horlaa
28.02.08, 12:12
Hej dziewczyny
mam do Was pytanko (poza oczywiscie tym, co u Was slychac, dawno mnie tu nie bylo ;)), dotyczace zdrowia. Kazda z Was oczywiscie jest na jakims innym etapie dochodzenia do formy, a mnie wlasnie bardzo ciekawi to, jaki macie i mialyscie wczesniej stosunek do wlasnego zdrowia. W sensie czy macie swiadomosc jak Wasz styl zycia i odzywianie wplywa na zdrowie? Czy cos juz sie wydarzylo takiego, co Was "otrzezwilo" i zmobilizowalo do leczenia kompulsow?
I czy czujecie, przewidujecie, ze przyszle zdrowie moze sie odezwac z jakimis problemami po nawet kilku latach, bo kiedys o nie nie zbalyscie odzywiajac sie byle jak??
Pisze, bo sama mam ten problem.
Przez 10 lat kompulsow udawalo mi sie nie-byc-gruba, tzn w moich oczach bylam ale tak obiektywnie lapalam sie pod okreslenie "normalna waga" (jestem wysoka, wiec dodatkowe kilogramy nie byly tak widoczne) - mialam takie szczescie, mozna powiedziec. Dlatego wlasnie nie rezygnowalam z objadania sie, bo widzialam, ze nie ma to konsekwencji: zakladalam ciuchy w rozmiarze 40-42 i bylo dobrze. Nic nie dawalo mi sygnalu, ze nie tylko otylosc jest efektem takiego poczynania sobie w wlasnym cialem.
Caly ten okres mialam problem z trądzikiem, ale jak wiadomo w tym temacie nie ma jednoznacznej opinii, czy jedzenie wplywa na tradzik czy nie, wiec znow bralam za oczywiste, ze przyczyny sa inne niz moje chipsy i czekoladki.
Po kilku latach od w miare poradzenia sobie z ED dochodze jednak do wniosku ze bylam bardzo krotkowzroczna kompletnie nie przejmujac sie odzywianiem, bo przeciez czasami jadlam chipsy, czekoladki w ramach calodniowej diety, do tego cola, ewentualnie czarna herbata z cukrem itp... fast foody, zupki z proszku... wtedy nie mialo to dla mnie znaczenia, liczyla sie dorazna przyjemnosc wepchniecia w siebie czegos natychmiast, a niestety, po latach, sa skutki...
1. Prochnica (juz dochodze do ladu, lekarz mnie chwali ze zeby mam zdrowsze i mniej sie "dzieje" niz kiedys)
2. Celluit (w zaawansowanej fazie, czasami ta skora mnie az boli, nie mowiac o tym ze nieladnie wyglada, pelna zgrubien - to z braku ruchu)
3. Problemy z ukladem trawiennym (uklad wydalniczy - musialam przejsc bardzo krepujace badania, i to nie koniec, prawdopodobnie mam hemoroidy... w wieku 27 lat...)
4. Zoladek (pracoholizm i BED spowodowalo ze mam napadowe bole brzucha, czasami sie zastanawiam czy nie mam jakiegos wrzoda, ale jeszcze sie tym nei zajelam)
5. Nie umiem gotowac, nie potrafie sie dobrze odzywiac, nie mam wyksztalconych nawykow regularnego jedzenia, jem zbyt malo warzyw i owocow (a szkoda bo bardzo je lubie!) - przez lata przyzwyczailam sie do "latwizny" pod tytulem zupka z kubka i teraz mimo ze chcialabym cos z tym zrobic, to rzadko udaje mi sie wysilic i naprawde cos fajnego zrobic do jedzenia (nadal musze przyznac ze odzywiam sie tak sobie).
To wszystko uswiadomilo mi, ze ED bylo niszczeniem siebie nie tylko w sferze psychicznej (samotnosc przez wiele lat, blokowanie emocji), to jeszcze fizycznej, i to bedzie pokutowac. Jeszcze dlugo. Budzi to moj wielki wstyd, smutek, ze tak szkodzilam sama sobie, a teraz pewnych rzeczy odwrocic sie juz nie da...
Dziewczyny, macie jakies sposoby, by nauczyc siebie nawykow zdrowego stylu zycia? Ja nie mam juz POTRZEBY opchania sie, a jesli mam, to rzadko, i wtedy kupuje sobie np. batonika i go zjadam z czystym sumieniem. Chodzi o to ze w normalnych sytuacjach nie potrafie dbac o swoje odzywianie..
horla