Asertywność ;(((((((((((

29.03.08, 01:35
Mam ogromną prośbe :(
Macie może na dyskach jakies e-booki o asertywności? Albo o szantażu
emocjonalnym?
Możecie mi coś przesłać na skrzynkę gazetową?
Bo ja już sobie nie radzę ;((
    • bene_gesserit Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 03:01
      Ksiazki moga pomoc, ale malo.
      Sprobuj treningu asertywnosci. To troche kosztuje, ale jest o wiele
      skuteczniejsze.

      Na wszelki wypadek:
      'Stanowczo, lagodnie, bez lęku' - Maria Krol-Fijewska
      'Szantaz emocjonalny' Susan Forward

      Obie ksiazki rewelacyjne - swietnie napisane i bardzo madre. Obie
      do dostania w ksiegarniach on-line.

      Tu cos, co ci moze chociaz troche pomoze:
      www.geocities.com/Athens/Forum/5921/books/carter/
      • leda16 Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 07:20
        bene_gesserit napisała:

        >
        > Sprobuj treningu asertywnosci. To troche kosztuje, ale jest o wiele
        > skuteczniejsze.

        Hi, radzisz dziewczynie żeby skubnęła rodziców na ciężką kasę ( bo sama pewnie na siebie jeszcze nie pracuje skoro ma tego typu "problemy" celem wyraźnego wyartykułowania króciutkiego, trzyliterowego słówka?! Mam lepszy pomysł: niech codziennie przez tydzień stanie 10 minut przed lustrem, włączy stoper w komórce i powtarza - "nie, nie, nie, nie nie..."
        >
        > Na wszelki wypadek:
        > 'Stanowczo, lagodnie, bez lęku' - Maria Krol-Fijewska


        A dlaczego łagodnie? Noga, dupa, brama - to jedyna forma zachowania, którą psychopatyczny szantażysta błyskawicznie pojmuje. Łagodność będzie sobie tłumaczył jako słabość.


        > 'Szantaz emocjonalny' Susan Forward
        >
        > Obie ksiazki rewelacyjne - swietnie napisane i bardzo madre.


        Hm... tych akurat nie znam, ale mam o toksycznych teoryjkach Susan Forward jak najgorszą opinię. Może chcesz podyskutować na ten temat?
        >
        > Tu cos, co ci moze chociaz troche pomoze:
        > www.geocities.com/Athens/Forum/5921/books/carter/
        >
    • leda16 Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 07:06
      A w czym problem? Ty jesteś asertywna czy on? I kto kogo szantażuje emocjonalnie? Napisz coś więcej, bo co byś na ten temat nie przeczytała, jezeli w problemie tkwisz po uszy, to i tak nie będziesz w stanie spojrzeć na sytuację z dystansu - nie można być sędzią w swojej sprawie. I pamiętaj: każdy szantaż = przemoc!
      • quelia Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 13:52
        leda16 napisała:

        > A w czym problem? Ty jesteś asertywna czy on?
        Ja nie jestem, a inni mnie szantażują :( chyba

        to i tak nie będziesz w stanie spojrzeć na sytuację z dystan
        > su - nie można być sędzią w swojej sprawie. I pamiętaj: każdy
        szantaż = przemoc
        > !
        Ale są jakieś zwtroty, sposoby zachowania się? prawda?
        Mogłabym próbować je stosować.
        • leda16 Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 14:42
          W zakresie okazywania emocji - śmiech lub zimna obojętność. Na manipulanta, a prawdopodobnie z takim typem masz do czynienia, działa jak kubeł zimnej wody. Co do zwrotów - jedno króciutkie "nie" stosowane z oślim uporem, powinno rozwiązać problem. Szantażystę można też zwalczać jego bronią: manipulacją, tylko, że chyba szkoda czasu na bezproduktywną szarpaninę. W każdym razie nie próbuj rokowań, bo gdy dasz palec, capnie całą rękę. Jednak zwalczanie przemocy musi być dostosowane do realiów. Piszesz o kilku osobach? Co to znaczy?
        • bene_gesserit Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 15:34
          quelia, oczywiscie ze sa. Na treningach i w podrecznikach wlasnie
          tego ucza - na takim warsztacie latwiej byloby ci je przyswoic i
          uswiadomic sobie pewne rzeczy, noi przepracowac to. To sa zwroty i
          zachowania tak skuteczne w wielu sytuacjach, ze nazywa sie
          je 'narzedziami'. Technika rozmglawiania, zdarta plyta - cale
          mnostwo. Tu mozesz o tym poczytac:
          studia.korba.pl/sciagi/psychologia/1,15291,608,art.html

          Jesli to cie interesuje, wrzucaj sobie poszczegolne pojecia
          albo 'techniki asertywnosci' do przegladarki - wyskoczy o wiele,
          wiele wiecej.

          Noi nie daj sobie wmowic, ze postawa agresywna i do agresywnosci
          podjudzanie to asertywnosc :) Nic podobnego.

          Sa cztery postawy wobec swiata:
          * ulegla ('ja jestem niewazna, ty jestes wazny') - z roznych
          powodow wolisz sie wycofac, nie walczyc i nie prosic o swoje,
          przytaknac i poddac sie;

          * manipulatorska ('ja jestem niewazna, ty jestes niewazny') - nie
          jestes w stanie zdobyc sie na otwartosc, ale zalezy ci na
          przeprowadzeniu swojej woli, wiec starasz sie tak zakrecic, zeby
          bez zgody twojego antagonisty postapil 'po twojemu';

          * agresywna ('ja jestem wazna, ty jestes niewazny') - nie bede
          opisywac teorii, leda jest tu doskonalym, modelowym wrecz
          przykladem :)

          * asertywna ('ja jestem wazna i ty jestes wazny') - jasno i
          otwracie wyluszczasz swoje zdanie, komunikujac o tym, co jest dla
          ciebie wazne czy z czym sie nie jestes w stanie zgodzic. Robisz to
          tak, ze przeciwnik (albo "przeciwnik") jest w stanie uznac twoje
          racje, a przynajmniej wyocofuje sie z nastawania na twoje interesy

          Tylko ta ostatnia postawa w wiekszosci przypadkow sprawia, ze rozne
          przykre sytuacje rozwiazuja sie tak, ze nie tracisz szacunku do
          samej siebie, a jednoczesnie jestes skuteczna w obronie siebie i
          tego, co dla ciebie istotne.

          Sie trzymaj.
          • leda16 Re: Asertywność ;((((((((((( 29.03.08, 20:25
            Zapomniałaś dodać bene, że na ogół każdy człowiek wykazuje w życiu wszystkie te postawy, w nasileniu zależnym od okoliczności. Treningi asertywności oparte są na różnych podstawach teoretycznych, stąd różnie może przebiegać nauka oporu wobec świata. Natomiast obrona przed przemocą, jaką jest szantaż emocjonalny, musi być aktywna, co również zakłada duża dozę agresji podobnie, jak w obronie koniecznej, gdzie dobro chronione (dobro potencjalnej ofiary) nawet przez prawo jest stawiane daleko wyżej niż dobro gwałciciela. W tym akurat przykładzie dobitnie widać, że ochronie podlegają wyłącznie odczucia poszkodowanego i bezlitośnie tępione potrzeby sprawcy przemocy. Innymi słowy "ja", ofiara jestem ważna, "ty", stanowiący zagrożenie dla mojego dobra - nieważny. W takich sytuacjach nie wyobrażam sobie przekazu polecającego postawę nr.4, czyli liczenie się z potrzebami sprawcy. Jest to chyba jakaś pseudo asertywna postawa. Oczywiście rozumuję z pozycji nie wytrenowanego asertywnie laika, ponieważ wszelka przemoc wkurza mnie do białości, dzięki czemu potrafię się skutecznie przed nią obronić bez strat własnych, czyli wydawania pieniędzy na trening mówienia "nie" :). Na www, którą polecasz, już trzeba poświęcić forsę na sms ;(.
            • bene_gesserit Re: Asertywność ;((((((((((( 30.03.08, 03:17
              leda16 napisała:

              > Zapomniałaś dodać bene, że na ogół każdy człowiek wykazuje w
              życiu wszystkie te
              > postawy, w nasileniu zależnym od okoliczności.

              To jest oczywiste, tak samo jak to, ze najczesciej ktorys dominuje.

              Treningi asertywności oparte są
              > na różnych podstawach teoretycznych, stąd różnie może przebiegać
              nauka oporu w
              > obec świata.

              A mozesz jakos dokladniej? Bo nie rozumiem, o co ci tu chodzi.
              Jakie 'rozne podstawy teoretyczne' i jak one sie maja do treningow
              asertywnosci?

              Natomiast obrona przed przemocą, jaką jest szantaż emocjonalny, mu
              > si być aktywna, co również zakłada duża dozę agresji podobnie,
              jak w obronie ko
              > niecznej, gdzie dobro chronione (dobro potencjalnej ofiary) nawet
              przez prawo j
              > est stawiane daleko wyżej niż dobro gwałciciela.

              'Gwalciciela'?
              Byc moze znasz cala sytuacje lepiej, niz ja.
              Nie mam pojecia, kim tak naprawde jest ten, przed ktorym autorka
              watku chce sie obronic i jak dokladnie mozna sklasyfikowac jego
              zachowanie. Byc moze to psychopatyczny seryjny morderca, byc moze
              namolny kolega z klasy - autorka jest tajemnicza. Prosila o
              informacje z zakresu teorii asertywnosci. Jesli pisze o
              gwalcicielu, to asertywne narzedzia istotnie nic tu nie pomoga.

              W tym akurat przykładzie dobit
              > nie widać, że ochronie podlegają wyłącznie odczucia
              poszkodowanego i bezlitośni
              > e tępione potrzeby sprawcy przemocy. Innymi słowy "ja", ofiara
              jestem ważna, "t
              > y", stanowiący zagrożenie dla mojego dobra - nieważny. W takich
              sytuacjach nie
              > wyobrażam sobie przekazu polecającego postawę nr.4, czyli
              liczenie się z potrze
              > bami sprawcy.

              To nie jest przyklad, tylko model teoretyczny, ktory opisuje, o co
              tak naprawde chodzi w asertywnosci, czesto kojarzonej
              jako 'umiejetnosc mowienia >nie<'. A asertywnosc to co innego i o
              wiele wiecej.

              Odnioslam wrazenie, ze autorka watku z jakiegos powodu unika
              konfrontacji, wiec propozycja 'z liscia i w jaja go' jest raczej
              poza zasiegiem.
              Chronic siebie nalezy skutecznie i madrze, a nie wiadomo, czy
              potraktowany z liscia czlowiek, o ktorym mowa, nie wkurzy sie
              troszeczke. I nie stanie jeszcze grozniejszy - a chyba nie o to
              chodzi.

              Jest to chyba jakaś pseudo asertywna postawa. Oczywiście rozumuję
              > z pozycji nie wytrenowanego asertywnie laika, ponieważ wszelka
              przemoc wkurza
              > mnie do białości,

              Mechanizm wymiany energi zlosci i wkurwu na sile do obrony wlasnych
              granic to bardzo fajna umiejetnosc. Ale to trzeba po prostu umiec
              albo wytrenowac pod okiem specjalisty, np na kursach samoobrony.

              > dzięki czemu potrafię się skutecznie przed nią obronić bez s
              > trat własnych, czyli wydawania pieniędzy na trening
              mówienia "nie" :).

              Ty byc moze tak, ale to nie oznacza, ze dotyczy to reszty populacji
              tego lez padolu.

              > Na www,
              > którą polecasz, już trzeba poświęcić forsę na sms ;(.

              Jak napisalam, mozna znalezc kilkadziesiat innych na ten sam temat.



              ******************************
              Quelia, jesli to jeszcze czytasz i jesli rzeczywiscie ten czlowiek
              to jakis ponury, grozny swir, to zajrzyj tutaj, do tego watku i na
              to forum:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=10509958&a=10509958
              Podany link do rozdzialu ksiazki o tzw 'nekaczu' - takim
              przesladowcy, ktory nie chce sie odczepic. Jesli to nie to, zadaj
              pytanie na forum Bezpiecznej Kobiety - eksperci sa bardzo fajni i
              pomocni, zeby zjedli na przemocy i kursach samoobrony fizycznej i
              psychicznej.

              Mozesz tez zadzwonic do Niebieskiej Linii - tam zyczliwe ucho
              wyslucha anonimowo i madrze doradzi albo skieruje cie gdzies, gdzie
              bedziesz mogla dostac konkretna pomoc:
              www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280.

              (Na stronie jest duzo informacji o przemocy, psychologii ofiar i
              typach agresorow, w tym agresorow psychicznych).
              • leda16 Re: Asertywność ;((((((((((( 30.03.08, 08:11
                bene_gesserit napisała:


                >
                > To jest oczywiste, tak samo jak to, ze najczesciej ktorys dominuje.

                Nie dla laika, jakich tu większość.
                >
                >
                >
                > A mozesz jakos dokladniej? Bo nie rozumiem, o co ci tu chodzi. > Jakie 'rozne podstawy teoretyczne' i jak one sie maja do treningow
                > asertywnosci?


                Mam na myśli teoretyczne modele osobowości np. psychoanalityczne, pola (Goldstein, Rogers, Maslow) czynnikowe (Guilford) uczenia się czyli behawioralne (Dollard i Miller) Każda implikuje konkretne wyjaśnienia przyczyn niepowodzeń w radzeniu sobie ze stresem jakim jest niewątpliwie przemoc. Niepodobna więc, żeby istniał jeden rodzaj treningu, ignorujący sprzeczności między teoriami.

                >
                >
                >
                > 'Gwalciciela'?
                > Byc moze znasz cala sytuacje lepiej, niz ja.


                W przenośni oczywiście. Możemy umownie nazwać przemoc gwałtem. Sytuacji nie znam, bo autorka wątku mimo moich sugestii nie chciała jej sprecyzować, więc tylko teoretyzuję, przenosząc dyskusję na teren teoretycznej abstrakcji.

                >
                >jeśli pisze o gwalcicielu, to asertywne narzedzia istotnie nic tu nie pomoga.


                Nie sądzę. Wtedy dużo do pisania miałaby raczej policja. Jeśli zaś wyjść z założenia teoretycznego, że każdy szantaż jest przemocą a przemoc to gwałt na czyjejś woli, wówczas dojdziesz mniej więcej do takich samych wniosków jak ja - niektóre, może nawet większość asertywnych narzędzi jest mało pomocna
                >

                >
                > To nie jest przyklad, tylko model teoretyczny, ktory opisuje, o co
                > tak naprawde chodzi w asertywnosci, czesto kojarzonej
                > jako 'umiejetnosc mowienia >nie<'. A asertywnosc to co innego i o
                > wiele wiecej.

                Pewnie masz rację.


                > Odnioslam wrazenie, ze autorka watku z jakiegos powodu unika
                > konfrontacji, wiec propozycja 'z liscia i w jaja go' jest raczej
                > poza zasiegiem.


                No, nie dosłownie, raczej w machiawelicznym stylu ;). Ja raczej nie mam cierpliwości do takich typów i...duże poczucie bezpieczeństwa.


                > Chronic siebie nalezy skutecznie i madrze,


                W tym względzie trudno odmówić Ci racji.
                >
                > Jest to chyba jakaś pseudo asertywna postawa. Oczywiście rozumuję
                > > z pozycji nie wytrenowanego asertywnie laika, ponieważ wszelka
                > przemoc wkurza
                > > mnie do białości,
                >
                > Mechanizm wymiany energi zlosci i wkurwu na sile do obrony wlasnych
                > granic to bardzo fajna umiejetnosc. Ale to trzeba po prostu umiec
                > albo wytrenowac pod okiem specjalisty, np na kursach samoobrony.


                Znowu teoretyzuję, sprowadzając problem do przemocy emocjonalnej, bo w sytuacji bezpośredniego zagrożenia fizycznego nie znalazłam się nigdy. Ale nawet wtedy moja instynktowna asertywność pognałaby mnie prosto na...policję ;). W końcu pewien trenig asertywności dziecko powinno uzyskać już w domu rodzinnym w procesie wychowania. Wyobrażam też sobie, że jeżeli rodzice podświadomie latami dają dziecku komunikat "jesteś nieważna(y)", tworzą osobowość podporządkowaną, bezradną, nie umiejącą się bronić czyli typową ofiarę przemocy.
                >
                >
                >
                >
                >

                • bene_gesserit Re: Asertywność ;((((((((((( 30.03.08, 12:08
                  leda16 napisała:

                  > Nie dla laika, jakich tu większość.

                  Jestem laiczka.

                  > Mam na myśli teoretyczne modele osobowości np. psychoanalityczne,
                  pola (Goldste
                  > in, Rogers, Maslow) czynnikowe (Guilford) uczenia się czyli
                  behawioralne (Dolla
                  > rd i Miller) Każda implikuje konkretne wyjaśnienia przyczyn
                  niepowodzeń w rad
                  > zeniu sobie ze stresem jakim jest niewątpliwie przemoc.
                  Niepodobna więc, żeby i
                  > stniał jeden rodzaj treningu, ignorujący sprzeczności między
                  teoriami.

                  Trening dlatego jest nazywany 'treningiem', zeby nikomu sie nie
                  pomylil z terapia. Na terapii zajmuje sie min wyjasnianiem braku
                  konkretnych umiejetnosci w zyciu, na treningu - poznaje i trenuje
                  uzycie pewnych technik i narzedzi psychologicznych. Szkola, jaka
                  prezentuje prowadzacy, ma tu znikome lub zadne znaczenie. To jak
                  kurs mechaniki, terapia - jak fizyka molekularna.

                  > W przenośni oczywiście. Możemy umownie nazwać przemoc gwałtem.
                  Sytuacji nie zna
                  > m, bo autorka wątku mimo moich sugestii nie chciała jej
                  sprecyzować, więc tylko
                  > teoretyzuję, przenosząc dyskusję na teren teoretycznej abstrakcji.

                  Rozumujac w ten sposob moge nazwac gwalcicielka staruszke, ktorej w
                  autobusie nie zauwazylam i nie ustapilam miejsca, a ona sie na mnie
                  wydarla. Imo teoretyczna abstrakcja ma sens, ale bez
                  dramatyzowania - zwlaszcza w sytuacji braku danych.

                  > Nie sądzę. Wtedy dużo do pisania miałaby raczej policja. Jeśli
                  zaś wyjść z zało
                  > żenia teoretycznego, że każdy szantaż jest przemocą a przemoc to
                  gwałt na czyje
                  > jś woli, wówczas dojdziesz mniej więcej do takich samych wniosków
                  jak ja - nie
                  > które, może nawet większość asertywnych narzędzi jest mało pomocna

                  Twoje wnioski brzmialy, przypomne - 'noga, dupa, brama'. Chyba, ze
                  to tez przeniesienie na teren teoretycznej abstrakcji. Imo
                  doradzanie zachowan agresywnych w sytuacji, kiedy proszacy o pomoc
                  mowi 'asertywnosc' jest nieuczciwe i moze byc grozne, jesli ktos
                  sobie to wezmie do serca.

                  Odnioslam wrazenie, ze quelia nie do konca zna sytuacje i siebie w
                  niej. Dlatego rozpisalam sie na temat i postaralam przypomniec
                  tylutly ksiazek, ktore moglyby jej w tym pomoc.

                  > No, nie dosłownie, raczej w machiawelicznym stylu ;). Ja raczej
                  nie mam cierpli
                  > wości do takich typów i...duże poczucie bezpieczeństwa.

                  To nie musi dotyczyc autorki watku. Mysle, ze stylu wyrazanie tego,
                  co ty bys na jej miejscu zrobila moze byc dla niej inspirujace, ale
                  lepiej wtedy napisac 'ja bym...'. Bo jesli to jest jakis grozny typ
                  z problemami neurologicznymi, to potraktowanie twojej rady
                  doslownie moze wpedzic quelie w klopoty.

                  > Znowu teoretyzuję, sprowadzając problem do przemocy emocjonalnej,
                  bo w sytuacji
                  > bezpośredniego zagrożenia fizycznego nie znalazłam się nigdy. Ale
                  nawet wtedy
                  > moja instynktowna asertywność pognałaby mnie prosto
                  na...policję ;).

                  Jest wiele sytuacji, w ktorych pognac na policje sie nie da. Ciemna
                  brama i trzech napastnikow. Przedzial kolejowy. Albo taka, w ktorej
                  agresorem jest sam policjant. Itd

                  > W końcu pe
                  > wien trenig asertywności dziecko powinno uzyskać już w domu
                  rodzinnym w procesi
                  > e wychowania. Wyobrażam też sobie, że jeżeli rodzice podświadomie
                  latami dają d
                  > ziecku komunikat "jesteś nieważna(y)", tworzą osobowość
                  podporządkowaną, bezrad
                  > ną, nie umiejącą się bronić czyli typową ofiarę przemocy.

                  W rodzinach dziewczynki czesto nie dostaja prawa do wyartykulowania
                  zlosci i agresji, tym bardziej do czerpania z nich sily do
                  sprzeciwu. Nie trzeba dziecka lekcewazyc, wystarczy aby rodzice
                  uwazali, ze dziewczynki powinny byc spokojne, grzeczne i slodkie.
                  Instruktor z kursow samoobrony opowiadal mi, ze dorosle kobiety nie
                  potrafia krzyczec, wydaja jedynie z siebie jakies slabe piski.

                  To byc moze nie dotyczy ciebie, ale znakomitej wiekszosci innych.


                  • leda16 Re: Asertywność ;((((((((((( 30.03.08, 20:25
                    bene_gesserit napisała:

                    >
                    >
                    > Jestem laiczka.

                    Ale znajomość tej problematyki jest u Ciebie daleko większa niż u mnie.
                    >
                    >

                    >
                    > To jak
                    > kurs mechaniki, terapia - jak fizyka molekularna.


                    Ouuuuuuuuuuu! W każdym razie dziękuję za wyjaśnienia :).

                    >
                    >
                    > W rodzinach dziewczynki czesto nie dostaja prawa do wyartykulowania
                    > zlosci i agresji, tym bardziej do czerpania z nich sily do
                    > sprzeciwu.


                    No, to zależy w jakiej formie tą agresję wyrażają. W ogóle uważam, że agresja dziecka niezaleznie od płci, powinna być trzymana na krótkiej smyczy. Lepiej niech się uczy wyrażania aprobowanych społecznie emocji.


                    >
                    >
    • quelia naprawde nic nie macie? :( 03.04.08, 22:13
Pełna wersja