nie wiem jak postawic pytanie..

20.01.08, 15:42
jest ich co najmniej kilka
chodzi o moje malzenstwo
To moze po kolei:
-czy malzenstwo utrzymywane tylko ze wzgledu na dzieci ma racje bytu?Zawsze
bardzo mi zalezalo,zeby moje dzieci mialy pelna,kochajaca sie rodzine,zeby w
przyszlosci wspominaly rodzinny dom,jako pelen ciepla,rodzicow jako
kochajacych sie ludzi,pelnych ciepla i wzajemnej milosci...stalo sie jednak
inaczej,nawet nie wiem kiedy oddalilismy sie z mezem od siebie,nie rozumiemy
sie zupelnie,mimo,ze rozmawiamy,nie potrafimy dojsc do porozumienia.
Czuje sie przy mezu zle,jest mi coraz bardziej obcy,na bliskosc fizyczna z nim
tez nie mam ochoty..
jak to sie stalo,ze do tego doszlo,to typowy i czesto spotykany schemat,ale
nie myslalam,ze dotknie wlasnie mojego malzenstwa,czy da sie jeszcze cos
naprawic?Czy mozliwe jest,zebym w ogole zechciala cos ratowac,na dzien
dzisiejszy nie chce,bo nie wierze,ze moze jeszcze byc miedzy nami jak
dawniej.Najgorsze,ze patrzac z dzisiejszej perspektywy,wydaje mi sie ze
dawniej tez nie bylismy idealnie dobrani,tyle,ze wtedy nie przeszkadzaly mi
drobiazgi,ktore dzis staly sie wazne.Inne upodobania kulinarne,inne metody
wychowawcze,inne preferencje co do spedzania wolnego czasu....Tylko dzieci
trzymaja nasze malzenstwo przy zyciu..co robic?
Czy znacie moze jakies strony internetowe,gdzie mozna by pogadac z
psychologiem z poradnictwa malzenskiego?Mieszkamy za granica i nie mam innej
mozliwosci niz internet.
    • angery Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 20.01.08, 16:20
      tu ogłasza się anna_k1221 z www.poradnia-psychologiczna.pl,może tam
      spróbować ?
      • arnie31 Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 20.01.08, 16:55
        Jakoś sceptycznie podchodziłbym jednak do porad przez
        internet,potrzebujecie kontaktu z żywą osobą.
    • zlotyswit samomanipulacja ;) 20.01.08, 17:13
      carinaa5 napisała:

      > ...Najgorsze,ze patrzac z dzisiejszej perspektywy,wydaje mi sie ze
      > dawniej tez nie bylismy idealnie dobrani,tyle,ze wtedy nie przeszkadzaly mi
      > drobiazgi,ktore dzis staly sie wazne.Inne upodobania kulinarne,inne metody
      > wychowawcze,inne preferencje co do spedzania wolnego czasu...

      ja bym prosił o więcej przykładów, tak ku przestrodze.
      • carinaa5 Re: samomanipulacja ;) 20.01.08, 19:50
        he,he..taki moj smiech przez lzy
        -nieumiarkowanie(jego) w jedzeniu,piciu i tyciu..na przyklad,co moze innej nie przeszkadzaloby w ogole,ale w moich oczach czyni meza czasami wrecz odrazajacym
    • solaris_38 Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 20.01.08, 17:34
      małżeństwo dla dzieci ma pewną rację bytu
      ale niekonieczne jest to najlepsze dla wszystkich rozwiązanie

      zawsze jest coś za coś
      takie udawanie
      tworzy w dziecku fałszywy obraz szczęścia i bliskości
      uniemożliwia zobaczenie jak wygląda prawdziwa bliskość i miłość

      z drugiej strony zapewnia bezpieczeństwo i ciągłość
      zmniejsza stres
      zapewnia dziadków w jednym miejscu
      jest wygodne

      warto pamiętać że być może ? z każdym mężczyzną
      taki będzie koniec
      że taka jest natura związku - że wygasa
      że kobieta i mężczyzna są z natury odmienni
      potrafią kooperować w początkowej fazie
      a z czasem
      nie chce się im rezygnować
      ze swojej ekspresji potrzeb i upodobań

      Jest jeszcze jedna sprawa
      niewidzialna więź
      kobieta i męzczyzna sa związani węzłem przyzwyczajeń i uczucia które nie jest
      widzialne bo człowiek sie to tego przyzwyczaja jak do perfum które codziennie
      wdycha
      po prostu tego nie czuć i nei widać

      ale spróbuj odejść
      poczujesz jak silne i głębokie to więzi

      poza tym nawet jeśli ci przy nim źle
      być może bez niego będzie ci gorzej

      Najlepiej jest sporóbować SAMEMU być szczęśliwym PRZY NIM

      bądź szczęśliwa niezależnie od niego
      nie zwracaj uwagi i nie
      gdzie jego poglądy zachowania i oczekiwania uniemożliwiają ci zaspokajanie
      swojej potrzeby dążenia do szczęścia

      bądź szczęśliwa w ramach związku
      tym rodzajem szczęścia które SAMA generujesz

      to nie jest łatwe
      wymaga niezależności
      umiejętności podejmowania decyzji
      negocjacji
      wreszcie postępowania według własnej decyzji a nie ulegania czyimś oczekiwaniom

      ale czy rozstanie sie nie wymaga jej jeszcze więcej ?


      Miłujące i kochające sie pary to najczęściej bajka lub udawanie

      zdarzają sie kochające sie
      pary przyjaciół
      ale to nie są zwyczajni ludzie
      to swojego rodzaju współcześni święci
      bohaterowie
      zwyczajnie sie to nie zdarza choć wszyscy tego pragniemy

      nie znam żadnych stron w internecie na ten temat
      ale może są jakieś fora dyskusyjne dla żon
      ?


      sadzę że często warto odejść (częściej niż się to robi)
      ale to trudniejsze niż zostać
      a wyczerpany człowiek który myśli ze rozstanie rozwiąże mu mu wszystkie
      problemy dziwi sie że jest odwrotnie
      bo jest
      po rozstaniu trzeba wszystko zaczynać od nowa
      uczyć sie samodzielnego pozytywnego funkcjonowania
      obywać się bez tego czego partner nie dawał (hłe hłe ale wtedy to wydawał sie
      być JEGO wina, a nie twoja)
      gotować tylko sobie tez trudno choć niby łatwiej bo samemu ze sobą ma sie
      idealnie dobrane kulinarne upodobania
      i z dziećmi trudno
      i finansowo szczególnie dla kobiet gorzej
      i emocjonalnie okazuje sie też

      Lepiej jest walczyć o małżeństwo
      ale raczej w ten sposób aby w jego obrębie wywalczyć
      To poważna długotrwałą walka i trzeba poważnie ją potraktować jesli cokolwiek
      chcemy zyskać

      znam jednak takich co odeszli i jest im z tym lepiej
      dużo lepiej
      odzyskali życie
      odzyskali własną wolę i zdolność do decydowania
      niekeify odzyskali godność
      niekiedy spokój

      ale to silne oosby

      wiekszośc odchodzi tylko po to aby byś nadal nieszcześliwym
      bo trudno być szczesliwym
      wcale nie pzrez partnera
      to po prostu jest trudne
      wymaga szukania myslenia obserwowania wyciagania wniosków determinacji
      elsperymentoweania podejmowania decyzji
      i zaakceptowania ze zycie nie ejst reklamą ale jest pełnym szarych odcieni
      konstruktem
      we wszystkim jest troche cienia i troche swiatła

      idź za swiatłem







      • carinaa5 Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 20.01.08, 19:57
        dziekuje,duzo w tych slowach madrosci,
        przeczytam je jeszcze kilka razy

        wiem chyba o jakie to niewidzialne wiezi chodzi,tyle,ze one staja sie toksyczne
        i naprawde zastanawiam sie od dawna czy takie trwanie to dla dzieci przysluga
        czy moze krzywda
        • solaris_38 Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 21.01.08, 20:18
          to jest przysługa
          ale może większą byłoby odejście
          szczególnie jesli nie chcesz walczyć o własne szczęście w ramach związku

          ale czuję w tobie dużo smutku lęku
          on jest problemem
          obniża energię i straszy

          to niekorzystne i dla związku i dla rozwodu

          o cokolwiek będziesz walczyć to walka
          trzeba walczyć z wiarą i nadzieją na Lepsze


        • hsirk Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 21.01.08, 23:40
          sluchaj, solaris jest znana teoretyczka od macenia w glowach ludziom
          swiatlem, choc sama jak mozna sadzic po wpisach nie poukladala sie
          jeszcze z zyciem.

          powiem ci brutalnie: w twojej sytuacji nie ma wyjs dobrych i zlych.
          sa wylacznie same takie ktore beda bolaly. tak dziala psychika. i
          NIKT nie ma prawa podpowiadac ci co masz zrobic. a zwlaszcza literki
          na forum, ktore moga ci cos powiedziec na podstawie gwiazd a inne
          podpowiedza ci dokladnie cos przeciwnego. tu nie jest dobre miejsce
          na szukanie realnego wsparcia. musisz pogadac z zywymi ludzmi. i
          wybrac to co uznasz sama za dobre, a ponadto jeszcze to co potrafisz
          zniesc i nie zwariowac. jezeli ktos bedzie probowal podac ci gotowe
          rozwiazanie, znaczy ze jest kretynem.

          bedzie bolalo, tak czy inaczej. ale powodzenia i wlasciwych wyborow.
          tylko musisz ich byc pewna i nie wahac sie w chwilach zalaman. a one
          oprzyja. na pewno. fakt, ze mijaja.

          trzymaj sie na ile potrafisz.
          • zlotyswit Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 22.01.08, 00:16
            myślę że ty i twoje literki powinniście trochę wyluzować.
            • hsirk Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 22.01.08, 00:36
              i vice versa zlotousta
          • solaris_38 Krisz 22.01.08, 12:45
            kto powiedział ze życie kiedykolwiek ma być poukładane ?

            może nawet nie może :)

            tak jak gazy szlachetne
            zyskując, równocześnie szlachetność przestają wchodzić w reakcje chemiczne

            całe życie zbudowane jest z pierwiastków nie-szlachetnych
            ułomnych
            które muszą wchodzić w związki bo czegoś im brak

            czy ufałbyś refleksjom świętego ?
            odsyłasz ludzi do świętych i oświeconych ?
            to dobre dla tych co sami szukają oświecenia i świętości


            ja jestem istota żywa splątana niedoskonała

            rozumiem że ze życzysz mi nieco większego poukładania
            dziękuję
    • psychoguru Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 20.01.08, 21:13
      carinaa5 napisała:
      wzajemnej milosci...stalo sie jednak
      > inaczej,nawet nie wiem kiedy oddalilismy sie z
      mezem od siebie,nie rozumiemy
      > sie zupelnie,mimo,ze rozmawiamy,nie potrafimy
      dojsc do porozumienia.
      > Czuje sie przy mezu zle,jest mi coraz bardziej
      obcy,na bliskosc fizyczna z nim
      > tez nie mam ochoty..
      > jak to sie stalo,ze do tego doszlo,to typowy i
      czesto spotykany schemat,ale
      > nie myslalam,ze dotknie wlasnie mojego
      malzenstwa,czy da sie jeszcze cos
      > naprawic?Czy mozliwe jest,zebym w ogole
      zechciala cos ratowac,na dzien
      > dzisiejszy nie chce,bo nie wierze,ze moze
      jeszcze byc miedzy nami jak
      > dawniej.Najgorsze,ze patrzac z dzisiejszej
      perspektywy,wydaje mi sie ze
      > dawniej tez nie bylismy idealnie
      dobrani,tyle,ze wtedy nie przeszkadzaly mi
      > drobiazgi,ktore dzis staly sie wazne.Inne
      upodobania kulinarne,inne metody
      > wychowawcze,inne preferencje co do spedzania
      wolnego czasu....Tylko dzieci
      > trzymaja nasze malzenstwo przy zyciu..co robic?
      > Czy znacie moze jakies strony
      internetowe,gdzie mozna by pogadac z
      > psychologiem z poradnictwa malzenskiego?
      Mieszkamy za granica i nie mam innej
      > mozliwosci niz internet.

      Terapie malzenstwa mozna sprobowac jesli obie
      strony sa na w pelni zdecydowane ze chca zwiazek
      restaurowac. Czesto jednak jest to bardzo trudne
      czy wrecz niemozliwe. Przez Internet w formie
      korespondencji to jest raczej nabijanie komus
      portfela. Istnieje oczywiscie mozliwosc rozmowy
      przez Internet, nawet z udzialem kamer ale nie
      wiadomo czy ta forma jest odpowiednia. Do
      terapii malzenstwa potrzebne jest drobiazgowe
      ustalenie przyczyn i historii jego rozpadania
      sie. A to jest zwiazane z analiza historii
      zwiazku, historii zycia partnerow i ich profili
      osobowosci. W koncu jednak wszystko sprowadza
      sie do pracy partnerow, czyli oni sami musza
      wlozyz najwiecej wysilku. Z tego punktu widzenia
      jesli partnerzy sa zdecydowani na ten wysilek to
      i moga probowac sami bez zewnetrznej pomocy. Bo
      przeciez mozna starac sie ustalic kiedy i
      dlaczego nastapilo oddalenie sie.
    • nikta432 Re: nie wiem jak postawic pytanie.. 01.02.08, 11:33
Pełna wersja