pretensje ojca, że córka niezamężna

IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 16:23
No i zaczęło się, a myślałam, że mnie to ominie. Że dziś sobota, kościół
niedaleko, a na osiedlu dziś 3 śluby. Mieszkam w dużym mieście, nie w
jakiejś mocno tradycyjnej wiosce, a koledzy mojego ojca dawaj na chwalenie
się czyja córka wcześniej za mąż, a czyja później. Mój ojciec na mnie liczyć
nie może, jaki wstyd dla mnie, więc oczywiście pretensje przypieczętowane
już nie powiem czym bo na to jest paragraf, ale nieistotne, przyzwyczaiłam
się. Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
jeszcze ani widu ani słychu o ślubie? Ile mieliście lat, jaki był Wasz
status życiowy tj. czy już praca czy jeszcze nie. Ja mam 25 lat i
stwierdzam, że niestety według mojego ojca i całego środowiska,w którym
przyszło mi się urodzić jestem starą panną.


    • Gość: Malwina Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.d1.club-internet.fr 16.08.03, 17:41
      nie moge uwierzyc ze to TA Richelieu napisala co stoi powyzej
      co sie dzieje ?
      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 22:26
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > nie moge uwierzyc ze to TA Richelieu napisala co stoi powyzej
        > co sie dzieje ?


        Pierwszy raz zawsze jest przeżyciem.

        co to znaczy TA Richelieu, nie wiem czy mam się zacząć cieszyć czy zachlastać
        bo TA Malwina mówi do mnie z dużej litery ;)
    • Gość: rybkaa Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.acn.waw.pl 16.08.03, 17:49
      Współczuję ,ja mam 28 i nie słyszałam czegoś podobnego w swoim domu, moi
      rodzice nie mają nic przeciwko temu żebym w ogóle ślubu nie miała, w sporym
      kręgu moich znajomych jest tylko jedno malżeństwo.
    • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.08.03, 17:58
      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

      > Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
      > jeszcze ani widu ani słychu o ślubie? Ile mieliście lat, jaki był Wasz
      > status życiowy tj. czy już praca czy jeszcze nie. Ja mam 25 lat i
      > stwierdzam, że niestety według mojego ojca i całego środowiska,w którym
      > przyszło mi się urodzić jestem starą panną.

      Według dawnych kryteriów jesteś starą panną. Teraz mamy nowe i już (jeszcze)
      nią nie jesteś.
      Kobieta jest dojrzała seksualnie już w wieku ??? lat. Powinna wyjść za mąż i
      mieć dzieci po osiągnięciu dojrzałośći psychicznej, emocjonalnej. I tu mamy
      problem. Życie społeczne zmienia się i przesuwa w górę wiek zakładania rodziny.
      Większość studiuje, robi kariery, musi podjąć pracę. Kobiety również.
      Emancypacja i feminizm powodują, że role płci mieszają się, kobiety nie chcą
      mieć obciążeń takich jak dzieci. A jeśli już je mają (instynkt macierzyński
      całkiem nie zaginął), to z kolei nie mają dla nich czasu. Rolę matek przejmują
      żłobki, przedszkola i szkoły (podwórka teź).
      No i kryzys przyżywa instytucja małżeństwa. Kto widział z kimś się wiązać? Znów
      jakieś zobowiązania, brak ulg dla samotnych matek.
      Kończąc, różne są koleje losów ludzi. W Twoim przypadku, im wcześniej wyjdziesz
      za mąż i będziesz mieć dzieci, tym lepiej.

      Pozdrawiam
      • Gość: rybkaa Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.acn.waw.pl 16.08.03, 18:08
        lepiej dla kogo?
        • Gość: Malwina Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.d1.club-internet.fr 16.08.03, 18:19
          no jak to dla kogo ? dla partrialchalnego spoleczenstwa (ktore niedlugo
          zdechnie ale dogorywa w drgawkach)
      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 22:34
        Gość portalu: tak napisał(a):

        W Twoim przypadku, im wcześniej wyjdziesz
        >
        > za mąż i będziesz mieć dzieci, tym lepiej.


        dlaczego im wcześniej tym lepiej? bo będzie się czym mógł tatko i mamuś
        pochwalić?
        • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.08.03, 22:43
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > Gość portalu: tak napisał(a):
          >
          > W Twoim przypadku, im wcześniej wyjdziesz
          > >
          > > za mąż i będziesz mieć dzieci, tym lepiej.
          >
          >
          > dlaczego im wcześniej tym lepiej? bo będzie się czym mógł tatko i mamuś
          > pochwalić?

          Pewne rzeczy robi się w odpowiednim czasie. Choć możliwości czasowe są w danej
          sprawie spore i są wykorzystywane, nie zmienia to ogólnej zasady podanej w
          zdaniu pierwszym.

          Pozdrawiam
          • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 22:49
            Gość portalu: tak napisał(a):

            > Pewne rzeczy robi się w odpowiednim czasie. Choć możliwości czasowe są w
            danej
            > sprawie spore i są wykorzystywane, nie zmienia to ogólnej zasady podanej w
            > zdaniu pierwszym.


            w odpowiednim czasie, to jaki jest czas odpowiedni na małżeństwo?
            • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.08.03, 22:56
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

              > w odpowiednim czasie, to jaki jest czas odpowiedni na małżeństwo?

              Odsuń się, będę strzelał ;-)
              W przypadku kobiet myślę o przedziale lat 20-25.

              Pozdrawiam
              • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 23:10
                Gość portalu: tak napisał(a):

                > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
                >
                > > w odpowiednim czasie, to jaki jest czas odpowiedni na małżeństwo?
                >
                > Odsuń się, będę strzelał ;-)
                > W przypadku kobiet myślę o przedziale lat 20-25.
                >
                > Pozdrawiam


                a jeżeli połowa przynajmniej obecnej populacji studentów i osób w ich wieku
                jest bardziej zdolna do pójścia na dyskotekę niż do pełnej życiowej
                odpowiedzialności w przeciwieństwie do ich rodziców i dziadków wcześniej
                dojrzewających społecznie. Piszesz o tym przedziale bo według statysyt
                rzeczywiście jest to przedział nie tylko zawierania największej ilości
                małżeństw przez kobiety, ale i największej ich płodności. W tych statystykach
                mieszczą się jednak (uwaga ładuję kuszę) i te które zaszły sobie,i te których
                wiejskie otoczenie przycisnęło. a wśród tych, którym jakoś lepiej się
                przypadkiem złożyło to jeśli ewentualnie małżeństwo to bezdzietne. Co zaś do
                statystyk. Znasz te określenie o kłamstwach, cholernych kłamstwach i
                statystyce?

                co to, kiedy bije dzwon mam ubrać czapkę z piór, a raczej zdezelowany mirtowy
                wianek. wiem, ogłoszę casting na męża. i pomyśleć, że mam sąsiada, wdowca co
                prawda, który za chwil kilka się żeni. A ma ponad 70 lat ;)
                • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.08.03, 23:33
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                  > a jeżeli połowa przynajmniej obecnej populacji studentów i osób w ich wieku
                  > jest bardziej zdolna do pójścia na dyskotekę niż do pełnej życiowej
                  > odpowiedzialności w przeciwieństwie do ich rodziców i dziadków wcześniej
                  > dojrzewających społecznie.

                  Fakt, dojrzewamy społecznie później niż przodkowie. Nauka w szkołach trwa
                  wieeeele lat.
                  Poczytajmy co Malwina pisze na ten temat w sąsiednim wątku.

                  Piszesz o tym przedziale bo według statysyt
                  > rzeczywiście jest to przedział nie tylko zawierania największej ilości
                  > małżeństw przez kobiety, ale i największej ich płodności. W tych statystykach
                  > mieszczą się jednak (uwaga ładuję kuszę) i te które zaszły sobie,i te których
                  > wiejskie otoczenie przycisnęło. a wśród tych, którym jakoś lepiej się
                  > przypadkiem złożyło to jeśli ewentualnie małżeństwo to bezdzietne. Co zaś do
                  > statystyk. Znasz te określenie o kłamstwach, cholernych kłamstwach i
                  > statystyce?

                  Nie mam na myśli statystyk. Raczej biologię.

                  > co to, kiedy bije dzwon mam ubrać czapkę z piór, a raczej zdezelowany mirtowy
                  > wianek. wiem, ogłoszę casting na męża. i pomyśleć, że mam sąsiada, wdowca co
                  > prawda, który za chwil kilka się żeni. A ma ponad 70 lat ;)

                  Jak widać przedział czasowy na małżeństwo nie jest ograniczony. Gorzej trochę z
                  płodnością, z siłami na ciążę i "odchowanie" dzieci. Ale i tak patrz pkt 1
                  (któregoś mojego poprzedniego postu).

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 00:06
                    Gość portalu: tak napisał(a):


                    > Nie mam na myśli statystyk. Raczej biologię.

                    że biologia.. jeden ma predyspozycje fizyczne, drugi nie ma. Ja zaś z moimi
                    wybornymi kształtami mogłabym urodzić najwyżej szczura ;)
                    ale daleko ważniejsze od biologii jest psychika. Po co społeczeństwu kolejne
                    dziecko mające bylejakich rodziców, którzy postarali się o nie tylko dlatego,
                    że przyszedł czas odpowiedni. Jeśli dorośliby do rodzicielstwa mogą sobie
                    urodzić nawet całe przedszkole.
                    druga sprawa. Czy wobec tego w imię biologii mam urzeczywistnić swoje
                    instynkty macierzyńskie wszystko jedno w jaki sposób? W tej chwili nie mogę
                    powiedzić"weźmy ślub" bo nie mam komu tego powiedzieć. Ale są sprzedawcy gazet
                    w kioskach, robotnicy w rowach, profesorowie na katedrach. Ubiorę się w sexy
                    kieckę i na łowy bo czas ten odpowieni już nadszedł
                    • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 00:26
                      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                      > że biologia.. jeden ma predyspozycje fizyczne, drugi nie ma. Ja zaś z moimi
                      > wybornymi kształtami mogłabym urodzić najwyżej szczura ;)

                      Troszkę masz rację. Ja nawet szczura nie urodzę.
                      Są kobiety, które nie mają predyspozycji?

                      > ale daleko ważniejsze od biologii jest psychika. Po co społeczeństwu kolejne
                      > dziecko mające bylejakich rodziców, którzy postarali się o nie tylko dlatego,
                      > że przyszedł czas odpowiedni. Jeśli dorośliby do rodzicielstwa mogą sobie
                      > urodzić nawet całe przedszkole.

                      W tym wątku pisząc o biologii miałem na myśli zarówno dojrzewanie fizyczne, co
                      i psychiczne. To pierwsze ma dość ściśle ustalone ramy czasowe. To drugie nie.
                      I nawet po 30-tce (lub później) można być niedojrzałymi rodzicami.

                      > druga sprawa. Czy wobec tego w imię biologii mam urzeczywistnić swoje
                      > instynkty macierzyńskie wszystko jedno w jaki sposób? W tej chwili nie mogę
                      > powiedzić"weźmy ślub" bo nie mam komu tego powiedzieć. Ale są sprzedawcy
                      gazet
                      > w kioskach, robotnicy w rowach, profesorowie na katedrach. Ubiorę się w sexy
                      > kieckę i na łowy bo czas ten odpowieni już nadszedł

                      Nie w dowolny sposób. Ludzie powinni rodzić się i wychowywać się w rodzinach.
                      Twoim zadaniem jest z kimś taką utworzyć. Trza tego kogoś spotkać. Jak nie
                      spotkasz, to trza szukać. Nic na siłę. Znajdziesz Go. Życzę Ci, by było to jak
                      najprędzej.

                      Pozdrawiam
                      • procesor dojrzewanie dojrzewaniem.. 17.08.03, 00:37
                        A warunki jakie mamy wymuszaja co innego.
                        Ile osób w wieku 25 lat ma swoje mieszkanie i prace pozwalajaca na urodzenie i
                        utrzymanie dziecka? Ile kobiet ma prace z której nie wyleca gdy zajda w ciąże?
                        Nigdy nie słyszłeś o tym że sa firmy gdzie kobieta starajaca sie o prace musi
                        przynieść zaświadczenie od ginekologa że nie jest w ciąży i zosatwić przy
                        podpisaniu umowy formularz in blanco z prosba o rozwiazanie umowy o pracę na
                        wypadek gdyby w te ciąże zaszła?!

                        Checi i dojrzałosc to jedno - a warunki zewnetrzne drugie..
                        • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 00:44
                          procesor napisała:

                          > Checi i dojrzałosc to jedno - a warunki zewnetrzne drugie..

                          Dla chcącego nie ma nic trudnego.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: Richelieu* Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 00:50
                            Gość portalu: tak napisał(a):

                            > procesor napisała:
                            >
                            > > Checi i dojrzałosc to jedno - a warunki zewnetrzne drugie..
                            >
                            > Dla chcącego nie ma nic trudnego.
                            >
                            > Pozdrawiam


                            oszywiście.. bo wystarczy złapać bogatego chłopa co to będzie zarabiał kiedy
                            my z dzieckiem na całożyciowym urlopie wychowawczym
                          • procesor Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. 17.08.03, 00:55
                            Gość portalu: tak napisał(a):
                            > Dla chcącego nie ma nic trudnego.

                            Wybacz , na ogół się tu nie wyrażam:
                            pieprzysz!

                            Slogan, slogan, slogan..

                            Masz dzieci? Bo ja tak. I jestem kobieta wiec wiem JAK traktowane są w pracy
                            matki małych dzieci.
                            • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 01:23
                              procesor napisała:

                              > Wybacz , na ogół się tu nie wyrażam:
                              > pieprzysz!

                              Niech będzie. Ostre. I donośne. Dla mnie w normie ;-)

                              > Masz dzieci? Bo ja tak. I jestem kobieta wiec wiem JAK traktowane są w pracy
                              > matki małych dzieci.

                              No to jeszcze trochę popieprzę:
                              A co kobiety robią w pracy? Po kiego grzyba tam chodzą? Wiem, że niektóre muszą.
                              Co to za pracownik z ciążą lub małym dzieckiem?

                              Pozdrawiam
                              • procesor Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. 17.08.03, 01:55
                                Gość portalu: tak napisał(a):
                                > No to jeszcze trochę popieprzę:
                                > A co kobiety robią w pracy? Po kiego grzyba tam chodzą? Wiem, że niektóre
                                > muszą. Co to za pracownik z ciążą lub małym dzieckiem?

                                Rzeczywiście nadal pieprzysz. :)

                                NIEKTÓRE musza?? Żartujesz. NIEKTÓRE NIE musza!!
                                Ale mam ubaw.
                                Na jakim świecie ty zyjesz?
                                Byłam na utrzymaniu męża. I doskonale pamietam jak to jest pożyczac od rodziny
                                forsę na jesdzenie..

                                Hehehe, niektóre musza pracować.. dobre, dobre..

                                A samotne matki maja z głodu na zasiłku umierać? No bo co to za pracownik z
                                małym dzieckime..
                                Nie bedę bluzgac choc na usta sie cisnie.
                                • Gość: Malwina Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 02:01
                                  droga procesorko, bedziemy mialy satysfakcje z ogromnej klasy jaka obie
                                  reprezentujemy nie bluzgajac - prosze prosze jakie fajne to forum - czlowiek
                                  poklady spokoju i cierpliwosci w sobie odkrywa
                                  (jak bym miala pod reka to nie gwarantuje ;-)))

                                  pzdr
                                  M.


                                  procesor napisała:

                                  > Gość portalu: tak napisał(a):
                                  > > No to jeszcze trochę popieprzę:
                                  > > A co kobiety robią w pracy? Po kiego grzyba tam chodzą? Wiem, że niektóre
                                  > > muszą. Co to za pracownik z ciążą lub małym dzieckiem?
                                  >
                                  > Rzeczywiście nadal pieprzysz. :)
                                  >
                                  > NIEKTÓRE musza?? Żartujesz. NIEKTÓRE NIE musza!!
                                  > Ale mam ubaw.
                                  > Na jakim świecie ty zyjesz?
                                  > Byłam na utrzymaniu męża. I doskonale pamietam jak to jest pożyczac od
                                  rodziny
                                  > forsę na jesdzenie..
                                  >
                                  > Hehehe, niektóre musza pracować.. dobre, dobre..
                                  >
                                  > A samotne matki maja z głodu na zasiłku umierać? No bo co to za pracownik z
                                  > małym dzieckime..
                                  > Nie bedę bluzgac choc na usta sie cisnie.
                                  >
                                • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:02
                                  procesor napisała:

                                  > Rzeczywiście nadal pieprzysz. :)

                                  Tak Ty to odbierasz. Ale nazywasz przyzwoicie.

                                  > NIEKTÓRE musza?? Żartujesz. NIEKTÓRE NIE musza!!
                                  > Ale mam ubaw.
                                  > Na jakim świecie ty zyjesz?

                                  Dość bliskim tego świata by dostrzec przyczyny pojawienia się kobiet w pracy.

                                  > A samotne matki maja z głodu na zasiłku umierać? No bo co to za pracownik z
                                  > małym dzieckime..

                                  Mam litość tylko dla wdów.

                                  > Nie bedę bluzgac choc na usta sie cisnie.

                                  Ustom pofolguj, zważaj na palce (klawiaturę).

                                  Pozdrawiam
                              • Gość: Malwina Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 02:07
                                > A co kobiety robią w pracy? Po kiego grzyba tam chodzą? Wiem, że niektóre
                                muszą
                                > .
                                >no przeciez to jasne ! k..wia sie !!!

                                podsumuje :

                                -opinie polityczne : debilna skrajna prawica (niedorozwinieta i analfabet.)
                                -kobiety do kuchni i pieluch
                                -malzenstwo zawierac w najodpowiedniejszym biologicznie wieku gdyz misje
                                macicy mamy (uwarunkowane biologicznie przeznaczenie kobiet uwielbiam ! -
                                jakbym jurassic park ogladala)
                                • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:12
                                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                  > podsumuje :
                                  >
                                  > -opinie polityczne : debilna skrajna prawica (niedorozwinieta i analfabet.)
                                  > -kobiety do kuchni i pieluch
                                  > -malzenstwo zawierac w najodpowiedniejszym biologicznie wieku gdyz misje
                                  > macicy mamy (uwarunkowane biologicznie przeznaczenie kobiet uwielbiam ! -
                                  > jakbym jurassic park ogladala)

                                  Sama dziś pisałaś o marnym obrazie obecnego świata.
                                  Ale po mojemu jurassic park nie jest dobrą dla tego alternatywą.

                                  Pozdrawiam

                                  • Gość: Malwina Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 02:15

                                    > > podsumuje :
                                    > >
                                    > > -opinie polityczne : debilna skrajna prawica (niedorozwinieta i analfabet.
                                    > )
                                    > > -kobiety do kuchni i pieluch
                                    > > -malzenstwo zawierac w najodpowiedniejszym biologicznie wieku gdyz misje
                                    > > macicy mamy (uwarunkowane biologicznie przeznaczenie kobiet uwielbiam ! -
                                    > > jakbym jurassic park ogladala)
                                    >
                                    > Sama dziś pisałaś o marnym obrazie obecnego świata.
                                    > Ale po mojemu jurassic park nie jest dobrą dla tego alternatywą.

                                    no popatrz a tak sie w nim swobodnie poruszasz
                                    (juz koncze bo takie ping pongi to psu na bude)

                                    PS
                                    pchasz do ping pongow
                                    piszesz jakas prace socjologiczna ?
                                    >
                                    • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:24
                                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                      > pchasz do ping pongow
                                      > piszesz jakas prace socjologiczna ?

                                      Pudło w obu przypadkach i jedno pomówienie.

                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Malwina Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 02:26
                                        zanotuj skrzetnie
                                        moze proces wytoczysz ...


                                        > Pudło w obu przypadkach i jedno pomówienie.
                                        >
                                        > Pozdrawiam
                                        • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:33
                                          Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                          > zanotuj skrzetnie
                                          > moze proces wytoczysz ...

                                          Notuj swoje pretensje.
                                          I nie podpowiadaj złych rozwiązań.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: Malwina Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 02:35
                                            eeeetam


                                            dobranoc
                                            • Gość: tak Re: dojrzewanie dojrzewaniem.. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:37
                                              Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                              > dobranoc

                                              Dobrej Nocy Malwino
                      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 00:48
                        Gość portalu: tak napisał(a):

                        >> Troszkę masz rację. Ja nawet szczura nie urodzę.
                        > Są kobiety, które nie mają predyspozycji?


                        urodzić może 99,9% kobiet, ale rozłożysta miednica, odpowiednia(znowu ta
                        odpowiednia) ilość tkanki tłuszczowej zapewniająśca wystarczającą ilość
                        pokarmu po urodzeniu. Inni dodaliby pewnie jeszcze zdrowy kręgosłup, serce,
                        nie mówiąc już o układzie rozrodczym. Ja akurat na to narzekać nie mogę, chyba
                        tylko na brak tłuszczu na tyłku.

                        > Nie w dowolny sposób. Ludzie powinni rodzić się i wychowywać się w
                        rodzinach.
                        > Twoim zadaniem jest z kimś taką utworzyć. Trza tego kogoś spotkać. Jak nie
                        > spotkasz, to trza szukać. Nic na siłę. Znajdziesz Go. Życzę Ci, by było to
                        jak
                        > najprędzej.
                        >
                        > Pozdrawiam


                        najpierw nic na siłę, a potem trza szukać, trza spotkać, ajaj masło maślane.

                        Zeszliśmy na kwestię rodzicielstwa. Ja też uważam, że dziecko powinno mieć
                        oboje rodziców,tylko, żeby to by;li rodzice, a nie jakieś łamagi co to tylko
                        geny dali, jeść i spać przez pierwsze kilka lat. A mnie nie chodzi o
                        rodzicielstwo tylko o małżeństwo. Ja wiem, że znacznej części społeczeństwa
                        jedno z drugim się bardzo kojarzy i małżeństwa o kilkuletnim stażu bezdzietne
                        są tak saamo podejrzliwie traktowane co stare panny
                        dwudziestopięcoletniezupełniemłode. Ty prezentujesz podejście właśnie
                        małomiasteczkowe. Trza spotkać, a jak się nie uda, to trza szukać. Akurat w
                        moim przypadku tego nie widziałam bo moje szkoły były i są raczej fifty-fifty
                        lub z niewielką tylko przewagą dziewczyn, ale widząc koleżanki po filologiach
                        na przykład, które kończąc studia i nie znalazłszy (nie znalazłszy!) na tych
                        studiach męża, bo jak miały znaleźć na przykład te bardziej nieśmiałe nie
                        wychodzące zbyt często wieczorem, kiedy nie tylko kierunek, ale i cały wydział
                        był babski, które chodziły z oblędem w oczach i traksparentem wypisanym na
                        twarzy :szukam męża. I najczęściej go nie znajdowały choć szukały szukały
                        szukały.
                        Bez sensu. Zamiast kupić sobie rozum, życiową mądrość, jakeiś tam regułki w
                        szkole czy zadowolenie z życia kupić należy strzelbę by wybrać się na łowy
                        • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 01:38
                          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                          chyba
                          > tylko na brak tłuszczu na tyłku.

                          No tak, to problem. Czasem trzeba coś klepnąć ;-)

                          > Ty prezentujesz podejście właśnie
                          > małomiasteczkowe. Trza spotkać, a jak się nie uda, to trza szukać.

                          A jak wygląda podejście wielkomiejskie? Jest inne? To jest do bani!

                          > Bez sensu. Zamiast kupić sobie rozum, życiową mądrość, jakeiś tam regułki w
                          > szkole czy zadowolenie z życia kupić należy strzelbę by wybrać się na łowy

                          Marny to małżonek z niewolnika.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 02:04
                            Gość portalu: tak napisał(a):

                            > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
                            >
                            > chyba
                            > > tylko na brak tłuszczu na tyłku.
                            >
                            > No tak, to problem. Czasem trzeba coś klepnąć ;-)
                            >


                            to klepnij sobie biedę jeśli tak lubisz klepać


                            > > Ty prezentujesz podejście właśnie
                            > > małomiasteczkowe. Trza spotkać, a jak się nie uda, to trza szukać.
                            >
                            > A jak wygląda podejście wielkomiejskie? Jest inne? To jest do bani!


                            ale to mężawszystkojednojakiego można sobie poszukać, miłości poszukać się nie
                            da. wszystko jedno czy na wsi czy w mieście czy u góry czy na dole. tylko
                            czase, podejście jest takie, że nie pije, nie pali, za babami się nie ogląda
                            to już go kocham


                            >
                            > > Bez sensu. Zamiast kupić sobie rozum, życiową mądrość, jakeiś tam regułki
                            > w
                            > > szkole czy zadowolenie z życia kupić należy strzelbę by wybrać się na łowy
                            >
                            > Marny to małżonek z niewolnika.

                            dlaczego niewolnik? po szukaniu z dodatkiem trza?
                            • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:08
                              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                              > to klepnij sobie biedę jeśli tak lubisz klepać

                              Tego nie lubię.

                              > nie pije, nie pali, za babami się nie ogląda
                              > to już go kocham

                              Dobry materiał do zakochania się.

                              > dlaczego niewolnik? po szukaniu z dodatkiem trza?

                              Po szukaniu z dodatkiem strzelby.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 02:16
                                Gość portalu: tak napisał(a):

                                >
                                > > nie pije, nie pali, za babami się nie ogląda
                                > > to już go kocham
                                >
                                > Dobry materiał do zakochania się.
                                >


                                a co z resztą? a zresztą z materiału o którym nic nie wiadomo męża nie uszyję


                                > > dlaczego niewolnik? po szukaniu z dodatkiem trza?
                                >
                                > Po szukaniu z dodatkiem strzelby.
                                >

                                więc w jaki sposób trza szukać? na lep na muchy? na pułapkę na myszy? na
                                kolację z lubczykiem?
                                • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:30
                                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                                  > a co z resztą? a zresztą z materiału o którym nic nie wiadomo męża nie uszyję

                                  Trza poznać. Kiedyś był taki zwyczaj zwany narzeczeństwem.

                                  > więc w jaki sposób trza szukać? na lep na muchy? na pułapkę na myszy? na
                                  > kolację z lubczykiem?

                                  Dalej niewolnictwo.
                                  Trza wyjść z domu.
                                  Albo się drzaźnisz, albo potrzebujesz porady. Najepiej niech zrobi to jakaś
                                  pani.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: senin Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 17.08.03, 02:39
                                    Gość portalu: tak napisał(a):

                                    > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
                                    >
                                    > > a co z resztą? a zresztą z materiału o którym nic nie wiadomo męża nie usz
                                    > yję
                                    >
                                    > Trza poznać. Kiedyś był taki zwyczaj zwany narzeczeństwem.
                                    >
                                    > > więc w jaki sposób trza szukać? na lep na muchy? na pułapkę na myszy? na
                                    > > kolację z lubczykiem?
                                    >
                                    > Dalej niewolnictwo.
                                    > Trza wyjść z domu.
                                    > Albo się drzaźnisz, albo potrzebujesz porady. Najepiej niech zrobi to jakaś
                                    > pani.
                                    >
                                    > Pozdrawiam

                                    a wcale , ze nie trza!
                                    ani do 25, roku ani po, tylko wtedy jak sie chce!

                                    I tylko JESLI sie chce!!

                                    Zmiast dawac porady, "jak znalezc chlopa"(Richellieu o to nie pytala!) moze
                                    doradzisz jej, jak opedzic sie od glupich naciskow rodzinno - spolecznych ??
                                    He??

                                    • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 03:01
                                      Gość portalu: senin napisał(a):

                                      > a wcale , ze nie trza!
                                      > ani do 25, roku ani po, tylko wtedy jak sie chce!
                                      >
                                      > I tylko JESLI sie chce!!
                                      >
                                      > Zmiast dawac porady, "jak znalezc chlopa"(Richellieu o to nie pytala!) moze
                                      > doradzisz jej, jak opedzic sie od glupich naciskow rodzinno - spolecznych ??
                                      > He??

                                      A Pan/Pani to Filip z Konopii?
                                      Zacytować pytania Richelieu*?

                                      Może zamiast mi radzić, poradzisz jej?

                                      Pozdrawiam
                                  • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 02:41
                                    Gość portalu: tak napisał(a):

                                    > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
                                    >
                                    > > a co z resztą? a zresztą z materiału o którym nic nie wiadomo męża nie usz
                                    > yję
                                    >
                                    > Trza poznać. Kiedyś był taki zwyczaj zwany narzeczeństwem.



                                    łolaboga, to ci dopiero. narzeczeństwo to okres przed ślubem kiedy wiadomo już
                                    na 99% że będzie Coś Wielkiego. Dla Ciebie zaś to model taki: nie pije za
                                    babami nie lata to na jego czy wyjdziesz za mnie odpowiem tak tak i jeszcze
                                    raz tak. Gdyby to było tak panie tak to faceci oświadczaliby się z równie
                                    durnych powodów typu piękna klepiasta pupa żeby właścicielkę można było gładko
                                    upupić, a narzeczeństwo było jednoznaczne z rozbijaniem różowych okularów. Ty
                                    chyba nie rozumiesz pojęcia narzeczeństwa. Podobne opinie widziałam w
                                    książeczkach do nabożeństwa

                                    a materiał do szycia trzeba czuć od samego początku, a nie w trakcie szycia
                                    stwierdzić że ten materiał do tego garnituru się nie nadaje bo się marszczy bo
                                    się leje a w ogóle to będziemy źle w nim wyglądać.


                                    >
                                    > > więc w jaki sposób trza szukać? na lep na muchy? na pułapkę na myszy? na
                                    > > kolację z lubczykiem?
                                    >
                                    > Dalej niewolnictwo.
                                    > Trza wyjść z domu.
                                    > Albo się drzaźnisz, albo potrzebujesz porady. Najepiej niech zrobi to jakaś
                                    > pani.


                                    co najlepiej ma mi zrobić pani? udzielić porady czy być obiektem mojego
                                    drażnienia
                                    • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 03:06
                                      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                                      > a materiał do szycia trzeba czuć od samego początku, a nie w trakcie szycia
                                      > stwierdzić że ten materiał do tego garnituru się nie nadaje bo się marszczy
                                      bo
                                      > się leje a w ogóle to będziemy źle w nim wyglądać.

                                      Zgoda. Można powiedzieć, że narzeczeństwo jest próbą generalną przed
                                      małżeństwem.

                                      > co najlepiej ma mi zrobić pani? udzielić porady czy być obiektem mojego
                                      > drażnienia

                                      Zapytaj panią.

                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Richelieu* Dlaczego tak jest cały na nie? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 13:48
                                        • Gość: tak Jestem na tak i nie IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 14:10
                                          Zależy o czym mowa.
                                          Zapytałaś, odpowiedziałem. Jestem konserwatystą. Chcę by świat rozwijał się
                                          pomyślnie jeszcze przez co najmniej parę stuleci. Przesuwanie w górę wieku
                                          małżeństw i rodzicielstwa jest niezgodne z naturą i zagraża pomyślności
                                          (istnieniu) gatunku ludzkiego.
                                          Rozumiem obecne uwarunkowania. Późne dojrzewanie człowieka. Wieloletnie
                                          pobieranie nauk. Niedostatek materialny w naszym kraju.
                                          Jestem na tak dla zmiany tych warunków.
                                          Jestem na nie dla przesuwania wieku w górę.

                                          Zrobisz co zechcesz. Nie działaj pod przymusem. Życzę Ci szczęścia.

                                          Pozdrawiam
              • Gość: jar Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.ppi-sa.com.pl 17.08.03, 11:14
                > > w odpowiednim czasie, to jaki jest czas odpowiedni na małżeństwo?
                >
                > Odsuń się, będę strzelał ;-)
                > W przypadku kobiet myślę o przedziale lat 20-25.

                a skad ci do glowy ten przedzial wpadl? to tak z ksiazek, poradnikow?... ja
                akurat jak obsewuje relacje w malzenstwach, kedy dziewczyna mloda w wieku 20-25
                lat poslubila tego jedynego jak myslala, to dzisiaj w wiekszosci sa to kobiety
                (poza rozwodkami, ktorych tez jest niemalo), ktorym brakuje ciepla w zwiazku,
                gdyby mogly cos zmienic to by tak wczesnie za maz nie wychodzily, troche by
                poszalaly, poczuly niezaleznosc i wesolosc mlodosci, poznaly innych ludzi
                blizej, lepsze relacje nawiazaly i wiecej zrozumienia a nie tylko blysk, lozko,
                dziecko, slub.... najszczesliwsze pary, ktore sie pobraly to te kiedy kobieta
                byla tuz przed lub tuz po 30 stce wlasnie.

    • _annie Re: pretensje ojca, że córka niezamężna 16.08.03, 19:41
      Heh...25 lat to piękny wiek przecież:).W środowisku w którym pracuję tzn poza
      miastem ludzie wypominają,że to duużo.Ale w dużych miastach to normalne.W moim
      otoczeniu jest duzo fajnych panień powyżej 25 lat:).Nie masz się czym stresować-
      takie czasy.
      "Miłość sama Cie znajdzie , przyjdzie do Ciebie do domu..."ponoc...
      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 22:39
        _annie napisała:

        > Heh...25 lat to piękny wiek przecież:).W środowisku w którym pracuję tzn
        poza
        > miastem ludzie wypominają,że to duużo.Ale w dużych miastach to normalne.W
        moim
        > otoczeniu jest duzo fajnych panień powyżej 25 lat:).Nie masz się czym
        stresować
        > -
        > takie czasy.
        > "Miłość sama Cie znajdzie , przyjdzie do Ciebie do domu..."ponoc...


        ale rodzicom nie chodzi o moją Miłość tylko o męża.
    • megxx Re: gdzie pisze, że każdy musi? 16.08.03, 19:50
      Dawno, dawno temu mieszkały z matką dwie siostry i ciągle słyszały te słowa.
      Wymyśliły taką odpowiedź: " Czy mamusia zna takiego, przy kórym mogłybyśmy
      robić mniej lub najwyżej tyle samo, ile robimy będąc pannami?"
      Takiego mamusia nie znała, zostały wykształconymi, starymi pannami.

      A druga historia: takie samo pytanie...dobrze po 30 panna spotkała wielką
      miłość, są szczęśliwi...
      • Gość: mary Re: gdzie pisze, że każdy musi? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.08.03, 23:53
        powiedz ojcu i wszytskim ,że takiego męzczyzny jak Tata,a pzreciez tylko taki
        cie uszczesliwi nie ma...Prztul Ojca i powiedz "Tatusiu nigdy nie odejdę od
        Ciebie ,bo kocham cie i tylko Ty jestes moim męzczyzną..!!!!!"Powtarzaj to co
        codziennie rano!!!!:):)
        • Gość: Richelieu* Re: gdzie pisze, że każdy musi? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.08.03, 23:58
          Gość portalu: mary napisał(a):

          > powiedz ojcu i wszytskim ,że takiego męzczyzny jak Tata,a pzreciez tylko
          taki
          > cie uszczesliwi nie ma...Prztul Ojca i powiedz "Tatusiu nigdy nie odejdę od
          > Ciebie ,bo kocham cie i tylko Ty jestes moim męzczyzną..!!!!!"Powtarzaj to
          co
          > codziennie rano!!!!:):)


          przytulić ojca? dżizus krajst, to ja proszę bramkę numer dwa
      • Gość: senin Re: gdzie pisze, że każdy musi? IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 17.08.03, 01:26
        megxx napisała:

        > Dawno, dawno temu mieszkały z matką dwie siostry i ciągle słyszały te słowa.
        > Wymyśliły taką odpowiedź: " Czy mamusia zna takiego, przy kórym mogłybyśmy
        > robić mniej lub najwyżej tyle samo, ile robimy będąc pannami?"
        > Takiego mamusia nie znała, zostały wykształconymi, starymi pannami.

        ________

        A moze po prostu: "wyksztalconymi niezaleznymi kobietami w srednim wieku"??? I
        nie napisalas, czy sa szczesliwe.

        Czy sadziz , ze : "no przeciez wiadomo, ze nie moga byc(szczesliwe)!! No bo
        niby jak???"

        czyzby stereotypy????

        > A druga historia: takie samo pytanie...dobrze po 30 panna spotkała wielką
        > miłość, są szczęśliwi...
        • megxx Re: gdzie pisze, że każdy musi? 17.08.03, 10:50
          Faktycznie nie wynikało z postu, czy były szczęśliwe, ale o ile słyszałam
          uśmiech i pogodna twarz to był ich znak. Ale mnie raczej chodziło o to co
          odpowiedziały matce, a nie o skutki ich decyzji. Zresztą, czy małżeństwo
          gwarantuje jakieś szczęście? W drugiej historii dałam przykład, że czasem
          trzeba na tego właściwego poczekać znacznie dłużej niż chcielibyśmy.

          Co do relacji autorki wątku z ojcem, czy on przypadkiem nie chce pozbyć się jej
          z domu albo przekazać na czyjeś utrzymanie? Tak złe układy z ojcem są podstawą
          do kłopotów w relacjach z mężczyznami, poczuciem własnej wartości itd..Może tu
          leży pies pogrzebany.
    • Gość: Malwina Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 02:31
      Richelieu, mam pomysl !
      a gdyby im zaanonsowac ze jestes lesbijka ?
      moze daliby ci spokoj ?

      (eee, to chyba nie jest wyjscie - zaczeloby sie pieklo z "leczeniem
      zboczenia " albo cos w tym stylu)
      • Gość: tak Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.net.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 02:36
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > Richelieu, mam pomysl !
        > a gdyby im zaanonsowac ze jestes lesbijka ?
        > moze daliby ci spokoj ?
        >
        > (eee, to chyba nie jest wyjscie - zaczeloby sie pieklo z "leczeniem
        > zboczenia " albo cos w tym stylu)

        To ja już wolę park jurajski.

        Pozdrawiam
      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 02:48
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > Richelieu, mam pomysl !
        > a gdyby im zaanonsowac ze jestes lesbijka ?


        lesbijką nie, ale jak to ładnie ujął Woody Allen (...)


        > moze daliby ci spokoj ?
        >
        > (eee, to chyba nie jest wyjscie - zaczeloby sie pieklo z "leczeniem
        > zboczenia " albo cos w tym stylu)

        no masz rację, co prawda u mnie się nie słucha jedynej słusznej rozgłośni
        radiowej, ale i tak korzenie mocno gdzieś blisko. tylko ja takie jabłko co to
        właśnie daleko od jabłoni, co to za wichura była
        • Gość: J.S. Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 17.08.03, 03:09
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > no masz rację, co prawda u mnie się nie słucha jedynej słusznej rozgłośni
          > radiowej, ale i tak korzenie mocno gdzieś blisko. tylko ja takie jabłko co to
          > właśnie daleko od jabłoni, co to za wichura była.
          *****
          Nie wiem czy to wichura byla. Wystarczy ze jajo chce byc madrzejsze od kury.
          Moze sie zdarzyc ale statystycznie nie jest to "significant".
          Radzilbym jednak przytulanko jak ktos proponowal w jednym z powyszych
          odpowiedzi. Na kompromisie naprawde rzadko kiedy sie traci. Inaczej polecam
          patrzenie od siebie , anie na siebie.
          J.S.
          • Gość: Malwina Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 10:26
            bla bla bla
            jak ci mowi ze wichura to wichura
            a ja potwierdzam (bo mnie rozczochralo)
    • Gość: nie Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.chello.pl 17.08.03, 10:33
      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
      >Ja mam 25 lat i
      > stwierdzam, że niestety według mojego ojca i całego środowiska,w którym
      > przyszło mi się urodzić jestem starą panną.
      >
      a wg mojego rodzonego "tatusia" z wielkiego miasta kobieta niezamężna po
      przekroczeniu 27 roku życia staje się bezwatrosciowa dla społeczeństwa ;-) no
      chyba że uprzednio zechce ją jakiś mężczyzna, wtedy świecąc blaskiem odbitym
      męża ma ona szansę stać się człowiekiem. żałosne co...
      pozdrawiam
      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.08.03, 13:54
        Gość portalu: nie napisał(a):

        > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
        > >Ja mam 25 lat i
        > > stwierdzam, że niestety według mojego ojca i całego środowiska,w którym
        > > przyszło mi się urodzić jestem starą panną.
        > >
        > a wg mojego rodzonego "tatusia" z wielkiego miasta kobieta niezamężna po
        > przekroczeniu 27 roku życia staje się bezwatrosciowa dla społeczeństwa ;-)
        no
        > chyba że uprzednio zechce ją jakiś mężczyzna, wtedy świecąc blaskiem
        odbitym
        > męża ma ona szansę stać się człowiekiem. żałosne co...
        > pozdrawiam


        stare dobre XIX-wieczne czasy ;)

        u mnie to praktycznie rzecz biorąc rodziców nie obchodzi mój mąż tylko, że
        jestem akurat w takim wieku, że ludzie gadają. Wcześniej gadali o tym jakie to
        ich dzieci są wykształcone więc trąbiono mi abym się uczyła, teraz kiedy wiek,
        jak powiedział tak odpowiedni na zawieranie małżeństw, to trąbią o
        małżeństwie, potem przyjdzie czas na trąbienie o dzieciach. Tak to się chce
        aby dziecko pasowało do społecznej układanki nie patrząc, że samemu się nie
        pasuje.
        • Gość: nie Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.chello.pl 17.08.03, 14:56
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > stare dobre XIX-wieczne czasy ;)
          >
          > u mnie to praktycznie rzecz biorąc rodziców nie obchodzi mój mąż tylko, że
          > jestem akurat w takim wieku, że ludzie gadają. Wcześniej gadali o tym jakie
          to
          > ich dzieci są wykształcone więc trąbiono mi abym się uczyła, teraz kiedy
          wiek,
          > jak powiedział tak odpowiedni na zawieranie małżeństw, to trąbią o
          > małżeństwie, potem przyjdzie czas na trąbienie o dzieciach. Tak to się chce
          > aby dziecko pasowało do społecznej układanki nie patrząc, że samemu się nie
          > pasuje.

          na nieedukowalnych gadaczy lekarstwo jest jedno (nie liczac tych
          niecywilizowanych lekarstw): nie zwracać na nich uwagi i żyć własnych,
          ciekawszym życiem. czego i tobie życzę...
    • Gość: Malwina Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.d1.club-internet.fr 17.08.03, 12:02
      cos mi sie przypomina ze francuska (wiem wiem rozwiazlosc i amoralnosc)
      srednia slubu to 29 czy cos w tym stylu
    • seksuolog Corka niezamezna, moze samotna? 18.08.03, 07:32
      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

      > No i zaczęło się, a myślałam, że mnie to ominie. Że dziś sobota, kościół
      > niedaleko, a na osiedlu dziś 3 śluby. Mieszkam w dużym mieście, nie w
      > jakiejś mocno tradycyjnej wiosce, a koledzy mojego ojca dawaj na chwalenie
      > się czyja córka wcześniej za mąż, a czyja później. Mój ojciec na mnie liczyć
      > nie może, jaki wstyd dla mnie, więc oczywiście pretensje przypieczętowane
      > już nie powiem czym bo na to jest paragraf, ale nieistotne, przyzwyczaiłam
      > się. Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
      > jeszcze ani widu ani słychu o ślubie? Ile mieliście lat, jaki był Wasz
      > status życiowy tj. czy już praca czy jeszcze nie. Ja mam 25 lat i
      > stwierdzam, że niestety według mojego ojca i całego środowiska,w którym
      > przyszło mi się urodzić jestem starą panną.

      Proste pytanie to z jakiego srodowiska pochodzi twoj ojciec, jakie ma
      wyksztalcenie, poglady, system wartosci? Ty mieszkasz w duzym miescie
      ale twoj ojciec moze pochodzic ze wsi i miec bardzo tradycyjna orientacje.
      Wtedy nie ma co sie dziwic takim pytaniom.

      Jest tez druga strona medalu: rodzice czy osoby bliskie moga zwracac uwage
      na zachowania osob ktore sa wiecznie samotne. A wiec jezeli w twoim przypadku
      byloby tak ze jak dotad, mowiac tradycyjnie, nie "chodzilas" z nikim to rzecz
      jasna pytania na ten teamt bylyby naturalne. Moze nie w formie 'kiedy za maz'
      ale np. czy czujesz sie szczesliwa i nic ci nie brakuje:).
      • Gość: Richelieu* Re: Corka niezamezna, moze samotna? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.08.03, 01:02
        seksuolog napisała:

        > Proste pytanie to z jakiego srodowiska pochodzi twoj ojciec, jakie ma
        > wyksztalcenie, poglady, system wartosci? Ty mieszkasz w duzym miescie
        > ale twoj ojciec moze pochodzic ze wsi i miec bardzo tradycyjna orientacje.
        > Wtedy nie ma co sie dziwic takim pytaniom.


        Środowisko środowiskiem, ale jeśli ktoś ma za 11. przykazanie :Co ludzie
        powiedzą, to najlepsze wykształcenie nie pomoże. A rozpleniło się dziadostwo
        jak perz.

        >
        > Jest tez druga strona medalu: rodzice czy osoby bliskie moga zwracac uwage
        > na zachowania osob ktore sa wiecznie samotne. A wiec jezeli w twoim
        przypadku
        > byloby tak ze jak dotad, mowiac tradycyjnie, nie "chodzilas" z nikim to
        rzecz
        > jasna pytania na ten teamt bylyby naturalne. Moze nie w formie 'kiedy za
        maz'
        > ale np. czy czujesz sie szczesliwa i nic ci nie brakuje:).


        Ja nie narzekam na brak mężczyzn w życiu, to rodzice uwiązani tradycją, że
        albo mąż albo nikt, a że nikt to wstyd, ciosają kołki na mojej głowie.
        Po drugie pytanie rodziców czy czuję się szczęśliwa jest dla mnie science-
        fiction. Szczęście jest tak dla nich abstrakcyjne, że nie da się tym
        pochwalić. Chwalenie się musi mieć formę mierzalną. Męża da się zmierzyć.
        Podejrzewam, że gdyby nawet ten mąż był zaczętoby mierzyć jego walory umysłowo-
        kieszeniowe. A co niemierzalne to nieważne. Ot, taka życiowa filozofia milionów

        tfu
        • seksuolog Corka za blisko 19.08.03, 08:50
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > Ja nie narzekam na brak mężczyzn w życiu, to rodzice uwiązani tradycją, że
          > albo mąż albo nikt, a że nikt to wstyd, ciosają kołki na mojej głowie.
          > Po drugie pytanie rodziców czy czuję się szczęśliwa jest dla mnie science-
          > fiction. Szczęście jest tak dla nich abstrakcyjne, że nie da się tym
          > pochwalić. Chwalenie się musi mieć formę mierzalną. Męża da się zmierzyć.
          > Podejrzewam, że gdyby nawet ten mąż był zaczętoby mierzyć jego walory
          > umysłowo-kieszeniowe. A co niemierzalne to nieważne. Ot, taka życiowa
          > filozofia milionów
          > tfu

          Jezeli tak jest rzeczywiscie to jedyna metoda jest zwiekszenie dystansu do
          rodzicow, co jest zreszta bardzo natualne dla osoby cwiercwiekowej. Jesli
          rodzice maja tendencje do wtracania sie to nie zakoncza sie one na slubie.

          W takim przypadku mieszkanie z rodzicami lub blisko nich jest po prostu
          psychicznym udreczeniem.

          Zazwyczaj wystarczy przeniesc sie do innej dzielnicy ale w ciezszych
          przypadkach konieczna jest przeprowadzka do innego miasta.
          • Gość: Richelieu* Re: Corka za blisko IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.08.03, 18:18
            seksuolog napisała:


            >
            > Jezeli tak jest rzeczywiscie to jedyna metoda jest zwiekszenie dystansu do
            > rodzicow, co jest zreszta bardzo natualne dla osoby cwiercwiekowej. Jesli
            > rodzice maja tendencje do wtracania sie to nie zakoncza sie one na slubie.
            >
            > W takim przypadku mieszkanie z rodzicami lub blisko nich jest po prostu
            > psychicznym udreczeniem.
            >
            > Zazwyczaj wystarczy przeniesc sie do innej dzielnicy ale w ciezszych
            > przypadkach konieczna jest przeprowadzka do innego miasta.


            a Ziemia jest płaska

            gdybym mogła się wyprowadzić zrobiłabym to dawno, ale mnie nie stać. Ty zaś
            mówisz o wyprowadzce tak lekko jakby było to kupno zapałek w kiosku
            • seksuolog Mieszkanie u kogos 19.08.03, 20:44
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

              > a Ziemia jest płaska
              > gdybym mogła się wyprowadzić zrobiłabym to dawno, ale mnie nie stać. Ty zaś
              > mówisz o wyprowadzce tak lekko jakby było to kupno zapałek w kiosku

              W takim przypadku niestety nie ma zadowalajacego rozwiazania. Byc moze
              najlepsze byloby staranie sie zeby olewac uwagi rodzicow. Mieszkajac
              po ich dachem lepiej nie zaostrzac konfliktow a mozna tez powiedziec ze jesli
              sie mieszka u kogos to trzeba raczej sie dostosowac do jego wybrykow. Bo
              wlasciwie rodzice robia wielka przysluge. Co by bylo gdyby zamiast
              uwag na temat meza kategorycznie zadali zeby sie wyprowadzic? Z tej
              perspektywy uwagi rodzicoa sa w gruncie rzeczy niewinna zabawa.
              • komandos57 Re: Mieszkanie u kogos 19.08.03, 20:50
                Przyjedz do mnie.Utkam ci kacik z azbesta.Bedziesz szczesliwcem.Dodam
                walonki.Przetrwasz nawet atak nuklearny.Co to mieszkanie u kogos?Pierdolisz!
                Tobie jest zle samym ze soba.Pozostaly tylko Tworki.Buziaczki
                • Gość: Richelieu* Re: Mieszkanie u kogos IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.08.03, 22:43
                  komandos57 napisał:

                  > Przyjedz do mnie.Utkam ci kacik z azbesta.Bedziesz szczesliwcem.Dodam
                  > walonki.Przetrwasz nawet atak nuklearny.Co to mieszkanie u kogos?Pierdolisz!
                  > Tobie jest zle samym ze soba.Pozostaly tylko Tworki.Buziaczki


                  jak dla mnie Rybnik jest bliżej
              • Gość: Richelieu* Re: Mieszkanie u kogos IP: *.localdomain / 192.168.0.* 19.08.03, 22:42
                seksuolog napisała:


                > W takim przypadku niestety nie ma zadowalajacego rozwiazania. Byc moze
                > najlepsze byloby staranie sie zeby olewac uwagi rodzicow. Mieszkajac
                > po ich dachem lepiej nie zaostrzac konfliktow a mozna tez powiedziec ze jesli
                > sie mieszka u kogos to trzeba raczej sie dostosowac do jego wybrykow. Bo
                > wlasciwie rodzice robia wielka przysluge. Co by bylo gdyby zamiast
                > uwag na temat meza kategorycznie zadali zeby sie wyprowadzic? Z tej
                > perspektywy uwagi rodzicoa sa w gruncie rzeczy niewinna zabawa.



                niewinna zabawa ;))))) Ty to nazywasz niewinną zabawą? uwagi? to już wolę
                głupoty komandosa
                a idź seksuologu ze swoimi oczywistościami
                • seksuolog Prawda boli ale oczyszcza 20.08.03, 07:59
                  Gość portalu: Richelieu* napisała:
                  > > W takim przypadku niestety nie ma zadowalajacego rozwiazania. Byc moze
                  > > najlepsze byloby staranie sie zeby olewac uwagi rodzicow. Mieszkajac
                  > > po ich dachem lepiej nie zaostrzac konfliktow a mozna tez powiedziec ze je
                  > sli sie mieszka u kogos to trzeba raczej sie dostosowac do jego wybrykow. Bo
                  > > wlasciwie rodzice robia wielka przysluge. Co by bylo gdyby zamiast
                  > > uwag na temat meza kategorycznie zadali zeby sie wyprowadzic? Z tej
                  > > perspektywy uwagi rodzicow sa w gruncie rzeczy niewinna zabawa.
                  > niewinna zabawa ;))))) Ty to nazywasz niewinną zabawą? uwagi? to już wolę
                  > głupoty komandosa a idź seksuologu ze swoimi oczywistościami

                  Niestety tak jest ze prawda czesto jest bolesna. Jednak bez uswiadomienia
                  prawdy niemozliwa jest wlasciwa ocena sytuacji i wnioski. W doradztwie czy
                  terapii ten etap wyciagania prawdy na wierzch nie jest przyjemny ale tak
                  jak z wizyta u stomatologa najpierw trzeba pocierpiec zeby sprawe rozwiazac.

                  Prawda jest taka ze majac 25 lat nie jestes w stanie w pelni usamodzielnic sie.
                  Co wiecej zdaje sie ze traktujesz to jako normalne. Nie chcesz przyjac do
                  wiadomosci ze mieszkajac u kogos musisz byc przygotowana na rozne kompromisy
                  i niewygody. Chcialabyc mieszkac u kogos korzystajac jednoczesnie z pelnego
                  komfortu samodzielnosci. To jest zbyt duze oczekiwanie i raczej nieuprawnione.

                  Pytanie jak dlugo ta sytuacja ma sie ciagnac? Az bedziesz miala 30 lat?
                  40? Az do smierci rodzicow?

                  Wniosek z tego taki ze gdyby zamiast pytac w tradycyjnym wiejskim stylu o to
                  kiedy wyjdziesz za maz twoj ojciec pytal: "Kiedy zamierzasz sie calkowicie
                  usamodzielnic?" - to byloby pytanie jak najbardziej naturalne i uzasadnione.

                  Mozna tutaj tez zapytac: W jakim stopniu jestes samodzielna zyciowo? W jakim
                  stopniu zalezysz od rodzicow? Co robisz w kierunku pelnej samodzielnosci?

                  Takie pytania bola jak dziurawy zab i na dodatek trzeba wiercic ta dziure
                  przed naprawa.
                  • Gość: Richelieu* Re: Prawda boli ale oczyszcza IP: *.localdomain / 192.168.0.* 20.08.03, 17:21
                    seksuolog napisała:

                    > Niestety tak jest ze prawda czesto jest bolesna. Jednak bez uswiadomienia
                    > prawdy niemozliwa jest wlasciwa ocena sytuacji i wnioski. W doradztwie czy
                    > terapii ten etap wyciagania prawdy na wierzch nie jest przyjemny ale tak
                    > jak z wizyta u stomatologa najpierw trzeba pocierpiec zeby sprawe rozwiazac.
                    >
                    > Prawda jest taka ze majac 25 lat nie jestes w stanie w pelni usamodzielnic
                    sie.
                    > Co wiecej zdaje sie ze traktujesz to jako normalne. Nie chcesz przyjac do
                    > wiadomosci ze mieszkajac u kogos musisz byc przygotowana na rozne kompromisy
                    > i niewygody. Chcialabyc mieszkac u kogos korzystajac jednoczesnie z pelnego
                    > komfortu samodzielnosci. To jest zbyt duze oczekiwanie i raczej
                    nieuprawnione.
                    >
                    > Pytanie jak dlugo ta sytuacja ma sie ciagnac? Az bedziesz miala 30 lat?
                    > 40? Az do smierci rodzicow?
                    >
                    > Wniosek z tego taki ze gdyby zamiast pytac w tradycyjnym wiejskim stylu o to
                    > kiedy wyjdziesz za maz twoj ojciec pytal: "Kiedy zamierzasz sie calkowicie
                    > usamodzielnic?" - to byloby pytanie jak najbardziej naturalne i uzasadnione.
                    >
                    > Mozna tutaj tez zapytac: W jakim stopniu jestes samodzielna zyciowo? W jakim
                    > stopniu zalezysz od rodzicow? Co robisz w kierunku pelnej samodzielnosci?
                    >
                    > Takie pytania bola jak dziurawy zab i na dodatek trzeba wiercic ta dziure
                    > przed naprawa.


                    kurde
                    zarabiam na siebie od matury, dokładam do czynszu, płacę niektóre rachunki, a
                    to do moje to nie ma mowy abym prosiła rodziców o zapłacenie. I nieważne, że
                    do kina chodzę raz na rok albo i rzadziej, w pubie liczę grosze a najczęściej
                    chodzę tam gdzie tanio albo w ogóle nie chodzę.
                    a mieszkanie kosztuje co najmniej 50 tysięcy. kup więc gdy na miesiąc zarobisz
                    łącznie ze stypendiami koło 1200-1500. Kiedy opłaci się wszystko co jest do
                    opłacenia to zostaje tyle, że owszem można odkładać, ale dzięki temu
                    odkładaniu mieszkanie będzie można kupić nie w tej dekadzie.

                    terapia, doradztwo. Jakie? Przez fantasmagorie wmawiane pacjentowi? Mieszkając
                    u kogoś jest się skazanym na dziwactwa właściciela, ale na nie mieszkam u
                    kogoś tylko u rodziców i jeszcze płacę za siebie

                    Tradycyjny wiejski styl. tfu. Mieszkam w dużym mieście więc skąd nagle ten
                    tradycyjny wiejski styl w moim otoczeniu? A na wsi sama ciemnota co to córkę
                    lat 20 siłą do ołtarza? boszsz. Durni ludzie są wszędzie, a Ty pakujesz ich
                    tylko do środowiska wiejskiego i do niewykształconych.

                    stereotypy panie seksuologu, a wiesz ile jest prawdy w stereotypach. Tyle ile
                    w stwierdzeniu, że seksuolog to stary obleśny erotoman

                    ps. mnie prawda boli, ale boli moja prawda a nie ta, którą Ty widzisz i
                    uznajesz za moją
                    • seksuolog Cena samodzielnosci 20.08.03, 21:48
                      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                      > kurde
                      > zarabiam na siebie od matury, dokładam do czynszu, płacę niektóre rachunki,
                      >a to do moje to nie ma mowy abym prosiła rodziców o zapłacenie. I nieważne,
                      >że do kina chodzę raz na rok albo i rzadziej, w pubie liczę grosze a
                      >najczęściej chodzę tam gdzie tanio albo w ogóle nie chodzę.

                      Masz za to ++

                      > a mieszkanie kosztuje co najmniej 50 tysięcy. kup więc gdy na miesiąc
                      >zarobisz łącznie ze stypendiami koło 1200-1500. Kiedy opłaci się wszystko co
                      >jest do opłacenia to zostaje tyle, że owszem można odkładać, ale dzięki temu
                      > odkładaniu mieszkanie będzie można kupić nie w tej dekadzie.

                      Stypendiami? Czyli jest tak: masz ambicje wysokiego lotu i godzisz sie na to
                      zeby miec malo pieniedzy. Wobec tego musisz przyjac ze jest w tym niesamowita
                      zasluga rodzicow a wiazace sie z tym problemy sa w porownaniu drobiazgami.

                      > terapia, doradztwo. Jakie? Przez fantasmagorie wmawiane pacjentowi?
                      >Mieszkając u kogoś jest się skazanym na dziwactwa właściciela, ale na nie
                      >mieszkam u kogoś tylko u rodziców i jeszcze płacę za siebie

                      Tak, ale masz juz cwierc wieku a w tym wieku mieszkanie z rodzicami nie jest
                      oczywistoscia nalezna dzieciom i mlodziezy. To ze placisz za siebie to duzy
                      plus. Pozostawaloby w tej sytuacji miec wiecej wyrozumialosci dla rodzicow.

                      > Tradycyjny wiejski styl. tfu. Mieszkam w dużym mieście więc skąd nagle ten
                      > tradycyjny wiejski styl w moim otoczeniu? A na wsi sama ciemnota co to córkę
                      > lat 20 siłą do ołtarza? boszsz. Durni ludzie są wszędzie, a Ty pakujesz ich
                      > tylko do środowiska wiejskiego i do niewykształconych.

                      Mieszkasz w duzym miescie ale skad pochodza twoi rodzice, a nawet dziadkowie?
                      Tradycje kulturowe ciagna sie przez kilka pokolen i nie musza byc zwiazane
                      z poziomem wyksztalcenia. Po prostu wzorce zachowania sa zakorzenione.

                      > stereotypy panie seksuologu, a wiesz ile jest prawdy w stereotypach. Tyle
                      >ile w stwierdzeniu, że seksuolog to stary obleśny erotoman
                      > ps. mnie prawda boli, ale boli moja prawda a nie ta, którą Ty widzisz i
                      > uznajesz za moją

                      Jezeli twoja prawda jest to ze rodzice wtracaja sie w twoje zycie to niestety
                      jest to tylko czesc prawdy. Dalsza czesc prawdy jest taka ze bedac juz w
                      staropnienskim wieku hehe nadal nie jestes w pelni samodzielna a dzieki
                      bezinteresownmeu wpsarciu rodzicow mozesz zajmowac sie jakimis oderwanymi od
                      zycia fanaberiami. Ludzie ktorzy nie maja takich mozliwosci i nie moga po
                      prostu powiedziec ze ich nie stac na samodzielnosc zasuwaja nieprzytomnie.
                      Samodzielnosc i niesamodzielnosc maja swoja cene.
                      • Gość: Richelieu* Re: Cena samodzielnosci IP: *.localdomain / 192.168.0.* 20.08.03, 22:31
                        seksuolog napisała:

                        >> > Stypendiami? Czyli jest tak: masz ambicje wysokiego lotu i godzisz sie
                        na to
                        > zeby miec malo pieniedzy. Wobec tego musisz przyjac ze jest w tym niesamowita
                        > zasluga rodzicow a wiazace sie z tym problemy sa w porownaniu drobiazgami.
                        >


                        ale ja nie mam mało pieniędzy. Kto dziś potrafi zarobić półtora tysiąca będąc
                        jednocześnie studentem 2 kierunków. To, że realizuje moje fanaberie nie
                        przeszkadza w zarabianiu. Mało tego. To, że jeszcze na dziennych dostaję 350
                        naukowego co miesiąc, a na drugich 80% pensji asystenta to bardzo dużo
                        pieniędzy. Oczywiście dużo stosunkowo, bo na mieszkanie nie stać.
                        Jeszcze raz odniosę się do tego co nazywasz drobiazgiem. To nie są dtobiazgi
                        mój oanie, to nawet nie kwalifikuje się do wykroczeń. Jak pan nie wie to się
                        pan nie wypowiada w tak kategoryczny sposób po raz kolejny. Ja przyzwyczaić
                        się mogę do pewnego stopnia.
                        Po drugie wdając się w paragrafy przypadkiem odkryłam, że rodzic ma obowiązek
                        utrzymywać dziecko do 26 r.ż. Stało się to za sprawą koleżanki, która będąc
                        mężatką i mieszkając z rodzicami (sic), studiując dziennie a mąż tylko
                        dorywczo bo nic innego nie mógł znaleźć, sądziła że łatwo dostanie stypendium
                        socjalne. Wynosi ono różnicę między 600zł, a dochodem na osobę w rodzinie.
                        Jeżeli koleżanki rodzinę, czyli ją, jej męża i dziecko utrzymywali rodzice i
                        teściowie, a oni dochody minimalne to stypendium powinno być bardzo duże. I
                        co? I nic, bo powiedziano, że jeżeli mieszkają z rodzicami pod jednym dachem
                        to rodzic ma obowiązek utrzymywać dziecko nawet gdy sam jest już dziadkiem czy
                        babcią. No, chyba że dochód rodziców plus dohcód męża koleżanki podzielony
                        przez liczbę osób był mniejszy od 600zł.



                        > > Tradycyjny wiejski styl. tfu. Mieszkam w dużym mieście więc skąd nagle ten
                        >
                        > > tradycyjny wiejski styl w moim otoczeniu? A na wsi sama ciemnota co to cór
                        > kę
                        > > lat 20 siłą do ołtarza? boszsz. Durni ludzie są wszędzie, a Ty pakujesz ic
                        > h
                        > > tylko do środowiska wiejskiego i do niewykształconych.
                        >
                        > Mieszkasz w duzym miescie ale skad pochodza twoi rodzice, a nawet dziadkowie?
                        > Tradycje kulturowe ciagna sie przez kilka pokolen i nie musza byc zwiazane
                        > z poziomem wyksztalcenia. Po prostu wzorce zachowania sa zakorzenione.
                        >

                        Jezu. zakorzenienie, tradycja, racja. Tylko, że tradycja wydawania córki za
                        mąż była równie popularna w mieście co na wsi. Powtórzę przykład panien z
                        dobrych domów. Słyszał kto aby jej nie wydać?

                        > > stereotypy panie seksuologu, a wiesz ile jest prawdy w stereotypach. Tyle
                        > >ile w stwierdzeniu, że seksuolog to stary obleśny erotoman
                        > > ps. mnie prawda boli, ale boli moja prawda a nie ta, którą Ty widzisz i
                        > > uznajesz za moją
                        >
                        > Jezeli twoja prawda jest to ze rodzice wtracaja sie w twoje zycie to niestety
                        > jest to tylko czesc prawdy. Dalsza czesc prawdy jest taka ze bedac juz w
                        > staropnienskim wieku hehe nadal nie jestes w pelni samodzielna a dzieki
                        > bezinteresownmeu wpsarciu rodzicow mozesz zajmowac sie jakimis oderwanymi od
                        > zycia fanaberiami. Ludzie ktorzy nie maja takich mozliwosci i nie moga po
                        > prostu powiedziec ze ich nie stac na samodzielnosc zasuwaja nieprzytomnie.
                        > Samodzielnosc i niesamodzielnosc maja swoja cene.


                        to ja zasuwam nieprzytomnie na 2,5 etatu, to ja jestem sknera na własne
                        przyjemności, to ja nie kupię sobie nowej kiecki bo trzeba zapłacić za ten
                        kurs, tamtą książkę czy wyjazd szkoleniowy. Prawda, naciski rodziców :ucz się
                        dziecko, ucz, też były. Widać jakie są tego skutki. Dziecko się uczyło, po
                        dyskotekach nie latało, randkowania nie było, bo a nuż dostanie czwórkę z
                        kasówki. A teraz przebudzenie, bo jakto,tyle lat a jeszcze śladu nawet męża?
    • komandos57 Re: pretensje ojca, że córka niezamężna 19.08.03, 19:33
      A mieszkasz w Tworkach?I tam macie nawet KOsciol!!!!!!Juz siebie widze w
      Kosciele w Tworkach.
    • Gość: bukfa Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.lsanca2.dsl-verizon.net 19.08.03, 23:17
      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

      > Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
      > jeszcze ani widu ani słychu o ślubie?

      U mnie bylo odwrotnie - moi rodzice (pracownicy naukowi) zbywali gromkim
      smiechem moje zale ze jestem jeszcze niezamezna i niedzieciata i kazali mi sie
      cieszyc z niezaleznosci dodajac ze jeszcze zdaze sie znudzic zyciem rodzinnym
      i zmienianiem pieluch.
      teraz jestem mezatka i tez nie naciskaja zebym miala dzieci - ktore nota bene
      bardzo miec bym chciala, ale moj maz niestety nie.
      • komandos57 Re: pretensje ojca, że córka niezamężna 19.08.03, 23:25
        Gość portalu: - moi rodzice (pracownicy naukowi)
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        A moi rodzice chodza w walonkach.Ale to nie jest az takie istotne!Ja tez w nich
        chodze.
      • seksuolog Wspolczesna mentalnosc 20.08.03, 08:10
        Gość portalu: bukfa napisał(a):

        > > Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
        > > jeszcze ani widu ani słychu o ślubie?
        >
        > U mnie bylo odwrotnie - moi rodzice (pracownicy naukowi) zbywali gromkim
        > smiechem moje zale ze jestem jeszcze niezamezna i niedzieciata i kazali mi
        > sie cieszyc z niezaleznosci dodajac ze jeszcze zdaze sie znudzic zyciem
        > rodzinnym i zmienianiem pieluch.

        To sa sprawy kulturowe. W tradycjnej kulturze wiejskiej panna musiala wyjsc
        za maz do pewnego wieku. Stad pozostalosci. Oczywiscie we wspolczesnej
        mentalnosci sprawy te traktuje sie inaczej.

        > teraz jestem mezatka i tez nie naciskaja zebym miala dzieci - ktore nota
        > bene bardzo miec bym chciala, ale moj maz niestety nie.

        Tu jest druga strona medalu wspolczesnej mentalnosci. Partnerzy sa takimi
        indywidualistami ze nie maja ochoty na nic co mogloby wplywac na ich poziom
        samozadowolenia. Potencjalnie jest to o wiele bardziej nieprzyjemne dla
        twojego zycia. Na pewno najgorszym rozwiazaniem jest chowanie glowy w piasek
        i odwlekanie w nadziei ze cos sie zmieni. Trzeba to omowic z partnerem w
        radykalny sposob tak by zadeklarowal sie jednoznacznie: Czy w ogole chce miec
        dzeci? Jesli tak to nie przyjmowac do wiadomosci zeby czekac az bedzie lepiej
        tylko zabrac sie do sprawy od razu. A jesli nie - decyzja nalezy do ciebie.
        • Gość: Richelieu* Re: Wspolczesna mentalnosc IP: *.localdomain / 192.168.0.* 20.08.03, 17:02
          seksuolog napisała:

          > Gość portalu: bukfa napisał(a):
          >
          > > > Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
          > > > jeszcze ani widu ani słychu o ślubie?
          > >
          > > U mnie bylo odwrotnie - moi rodzice (pracownicy naukowi) zbywali gromkim
          > > smiechem moje zale ze jestem jeszcze niezamezna i niedzieciata i kazali mi
          >
          > > sie cieszyc z niezaleznosci dodajac ze jeszcze zdaze sie znudzic zyciem
          > > rodzinnym i zmienianiem pieluch.
          >
          > To sa sprawy kulturowe. W tradycjnej kulturze wiejskiej panna musiala wyjsc
          > za maz do pewnego wieku. Stad pozostalosci. Oczywiscie we wspolczesnej
          > mentalnosci sprawy te traktuje sie inaczej.
          >
          >


          tylko wiejskiej? ejże. już widzę tych rodziców panien z dobrych domów, którzy
          śmiechem zbywają żale córki bo ta niezamężna. wszyscy mają dokładnie takie
          sano fiksum durdum tylko w różny sposób to okazują, choć czy aż tak różny?
      • Gość: Richelieu* Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.localdomain / 192.168.0.* 20.08.03, 17:08
        Gość portalu: bukfa napisał(a):

        > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
        >
        > > Więc pytanie, czy Wasi ojcowie też mieli pretensje bo Wy tyle lat, a
        > > jeszcze ani widu ani słychu o ślubie?
        >
        > U mnie bylo odwrotnie - moi rodzice (pracownicy naukowi) zbywali gromkim
        > smiechem moje zale ze jestem jeszcze niezamezna i niedzieciata i kazali mi
        sie
        > cieszyc z niezaleznosci dodajac ze jeszcze zdaze sie znudzic zyciem
        rodzinnym
        > i zmienianiem pieluch.
        > teraz jestem mezatka i tez nie naciskaja zebym miala dzieci - ktore nota
        bene
        > bardzo miec bym chciala, ale moj maz niestety nie.


        a moi rodzice to pracownicy fizyczni z wykształceniem zasadniczym zawodowym,
        o. A pracownikiem naukowym jestem ja.
        po drugie szkoła nie ma w stosunku do przekonanniemalże nic do rzeczy, są
        ludzie `co ludzie powiedzą` i wykształceni i niewykształceni. Ty mówisz o
        przekonaniach tak jakby rozsądek był udziałem wyłącznie prof.de hab
        • seksuolog Wiecej zrozumienia 20.08.03, 22:00
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > a moi rodzice to pracownicy fizyczni z wykształceniem zasadniczym zawodowym,
          > o. A pracownikiem naukowym jestem ja.
          > po drugie szkoła nie ma w stosunku do przekonanniemalże nic do rzeczy, są
          > ludzie `co ludzie powiedzą` i wykształceni i niewykształceni. Ty mówisz o
          > przekonaniach tak jakby rozsądek był udziałem wyłącznie prof.de hab

          Nooo, jesli sie jeszcze okaze ze rodzice maja w zyciorysie zwiazki z
          tradycyjnym srodowiskiem wiejskim to ich zachowanie jest jak najbardziej
          naturalne i pracownik naukowy nie powinien miec trudnosci ze zrozumieniem tego.
          Korelacja tradycyjnych wzorcow zachowan z poziomem wyksztalcenia i
          i pochodzeniem jest przeciez bardzo wysoka.

          Od ciebie mozna by wiec smialo wymagac wiekszego zrozumienia uwarunkowan
          sytuacji i postawy wyrozumialej niz od rodzicow. Tym bardziej ze realizujesz
          swoje fantazje dzieki rodzicom akceptujacym twoja niesamodzielnosc.
          • Gość: Bimbo Re: Wiecej zrozumienia IP: *.prodigy.net.mx 21.08.03, 00:07
            Richelieu
            Mysle, ze twoim najwiekszym problemem ze znalezieniem pokrewnej tobie duszy
            jest ta przekorna postawa jaka ukazujesz w rozmowie ze wszystkimi uczestnikami
            tego watku. Nie chce byc wredna, ale chyba twój charakter w ogromnym stopniu
            jest winny temu. Jak mozesz pytac o porade, tudziez opinie, z góry zastrzegajac
            lub ograniczajac odpowiedzi.

            Drugim problemem jest, nie zdanie sobie sprawy z tego, czego naprawde chcesz w
            zyciu (znów bolesne to jest). Narzekasz, ze nie masz pieniedzy, ze nie mozesz
            pozwolic sobie na mieszkanie, na Pub, czy jakas tam inna impreze, ale pienisz
            sie, jak ktos ci o tym wspomina. Taki sam kompleks masz na poziomie
            wykszalcenia.
            Po pierwsze: Jesli myslisz, ze 25 lat to za wiele ja na panienke, a twoi
            rodzice mówia ze powinnas miec meza, to chyba nie jest tak za duza róznica w
            opini miedzy wami.

            Po drugie: wyksztalcenie na nic nie pomoze w znalezieniu twojej polówki, jako
            ze najpierw musialabys zanalizowac wlasny charakter i "dac sie" sobie samej
            zmienic. Z tego co wpisujesz tutaj, mam pewne wrazenie, ze jestes juz troche
            zgorzkniala, a to jest znak zlego samopoczucia, co jest takze mozliwe poprawic,
            jesli tylko sie chce.

            Podsumowujac: Mysle, ze jest bardzo trudno zmienic opinie rodziców na temat
            zamazpójscia, i raczej poradzilabym zmienic stosunek do otoczenia, bez zadnej
            wrednosci zawartej w poradzie, jakze zmieniajac charakter i podejscie do
            swiata, wiele mozna uzyskac.

            Tak nawiasem, w moim przypadku, ojciec takze pytal o zmiane mojego stanu
            cywilnego, choc mieszkalam z dala od niego. Chyba starzejac sie, marzyl o
            wnukach i poczuciu przetrwalosci jako rodzina w przestrzeni czasu, jako ze
            podczas wojny nikt z jego rodziny nie przezyl, ale to jest inna historia.

            Pozdrawiam serdecznie i bez urazy prosze.
    • Gość: ryb Re: pretensje ojca, że córka niezamężna IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 20.08.03, 23:10
      Mysle ze tak naprawde to nie chodzi o pretensje. Ciebie to tak samo meczy, jak
      Twojego ojca. Dlatego tak reagujesz. I wcale Ci sie nie dziwie...


      ryb
      • komandos57 Re: pretensje ojca, że córka niezamężna 21.08.03, 00:09
        Tak,tak,tak,tak.Ryba.Masz racje.Tak.Wszyscy klaszcza.Hop,hop,hop
Pełna wersja