veroy
26.12.07, 11:39
nie licząc części pasjonatów psychologii ludzi na tym forum łączy ,
jak się zdaje obecność jakiegoś nieprzyjemnego wydarzenia w
przyszłości ,które chyba sprawiło, że zaczeliście takiego forum
szukać - z powodzeniem.
Interesujący jest natomiast podejście do tego ,co było ,jakie wielu
prezentuje w swoich wątkach. (nie licząc tych pisanych na świeżo,
gdy emocje brały górę i przysłaniały rozum) wiele z wątków o
(często "nieudanej") teraźniejszości zawiera szeroki obraz "traumy"
z (dalekiej,nieraz dziecięcej) przeszłości i opisu "skrzywienia"
samych autorów. Sprawia to wrażenie, jakby autor winił przeszłość
tudzież dobijał się nią ;) sama nieciekawa przeszłość wydaję się
cierniem, tkwiącym w niewinnej duszeczce i namietnie przez nią
wkręcanym głebiej. zamiast bycia wyjętym.
I tak się zastanawiam, czy to jacyś masochiści czy działa tu jakiś
skomplikowany mechanizm samodestrukcji ?
Większość ludzi, w tym ja, ma w swoim zyciorysie jakąś rysę, płytszą
lub głebszą, przy czym większość z nich ,bez wględu na głebokość
rysy, radzi sobie z nimi doskonale i w odpowiednim momencie zapomina
o sprawie. Takim boskim celom służą utarte powiedzonka typu "nie ma
tego złego, co by na dobre nie wyszło", "ale w końcu dobrze ,że tak
się stało" , "dzieki temu terax jestem, jaka jestem", ostatnio
szczególnie popularne "co cię nie zabije, to cie wzmocni" czy
nawet "mogło być gorzej" ;)
One stanowią grunt pod pozytywne myślenie czy raczej
samonastawienie, wybaczenie oprawcy czy niemal wdzęczność
losowi/bogu i podziękowanie, że nie zesłał na nasze barki czegos,
czego nie bylibysmy w stanie unieść. Nastawienie jest tu metodą
uzdrawiania samego siebie.
Po co tyle pretensji do minionego losu w wielu wątkach ? ciagłe
wypominanie i skreślanie samego siebie, przez nieraz niewielki
obiektywnie incydent ? z takim zamiłowaniem wielu rozwodzi się nad
swoją traumatyczną i brutalną przeszłością, podekraślając wielkie
nieszczęśćie i nie dostrzegając, jak pracuje w ten sposób na stanie
się czymś, co każdy normalny człowiek nazwie ofiarą losu i odsunie
się od tego, gdyż będzie to dla niego żenujące.