ida17
20.12.07, 14:04
Zawsze byłam osoba nieśmiałą, niepewną siebie,zawsze wszystkim
bardzo sie przejmowalam ale przez ostatnie lata( mam już ponad 30)
udało mi się wzmocnić dzięki pracy nad sobą, książką o pozytywnym
myślenieu itd. Jestem zatrudniona u ojca i bardzo mi odpowiada a
oprócz tego czasami pomagam znajomej w sklepie, bylam opiekunką do
dzieci przez parę lat , pracowałam w kawiarniu u kolegi itd.Staram
się to co robię robić dobrze,ale wiem że brakuje mi czasami energii.
Jestem raczej wolna,ale jesli coś robię staram sie robić to jak
najlepiej...Ostatnio znajomy poprosil mnie o pomoc przedswiąteczną
pomoc w swoim sklepie.Chodzę tam na parę godzin .To jest duzy
sklep , wiec skupiam sie na pilnowaniu,doradzaniu itd.Ostanio jedna
ze sprzedawczyń( duzo młodsza ode mnie ) zaczela zwracac mi uwagę ze
jestem mało energiczna, ze powie mi kiedy mam juz isć , że nie mam w
sobie zycia.I mimo tego ze mam juz po 30 tce ,że wiem że ona nie ma
prawa mi zwracać uwagi,że wiem że klienci byli zadowoleni z mojej
pracy w tym sklepie nie moglam powstrzymać łez. Poczulam sie słaba ,
wręcz sparaliżowana ...Mialam ochotę wyjśc stamtąd! POstanowilam
jednak pomóc sobie jakoś. Poszłam do właścicieli i nie mogąc
powstrzymać łez spytałam czy są zadowoleni z moje pomocy , bo
jedna ze sprzdawczyń ma uwagi co do mojej pracy. POwiedzieli że są
bardzo zadowoleni i że nie powinnam przejmować się smarkulami.
Czułam sie jak mała dziewczynka ,bylo mi potem glupio że sie
rozbeczalam .ZAstanawiam się gdzie tkwi problem że w ogole dochodzi
do takich sytuacji....