ta_mar_ta
25.12.01, 00:59
-obraźliwe, wulgarne słowa na codzień od pierwszych tygodni po ślubie
-wrzaski i rękoczyny, kpiny i poniżanie
-brak zainteresowania sytuacją finansową rodziny
-pozostawianie żony i dzieci bez należytej opieki i wsparcia w trudnych
sytuacjach życiowych oraz wogóle zupełny brak zainteresowania ich problemami
-brak konsultowania z żoną ważnych/ i jakichkolwiek innych/ decyzji dotyczących
wspólnego życia
-uciekanie przed problemami pod skrzydełka mamusi
-wulgarne i głupie uwagi z erotycznymi podtekstami w obecności córek nastolatek
mimo ich wielokrotnych protestów
-intrygowanie pomiędzy żoną a jej przyjaciółmi, niszczenie więzi pomiędzy
ludźmi, aby nie miała nigdzie wsparcia
-poświęcanie całego swojego czasu i energii życiowej na własny "rozwój"
-publiczne i w "zaciszu" domowym deprecjonowanie warunków fizycznych/
obiektywnie całkiem niezłych/ żony
-odmawianie współżycia
itd itp a więc całkiem po prostu odmowa opieki, brak miłości, zrobienie piekła
z życia swoim "najbliższym"- to nie jest zdrada? czy jest?
Dlaczego tylko fakt fizycznego kontaktu z osobą trzecią nazywamy zdradą?????
Przepraszam za chaos w poście. Trudno pisze się takie rzeczy w Wigilię...