tommy321
15.03.08, 12:44
Mam 31 lat, do niedawna pracowałem wyłącznie z facetami. Dwa lata temu
zmieniłem pracę. Od roku w biurze mojej firmy pracuje nowa dziewczyna (20
lat). Ja i kolega (23 lata) mamy dwie przerwy 15 minut i 30 minut. Dziewczyna
jest sympatyczna i dość ładna, w trójkę (kolega też wesoły ziomek) dobrze się
bawiliśmy na przerwach. Jednak dzieciaki się do siebie zbliżyły w stopniu
który trudno mi ocenić (chcą ze sobą chodzić czy nie???). W każdym bądź razie
zaczynam się czuć jak przyzwoitka (kolega ma inną dziewczynę na stałe).
Sytuacja jest dla mnie krępująca. Barują się na przerwach (dosłownie, tzn.
siłują, przepychają, łaskoczą itp.). Do tej pory traktowałem to z uśmiechem,
ale ostatnio (natykam się) łapię ich w kuchni na (niewinnych) ale buziakach,
dziewczyna często się przytula do kumpla. Czuję sympatię do obojga ale nie
cierpię roli przyzwoitki.
W dodatku zauważyłem że kiedy ograniczyłem długość drugiej przerwy (dodatkowe
30 minut narzucił pracodawca ale można trochę skrócić) i bardziej zająłem się
czytaniem gazety niż wesołą konwersacją, uspokoili się.
Możecie powiedzieć że to głupie, ale mamy dość wyczerpującą pracę (przy
mikroskopach) i chętnie bym wypoczął na tej 30 minutówce. Cała sytuacja
powoduje że odczuwam dyskomfort, a nie bardzo się mogę zdobyć żeby wywalić
kawę na ławę.
Zmiana godzin przerw też nie bardzo wchodzi w grę.
Może macie jakieś rady??
Może ktoś miał już takie przeboje:)
Z góry dzięki za rady.