zdrowie

28.02.08, 12:12
Hej dziewczyny
mam do Was pytanko (poza oczywiscie tym, co u Was slychac, dawno mnie tu nie bylo ;)), dotyczace zdrowia. Kazda z Was oczywiscie jest na jakims innym etapie dochodzenia do formy, a mnie wlasnie bardzo ciekawi to, jaki macie i mialyscie wczesniej stosunek do wlasnego zdrowia. W sensie czy macie swiadomosc jak Wasz styl zycia i odzywianie wplywa na zdrowie? Czy cos juz sie wydarzylo takiego, co Was "otrzezwilo" i zmobilizowalo do leczenia kompulsow?
I czy czujecie, przewidujecie, ze przyszle zdrowie moze sie odezwac z jakimis problemami po nawet kilku latach, bo kiedys o nie nie zbalyscie odzywiajac sie byle jak??

Pisze, bo sama mam ten problem.
Przez 10 lat kompulsow udawalo mi sie nie-byc-gruba, tzn w moich oczach bylam ale tak obiektywnie lapalam sie pod okreslenie "normalna waga" (jestem wysoka, wiec dodatkowe kilogramy nie byly tak widoczne) - mialam takie szczescie, mozna powiedziec. Dlatego wlasnie nie rezygnowalam z objadania sie, bo widzialam, ze nie ma to konsekwencji: zakladalam ciuchy w rozmiarze 40-42 i bylo dobrze. Nic nie dawalo mi sygnalu, ze nie tylko otylosc jest efektem takiego poczynania sobie w wlasnym cialem.

Caly ten okres mialam problem z trądzikiem, ale jak wiadomo w tym temacie nie ma jednoznacznej opinii, czy jedzenie wplywa na tradzik czy nie, wiec znow bralam za oczywiste, ze przyczyny sa inne niz moje chipsy i czekoladki.

Po kilku latach od w miare poradzenia sobie z ED dochodze jednak do wniosku ze bylam bardzo krotkowzroczna kompletnie nie przejmujac sie odzywianiem, bo przeciez czasami jadlam chipsy, czekoladki w ramach calodniowej diety, do tego cola, ewentualnie czarna herbata z cukrem itp... fast foody, zupki z proszku... wtedy nie mialo to dla mnie znaczenia, liczyla sie dorazna przyjemnosc wepchniecia w siebie czegos natychmiast, a niestety, po latach, sa skutki...

1. Prochnica (juz dochodze do ladu, lekarz mnie chwali ze zeby mam zdrowsze i mniej sie "dzieje" niz kiedys)
2. Celluit (w zaawansowanej fazie, czasami ta skora mnie az boli, nie mowiac o tym ze nieladnie wyglada, pelna zgrubien - to z braku ruchu)
3. Problemy z ukladem trawiennym (uklad wydalniczy - musialam przejsc bardzo krepujace badania, i to nie koniec, prawdopodobnie mam hemoroidy... w wieku 27 lat...)
4. Zoladek (pracoholizm i BED spowodowalo ze mam napadowe bole brzucha, czasami sie zastanawiam czy nie mam jakiegos wrzoda, ale jeszcze sie tym nei zajelam)
5. Nie umiem gotowac, nie potrafie sie dobrze odzywiac, nie mam wyksztalconych nawykow regularnego jedzenia, jem zbyt malo warzyw i owocow (a szkoda bo bardzo je lubie!) - przez lata przyzwyczailam sie do "latwizny" pod tytulem zupka z kubka i teraz mimo ze chcialabym cos z tym zrobic, to rzadko udaje mi sie wysilic i naprawde cos fajnego zrobic do jedzenia (nadal musze przyznac ze odzywiam sie tak sobie).

To wszystko uswiadomilo mi, ze ED bylo niszczeniem siebie nie tylko w sferze psychicznej (samotnosc przez wiele lat, blokowanie emocji), to jeszcze fizycznej, i to bedzie pokutowac. Jeszcze dlugo. Budzi to moj wielki wstyd, smutek, ze tak szkodzilam sama sobie, a teraz pewnych rzeczy odwrocic sie juz nie da...

Dziewczyny, macie jakies sposoby, by nauczyc siebie nawykow zdrowego stylu zycia? Ja nie mam juz POTRZEBY opchania sie, a jesli mam, to rzadko, i wtedy kupuje sobie np. batonika i go zjadam z czystym sumieniem. Chodzi o to ze w normalnych sytuacjach nie potrafie dbac o swoje odzywianie..

horla
    • korka.com Re: zdrowie 29.02.08, 07:52
      zajrzyj na mój blog - piszę tam głównie o tym, jak jem. Odżywiam sie zgodnie z
      metodą Montignaca, co powoduje, że mniej więcej połowa mojego jedzenia to
      warzywa, jem smacznie, zdrowo i bardzo różnorodnie, jem do syta i co chyba
      naważniejsze - regularnie, 3 posiłki dziennie. Bardzo mi to pomaga w ogarnięciu
      się - ta regularność, planowanie posiłków i świadomość, że w ten sposób dbam o
      siebie.
      Jeśli nie masz nadwagi, to raczej nie schudniesz na MM, to nie dieta, tylko
      alternatywny sposób odżywiania się.

      przezarta.blox.pl
      pozdrawiam :)
      • horlaa Re: zdrowie 29.02.08, 13:52

        dzięki, ale ja juz probowalam jakos to usystematyzowac, ale poniewaz jestem osoba bardzo niezalezna niecierpie sie stosowac do zadnych regul, typu diet - to w glowie musze cos zmienic albo po prostu wyrobic sobie jakies preteksty do zdrowszego, regularnego jedzenia... i wlasnie sek w tym ze nie wiem jak ;)

        kiedy pracuje za granica mam dostep do regularnych posilkow (w pracy) i wtedy zwykle czuje sie swietnie, jem mnostwo salatek itp - ale to mnie nigdy nie nauczy robienia sobie SAMEJ jedzenia regularnie i zdrowo...

        poza tym moj dodatkowy "problem' polega na tym, ze nie jem miesa, wiec Montignac na pewno odpada ;)

        ps. mozesz mi odpowiedziec skad nazwa Twojego bloga tzn dlaczego ją wybrałaś??
        • korka.com Re: zdrowie 29.02.08, 14:03
          > dzięki, ale ja juz probowalam jakos to usystematyzowac, ale poniewaz jestem oso
          > ba bardzo niezalezna niecierpie sie stosowac do zadnych regul, typu diet - to w
          > glowie musze cos zmienic albo po prostu wyrobic sobie jakies preteksty do zdro
          > wszego, regularnego jedzenia... i wlasnie sek w tym ze nie wiem jak ;)

          to jest pewna sprzeczność ;) Albo reguły typu x posiłków dziennie, o mniej
          więcej stałych porach, albo pełen spontan ;)

          > wykle czuje sie swietnie, jem mnostwo salatek itp - ale to mnie nigdy nie naucz
          > y robienia sobie SAMEJ jedzenia regularnie i zdrowo...

          dla mnie gotowanie dla siebie jest jak makijaż czy ładne ciuchy - robię to, bo
          jest to element dbania o siebie i bycia dla siebie dobrą ;)

          > poza tym moj dodatkowy "problem' polega na tym, ze nie jem miesa, wiec Montigna
          > c na pewno odpada ;)

          nie odpada, tylko wymaga trochę zachodu. Jako zażarty mięsożerca nie przyglądam
          się wątkom wege na forum, ale wiem, że takie są i dziewczyny sobie chwalą. jeśli
          jadasz ryby, nabiał i jajka - problemu nie ma wcale.

          > ps. mozesz mi odpowiedziec skad nazwa Twojego bloga tzn dlaczego ją wybrałaś??

          kiedy zakładałam bloga dokładnie tak się czułam - byłam przejedzona i miałam
          tego dość. Poczułam opór materii i zaczęłam sobie to jedzenie jakoś organizować.
          U mnie przejadanie się było m.in. efektem ubocznym depresji i innych problemów.
          Do psychologa chodzę prawie rok. przestałam się objadać właśnie pod koniec
          grudnia, poczułam w sobie siłę i chęć do zaopiekowania się tym aspektem żywota
          mego jednego ;)
          • horlaa Re: zdrowie 29.02.08, 15:27
            masz racje, fajnie, ze masz do tego dobre podejscie, trzymam kciuki za dalszy ciag ale po twoim nastawieniu widze ze jest niezle :)

            dlatego tez pytalam o nazwe bloga bo jest ona taka dosc smutna, zreszta czesto tu sie pojawiaja osoby o nickach typu: zrozpaczona, smutna, gruba, anoreksia itp - szkoda, bo nawet nie wiadomo jak pomoc takiej osobie, ktora ma takiego nicka. to tak jakby samemu sie z soba walczylo i nienawidzilo siebie, i nie dawalo sobie szansy na wyleczenie... lepsze sa jakies neutralne nicki...

            to taki offtopic...

            wiesz co masz racje ze sama jestem w sprzecznosci, ale chyba nie poukladalam sie z soba w tej kwestii. nienawidze dyscypliny, to na pewno, lubie spontan. a z drugiej strony chce jesc regularnie i nie umiem gotowac - jaki to ma sens:)
            ciesze sie ze chociaz juz od dawna sie nie objadam, i z tego, ze chociaz jak pracuje (pol roku w roku) to mam zapewnione te stale posilki z otwartym bufetem (wiec wtedy jem zdrowo i moj organizm to odczuwa)... ale co robic tu???

            masz racje ze jedzenie tzn przygotowywanie go jest jakas forma dbania o siebie, ja kompletnie nie moge sie do tego przekonac, moze czasem, ale nie umiem tego miec tak "na co dzien"...
    • jewel86 Re: zdrowie 14.05.08, 19:36
      Chyba trudno o sposób na nawyki zdrowego żywienia, oprócz samodyscypliny
      popartej zdrową motywacją.(banał, a takie to trudne)
      Może opowiem, jak to było u mnie. Zaczynałam od zdrowego odżywiania się i pewne
      nawyki nabyte przez kilkoma latami ciągle mam, raczej w myśleniu co jest złe, a
      co jest dobre dla zdrowia, nie w wyborze produktów. Doszłam do wegetarianizmu 3
      lata temu i polecam, jak ktoś jest już zdrowy i nie ma pomysłu na zdrowe
      odżywianie się. (Nie będę wnikać w aspekt ideowy wegetarianizmu, a tenże jest mi
      specjalnie bliski, bo przede wszystkim dla idei nie jem mięsa, nie dla zdrowia)
      Taki ortodoksyjny wegetarianin nie tyka większości słodyczy, bo mają lecytynę,
      żelatynę, a niektóre wyroby cukiernicze są na bazie smalcu. Obrzydza po prostu.
      Teraz jedną z moich silniejszych motywacji, do wychodzenia z kompulsów jest
      właśnie stan zdrowia. Problemy z trawieniem, bardzo powolna przemiana materii,
      wahania poziomu cukru, anemia mimo nadwagi. Nigdy nie miałam kłopotów ze
      zdrowiem, nawet alergii, pierwszą morfologię w moim życiu zrobiłam dopiero rok
      temu, jak poszłam oddać krew. Mam sporo powyżej 50 kg, bo to jest jeden z
      wymogów, uznałam, że jem dużo, a tu mojej krwi nie przyjęli, bo część wskaźników
      nie mieściła sie w normach - była poniżej. Nie tylko poziom hemoglobiny. Byłam w
      szoku! Jakość też się liczy, dużo bardziej niż ilość. Gorzej, jak ktoś ma
      skłonności do skrajności w skrajność:( Wysadziłam się przekąskami, kubkami i
      wszystkim innym,co w proszku - ot, studenckie warunki.
      Jeżeli ktoś nie je mięsa, to w miarę łatwo gotować sobie dania wegetariańskie,
      zawsze wychodzą kolorowe, talerz ładnie wygląda, można się najeść, ze
      świadomością, że zdrowo. Jednak zawsze umieram ze wstydu, gdy znajomi chwalą np
      risotto z warzywami, które zrobiłam, mówiąc, że się zdrowo odżywiam. Wstydzę
      się, bo oficjalnie jestem przy kości, więc zdrowego odżywiania obiektywnie nie
      widać, jeżeli jeszcze tydzień temu wżerałam pizze i zapiekanki, wegetariańskie
      oczywiście, a wśród ludzi zawsze warzywka, soczki warzywne, soję...to szkoda gadać.
      Taki prosty nawyk, to jedzenie nieprzetworzone, przynajmniej u mnie działa. Nie
      chudnę zbytnio, jeżeli tak jem, ale czuję sie lepiej i cera się poprawia.
      Zapominając tak naprawdę co tuczy a co nie tuczy, poprę przykładem, że za złe
      odżywianie płaci się wysoką cenę. Znam osobę, która przypłaciła takie
      kanapkowo-kubkowo-batonikowe odżywianie zapaleniem jelit. Choroba, z którą
      będzie z nią zawsze. Dziewczyna je w normalnych ilościach, świetnie wygląda, ale
      jedzie na lekach, ma mało przyjemne objawy i mnóstwo krępujących badań za sobą,
      fatalną morfologię i prawdopodobieństwo komplikacji w przyszłości.
      Dlatego warto, zdrowie jest ważne! co jeśli się spożywa takie rzeczy w ilościach
      takich jak my potrafimy czasem i codziennie, szkody mogę być proporcjonalnie
      większe, łącznie ze stomią:/ Nawet jak zapasowy tłuszczyk nie przeszkadza czy
      też go nie ma, to kwestia zdrowia pozostaje. Poczujemy za kilkadziesiąt lat w
      najlepszym przypadku, a ja czuję już teraz, chociaż mam dopiero 22 lata i 5lat męki.
      Pozostaje chyba nauczyć się lepiej odżywiać, samodzielnie gotować, nie chodzić
      na skróty, nie jest to może rada uniwersalna, ale zawsze można się poszczycić
      jeszcze jakąś dodatkową umiejętnością i wykorzystywać ją - wśród znajomych, jak
      i na swój użytek. Tylko z dala od skrajności... Przy ED wszystko, co jest
      związane z jedzeniem jest ciągle trudniejsze do zrealizowania. Ja sobie
      wyobrażam, ze wszystko przetworzone, co zjadam, w jakimś stopniu we mnie zostaje
      tzn. te każde E-cośtam plus cukier i sól, robi mi dziury w zębach, kaleczy
      żołądek, zabija florę bakteryjną w jelitach i siedzi tam do us..nej śmierci,
      uwalniając dodatkowe toksyny w międzyczasie. Nie polecam takiego myślenia,
      aczkolwiek jakaś prawda w tym jest.

      I na koniec, zupełnie na marginesie: Jedna z moich profesorek od psychologii
      klinicznej, z wieloletnią praktyką, na zajęciach poświęconych zaburzeniom
      odżywiania powiedziała, że wszystkie osoby, które są wegetarianami, mają
      problemy ze swoją psychiką i że z jej doświadczenia wynika, że żaden
      wegetarianin nie jest zupełnie normalny. Coś w tym jest, ja zresztą nigdy nie
      chciałam być zupełnie normalna, bo czy to jest zaszczyt? ale pamiętam,
      zbulwersowała mnie kobieta tym tekstem swego czasu.

      Pozdrawiam, w szczególności wegetarianki:)
      • ikka Re: zdrowie 21.05.08, 23:35
        jewel86 napisała:

        Doszłam do wegetarianizmu 3
        > lata temu i polecam, jak ktoś jest już zdrowy i nie ma pomysłu na
        zdrowe
        > odżywianie się.

        Ooo... :) :) ale jeśli ktoś nie jest jeszcze zdrowy - ja nie jestem
        z pewnością - to chyba też warto polecić. Mnie to nawet pomaga (może
        nie tyle wegetarianizm - był dość nieortodoksyjny niestety - ile
        weganizm, od niedawna). Od kiedy sobie na przykład wymyśliłam bojkot
        sklepów z mięsem, to po 18.00 już jestem bezpieczna, jeżeli nie mam
        wiele w lodówce (a staram się nie mieć), bo mi warzywniaki na
        osiedlu zamykają :) No i to poczucie, że mogę. Że da się nie jeść
        czekolady, jeśli jest dobra racja (lecytyna sojowa i mleko :(

        Cera się też poprawia i w ogóle... :)Tak jest lepiej.
        Jeszcze zwierzak pomaga. Przytulanie, głaskanie, wzajemna
        akceptacja, no i długie, długie spacery. Pies.

        Bardzo pozdrawiam :) Wszystkie.
        • horlaa Re: zdrowie 22.05.08, 09:46
          ikka, ależ Cie dawno nie widzialam :)))
          też ściskam mocno!

          • ikka Re: zdrowie 22.05.08, 14:04
            :)))
            że też nie mamy ogonów do machania, to straszna szkoda,
            czy ja już mówiłam - DZIĘKI?




    • wodka_z_sokiem Re: zdrowie 15.05.08, 07:16
      ja tak naprawde to nie objadam sie jakos bardzo dlugo, wiec mam
      nadzieje ze nie bede miec az takich powaznych problemow ze zdrowiem.
      ale niestety niekorzystne efekty sa juz latwo dostrzegalne:

      1. cellulit: bardzo "sie zaawansowal", pewnie juz nie uda mi sie go
      zwalczyc i nici ze skapego bikini

      2. rozstepy: mam ich od groma, jeszcze rok temu nie wiedzialam, co
      to rozstep, a teraz? cale posladki (i czesc ud) w czerwonyck
      kreskach :(

      3. przewod pokarmowy: teraz trudno o normalna przemiane materii bez
      wspomagaczy typu czerwona herbata itd.

      4. kiedys mialam swietne wyniki jesli chodzi o cholesterol i
      morfologie, teraz podejrzewam ze te idealne wyniki staly sie duuuuzo
      mniej perfekcyjne

      5. cukier - mam zadatki na cukrzyce wykryte jakies 1,5 roku temu. po
      ostatnim zlym roku, mysle ze tez i to moglo sie pogorszyc.

      te dwa ostatnie punkty to moje gdybanie. nie wiem o innego rodzaju
      negatywnym wplywie kompulsow na moje zdrowie

      ale mam nadzieje, ze nie bedzie tak zle, czesc wynikow sie poprawi,
      zaczne dzialac w sprawie ud i posladkow i w rezultacie uda mi sie
      zapomniec o niektorych fizycznych i ubocznych efektach ED.

      • horlaa Re: zdrowie 15.05.08, 22:10
        przeczytalam z uwagą wpisy w tym wątku i jestem jeszcze bardziej przerazona :) niby czlowiek ma swiadomosc ze sam sobie szkodzi ale czasem dobrze to uslyszec od innych osob, a juz tym bardziej tych, ktore mialy/maja podobne podejscie i doswiadczenia.

        ja jestem takim niestety modelowym przypadkiem osoby ktora moglaby zyc na zupkach z proszku i chipsach, a wiecie co jest najgorsze? ze ja wprost UBÓSTWIAM warzywa i owoce, ryż, kasze, i tego typu jedzenie. ono naprawdę mi smakuje, i uwielbiam je jeść. nawet nie dlatego że jest zdrowe, tylko dlatego że jest przepyszne.

        chyba jestem po prostu zbyt leniwa - to pewnie o lenistwo chodzi. idzie sie na latwizne - jedzenie zrobione w 4 minuty zamiast w 15 czy 20.
        caly czas robie drobne kroczki do przodu i chwale sie za to (np. w fast foodzie zamiast frytek biore salatke) ale jeszcze tego jest za malo.
        przerazilyscie mnie tymi informacjami o chorobach :) heh jestem utajoną hipochondryczka wiec to pasie moja wyobraznie :)))
        na szczescie troche sie polepszylo moje zdrowie ale pewne sprawy sa od zawsze i beda zawsze kulec (cera, zeby) - czuje coraz wiecej sily zeby sie zabrac za ten niby "wysilek" jakim jest zdrowe odzywianie, obiecuje, ze bede sie naprawde chwalic za kazdy zdrowy dobry wybor. i przy okazji smaczny :)
        • tropposole Re: zdrowie 31.05.08, 09:12
          Witajcie dziewczyny!!
          Super, ze powstal ten watek, do tej pory myslalam, ze jestem jedyna wege na linii :)
          Jesli chodzi o moje zdrowie, moglabym sie podpisac pod wiekszoscia tego, co
          napisala Jewel86. Tylko ze ja jestem weganka przy kosci, cos co teoretycznie w
          przyrodzie nie wystepuje, i do niedawna bardzo sie krepowalam o tym mowic. Choc
          przeciez jestem do tego 100% ideologicznie przekonana, mam wiedze itp. - ale gdy
          ktos mi mowi, ze nie wygladam na weganke, to mi skrzydelka opadaja zupelnie.
          Do zmiany nawykow zywieniowych skolnily mnie wydarzenia z konca liceum: nie
          bedac w sytuacji Horli, czyli zwyczajnie tyjac od zlego jedzenia, zaczelam
          uzywac srodkow przeczyszczajacych. No i sie zaczelo: niewyobrazalne bole
          brzucha, zaparcia na przemian z rozwolnieniami, ale nie do zniesienia byly
          dzwieki i zapachy, jakie z siebie wydawalam... Wielokrotnie unikalam wszelkich
          spotkan z ludzmi, bo sie balam, ze cos zlego sie stanie.
          Dzis tylko czasami gotuje sobie cos pysznego, glownym tlumaczeniem jest brak
          kasy na zdrowe zakupy (studencka kieszen...). Ale jem regularnie, co 3 - 4
          godziny, bo w przeciwnym razie organizm mnie zawiadamia bolem glowy o pominieciu
          posilku.
          Sciskam wszystkie wegetarianki z forum, az mi sie cieplo na sercu zrobilo, ze
          jestescie!!
          tr
          • horlaa ból głowy 31.05.08, 10:30
            > Ale jem regularnie, co 3 - 4 godziny, bo w przeciwnym razie organizm mnie zawiadamiaia bolem glowy o pominieciu
            > posilku.

            Tropposole, mozesz cos wiecej napisac o tym? Cierpie od ponad roku na migreny (dosc powazne), spowodowane niestety braniem tabletek hormonalnych. Teraz probuje te migreny okielznac, bo niestety hormony "rozbudzily" wrazliwosc na migreny, i pojawiaja sie one b.czesto. Moze nieregularnosc moich posilkow faktycznie to jedna z przyczyn??
            • tropposole Re: ból głowy 31.05.08, 12:42
              Bole głowy zaczęłam mieć jakieś dwa lata temu, kiedy zaczęłam brać tableki
              antykoncepcyjne (coś w tym jest!). Pojawiły się po 10 miesiącach stosowania
              (brałam Yasmin). Były to bóle uniemożliwiające noramlane funkcjonowanie, mdlałam
              prawie z bólu, żadne leki nie działały, tylko położenie się w chłodnym,
              przewietrzonym pomieszczeniu z zamrożoną ścierką na głowie dawało po
              kilkudziesięciu minutach ulgę.
              Oczywiście zaczęłam się zastanawiać, jak się tego pozbyć. Poszłam do znajomej
              neurolożki, tomografia nic nie pokazała (Horlaa skonsultuj sie z lekarzem, jesli
              jeszcze tego nie zrobilas, to nie zaszkodzi, moze Twoje bole maja inne podloze).
              Ona mi powiedziała, że to może być albo od tabletek, albo od szkieł
              kontaktowych. Tabletki odstawiłam, szkła na jakiś czas też. Do tabletek nigdy
              nie wróciłam i bóle zaczęły być coraz słabsze i rzadsze. Zaczęłam bacznie się
              obserwować. Wynik tych kilkumiesięcznych obserwacji: czynniki, które powodują u
              mnie migreny:
              - głód (jeśli jem regularnie to rzadko mam bóle głowy, śniadanie obowiązkowo).
              - za mało płynów (czasami na zaczynający się ból głowy pomaga mi wypicie litra
              wody).
              - za mało tlenu (często ból zaczyna się od dusznego pomieszczenia, autobus itp),
              kiedy spaceruje codziennie bole praktycznie nie wystepuja.
              - szkła kontaktowe (czuję, że ból się zbliża, to je zdejmuję i jest ok).
              - stres (tego czynnika naprawdę nie da się przecenić).

              Kluczem jest obserwacja swego organizmu, tak mysle, a nie (jak ja kiedys
              robilam) slepe stosowanie jakichs rad z internetu. Juz pilam rozne ziolka i nic.
              A moje obecne sposoby odkrylam tak, ze po prostu w momencie gdy sie zle
              poczulam, siadalam spokojnie i myslalam, na co mam ochote. I z reguly byl to
              traf w dziesiatke :)
              Tak samo z bolami brzucha - w konsekwencji brania przeczyszczaczy nie mam
              zdrowego ukladu pokarmowego, ale juz wiem, co moge sobie jesc spokojnie, a czego
              lepiej nie. Dogadalam sie z moim cialem w tej kwestii :)
              Pozdrawiam,
              tr
              • horlaa Re: ból głowy 31.05.08, 15:26
                Eh, to nalezymy do jednego klubu tropposole...
                Ja brałam kiedyś tabletki diane (dawno) na cerę, i nie miałam migren (inaczej: dopiero niedawno doszłam do wniosku, że miałam aurę bez migreny :) podobno to możliwe, i miałam typowe objawy aury), potem zaczęłam brać hormony i faktycznie teraz po analizie (bo brałam z przerwami) widzę że przyczyną na 100% są hormony. Najdłużej bałam 8 miesięcy i przerwałam dopiero po kolejnej wizycie na ostrym dyżurze, kiedy trafiłam na dobrego neurologa...
                Miałam robione EEG, wykazało że raczej typowa migrena...

                Myslalam ze to przez stres, bo mialam naprawde stresującą pracę i migreny dostawałam regularnie 1xtyg. w wolny dzień od pracy :)
                Ale potem miałam przerwę od pracy, a migreny nadal, więc ciągle kombinowałam skąd to się bierze.
                Biorę teraz divascan zapobiegający migrenie po paru miesiącach (tylko że nadal je mam, heheh), i tabletkę która pomaga, jak już się zacznie. Czekam kiedy organizm "oczysci sie" od hormonow, w czerwcu minie 6 miesiecy i sie okaze czy troche zelżeje (bo teraz mam 1-2 x tyg) :)

                Faktycznie musze przeanalizować ten głód... no i mało płynów też... muszę w sobie wyrobić jakiś porządek, bo z tym mam problem... teraz już i tak jest dużo lepiej niż rok temu, kiedy potrafiłam nic nie jeść cały dzień, potem wieczorem zrobić wielgachną kolację po pracy, a nast. dnia migrenka...

                Hmmm, cóż, oby jak najmniej migren... sciskam mocno :)

                • tropposole Re: ból głowy 01.06.08, 15:18
                  Jak najmniej migren, powodzenia Horlaa! (i wszystkim Wam dziewczyny!)
                  ps ja wracam do sportu po kilkutygodniowej przerwie, jak sobie pobiegam,
                  pojeżdżę na rowerku, o już zupełnie nie ma o bólu głowy mowy!
Pełna wersja