czy są jeszcze przypadki?

28.08.03, 11:28
Podobno przypadki wogóle nie istnieją.
Jak to jest, że od kilku tygodni, kiedy dzieje się ze mną coś nie tak,
trafiam na forum na wątki zajmujące się jakby dokładnie pewnymi zdarzeniami,
które miały miejsce u mnie dzień, dwa dni wcześniej?
Nie chcę prawie tu zaglądać, bo Wasze posty mówią mi wprost coś czego nie
chcę pojąć. Myśli które odpędzam. I jeszcze bardziej nie wiem co robić, bo
wiem że ktoś mnie nie chce, a jednak czuję że mnie potrzebuje.

Życie jest piękne, a reszta jest do doopy...
    • alfika Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 11:51
      No, bo podobno nie istnieją.
      Ja z forum mam jeszcze gorzej.
      Po paru dniach najpóźniej przytrafia mi sie sytuacja, do której jak ulał pasuje
      temat, na jaki usiłowałam coś wymyśleć. I staję przed możliwością albo
      koniecznością zastosowania własnej koncepcji...
      Istna makabra, po prostu...
      • herezja_2000 Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 11:58
        To niemożliwe jest. Jeśli cos ma byc z góry ustalone, to dlaczego nie mogę się
        o tym dowiedzieć wcześniej?
        Cała koncepcja mego istnienia jaką sobie ustaliłem na koniec poprzedniego roku
        zaczęła się powoli układać w sensowną całość na początku tego roku, a teraz
        znów wszystko zaczyna się rozsypywać. I jakoś mam coraz mniej chęci by znów się
        wziąć za siebie.
        jak w tym szaleństwie znaleźć powody? Jesli nie ma przypadków i jeśli nie mozna
        samemu czegoś zmienić to dlaczego ten który mną steruje, ma taką niewprawną
        rękę?
        • alfika Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 12:14
          Mam wrażenie, że jest możliwe.
          Masz wybór - wybierasz. W związku z Twoim wyborem pojawiają się konkretne
          okoliczności.
          Gdybyś wybrał inne zachowanie, pojawiłyby się inne okoliczności.
          Tak spotka nas dokładnie to, co będzie służyło rozwojowi na tym etapie życia.
          i tak, wciąż podejmując decyzje - albo tak, albo inaczej, albo jeszcze inaczej -
          wchodzimy w konkretne okoliczności z tego wynikające.

          Jak z uczniem, któremu po kazdym dniu nauki ustala się plan zajęć na kolejny
          dzień z wzięciem pod uwagę sukcesów, porażek, wytrzymałości i stanu
          psychicznego.
          Nawet jeśli mu się wydaje, że nie daje rady...

          Precyzyjny porządek przy nieograniczonej fantazji i miłości Stwórcy. Ja tak to
          widzę.
        • cossa Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 12:19
          ten kto Toba steruje to zapewne Ty sam, ale to nie ten,
          ktorego znasz i widziesz w lustrze. To Ten, ktory mieszka
          w srdoku. plany sa fajne, jeszcze lepiej jest miec
          mozliwosc ich realizacji, ale jesli zaczyna cos sie sypac
          moze to oznaczac, ze jeszcze nie czas albo po prostu -
          nie tedy droga, albo w ogole jeszcze cos innego. mozesz
          nazwac to przypadkiem, ale ja mysle, ze Twoje Prawdziwe
          Ja (to z glebi Ciebie, o ktorym zazwyczaj nie mamy
          bladego pojecia) w ten sposob daje Ci sygnaly. Zwal jak
          zwal - moze to intuicja, podswiadomosc. Posluchaj tego
          wewnetrznego glosu i sprobuj sie mu poddac na chwile.
          Oczywiscie jesli chcesz ;)

          pozdrawiam
          cossa


          herezja_2000 napisał:


          > jak w tym szaleństwie znaleźć powody? Jesli nie ma
          przypadków i jeśli nie mozna
          >
          > samemu czegoś zmienić to dlaczego ten który mną
          steruje, ma taką niewprawną
          > rękę?
          • herezja_2000 Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 12:57
            Powodowany jakims dziwnym impulsem, zrobiłem coś co dało szansę nawiązania
            znajomości. Co dziwne zrobiliśmy to dokładnie w tym samym czasie. Przypadek?
            Czy może rzeczywiście było to świadome sprowokowanie okoliczności??
            Kiedys jak czytałem o przeznaczeniu, o karmie itp. ogarniał mnie śmiech. Teraz
            słowo przypadek nie ma sensu.
            Może rzeczywiście jest to kolejna lekcja. Tylko z oceną pogodzić się nie mogę,
            a nie ma żadnej szansy na poprawę czy też powtórzenie.
            Coś mówi mi że choć raz powinienem postąpić egoistycznie i pomysleć o sobie.
            zabrać ksiązki i zmienic klasę. Ale wszystkie te nieuchwytne rzeczy każą mi
            walczyć i próbować. czy znów dostać będę musiał jakiś znak, albo coś siębędzie
            musiało zdarzyć by ten co pociąga sznurkami skierował mnie gdzie indziej?
            • alfika Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 13:04
              Z tego, co ja się zdążyłam dowiedzieć, to ucieczka od problemu ew. wyjście z
              klasy, prowadzi do przeniesienia do klasy równoległej, z tą samą lekcją, tylko
              w może troszkę innej oprawie.
              Ewentualnie lekcja powtórzy się za jakiś czas.
              Ale mogę się mylić.

              A co się stanie, jeśli nie pokierujesz się egoizmem i nie zabierzesz się z
              klasy, tylko weźmiesz czystą kartkę i spróbujesz do zadania podejsć z innej
              strony?
              • herezja_2000 Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 13:49
                alfika napisała:

                > Z tego, co ja się zdążyłam dowiedzieć, to ucieczka od problemu ew. wyjście z
                > klasy, prowadzi do przeniesienia do klasy równoległej, z tą samą lekcją,
                tylko
                > w może troszkę innej oprawie.
                > Ewentualnie lekcja powtórzy się za jakiś czas.
                > Ale mogę się mylić.

                Kazda klasa jest inna, każda lekcja niepodobna do innej, a do klasy równoległej
                wchodzimy z dużo większą obawą.
                Lekcja niekoniecznie moze się powtórzyć ale zakończenie może byc podobne.

                > A co się stanie, jeśli nie pokierujesz się egoizmem i nie zabierzesz się z
                > klasy, tylko weźmiesz czystą kartkę i spróbujesz do zadania podejsć z innej
                > strony?

                Podejście z innej strony oznacza zmianę relacji na taką w której nie ma miejsca
                na uczucia. A czysta kartka? Ja zawsze będę mówił, że tak...
                • alfika Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 14:13
                  herezja_2000 napisał:

                  >
                  > Kazda klasa jest inna, każda lekcja niepodobna do innej, a do klasy
                  równoległej
                  >
                  > wchodzimy z dużo większą obawą.
                  > Lekcja niekoniecznie moze się powtórzyć ale zakończenie może byc podobne.


                  Oj, herezjo, racja, racja. Ale wyobraź sobie, co za nuda, jakby się było
                  drugorocznym - powtarzają, powtarzają i ciągle to samo...


                  > Podejście z innej strony oznacza zmianę relacji na taką w której nie ma
                  miejsca
                  >
                  > na uczucia. A czysta kartka? Ja zawsze będę mówił, że tak...

                  No nie, danych zadanych tak sobie wykluczyć nie można - jak są uczucia, to nie
                  oszukuj, koniecznie bierz pod uwagę.
                  Inaczej już na wstępie wypaczysz tok rozumowania i wynik diabli wezmą.
                  • herezja_2000 Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 14:31
                    alfika napisała:

                    > Oj, herezjo, racja, racja. Ale wyobraź sobie, co za nuda, jakby się było
                    > drugorocznym - powtarzają, powtarzają i ciągle to samo...

                    Oj! Ja wolę znaleźć ciekawą klasę w której mógłbym już do końca... Nie jestem
                    typem, który lubi zmieniać klasy, a wręcz przeciwnie. A nuda? Nie umiem się
                    nudzić.

                    > No nie, danych zadanych tak sobie wykluczyć nie można - jak są uczucia, to
                    > nie oszukuj, koniecznie bierz pod uwagę.
                    > Inaczej już na wstępie wypaczysz tok rozumowania i wynik diabli wezmą.

                    Nie oszukuję. To mi nie wychodzi. Wolę szczerość. Ale zbyt wiele podobieństw
                    powoduje zbyt szybkie kończenie wielu tematów. Trudno dyskutować czasami, mając
                    identyczne poglądy. Nie ma się o co kłócić (co mi niespecjalnie przeszkadza).
                    Ale z drugiej strony telepatyczne porozumienie jest czymś tak niezwykłym...
                    Ale kiedy drzwi do klasy są zamykane przed nosem, każda próba wepchnięcia buta
                    powoduje złość... Jak dostać się na lekcję by mieć jeszcze jedną szansę?
                    Czy przypadek jakis da taką szansę?
                    • alfika Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 14:43
                      herezja_2000 napisał:

                      >
                      > Nie oszukuję. To mi nie wychodzi. Wolę szczerość. Ale zbyt wiele podobieństw
                      > powoduje zbyt szybkie kończenie wielu tematów. Trudno dyskutować czasami,
                      mając
                      >
                      > identyczne poglądy. Nie ma się o co kłócić (co mi niespecjalnie przeszkadza).
                      > Ale z drugiej strony telepatyczne porozumienie jest czymś tak niezwykłym...
                      > Ale kiedy drzwi do klasy są zamykane przed nosem, każda próba wepchnięcia
                      buta
                      > powoduje złość... Jak dostać się na lekcję by mieć jeszcze jedną szansę?
                      > Czy przypadek jakis da taką szansę?


                      Albo postać trzeba pod klasą, jak stwierdzą, że właśnie ciebie zabrakło, to
                      sami poproszą do środka, albo wejść do gabinetu dyrektora, powiedzieć
                      zamykającym, jak to odczuwasz, zapytać, dlaczego tak sie dzieje.
                      Albo przyjrzec się dobrze, moze już jestes w klasie, tylko łupiesz w drzwi od
                      środka, nie wiedzieć po co?
                      • herezja_2000 Re: czy są jeszcze przypadki? 28.08.03, 14:48
                        alfika napisała:

                        > Albo postać trzeba pod klasą, jak stwierdzą, że właśnie ciebie zabrakło, to
                        > sami poproszą do środka,

                        Tak czynię. Cierpliwości we mnie wiele. Nikt inny się do klasy nie pcha, więc
                        niby jestem spokojny.

                        albo wejść do gabinetu dyrektora, powiedzieć
                        > zamykającym, jak to odczuwasz, zapytać, dlaczego tak sie dzieje.

                        Powód jest i go nie ma. Nie zawsze potrafię we wszystko uwierzyć. Zwłaszcza
                        jeśli nie jestem w stanie tego zmienić. To niezalezne ode mnie jest.

                        > Albo przyjrzec się dobrze, moze już jestes w klasie, tylko łupiesz w drzwi od
                        > środka, nie wiedzieć po co?

                        Nie, w klasie na pewno nie jestem. Boję się że autobus do szkoły może odjechać
                        i będę musiał zmienić szkołe juz na dobre. A wtedy pewnie znów bedę długo
                        eksternistycznie i z dala od innych.. :(
    • nrmalna-1 Re: czy są jeszcze przypadki? 04.09.03, 13:10
      Dobre pytanie!!!! tez czekam na taki przypadek. Mysle ze jednak ich nie ma.
      Chyba ze dwie strony tego chca pod warunkiem, ze zadna z nich nie jest uparta,
      dumna i jest pewna ze ta 2 osoba jest wlasciwa. Czesto jednak po znajomosci
      wysuwa sie pochopne wnioski, ktora rania 2 osobe, na ktorej kiedys
      zalezalo......Zapomina sie o przeszlosci, jednak nie wszyscy maja krotka
      pamiec:))))

      pozdrawiam,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja