jestem toksyczna

21.08.03, 13:26
Ostatnio przeczytalam artykul, ktory polecila tu na forum Malwina, o
toksycznych zwiazkach i partnerach.
Niestety u mnie w zwiazku tez nie jest dobrze, ale to ja jestem ta toksyczna,
a nie moj mezczyzna.
Czasami dochodzi do tak absurdalnych awantur, ze pozniej jak o nich pomysle
to az mi wstyd.
Jestem zazdrosna, podejrzliwa, obrazam sie jak wychodzi z kolega na piwo (bo
przeciez powinien ze mna spedzac czas, jesli go ma troche, bo miewa duzo
pracy). Robie niepotrzebnie awantury. Nie mieszkamy razem, wiec nie widzimy
sie przez pare dni.
Pozniej ustalamy, ze tym razem juz bedzie ok, ze nie bede sie tak zachowywac
itd... Ale po jakims czasie (srednio co miesiac) znowu jest jakas wielka
awantura.
Mnie to meczy, w dodatku jak on sie nie odzywa do mnie to chodze jak struta,
nie jestem w stanie niczym sie zajac. Po prostu mnie to wykancza.
WIem, ze to moja wina i ze to ja powinnam sie zmienic.
A moze wina lezy gdzies po srodku?
Ja mam toksyczna matke, i widze jak zaczynam sie zachowywac tak jak ona.
Strasznie trudno sie odciac od wzorcow jakie mielismy, prawda?
On z kolej jest o 10 lat starszy, jest po rozwodzie, ma 10 letnie dziecko,
prowadzil dosc rozwiazly tryb zycia zanim mnie nie poznal.
I chociaz teraz nie mam mu niczego do zarzucenia, to ciagle czego swyszukuje,
ciagle sie czegos czepiam, i chyba mu nie ufam.
Bardzo bym to chciala zmienic, bo go rowniez kocham. I dlatego sie
zastanawiam czy to tylko ja powinnam nad soba popracowac czy on moze tez?
DOdam tez, ze mam dla mnie strasznie malo czasu, w srodku tygodnia ze 2 godz
dziennnie, i to nie codziennie, podczas ktorych nawet sie nie da z nim
porozmawiac, bo jest potwornie zmeczony.
Zostaja niedziele (bo w sob tez pracuje) z ktorych 70% czasu przesypia.
Napisalam strasznie chaotycznie i dlugo, ale mam nadzieje, ze zrozumiecie o
co mi chodzi i napiszecie cos co mnie popchnie do wyrwania sie z tego kregu.
PS Jestesmy ze soba ponad rok.
    • ariel23 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 14:17
      Moze wybierz sie do jakiegos psychologa. Albo razem idzcie na terapie dla par???
    • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 16:01
      Czy ktoś Ci powiedział, że jesteś toksyczna, czy "sama" ( pod wpływem innych
      osób) sobie to wmówiłaś.
      To, jak układa sie zwiazek nie zależy tylko i wyłącznie od jednej strony.
      Przypuszczam, że na Twoje zachowanie ma wpływ to co robi, mówi i jak się
      zachowuje Twój partner.
      Piszesz, że jesteś zazdrosna, podejrzliwa, nie ufasz itp. - byc może, że Twój
      parner dał Ci powody (np. swoimi słowami lub czynami) do takiego zachowania.
      Nie jestem wcale przekonana, po tym co napisałaś, że to Twoja wina. A jeżeli
      jest tak jak piszę, że to on ma wpływ i powoduje takie, a nie inne nastroje u
      Ciebie to nie powinnaś obwiniać siebie.


      • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 16:08
        Nikt mi jeszcze nie powiedzial, ze jestem toksyczna, to sa moje wnioski.
        Nie wiem czy wczesniej napisalam, ze tak naprawde to moj partner nie dal mi
        powodu do tego,zeby mu nie ufac itd, ale chyba troche jestem za bardzo
        obciazona jego przeszloscia, tz on ja ma, a ja jestem w miare bez przejsc. I
        chyba latwiej sie dogadac 2 osobom, ktore maja za soba nieudane malzenstwo, niz
        komus kto dopiero co wkroczyl w doroslosc i kims kto juz wiele przezyl....

        Czy mozliwe jest to, ze jestem po prostu za bardzo obarczona jego przeszloscia
        (w sensie, ze za duzo o tym mysle)?
        • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 16:19

          To zależy od tego jaka to była przeszłośc?
          Jeżeli Twój facet jest w porządku i jest Ci z nim dobrze to nie masz czym się
          przejmować. A jeżeli dużo myślisz tzn. że coś Ci nie daje spokoku. Zlokalizuj
          to coś i postaraj sonie uświadomić, czy jesteś w stanie z tym czymś być z nmi
          szczęśliwa. Jeśli tak - to do przodu i nigdy nie wmawiaj sonie,że jesteś
          toksyczna, jeżeli nie masz do tego podstaw. Pozdrawiam. Asma
          • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 16:31
            asma1 napisała:

            >
            > To zależy od tego jaka to była przeszłośc?

            Jego przeszlosc nie byla najlepsza. Zdradzal swoja zone a pozniej jak sie
            rozstali to nie zyl w celibacie.
            Jesli zaczynam ten temat, ze boje sie ze mnie to tez czeka, to jest awantura
            (albo prawie) jak ja w ogole tak moge mowic. No i przez chwile sobie mysle, ze
            rzeczywiscie jestem glupia, ze on jest wobec mnie w porzadku itd. ALe za jakis
            czas znowu powracaja watpliwosci. I przez to ze boje sie znowu zaczynac ten
            temat, zaczynam sie frustrowac i zaczynam czepiac sie malo istotnych rzeczy.
            Kocham go i bardzo chce utrzymac ten zwiazek.
            Ale to zaczyna byc meczace dla niego (i chyba przede wszystkim dla mnie tez)
            • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 16:48
              Bardzo Ci współczuję, że tak się zadręczasz.
              Niektórzy ludzie twierdzą, że jak człowiek jest młody to musi się wyszaleć, aby
              na stare lata głupoty nie przychodziły mu do głowy. Słyszałam taką opinię od
              moich kumpli w pracy, tak że byc może u facetów tak to już jest.
              Co do zdrady natomiast, to już jest sprawa poważna. I pamietaj żadne zapytania
              z Twojej strony (że boisz się że Ciebie też to czeka) nie zdadzą egzaminu. No
              bo co Ci koleś ma powiedzieć: że tak, owszem za pól roku Cie zdradzi? Nie bądź
              naiwna, nie powie Ci tego. Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest tu czas.
              Poczekaj, poobserwuj - co robi, jak robi, co myśli. Wiem, że w tej całej
              sprawie ważne są również Twoje uczucia, ale powiem Ci z własnego doświadczenia,
              że nie warto się poświęcać dla faceta, jeżeli nie jesteś pewna, że będzie Ci z
              nim dobrze, że nigdy Cie nie zawiedzie.......



              > Jesli zaczynam ten temat, ze boje sie ze mnie to tez czeka, to jest awantura
              > (albo prawie) jak ja w ogole tak moge mowic. No i przez chwile sobie mysle,
              ze
              > rzeczywiscie jestem glupia, ze on jest wobec mnie w porzadku itd. ALe za
              jakis
              > czas znowu powracaja watpliwosci. I przez to ze boje sie znowu zaczynac ten
              > temat, zaczynam sie frustrowac i zaczynam czepiac sie malo istotnych rzeczy.
              > Kocham go i bardzo chce utrzymac ten zwiazek.
              > Ale to zaczyna byc meczace dla niego (i chyba przede wszystkim dla mnie tez)
              • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 16:52
                asma1 napisała:

                Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest tu czas.
                > Poczekaj, poobserwuj - co robi, jak robi, co myśli. Wiem, że w tej całej
                > sprawie ważne są również Twoje uczucia, ale powiem Ci z własnego
                doświadczenia,
                >
                > że nie warto się poświęcać dla faceta, jeżeli nie jesteś pewna, że będzie Ci
                z
                > nim dobrze, że nigdy Cie nie zawiedzie.......

                Moze rzeczywiscie powinnam czekac i obserwowac, ale juz cos jest nie w porzadku
                skoro taki awantury a pozniej ciche dni pojawiaja sie tak regularnie.
                A to czy bedzie mi z nim dobrze i czy nigdy mnie nie zawiedzie.... czy mozna
                byc pewnym takich rzeczy na 100%?
                • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:00

                  Moze rzeczywiscie powinnam czekac i obserwowac, ale juz cos jest nie w porzadku
                  >
                  > skoro taki awantury a pozniej ciche dni pojawiaja sie tak regularnie.
                  > A to czy bedzie mi z nim dobrze i czy nigdy mnie nie zawiedzie.... czy mozna
                  > byc pewnym takich rzeczy na 100%?
                  Nie można.
                  Ale sama pewnie wiesz, z własnego doświadczenia, że jedną osobe lubi się
                  bardziej,niz inną, że do jednego człowieka masz większe zufanie niz do innego.
                  Niektóre cechy człowieka można wyczuć już po krótkiej rozmowie inne nie -
                  dlatego też doradzam czas, poza tym koleś może się dyskretnie maskować.
                  A tak nawiasem mówiąc to ustal, tak dla siebie samej, czy nie warto zakończyc
                  tej znajomości. Wiem, że będzie bolało, ale pomyśl sobie czy teraz nie będzie
                  mniej bolało, niż gdyby miał Cie za kilka lat zostawić np. dla innej. To jest
                  oczywiście moje gdybanie.
                  • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:04


                    > A tak nawiasem mówiąc to ustal, tak dla siebie samej, czy nie warto zakończyc
                    > tej znajomości. Wiem, że będzie bolało, ale pomyśl sobie czy teraz nie będzie
                    > mniej bolało, niż gdyby miał Cie za kilka lat zostawić np. dla innej. To jest
                    > oczywiście moje gdybanie.


                    Ostatnio coraz czesciej zaczynam myslec co by bylo gdybysmy sie rozstali. I
                    chyba nie znioslabym tego. Za bardzo mi zalezy. A moze sie boje tego, ze
                    zostane sama i znowu bardzo dlugo bede sama? Moze mnie tylko strach przed
                    samotnoscia przy nim trzyma?
                    Jakie to wszystko jest skomplikowane.............
                    • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:25
                      > Ostatnio coraz czesciej zaczynam myslec co by bylo gdybysmy sie rozstali. I
                      > chyba nie znioslabym tego. Za bardzo mi zalezy. A moze sie boje tego, ze
                      > zostane sama i znowu bardzo dlugo bede sama? Moze mnie tylko strach przed
                      > samotnoscia przy nim trzyma?
                      > Jakie to wszystko jest skomplikowane.............

                      Człowiek jest w stanie znieść dużo i znosi. A wcześniej nawet by nie
                      przypuszczał, że może przeżyć taką czy inną sytuacje.
                      A że Ci zależy to dobrze, człowiekowi powinno na kimś lub na czymś zależeć.
                      Tylko zastanów sie czy zależy Ci na TYM facecie, czy w ogóle na facecie.
                      Oczywiście jest to skomplikowane, całe życie to sztuka wyborów, ważne by wybrać
                      dobrze lub wycofac sie tak szybko jak sie to da, gdy wybierze się źle.
                      Trudne?.... Bardzo, ale to bardzo trudne.
                      Wiesz co Ty nie jesteś toksyczna tylko nieszczęśliwa.
                      • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:31

                        > Wiesz co Ty nie jesteś toksyczna tylko nieszczęśliwa.

                        Wiesz co? Ty chyba masz racje.... I przez to ze nie jest mi dobrze, zatruwam
                        zycie innym (czyli mojemu facetowi)
                        • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:35

                          > Wiesz co? Ty chyba masz racje.... I przez to ze nie jest mi dobrze, zatruwam
                          > zycie innym (czyli mojemu facetowi)

                          No właśnie to takie zamkniete koło.
                          • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:39
                            asma1 napisała:

                            >
                            > > Wiesz co? Ty chyba masz racje.... I przez to ze nie jest mi dobrze, zatruw
                            > am
                            > > zycie innym (czyli mojemu facetowi)
                            >
                            > No właśnie to takie zamkniete koło.

                            No wlasnie. I czuje ise z tym okropnie. Bo ranie faceta, ktory mnie kocha i
                            ktory daje z siebie naprawde duzo zebym byla szczesliwa. Ale chyba nie
                            potrafie tego docenic.
                            Czy w ogole mozliwe jest by kogos mocno kochac i nie byc z nim szczesliwym?
                            Asmo, dziekuje Ci za zainteresowanie moim problemem.

                            • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 17:56
                              > No wlasnie. I czuje ise z tym okropnie. Bo ranie faceta, ktory mnie kocha i
                              > ktory daje z siebie naprawde duzo zebym byla szczesliwa. Ale chyba nie
                              > potrafie tego docenic.
                              Ustalmy fakty. Facet coś Ci daje, abyś była szczęśliwa, z drugiej strony jednak
                              robi coś co Cię wkurza. Jedno coś (to co Ci daje) i drugie coś ( to czym Cie
                              wkurza) ma swoją istotność i pewna wagę dla Ciebie. Musisz zrobić rachunek
                              zysków i strat, czyli porównać jedno coś z drugim i uświadomić sobie czy wyszła
                              strata czy zysk.
                              Moja rada: Na ogól tak jest, że kobiety bardziej emocjonalnie przeżywaja pewne
                              sytuacje niz faceci, ale czy mogłabyś sie bardziej zainteresować sobą, a nie
                              nim, czy możesz mi wyjaśnić dlaczego ty tak bardzo się przejmujesz tym że
                              ranisz faceta, a nie dociera do ciebie to że on Cie też rani, może nawet
                              mocniej, poza tym piszesz, że chyba nie potrafisz docenic tego co on dla Ciebie
                              robi, a czy on potrafi docenić to co Ty robisz dla niego?

                              > Czy w ogole mozliwe jest by kogos mocno kochac i nie byc z nim szczesliwym?
                              Wbrew pozorom jest to możliwe.

                              • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 18:01

                                > Moja rada: Na ogól tak jest, że kobiety bardziej emocjonalnie przeżywaja
                                pewne
                                > sytuacje niz faceci, ale czy mogłabyś sie bardziej zainteresować sobą, a nie
                                > nim, czy możesz mi wyjaśnić dlaczego ty tak bardzo się przejmujesz tym że
                                > ranisz faceta, a nie dociera do ciebie to że on Cie też rani, może nawet
                                > mocniej, poza tym piszesz, że chyba nie potrafisz docenic tego co on dla
                                Ciebie
                                > robi, a czy on potrafi docenić to co Ty robisz dla niego?

                                No wlasnie on potrafi docenic, a ja nie. On mnie rani i robi przykrosc w taki
                                sposob, ze jak mnie prosi zebym podala przyklad, to w koncu jak go podam, to mi
                                wybija to z glowy roznymi argumentami, ktore sa w pewien sposob sluszne, ale to
                                nie znaczy ze moje tez nie sa dobre.
                                Jakos jestem strasznie zaplatana w tym wszystkim i naprawde musze duzo rzeczy
                                przemyslec i sobie poukladac w glowie..........


                                >
                                > > Czy w ogole mozliwe jest by kogos mocno kochac i nie byc z nim szczesliwym
                                > ?
                                > Wbrew pozorom jest to możliwe.
                                >
                                • asma1 Re: jestem toksyczna 21.08.03, 18:10

                                  > No wlasnie on potrafi docenic, a ja nie. On mnie rani i robi przykrosc w taki
                                  > sposob, ze jak mnie prosi zebym podala przyklad, to w koncu jak go podam, to
                                  mi

                                  Dziewczyno, opamiętaj sie. Facet po prostu cokolwiek by się stało będzie sobie
                                  przetwarzał cała sytuacje na swoją korzyść, jego argumenty są słuszne i już.
                                  Jęzeli nie jest to tajemnica to powiedz w jakiż to sposób on cię potrafi
                                  docenić.
                                  PS sorry ale przez ok. 2 godz. mnie nie będzie, a potem już wracam na forum Pa.
                                  • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 22.08.03, 10:56
                                    asma1 napisała:

                                    > Dziewczyno, opamiętaj sie. Facet po prostu cokolwiek by się stało będzie
                                    sobie
                                    > przetwarzał cała sytuacje na swoją korzyść, jego argumenty są słuszne i już.
                                    > Jęzeli nie jest to tajemnica to powiedz w jakiż to sposób on cię potrafi
                                    > docenić.

                                    Wlasciwie to trudno mi odpowiedziec na to pytanie. Docenia mnie tak samo jak ja
                                    jego (tzn w codziennych sytuacjach, chodzi o drobiazgi).
                                    A dzis rano przez tel powiedzial mi, ze sie zastanaiwa nad tym zeby ze mna
                                    zerwac, bo juz tak dalej nie moze. MOze wieczorem sie spotkamy ipogadamy, i
                                    wlasnie zastanawiam sie jakis argumentow uzyc, i co powiedziec, zeby on tez
                                    dostrzegl swoje zachowanie...
                                    • asma1 Re: jestem toksyczna 22.08.03, 12:42
                                      Być może, że on dostrzega to, że jest wobec Ciebie nie w porządku, ale nie chce
                                      zmieniać swojego zachowania. Być może jest i tak, że wcale nie dostrzega, że
                                      robi coś źle, a wręcz przeciwnie jest przekonany na 100% że wszystko jest OK.
                                      Jeżeli bardzo zależy Ci na tej znajomości to wydaje mi sie ,że musisz spróbować
                                      ( o ile to możliwe ) skorygować swoje zachowanie, po prostu zaakceptować faceta
                                      takim jaki jest i nie denerwować się , nie krzyczeć, nie robić awantur. Jest to
                                      trudne ale w zamian masz jego, a przecież na nim Ci zależy. Czasami można
                                      zrezygnować, z czegos w zamian za coś - byle nie byłoby to coś ponad Twoje
                                      siły. Drugie rozwiazanie to związać się z facetem, który będzi Ci pasował-
                                      takiego, którego będziesz akceptowała, szanowała, podziwiała, będziesz przy nim
                                      spokojna, szczęśliwa itp.
                                      • toksyczna4 Re: jestem toksyczna 22.08.03, 12:51
                                        asma1 napisała:

                                        > Być może, że on dostrzega to, że jest wobec Ciebie nie w porządku, ale nie
                                        chce
                                        >
                                        > zmieniać swojego zachowania. Być może jest i tak, że wcale nie dostrzega, że
                                        > robi coś źle, a wręcz przeciwnie jest przekonany na 100% że wszystko jest OK.


                                        Rozumiem, ale najgorsze jest to, ze ja nie potrafie nazwac tego co on robi zle.
                                        Gdy mnie prosi o jakis przyklad to ja glupieje i niewiem co odp. I wtedy sie
                                        zawstydzam, ze jak ja moglam mu postawic taki zarzut....
                                        Mysle o tym zeby pojsc do jakiegos terapeuty. Chce wiedziec czy to ze mna jest
                                        cos nie tak czy moze wina lezy tez po jego stronie...
                                        • asma1 Re: jestem toksyczna 22.08.03, 13:28
                                          Jeżeli masz potrzebę skonsultowania swoich przemyśleń z psychologiem to idź.
                                          Czasami, gdy człowiek sam sobie nie radzi potrzebne jest, aby ktos kto patrzy z
                                          boku bez emocji ocenił sytuacje i coś podpowiedział. Nie oczekuj jednak, że
                                          ktos podejmie jakąkolwiek decyzję za Ciebie, ale wskazówki też są potrzebne.
      • toksyczna4 jeszcze jedno.... 21.08.03, 16:11
        asma1 napisała:

        A jeżeli
        > jest tak jak piszę, że to on ma wpływ i powoduje takie, a nie inne nastroje u
        > Ciebie to nie powinnaś obwiniać siebie.

        Zalozmy, ze to nie moja wina. Co w takiej sytuacji zrobic? Jak mu o tym
        powiedziec, zeby sie ta cala sytuacja zmienila i zeby uzdrowic ten zwiazek?
        W kazdej klotni i sprzeczce wychodzi na to ze to moja wina. I rzeczywiscie
        czuje sie winna. Z tym ze jak pozniej to wszystko przemysle to okazjue sie, ze
        on tez nie byl bez winy. ALe do niego to nie trafia.
        • asma1 Re: jeszcze jedno.... 21.08.03, 16:26

          Zalozmy, ze to nie moja wina. Co w takiej sytuacji zrobic? Jak mu o tym
          > powiedziec, zeby sie ta cala sytuacja zmienila i zeby uzdrowic ten zwiazek?
          > W kazdej klotni i sprzeczce wychodzi na to ze to moja wina. I rzeczywiscie
          > czuje sie winna. Z tym ze jak pozniej to wszystko przemysle to okazjue sie,
          ze
          > on tez nie byl bez winy. ALe do niego to nie trafia.
          Oczywiście facet tego sam nie widzi, że jego zachowanie jest przyczyną Twojej
          frustracji- tak to juz jest z facetami - problem znam z praktyki.
          A jak uzdrowic związek? Uświadom sobie, czy on (Twój związek jest już chory),
          byc może, że jeszcze nie. Spróbuj szczerze porozmawiac o tym co Cię boli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja