jazzanovakoop
23.12.07, 17:26
Za swych rodzicow gotowam oddac zycie. Niestety, zrodla swoich
frustracji zaczynam upatrywac w mej Mamie.Jestem jedynaczka i mam z
Nia chyba dosc bliską,ale toksyczną więź. Zorientowalam sie po 25
latach. Mimo tego,ze mieszkam w innym kraju, mam z Mamą
permanentny kontakt. Jesli ja nie jestem dostępna na czacie,smsem,
bądź pod telefonem, Mama się obraza- a gdy Ona nie odzywa się, mam
wyrzuty sumienia i wtedy dzwonię, myśląc, że coś się stało...Taki
nałog.Mama jest silną kobietą, wygrała walkę z rakiem i jest pełna
optymizmu.Odkąd pamiętam, lubi mieć wpływ na wszystko i mieć
ostatnie zdanie.Ona ma zawsze rację i jest w stosunku do mnie
bardzo krytyczna i pełna ironii. Wiem, że chce dla mnie jak
najlepiej, ale już dawno nie usłyszałam z Jej ust czegoś
pozytywnego na swoj temat. A to że fryzura nie taka, że za gruba
jestem, że źle ubrana...A córki znajomej to piękne i im się nawet
wół ocieli...Przykro mi z tego powodu. Wiem, że Mama nie ma złych
intencji i z pewnością Jej nie zmienię. Ale dlaczego Ona nie może
zaakceptować mnie takiej, jaką jestem? A moze jestem wyrodna,ze Ją
winię?