Gość: diabelek
IP: *.dialsprint.net
01.09.03, 14:34
czy bycie indywidualista musi koniecznie kojarzyc sie z aspolecznoscia,
odosobnieniem, egocentryzmem, pycha etc? W historii czlowiek im bardziej
stawal sie czlowiekiem, tym bardziej chyba odkrywal swoja odrebnosc,
unikalnosc? Spolecznosci grupowe zawsze mialy tendencje do niszczenia
wszelkich objawow indywidualizmu, innosci. A przeciez kultura masowa to
owieczki zrzucajace odpowiedzialnosc za istnienie na swoich owczarzy, w
konsekwencji czego mozna spokojnie oddawac sie powierzchownemu wygodnemu
samobytowi, ktorego skutkiem ubocznym jest produkcja istotek ktorch 'zimna'
pasja jest zajmowanie sie naprawianiem potrzeb innych (polityk to wspolczesny
kaplan). Skad taki lek przed wzieciem w swoje garsci swojego wlasnego bytu,
z potrzeby umyslowego leniuchowania? skad taka milosc do bycia slabiutkim,
kruchutkim? z potrzeby przecwaniaczenia zycia? a zatem wszyscy jestesmy
posrednio wspolodpowiedzialni za wszelkie dziejace sie na swiecie zlo i
dobro?