disa
29.12.07, 00:52
Tak, jestem tu nowa,
Tak, będziecie czasami musieli znosić mój narcyzm, egotyzm, arogancje i znużenie, a także infantylne teorie życiowe.
Tak, zapewne będziecie robili mi analizy psychologiczne w 95% błędne, ale przejdźmy do tego co chciałam napisać :D
Dla mnie naturalne jest, że myje ręce po:
- powrocie do domu,
- głaskaniu zwierząt (w tym mojego psa),
- dotykaniu pieniędzy,
- dotykaniu innych ludzi,
- dotykaniu nie swoich rzeczy,
- no i jak są brudne (bo np. coś jadłam, sprzątałam itp.)
- jeśli koleżanka pożyczy ode mnie coś do ubrania i oddaje wyprane i tak to piorę,
itp. itd.
Naturalne jest dla mnie, że nosze przy sobie chusteczki odświeżające… np. chce coś zjeść na mieście, a nie mam gdzie rąk umyć…albo dotykam rurek w metrze.
Moi znajomi są do tego przyzwyczajeni - otaczam się w większości ludźmi którzy są „nie inwazyjni” i jak nie muszą nie dotykają mnie i nie przytulają.
Nie mam traumatycznych przeżyć, traum z dzieciństwa, czy dziwnych problemów z bliskością innych bo nie jest dla mnie problemem przytulić się do Mamy, Taty, Brata, Siostry, Chłopaka czy Koleżanki/Kolegi.
Zadaje sobie sprawę, że istnieje dystans interakcji:
strefa intymna (do 0,5 m) (zobacz: dystans intymny)
strefa osobista (do 1,2 m) (zobacz: dystans indywidualny)
strefa społeczna (do 3,5 m) (zobacz: dystans społeczny (psychologia))
strefa publiczna (do 7,5 m i więcej) (zobacz: dystans publiczny)
ja nie lubię ludzi w 1 i obcych w 2 sferze. Mało kto może zbliżyć się do mnie żebym nie czuła poirytowania i ..obrzydzenia. Pewnie dlatego najbliższy krąg znajomych/Przyjaciół mam wręcz hermetyczny.
Potrafię wysiąść z metra bo jest z dużo ludzi, nie wejść do sklepu (mimo iż do niego specjalnie jechałam) bo za dużo ludzi, nie wsiąść do windy bo za dużo ludzi, wyjść z klubu bo mi za ciasno…
Czy to jest już jakieś natręctwo? W sumie mam to od dziecka –może to być spowodowane moimi alergiami. Jak już pisałam ja i moi bliscy tego nawet nie dostrzegamy, a o moim „dziwactwie” przypominają mi nowo poznani ludzie…
Sama sobie nie umiem odpowiedzieć czy to jest „nie lubię ludzi” czy „brzydzę się ich zarazków”
Najlepiej rozmawia mi się i pracuje z ludźmi którzy trzymają odpowiedni dystans. Wole już pracować z kim oschłym i nie miłym niż z osobą która macha mi rękoma przed oczami i dotyka mnie.
:D
Więc ?
Zdaje sobie sprawę, że większość „mądrych” tu to osoby dla których internet jest tanią i często jedyną formą rozrywki, a pisanie chamskich „analiz” życiową pasją, ale może się ktoś wysili :D
Jak to u Was wygląda?