Jak pójść własną drogą?

15.01.08, 00:04
Niektórym może się to wydać dziwne, niektórym banalne ("po prostu to
zrób!"), ale dla mnie takie nie jest...

Mam 24 lata. Całe życie byłam ukochaną córeczką rodziców, trzymaną
na smyczy, w pełni zależną. Cudem udało mi się wyjechać na studia do
innego miasta. Rodzice mnie utrzymują i oficjalnie zabraniają
pracować, bo najważniejsza ma być nauka. Studia to świętość. Jak
przyjeżdzam do domu, mam wrażenie, że czas się cofa, i znów mam 10
lat - bo tak jestem traktowana. Jako mądra dziewczynka, miła
dziewczynka, 10-letnia dziewczynka...

Ja mam inny pomysł na życie. Od 2 lat pracuje jako freelancer,
niedawno założyłam własną firmę. Rodzice o niej póki co nie
wiedzą... No bo właśnie tu zaczyna się problem, w sumie dwa.

Jeden to czas. Uwielbiam swoje studia, a zarazem praca również daje
mi ogrom satysfakcji. Ale zawsze robi się coś kosztem drugiego.
Dotychczas wbita mi do głowy hierarchia zakładała studia przede
wszystkim, a potem długo długo nic. Teraz widzę, że żeby to wszystko
miało ręce i nogi, muszę tą hierarchię przestawić - firma musi być
najważniejsza, studia to numer 2. Fizycznie nie da się inaczej. Tyle
tylko, że....nie wiem jak to opisać...nie umiem tego zrobić. Czuję
się koszmarnie winna, gdy robię coś kosztem studiów. To jest
kierunek, który przydaje mi się w pracy, ale jak wiadomo, nie
wszystko. Zatem uczę się tego, co mi potrzebne. Resztę zaliczam,
teraz wisi nade mną warunek. A rodzice patrzą na mnie przede
wszystkim przez pryzmat studiów... Nie umiem uwolnić się od tej
presji... Ja wiem, że to łatwo powiedzieć - jesteś dorosła,
samodzielna, odpowiedzialna, to twoje życie. Ale mówić to ja też
potrafię. Nie potrafię się jednak "przestawić", tam głęboko, w
środku...

Jak to zrobić? Jak przestawić się z dziecieco-młodzieńczego "szkoła
najważniejsza" na swoją własną życiową drogę? Bo długo z tym
poczuciem winy nie dam rady... A do końca studiów mam jeszcze
trochę. Myślałam, że to przyjdzie samo, ale jednak nie - zbyt
głęboko mam wbitą do głowy tą "świętość studiowania".

Nie wiem też jak mam powiedzieć rodzicom o firmie...śmieszne,
prawda? Dotychczas wszystkie moje próby wspomnienia o
samodzielności, o pracy, były zbywane grzecznym politowaniem. "Na
wszystko przyjdzie czas". Do tego moja matka jest typem człowieka,
dla ktorego w rodzicielstwie najważniejsza jest ZALEŻNOŚĆ dziecka od
rodzica. Bycie komuś potrzebnym. To dla niej istota bycia matką. To
przejawia się w każdej rozmowie na temat bycia matką etc. No i wiem,
że jeżeli ona uświadomi sobie, że ta zależność się skończyła, to
będzie dla niej ogromna zmiana. Nie naturalna kolej rzeczy, ale
ogromna zmiana. I boję się, że zamiast dumy z tego, że jestem
niezależna, pojawi się u niej poczucie winy, że nie była
wystarczająco dobra etc. Piszę o poczuciu winy bo wiem jak często
ona się czuje winna rzeczy naprawdę absurdalnych. No i nie wiem jak
to zrobić...

Z jednej strony robię rzeczy, o których wiele moich rówieśnikow
nawet jeszcze nie myśli, z drugiej - cały czas nie potrafię się
oderwać od tego, co wbili mi do głowy rodzice... To koszmarnie
podcina skrzydła, blokuje, wbija w poczucie winy...
    • engulf Re: Jak pójść własną drogą? 15.01.08, 00:27
      niepotrzebnie sie stresujesz. Masz 3 sprawy. Studia, zarabianie pieniedzy, ktore
      cie dowartosciowuje oraz problem z rodzicami.
      Jestes tez mloda i silna i w twojej wypowiedzi zawarta jest odpowiedz na twoje
      watpliwosci. Najpierw trzeba jakos ograniczyc ilosc spraw ktore ciebie
      obciazaja. Problem z rodzicami nie jest ci do niczego potrzebny, wiec najlatwiej
      z niego zrezygnowac. Pomysl o tym refleksyjnie. Kochasz swoich rodzicow i
      wybaczasz im to, ze sa tacy wsciekle zazdrosni o twoj byt. Ten problem nie
      istnieje, bo oni ciebie kochaja, ty ich kochasz i dla swojego i ich dobra
      obierasz swoja droge. Decydujesz sie na stworzenie bariery pomiedzy nimi i toba.
      Kochasz ich tak mocno, ze musisz ich od siebie troche zdystansowac. Kontroluj to
      umiejetnie i przestanie cie to meczyc.

      Kolejna sprawa to sily. Sily nas ograniczaja cale zycie.
      Sil zawsze bedzie mniej i mniej. Majac tyle sily co ty, skoncz najpierw studia,
      bo to jest nudne, niezyciowe, nierozwojowe i kompletna strata czasu. To trzeba
      odfajkowac i zapomniec, a nie liczyc na to, ze sie kiedys do tego wroci, bo jest
      to tak nudne, ze sie nigdy nie wraca. Studia trzeba skonczyc sila rozpedu.
      Jezeli rodzice daja na to pieniadze, to ciesz sie tym ile mozesz. Baw sie,
      szalej i rob freelancing na tyle ile masz wolnego czasu.

      Natomiast freelancing jest pasjonujacy. Rozwija wspaniale, podnieca sukcesem,
      daje pieniadze i pozycje. Kariera nie ucieka, ona czeka.
      Zawsze bedziesz dobra, jezeli skupisz sie na jednym celu. Kariera zostanie do
      konca zycia. W pracy czlowiek sie spelnia, ale pamietaj, ze wpracy czesto marzy
      sie o urlopie i wolnym czasie. Jak juz bedziesz na obrotach, to bedziesz marzyc
      o chwili powrotu na studia.
      Wtedy nie bedzie juz powrotu. Bo studia sa tak niewazne, tak niezyciowe i
      niepotrzebne...





      • claire24 Re: Jak pójść własną drogą? 15.01.08, 01:32
        engulf napisał:

        > Najpierw trzeba jakos ograniczyc ilosc spraw ktore ciebie
        > obciazaja.

        Masz rację... Zupełnie niepotrzebnie tracę mnóstwo czasu, sił na
        martwienie się. Wciąż mi to chodzi po głowie, denerwuję się... Bez
        tego sprawa byłaby prosta: uczę się, pracuję, i tyle.


        > Majac tyle sily co ty, skoncz najpierw studia,
        > bo to jest nudne, niezyciowe, nierozwojowe i kompletna strata
        > czasu.

        :)
        No nie aż takie nudne... ;) Nie zamierzałam ich rzucić, jeśli o to
        chodzi ;)
        Ja mam w sobie też jakąś ogromną potrzebę nadrobienia straconego
        czasu. Z kilku powodów, głownie zdrowotnych, jestem kilka lat do
        tyłu. Powinnam już studia konczyć, a dopiero jestem w połowie. I
        chyba stąd ta moja jeszcze większa chęć robienia czegoś
        równocześnie, bo mam takie poczucie, że wiele mi już umknęło i nie
        chcę, żeby wciąż umykało...Nie chcę być wciąż tylko studentką...

        Engulf, bardzo mądre jest to, co napisałeś, dziękuję :)

    • zlotabrama Re: Jak pójść własną drogą? 15.01.08, 07:58
      claire24 napisała:

      > Niektórym może się to wydać dziwne, niektórym banalne ("po prostu
      to
      > zrób!"), ale dla mnie takie nie jest...
      >
      > Mam 24 lata. Całe życie byłam ukochaną córeczką rodziców, trzymaną
      > na smyczy, w pełni zależną. Cudem udało mi się wyjechać na studia
      do
      > innego miasta. Rodzice mnie utrzymują i oficjalnie zabraniają
      > pracować, bo najważniejsza ma być nauka. Studia to świętość. Jak
      > przyjeżdzam do domu, mam wrażenie, że czas się cofa, i znów mam 10
      > lat - bo tak jestem traktowana. Jako mądra dziewczynka, miła
      > dziewczynka, 10-letnia dziewczynka...
      >
      > Ja mam inny pomysł na życie. Od 2 lat pracuje jako freelancer,
      > niedawno założyłam własną firmę. Rodzice o niej póki co nie
      > wiedzą... No bo właśnie tu zaczyna się problem, w sumie dwa.
      >
      > Jeden to czas. Uwielbiam swoje studia, a zarazem praca również
      daje
      > mi ogrom satysfakcji. Ale zawsze robi się coś kosztem drugiego.
      > Dotychczas wbita mi do głowy hierarchia zakładała studia przede
      > wszystkim, a potem długo długo nic. Teraz widzę, że żeby to
      wszystko
      > miało ręce i nogi, muszę tą hierarchię przestawić - firma musi być
      > najważniejsza, studia to numer 2. Fizycznie nie da się inaczej.
      Tyle
      > tylko, że....nie wiem jak to opisać...nie umiem tego zrobić. Czuję
      > się koszmarnie winna, gdy robię coś kosztem studiów. To jest
      > kierunek, który przydaje mi się w pracy, ale jak wiadomo, nie
      > wszystko. Zatem uczę się tego, co mi potrzebne. Resztę zaliczam,
      > teraz wisi nade mną warunek. A rodzice patrzą na mnie przede
      > wszystkim przez pryzmat studiów... Nie umiem uwolnić się od tej
      > presji... Ja wiem, że to łatwo powiedzieć - jesteś dorosła,
      > samodzielna, odpowiedzialna, to twoje życie. Ale mówić to ja też
      > potrafię. Nie potrafię się jednak "przestawić", tam głęboko, w
      > środku...
      >
      > Jak to zrobić? Jak przestawić się z dziecieco-
      młodzieńczego "szkoła
      > najważniejsza" na swoją własną życiową drogę? Bo długo z tym
      > poczuciem winy nie dam rady... A do końca studiów mam jeszcze
      > trochę. Myślałam, że to przyjdzie samo, ale jednak nie - zbyt
      > głęboko mam wbitą do głowy tą "świętość studiowania".
      >
      > Nie wiem też jak mam powiedzieć rodzicom o firmie...śmieszne,
      > prawda? Dotychczas wszystkie moje próby wspomnienia o
      > samodzielności, o pracy, były zbywane grzecznym politowaniem. "Na
      > wszystko przyjdzie czas". Do tego moja matka jest typem człowieka,
      > dla ktorego w rodzicielstwie najważniejsza jest ZALEŻNOŚĆ dziecka
      od
      > rodzica. Bycie komuś potrzebnym. To dla niej istota bycia matką.
      To
      > przejawia się w każdej rozmowie na temat bycia matką etc. No i
      wiem,
      > że jeżeli ona uświadomi sobie, że ta zależność się skończyła, to
      > będzie dla niej ogromna zmiana. Nie naturalna kolej rzeczy, ale
      > ogromna zmiana. I boję się, że zamiast dumy z tego, że jestem
      > niezależna, pojawi się u niej poczucie winy, że nie była
      > wystarczająco dobra etc. Piszę o poczuciu winy bo wiem jak często
      > ona się czuje winna rzeczy naprawdę absurdalnych. No i nie wiem
      jak
      > to zrobić...
      >
      > Z jednej strony robię rzeczy, o których wiele moich rówieśnikow
      > nawet jeszcze nie myśli, z drugiej - cały czas nie potrafię się
      > oderwać od tego, co wbili mi do głowy rodzice... To koszmarnie
      > podcina skrzydła, blokuje, wbija w poczucie winy...


      Zapraszam CIe do skorzystania z metody Tippinga. Dla mnie jesteś
      klasycznym przypadkiem. Jesli jestes z Wawy to zapraszam na sesje do
      mnie. Jeśli nie to na stronie www.metoda-tippinga.pl Jest zakładka
      trenerzy, gdzie znajdziesz kogoś kto pracuje tą metodą w twojej
      miejscowości.
      Myśle, że swietnie rozpoznajesz juz wzorce i błedne przekonania,
      które kierują Twoim zyciem i warto je przekształcić w cos
      pozytywnego.

      Serdecznie pozdrawiam i życze odwagi w odkrywaniu siebie i chodzeniu
      własną drogą. Mimo wszystko warto. Inaczej przegrasz życie.
      Sylwia
      trener rozwoju osobistego metodą Tippinga
      Pisz na zlotabrama@zlotabrama.pl, jeśli masz jakieś pytania. Chętnie
      pomoge.
    • solaris_38 Re: Jak pójść własną drogą? 15.01.08, 12:34
      chyba po to sa psycholodzy i psychiatrzy
      dlaczego chodzić do nich jak sie coś wali a nie w celu polepszenia jakości
      swojego życia

      dobry psycholog a jeszcze lepiej dobry psychiatra pomaga pzrechodzic przez takei
      sprawy

      bo to jedy długi proces i tu nei chodzi i jaksRADDĘ

      ale o towarzyszenie procesowi odcinania pępowiny

      warto mieć wtedy taką pomoc

      sam proces pzreprowadzasz ty i tylko ty

      ale wspoarcie i obecnosć doświoadczonej osoby jest bardzo pomocna

    • wodaiogien Re: Jak pójść własną drogą? 20.01.08, 22:53
      Twoje wątpliwości nie saani dziwne, ani banalne. Są zupełnie
      normalne i nie ty jedna ich doświadczasz. Niestety, rozwia.zanie
      tych kwestii nie będzie łatwe. Musiszczmierzyćsięz sobąi z wpojonymi
      Ci przez lata wzorcami. Musisz uczciwie zadać sobie pytanie co jest
      dla Ciebdei najważniejsze, czego Ty chcesz od zycia i tym sięzając,
      reszte rzeczy załatwisz potem, po tym najważniejszym. Co do
      rodziców, to to zawsze jest problem, bo wiele im zawdzięczamy i
      czujemy sioewobec nich winni, gdy nie spełniamy ich oczekiwań tylko
      pytanie gdzi ejest napisane, ze musimy. Jedyna osobą, której
      wymagania musisz spoełnić na pewno jesteś Ty sama. Jedynaosobą, kórą
      jesteś w stanie zadowolić i uszczęsliwić na pewno jesteś tylko Ty.
      Co do innych to nigdy nie będziesz widziała czedgo chca i choćbyś
      stawała na głowie, to i tak nigdy nie zadowolisz ich w 100%.
      Zastanów sięco jest ważniejsze, uszczęśliwić siebie czy ich, być
      osobąspełnionąi uczciwa wobec siebie i innych, czy bnyćmaszynkądo
      zadowalania innych, siłą rzeczy sfrustrowaną, bo podjęłaś się
      syzyfowej pracy.
      Odwagi, nie będzie łatwo, ale warto
    • bszalacha Re: Jak pójść własną drogą? 25.01.08, 00:58
      Jaka Ty jesteś skruszona i wrazliwa.Spróbuj,może sie nie załamia,gdy
      powiesz:drodzy moi,teraz jestem gotowa by wam podreperować
      budżet.Nie musicie sie od dzisiaj martwić o moje konto bo zarabiam
      lepiej niz Wy.Ile chcecie na początek?2,3 banki?Wystarczy Wam?
      No,ale jak ktoś jest tak wrazliwy...to pewnie musi uwierzyc,że oni
      się załamią.
      • claire24 Re: Jak pójść własną drogą? 27.01.08, 09:48
        bszalacha napisała:

        > Jaka Ty jesteś skruszona i wrazliwa.Spróbuj,może sie nie
        załamia,gdy
        > powiesz:drodzy moi,teraz jestem gotowa by wam podreperować
        > budżet.Nie musicie sie od dzisiaj martwić o moje konto bo zarabiam
        > lepiej niz Wy.Ile chcecie na początek?2,3 banki?Wystarczy Wam?
        > No,ale jak ktoś jest tak wrazliwy...to pewnie musi uwierzyc,że oni
        > się załamią.

        Wiesz, to nie jest takie proste... Ich budżetu podreperowywać nie
        muszę. Problem polega na tym, że moja matka od kilku lat leczy się
        na depresję, no i siłą rzeczy trzeba postępować z nią ostrożnie. No
        i przez jej depresję ja dokładam sobie jeszcze poczucie winy i wiele
        innych spraw na głowę...
    • kontrreformacja Re: Jak pójść własną drogą? 27.01.08, 14:50
      Mam trochę podobny układ z rodzicami. Z moich doświadczeń wynika, że
      czesto popełniałam taki sam błąd. Koniecznie wybierałam "własną
      drogę" tak, by stała w sprzecznosci z tym, czego chcieli rodzice, bo
      tylko wtedy czułam, że jestem samodzielną istotą.
      Wszelkie "wypełnianie ich planu" denerwowało mnie i wywoływało
      uczucie duszenia się, zamknięcia w klatce. Klasyczny przykład to
      odmrażanie uszu na złość babci. Niby babcia dobrze mówi, ale
      przeciez muszę zrobić odwrotnie.
      Dlatego zastanów się, czy rodzice nie mają aby racji ze studiami.
      Może trochę przesadzają, zabraniając ci pracować, ale czym bardziej
      będziesz się poświęcać karierze, tym większe niebezpieczeństwo, że
      studiów nie skończysz. Zwłaszcza, że studia mogą ci się kojarzyć z
      taka rodzicielską smyczą.
      Odcięcie pępowiny nie da ci takiego luzu, żeby robić odwrotnie niż
      rodzice mówią. Da ci luz, żeby myśleć samodzielnie: zgadzać się z
      rodzicami jesli mówią sensownie i sprzeciwiać się, wtedy kiedy mówią
      głupoty.
      • rzymianka Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 00:57
        jak pójść swoją droga?
        to TWOJA droga więc wiesz najlepiej
        Ty znasz swoich rodziców sytuacje, nikt z forum tego tak nie pozna, MąDRY
        psycholog z pewnością Ci pomoże
        ja powiem: działaj
        i zycze powodzenia.

        Najlepiej nauczysz się na doświadczeniu własnym i...innych
        życie składa sie z wyborów

        "Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim
        cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
        Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która
        jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I
        każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje.
        Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do
        tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez
        trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy
        przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w
        tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje
        naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam
        czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie
        walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na
        poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się
        trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z
        czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
        Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i
        utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje
        marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość –
        usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał
        dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary
        głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność,
        że zmarnowałeś własne życie.”
        Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne
        chwile życia odeszły na zawsze.
        Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
        • claire24 Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 13:42
          Rzymianka, dziękuję za ten cytat. Trafia w sedno.

    • shiroiwine Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 01:45
      A to dobre.

      U mnie jest dokładnie odwrotnie. Rodzice dali mi całkowitą
      niezależność, nigdy nie próbowali mi niczego narzucać.

      Ja za to kurczowo ich się trzymam z własnej woli i też się z tego
      powodu "męczę". Ich w pewnym stopniu też, bo pewnie chcieliby
      oetchnąć ode mnie i od moich problemów.

      Jedno Ci doradzę. Rób tak, abyś to Ty była zadowolona i szczęśliwa.
      Żyjesz przede wszystkim dla siebie. Jeżeli rodzicom zależy na Twoim
      dobru, a pewnie tak jest, to wcześniej czy później pogodzą się z
      wyborem jakiego dokonasz.

      Pozdrawiam
    • fantastic-lula Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 08:18
      a'propos dalszej drogi:


      pl.youtube.com/watch?v=T5yUA08Rv7U
      • fantastic-lula Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 08:20
        ta wersja lepsza

        pl.youtube.com/watch?v=2pA6yx2xgrs
    • a.b1 Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 13:12
      mam...albo miałam podobny problem...
      nie możesz wszystkich uszczęsliwić
      jeśłi jesteś naprawde dobra w tym co robisz, potrafisz się sama
      utrzymać z własnej pracy, najpierw delikatnie zaczni przykręcać
      kurek, z którego płynie kasa od rodziców.
      Proponuje, stopniowo i bardzo roztropnie dawkować rodzicą informacje
      o Twoim życiu poza domem.
      Pozatym, kiedy jesteś z nimi rozmawiaj, dawaj przykłady różnych
      znajomych, uświadamiaj im, że spotykasz się z róznymi modelami życia
      i one wcale nie są takie złe, dyskutuj o tym, ze czasy się troche
      zmieniły, że młodzi ludzie muszą stawić czoła konkurencji, że to nie
      jest tak jak za czasów ich młodości
      moja rada
      rozmowa, rozmowa i nic na siłe...
    • mrsnice Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 13:16
      wydrukuj to, co napisałaś i daj swojej mamie.
      • claire24 Re: Jak pójść własną drogą? 31.01.08, 13:43
        mrsnice napisała:

        > wydrukuj to, co napisałaś i daj swojej mamie.

        Hmm...w sumie to bardzo sensowna rada...
Pełna wersja