dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dzieci?

IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 06.08.03, 17:15
    • arek_cz Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 06.08.03, 18:53
      A czy mozesz podac wiecej szczegolow? Chodzi o Ciebie czy
      tylko ogolnie sie pytasz?
      • zuzanna23 Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 06.08.03, 18:58
        Splodzic watek.Byle splodzic.Byle byc na fali.Byle byc widocznym.
        • Gość: che_guevara Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 19:01
          Lece spładzać wątki, bede na fali!!!
        • alka_xx Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 06.08.03, 20:23
          niepotrzebnie ironizujesz, temat jest bardzo powazny, zaryzykowalabym nawet
          stwierdzenie, ze zbyt powazny jak na to miejsce, co zreszta widac takze po
          Twojej odpowiedzi!
          moze pomysl, jaka to bylaby tragedia dla Ciebie, gdy rodzisz dzidziusia, a
          złosliwa natura pozbawiła Cie całkowicie instynktu macierzyńskiego i "
          mozliwości" pokochania go i zamiast czule tulić swoje maluskie dzidzi do
          piersi nie chcesz go nawet dotknąc...
          a jakie dzidzi byłoby wtedy nieszczesliwe???


          no...to teraz Ty jestes widoczna!

          a_xx



          zuzanna23 napisała:

          > Splodzic watek.Byle splodzic.Byle byc na fali.Byle byc widocznym.
      • Gość: j. Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 06.08.03, 20:30
        arek_cz napisał:

        > A czy mozesz podac wiecej szczegolow? Chodzi o Ciebie czy
        > tylko ogolnie sie pytasz?
        >
        >
        >
        chodzi także o mnie,ale wypowiedż zuzanny nieco mnie zmroziła.
        j.
        • kamfora Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 06.08.03, 21:38
          Gość portalu: j. napisał(a):


          > chodzi także o mnie,ale wypowiedż zuzanny nieco mnie zmroziła.

          Nie przejmuj się! Założyłaś wątek, żeby poznać
          opinie forumowiczów na interesujący Cię temat, więc od razu
          musisz założyć, że opinie mogą być różne
          (i często nie na temat).

          Trudno mi sobie wyobrazić, że matka mogłaby nie kochać swojego
          dziecka. Ta miłość jest jakby "wpisana" w macierzyństwo.
          Mogę sobie natomiast wyobrazić, że dziecko czuje się
          nie kochane, ponieważ ma inne wyobrażenie miłości, inne
          oczekiwania (inne potrzeby?).
          • procesor Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 06.08.03, 21:58
            kamfora napisała:
            > Trudno mi sobie wyobrazić, że matka mogłaby nie kochać swojego
            > dziecka. Ta miłość jest jakby "wpisana" w macierzyństwo.

            Nie mam problemu z wyobrażeniem sobie takiej sytuacji..
            Wyobraź sobie zgwałconą dziewczynę - owocem gwałtu jest dziecko. Może je
            pokochac mimo wszystko - ale czy da rade? Tak samo w sytuacji gdy ciąża jest
            następstwem wpadki, z dość przypadkowym partnerem, gdy kompletnie nie brało się
            pod uwage macierzyństwa.

            Gdyby miłość do dziecka była wpisana w macierzyństwo chyba nie byłoby aborcji i
            zabijania (w szoku poporodowym , na przykład) niemowląt.
            To nie takie proste.
            • kamfora Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 06.08.03, 22:29
              Nie znam żadnej kobiety, która matką została w wyniku gwałtu,
              więc nie będę ani zaprzeczać, ani potwierdzać (wymysły scenarzystów
              nie interesują mnie). Znam kobiety, które mają dzieci z "wpadki"
              i są to dzieci bardzo kochane.

              Szok poporodowy nie mieści się, moim zdaniem, w temacie.
              Aborcja też nie.
              • procesor to teraz tak 06.08.03, 22:41
                kamfora napisała:
                > Nie znam żadnej kobiety, która matką została w wyniku gwałtu,
                > więc nie będę ani zaprzeczać, ani potwierdzać (wymysły scenarzystów
                > nie interesują mnie).

                Ja osobiscie tez nie.
                Ale to problem dotyczący setek kobiet np. w byłej Jugosławii. Głośno było o
                zgwałconej zakonnicy która urodziła córeczkę. To nie wymysł scenarzstów,
                niestety. Jak pomyślę co czuje kobieta zgwałcona (brr) która do tego nosi pod
                sercem dziecko swego oprawcy i byc może kata swojej rodziny....

                > Znam kobiety, które mają dzieci z "wpadki" i są to dzieci bardzo kochane.

                Ale chyba nie z wpadki zupełnie obojetnym partnerem? Tych pewnie najmniej bo
                pewnie wtedy łątwiej o decyzje o aborcji.
                Masz racje wyciągnęłam bardzo ciężkie przykłady. Lepiej nie mieszac.

                Czy jednak "normalna" matka może nie kochac dziecka? Mówia że miłość od
                nienawiści dzieli tylko krok. Myślę że sa matki które winą za swoje
                niepowodzenia obarczaja dziecko. I w głębi duszy wiedzą że krzywdza dziecko a
                mimo to wchodzą w to uczucie głębiej bo sam widok dziecka wywołuje w nich
                wyrzuty sumienia że tak jest. Zaklety krag. To matki-kobiety które nie kochaja
                samych siebie.
                • kamfora Re: to teraz tak 06.08.03, 22:51
                  procesor napisała:

                  > Jak pomyślę co czuje kobieta zgwałcona (brr) która do tego nosi pod
                  > sercem dziecko swego oprawcy i byc może kata swojej rodziny....

                  Ta kobieta pod sercem nosi s w o j e dziecko, a nie dziecko
                  swego oprawcy.

                  Ale wydaje mi się, że autorce wątku nie chodziło o aż tak
                  ekstremalne przypadki.
                  • procesor Re: to teraz tak 06.08.03, 22:55
                    Kamfora, no jak rany, przeciez wiesz że to NIE TYLKO jej dziecko.
                    Jak mu opowiedziec o ojcu??
                    Wiem że nie o to szło autorce, stąd dalszy ciąg mojej poprzedniej wypowiedzi.
                    • kamfora Re: to teraz tak 06.08.03, 23:43
                      procesor napisała:

                      > Kamfora, no jak rany, przeciez wiesz że to NIE TYLKO jej dziecko.
                      > Jak mu opowiedziec o ojcu??

                      Naprawdę uważasz, że brak miłości (nienawiść?) do ojca dziecka
                      matka przenosi na dziecko? Jakoś wkoło widzę wręcz odwrotnie...
                      Dziecko dostaje jakby "podwójną porcję" miłości...
                      Czy to dobrze to już inna bajka.
                      • procesor Re: to teraz tak 07.08.03, 00:57
                        kamfora napisała:
                        > Naprawdę uważasz, że brak miłości (nienawiść?) do ojca dziecka
                        > matka przenosi na dziecko? Jakoś wkoło widzę wręcz odwrotnie...
                        > Dziecko dostaje jakby "podwójną porcję" miłości...
                        > Czy to dobrze to już inna bajka.

                        Nie należy mieszac w tym przypadku braku miłości do ojca dziecka z nienawiscią
                        do tegoz ojca.
                        Częstym efektem samotnego zwłaszcza rodzicielstwa jest przeniesienie uczuc z
                        męża (żony) na dziecko. Niestety, wiele matek w ten sposób okalecza swoje
                        dzieci, zwłaszcza synów-jedynaków. Traktuja ich jak partnerów zastępczych.
                        Zdarzyło mi się w lipcu obejrzec parę programów telewizji śniadaniowej. I pewna
                        kobieta sprawiła że mi szczeka o glebe zawadziła. Oznajmiła otóż że samotnie
                        wychowała z pomoca rodziców swego jedynaka - z jego ojcem rozstała sie gdy
                        chłopiec miał roczek. I rozkoszna kochająca mamusia oznajmiła, że jej 24-letni
                        (!!!!!!!) synus NIGDY do tej pory nie wyjechał bez niej!! Bo zawsze jeździł z
                        nia po świecie.. O mamo. Na jego miejscu po publicznym ujawnieniu tego wstyd by
                        mi było. Na jej miejscu nie przyznałabym sie do tego. Cięzkie życie kobiety
                        która pstanowi z tym chłopakiem byc.. O ile w ogóle dla jakiejs zostawi
                        mamusię. Kiwam głową bo takich przypadków jest wiele. I niestety nawet w
                        bliskim otoczeniu mam taka "parę".
                        No ale w takim wypadku ojciecx jakby "nie istnieje".

                        Gdy jednak w grę wchodzi nienawiść do ojca dziecka - nie brak uczucia miłości
                        ale realne uczucie czegos wręcz przeciwnego - dziecko może byc potraktowane
                        jak "obcy". Ofiary gwałtów chca zwykle jak najszybciej zapomnieć o tych
                        zdarzeniach. Dziecko tak poczęte jest nieustajacym przypomnieniem.

                        Żeby je pokochac taka kobieta musiałaby mieć w sobie niesamowicie dużo miłości
                        i siły psychicznej. I umiejetnści przebaczania.
                        I myśle że są takie. Ale nie wszystkie.
                      • komandos57 Re: to teraz tak KAMFORA 07.08.03, 21:11
                        Gdybym byl Twoim dzieckiem,kochalabys mnie?
                        • kamfora Re: to teraz tak KAMFORA 07.08.03, 22:21
                          komandos57 napisał:

                          > Gdybym byl Twoim dzieckiem,kochalabys mnie?

                          Mam nadzieję, że tak :-)
          • Gość: kwiat2003 Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz IP: 212.122.206.* 07.08.03, 00:30
            ja nie kocham swojego syna krzycząc (myj wreszcie zęby), nie licząc się z jego
            wzrastającą niezależnością( nie znoszę jego krąbrnej, ale ulubionej
            koleżanki), nadmiernie kontrolując go (nie dłub w nosie - a niechby czasem
            sobie podłubał i miał prawo do intymności) i nadmiernie ochraniając ( nie
            wychylaj się przez okno)
            dlaczego to robię? dlaczego moja miłość nie jest dobrą miłością?
            bo tak postępowała moja matka
            bo jestem zmęczona
            bo mam koszmarnie dużo pracy, którą wykonuje w domu i swój czas muszę dzielić
            między 4 latkiem a pracą
            bo brakuje mi cierpliwości
            bo jestem leniwa
            bo brakuje mi wyobraźni ( a wystarczyłoby pomyśleć co czuje teraz synek...)
            bo mam niską samoocenę
            bo negatywne emocje łatwiej okazać dziecku niż szefowi
            bo mam dosyć myślenia jak czuje się mój poważnie chorujący mąż

            macierzyństwo ojcostwo to cholernie ciężka praca i cholernie odpowiedzialna
            i w zasadzie jestem zwolenniczką wydawania koncesji na rodzicielstwo
            i ja bym jej pewnie nie dostała
            /ha ha kto by ją dostał, staruszkowie po wieloletniej psychoanalizie........../
            dlatego pełna wiary we własne możliwości jutro obudzę się i spróbuję być matką
            z wyobraźnią... nie wiem tylko czy sprostam o 6 rano i zdołam bawić się w
            teatrzyk...
            • Gość: j. Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 07.08.03, 09:05
              Moja matka z pewnością nie kochała mojego ojca.Czy go nie nawidziła?Być może.
              Na pewno nim gardziła.Ciagle wypominała jego pochodzenie z biednej,chłopskiej
              rodziny.Ciagle mówiła,że zarabia "wszawe grosze",że jest tylko dyrektorem
              szkoły,że nie kombinuje,że nie mamy samochodu,itp.
              Ja jestem do ojca z wyglądu bardzo podobny,z charakteru po części też.
              Niestety,ojciec całymi dniami pracował i nie bronił mnie przed matką.

              • julla Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 07.08.03, 09:38
                Też borykałam sie lata całe z tym problemem, musiałam dużo przeżyc
                i przemyśleć, żeby zacząc rozumieć brak pozytywnych uczuć ze strony mojej mamy
                w stosunku do mnie. Bo naprawdę nie miałam prawie żadnych pozytywnych
                doświadczeń związanych z mamą. Moja mama też miała upokarzającą i poniżająca
                matkę, dla której córka to było dziecko drugiej kategorii;
                moja upokorzona mama stosowała jakby "falę", nie potrafiła inaczej, tak była
                zakodowana.
                Na szczęście zawsze miałam oparcie w tacie, nigdy mnie nie zawiódł i może
                dzięki temu jakoś sobie radzę w życiu i ocaliłam resztki wiary w siebie.
                Na pewno mój przypadek jest zupełnie inny niz Twój. Tak mi się skojarzyło, że
                problemy pokrewne Twoim opisuje Eichelberger w książce "Zdradzony przez ojca".
                Mogę ci polecić, może zrozumiesz coś więcej ze swojej historii,
                a gdy zrozumiesz, to zaczniesz przebaczać.
                Pozdrawiam
              • procesor więc dlaczego? 07.08.03, 09:53
                Gość portalu: j. napisał(a):
                > Moja matka z pewnością nie kochała mojego ojca.

                A nie wiesz czemu za niego wyszła? To chyba ważne. Czy nigdy go nie kochała -
                czy przestała kochać?
                • Gość: j. Re: więc dlaczego? IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 07.08.03, 10:14
                  Chyba wyszła za ojca,bo musiała.Urodziłem się 5 miesięcy po ich ślubie.
                  • julla Re: więc dlaczego? 07.08.03, 19:29
                    Chciałam się spytać (jeśli mozna)
                    czy jesteś w takim wieku, że stanowi to dla ciebie realny problem,
                    czy tylko jest to taka zmora, co czasem dusi;
                    czy też tylko czasem się nad tym zastanawiasz, jak nad zagadką??
                    • Gość: j. Re: więc dlaczego? IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 07.08.03, 21:08
                      julla napisała:

                      > Chciałam się spytać (jeśli mozna)
                      > czy jesteś w takim wieku, że stanowi to dla ciebie realny problem,
                      > czy tylko jest to taka zmora, co czasem dusi;
                      > czy też tylko czasem się nad tym zastanawiasz, jak nad zagadką??

                      Nie jestem już młody.Mam 46 lat i już dawno nabrałem do tego dystansu.
                      Natomiast próbuję zrozumieć motywy,ale nie po to,żeby wybaczyć,tylko
                      żeby pojąć skąd się bierze takie zło.
                      • julla Re: więc dlaczego? 07.08.03, 21:17
                        Zrozumiec do końca chyba nigdy się nie uda. Można sobie przyjąć jakąś hipotezę,
                        ale nie wiadomo, czy to o to chodziło, czy może zupełnie o co innego.
                        Tak myślę.
                        Ja też nie potrafię tak do końca wybaczyć wielu rzeczy, nie potrafię.
                        Najbardziej przykro mi się zrobiło, gdy odkryłam, że ja też chyba nie kocham
                        mojej mamy, zachowuję sie przyzwoicie, bo tak trzeba- ale w ogóle do niej nie
                        lgnę i nie jest to dla mnie takie "tabu" jak dla takich co mieli dobre
                        dzieciństwo.
                        Zauważyłam, że ludzie nie mający dobrych kontaktów z matką tracą radość życia,
                        to ludzie chronicznie smutni. Ale może się mylę.
                        • Gość: j. Re: do Julii. IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 07.08.03, 22:06
                          Nie mylisz się.Noszę w sobie duzo smutku,ale też i radości,a nawet cichego
                          szczęścia.
    • cossa Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 07.08.03, 21:45
      j. a powiedz mi jakie Twoja mama ma podejscie do dzieci?
      (nie tylko swoich)
      tzn. czy uwaza je za skarb, czy tez koniecznosc?

      cossa
      • komandos57 Re:Cossa 07.08.03, 21:48
        Moja mama mnie kocha.I to mi wystarcza.
        • cossa Re:Cossa 07.08.03, 21:51
          masz duzo szczescia, ze Cie kocha..
          niestety nie kazdy ma ta mozliwosc ;(

          cossa

          komandos57 napisał:

          > Moja mama mnie kocha.I to mi wystarcza.
          • komandos57 Re:Cossa 07.08.03, 21:54
            Dbam o to.Ciezko nad tym pracuje by mnie mama kochala.
            • cossa Re:Cossa 07.08.03, 21:57
              ona bardzo Cie kocha nie za to jaki jestes
              ale za to, ze jestes i jestes jaki jestes.. ;)

              niezaleznie od tego czy pracjesz nad soba czy nie:)

              gdy nie ma milosci ze strony rodzica gdy jestesmy dziecmi
              cale zycie moze zamienic sie w pieklo..

              idz daj buzi mamie w policzek (oczywiscie jesli chcesz:)
              bo masz duzo szczescia ;)

              cossa

              komandos57 napisał:

              > Dbam o to.Ciezko nad tym pracuje by mnie mama kochala.
              • komandos57 Re:Cossa 07.08.03, 22:01
                Nie zgodze sie z Toba.Bo kochac tylko za to ze ktos jest to za malo.Szakatillo
                (?) tez byl!
                • cossa Re:Cossa 07.08.03, 22:21
                  nie byle kogo, ale swoje dziecko:)
                  zapodam madrosc ludowa: kocha sie nie za cos lecz pomimo
                  czegos. mysle, ze tak jest, tak byc powinno.
                  ale ofkors to moje, a Twoje moze byc inne:)

                  Szakatillo? ktoz to? lewa jestem ...:(

                  spotkales sie kiedys z matka, ktora watpliwe kocha swoje
                  dziecko?

                  cossa

                  komandos57 napisał:

                  > Nie zgodze sie z Toba.Bo kochac tylko za to ze ktos
                  jest to za malo.Szakatillo
                  > (?) tez byl!
                  • komandos57 Re:Cossa 07.08.03, 22:24
                    cossa napisała:

                    > jest to za malo.Szakatillo
                    > > (?) tez byl!
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    To byl morderca w Rosji.Nie musisz tego znac.
                    Ta milosc!!!!!!Jest milczaca,delikatna,wrazliwa.Jest!
                    • procesor matki 07.08.03, 23:58
                      Matki to dziwne istoty.
                      Potrafia kochac swoje dzieci nawet kiedy te staja sie potworami. Czasem kochaja
                      mimo że staja sie ich ofiarami. Przerażające.

                      To sztuka kochac madrze. Jejku jak trudno wychowac dziecko.. Madrze kochając.
                      • Gość: b.z. Re: matki IP: *.ny325.east.verizon.net 08.08.03, 02:45
                        Czasami mile dzieci wyrastaja na potworow. Nie zawsze jest to wina zlego
                        dzieciństwa, nikt dotychczas nie wyjaśnil dlaczego tak naprawde wyrastaja
                        psychopaci, alkoholicy, lub po prostu podli, cyniczni ludzie. Relacje miedzy
                        matka i dzieckiem nie dotycza tylko dziecinstwa ale naogół kilkudziesieciu lat
                        doroslosci tego dziecka. Ogladalam w tv matke kilkunastokrotnego mordercy -
                        zboczenca. Powiedziala, ze go bardzo kocha i jest dumna z niego. Czy ja bym
                        umiala tak powiedziec, nie wiem. Najlatwiej rzucic zlota mysl; nie kocha sie za
                        cos, ale jesli dziecko mimo naszych staran ciagle klamie, oszukuje, kradnie,
                        uzywa przemocy i wyrasta na bandyte czy udreczona, zniszczona przez dziecko
                        matka ma obowiazek dalej kochac. Nie mozna tez uwazac, ze milosc macierzynska
                        jest wpisana w kazda kobiete, a te ktore jej nie maja to potwory. Kiedys
                        wielkie gwiazdy nie mialy dzieci, teraz kiedy ciaza nie ogranicza zycia
                        publicznego a macierzynstwo gwiazdy w niczym nie utrudnia jej aktywnosci
                        wszystkie poczuly instynkt macierzynski. Taka moda. Milosc macierzynska jako
                        nieodzowny atrybut kobiety, wyniesienie dzieci na piedestal nastapilo w
                        ostatnich 80 latach. Poczytajcie wspomnienia chociazby Agaty Christie, czy
                        kiedys modne wspomnienia corki Kossaka. Mysle, ze kobieta, ktora nie jest w
                        stanie pokochac swoje dziecko wymaga rowniez wspolczucia i zglebienia dlaczego
                        tak jest. Czy autor watku, dorosly czlowiek jest pewny, ze matka go nie kocha,
                        moze jest zgorzkniala,w ogolnosci nie za ciepla i nikogo na tym swiecie,
                        wlacznie ze soba nie kocha.
                        • Gość: j. Re: matki IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 08.08.03, 09:02
                          Nie potępiam matek,które nie kochaja swoich dzieci.Bóg je osądzi,włacznie z
                          moją.Chcę tylko przy okazji zwrócic uwagę ile cierpienia i często tragedii
                          życiowych fundują najblizsi odrzuconemu dziecku.I myślę tu o dzieciach nor-
                          malnych,które maja elementarne potrzeby miłości,akceptacji,bezpieczeństwa,
                          bez zaspokojenia których stają się kalekami psychicznymi,czesto na całe życie.
                          Urodzenie i wychowanie dziecka to nie są żarty.
                          Dziecko nie jest przedmiotem i własnością mamusi.Jest żywym człowiekiem o
                          takich samych prawach jak wszyscy ludzie,tyle tylko,że słabsze i całkowicie
                          zdane na swoich rodziców.
    • mandaryn_ka Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz 08.08.03, 09:41
      Bywa też tak, że matka z różnych przyczyn nie potrafi pokazać, przełozyć swego
      uczucia macierzyństwa na życie codzienne. Nosi je w sobie, jest o nim
      przekonana, ale nie potrafi okazać. Wpływ na to mogą mieć różne czynniki. I to,
      że sama mogła mieć trudne dzieciństwo, i to, że mogła być bardzo wcześnie
      osierocona, przez co nie zaznała uczuć matczynych, nie nauczyła się kochać i
      okazywać tego, że kocha. Blizny zadane w przeszłości bywają na tyle głębokie,
      że w żaden sposób nie da się o nich zapomnieć. Wpływają destrukcyjnie na
      psychikę i odbijają się echem w późniejszym życiu. Kochać to jedno, a potrafić
      okazywać to, że się kocha to drugie.
      Droga J. ! Proszę nie przesądzaj o negatywnych uczyciach Twojej matki do
      Ciebie. One są, ale gdzieś uśpione, uśpione przez jakieś trudne wydarzenie,
      którego ona nie może zapomnieć, które sprawiło, że stała się szorstka, twarda
      i na pozór niekochająca. Poszperaj w pamięci może znajdziesz jakieś zdarzenie,
      mogące mieć wpływ na brak pozytywnych uczuć u Twej matki.
      • Gość: maja Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz IP: *.pop.e-wro.net.pl 08.08.03, 20:09
        Dorosły człowiek potrafi zrozumieć i często nawet usprawiedliwić niekochające,
        nieopanowane w gniewie, skłonne do manipulacji i przemocy matki. Ale
        skrzywdzone dziecko ma kod zapisany w ciele i on żyje swoim własnym
        przejmującym życiem. Sama poradziłam sobie z moim dzieciństwem dzięki terapii.
        Odeszłam emocjonalnie od od mojej matki jako dorosły człowiek. To było bardzo
        bolesne doświadczenie. Na mojej drodze spotkałam wtedy inne dorosłe dzieci,
        które tak jak ja próbowały odzyskać wolność. Dla mojego syna, to co zrobiłam to
        największy prezent jaki mogłam mu dać z miłości. Rozumiem trudność w jakiej są
        kobiety, które nikt nie nauczył mądrze kochać. Miłość do życia powinno się
        przecież dostawać od matki, ale nie jest łatwo zrozumieć problem i podjąć
        decyzje o zmianie. Świat byłby piękny, gdyby wszystkie matki kochały madrze
        swoje dzieci. Świata nie zmienimy, możemy się jedynie sami uczyć naszym własnym
        życiem.
        • Gość: j. Re: dlaczego niektóre matki nie kochają swoich dz IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 08.08.03, 20:53
          Juz nie żałuję,że podjąłem tutaj ten trudny temat.Miałem pewne obawy,ale
          okazało się,że zupełnie nieuzasadnione.
          Dziekuję za wszystkie opinie,wiele z nich daje sporo do myślenia.
          Pozdrawiam wszystkich,w tym pokrewne mi dusze.
          Na pewno nie wszystko zostało powiedziane i być moze rozmowa dalej się będzie
          toczyć,tyle,że już bez mojego udziału.
          j.
Pełna wersja