milyfilip
28.12.07, 17:13
Witam, jakiś czas temu odnowiłem kontakty z koleżanką z klasy z LO[
od matury upłynęło 18 lat]. W Liceum była niepozorną dziewczynką,
teraz przy pierwszym spotkaniu zauważyłem, że wyrosła na bardzo
atrakcyjną kobietę, a do tego błyskotliwą, inteligentną, z wdziękiem
i taką " charakterną co nie da w kaszę sobie dmuchać. Spotkaliśmy
się raz na kawie, potem na kolacji- ona samotna po rozwodzie i
przejściach, ja kawaler " co to kwiatka na kwiatek" po czym ona
zaprosiła mnie do siebie do domu na wino. Wypiliśmy dwie butelki,
gadało się nam fantastycznie no i potem zaczęliśmy się całować. Ona
początkowo z oporami, dała się rozebrać, ale nie była stroną aktywną
raczej bierną. Gdy chciałem się kochać, zdecydowanie zaprostestowała
[ to po co się dała rozebrać?], popieściliśmy się trochę po czym ona
wstała z łóżka, poszła zmyć makijaż i była chłodna. Zamówiłem zatem
taksówkę, ona w tym czasie zdążyła już się położyć do łóżka i
przysnąć a na pożeganie złożyliśmy sobie zyczenia świąteczne, ja nie
wiedząc co powiedzieć bąknąłem " Jesteśmy w kontakcie" ona
burknęła " Uhm" nic żadnego " zadzwoń po świętach" czy coś takiego.
Niby była miła ale wiała lodem. Teraz nie dzwoni, ja zadzwoniłem-
nie odebrała[ może nie mogła] a chciałbym z nią utrzymywać kontakty
no i fascynuje mnie ta modliszka bardzo.. co