ksi33
04.01.08, 00:28
Kocham wydaje mi się, że z wzajemnością, ale on, być może tak jak
wielu innych mężczyzn, nie lubi inicjować okazywania uczuć.... nie
potrafi - choć bardzo by chciał. Potrafi cudownie odpowiadać na moją
miłość, chce żeby trwała, jest czuły i troskliwy, ale sam .... tak
jakby nie miał inwencji i.... jest mi z tym troszkę źle. Poza tym
zauważyłam, że w towarzystwie także jest bardzo milczący i chyba
nieśmiały. Bardziej kocha mnie duszą i ciałem - sercem, dotykiem i
pieszczotami - niż słowem i prostymi zewnętrznymi oznakami sympatii
i uczuć. Częste telefony, sms'y, długie rozmowy itp to wszystko
czego mi nieraz brakuje zwłaszcza, że z pewnych względów teraz
rzadko możemy być razem.
Jestem kobietą bardzo ciepłą i uczuciową i to bardzo go we mnie
pociąga, ale ja... ja chciałabym czuć te jego miłość trochę
bardziej - tak na codzień, szczególnie kiedy nie jesteśmy blisko.
Marzę żeby czasem sam wpadł na jakieś pomysły, poza tymi, które
potrafię przewidzieć - prawie co do sekundy, żeby częściej pokazywał
mi, że mu na mnie zależy, ale może ... może nikt go dotąd tego nie
nauczył?
Mówi, że taka miłość jest dojrzalsza i głębsza, że kocha prawdziwie,
ale ja ... ciągle mi mało. Kocham go i marzę, że jeśli nie będzie
potrafił pełniej okazać mi swojego uczucia, to żebym chociaż ja
poczuła się z tym szczęśliwa - żebyśmy oboje byli szczęśliwi w tym
związku. Powiecie, że może za dużo oczekuję? Być może.... ale wiem,
że są dziewczyny i kobiety (a może także i panowie?) którzy potrafią
zrozumieć to co czuję i o co mi chodzi..... Smutno mi. Pomóżcie mi
to zrozumieć