Nerwowa mama..a teraz nerwowa mama:((((

03.12.07, 21:47
dokladnie tak... moja mama była bardzo nerwowa,że czasami trudno
było z nią wytrzymać(nie żyje od 96 roku) teraz natomiast ja sama
jestem matką trojki dzieci.. i jak nie trudno sie domyśleć ja
również jestem strasznym nerwusem i tą samą cholerą zarażam swoje
dzieci... nienawidze siebie po kolejnym wybuchu złości,ale nie wiem
jak sobie pomóc....
    • synvilla Re: Nerwowa mama..a teraz nerwowa mama:(((( 03.12.07, 22:04
      Gdybym miala 3 dzieci pewnie tez bym byla nerwowa. Dzieci to
      przeogromny obowiazek, ktory spada nam na glowe.

      Moze ty jestes przemeczona mama.
      • uuuaa synvilla:))) 03.12.07, 22:18
        Wiesz??? coś w tym jest,napewno!! fakt chwile kiedy od nich troche
        mam okazje odetchnąć, to kilka godzin na nauce jazdy,ale to itak nie
        codziennie,a pozatym,to wcale nie jest takie relaksujące, a ja
        faktycznie powinnam sie troche wyłączyć...średni syn chodzi do
        przedszkola,ale itak ten najbardziej absorbujący zostaje w domu i w
        rezultacie nie mam okazji nawet za nim zatęskić... ma 5 lat i tak
        sie zaparł że ni pójdzie do przedszkola że nawet nie walczyłam z nim
        o to:((((
        • ronja.r Re: synvilla:))) 03.12.07, 22:30
          Trojka dzieci , ciagle z nimi, tu jedzenie, tam pranie...jasne ze to meczace
          ale...zastanow sie nad czym ciagle tak sie denerwujesz i czy to warte Twoich
          nerwow, Twojej zlosci a potem wyrzutow samej sobie ze znow pokrzyczalas.
          Moze masz zbyt wysokie wymagania, ze ma byc wysprzatane, ze buty pozostawione na
          srodku przedpokoju, ze to czy tamto.
          Moze lepiej odpuscic troche, wziac pewne sprawy z przymruzeniem oka zamiast
          zlosci i nerwow. Jezeli cos sie stalo to tez nie ma sensu sie denerwowac bo i
          tak nic tego nie zmieni.
          No, za malo wiem czemu sie zloscisz, denerwujesz aby odpowiedziec..
          Wiem co mowie bo bylam tz zlonsnica ;)
          Bylam...

          • uuuaa ronja.r 03.12.07, 23:06
            witaj...zazdroszcze tego ,że teraz mozesz powiedzieć byłam
            złośnicą,ja też tak chce....postaram sie bliżej naświetlić Ci moja
            sytuacje,ale już nie dziś,jestem padnięta...napisze jutro DOBRANOC
            (na rano musze znowu być na chodzie)
            • ronja.r Re: ronja.r 04.12.07, 09:24
              Najwazniejsze ze zdajesz sobie z tego sprawe, chcesz to zmienic a to pierwszy
              krok do sukcesu. Mozesz napisac na priva jesli wolisz.

              POzdrawiam
              r.r
    • synvilla Re: Nerwy na pastronki. 04.12.07, 11:30
      takie zachowanie ma wiele przyczyn.

      Musisz sama dojsc zrodel owych przyczyn.
      Nerwowa mama zabija dobra komunikacje pomiedzy soba, a dziecmi.
      Zabija tez swoja agresja i wybuchammi- zaufanie, wiare dzieci w
      siebie i swoje mozliwosci.

      Badania naukowe potwierdzaja tez ze dzieci z domow mam nerwowych
      maja tez wieksze sklonnsoci do psychicznych zaburzen.

      Dlatego radze ci udac sie do lekarza psychiatry, na rozmowe i
      prosbe o rade, czy twoj problemy mozesz rozwiazac farmakologicznie,
      czy potrzebne sa ci tez rozmowy z psychologiem?
      Zrob cokolwiek abys swoim dzieciom poprzez swoje zachowanie nie
      wyrzadzila wielkiej krzywdy.

      Jako mam doroslych dzieci powiem ci, ze wiem co to zmeczenie jednak
      zawsze pamietam jedno> CZAS MIJA SZYBKO, TO CO JEST TERAZ
      PRAKTYCZNIE MINELO.To mi zawsze pomaga w sytuacjach trudnych.

      Naprawde warto nauczyc sie byc cierpliwym.
      • ronja.r Re: Nerwy na pastronki. 04.12.07, 13:23
        Napisala wyraznie co jest zrodel. Takiego zachowania sie nauczyla w
        domu. Z tym jest tak samo jak z bieciem: czlowiek bity w domu czesto
        bije dzieci.

        Psycholog - tak, psychoterapeuta - tak ale nie psychiatra i
        absolutnie nie srodki farmakologiczne. Chemia jedynie otepia ale
        zachowania sie nie zmieni. Tu jest przewartosciowanie wazne, zmiana
        myslenia. Tylko to moze dac skutek
        Jesli zajdzie potrzeba psychiatry to psycholog czy psychoterapeuta
        to zauwazy.
    • antybyt Re: Nerwowa mama..a teraz nerwowa mama:(((( 04.12.07, 13:38
      ja mamą nie jestem, ale mam dwoje młodszego rodzeństwa...też doprowadzają mnie
      do furii ale to jest furia odwzajemniona wrzeszczymy na siebie ile wlezie, ale
      wiesz jest w tym jeden plus, po takiej kłótni wszystko jest wyjaśnione, nerwy
      odreagowane i w ogóle, no ale wiadomo własne dzieci to własne dzieci i chce się
      być dla nich ideałem;),więc jak nie możesz się opanować to może spróbuj zapisać
      się na siłownie albo areobik (niech mąż albo teściowa czy ktoś tam posiedzą
      wtedy z dziećmi)no i trochę tych nerwów tam zgubisz, bo jak człowiek się troche
      wyładuje to spokojniejszy się robi;)
      Na mnie coś takiego działa, ja pedałuje na rowerze, jak tak zrobie z 10 km to
      moge dużo znieść bez wybuchu złości (oczywiście w granicach rozsądku)
      • antybyt Re: Nerwowa mama..a teraz nerwowa mama:(((( 04.12.07, 13:45
        ps
        moja mama też jest wybuchowa, ale zawsze miałam z nią dobry kontakt,wystarczy po
        takim ataku złości popszepraszać sie zapewnić o swojej miłości, żeby dzieciak
        miał świadomość że pomimo tej chwili złości i tak jest kochany, a wtedy będzie
        wszystko ok,
        bycie nerwowym to jeszcze nie taki problem, do psychologa to raczej z nerwicą
        powinno się iść, a między nerwowością a nerwicą jest spora różnica
    • uuuaa synvilla....ronja.r....antybyt!!! !! 04.12.07, 21:15
      Ogromnie Wam dziękuje dziewczyny...każda z Was napisała COŚ!!! każda
      coś innego i każda praktycznie ma racje...(ale to zawiłe:/) fakt
      nerwowość wyniosłam z domu,dzięki Bogu bita nie byłam i teraz ten
      problem mam "z głowy" (niektórzy mówią że jak chłopakom nie dam od
      czasu do czasu klapsa to mi wejdą na głowe,coś w tym jest)wróce
      jednak do kwestii mojej psychiki.Zawsze od kiedy zdałam sobie sprawe
      ze swojego problemu,odpychałam jak najdalej wizje konieczności
      kożystania z pomocy farmaceutyków...uważam jak jedna z Was że to
      tylko taki unik schowanie głowy w piasek zabawa w chowanego...mam
      pigułeczke to czuje sie dobrze jestem kochana cierpliwa mama(żona
      mojego ojca uzależniona jest od leku pt. tramal przeżyłam więc na
      własnej skórze traume braku leku),historia ta nauczyła mnie aby być
      sceptycznym w stosunku zażywania leków!!!któraś z Was pisze
      również ,że kontakty mniędzy mną a dziecmi przez ten mój brak
      cierpliwości i nerwy..pogorszą sie..powiem Wam że już nie jest
      dobrze,ale pamiętam również o tym iż po każdym moim wybuchu,po
      każdym roztrzaskanym talerzu i ściane poinformować dzieci że to co
      teraz sie stało jest złe,ale ludzie czasami zachowują sie
      różnie,przykro mi wtedy strasznie i tak bardzo chciałabym cofnąć
      czas...niestety nie moge!!! TAK chce sobie pomóc,aby oszczędzić
      dzieciom cierpienia ...dzięki jeszcze raz :(
      • synvilla Re:Rozstrzaskany talerz:=)) 04.12.07, 21:44
        Ladnie.

        Jak myslisz co czuje wtedy takie male dziecko? Przezywa strach,
        niepokoj. A co gorsza to zostaje w psychice.I naprawic to pozniej
        Jest trudno.

        Jakie uczucie Ty przezywasz, wtedy gdy jestes w rozsypce? Co to
        jest za uczucie, czy to bezsilnosc? Beznadzieja? Skad biora sie
        takie uczcucia?

        U mojej matki braly sie te stany z jej ogromnego egozmu. Moim
        szczesciem bylo ze mnie nie wychowywala.



        Problemy pzryspozone dzieciom wracaja, a nawet wracaja we wnukach.

        Moze zapisz sie gdzies na trening antystresowy, naucz
        sie "traktowac stres".Np. poprzez medytacje czy sport. Czytaj moze
        cos na ten temat stresu.

        Nadal uwazam ze powinnas porozmawiac z osoba profesjonalna, ale
        pewnie w Polsce nie ma dobrej porady rodzinnej.

        Sa rozne leki, sa takie, ktore nie uzalezniaja, a po nich czujesz
        sie silniejsza i stres cie nie zagina.

        W podobnej sytuacji wolalabym zjesz 100 takich tabletek niz rzucic
        talerzem w sciane.:=))))

        Naprawde zastanow sie co lepsze.

        Pozdrawiam cieplo.
        • synvilla Re:Sorry za literowki 04.12.07, 21:47
          n/t
      • ronja.r Re: synvilla....ronja.r....antybyt!!! !! 04.12.07, 22:09
        Dziwczyno, nie tylko aby zaoszczedzic dzieciom cierpienia ale rowniez sobie.
        Zdaj sobie sprawe ze Twojego zachowania dzieci sie ucza. Co jest warte Twoje
        przepraszanie i mowienie im ze takie zachowanie jest zle? No ile jest warte?
        Powiem prosto po polsku...jest g... warte. Przeciwnie, szkodzisz im jeszcze
        bardziej bo uczysz ich ze mozna sie zle zachowywac, potem przeprosic i ma byc
        OK. W Twoim domu jest to OK, bo tak sie nauczylas ale tak nie jest w
        przedszkolu, szkole a potem w pracy, z przyjaciolmi. Pojda w swiat, beda sie
        zachowywac zle i beda bardzo zdziwieni ze inni nie toleruja takiego zachowania..
        Dajesz im zle sygnaly, mowic jedno a robic drugie. Zaplaca za to drogo.
        Oszczedze komentarza na temat ew. klapsow. Jeszcze tego brakowalo!!!
        Co znaczy ze dziecko wejdzie Ci na glowe? To znaczy co? Co moze takiego
        strasznego zrobic? Mieszkam w Szwecji, tu danie klapsa jest absolutnie zabronione.
        Jak juz napisalam, najwazniejsze ze uswiadomilas sobie to. Radzilabym popatrzec
        za ksiazkami o toksycznych rodzicach. Zrozumiesz wtedy mechanizmy Twojego
        dzialania.
        To duzy krok isc do psychologa. Moze byc bardzo bolesne ale...radze Ci naprawde.
        Albo...wiem ze sa mozliwosci aby porozmawiac z psychologiem przez internet,
        poszukaj w sieci. Mozesz najpierw wyslac mail, mozna miec nawte porady na gg.
        Zrob to, dla Waszego dobra

        Trzymam kciuki
        r.r

        Poczytaj ten watek:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=72457770
        • uuuaa ronja.r 04.12.07, 22:27
          jeszcze raz DZIĘKUJE kubeł zimnej wody na leb nie jest zły!!!!!!!!piszesz że
          mieszkasz w szwecji bylam tam w 2000roku i rozmawiałam z jedną polką na temat
          bicia dzieci,fakt są tam na szczególnych prawach,dziecko ma prawo wykonac
          telefon na policje i poskarzyć sie na rodzica(nie wiem czy to jest takie dobre
          ale niech im będzie)wiesz...mój mąż jest w holandii ja sama z trojką w tym
          niemowle..wiesz czasami czuje że zwarjuję,ale to z bezsilności...teraz planuje
          wyjechać do męża na Boże Narodzenie...wrócic załatwić kilka spraw i pojechać
          tam na dłużej czuje ,że im brakuje ojca...to może być powodem ich zachowania
          wobec mnie a co za tym idzie...potoku negatywów z m0ojej strony...pozdrawiam
          gorąco
          • ronja.r Re: ronja.r 04.12.07, 22:52
            Ojojoj, dwoch malych budrysow plus niemowle i sama...okropne.
            Ich zachowanie wobec Ciebie...moze juz byc efektem tego o czym pisalam.
            Dobrze ze jedziesz do meza, nie tylko ze chlopcy jego potrzebuja ale i Ty tez
            troche pomocy, troche odsapniecia.
            Jestes madra dziewczyna...i jesli chcesz to poradzisz sobie. To moze zabrac
            troche czasu..
            Badz dobrej mysli, mozesz to zmienic.
            Powodzenia ;)
    • synvilla Re:Polecam ksiazki Alice Miller. 04.12.07, 22:20
      Zmienia Twoj swiatopoglad kompletnie.

      Mozna by w wielu wypadkach dyskutowac z autorka ksiazek jednak
      przestrzega przed dawaniem sie agresywnym na swoje dzieci.


      Niech to bedzie ksiazka pod choinke.
      • uuuaa synvilla 04.12.07, 22:30
        ...jeśli to ma w jakiś sposób rozjaśnić mi umysł,jeśli to ma pomóc
        mi w mojej bezsilności.....to niech to będzie mój prezęt
        odemnie...poszukam na necie i to zaraz:)))) dzięki:)))
    • clarissa3 Re: Nerwowa mama..a teraz nerwowa mama:(((( 05.12.07, 15:57
      zawsze uważałam że trójka to feralna liczba - sama trzecim dzieckiem
      bedąc cierpiałam, bo sił i pary matce już brakowało gdy przyszłam na
      świat. Konsekwencje tego bolesne. Życzę Ci opanowania i byś znalazła
      gdzieś wsparcie - bo szkoda mi Twoich dzieci. Mają absolutne prawo
      do spokojnego dzieciństwa a Ty obowiązek im je dać, jeśli podjęłaś
      decyzję urodzenia ich. Więc staraj się! Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja