Stosunki matka - córka

17.12.07, 22:04
Moi mili - jestem matką dorosłej córki.Kocham ją nad życie. Gdyby trzeba było,
zrobiła bym, to co zrobił p.Saleta i wiele, wiele innych trudnych rzeczy. Moja
córka jest zamknięta w sobie, a ja nauczyłam się rozmawiać z nią tylko
"powierzchownie", bo na tematy, które jej dotyczą ona rozmawiać nie chce. Od
kilku lat córka mieszka oddzielnie i potrafi nie telefonować po 2 - 3
tygodnie, a nie odwiedzać mnie tygodniami (mieszkamy w tej samej
dzielnicy).Gdy była dzieckiem, uczennicą, studentką - zawsze byłam z nią i
przy niej. Pomagałam w czym trzeba było, zawsze wspierałam, choć być może
byłam matką zbyt surową w zakresie norm moralnych. Obecnie stosunki z córką
oceniam jako chłodne i bardzo nad tym boleję. Napiszcie jak to zmienić, jak
postępować.Czy można jeszcze ocieplić nasze wzajemne relacje?Tak bardzo kocham
moją córkę!
    • olejowy.bogacz Re: a kysz 17.12.07, 22:27
      Zaborcza babo, co ty sie tej kobity doroslej czepiasz jak rzep. 3
      tygodnie milczenia. Daj ludziom zyc i sie realizowac. Nudzi ci sie?
      To zaloz moher i wyrywaj do plebana.
      • mrsnice Re: a kysz 18.12.07, 13:02
        o jeju, a tobie co kto złego zrobił, że tak cię pokręciło?
      • alicjasz0 Re: olejowy. bogacz 23.12.07, 15:31
        Dziwny ten nick, ale treść wpisu bardzo go tłumaczy.
        Olejowy bogaczu spóść trochę substancji oleistej na swój mózg może
        poczujesz się lepiej i zamiast zionąć agresją trochę pomyślisz.
        Dużo zdrowia i rozumu życzę.
        • alicjasz0 Re: olejowy. bogacz 23.12.07, 15:52
          Po przeczytaniu tego wpisu chyba mnie odmóżdżyło skoro spuścić
          napisałam przez ó, cała reszta wyraża dokładnie to co powinna.
    • nina9999999 Re: Stosunki matka - córka 17.12.07, 22:45
      powiedz jej to........ że ją kochasz nad życie............i daj jej
      żyć własnym życiem......... kiedyś zrozumie. ale może to nie ten
      czas ...każdy ma jedno życie. powinnością mamy jest wprowadzić, ale
      nie prowadzić. .. daj jej czas i możliwość zrozumienia.
      pozdrawiam.
    • synvilla Re: Po to mamy dzieci 17.12.07, 23:06
      aby z nimi utrzymac kontakt rodzinny.
      Wydaje mi sie ze wasza komunikacja nie jest najlepsza tak juz od
      dawna.
      Spytaj corke co zawinilas nad tym, ze sie pomiedzy wami nie
      uklada.Co chcialaby naprawiac.Co ty powinnas zrobic?
      Zachowuje sie jak czlowek, ktory starcil zachowanie do matki.
      Pzreprowadz z nia szczera gleboka rozmowe, taka gdzie ona powie ci
      otwarcie co ja doluje. Moze te surowe wychowanie? A moze co innego.
      Wysluchaj z pokora i nie unos sie swoim ego gdy bedzie to moze
      przykre i bolesne dla ciebie.
      Inaczej wasza przyjazn nigdy nie bedize funkjonoac.

      Mozliwe aby byc w przyjazni z corka bedzies zmusila zmienic pewne
      wartosci u siebie na rzecz kontaktu z nia.
      • ex.pertka Re: Zastanow sie matko nad soba 17.12.07, 23:55
        Z pewnoscia to wina matki.Bez powodu corka nie bylaby taka wobec
        ciebie.Moze najpierw zastanow sie nad soba,jak ja traktowalas.Ale
        przed soba a nie na forum.
    • magdacan Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 06:57
      Awahandziuk bardzo sie ciesze, ze poruszylas ten temat. Mam
      dokladnie ten sam problem ze swoja corka. Wychowalam ja sama, tatus
      po rozwodzie nie byl zaiteresowany kontaktami z corka. Ona zreszta
      tez nie. Nigdy nie byl dobrym ojcem. Chcac nie chcac musialam byc
      dla niej matka i ojcem. W tym czasie ciezka stresujaca praca
      (musialam sama utrzymac nas obie) sprawy rozwodowe i podzial majatku
      z jej ojcem.To byl dla mnie bardzo trudny okres. Gdzies po drodze
      popelnilam jakies bledy, ktore spowodowaly, ze oddalilysme sie od
      siebie. Potem wyjazd z Polski i trudne poczatki na emigracji. Miala
      wtedy 17 lat. Teraz powodzi mi sie niezle. Mam partnera, ktorego Ona
      bardzo lubi ale.... Ona jest taka zamknieta w sobie, ze wlasciwie
      nie mamy o czym ze soba rozmawiac. Ma w tej chwili 23 lata nie chce
      mieszkac z nami wiec kupilam jej mieszkanie i je oplacam. Poszla na
      studia (tutaj sa platne) ale nie dostala kredytu studenckiego.
      Dobrze, ze mi w ostatniej chwili cos napomknela to zdazylam zaplacic
      za I semestr.Twierdzila, ze na drugi sobie nazbiera. Wiem, ze to
      fizycznie niemozliwe (za malo czasu) wiec pytam ile ma z mysla, ze
      reszte dolozymy. Oczywiscie problemem jest wyciagnac od niej
      jakiekolwiek wiadomosci na temat jej studiow i pieniedzy, ze juz nie
      wspomne o bardziej osobistych sprawach typu chlopak. Jestem
      zalamana. Wiele razy probowalam z nia rozmawiac na ten temat ale to
      nic nie daje. Po prostu przewraca oczami i mowi "przestan marudzic"
      albo przestaje sie oddzywac i bezmyslnie wgapia sie w telewizor. Tez
      jak ja sie nie odezwe to nawet sms-a nie przysle. Nawet jak wie, ze
      np. jestem chora. Jak do niej trafic? Nie chce sie wtracac w jej
      zycie ale mysle, ze jak ma problemy to chyba powinnam o nich
      wiedziec. Po to mamy rodzine, zeby sie wspierac nawzajem. Moze sie
      myle? Poradzcie cos!
      • lillalu Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 08:52
        A ja wam coś powiem, bo sama jestem córką,24-letnią.
        Niedawno wyprowadziłam się z domu i nie wyobrażam sobie ponownego
        zamieszkania z mamą, której nie trawię...Cały czas złośliwie
        wtrącała się w moje życie, komentując wszystko- od moich ubrań aż po
        ludzi, z którymi się spotykam. Wredny,zarozumiały babsztyl,
        traktujący innych jak g..., okropnie traktuje moją babcię,
        wykorzystuje ją, nawet szklanki po sobie w domu nie umyje.W końcowym
        okresie mojego mieszkania z nią dochodziło nawet do rękoczynów, bo
        gdy słyszałam,że mówi do babci ,,ty stara k" to po prostu zaczynałam
        szarpać moją matkę. Wiele razy doprowadzała mnie do płaczu tylko dla
        własnej satysfakcji. Złe zdanie o niej nie jest moim wymysłem,wiele
        osób tak myśli. Znam też wiele młodych kobiet, które mają alergię na
        swoje ,,wszystkowiedzące" i wiecznie wtrącające się w nie swoje
        sprawy mamusie. Najpierw więc pomyślcie, czy nie działacie na nerwy
        swoim dorosłym już dzieciom, zamiast wylewać swoje żale na forum.
        Ile razy źle oceniałyście chłopaków, które one kochały; ile razy
        skrytykowałyście ich wygląd tuż przed wyjściem na imprezę, kiedy
        najbardziej im zależało na tym,żeby się podobać; ile razy
        porównywałyście je do dziewczyn
        zdolniejszych/ładniejszych/grzeczniejszych? Po tym wszystkim, co nam
        robicie, nie dziwcie się, że córki chcą mieć wreszcie święty spokój
        i uwolnić się od swoich upierdliwych,zazdrosnych o ich młodość mamuś.
        • magdacan Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 15:21
          No to trafilas kula w plot. To moje dziecko wiec zawsze dla mnie
          byla i jest najpiekniejsza i najmadrzejsza. A co do chlopakow to
          skrytykowalam tylko jednego i to tylko dlatego, ze fizycznie do
          niej nie posowal bo siegal jej do brody:) Ale w sumie chodzila z
          nim 2 lata i nawet go lubilam. Przykro mi, ze masz takie relacje z
          matka ale nie kazda matka taka jest. A co do, jak to okreslilas,
          wyplakiwania sie na forum to jest tutaj dosyc popularny temat o
          relacjach rodzice-dzieci w ktorym wyplakuje sie wiele dzieci wiec
          dlaczego nie mozna w druga strone?
          • lillalu Do Magdacan 19.12.07, 11:04
            To moje dziecko wiec zawsze dla mnie
            > byla i jest najpiekniejsza i najmadrzejsza.

            I może chwaliłaś się córunią przed sąsiadkami/koleżankami?
            Opowiadałaś jakie to ona ma dobre stopnie,jaka jest piękna itp.itd,
            a ona chciała mieć po prostu święty spokój?
            Nie możesz zrozumieć tego,że Twoja córka jest po prostu dorosła, ma
            SWOJE życie i nie musi Ci się spowiadać ze wszystkiego?
            • magdacan Re: Do Magdacan 20.12.07, 03:51
              No wiesz po calej wsi nie latalam i pod kazdym plotem z sasiadka nie
              plotkowalam na jej temat:) A tak powaznie rozmawiac z sasiadkami nie
              mialam czasu bo ciezko pracowalam zeby nas obie utrzymac. A jak raz
              na pol roku spotkalam sie z kolezankami z zeszlo na temat dzieci to
              oczywiscie mowilam, ze dobrze sie uczy - zreszta dlaczego nie skoro
              bylam z niej dumna? W szkole sredniej zreszta byla przecietna
              uczennica i aby uprzedzic komentarze dodam, ze wedlug mnie to
              normalne. Kiedy zaczyna sie zycie towarzyskie nauka schodzi na
              dalszy plan:) Wiem bo tez tak mialam.
              Rozumiem tez, ze moja corka ma swoje zycie ale to, ze kazda z nas ma
              swoje zycie nie powinno chyba przeszkadzac nam w komunikowaniu sie
              ze soba. Jestesmy w obcym kraju i poki co z rodziny mamy tylko
              siebie nawzajem. Czy tak trudno Ci zrozumiec, ze zdaje sobie sprawe
              z tego, ze popelnilam jakies bledy i chcialabym je teraz naprawic?
              Moze nawet przeprosic jesli trzeba? Ale nie moge tego zrobic dopoki
              nie dowiem sie o co chodzi. Proste?
      • iminlove Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 16:38
        Trudno mi powiedziec, czemu Twoja corka jest zamknieta w sobie. Widac, ze sie starasz. Ale moze ona jednak powinna pojsc swoja droga? Moze nie chce wiecznie zyc na koszt matki? Moze zle sie czuje w obcym kraju?

        Ja jestem corka (22 letnia). Bardzo kocham moja Mame. Czasami jednak mam wyrzuty sumienia, gdy widze, ze sie zapracowuje zebym ja mogla studiowac. Staram sie wiec nie mowic jej o wszystkich moich wydatkach tylko samej jakos dorobic.

        I takie moje pytanie: jaki jest Twoj stosunek do jej ojca? Pytam, bo moja Mama tez sie rozwiodla (kilka lat temu). Bardzo temu rozwodowi kibicowalam, bo zycie z ojcem w jednym domu stalo sie nie do zniesienia i bardzo Mame wspieralam. Jednak chyba niepotrzebnie przyzwyczailam ja do tego, ze moze sobie na niego ponarzekac. Bo bardzo ciezko jest zniesc niekonczace sie skargi na wlasnego ojca, nawet jesli sie wie, ze rzeczywiscie nie byl dobrym ojcem. A z drugiej strony, jesli ona jest nieswiadoma tego, jaki naprawde jest jej ojciec, to moze wiekszosci rzeczy nie zrozumiec, moze nawet obwinia Cie za rozstanie z nim i wyjazd z Polski? Mysle, ze przydalaby sie szczera rozmowa...
        • magdacan Re: Stosunki matka - córka 19.12.07, 02:01
          Jej ojciec to dla mnie tak daleka przeszlosc, ze nawet go nie
          wspominam. malo tego nawet jak jechala do Polski namawialam ja, zeby
          sie z nim spotkala ale nie chciala. Jej decyzja. Wiesz, ona jest
          swiadoma jakim czlowiekiem byl jej ojciec bo bezposrednia przyczyna
          naszego rozstania byl fakt, ze bardzo ja pobil.
          Z tego co widze to raczej dobrze sie czuje w tym kraju ale faktem
          jest, ze wyjezdzac nie chciala. Moze w tym caly problem? Sama juz
          nie wiem. Chetnie bym z nia porozmawiala ale wlasnie caly problem w
          tym, ze ona nie chce rozmawiac. Jak zaczynam jakakolwiek rozmowe na
          nasz temat ona przestaje sie oddzywac albo twierdzi, ze widziwiam.
          Dzieki Ci za odpowiedz bo punkt widzenia mlodej osoby jest dla mnie
          bardzo wazny:)
          • iminlove Re: Stosunki matka - córka 19.12.07, 19:24
            Ja tez mialam ogromne problemy z ojcem, doszlo nawet do tego, ze nie odzywal sie
            do mnie przez dwa lata (!). W kazdym razie... chodzi o to, ze nie wazne jak
            bardzo ojciec skrzywdzil, to ciagle jest ojcem. Mozna go nienawidzic, ale
            przykro jest, kiedy slyszy sie, jaki jest niedobry (no bo zawsze czlowiek zdaje
            sobie sprawe z tego, ze jednak w jakims tam stopniu jest sie czescia tego
            'niedobrego' ojca). Byc moze ona ciagle bardzo te sytuacje z ojcem przezywa?
            Takie rzeczy trudno zapomniec. Moze w tym tkwi problem? A moze to zupelnie cos
            innego? Zawsze taka byla, czy zachowuje sie tak od pewnego czasu?
            • magdacan Re: Stosunki matka - córka 20.12.07, 03:58
              Moze rzeczywiscie chodzi o ojca a raczej jego brak. Moze brakuje jej
              ojca, nawet moze nie wlasnie tego konkretnego ale kogos kogo moglaby
              nazwac ojcem i wesprzec sie na nim? Musze o tym pomyslec:)
              Zawsze byla skryta ale nie az tak jak teraz. I jeszcze jedno. Mysle,
              ze to co przezyla ze swoim ojcem jakos negatywnie wplywa na jej
              relacje z mezczyznami. Jakos za czesto ich zmienia albo oni ja - nie
              wiem dokladnie ale w okresie ostatnich dwoch lat nie byla w zwiazku
              dluzej niz 3 miesiace.
      • awahandziuk Re: Stosunki matka - córka 06.01.08, 18:54
        Dziękuję za podzielenie się problemem,który dotyczy mnie,Ciebie i zapewne wielu
        rodziców. Ja doszłam do przekonania, że nie mogę już nic zrobić!!!!Powiedziałam
        mojej córce: kocham cię najbardziej na świecie, gdy będziesz czegoś potrzebowała
        - powiedz, a ja zrobię dla ciebie wszystko co tylko jest możliwe.Gdy będzie ci
        zle w zyciu - przyjdż - a pomogę, gdy będziesz głodna - przyjdz - nakarmię.Gdy
        będziesz chora - to będe cie pielęgnować.Oddam ci nerkę, część wątroby, szpik
        kostny, co tylko będzie możliwe. Ale nie mogę żebrać o twoją miłość, skoro jej
        nie chcesz lub nie możesz okazać.Kocham cię i jestem w gotowości do okazywania
        ci tej miłości.I to wszystko.
        To powiedziałam mojej córce i dalej zyję swoim życiem.Zobaczę co los
        pokaże.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że ona jeszcze nie wie, jak bardzo
        będzie jej przykro gdy przypomni sobie to wszystko, gdy mnie już na tym świecie
        nie będzie. Ja sama miałam z moją Mamą dobre stosunki, ale do tej pory odczuwam
        wyrzuty sumienia za moje złe czyny wobec Niej, choć od Jej śmierci minęło 35
        lat.Stale Ją w myślach za to przepraszam.I tak będzie z moją córką, choć ona
        jeszcze o tym nie wie.Pozdrawiam!
        • bszalacha Re: Stosunki matka - córka 11.01.08, 01:16
          Jak się czujesz po tym,gdy "stanowczo odradzałaś"kontaktu ze swoją
          mamą pewnej młodej dziewczynie na innym forum?Może trzeba zapracować
          na zaufanie wlasnego dziecka zamiast straszyć,że po śmierci....
    • psychoguru Oba punkty widzenia 18.12.07, 13:12

      Jak widac sa dwie mozliwosci:

      1. Corki maja nadopiekuncze albo wchodzace im
      z buciorami w zycie matki powyzej dziurek...
      w nosie.

      2. Corki sa w osobami malo socjalnymi lub
      towarzystwo rodzicow im nie dopala. Trudno,
      tak sie zdarza.

      Najlepiej jest wiec zostawic je w spokoju i
      zajac sie swoimi sprawami w ramach terapii
      nienarzucania sie i nienarzekania jakie sa
      niewdzieczne.

      Bardzo niewychowawcze jest tez zalatwianie
      elementarnych spraw za dorosla corke. Niech
      w koncu wydorosleje i zalatwia sama a
      chociaz poprosi rodzicow o kase co i tak
      jest wielkim luksusem i niewychowawcze.
      • magdacan Re: Oba punkty widzenia 19.12.07, 02:13
        No dobra moze rzeczywiscie jestem nadopiekuncza. Ale co mam zrobic?
        Przestac placic za mieszkanie w ktorym mieszka? Nie placic za
        lekarstwa jak jest chora i nie ma pieniedzy? Patrzec jak rezygnuje
        ze studiow bo nie udalo jej sie odlozyc pieniedzy? Zawsze uwazalam,
        ze po to ludzie maja rodzicow zeby ich wspierali i im pomagali ale
        jak mam to robic skoro nie wiem co sie dzieje a jak juz mi raczy
        powiedziec to najczesciej sytuacja jest juz tragiczna i albo nic juz
        sie nie da zrobic albo kosztuje to wiele wiecej niz gdyby mi
        powiedziala wczesniej.
        • psychoguru Re: Oba punkty widzenia 19.12.07, 13:12
          magdacan napisała:

          > No dobra moze rzeczywiscie jestem
          nadopiekuncza. Ale co mam zrobic?
          > Przestac placic za mieszkanie w ktorym
          mieszka? Nie placic za
          > lekarstwa jak jest chora i nie ma
          pieniedzy? Patrzec jak rezygnuje
          > ze studiow bo nie udalo jej sie odlozyc
          pieniedzy? Zawsze uwazalam,
          > ze po to ludzie maja rodzicow zeby ich
          wspierali i im pomagali ale
          > jak mam to robic skoro nie wiem co sie
          dzieje a jak juz mi raczy
          > powiedziec to najczesciej sytuacja jest
          juz tragiczna i albo nic juz
          > sie nie da zrobic albo kosztuje to wiele
          wiecej niz gdyby mi
          > powiedziala wczesniej.

          Pytanie jest czy masz jakies przewidywania
          kiedy corka moze sie usamodzielnic? No bo
          powiedzmy ze teraz ma 23 lata wiec jej
          wszystko zalatwiasz, bedzie miala 25 lat tez
          bedziesz. A co jak bedzie miala 30, 35 i
          wiecej? W koncu jest w tym jakas granica,
          nie?

          Nastepna sprawa ktorej trzeba by sie
          przyjrzec to dlaczego corka jest taka
          pasywna? Mozna np. zrozumiec ze rodzice
          finansuja dzieciom studia. Ale ze to oni
          pilnuja wplat bo dzieci nawet tego nie
          zrobia wyglada problematycznie.

          Zbyt malo jest informacji zeby ustalic
          przyczyny takiej sytuacji ale jest kilka
          tropow:

          - sytuacja rodzinna i model wychowawczy w
          schemacie brak ojca-nadopiekuncza matka
          wywolaly pasywnosc

          - wyjazd zagranice i adaptacja w wieku 17 lat
          i wynikajace stad zniszczenie naturalnego
          otoczenia spolecznego

          - depresyjne tendencje

        • monika790 Re: Oba punkty widzenia 21.12.07, 12:47
          Rozumiem Cie,pomagasz swojej corce,wiec oczekujesz,ze bedziecie mialy jakis
          kontakt,powinnas albo przestac jej pomagac,albo przeczekac,ona w koncu
          przyjdzie,wiem,ze to przykre,ale nie kazda corka chce miec bliskie relacje z
          matka,a w ogole realacje matka-corka naleza chyba do najtrudniejszych
          realcji,troche o tym czytalam i mam na co dzien nadopiekuncza mame,latwo nie
          jest,ale trzeba sie nauczyc na pewne rzeczy nie zwracac uwagi.
    • 10iwonka10 Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 13:24
      Smutno mi jak to czytam. Dla mnie moja mama byla najblizsza,
      najukochansza osoba- niestety zmarla kilka lat temu. Moze dlatego ze
      jestem jedynaczka zawsze istniala miedzy nami taka mocna wiez.
      Moze czasem warto wyciagnac reke do rodzicow i cieszyc sie chwila bo
      gdy ich ktoregos dnia zabraknie to bedzie juz za pozno nawet na
      powiedzenie sobie kilku gorzkich ( czy cieplych slow).

      • sandraa2 Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 14:30
        Tez nie trawie matki,wprost nienawidze jej.To wredna,falszywa jedza.
        Zawszsze wie najlepiej i zrowna czlowieka z ziemia.
        Unikam jak moge.Jej osoba wywoluje u mnie drgawki.
        • kamylyna Re: Stosunki matka - córka 18.12.07, 23:30
          pamiętajmy że każdy kij ma 2 konce, a relacja zarówno jednej jak i
          drugiej srtony może sie znaczaco różnić - potrzeba przedwwszystkim
          ROZMIOWY i to SZCZEREJ bez zadnych tam żalów z przeszłości i
          roszczeń, trzeba sie na druga osobe otworzyć!
          wiem ze łatwo powiedzieć ale tak jak ktoś wczesniej napisał trzeba
          to trobić teraz zaraz za chwile bo jutro moze nie być ku temu
          okazji...
          Uwazam ze zawsze sa jakies spiecia na lini matka-córka, w mojej
          relacji z mama też ale jednocześnie wiem że dużo dla mnie
          poświeciła, nauczyła, wychowala, wykształcila.. a teraz przepłaca
          za to zdrowiem. wiem i szanuje
    • solaris_38 Re: Stosunki matka - córka 19.12.07, 00:00
      coś da sie zrobić
      mniej niż pragniesz

      pzred wszystkim tzreba zdjąć z niej ciężar uszczęśliwiania cię

      SAMA musisz być szczęśliwa

      gdy to zobaczy odetchnie

      dostaniesz więcej
      trochę więcej

      wystarczy


      jesli będziesz szczęśliwa


      umiesz to ?

      jesli nie czas zacząć naukę

      dobre z tego będzie

      kochana do boju



      • magdacan Re: Stosunki matka - córka 19.12.07, 02:06
        Ale ja jestem szczesliwa. Po wszystkich tych przebojach jakie mialam
        w moim zyciu w koncu nastal spokojny czas. Poznalam swietnego
        faceta, ktory daje mi poczucie bezpieczenstwa. Finanse tez ok.
        Jedyny problem to ten, ze z corki zrobila sie obca osoba i na
        dodatek rozmowa z nia na ten temat jest niemozliwa bo gdy ja probuje
        z dialogu robi sie monolog wiec dalam spokoj. Nie wiem jak do niej
        trafic:(
        • ronja.r Re: Stosunki matka - córka 19.12.07, 12:19
          Co innego jest wspomagac dziecko a co innego podawac wszystkiego na
          talerzyku. Czemu ona ma sie wysilac jesli Ty tam jestes i zawsze
          sypniesz pieniedzmi. A daj sie jej wykazac kiedys, pozwol jej poczuc
          jak to jest gdy sie nie ma pieniedzy. Pozwol jej zrobic krok bez
          Twojej ingerencji. Pozwol jej przyjsc do Ciebie a nie ze Ty zawsze
          jestes pare krokow przed nia.
          Odetnij pepowine.
          Pewnego razu przyjdzie do Ciebie ale daj jej na to szanse.
        • monika790 Re: Stosunki matka - córka 21.12.07, 12:53
          Musisz przeczekac,ona w koncu zrozumie,albo probuj co jaki czas,ale nie na
          sile,nie narzucaj sie,jest jeszcze mloda, ja im jestem starsza,tym bardziej
          doceniam to,co moja mama dla mnie zorbila,dla nas wszystkich,choc moze dla mnie
          najwiecej,popelnila mase bledow,ja tez,czasem mam dosc jej zachowania i tego,ze
          dalej traktuje mnie jak dziecko i sierote,ale z drugiej strony wiem,ze ma w
          sobie tyle milosci,twoja corka w koncu cie doceni,ale pewnie jeszcze nie teraz.
    • airis1983 Re: Stosunki matka - córka 21.12.07, 21:54
      Powiem jak to wygląda z drugiej strony. Przede wszystkim jeżeli dziecko nie
      utrzymuje kontaktów z rodzicami lub je zawęża to zazwyczaj z jakiegoś
      konkretnego powodu. Wiem, ponieważ w mojej rodzinie jest dokładnie taka sama
      sytuacja, o jakiej pani mówi. Z matką nie rozmawiam od około czterech lat.
      Powodem tej sytuacji była rzecz, którą zrobiła kilka lat temu raniąc całą moją
      rodzinę i wpędzając ją w kłopoty (konkretnie - niezliczona ilość kredytów brana
      zupełnie niepotrzebnie). Ona uważa, że wszystko jest w porządku chodząc przy tym
      dumnie z głową do góry. Kilka razy próbowałam wyciągnąć rękę do niej przychodząc
      chociażby z moim narzeczonym i próbując pokazać jej, że taki stan rzeczy
      zupełnie mi nie odpowiada (bo przecież rodzina, która mieszkając ze sobą nie
      komunikuje się nie jest rodziną normalną - to typowe cechy rodziny
      dysfunkcyjnej). Moja matka ma problem ze swoją obsesją na punkcie pieniędzy i
      wyglądu zewnętrznego - zawsze, gdy przychodziłam do niej z problemem jako
      nastolatka słyszałam, dlaczego nie jest posprzątane - przez całe życie. A co
      mnie najbardziej boli w tym wszystkim? Że ona rozpowiada całej rodzinie, że jest
      jej przykro i to, że ze mną nie rozmawia nie znaczy, że mnie nie kocha... Teraz
      już się pogodziłam z takim stanem rzeczy, ponieważ wiem, że jak wyprowadzę się z
      domu, a nastąpi to prędzej, niż później to kontakt z nią się po prostu urwie. Z
      ojcem mam dobry kontakt, ale nawet o niej nie rozmawiamy, ponieważ i tak trzyma
      on jej stronę. W domu czuję się po prostu jak intruz, który niektórym
      przeszkadza. Nie ma mniej więcej czasu, niż jestem z uwagi na pracę, studia i
      kurs, ale dla mnie jest śmieszne, że dorosła osoba, która powinna bić mnie na
      głowę życiowym doświadczeniem i mądrością jest tak uparta i tak bierna w
      działaniu, że to naprawdę się źle skończy. I co? Potem odezwiemy się do siebie,
      kiedy będzie już emerytką? Dla mnie takie zachowanie jest chore, żeby w tak
      głupi sposób krzywdzić swoje dziecko nie potrafiąc się w ogóle zachować w wieku
      dobijającym do pięćdziesiątki... Kluczem do wszystkiego jest przede wszystkim
      kontakt i komunikacja, jeżeli tego nie ma ciężko jest mówić o jakichkolwiek
      stosunkach w rodzinie. Musi pani pamiętać o tym, że jeżeli przez całe życie
      dziecko było przez panią w KAŻDEJ sytuacji to potem jest bardzo krytyczne w
      stosunku do siebie. A może ona zwyczajnie po prostu ucieka? Z dzieckiem, które
      stało się dorosłe trzeba się przede wszystkim liczyć, a nie obrażać, jeśli nie
      zrobi po myśli rodzica. To dorosła osoba, która sama sobą kieruje, a jeżeli
      czuje od Pani w dalszym ciągu jakąś presję, że wszystko robi źle to zapewne z
      tego powodu unika kontaktu. Ja nikomu nie życzę takiej sytuacji, bo naprawdę nie
      jest to nic miłego - wręcz przeciwnie. Ja mam po prostu naukę na przyszłość -
      takiej krzywdy swojemu dziecku na pewno nie wyrządzę...
      • anik.sweden Re: Stosunki matka - córka 22.12.07, 06:16
        Aż musze się wypowiedzieć. Moja babka (matka mamy) jest dokładnie
        taką samą osobą jak Twoja matka, identyczną. Również nie wiadomo po
        co bierze tyle kredytów, że sama nie jest ich w stanie spłacić i
        przychodzi z płaczem do mojej mamy, że nie ma pieniedzy i "troche"
        (ostatnio jakieś 50tys) wisi w bankach. Dodam, że ma b. wysoko rentę
        z której by sie spokojnie mogła utrzymać. Wówczas moja mama i ciocia
        ratują babkę, a ona już po wszystkim ma je znowu gdzieś. Zawsze
        brała kredyty, pożyczała i po prostu trwoniła całą mase pieniedzy.
        Do tego przez większość życia bardziej dbała o kochanka niż o
        dzieci, zawsze on był najważniejszy. Matką była do kitu. Gdy moja
        mama miała problemy (a była wtedy w ciąży ze mną) i przyszła
        wypłakać się matce, ta tylko zaczeła lamentować, że jej kochanek
        musiał wyjechać i sama została. Zero empatii, jej problemy były
        najważniejsze.
        Ja nie trawię babki. Jest egoistką, zawsze coś kombinuje. Matką
        musiała być koszmarną. Dziwie się, że moja mama sama jest matką
        wprost ze snów, a miała taką koszmarną rodzicielkę. Moja mama jest
        atoksyczna, niezaborcza i innej bym w życiu nie chciała. Ciocia
        jakoś też umiała się pozbierać i mamą jest b. fajną. Ale gdybym ja
        miała taką totalnie nieodpowiedzialną, egoistyczną i po prostu
        głupią matkę jak moja mama miała, to nie wiem, nie wyobrażam sobie.

        Ps. Z tymi kredytami to lepiej uważać, babka od 19 do 72 roku życia
        pożyczała, pożycza i jak znam życie jeszcze będzie pożyczać. Przede
        wszystkim nie wolno ufać takiej osobie, nigdy.
    • akwarysta84 Re: Stosunki matka - córka 23.12.07, 12:36
      Dla mnie problem ten polega na tym, że jako matka całkowicie
      zatraciłaś własne życie. Zrobiłąś wspaniałą rzecz nauczyłaś curkę
      samodzielności. Spełnił się cel wychowania, zaczeła sama sobie
      radzić i budować własną przyszłość. Dopuki ty jednak nie
      przestaniesz żyć tylko i wyłącznie kontaktami z curką napięcia będą
      rosły. Musisz zająć sie sobą. Trzeba to sobie jasno powiedzieć,
      dorośli ludzie mają prawo(i obowiązek) mieć swoje życie. Nic na
      siłę. Chyba byłaś odrobinę nadopiekuńcza i zbyt zaborczą matką.
      Teraz bądź z niej dumna i pozwól jej żyć. Jeżeli ma zrozumieć, że
      całe życie potrzebuje się matki, sama musi do tego dojść.
    • aknival Re: Stosunki matka - córka 25.12.07, 15:15
      Chyba problem polega na tym,że za bardzo mówisz że kochasz córkę... a tak
      naprawdę ją krzywdzisz. Gdyby było inaczej nie uciekałaby od Ciebie. Normy
      moralne to za mało by uciec. Sądzę,że chodzi tu o to,że kreujesz się na matkę
      doskonałą. Nie ma nic gorszego. Nie znam Cię ani Twojej córki, zresztą nie mam
      ochoty oceniać... piszę tylko o swoich wrażeniach odnośnie Twego postu... Czasem
      trzeba odciąć pępowinę a nie czepiać się swoich dzieci jak ostatniej deski
      ratunku. Mam wrażenie,że trochę za bardzo jesteś matką a za mało kobietą. Czas
      macierzyństwa się skończył... Twoja córka jest dorosła i nie możesz jej
      traktować jak małej dziewczynki. Jeśli czujesz się bez niej samotna to powiedz
      jej o tym. Przecież jeszcze dzwoni. Macie okazję zamienić parę słów. Jeśli
      zrobisz coś głupiego, opowiedz jej o tym. Relacja międzyludzka zazwyczaj buduje
      się nie na zasadzie uprzejmych rozmów o pogodzie i miłości ale na żartach o
      przegniłej pietruszce :) Warto spróbować zainteresować się muzyką jakiej słucha
      córka, książkami które lubi czytać... jej światem.
    • female.psycho Szanowna Pani 25.12.07, 23:07
      Może daje Pani córce nieproszone rady, albo domaga się Pani, by opowiadała o życiu osobistym, by Pani mogła to komentować? Wygląda na to, że jest Pani uzależniona od "pomagania" córce, a to niestety jest męczące. Wiem po sobie. Dla niej to milczenie może być przykrym, ale jedynym sposobem pokazania Pani, że Pani zachowanie nie jest dla niej żadnym wsparciem, lecz ciężarem. Relacje dorosłej matki i dorosłej córki nie muszą być złe, ale matka musi szanować granice wyznaczane przez córkę.
      • magdacan Re: Szanowna Pani 27.12.07, 08:28
        Rady mojej corce:) Dobry zart. Rady przestalam jej dawac w 4 klasie
        szkoly podstawowej. Jak 3 lata temu rozstala sie z chlopakiem z
        ktorym byla 2 lata spytalam tylko czy chce pogadac? Powiedziala, ze
        nie i na tym sie skonczylo. Do tej pory nie wiem dlaczego sie
        rozstali i nie wypytuje bo to nie moja sprawa. Zgodze sie natomiast
        z tym, ze jestem nadopiekuncza i postanowilam to zmienic. Ale wiecie
        co? To jest bardzo trudne bo nie wiem czy sobie zdajecie sprawe z
        tego, ze wszystkie niepowodzenia dzieci bola bardziej niz wlasne.
        Trudno jest patrzec jak dziecko potyka sie i przewraca. Ale postaram
        sie nie leciec na pomoc dopoki nie zostane o nia poproszona i mam
        nadzieje, ze mi sie to uda:)
    • mi-be Re: Stosunki matka - córka 27.12.07, 22:33
      Czytając twój list, mialam wrażenie, że pisałam go ja.Co stało się z
      naszymi córkam?Ty bylas matką surową, ja na pewno zbyt pobłażliwą,
      nadopiekuńczą.Nie wymagalam od córki nic, albo prawie nic.Jest
      wykształconą,mądrą kobietą.Gdy sie spotykamy,czuję taki przerażający
      chłód.Czasem myślę, że męczy się przychoząc do nas.Ty pytasz czy
      można to zmienić , ja chyba juz nie zadaje takiego pytania.Wiem, że
      nikogo nie można zmusić do miłości, nawet własnego dziecka.
      • awahandziuk Re: Stosunki matka - córka 06.01.08, 18:37
        Dziękuję za prawdziwie rzeczowe podejście do mojego (jak sie okazuje nie tylko
        mojego) dylematu.Dziękuję również tym, którzy nie zadali sobie trudu odpisać NA
        TEMAT, a także tym,którzy uznali za słuszne po prostu mi "dołożyć.Każdy ma prawo
        do własnego oglądu świata i do własnych (nawet nieprzemyślanych) opinii.Każdy ma
        też prawo do popełniania błędów.Ja takie błędy najwidoczniej popełniłam, dlatego
        moja ukochana córka okazuje mi tak wielką obojętność. Tylko przykro mi gdy
        słyszę jak dzieci kochają rodziców, którzy przecież TAKŻE jakieś błędy robili -
        ale ich dzieci ich nie skreślają.
        • rebeccy Re: Stosunki matka - córka 08.01.08, 11:33
          Nie bardzo moge odpowiedziec na pytanie zadane w poscie, bo mialam
          bardzo bliski kontakt z moja Mama.
          Natomiast nie mam praktycznie kontaktu z moim Ojcem - o naszej
          historii rodzinnej nie bede sie tu rozpisywac - moge tylko
          powiedziec ze czlowiek z czasem jakos sie przyzwyczaja do takiej
          sytuacji gdy nie ma kontaktu, i czas zaczyna bardzo szybko plynac.
          Potem, jak rozmawia sie z kims dwa razy do roku to taki kontakt
          staje sie coraz trudniejszy, kazda nastepna rozmowa staje sie
          bariera, problemem - czyms dziwnym. Dodam ze mieszkamy w roznych
          krajach i ani on do mnie nie dzwoni ani ja do niego, oprocz urodzin.
          Natomiast mam bardzo dobry kontakt z dziadkiem i wujkiem ktorzy tez
          mieszkaja zagranica, bo po prostu oni do mnie regularnie dzwonia i
          ja do nich, wiec jest to dla nas naturalne.
          Wniosek z powyzszego chyba tylko taki, ze nie nalezy sie poddawac
          tylko dzwonic - ale bez wzbudzania poczucia winy tylko tak,
          normalnie, jak do znajomej, zeby dowiedziec sie co slychac. Trzeba
          chyba starac sie zmniejszyc ladunek emocji zwiazany z tym kontaktem
          i dazyc do tego zeby bylo 'normalnie' - jak rozmowa z sasiadka. Moze
          nie bedzie to taki bliski i gleboki kontakt ale lepiej niz zeby w
          ogole go nie bylo.
          • renkaforever Re: Stosunki matka - córka 11.01.08, 06:56
            Jezeli kiedys potrafila okazac milosc matce,a teraz jej nie okazuje, to moze by
            tak ja zapytac dlaczego nie okazuje milosci.
            Ludzie kochaja okazywanie milosci.Nie objawia sie ono w kupowaniu dzieciom
            samochodow i mieszkan, chociaz niewatpliwie jest to dowod jakiejs troski o
            dziecko. Czesto jest tak, ze mieszkanie i samochod chociaz kupione przez
            rodzicow sa wciaz na ich nazwisko, a dziecko nie jest faktycznym wlascicielem,
            tylko uzytkownikiem. To nie jest wychowawcze, to jest kontrolujace, a nikt nie
            chce byc kontrolowany.Czyz nie lepiej pomoc dziecku w znalezieniu dobrej pracy,
            aby moglo kupic sobie to co chce za wlasne pieniadze? W Polsce wielu rodzicow
            kontroluje swoje dorosle dzieci materialnie, w ten sposob faktycznie je
            uzaleznia od siebie, odbiera im wolnosc decydowania o wlasnym losie.
            • bszalacha Re: Stosunki matka - córka 11.01.08, 17:03
              ...bo miłość mogła/i pewnie tak było/zostać zraniona.Dziecko ,jak
              każdy inny albo jeszcze bardziej wie,że jest przekupywane a
              nawet/jak czytamy w wypowiedzi mamy/szantazowane,że matka umrze za
              karę...Rozumiem,że jest to ciąg dalszy egoizmu matki,która nie czuje
              się zobowiązana do szanowania dziecka.Niestety,na miłość trzeba
              sobie bardzo zasłużyć.I nie jest ona tym samym,co posłuszeństwo.
Pełna wersja