mój ojciec alkoholik...

19.02.08, 00:46
Mój ojciec pije odkąd pamiętam, ale tak naprawdę intensywnie to od czasu kiedy miałam jakieś 10, może 11 lat, czyli od ponad 10 lat...Kilka dni temu dotarło do mnie, że jestem DDA i właściwie nie mogę sobie z tym poradzić...Kiedy byłam małą dziewczynką to on był moim autorytetem. Znał odpowiedzi na wszystkie pytania jakie mu zadawałam. Uczył mnie pływać, chodził ze mną na spacery, do lasu, zbieraliśmy razem grzyby. Wtedy naprawdę go kochałam...Dzisiaj też go kocham, ale tylko wtedy kiedy nie jest pijany...Kiedy jest-nienawidzę go...Tak właśnie-nienawidzę własnego ojca...Bardzo mi jest trudno przyznać się do tych uczuć. Zresztą, dalej czuję wstyd, kiedy przychodzą do naszego domu ludzie, a on jest pijany. Dalej mi się wydaje, że nikt o tym nie wie, że on jest alkoholikiem i trzymam to w sobie jak największy sekret, nawet moi przyjaciele o tym nie wiedzą...Chcę coś z tym zrobić, ale nie umiem z nim rozmawiać. Kiedy jest trzeźwy nie potrafię powiedzieć mu w oczy, że musi się leczyć. Nie może mi to przejść przez gardło. Dalej usprawiedliwiamy go w pracy kiedy jest pijany, robimy wszystko, żeby było "w porządku"...Ale nie jest...Dzisiaj zrozumiałam, że się duszę w tym domu i dłużej tego nie zniosę...Chciałam wyjechać i wrócić dopiero wtedy kiedy będę miała pewność, że się leczy...Ale nie mogę zostawić mojej mamy samej z tym problemem...WIEM, że muszę coś zrobić, tylko nie wiem jak się do tego zabrać...Przez jego alkoholizm zniszczyłam swój związek, nie ufam mężczyznom...W zamian, jestem przekonana, że pije przeze mnie i przeze mnie nie może z tego wyjść, bo ciągle chronię go przed tym, żeby się nie stoczył całkowicie, a tylko to może sprawić, że się w końcu opamięta...Nie wiem czy dam radę, bo na razie wydaje mi się, że jestem z tym wszystkim sama...
    • clarissa3 Re: mój ojciec alkoholik... 19.02.08, 01:11
      Słonko! A któż w tym kraju nie ma ojca alkoholika? Nie obwiniaj się
      i uważaj z ta teorią DDA - ona też krajowa, nasza. Śpij dobrze! :)
      • asidoo Re: mój ojciec alkoholik... 19.02.08, 21:16
        Ja nie mam, mój syn także nie ma...
        Nie przesadzajcie, że każdy facet to alkoholik.
        • clarissa3 Re: mój ojciec alkoholik... 19.02.08, 21:44
          pewnie że nie każdy.
    • gadagad Re: mój ojciec alkoholik... 19.02.08, 01:16
      Zapomnij o DDA.Jesteś zupełnie równorzędnie chora,razem z matką, jak ojciec.Na
      współuzależnienie.Jak coś z tym zrobisz,pójdziesz do poradni, rozwiązania szybko
      przyjdą same.Potem możesz się zająć DDA.
    • solaris_38 Re: mój ojciec alkoholik... 19.02.08, 19:17
      są w realu i w internecie organizacje i grupy dla takich ludzi jak ty

      tylko tam otrzymasz takie wsparcie jakiego potrzebujesz

      szukaj grup wsparcia

    • fobistka Re: mój ojciec alkoholik... 21.02.08, 20:04
      doskonale cię rozumiem, sama to przerabiałam z moim ojciem i
      przerabiam nadal. podałam go na przymusowe leczenie-niestety
      przymusowe to ono tylko jest ale w nazwie. najpierw musiał się
      zgłaszać do psychologa co jakiś czas robiąc meldunek, udając
      ściemniając, że nie pije-a pił. O ile się systematycznie zgłaszał o
      tyle nie było podstaw by zamknąć go w szpitalu. Problem tkwi w tym,
      że dla niego picie jest rozrywką i miłym spędzaniem czasu. Niektórzy
      chodzą na siłownię, inni na basen a on do pubu pić z kolegami. On
      poprostu nie chce się zmienić bo to jest jego styl życia. Moje
      błaganie, tysiące próśb, płacze-nic nie dało. wielokrotnie też
      filmowałam go jak przewracał się w korytarzu i następnego dnia na
      trzeźwo odtwarzałam mu to by dać mu do myślenia. Oczywiście palił
      się ze wstydu, obiecywał, że już się to nie powtórzy, za 2 dni znów
      to samo. Czuję, że jest to walka z wiatrakami. Moja matka już dawno
      go znienawidziła i to ja kryłam jego przed nią a nie przed
      pracodawcą. Przez wiele lat żyłam w nieświadomości, że jego
      pijaństwo ma na mnie jakiś wpływ, ocknęłam się dopiero gdy z powodu
      ciężkiej choroby przystopował na kilka miesięcy, poczułam wtedy taką
      ulgę i luz jakiego nie czułam nigdy, nie czułam już tych nerwów w
      żołądku - wróci pijany czy nie, i czy w ogóle wróci, czy może zaśnie
      gdzieś na dworze i zamarźnie....


      Także sum_mer łączę się z Tobą w pełnym zrozumieniu, to marne
      pocieszenie ale - nie jesteś sama. Jeśli chcesz to pisz na priva.
      Pozdrawiam.


      sum_mer napisała:

      > Mój ojciec pije odkąd pamiętam, ale tak naprawdę intensywnie to od
      czasu kiedy
      > miałam jakieś 10, może 11 lat, czyli od ponad 10 lat...Kilka dni
      temu dotarło d
      > o mnie, że jestem DDA i właściwie nie mogę sobie z tym
      poradzić...Kiedy byłam m
      > ałą dziewczynką to on był moim autorytetem. Znał odpowiedzi na
      wszystkie pytani
      > a jakie mu zadawałam. Uczył mnie pływać, chodził ze mną na
      spacery, do lasu, zb
      > ieraliśmy razem grzyby. Wtedy naprawdę go kochałam...Dzisiaj też
      go kocham, ale
      > tylko wtedy kiedy nie jest pijany...Kiedy jest-nienawidzę
      go...Tak właśnie-nie
      > nawidzę własnego ojca...Bardzo mi jest trudno przyznać się do tych
      uczuć. Zresz
      > tą, dalej czuję wstyd, kiedy przychodzą do naszego domu ludzie, a
      on jest pijan
      > y. Dalej mi się wydaje, że nikt o tym nie wie, że on jest
      alkoholikiem i trzyma
      > m to w sobie jak największy sekret, nawet moi przyjaciele o tym
      nie wiedzą...Ch
      > cę coś z tym zrobić, ale nie umiem z nim rozmawiać. Kiedy jest
      trzeźwy nie potr
      > afię powiedzieć mu w oczy, że musi się leczyć. Nie może mi to
      przejść przez gar
      > dło. Dalej usprawiedliwiamy go w pracy kiedy jest pijany, robimy
      wszystko, żeby
      > było "w porządku"...Ale nie jest...Dzisiaj zrozumiałam, że się
      duszę w tym dom
      > u i dłużej tego nie zniosę...Chciałam wyjechać i wrócić dopiero
      wtedy kiedy będ
      > ę miała pewność, że się leczy...Ale nie mogę zostawić mojej mamy
      samej z tym pr
      > oblemem...WIEM, że muszę coś zrobić, tylko nie wiem jak się do
      tego zabrać...Pr
      > zez jego alkoholizm zniszczyłam swój związek, nie ufam
      mężczyznom...W zamian, j
      > estem przekonana, że pije przeze mnie i przeze mnie nie może z
      tego wyjść, bo c
      > iągle chronię go przed tym, żeby się nie stoczył całkowicie, a
      tylko to może sp
      > rawić, że się w końcu opamięta...Nie wiem czy dam radę, bo na
      razie wydaje mi s
      > ię, że jestem z tym wszystkim sama...
Pełna wersja