Problem przyzwoitki w pracy.

15.03.08, 12:44
Mam 31 lat, do niedawna pracowałem wyłącznie z facetami. Dwa lata temu
zmieniłem pracę. Od roku w biurze mojej firmy pracuje nowa dziewczyna (20
lat). Ja i kolega (23 lata) mamy dwie przerwy 15 minut i 30 minut. Dziewczyna
jest sympatyczna i dość ładna, w trójkę (kolega też wesoły ziomek) dobrze się
bawiliśmy na przerwach. Jednak dzieciaki się do siebie zbliżyły w stopniu
który trudno mi ocenić (chcą ze sobą chodzić czy nie???). W każdym bądź razie
zaczynam się czuć jak przyzwoitka (kolega ma inną dziewczynę na stałe).
Sytuacja jest dla mnie krępująca. Barują się na przerwach (dosłownie, tzn.
siłują, przepychają, łaskoczą itp.). Do tej pory traktowałem to z uśmiechem,
ale ostatnio (natykam się) łapię ich w kuchni na (niewinnych) ale buziakach,
dziewczyna często się przytula do kumpla. Czuję sympatię do obojga ale nie
cierpię roli przyzwoitki.
W dodatku zauważyłem że kiedy ograniczyłem długość drugiej przerwy (dodatkowe
30 minut narzucił pracodawca ale można trochę skrócić) i bardziej zająłem się
czytaniem gazety niż wesołą konwersacją, uspokoili się.
Możecie powiedzieć że to głupie, ale mamy dość wyczerpującą pracę (przy
mikroskopach) i chętnie bym wypoczął na tej 30 minutówce. Cała sytuacja
powoduje że odczuwam dyskomfort, a nie bardzo się mogę zdobyć żeby wywalić
kawę na ławę.
Zmiana godzin przerw też nie bardzo wchodzi w grę.
Może macie jakieś rady??
Może ktoś miał już takie przeboje:)
Z góry dzięki za rady.
    • friendii Re: Problem przyzwoitki w pracy. 15.03.08, 13:13
      problem przyzwoitki polega na tym, że przyzwoitkce wydaje się, że
      może wpływać na seksualne zachowania innych
    • baranek.lady Re: Problem przyzwoitki w pracy. 15.03.08, 15:32
      haj następnym razem zaczną, powiedz żartobliwie i koniecznie z uśmiechem:
      dzieci, a może wynajmiecie sobie pokój? bo mnie to męczy. uspokoją się.

      albo zacznij unikać.
      • tommy321 Re: Problem przyzwoitki w pracy. 15.03.08, 16:01
        Cze, dzięki baranek.
        Unikać, już unikam. Tylko szkoda mi przerw, więc pewnie będę musiał jakoś
        zareagować i pewnie masz rację że najlepiej będzie to zrobić żartobliwie.
        • baranek.lady Re: Problem przyzwoitki w pracy. 15.03.08, 19:27
          Cze Tommy ;) albo zacznij ją łaskotać spytaj czy też możesz skoro kolega tak ;)
        • baranek.lady Re: Problem przyzwoitki w pracy. 15.03.08, 19:32
          no albo gap się chamsko i wprost kiedy znowu zaczną i uśmiechaj przy tym
          radośnie. po czym skomentuj, że aż miło na nich popatrzyć jak się do siebie
          kleją... powinni się chociaż trochę speszyć, tak sądzę.

          jak widzisz rozwiązań jest mnóstwo. powodzenia! ;)
    • kol.3 Re: Problem przyzwoitki w pracy. 15.03.08, 20:34
      Jesteś w głupiej i niezręcznej sytuacji. Dobrze by było gdyby ci
      państwo przenieśli się z tymi pieszczotami na grunt prywatny. Jeśli
      zwrócisz im uwagę - będą Ci mieli za złe i powiedzą że jesteś
      zazdrosny.Czujesz się jak piąte koło u wozu - musisz znaleźć jakiś
      sposób aby się zdystansować od tego co się dzieje, nie da się gdzieś
      wyjść na przerwę ? Może pogadaj z tym facetem na osobności?
      • tommy321 Re: Problem przyzwoitki w pracy. 16.03.08, 11:39
        Dzięki za rady. Kol.3 ujęła problem celująco, jednak alternatywą dla pokoju
        socjalnego, jest wyjście na dwór. O tej porze roku to byłoby śmieszne. Jak
        pisałem na początku nie chcę wywalać kawy na ławę gdyż co tu dużo gadać lubię
        oboje. Gdyby to byli współpracownicy mi obojętni to nie czuł bym się tak
        skrępowany (tak sądzę?), a wtedy problemu by nie było. Pozostaje unikanie, co
        jest męczące dla mnie.

        No cóż, życie. Jak będę miał dość to po prostu powiem co mi leży na wątrobie i
        koniec. Liczyłem że może ktoś miał już taką sytuację i sobie jakoś poradził.
        Pozostaje jeszcze raz podziękować za rady. Narka wszystkim.
        • kadanka Re: Problem przyzwoitki w pracy. 17.03.08, 14:20
          a ja mam pytanie: dlaczego to dla ciebie jest takim problemem?
          lubia sie ludzie, moze nawet maja ku sobie. ale co?gdzie problem?
          u mnie w pokoju jest parka. oczywiscie szepca, buziaczki (ale
          zaznacze ze chodzi o cmokniecia, zadnego lizania sie przy ludziach
          nie ma) a ja siedze i przede wszystkim pracuje - wiec nie
          przeszkadza mi zachowanie innych - wystarcza sluchawki na uszy,
          albo gadam z nimi, bo bardzo oboje lubie.
          jaki masz problem w tym ze ludzie maja sie ku sobie i jak piszesz -
          dyskretnie to okazuja? sluchawki na uszy i robisz swoje:)
          • tommy321 Re: Problem przyzwoitki w pracy. 17.03.08, 16:13
            Cześć Kadanka! Już odpowiadam: widzisz gdyby wszyscy na świecie byli tacy sami
            to byłoby nudno. Tobie taka sytuacja nie przeszkadza (oprócz tego że zakładasz
            słuchawki na uszy - jednym słowem jedno przeczy drugiemu - nieprawdaż?), mnie
            natomiast tak, ale to jest mój problem który chciałbym rozwiązać możliwie
            delikatnie. Dlatego opisałem go na tym forum. A problem jest, nie cierpię
            przyzwoitek, a w takiej sytuacji jestem postawiony (przynajmniej ja tak to
            postrzegam). Poza tym chyba nikt nie lubi się czuć jak 5 koło u wozu, a bywa że
            ja się tak czuję.
            To że Ty sobie z tym nie radzisz (jak sądzę), nie oznacza że ktoś nie może
            poprosić innych, może bardziej doświadczonych, czy też bardziej znających się na
            rzeczy, o pomoc, radę itd. Ignorowanie sytuacji, to według mnie takie sobie
            rozwiązanie.
            Poza tym sprawa dotyczy przerw, których czas nie bardzo mogę zmienić.
            Dzięki za zainteresowanie.
            • kadanka Re: Problem przyzwoitki w pracy. 17.03.08, 16:48
              wiesz, ale nikt ci nie pomoze tutaj w sensie da rade: rob tak i tak,
              tylko sam musisz cos wymyslic.
              w mojej pracy jest duzo rozprezenia i luzu(czasem moze za duzo?:D)
              ale generalnie wlasnie takie zachowania nikomu nie przeszkadzaja.
              sam jestes kurcze mlodym czlowiekiem, u mnie w pracy 30latkowie
              swiruja jak dzieci, spiewaja i serwuja ohydne kawaly :D
              generalnie wiadomo ze swiata sie nie zmieni, mozna zmieniac swoje
              nastawienie do zycia. jesli nie mozesz zmienic godzin pracy tylko
              siedzisz z ludzmi przez 8 godzin, no to wiesz...
              to ze podejdzie jedno do 2giego, da buziaka, przytuli sie -
              oczywiscie raz na pare godzin a nie co 5 min. chyba jest normalne?
              nie wiem, ja mam takie podejscie ze mi parka obok ZUPELNIE nie
              przeszkadza. jak nie wytrzymuja bez przytulanek, to trudno niech
              maja. ale wszystko jest kwestia podejscia
              • tommy321 Re: Problem przyzwoitki w pracy. 17.03.08, 17:00
                widzisz Kadanka, głównie chodzi o to że wychodząc na przerwę natykam się albo i
                nie na przytulanki i całuski. Niby nic wielkiego, i faktycznie to tylko moje
                nastawienie jest tu problemem.
                Ale trudno to zmienić.
                A poza tym zastosowałem przez ostatni tydzień mały (prostacki niestety) chwyt
                psychologiczny. Polegał na tym że unikałem konwersacji, skróciłem czas przerwy,
                minimalny kontakt wzrokowy. Wychodziłem z 5-10 minutowym opóźnieniem na przerwę.
                W konsekwencji wyszedłem (pewnie tak uważają) na buca, ale osiągnąłem cel.
                Uspokoili się.
                Tyle że o ile kumpel tylko trochę się naburmuszył (przejdzie mu), o tyle
                koleżanka pewnie się obraziła.
                No cóż mam pewnie za swoje (cel niby osiągnięty), kosztem miłej konwersacji,
                dowcipów itp.
                życie to nie plaster miodu.
                narka
    • friendii A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 17:43
      Ludzie się ku sobie mają i to okazują - przeszkadza Ci - no to nie
      patrz pij herbate gdzie indziej, jest mnóswto rozwiazań. Może Ciebie
      boli, że ta dziewczyna nie Ciebie wybrała do amorów i to jest
      prawdziwy problem. Może się wkurzasz, bo nie masz dziewczyny? No bo
      co Cię właściwie obchodzi czy oni się tulą, czy nie tulą - ich
      sprawa. Może poszukaj w sobie, czemu akurat na to tak żywo
      reagujesz.
      • tommy321 Re: A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 18:02
        Fakt, friendii ma trochę racji. Choć może nie tyle chodzi o tę konkretną
        dziewczynę ile w ogóle. Gdyż tak się składa że akurat nie mam dziewczyny. Choć
        nie wkurzam się, nie jestem też zazdrosny, lubię oboje i to w połączeniu z tym
        że nie mam aktualnie dziewczyny, może powodować moje zakłopotanie.
        Pewnie rada brzmi: znajdź sobie dziewczynę itd. a jak nie to to co robią inni to
        nie twoja sprawa, niech się miętoszą.
        Dzięki.
        Po prostu się zamknę i nie będę robił sprawy z niczego.
        Narka
        • friendii Re: A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 18:13
          W takim razie powinieneś być im głęboko wdzięczny. Ich zachowanie, a
          raczej Twoja żywa reakcja na to zachowanie, pomogła Ci uświadomić
          sobie potrzebę związku fizycznego i psychicznego z jakąś dziewczyną.
          Taka potrzeba jest całkowicie zrozumiała i naturalna, a mówiąc
          wprost zdrowa.
          Niestety, nie wszyscy są takimi szczęśliwcami, żeby przez całe swoje
          dorosłe życie być w związkach. A zarazem - świadomość potrzeby jest
          pierwszym i niezbędnym krokiem do jej zaspokojenia. Skoro więc już
          wiesz, że chcesz mieć dziewczynę i seks - do dzieła, czyli do
          poszukiwań ;)
          • tommy321 Re: A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 18:39
            Pewnie tak Friendii, tylko to nie rozwiązuje mojego aktualnego kłopociku.
            Ale on zapewne nie jest do rozwiązania, w mojej obecnej sytuacji (dopóki nie
            znajdę sobie dziewczyny).
            A jeżeli tak się nie stanie, to zostanę kolejnym starym zgorzkniałym kawalerem
            wymachującym laską na biegające dookoła dzieci:)
            takie życie!
            Narka
            • friendii Re: A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 19:07
              Ależ jak najbardziej możesz się wkurzać nadal - do woli. Tylko
              świadmie, czyli z rozróżnieniem, czy wkurzają Cię ich amory, czy one
              tylko przypominają Ci, że nie masz dziewczyny i to właśnie Cię
              wkurza :)
              Mistrzowie różnych tradycji duchowych chwalą sobie samoświadomość,
              czyli wiedzę o naszych prawdziwych motywacjach - właśnie kroczysz
              ścieżką samoświadomości. Poza tym przecież to tylko wkurzenie, Ty
              nie jesteś tym wkurzeniem. Skoro ono się pojawiło, to i przeminie,
              bo nic nie trwa wiecznie
              powodzenia
              :)
              • tommy321 Re: A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 19:24
                Taak, nie wiem tylko czy próbować wyjaśnić, dlaczego zachowałem się jak milczący
                obrażony łoś, czy zostawić w spokoju i starać zmienić czas przerw???
                Jak mylisz? co jest lepszym wyjściem?
            • kol.3 Re: A nie jesteś zazdrosny? 17.03.08, 19:32
              Możesz to sobie wytłumaczyć tak, że w Twojej pracy są dobre stosunki
              międzyludzkie.
              Musisz uruchomić poczucie humoru, nie masz wyjscia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja