problem z zajściem w ciążę

31.01.08, 07:51
jestem w 6 miesiącu ciąży i bardzo sie z tego cieszę, ale mam bardzo
bliską koleżankę która juz od dawna stara sie o dzidziusia i jakoś
sie nie udaje, nie powiódł sie już kolejny zabieg inseminacji, nie
wiem jak mam sie w stosunku do niej zachowywać - ja z ładnym
rosnącym brzuszkiem a ona .... niedługo urodzę i obawiam sie że
jeśli jej się nie uda zajść w ciąże to mogą sie pogorszyć nasze
stosunki, już nawet łapię sie na tym że nie chcę jej za bardzo
wchodzić w oczy i sprawiać przykrości swoim stanem, przyjaźnimi sie
od dawna i chciałabym jej jakoś pomóc ale nie bardzo wiem jak,
podtrzymuję ją na duchu ale co więcej? a jak urodzę dziecko?- jak
dalej będzie wyglądała nasza przyjaźń? moze cos mi poradzicie-będę
wdzięczna
    • gocha033 Re: problem z zajściem w ciążę 31.01.08, 08:06
      Nic ci nie poradzimy, gdyz nic poza pocieszaniem zrobic dla
      kolezanki nie mozesz. Zajmuj sie raczej swoim dzieckiem, a nie nia.
      To ona sama musi sobie psychicznie z tym problemem poradzic, z
      zazdroscia wobec Ciebie i Twojego dziekca, ktora moze (ale nie musi)
      sie pojawic.
    • wiu Re: problem z zajściem w ciążę 31.01.08, 11:05
      To problem stary jak świat... jak poradzić sobie ze szczęściem
      innych w sytuacji, kiedy sami jesteśmy dotkliwie nieszczęśliwi...

      Ja jestem właśnie taką "zazdrośnicą". Już 8 rok staramy się z mężem
      o dziecko, 3 razy poroniłam we wczesnej ciązy, nigdy nie zaznałam
      tego jak to jest mieć taki "ładny rosnący brzuszek". Tymczasem
      znajomi powoli dorabiają się drugich dzieci, a w pracy już druga
      koleżanka jest w ciąży. Stąd wiem, jak może się czuć twoja
      koleżanka. Ona czuje się gorsza, wybrakowana biologicznie, być może
      w głębi ducha wątpi, czy zasługuje na to błogosławieństwo. Zapewniam
      cię, że to nie bułka z masłem, tak co dzień obserwować szczęśliwą
      przyszłą mamusię, kiedy samemu jest sie tak tego spragnionym.

      Lepiej sobie z tym radzą ludzie łagodnego usposobienia, zrównoważeni
      wewnętrznie. Gorzej, jeśli ktoś ma impulsywną naturę.. Czas pomaga.
      I częstotliwość "ciąż w otoczeniu". W końcu człowiek się hartuje. I -
      może to brzydko zabrzmi - ale obserwacja przemęczonych świeżo
      upieczonych rodziców też. Człowiek zaczyna rozumieć, że ciąża to nie
      żadna nieskazitelna, nadzwyczana manna z nieba, tylko normalne,
      fizjologiczne a do tego złożone zjawisko. Ciąże zdarzały się w
      naszym otoczeniu, zdarzają się i jeszcze wiele razy będą się
      zdarzać. Jeśli "my mamy problem", trudno. Być może jest nam pisana
      inna ścieżka życiowa, niemniej wartościowa od "standartowej".
      Jeszcze jakiś czas będziemy próbowac, potem zrezygnujemy. Lepiej
      zawczasu to zrozumieć i uspokoić się.

      Z czasem człowiek uczy się przechodzić nad przypadkami ciąż u
      koleżanek i znajomych "do porządku dziennego". No i uczy się
      przyjmować podejście, że "w ciążę tez zachodza ludzie" i ci ludzie
      reagują naturalnym podnieceniem i ...tez mają prawo do szczęścia. Do
      wyrażania tego szczęścia. Trzeba sobie mówić, że to jest ich życie,
      my nie chodzimy w ich butach, stąd tak do końca nie wiemy, czy
      chcielibyśmy znaleźc się na ich miejscu. Dzieki opóźnionemu
      rodzicielstwu zapewne jest nam dane trochę więcej wolności, więcej
      czasu "dla związku" i dla siebie. Możemy się rozwijać. Zapewne też
      jesteśmy w lepszej sytuacji finansowej. A jeśli nasz związek jest
      akurat "wątpliwy", mamy wciąż czas aby się wycofać - gdy pojawia się
      dziecko, na rozstaniu cierpi dodatkowa i niewinna istota.

      Takie rozmyślania mozna snuc jeszcze długo...

      Jeśli moge ci coś poradzić jako "osoba z tej drugiej strony
      barykady", to staraj się zachowywac naturalnie. Nie unikaj
      koleżanki. Nie gryź się w język, kiedy akurat radośnie przeżywasz
      jakies ciązowe wydarzenie, ale i nie przesadzaj. Podaj tą informację
      spokojnie. Nie skupiaj się tylko na swoim stanie, zauważaj tez swoją
      koleżankę. Nie "odcinaj" jej tylko dlatego, że ty przeskoczyłaś
      w "szczęśliwą sferę" a ona nie. Nie wykluczaj jej. Nie zmieniaj
      nagle waszej znajomości tylko dlatego, że masz teraz coś innego na
      głowie. W pewnym sensie ona bardzo chce mieć swój udział w tym co ty
      przeżywasz. Na pewno cię bacznie obserwuje, podziwia twoje bujne
      kształty. Jest ciekawa, "jak to jest". Daj jej po prostu poznać, że
      to naturalny, normalny stan. I że ty masz swoje radości a ona swoje.
      Szkoda było by stracić dobra przyjaciółkę. W nadchodzącym "Wielkim
      Czasie" może ci być bardzo potrzebna... Myślę, że przyznaj jej tez
      prawo do okresowych "humorów" - nie wchodź wtedy "z butami" w jej
      depresję, ale możliwie najbardziej naturalnie i mimochodem spróbuj
      rozbroić ta chodzącą bombę. Jeśli dobrze się znacie, na pewno jakies
      sposoby przychodza ci do głowy.

      A najważniejsze: WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.

      I gratulacje!!!
      • szarylemur zazdrosc? 01.02.08, 04:18
        mysle ze twoje slowa mozna odniesc dalej, do kazdej przyjazni, w ktorej pojawia
        sie zazdrosc, poczucie krzywdy, niepewnosc co do tego jak sie zachowac; gdzie
        jakis sukces zaczyna dzielic.
        bardzo fajnie napisane :)
    • asidoo Re: problem z zajściem w ciążę 31.01.08, 11:54
      Jeszcze nie urodziłaś, więc módl się o dobre zakończenie ciąży. Ja do ostatnich
      dni martwiłam się, czy dziecko będzie zdrowe, przeżyje poród itp.
      Koleżankę traktuj jak dotychczas. Jej niepłodnośc to ani twoja wina ani sprawa.
      • wiu Re: problem z zajściem w ciążę 31.01.08, 12:34
        Asidoo,

        ale nie zyjemy na samontej wyspie, tym bardziej w pracy, w której
        spędzamy dużą część dnia. Dodatkowo, jeśli te dwie dziewczyny się
        przyjaźniły, to nie moga tak po prostu "wypiąć się na siebie" tylko
        dlatego, że jednej się udało, a druga ma problem, bo "to nie moaj
        wina ani sprawa". Słyszałaś może kiedyś o integracji...? Np.
        kulturowej, albo osób niepełnosprawnych..?

        To oczywiste, że nie ma tu mowy o jakiejkolwiek winie. To oczywiste,
        że trzeba żyć własnym życiem, ale NIE TYLKO własnym życiem przecież.

        Przyjmuję, że chciałaś obronić założycielkę tego wątku przed
        niesłusznym poczuciem winy czy milczącym atakiem ze strony jej
        niepłodnej koleżanki... Wydaje mi się jednak, że zbytnio
        się "odcięłaś".

        Czy niepłodnośc owej koleżanki to "jej sprawa" czy nie, to zależy od
        panujących między nimi stosunków. Ale chyba tu chodziło o przyjaźń,
        prawda?
        • asidoo Re: problem z zajściem w ciążę 31.01.08, 19:02
          Nie zrozumiałas mnie. Napisałam, żeby koleżankę traktowała jak dotychczas, ale
          nie zawracała sobie głowy jej problemem z zajściem w ciążę, bo to nie jej sprawa.
    • spinline Re: I czego ci ta kolezanka zazdrosci? 31.01.08, 20:22
      Moze ci sie tak tylko wydaje,ze ci ludzie zazdroszcza.

      Sama nie wiesz co ciebie jeszcze czeka.
      Dziecko ludzi nie uszczesliwia.
      • asidoo Re: I czego ci ta kolezanka zazdrosci? 31.01.08, 21:40
        Dlaczego nie uszczęśliwia. Ja jestem zachwycona, że mam dziecko. Uszczęśliwiło
        mnie, choc w to wątpiłam.
Pełna wersja