Zostalam sterroryzowana.

05.08.03, 16:17
W sezonie letnim pracuje jako pilot wycieczek zagranicznych. W czasie
dwutygodniowej wycieczki objazdowej zostalam sterroryzowana przez wyjatkowo
agresywnego kierowce. Kierowca przejal kontrole nad cala wycieczka,
zatrzymywal sie tam gdzie on chcial i zmuszal mnie do wyludzania pieniedzy od
wycieczkowiczow, bo on ma wydatki i chce zarobic (chcial zebym zebrala wiecej
pieniedzy od uczestnikow niz kosztuja rozne wycieczki, ktore organizuje na
trasie dla wszystkich). Codziennie zamykal mnie w autobusie i wrzeszczal
przez poltorej godziny, kilkakrotnie reagowala obsluga parkingu, mam nawet
pisemny raport w tej sprawie. Zastraszyl mnie totalnie tym wrzaskiem, kilka
nocy nie przespalam ze strachu. Jest agresywnym silnym mezczyzna i lubi
opowiadac jak to on potrafi obic morde innym silnym facetom, jak mu tylko
podskocza. Mam wrazenie, ze to nie przechwalki, bo raz widzialam na wlasne
oczy co sie dzialo. Jest typem ktory tak dlugo wrzeszczy i terroryzuje az
dostanie co chce. Wymogl na mnie ze zebralam wiecej pieniedzy od uczestnikow
i dalam mu reszte, ktora zostala. Ludzie umieja liczyc wiec podliczyli ze
bylo zebrane wiecej, wiec musialam ich oklamac (wrzeszczal na mnie codziennie
w zamknietym autobusie i juz w koncu nie wiedzialam jak sie nazywam,
autentycznie). Po dwoch tygodniach takiego prania mozgu przez tego
psychopate, to ja juz nie wiedzialam co jest prawda a co nie - tak to dziala.
W zyciu nie doswiadczylam czegos podobnego, nie pochodze z patologicznej
rodziny i nikt mnie nigdy nie traktowal w ten sposob. Na koniec przez
ostatnie kilka dni usilowal wymoc na mnie ze o niczym nie powiem w biurze i
powiem ze chce z nim jechac na kolejna wycieczke (szczyt tupetu), bo jak nie
to wtedy on mi pokaze. Jestem przerazona, bo wiem, ze nie moge tego tak
zostawic a z drugiej strony truchleje na mysl o nastepnej wycieczce z tym
typem. No i boje sie zemsty. Juz wiem do czego ten czlowiek jest zdolny.
Poradzcie cos, jutro umowilam sie w biurze z szefowa. Powiedziec cala prawde
czy nie?
    • saana Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 17:09
      musisz powiedziec bo ten krag klamstw sie nie skonczy a facet bedzie mial haka
      na Ciebie. I On tupeciarz moze nie tylko spowodowac ze wylecisz z pracy ale te
      dodatkowa zbiorke mozesz przyplacicic sprawa w sadzie. Mozesz tez wymyslic
      historyjke ze facet sie do Ciebie dobieral dlatego juz wiecej nie chcesz byc z
      nim razem na wycieczce . Dobieranie jest na tyle dyskretne ze szefowa moze
      nikomu nie powie a facet moze zaprzeczac i tak mu nikt nie uwierzy. A Ty
      bedziesz miala wytlumaczenie dlaczego z nim nie chcesz jechac. W kazdym razie
      nie jedz wiecej z nim!!!!!

      I co do calej sytuacji, ja kiedys pojechalam w gory z osobami niezbyt znanymi.
      Na miejscu jeden z tych gosci mial znajomego 40 letniego swirnietego 'czlowieka
      jaskim'. I ten zaczal mnie 20 letniej wtedy dziewczynie czepiac sie ze jezdze w
      gory a nich o nic nie wiem i ze wogole to powinnam byc inna. Bylam akurat po
      maturze i taka dawka psyhicznych nastrojow doprowadzila ze zamiast uciec do
      innego schroniska, poddalam sie temu. I palakalam bylam zalamana i te ciagle
      slowne wycieczki doprowadzly mnie do depresji. Nigdy po tem nie mialam takiej
      sytuacji. Glupiej bezsensownej kiey ktos wykorzystuje slabosc i robi ofiare a
      ja bylabym sie temu poddala.
      Tez nigdy tej sytuacji nie zrozumiem. jakos ten Twoj klimat mi to przypomniala.
      Moze jestes jeszcze bardzo mloda i musisz sie otrzepac w zyciu. Bo normalnie
      tego spotkania z szefowa On powienien sie bac.
      pozdrawiam

      lisette napisała:

      > W sezonie letnim pracuje jako pilot wycieczek zagranicznych. W czasie
      > dwutygodniowej wycieczki objazdowej zostalam sterroryzowana przez wyjatkowo
      > agresywnego kierowce. Kierowca przejal kontrole nad cala wycieczka,
      > zatrzymywal sie tam gdzie on chcial i zmuszal mnie do wyludzania pieniedzy od
      > wycieczkowiczow, bo on ma wydatki i chce zarobic (chcial zebym zebrala wiecej
      > pieniedzy od uczestnikow niz kosztuja rozne wycieczki, ktore organizuje na
      > trasie dla wszystkich). Codziennie zamykal mnie w autobusie i wrzeszczal
      > przez poltorej godziny, kilkakrotnie reagowala obsluga parkingu, mam nawet
      > pisemny raport w tej sprawie. Zastraszyl mnie totalnie tym wrzaskiem, kilka
      > nocy nie przespalam ze strachu. Jest agresywnym silnym mezczyzna i lubi
      > opowiadac jak to on potrafi obic morde innym silnym facetom, jak mu tylko
      > podskocza. Mam wrazenie, ze to nie przechwalki, bo raz widzialam na wlasne
      > oczy co sie dzialo. Jest typem ktory tak dlugo wrzeszczy i terroryzuje az
      > dostanie co chce. Wymogl na mnie ze zebralam wiecej pieniedzy od uczestnikow
      > i dalam mu reszte, ktora zostala. Ludzie umieja liczyc wiec podliczyli ze
      > bylo zebrane wiecej, wiec musialam ich oklamac (wrzeszczal na mnie codziennie
      > w zamknietym autobusie i juz w koncu nie wiedzialam jak sie nazywam,
      > autentycznie). Po dwoch tygodniach takiego prania mozgu przez tego
      > psychopate, to ja juz nie wiedzialam co jest prawda a co nie - tak to dziala.
      > W zyciu nie doswiadczylam czegos podobnego, nie pochodze z patologicznej
      > rodziny i nikt mnie nigdy nie traktowal w ten sposob. Na koniec przez
      > ostatnie kilka dni usilowal wymoc na mnie ze o niczym nie powiem w biurze i
      > powiem ze chce z nim jechac na kolejna wycieczke (szczyt tupetu), bo jak nie
      > to wtedy on mi pokaze. Jestem przerazona, bo wiem, ze nie moge tego tak
      > zostawic a z drugiej strony truchleje na mysl o nastepnej wycieczce z tym
      > typem. No i boje sie zemsty. Juz wiem do czego ten czlowiek jest zdolny.
      > Poradzcie cos, jutro umowilam sie w biurze z szefowa. Powiedziec cala prawde
      > czy nie?
      • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 17:38
        Dzieki saana. Nie jestem juz bardzo mloda dziewczyna, ale dorosla kobieta, w
        moim mniemaniu niezalezna. Mam swoje pieniadze, sama decyduje o sobie, jezdze
        gdzie chce czesto sama, nie przejmuje sie zbytnio opiniami innych, nikt mnie w
        zyciu nie terroryzuje, maz jest dla mnie dobry i wyrozumialy, nie czuje sie
        ofiara losu. Cos podobnego nigdy mi sie nie przytrafilo. Sama nie moge
        uwierzyc, ze znalazlam sie w takiej sytuacji. Sytuacja o tyle jest powazna, ze
        dotyczy miejsca pracy, wiec nie moge po prostu uciec, przeniesc sie w inne
        miejsce, moge zrezygnowac z pracy, ale niby dlaczego. Nie widzialam nigdy
        czegos podobnego - ten facet jest nienormalny - tak potrafi wrzeszczec, ze az z
        pyska tocza mu sie biale piany, jak wscieklemu psu. Wrzeszace opasle 105 kg,
        czerwone na pysku. Obsluga parkingu uslyszala wrzaski z odleglosci 200 metrow i
        przyleciala interweniowac (ja sie nie odzywalam slowem, nie dalam sie wciagnac
        w awanture). W czasie tych wszystkich wrzaskow bylam widzem horroru
        psychologicznego, po prostu odebralo mi mowe ze zdumienia. Na pewno spralby
        mnie na kwasne jablko, gdyby nie to ze jest w pracy i to dostarczyloby mi
        dostrzegalnych golym okiem dowodow przeciwko niemu. Cos niesamowitego. Jeszcze
        sie nie moge otrzasnac. Tak bylo dzien w dzien przez kilka dni. Makabra. Potem
        zmiekl i probowal mnie ulagodzic, zebym tylko oddala mu pieniadze i nic nie
        mowila w biurze, bo mu zalezy na pracy.

        Nie moge wymyslac historyjki o molestowaniu seksualnym, bo to bylaby nieprawda.
        zle bym sie z tym czula. Prawda jaka jest - jest dostatecznie przerazajaca.
        • saana Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 18:05
          Gwoli scislosci to Ty zebralas te pieniadze ., gdybym ja byla Twoja szefowa to
          zapytalabym sie Ciebie dlaczego nie zadzwonilas powiedziec ze masz problem z
          kierowca.
          To jak bedzie oebrane toco powiesz zalezy od tego jak dlugo pracujesz i czy bea
          mieli do ciebie zaufanie.
          Jezeli chcesz powiedziec prawde , to jedyny sposob na zaöatwienie tego jest
          taki ze wylozysz forse z wlasnej kieszeni i odacie klientom biura. W mysl
          uladow zachodnich nabijanie klientow szkodzi firmie . Tyle teorii.
          na Twoim miejscu sprowokowalabym szefowa do wypowiedzenie zdania na temat tego
          kierowcy.
          jezeli ona bedzie go wychwalac nic innego Ci nie pozosotaje jak powiedziec ze
          wolalabys juz z nim nie jezdzic bo ronicie sie charakterami.
          Nikt Ci nie uwierzy ,ze facety Cie sterroryzowal i mozesz wyleciec z pracy.
          Natomiast mUSISZ WYCZUC CZY MOZESZ POWIEDZIEC PRAWDE.

          > Dzieki saana. Nie jestem juz bardzo mloda dziewczyna, ale dorosla kobieta, w
          > moim mniemaniu niezalezna. Mam swoje pieniadze, sama decyduje o sobie, jezdze
          > gdzie chce czesto sama, nie przejmuje sie zbytnio opiniami innych, nikt mnie
          w
          > zyciu nie terroryzuje, maz jest dla mnie dobry i wyrozumialy, nie czuje sie
          > ofiara losu. Cos podobnego nigdy mi sie nie przytrafilo. Sama nie moge
          > uwierzyc, ze znalazlam sie w takiej sytuacji. Sytuacja o tyle jest powazna,
          ze
          > dotyczy miejsca pracy, wiec nie moge po prostu uciec, przeniesc sie w inne
          > miejsce, moge zrezygnowac z pracy, ale niby dlaczego. Nie widzialam nigdy
          > czegos podobnego - ten facet jest nienormalny - tak potrafi wrzeszczec, ze az
          z
          >
          > pyska tocza mu sie biale piany, jak wscieklemu psu. Wrzeszace opasle 105 kg,
          > czerwone na pysku. Obsluga parkingu uslyszala wrzaski z odleglosci 200 metrow
          i
          >
          > przyleciala interweniowac (ja sie nie odzywalam slowem, nie dalam sie
          wciagnac
          > w awanture). W czasie tych wszystkich wrzaskow bylam widzem horroru
          > psychologicznego, po prostu odebralo mi mowe ze zdumienia. Na pewno spralby
          > mnie na kwasne jablko, gdyby nie to ze jest w pracy i to dostarczyloby mi
          > dostrzegalnych golym okiem dowodow przeciwko niemu. Cos niesamowitego.
          Jeszcze
          > sie nie moge otrzasnac. Tak bylo dzien w dzien przez kilka dni. Makabra.
          Potem
          > zmiekl i probowal mnie ulagodzic, zebym tylko oddala mu pieniadze i nic nie
          > mowila w biurze, bo mu zalezy na pracy.
          >
          > Nie moge wymyslac historyjki o molestowaniu seksualnym, bo to bylaby
          nieprawda.
          >
          > zle bym sie z tym czula. Prawda jaka jest - jest dostatecznie przerazajaca.
      • am_al Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 17:48
        Wielu psychopatów ma niezwykłą wręcz zdolność do manipulowania emocjami innych
        ludzi; zdolność niedostępną normalnie funcjonującym ludziom. Potrafią być
        wyjatkowo spostrzegawczy i natychmiast zauważają czyjeś słabe punkty.

        Jak postępować: przenigdy nie zakładaj, że mozesz zaufać takiej osobie, pomóc
        jej albo na nią wpłynąć- oni są zdolni do niezwykle sprytnych manipulacji.
        Dla własnego dobra wycofaj się ze wszelkich kontaktów z tym człowiekiem ,
        a jeśli by zaczął Ci grozić, to od razu zgłoś to na policję. Takich ludzi w
        ryzach trzyma tylko strach.
    • cossa Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 19:06
      hmm.. trudna sytuacja..
      on podyktowal warunki
      w sumie moznaby probowac sie z nim dogadac
      nic nie powiem, ale wiecej nie pojade

      ale to chyba nie jest mozliwe..

      czy ktos przed Toba z nim jezdzil? moze warto popytac
      wsrod kolezanek? moze nie tylko Ty to przezylas? do
      szefowej idziesz w tej sprawie czy w innej?

      cossa
      • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 19:29
        On jest nowy w firmie. Przede mna jezdzil tylko raz z inna przewodniczka,
        ktorej sluchal jak pokorne ciele, bo byl pierwszy raz, a ona jest stara wyga i
        ma wplywy w firmie. To ona nauczyla go, ze trzeba zdzierac kase z
        wycieczkowiczow, bo tacy to maja pieniadze (sama slyszalam na wlasne uszy!!!).
        Na nia sa caly czas skargi, ze zbiera za duzo kasy od ludzi, ale nikt jej nic
        nie zrobi, bo ma jakies chody. Wiec nastepna wycieczke pojechal ze mna, a ja
        nie mam chodow, wiec nie chcialam zbierac tyle co ta poprzednia przewodniczka.
        Zreszta nie lubie oszukiwac ludzi, nie lezy to w mojej naturze. Wiec kierowca
        mnie sterroryzowal, bo chcial zarobic tyle samo co z tamta baba, inaczej bedzie
        mu "krzywda". Z tamta baba oczywiscie sztama na calego, bo obydwoje maja rece
        do siebie.
        Ale wdepnelam w niezle gowno.
        • cossa Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 19:47
          a jak myslisz - szefowa moze o tym wiedziec i przymykac
          oko? jesli tak jest to zwijalabym manele pod pache i
          pozeganlabym sie z tym miejscem pracy. wierze, ze nie
          wszedzie tak jest..
          jesli o niczym nie wie - mozna jej powiedziec, poprosic o
          dyskrecje. chyba ma wplyw na to kto z kim jedzie na
          wycieczki? ona moze nakazac pod byle pretekstem, ze
          jedziesz z kims innym. ostatecznie jest szefowa..

          trzymam kciuki
          cossa

    • Gość: future Re: Zostalam sterroryzowana. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 19:34
      Jeżeli on jest nowy to opowiedz szefowej jak sytuacja naprawde wygladala i
      niech kretyna zwolnią. Przy takim bezrobociu znalezienie nowego kierowcy to nie
      problem.
    • Gość: ilonka Re: Zostalam sterroryzowana. IP: 213.77.115.* 05.08.03, 19:51
      Powiedzieć, jeśli to zignorują, to lepiej ich zostawić, nie dasz sobie rady
      sama, a moga Cię jeszcze wrobić.
    • kamfora Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 20:52
      lisette napisała:

      > Powiedziec cala prawde czy nie?

      Powiedzieć. Przy okazji powiedzieć również, jak zachowywał się
      drugi kierowca. (Bo przecież objazdowa wycieczka zagraniczna
      nie może być z jednym kierowcą, to wiesz, prawda?)
      • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 21:02
        Nie bylo drugiego kierowcy, bo robilismy dziennie tylko tyle kilometrow i przez
        tyle godzin ile jest prawnie dozwolone dziennie na jednego kierowce.
    • Gość: ryb Re: Zostalam sterroryzowana. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 05.08.03, 21:47
      No, w koncu jakis facet pokazal ze ma jaja. I dobrze, bo on jest kierowca i on
      rzadzi. A ty masz siedziec cicho jak kierowca tego chce. Mial racje ze sie
      darl, bo w koncu tu o ludzkie zycie chodzi. To, ze pilotujesz jakas tam
      wycieczke to wcale nie znaczy ze odpowiadasz za tak droga maszyne pelna ludzi.
      Nastepnym razem pomysl o tym jak sie zachowujesz i jak negatywny wplyw mozesz
      miec na tak wrazliwego czlowieka jakim jest kierowca!!!
      Oczywiscie, musisz powiedziec o tym swojemu szefowi i poprosic o przebaczenie.
      To moja rada...

      ryb
      • Gość: future Re: Zostalam sterroryzowana. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 22:01
        Odstaw wódke lepiej bo cie beda musieli zaszyc w koncu
        • Gość: ryb Re: Zostalam sterroryzowana. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 05.08.03, 22:10
          Gość portalu: future napisał(a):

          > Odstaw wódke lepiej bo cie beda musieli zaszyc w koncu


          Nie lubie wodki :( A szkoda...

          ryb
          • urthona Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 22:26
            uciekaj z takiej pracy, bo Cie wrobia nie wiadomo w co, predzej czy pozniej.
            Mialem kolege nauczyciela, ktory zorientowal sie w trakcie roku szkolnego ze
            uczniowie nie znaja materialu. Chcial sprawdzic ich swiadectwa, a tu okazalo
            sie ze dyrektora brala lapowki i przepuszczala do nastepnych klas. Chcial
            chlopak byc uczciwy, poszedl do kuratorium, trafil na znajoma dyrektorki,
            sprawa wyszla na jaw, zrobiono oficjalne egzaminy, bardzo latwe, tak zeby
            wszystkich przepuszczono, a ze nikt nie jest doskonaly, odczekano i kiedys
            zarzucono mu jakies malo istotne niedociagniecie. Dyrektora powiedziala ze albo
            zwolni sie sam, albo zwolnia go dyscyplinarnie. No i czy warto byc uczciwym w
            nieuczciwym miejscu pracy? Lepiej zmienic prace.
            • Gość: ryb Rozumiesz teraz "future"? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 05.08.03, 22:30
              Przeczytaj sobie powyzszy post...Do odwaznych swiat nalezy albo do tych co
              potrafia uciekac....


              ryb
              • Gość: future Re: Rozumiesz teraz 'future'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 22:34
                Tak baranku
                • Gość: ryb Re: Rozumiesz teraz 'future'? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 05.08.03, 22:44
                  Gość portalu: future napisał(a):

                  > Tak baranku


                  tak myslalem

                  • Gość: future Re: Rozumiesz teraz 'future'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 22:50
                    Gość portalu: ryb napisał(a):

                    > myslalem

                    ROTFL
                    • Gość: ryb Re: Rozumiesz teraz 'future'? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 05.08.03, 22:55
                      Dzieki...

    • komandos57 Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 23:17
      tez jestem pilotem samego siebie.ale ciebie moge rzucic na zyrandol.Sadzisz ze
      jestes ciekawa krowko?
      • lallka2 Re: Zostalam sterroryzowana. 05.08.03, 23:46
        jesli ta krowke uda ci sie rzucic na zyrandol kiedykolwiek. juz powinna tam byc
        jakis miesiac temu.
        komandos57 napisał:

        > tez jestem pilotem samego siebie.ale ciebie moge rzucic na zyrandol.Sadzisz
        ze
        > jestes ciekawa krowko?
        • komandos57 Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 00:36
          To powiesze cie za rogo i dam kilka kopniakow w zadek!Odpowiada?
    • Gość: jar Re: Zostalam sterroryzowana. IP: 195.136.33.* 06.08.03, 08:11
      tak, jak juz tutaj kilka osob pisalo:
      1. jezeli zalezy na pracy
      -zorientowac sie czy mozna wszystko powiedziec szefowej
      jezeli mozna, to nastepnie skarga na policji,
      jezeli nie mozna, pogadac z mezem/chlopakiem i sprac morde kutasowi
      2. jezeli nie zalezy na tej pracy az tak bardzo
      -raport dla szefowej i skarga na policji o zastraszenie
      • goscia2 Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 08:55
        ja mysle ze turysci sie zorientowali ze sie ich oszukuje ale dla spokoju cicho
        siedzieli. Ale fakt faktem ze ich okradlas. Ja bym nie mogla im w oczy patrzec
        ani spokojnie spac. Boze co za wstyd!!!! Nie potrafisz wykonac pracy etycznie,
        mysle ze powinnas odejsc z firmy i zaczac od nowa (ale oddac te pieniadze
        ludziom najpierw) i zacznij z czystej karty.
        • Gość: jar Re: Zostalam sterroryzowana. IP: 195.136.33.* 06.08.03, 09:02
          co tez opowiadasz, nie wiesz widocznie jak taki gnojek moze zastraszyc kogos,
          czasem po prostu paralizuje wszelkie dzialanie, a jak by to bylo tak widoczne
          dla pasazerow to by nie dali pieniedzy, chyba, ze tez tak sie bali

          • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 10:41
            dzieki jar, widze ze rozumiesz sytuacje i przeczytales dokladnie moj pierwszy
            post. Sprawa jest powazna i mam stosowne raporty obslugi parkingow, ktora
            interweniowala zwabiona dzikimi wrzaskami kierowcy dochodzacymi z autokaru.
            Potrafil tak wrzeszczec przez poltorej godziny bez przerwy przez kilka dni z
            rzedu. Naprawde makabra. Nie przesadzam, mam papiery. Niektorzy ludzie ktorzy
            pisza powyzsze posty mysla sobie, ze jakas tam mloda panienka zostala
            wystraszona, bo kierowca na nia krzyknal. Nie robie o byle co afery i nie
            przesadzam. Nie jestem mloda panienka i mialam do czynienia z niejednym
            kryminalista pracujac w szkolach dla trudnej mlodziezy, gdzie nie raz po
            wejsciu do klasy byla krew na podlodze. Ale to co teraz wydarzylo to koszmar
            innego kalibru. Kto nie przezyl, ten nie uwierzy. To sie widzi na filmach. Mnie
            sie zdarzylo w zyciu. Teraz to kazdy odwazny i moze sobie wypisywac co chce bo
            siedzi sobie bezpiecznie za kompem.
        • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 10:28
          Nic nie rozumiesz. Pieniadze poszly dla kierowcy, nikogo nie okradlam, wiec nie
          mam co i z czego oddawac. Zostalam sterroryzowana zeby je zebrac, bo wycieczki
          organizuje pilot nie kierowca. Poza tym nie wiem co on im zrobil jak sie
          zaczeli burzyc, ale pasazerowie sie uciszyli i nikt juz nie wspominal o
          pieniadzach. Jakos ich podkrecil, nie wiem jak, ale fakt ze potem nie mieli juz
          o nic pretensji, do biura tez nikt nic nie zglosil. Widzialam, ze kierowca cos
          tam kombinuje z grupa za moimi plecami.
          A co do etycznego wykonywania zawodu - to oczywiscie wszystko moja wina,
          kierowca jest cacy. Niezla logika. Nikt cie nigdy nie zastraszyl i niczego nie
          rozumiesz.
          • Gość: Gosia Re: Zostalam sterroryzowana. IP: 213.76.130.* 06.08.03, 11:07
            Skoro masz papiery, skoro byli swiadkowie, to moze jeszcze turysci - pogadaj z
            nimi przecież widzieli co sie dzieje!! razem wiecej zdzialacie!
            A jak sie wszyscy boja to faktycznie pogadaj z chlopem niech obije mu mordę
            • goscia2 Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 11:56
              Nikt nie mowi ze kierowca jest cacy!. Ale Ty napisalas watek wiec Tobie sie
              radzi co Ty powinnas zrobic. Nadal uwazam ze pasazerowie zostali okradzeni,
              niezaleznie kto przyswoil forse. Powinno sie im zwrocic tak czy inaczej. W
              dodatku do innych rad innych Forumowiczow, powinnas o tym tez pomyslec, bo w
              jakims stopniu jestes odpowiedzialna
    • procesor Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 12:01
      Co robili wycieczkowicze w czasie kiedy kierowca przez PÓŁTOREJ godziny
      wrzeszczał na ciebie w zamknietym autokarze - dzień w dzień?? I dlaczego
      obsługa parkingu interweniowała dopiero po półtorej godzinie?? Dźwięk tyle
      czasu do nich leciał?

      DLACZEGO od razu nie zadzwoniłaś do firmy - po pierwszej awanturze? Podejrzenie
      że kierowca wycieczki jest psychopata - toć przeciez zagrożenie dla osób które
      przewozi?? I doprawdy dziwne że wycieczka zagraniczna miałą tylko jednego
      kierowce? Jechaliscie na miejsce tylko przez osiem godzin dziennie, do jakiego
      kraju?
      • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 22:58

        > Co robili wycieczkowicze w czasie kiedy kierowca przez PÓŁTOREJ godziny
        > wrzeszczał na ciebie w zamknietym autokarze - dzień w dzień?? I dlaczego
        > obsługa parkingu interweniowała dopiero po półtorej godzinie?? Dźwięk tyle
        > czasu do nich leciał?

        Oczywiscie kierowca nie jest tak glupi, zeby wydzierac sie przy
        wycieczkowiczach. Wycieczkowicze jedli kolacje. Nie wiem dlaczego obsluga
        interweniowala dopiero po poltorej godziny, najpierw obserwowali czy dochodzi
        do rekoczynow, ale rekoczynow nie bylo, tylko wrzaski. W koncu podeszli.


        > DLACZEGO od razu nie zadzwoniłaś do firmy - po pierwszej awanturze?

        Nie zadzwonilam, bo bylo pozno w nocy i nikt nie siedzial w biurze. Zreszta
        codziennie kierowca zamykal mnie w autobusie i darl sie od nowa co on tez mi
        zrobi jak zadzwonie do biura i ktokolwiek dowie sie prawdy.


        Podejrzenie że kierowca wycieczki jest psychopata - toć przeciez zagrożenie
        dla osób które przewozi?? I doprawdy dziwne że wycieczka zagraniczna miałą
        tylko jednego kierowce? Jechaliscie na miejsce tylko przez osiem godzin
        dziennie, do jakiego kraju?

        Podejrzenie jest podejrzeniem, a czy ktos jest psychopata czy nie, to musi
        zdecydowac psychiatra. Ja nim nie jestem. Jechalismy tylko osiem godzin na
        dzien i byl tylko jeden kierowca. Dziwne ze mi nie wierzysz. Ale co to ma do
        rzeczy. Zoslalam sterroryzowana przez tego jednego, ktory byl.

        • kamfora Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:04

          Jak było na rozmowie z szefową?
          • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:16
            Powiedzialam wszystko jak bylo, ale z tego co widze, to ona nic z tym nie
            zrobi. Wysluchala i powiedziala ze z nim porozmawia. Na to ja, ze nie chce bo
            juz sobie wyobrazam, ze taka rozmowa do niczego nie doprowadzi, ja nic nie
            zyskam, a facet znow mnie dolapie na osobnosci i jeszcze zbiore w zeby, ze na
            niego naskarzylam. Nalezaloby albo zaatakowac z grubej rury (dyrektor naczelny
            i policja) albo nic nie robic, ale uzgodnic z odpowiednim kierownikiem, ze ten
            facet juz nigdy ze mna w trase nie pojedzie. Wlasciwie tylko na tym mi zalezy
            zeby juz nigdy wiecej nie miec do czynienia z ta swolocza. Mozna chodzic po
            policjach, szarpac nerwy w sadach, skladac skargi i sie wsciekac, ale mi moj
            spokoj mily i nie chce tracic zdrowia po roznych instytucjach gdzie caly czas
            bede opowiadac to samo i bedzie sie walkowalo latami bez sensu o poczuciu
            krzywdy. Wlasciwie sprawa podpada pod paragraf i nalezaloby isc na policje.
            • kamfora Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:20
              lisette napisała:

              > Powiedzialam wszystko jak bylo, ale z tego co widze, to ona nic z tym nie
              > zrobi. Wysluchala i powiedziala ze z nim porozmawia. Na to ja, ze nie chce

              No - szefowa musi wysłuchać obu stron. To jej prawo i obowiązek.
        • procesor Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:08
          lisette napisała:
          > Podejrzenie jest podejrzeniem, a czy ktos jest psychopata czy nie, to musi
          > zdecydowac psychiatra. Ja nim nie jestem. Jechalismy tylko osiem godzin na
          > dzien i byl tylko jeden kierowca. Dziwne ze mi nie wierzysz. Ale co to ma do
          > rzeczy. Zoslalam sterroryzowana przez tego jednego, ktory byl.

          Cóż jestem na forum od dawna. A kto jest od dawna miał do czynienia z wieloma
          prowokacjami. Wątki "okienkowe" to juz legenda. Stad mój dystans do różnych
          historii.

          Cóż - ja bym była za pograniem w otwarte karty - konfrontacja ty + kierowca +
          szefostwo. Jak nie można było od razu dzwonić - bo poźna noc (hmm, bardzo późna
          kolacja). Szefowa komórki nie ma? W razie wypadku czy nieprzewidzianych zdarzeń
          nie ma możliwości kontaktu z nia? No nic, teraz za późno by o tym gadać.

          Nie wyobrażam sobie żeby to tak zostawic. Będzie terroryzował kolejne pilotki?
          A może spacyfikuje wycieczkowiczów?? Przeciez facet nadaje się do zwolnienia za
          taki numer. Zwłaszcza że masz na piśmie dowody na jego zachowanie.
    • otryt Miejsce kierowcy przy kierownicy... 06.08.03, 12:15
      Na wycieczce najważniejszy jest pilot i on o wszystkim decyduje, kierowca jest
      od wykonywania poleceń pilota.
      Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Jeśli nie jesteś w stanie odwrócić
      tych relacji trzeba odejść i w nowym miejscu pilnować, aby kierowca wiedział,
      gdzie jest jego miejsce.

      Pozdrawiam
      otryt
    • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:06
      Oj ludzie. Teraz rozumiem dlaczego w Polsce tyle samobojstw z powodu
      zastraszania. Bo jak ktos zostaje sterroryzowany to kazdy mu doklada dodatkowe
      poczucie winy za wszystko, zero zrozumienia, i nie tylko ze musi walczyc z
      wlasnym strachem, to jeszcze zostaje ze wszystkim sam. Moze liczyc na uwagi
      typu, a gdzie byl drugi kierowca, a zrezygnuj bo sobie nie radzisz, a to co
      robisz to nieetyczne i tacy jak ty nie powinni jezdzic. Fajnie. Widze ze albo
      zupelnie niekumaci jestescie, albo jacys inteligentni inaczej. Jedynie jar
      zrozumial sytuacje.


      • procesor Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:12
        Lisette, wybacz ale od pilota oczekuje sie odpornosci psychicznej, umiejetności
        radzenia sobie z grupa. Kojarzy sie z dość "twarda" osoba. Nie dziw sie naszemu
        zdziwieniu! Już wyjaśniałam że nie jedna prowokacja tu była. Włącznie z
        wmówieniem nam że pewien forumowicz sie zabił co okazało sie kłamstwem i ohydna
        manipulacja.

        I co rozmawiałąś z szefową?
        • lisette Re: Zostalam sterroryzowana. 06.08.03, 23:25
          Alez juz wieksza odpornoscia nie moglam sie wykazac - z grupa wszystko poszlo
          dobrze, nikt na nic nie mogl narzekac, nikt nic nie zauwazyl, przedstawienia
          nie bylo na forum publicznym, wytrzymalam do konca, chociaz nalezalo zadzwonic,
          zeby dziada zwineli na trasie do aresztu. Ale wtedy trzebaby pare dni czekac na
          nowego kierowce, wycieczka wzielaby w leb i dopiero by sie narobilo. Skargi,
          ujadanie na pilota ze sobie z kierowca nie radzi, awantura. Wycieczkowicze
          niczego nie zauwazyli, ze cos sie dzieje i nieswiadomi niczego pozostali do
          konca.
          Teraz przyszla pora zeby rozprawic sie z kierowca.

      • otryt Dzięki za komplementy :-) 09.08.03, 10:17
        lisette napisała:

        Fajnie. Widze ze albo
        > zupelnie niekumaci jestescie, albo jacys inteligentni inaczej. Jedynie jar
        > zrozumial sytuacje.

        Pracowałem w tej branży, więc wiem o czym mówię. A gdyby Cię namówił na drobny
        przemyt też byś dała sie sterroryzować? Czy sąd byś przekonywała tak jak nas
        tutaj?

        Dziękuję za komplementy.
        • lisette Re: Dzięki za komplementy :-) 09.08.03, 23:40
          Dokladnie tak. Nie moge ryzykowac wlasnego zycia i zdrowia. A ty nie wiesz o
          czym piszesz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja