
          mnie boli.To bylo dosc dawno,teraz jestem juz inna kobieta ide przez zycie jak
          burza,mam czas dla siebie dla rodziny i przyjaciol i dla mojej kochanej
          pracy.Stanelam mocno na nogach i jest mi z tym bardzo dobrze,wierze w siebie,
          sama jestem z siebie dumna.
          A chyba najwazniejsze ze bardzo dbam o siebie,wszyscy mowi ze odmlodnialam o 10
          lat a powoli dobiegam do 40-tki.
          Moje dzieci sa bardzo szczesliwe ze jestem taka jaka jestem,pelna zycia i
          energii, usmiechnieta,wesola.Napewno zdaja sobie sprawe ze rodzice tylko zyja
          obok siebie i juz nie tworza prawdziwego zwiazku.
          Nauczylam sie jeszcze jednego otwartosci i szczerosci,co mysle to mowie,nie
          udaje przed wszystkimi ze moje malzenstwo jest udane,poprostu mowie prawde.nie
          ulozylo sie i juz,niczego na sile nie bede robila bo teraz juz nie chce.
          I tak na koniec poznalam kogos, i od dluzszego czasu jestem zakochana osoba i
          bardzo szczesliwa.
          Podnies glowe do gory, masz w sobie napewno tyle sily,tylko o tym nie
          wiesz,trzeba odkryc w sobie poklady energii i wykorzystac ja do konca.
          A kochanka/przyjaciolka meza? napewno ma cos w sobie skoro go przyciagnela,masz
          teraz okazje udowodnic przedewszystkim sobie ze jestes od mniej lepsza,musisz
          znalesc swoje mocne strony i pokazac je swiatu.Pozdrawiam
          Napisala bym wiecej ale siedze w pracy i nie bardzo moge pisac.Pa
          • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 10:36
            Wesoła
            Dzięki za ten list, dał mi dużo do myślenia.
            Podziwiam Cię, jesteś bardzo dzielną, silna kobietą......Ja nie wiem czy
            wystarczy mi sił na wszystko, obawiam sie troche przyszłości.
            Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: Wesoła Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 10:58
              kasia353 napisała:

              > Wesoła
              > Dzięki za ten list, dał mi dużo do myślenia.
              > Podziwiam Cię, jesteś bardzo dzielną, silna kobietą......Ja nie wiem czy
              > wystarczy mi sił na wszystko, obawiam sie troche przyszłości.
              > Pozdrawiam serdecznie.

              Koniec swiata!!!! ja tez sie bardzo balam, masz sile tylko musisz w to
              uwierzyc,przyszlosc przed toba nie mozesz jej sie obawiac,nie odracaj sie za
              siebie patrz przed siebie.Negatywne myslenie tylko ciebie zwala z nog,tak nie
              mozna.Twoje dziecko musi widziec mamusie usmiechnieta, pogodna.Wiem ze latwo
              sie pisze,ale ja to przeszlam i wiem ze mozna sila woli wszystko
              przezwyciezyc.gdybys mieszkala blizej wyciagnelabym ciebie na kawe,spacer po
              sklepach,fajnie tak poprzymierzac rozne rzeczy i zobaczyc siebie w innym
              wcieleniu, nie trzeba od razu kupowac.
              Zycie jest naprawde piekne, nawet wtedy gdy plata nam zle figle.Ja sie ciesze
              zyciem i wiem ze musze je przezyc tak zeby na stare lata usiasc z wnukami i
              poopowiadac im jak to bylo za moich czasow.Buziaki
    • Gość: winlka Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: 217.97.129.* 05.08.03, 10:07
      jestem przekonana, ze nie jestes juz dawno dla niego atrakcyjna.Myśle nie tylko
      o aspekcie twojej fizycznosci ale rowniez o twoim rozwoju emocjonalnym i
      intelektualnym.Kiedys tam zaprzestalas o siebie dbac, rozwijac sie i piac na
      szczyt.nie jestes juz dla niego wyzwaniem dlatego on poszukal sobie
      nowej.Gdybys byla fajna kumpela, dobrym przyjacielem, partnerem do
      rozmow,niezla dupa w lozku a jego koledzy w zachwycie nad toba zazdrosciliby mu
      zony to nie pomyslalby o zadnej innej kobiecie. Wybral inna kobiete nie bojac
      sie, ze romans z nia sie wyda, przestalo sie to dla niego liczyc, liczy sie
      tylko ona i placenie alimentow w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku wobec
      swojego dziecka.Nawet jesli z roznych wzgledow postanowicie nadal byc
      malzenstwem to kazdego dnia bedziecie robilo wam sie niedobrze na swoj
      widok.JEZELI dla niego byloby wazne to malzenstwo to nieryzykowalby ze
      rozpadnie sie ono przez nic nie znaczacy romans.Przykro mi.
      • Gość: senin Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: *.prem.tmns.net.au 05.08.03, 10:16
        Gość portalu: winlka napisał(a):

        > jestem przekonana, ze nie jestes juz dawno dla niego atrakcyjna.Myśle nie
        tylko
        >
        > o aspekcie twojej fizycznosci ale rowniez o twoim rozwoju emocjonalnym i
        > intelektualnym.Kiedys tam zaprzestalas o siebie dbac, rozwijac sie i piac na
        > szczyt.nie jestes juz dla niego wyzwaniem dlatego on poszukal sobie
        > nowej.Gdybys byla fajna kumpela, dobrym przyjacielem, partnerem do
        > rozmow,niezla dupa w lozku a jego koledzy w zachwycie nad toba zazdrosciliby
        mu
        >
        > zony to nie pomyslalby o zadnej innej kobiecie. Wybral inna kobiete nie
        bojac
        > sie, ze romans z nia sie wyda, przestalo sie to dla niego liczyc, liczy sie
        > tylko ona i placenie alimentow w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku wobec
        > swojego dziecka.Nawet jesli z roznych wzgledow postanowicie nadal byc
        > malzenstwem to kazdego dnia bedziecie robilo wam sie niedobrze na swoj
        > widok.JEZELI dla niego byloby wazne to malzenstwo to nieryzykowalby ze
        > rozpadnie sie ono przez nic nie znaczacy romans.Przykro mi.


        prosto w oczy i uczciwie, winlka, Kasi takich wlasnie slow bylo trzeba, gdyby
        nie ty, to nigdy by nic z zycia nie zrozumiala.... Gratuluje delikatnosci

        Niezly poscik, wytnij go sbie i zachowaj na przyszlosc, przyda sie jak
        znalazl, gdy tobie przyjdzie sie borykac z kryzysem malzenskim, czy zdrada
        slubnego.... Tylko pamietaj, czytaj nie pozniej jak dwa trzy dni po
        zerwaniu,,, podziala jak cholera, Uspokajajaco, ma sie rozumiec...
      • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 10:20
        Winlka
        dobrze że powiedziałas swoje zdanie;-)
        JEDNAK NIE ZNASZ DOKŁADNIE MOJEJ SYTUACJI,tak więc nie traktuję Twojego zdania
        poważnie.
        Mój mąż mial wszystko,wiem że podobam się jego kolegom,nie jest tak że wstydził
        się mnie.Myślę, że w lożku jestem " fajną dupą " jak to oktreśliłaś.Nie
        podobało mu się, że zaczęłam robić mu wymówki za całonocne popijawy,
        balangi......rozumiem że Ty pozwalałabys swojemu mężowui na to , akceptowałabyś
        to??
        Mój mąż miał za dobrze i odbila mu woda sodowa do głowy.
        • megxx Re: po co ta debata 05.08.03, 10:50
          Nie wdawaj się Kasiu w takie dyskusje. Takie zdanie mogą mieć tylko kochanki
          żonatych. Niejeden facet ma atrakcyjną żonę, chętną do uprawiania seksu,
          zadbany dom i mimo to szuka wrażeń na zewnątrz. Czasem wpada w sprytnie
          zastawiane sidła. A potem taka jedna tłumaczy sobie wg piosenki: " żona go nie
          rozumie, już dawno ze sobą nie śpią.." A nie zna prawdy, tylko ją sobie dorabia.
          Co do Twojej sytuacji: rozwód nie musi być kosztowny dla Ciebie. Jeżeli rozpad
          jest ze strony męża to on pokryje koszty. A z czego - to nie powinno Cię już
          martwić. Przynajmniej załóż sprawę, bo gdyby on teraz narobił długów , to
          będziesz odpowiadać za nie też...
          Podaj go o alimenty, aby sytuacja była jasna. Sprawdź, czy rodzina może Ci
          pomóc, to ważne by mieć przy sobie kogoś w takich trudnych chwilach.
        • Gość: Barberitta Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? IP: 195.117.38.* 06.08.03, 10:25
          Kasiu, to podłe z jego strony... ale jest sposób na to, aby on sobie
          przemyślał "swój błąd" a Ty daj mu na to czas. Porozmawiajcie, niech się
          wystraszy... wyjedź gdzieś na jakiś czas, zabierz ze sobą dziecko, jemu
          oczywiście nie mów gdzie jedziesz. Pytanie tylko czy on faktycznie on
          wykorzysta czas Twojej nieobecności w słuszny sposób... A tę małpę, która
          rozbija Wasze małżeństwo "spalić na stosie!!!!".
          Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki...
    • petro5 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 05.08.03, 15:25
      Kasiu megxx ma całkowicie rację. Jak bedziesz wdawać się w dyskusję to jak to
      mówią "cała para pójdzie w gwizdek". Gorąco pozdrawiam.Jak twój dzidziulek
      nie zapominaj o nim !!!!
    • mandaryn_ka Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 06.08.03, 10:03
      Wiem jedno - żaden facet na świecie nie wart jest tego, aby przez jego
      postępowanie targać się na swoje życie. A tak swoja drogą, to spróbuj
      przeanalizować, czy Ty swym postępowaniem nie przyczyniłaś się w jakiś sposób
      do tego, aby on zaczął wodzic oczami za innymi kobietami. Podobno faceci przez
      90% swojego dorosłego zycia mysla o sex-ie, jeśli brakuje im tego pod własnym
      dachem, to szukaję gdzieś indziej. Rozważ, czy Twój mąż miał powód do tego, aby
      zacząć szukać ?
      Myślę, że szczera rozmowa wiele może tu wyjaśnić. Przynajmniej dowiesz się,
      jakie są jego dalsze plany. Czy nadal ma zamiar prowadzić podwójne życie, czy
      jest to kwestia chwilowego zauroczenia, czy też zamierza związać się na stałe
      z tamtą kobnietą ( choć w to z całą pewnością wątpię). Otrzyj łzy, podnieś
      głowę do góry, niech nie wiedzi tego, że czujesz sie upokorzona, przegrana.
      Stań sie bardziej niezależna, zacznij bardziej dbać o siebie, kup nową kolekcję
      ciuchów, idź do fryzjera. Zacznij spotykać się ze znajomymi ( ale nie ciągnij
      tam ze sobą dziecka, dziecko częściej zostawiaj z nim w domu, aby wiedział, że
      opieka nad nim równiez i jego dotyczy!). Przede wszystkim wymyślaj mu
      jaknajwiecej zajęć domowych, aby nie miał czasu i swobody ku temu, aby ten
      wolny czas mógł poświęcac komus innemu.

      Pamiętaj to Ty jesteś na pozycji wygranej, podnieś głowę do góry, patrz mu
      prosto w oczy ( aby wzbudzić w nim poczucie winy)i wiele od niego wymagaj!!
      Pozdrawiam Cię serdecznie! Głowa do góry.
      A.
      • megxx Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 06.08.03, 10:35
        mandaryn_ka napisała:

        A tak swoja drogą, to spróbuj
        > przeanalizować, czy Ty swym postępowaniem nie przyczyniłaś się w jakiś sposób
        > do tego, aby on zaczął wodzic oczami za innymi kobietami. Podobno faceci
        przez
        > 90% swojego dorosłego zycia mysla o sex-ie, jeśli brakuje im tego pod własnym
        > dachem, to szukaję gdzieś indziej. Rozważ, czy Twój mąż miał powód do tego,
        aby
        >
        > zacząć szukać ?

        Czy myślisz, że jeżeli facec ma regularny seks w domu to nie zdradza. Mylisz
        się. Poczytaj w innych wątkach wypowiedzi mężczyzn( jak znajdę czas by to
        odnaleźć podrzucę linka). Wielu z nich "bierze wszystko co sie rusz i nie
        ucieka na drzewo". Ale ogólnie poczytaj posty i nie wyrabiaj w dziewczynie
        poczucia winy, że ją mąż zdradził, czy uderzył.

        Przede wszystkim wymyślaj mu
        > jaknajwiecej zajęć domowych, aby nie miał czasu i swobody ku temu, aby ten
        > wolny czas mógł poświęcac komus innemu.

        Czy wiesz jak to zrobić? Sama chciałabym aby mój mąż więcej robił w domu, ale
        musiałabym mu rozciągnąć dobę i zlikwidować sen.
        A co z facetami, niezapracowanymi, ale niechętnymi do domowych prac? Czy
        nadmiarem wymagań nie skłoniłabym go do szukania przystani gdzie indziej?
        • mandaryn_ka Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 06.08.03, 10:51
          Meg...ja nie próbuję w nikim wzbudzać żadnego poczucia winy. Naświetlam jedynie
          jednen z powodów, dla którego facet ucieka się do takiego postępku, a który
          warto wziąć pod uwagę. Nie znam Kasi, nie znam podłoża jej kryzysu
          małżeńskiego, więc trudno tu o konkretną radę. A tam a'propos ja też byłam
          zdradzan, czy jestem nadal - tego nie wiem. Ale nie poddałam się, robiłam
          wszystko, aby on uświadomił sobie, że jestem kimś , kto nie zasługuje na takie
          traktowanie.
          • megxx Re: proszę napisz 06.08.03, 12:56
            Co konkretnie robiłaś, spieszę sie teraz do pracy i nie mogę więcej napisać,
            ale pytam, czy chodzi o odnowienie związku, czy jakieś inne zachowanie kobiety?
    • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 07.08.03, 22:33
      Wiem juz wszystko...Byłam dzisiaj u kuzynki, która potwierdziła moje obawy,
      okazuje się że całe miasteczko trąbi od plotek na temat romansu mojego
      męża...okazuje się że ja czyli żona dowiaduję się na końcu.Mo mąz od
      tamtegompiątku siedzi z nią nad jeziorem.Koleżanka mojej kuzynki była na
      imprezie , na której był mój mąż z tą panią.Okazuje się , że jest to starsza o
      rok od niego kobieta, absolutnie nieatrakcyjna, dziewcsyna dziwi się co ona
      widzi w takiej kobiecie...Nie wiem co sie z nim dzieje, chyba komplatnie mu
      odbiło, chyba oszalał.
      Ja jestem spokojna, jak na razie leki trzymają mnie przy życiu;-(
      • pom Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 07.08.03, 22:53
        Kasiu, pamietaj tylko, że to on się błaźni i kompromituje przed światem. Wyrycz
        się w poduszkę a wśród ludzi noś głowę wysoko i zgodnościa, choć to pewnie
        wiele będzie ciebie kosztować. Nie daj poznac po sobie, że cierpisz. Masz
        rodzine, dziecko... przyjdź tutaj i się wypłacz. Może to nie jest az tak duzo
        ale sa tu ludzie, którzy dobrze Ci zyczą i sa z Toba.
        Pozdrawiam Ciebie bardzo cieplutko.
        • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 07.08.03, 23:38
          Pom
          dzięki za ciepłe słowa.
          Ja tak własnie robie- płaczę tylko gdy nikt nie widzi, na zawnątrz nie pokazuję
          że cierpię,niektórzy nawet dziwią sie że mając takie problemy wyglądam całkiem
          normalnie ;-) pewnie myśleli że będę zaniedbana, zmartwiona,zapłakana.
          Przekonałam sie też, ilu tak naprawdę mam przyjaciół.Niektórzy w rozmowie ze
          mną współczują mi, a za plecami ciesza się ze m,nie to spotkało...
          • megxx Re: Aby Ci pomóc musimy zapytać 08.08.03, 09:42
            Co najbardziej Cie boli: czy to, że Cię zdradził, odszedł, czy to, że jesteś
            teraz sama. Wiem, że w porównaniu z kochankami żony często przez otoczenie są
            określane jako atrakcyjniejsze i fajniejsze, ale kochanki mają czas, nie muszą
            pokazywać się z nudnej, "domogospodarczej" strony, tym wygrywają. Do tego
            stanowią dla mężczyzn tzw. "świeżą krew". Nie oglądają też wybranka(cudzego
            męża) z gorszej strony, każdy ma wady, ale czasem są bardziej ukryte. Ale
            wszystko do czasu. Pisz o tym co czujesz, co Cię boli.
    • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 10.08.03, 12:10
      Do dziś nie mam o d niego wiadomości, raz tylko rozmawiałam z nim chwilę przez
      telefon...on razem z grupą znajomych siedzi nad jeziorami, wypoczywa,
      pije...nie interesuje sie dzieckiem, mna .Jestem zdecydowana na rozwód, z nim i
      tak nie bedzie juz zadnej przyszlości...Okłamuje mnie, robi ze mnie głupka,
      jego przepity umysł cghyba nie funkcjonuje juz tak jak powinien ....Powiedzcie,
      jak zacząć załatwiać sprawę rozwodową, jak to załatwiać??
      • megxx Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 10.08.03, 13:15
        Sprawę rozwodową zakłada się w mieście wojewódzkim, pisze się pozew(poszukaj na
        forum Dziecko, Kobieta-gdzieś przed miesiącem, może dwoma były takie wątki ze
        szczegółami). Możesz iść do adwokata po poradę, słyszałam, że sąd może nawet
        nakazać zwrot kosztów wynajęcia adwokata, jeżeli rozwód jest z winy drugiej
        strony. Ktoś w mojej rodzinie jest teraz w trakcie rozwodu, wynajęcie adwokata
        okazało się super sprawą-redukcja nerwów i jest z Tobą ktoś kto Cię popiera i
        wie jak rozegrać sprawę. Ja gdybym się miała rozwodzić to zapożyczyłabym się, a
        adwokata bym wynajęła. O alimenty wnosi sie w sądzie okręgowym w miejscu
        zamieszkania, czy powiecie.
        • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 10.08.03, 13:29
          megxx, dzięki że jesteś ze mną , tak często odpowiadasz..nawet nie wiesz jak ja
          się czuję, jeszcze kilka dni temu bylo ok, ale teraz zaczynam " pękac ",dzieje
          się ze mną coś b złego.Mam nocne duszności, bóle w klatce piersiowej, takie
          mocne kłucie,,,jutro ide do lekarza, ale co on mi może przepisac jak i tak
          teraz biore już silne leki uspokajajace.Ten łajdak mnie z premedytacją
          wykańcza, on dobrze wie że ja strasznie cierpię.Gdyby porozmawiał ze mną, to
          mogłabym mu wszystko wybaczyć.Ale on nie rozmawia ze mną tylko okłamuje, zbywa
          mnie i to jest najgorsze.
          • megxx Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 10.08.03, 13:53
            Pisałam, że mam blisko kogoś z podobnymi problemami. Tam sprawa komplikuje się,
            bo wniosek o rozwód złożył zdradzający mąż(bez orzekania o winie, potem chciał
            przez chwilę z jego winy, a potem zmienił na winw na pół),a że dziewczyna wie,
            że tylko rozwód z jego winy jest dla niej ratunkiem(mało zarabia), to sprawa
            trwa. Dlatego wiem jak sie czujesz, setki razy byłam pocieszycielskim ramieniem
            dla tej dziewczyny, wiem co ona przeżywa i jakie piekło tworzy jej każdego dnia
            w domu kiedyś "ukochany". Dlatego ważni są bliscy, sąsiedzi, znajomi, każdy kto
            jest po Twojej stronie. Powolutku, zobaczysz znajdą się również tacy, których
            wsparcie będzie bezinteresowne.
            Lekarz-jak dowiedziałam się o sytuacji tej mojej bliskiej, jak zobaczyłam w
            jakim jest stanie, pierwsze co to wysłałam do lekarza. A że on był mądry, to od
            razu załapał, że to nerwy domowo-mężowe. Powiedział, że jak będzie trzeba, to
            on nawet do sądu da papier, że mąż ją psychicznie męczy. Rozejrzyj się wokół
            siebie i znajdź sobie taką megxx, która każdego dnia powtórzy Ci,że życie przed
            Tobą i juz widać ten punkt na horyzoncie, od którego zacznie się ono polepszać.
            • kasia353 Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 10.08.03, 14:11
              Megxx , jestes wspaniała. Własnie w realu nie mam wielu takich osób jak
              Ty...poza rodziną nikomu nie zwierzam się z moich spraw, chociaz i tak wszyscy
              wiedza że mam takie a nie inne problemy.
              Przyznam Ci się , że mam córkę która w tym roku idzie do komuni św.W związku z
              tym , czeka mnie duzo pracy aby siedziec z nią , uczyć sie , przygotowac ją do
              tej uroczystości .Problem w tym , że nie wiem czy wystarczy mi sił i
              cierpliwości żeby odrabiać z nią lekcje, uczyć ją..to jest najgorsze.Mój mąż
              kocha córkę,to wiem ...ale co z tego jak poświęca jej mało uwagi,brak czasu i
              zainteresowania rekompensuje prezentami..Miał zabrać ją nad morze, a siedzi
              teraz nie wiadomo gdzie i z kim ...a córka jest z dziadkami nad morzem, dziś
              wieczorem już wraca.
              • megxx Re: Jak mam z tym teraz zyć.....? 10.08.03, 14:24
                Mając wiele zajęć mniej odczujesz samotność. Jeżeli wszyscy dookoła wiedzą
                wszystko(i według nich na pewno lepiej), to przynajmniej ten temat za Tobą, na
                pewno któregoś dnia jakaś pomocna dłoń do Ciebie się wyciągnie. A Ty pamiętaj
                wysoko głowa, jestes świetną kobietą, kochałaś drania więcej niż na to
                zasługiwał, ale przebrała się miarka. Ty jesteś panią sytuacji, to on ma się
                wstydzić. Rozmawiaj z nim krótko, na temat, nie pytaj dlaczego, to nie
                pomaga.Im mniej będziesz mieć z nim kontaktów tym będzie Ci łatwiej(w myśl
                zasady co z oczu to i z serca).
                A może napiszesz do mnie maila . Będzie dyskretniej pogadać. U mnie za parę
                chwil dom się wypełni i nie będę mogła siedziec przy komputerze. Trzymaj się!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja