indywidualizm - diabelskie nasienie?

IP: *.dialsprint.net 01.09.03, 14:34
czy bycie indywidualista musi koniecznie kojarzyc sie z aspolecznoscia,
odosobnieniem, egocentryzmem, pycha etc? W historii czlowiek im bardziej
stawal sie czlowiekiem, tym bardziej chyba odkrywal swoja odrebnosc,
unikalnosc? Spolecznosci grupowe zawsze mialy tendencje do niszczenia
wszelkich objawow indywidualizmu, innosci. A przeciez kultura masowa to
owieczki zrzucajace odpowiedzialnosc za istnienie na swoich owczarzy, w
konsekwencji czego mozna spokojnie oddawac sie powierzchownemu wygodnemu
samobytowi, ktorego skutkiem ubocznym jest produkcja istotek ktorch 'zimna'
pasja jest zajmowanie sie naprawianiem potrzeb innych (polityk to wspolczesny
kaplan). Skad taki lek przed wzieciem w swoje garsci swojego wlasnego bytu,
z potrzeby umyslowego leniuchowania? skad taka milosc do bycia slabiutkim,
kruchutkim? z potrzeby przecwaniaczenia zycia? a zatem wszyscy jestesmy
posrednio wspolodpowiedzialni za wszelkie dziejace sie na swiecie zlo i
dobro?
    • cossa Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? 02.09.03, 21:14
      interesujacy watek, pozwole sobie rozloszyc go na czesci
      pierwsze..

      > czy bycie indywidualista musi koniecznie kojarzyc sie z
      aspolecznoscia,
      > odosobnieniem, egocentryzmem, pycha etc?

      nie, nie musi. moze tez kojarzyc sie z madroscia,
      istnienim ponad stereotypami, odrebnym spojrzeniem,
      sposobem zycia.


      Spolecznosci grupowe zawsze mialy tendencje do niszczenia
      > wszelkich objawow indywidualizmu, innosci. A przeciez
      kultura masowa to
      > owieczki zrzucajace odpowiedzialnosc za istnienie na
      swoich owczarzy,

      bo tak jest wygodniej, sasiad ma dobrze - tez chce miec.
      jest mi zle, ale lepiej mi gdy sasiadowi tez jest zle.
      mysle, ze te tendencje wynikaja z faktu, ze ludzie patrza
      na siebie oczami innych ludzi. ocena siebie przez innych
      jest rzecza nadrzedna. i tak machina zaczyna sie nakrecac.


      w
      > konsekwencji czego mozna spokojnie oddawac sie
      powierzchownemu wygodnemu
      > samobytowi, ktorego skutkiem ubocznym jest produkcja
      istotek ktorch 'zimna'
      > pasja jest zajmowanie sie naprawianiem potrzeb innych
      (polityk to wspolczesny
      > kaplan).

      ach ta psychologia tlumu ;) zlepek odrebnych istot, a
      jednak calosc, ktora rzadzi sie swoimi prawami. skutki
      oboczne az sie prosza ;)


      Skad taki lek przed wzieciem w swoje garsci swojego
      wlasnego bytu,
      > z potrzeby umyslowego leniuchowania? skad taka milosc
      do bycia slabiutkim,
      > kruchutkim?

      poddajac sie tlumowi nie masz wrazenia swej slabosci i
      kruchosci. to iluzja, ktorej sie ulega. jestem w grupie -
      jestem silny, bo nie jestem sam. jestem wsrod ludzi,
      ktorzy robia i mowia to samo co ja. to towarzystwo
      "zapewnia" poczucie, ze jestem na dobrej drodze skoro
      tylu nas sie uzbieralo.


      a zatem wszyscy jestesmy
      > posrednio wspolodpowiedzialni za wszelkie dziejace sie
      na swiecie zlo i
      > dobro?

      tego nie rozumiem - jak sie to ma do indywidualzmu i
      tlumu? ;)

      pozdrawiam serdecznie ;)
      cossa
      • xxero Re: indywidualizm - hmmmm 02.09.03, 21:43
        racja. sa dwie propagowane a spreczne koncepcje. Jedna to dazenie do
        przypodobania, merkantylizm "jestem jakiego mnie chcecie". Drugie to szukanie
        siebie i wlasnych talentow. To (niestety) bardzo czesto kloci sie z "dobrym
        odbiorem" przez ludzi. Slogan "poznaj siebie a poznasz ludzi" jest dziwnie
        naiwny. Im bardziej uwypuklasz siebie, tym bardziej kloci sie to z otoczeniem.
      • Gość: diabelek Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? IP: *.ipt.aol.com 03.09.03, 04:49

        > a zatem wszyscy jestesmy
        > > posrednio wspolodpowiedzialni za wszelkie dziejace sie
        > na swiecie zlo i
        > > dobro?
        >
        > tego nie rozumiem - jak sie to ma do indywidualzmu i
        > tlumu? ;)
        >
        > pozdrawiam serdecznie ;)
        > cossa

        wydaje mi sie iz wszyscy dokladamy sie albo do zla albo do dobra, jakie dzieje
        sie w kazdym zakatku istnienia, w zaleznosci od tego czy jestesmy aktywni czy
        bierni wobec rozwoju wlasnej osobowosci. A zatem zycie w tlumie, jest
        wygodniejsze, latwiejsze, a wiec rowniez bardziej zmyslowe i powierzchowne (co
        z kolei umozliwia zaistnienie tego rodzaju przewodnikow, owczarzy -
        nieodpornych na pokusy materialne zlodziei, klamcow itd), niz staranie sie
        wszystkimi mozliwymi silami, w danych okolicznosciach i warunkach, o byt
        maksymalnie samodzielny i o swiadomy rozwoj wlasnego czlowieczenstwa (co wymaga
        jednak pracy nad dostrzeganiem belki we wlasnym oku, a nie uzywaniu tych
        odwiecznych 'innych' jako winnych istniejacemu na swiecie zlu). Bo to ze nie my
        tworzylismy wojne, nie znaczy iz nie tkwimy po uszy w kulturze ktora ja
        stworzyla, a wiec skorygowanie bledow, by nie powtorzyc zla, jest nasza
        odpowiedzialnoscia.
        Ale sam nie wiem, tak sie zastanawiam. Bo wydaje mi sie iz ludzie sa miedzy
        mlotem a kowadlem: Komunizm, kapitalizm, ogolnie: Wspolczesny Nowy Kosciol,
        czyli Panstwo, sponsoruja powierzchownosc osobowosci, spoleganie na produktach
        masowych, lub pod haslem zapewniania bezpieczenstwa i porzadku, tworza biernosc
        umyslowa, usypiajac czujnosc jednostki albo nakazami albo roznymi obietnicami i
        spelnieniami socjalnymi (co ma i pozytywna i negatywna strone). A to skutecznie
        splyca jakosc zycia ludzkiego, utrzymujac ja na poziomie materialnym,
        samolubnym, instynktownym,etc. A z drugiej strony mamy religijnosc
        instytucjonalna, ktora sprytnie podchwytuje te samolubnosc, jako rzekomo
        plynaca z ideologii indywidualizmu wyzwolonego spod moralnosci, i spycha
        spoleczenstwo do posluszenstwa moralnego z czasow Sredniowiecza. A oba te
        czynniki nakrecaja taka mentalnosc i taki rodzaj czlekoksztaltnych politrupow,
        trzymajacych sie u wladzy i rzekomo reprezentujacych ludzi, ktorzy spelniaja
        role cerberow tnacych rowno po jakimkolwiek objawie indywidualizmu,
        samodzielnej oryginalnej mysli, pod pozorami istnienia wolnego rynku (czyli:
        produkujemy i wydajemy tylko to co gwarantuje sukces rynkowy, masowosc=maksimum
        zysku),a przy okazji, swoim bezczelnym cynizmem utwierdzaja ludzi w
        ubezwlasnowolnieniu i poczuciu bezsilnosci.
        Zamkniete kolo.
        sorry, za te wypociny. Takie refleksje pod wplywem lektury Junga.
        Pozdrawiam
        • cossa Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? 05.09.03, 01:58
          ojc, nie zauwazylam, ze odpowiedz sie pojawila ;)
          i .. poczytam najpierw Junga i moze pozniej cos dodam ;)

          pozdrawiam serdecznie:)
          cossa
          • Gość: diabelek Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? IP: *.ipt.aol.com 05.09.03, 16:59
            cossa napisała:

            > ojc, nie zauwazylam, ze odpowiedz sie pojawila ;)
            > i .. poczytam najpierw Junga i moze pozniej cos dodam ;)
            >
            > pozdrawiam serdecznie:)
            > cossa

            tom X jego pism, 'Civilization in Transition', nie wiem czy ukazal sie po
            polsku, ale poszczegolne artykuly z tego tomu chyba tak (Mind and Earth, The
            Spiritual Problem of Modern Man, Woman in Europe, After the Catastrophe, Wotan
            itd.)
            :-)
    • komandos57 diabelku 02.09.03, 21:58
      Jestes porabany.Pierdolisz jak struty.Czubie parciany.
    • komandos57 Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? 02.09.03, 22:42
      ojejciu.ten wpis jest na XXII wiek.Nasienie?Jakie?
    • Gość: tak Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 03.09.03, 00:41
      Gość portalu: diabelek napisał(a):

      > czy bycie indywidualista musi koniecznie kojarzyc sie z aspolecznoscia,
      > odosobnieniem, egocentryzmem, pycha etc?

      Wręcz przeciwnie. Indywidualista dba o siebie. Rozwija swój potencjał. Wtedy
      może lepiej "służyć" innym swoją obecnością czy pomocą.

      Skad taki lek przed wzieciem w swoje garsci swojego wlasnego bytu,
      > z potrzeby umyslowego leniuchowania? skad taka milosc do bycia slabiutkim,
      > kruchutkim? z potrzeby przecwaniaczenia zycia?

      Człowiek z natury jest minimalistą. Po co mam się starać, jak wystarczy
      zakombinować? A możliwości kombinowania (życia na koszt innych) we współczesnym
      świecie jest wiele. Możliwości te tworzą kombinatorzy, lenie, ludzie słabi i
      bojaźliwi. Rzecz jasna pośrednio, poprzez ludzi wysyłanych przez nich do władz.

      a zatem wszyscy jestesmy
      > posrednio wspolodpowiedzialni za wszelkie dziejace sie na swiecie zlo i
      > dobro?

      Oczywiście. Każdy dokłada swoją cegiełkę. Także na tym forum.

      Pozdrawiam
      • Gość: Malwina Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 03.09.03, 09:44
        rany boskie, a skad ty takie prawdy wiesz ? masz dostep do jakis zrodel ktorych
        nie znam ???


        > Człowiek z natury jest minimalistą. Po co mam się starać, jak wystarczy
        > zakombinować? A możliwości kombinowania (życia na koszt innych) we
        współczesnym
        >
        • Gość: tak Re: indywidualizm - diabelskie nasienie? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 03.09.03, 16:02
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > rany boskie, a skad ty takie prawdy wiesz ? masz dostep do jakis zrodel
          ktorych
          >
          > nie znam ???

          Wchodzę czasem między lud. Widziałem literę prawa.

          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja