korniz
11.01.08, 12:02
Poznałam bliżej sąsiadkę tzn znamy się 4 lata.Fajna kobietka ale
zaczyna mnie nudzić.Czasami albo ona albo ja z grzeczności wpadamy
do siebie na kawę tak po sąsiedzku.Od jakiegoś czasu wiem o czym
będzie gadała i nie mylę się.Najpierw żali mi się jak to ona ciężko
pracuje za grosze że najchętniej by pojechała gdzieś zarobić.Dodam
że sytuację finansową ma dużo lepszą niż ja.Potem mówi jakie to ma
zdolne dzieci,chodzą do takich szkół po ktorych bedą zarabiać
kokosy.A na koniec mówi że była w sąsiednich miastach w galeriach po
firmowe zakupy np ostatnio szukała dla syna garnituru na studniówkę -
kupiła ponoć dopiero w najdroższym sklepie.Ja no cóż słucham ,mam
inny pogląd ,czasem śmieszy mnie to co mówi.Ale dlaczego za każdym
razem mówi to samo?Chce pokazać swą wyższość ,że może kupować drogie
rzeczy,jeżdzić za czymś do sąsiednich miast?Takie zakupy nie są dla
mnie szczęściem,nie zazdroszczę jej.Co byście pomysleli rozmawiając
z taką osobą?