co to za zjawisko?

31.03.08, 11:36
Jak to się nazywa? Po raz kolejny sen uprzedza zdarzenia, które mają miejsce
po przebudzeniu. Są to zdarzenia, w których osobiście nie biorę udziału.
    • crimson_wind Re: co to za zjawisko? 31.03.08, 11:40
      Jasnowidztwo?
    • naprawdetrzezwy Prorok? 31.03.08, 12:29
      Albo zwykłe deja vu...
      • mozambique Re: Prorok? 01.04.08, 14:53
        raczej chyab odwrotnosc deżawi ?
    • wichrowe_wzgorza Re: co to za zjawisko? 31.03.08, 13:50
      Prekognicja, maybe...
    • bene_gesserit Re: co to za zjawisko? 31.03.08, 15:43
      Kup sobie trojnog i pare zniczy. Mozna na tym zarobic nieziemska
      kaske.
    • fleuret Re: co to za zjawisko? 01.04.08, 14:52
      Czym jest przyszłość skoro odczytuję ją w teraźniejszości?
      • astrotaurus Re: co to za zjawisko? 01.04.08, 15:00

        fleuret napisała:

        > Czym jest przyszłość skoro odczytuję ją w teraźniejszości?


        ...Przyszłością...?

        Nie kombinuj, tylko kupuj te znicze, albo od razu przyśnij numery
        Lotto. ;D
      • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 15:58
        ....czyli skutkiem pewnego ciągu zdarzeń wynikających z Twojego indywidualnego
        wyboru.
        Możesz ją dowolnie zmieniać i kształtować, a sen jest tylko jedną z możliwości.
        Jest alternatywą, która może , ale nie musi się zdarzyć.

        Blisko trzy lata temu przyśniła mi się zupełnie nieznana mi wówczas osoba ,
        która póżniej odegrała bardzo dużą, chociaż niechlubną rolę w moim życiu.
        Póżniej ten sen potraktowałam jako "proroctwo", ale tak na prawdę mogłam
        przecież postąpić inaczej, zupełnie inaczej....
        Trzeba słuchać podświadomości.
        • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 16:50
          shangri.la napisała:

          > ....czyli skutkiem pewnego ciągu zdarzeń wynikających z Twojego
          indywidualnego
          > wyboru.
          > Możesz ją dowolnie zmieniać i kształtować, a sen jest tylko jedną
          z możliwości.
          > Jest alternatywą, która może , ale nie musi się zdarzyć.

          a co z chorobami innych osob, ich smiercia- też możesz dowolnie
          zmieniać?
          >
          > Blisko trzy lata temu przyśniła mi się zupełnie nieznana mi
          wówczas osoba ,
          > która póżniej odegrała bardzo dużą, chociaż niechlubną rolę w moim
          życiu.

          w jaki konkretnie sposób Ci się owa osoba przyśniła?

          > Póżniej ten sen potraktowałam jako "proroctwo", ale tak na prawdę
          mogłam
          > przecież postąpić inaczej, zupełnie inaczej....
          > Trzeba słuchać podświadomości.

          często popełniamy błędy w interpretacji snów, a także przeceniamy
          ich rolę
          jednak zdarzają się takie, które pokazują przyszłość, niekoniecznie
          naszą
          • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:02
            Myślę ( ale tylko myślę:), że sny związane z chorobami bliskich są swego rodzaju
            projekcją naszych rzeczywistych podejrzeń, z którymi nie mamy odwagi zmierzyć
            się w świadomości.
            Krótko mówiąc ,z naszych obserwacji wynika, że ktoś nam bliski żle się czuje,
            podświadomość podaje rozwiązanie problemu, którym się martwimy, ale my tego nie
            akceptujemy aż któregoś dnia okazuje się , że nasz sen stał się faktem.

            Sen, o którym pisałam był bardzo realistyczny i przepełniony emocjami . Ten
            człowiek, o którego istnieniu wówczas nie miałam jeszcze pojęcia przyśnił mi się
            z detalami swojej fizjonomii i był mi kimś bardzo bliskim. To było trochę jak
            film, wojenny....;)
            • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:07
              shangri.la napisała:

              > Myślę ( ale tylko myślę:), że sny związane z chorobami bliskich są
              swego rodzaj
              > u
              > projekcją naszych rzeczywistych podejrzeń, z którymi nie mamy
              odwagi zmierzyć
              > się w świadomości.
              > Krótko mówiąc ,z naszych obserwacji wynika, że ktoś nam bliski żle
              się czuje,
              > podświadomość podaje rozwiązanie problemu, którym się martwimy,
              ale my tego ni
              > e
              > akceptujemy aż któregoś dnia okazuje się , że nasz sen stał się
              faktem.

              tak być może ale nie musi
              jak ustosunkujesz się do snów o chorobach bliskich osób jeśli
              wcześniej żadnych symptomów co do istnienia ww nie było ?
              bo tu już nie ma nic do rzeczy nasza podświadomość i jej wołanie


              >
              > Sen, o którym pisałam był bardzo realistyczny i przepełniony
              emocjami . Ten
              > człowiek, o którego istnieniu wówczas nie miałam jeszcze pojęcia
              przyśnił mi si
              > ę
              > z detalami swojej fizjonomii i był mi kimś bardzo bliskim. To było
              trochę jak
              > film, wojenny....;)

              ciekawie zabrzmiało, na czym polegała ta 'wojna' ?
              • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:13

                przeklejam moją wypowiedź z wątku o przeczuciach :) :



                mar.celia napisała:

                > A sny?Wierzycie w sny?

                Wierzę w sny, tak samo jak wierzę w naukę.
                Moje tzw 'znaczące' sny dzielę na dwa rodzaje:
                - prorocze
                - sny będące glosem mojej podświadomości

                czasem zapisuję je w swoim notatniku, analizuję element po elemencie
                i tłumaczę sobie
                czasem np. powtarzający się sen pozwala mi znaleźć odpowiedź na
                jakieś pytanie, które zadawałam sobie wcześniej
                zdarza mi się mieć sny prorocze, jeśli czuję że coś takiego mi się
                śni nazajutrz rano opowiadam ten sen bliskim
                - zazwyczaj po kilku dniach sen się spełnia (np. choroba, śmierć,
                ważne zdarzenie)
                wówczas dyskutujemy z bliskimi
              • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:15
                Wiem, że bywają też sny o chorbie lub śmierci osób będących bardzo daleko od nas
                w sensie fizycznym. Cóż, nie wykluczam działania telepatii i porozumiewania się
                pozazmysłowego....

                To była autentyczna wojna. Oboje byliśmy żołnierzami oddziału stacjonmującego w
                jakimś zabytkowym, niesamowitym klasztorze w Alpach. Miałam bzika na punkcie
                tego typa ( we śnie:) i zrobiłam wszystko(!), aby zabrać go ze sobą na front:)))
                Dramat wojenny z wątkiem melodramatycznym, ekhm.....
                • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:21
                  shangri.la napisała:

                  > Wiem, że bywają też sny o chorbie lub śmierci osób będących bardzo
                  daleko od na
                  > s
                  > w sensie fizycznym. Cóż, nie wykluczam działania telepatii i
                  porozumiewania się
                  > pozazmysłowego....
                  >
                  > To była autentyczna wojna. Oboje byliśmy żołnierzami oddziału
                  stacjonmującego w
                  > jakimś zabytkowym, niesamowitym klasztorze w Alpach. Miałam bzika
                  na punkcie
                  > tego typa ( we śnie:) i zrobiłam wszystko(!), aby zabrać go ze
                  sobą na front:))


                  Czyli byliście po tej samej stronie rozumiem ;)
                  Musiałaś bardzo potrzebować mężczyzny ;)

                  > )
                  > Dramat wojenny z wątkiem melodramatycznym, ekhm.....
                  • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:26
                    Nie sądzę.
                    Byłam wówczas w głębokiej depresji po rozstaniu z bliskim mi człowiekiem.
                    Ten "rycerz ze snu" (pożal się Boże;) zjawił się w moim (wirtualnym) życiu ok 2
                    tygodnie póżniej a jego fizjonomię mogłam skonfrontopwać z rzeczywistością
                    dopiero ok pół roku póżniej.
                    Spojrzałam, oniemiałam i przepadłam.....:(
                    • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 17:32
                      shangri.la napisała:

                      > Nie sądzę.
                      > Byłam wówczas w głębokiej depresji po rozstaniu z bliskim mi
                      człowiekiem.


                      hmm, czyli popadasz w ekstremalne stany, Twój 'rycerz' ze snu to
                      Twoj krzyk podświadomości, że tylko inny mężczyzna pomoże Ci wrócić
                      do równowagi
                      to błąd- jak się sama zapewne domyślasz ;)
                      potrzeba mężczyzny jest u Ciebie bardzo widoczna, czy nadal tak
                      jest, czy jesteś bardziej 'sama dla siebie' ?

                      > Ten "rycerz ze snu" (pożal się Boże;) zjawił się w moim
                      (wirtualnym) życiu ok 2
                      > tygodnie póżniej a jego fizjonomię mogłam skonfrontopwać z
                      rzeczywistością
                      > dopiero ok pół roku póżniej.
                      > Spojrzałam, oniemiałam i przepadłam.....:(
                      • tugenna Shangrila napisz jeszcze coś o jego fizjonomii 01.04.08, 17:33
                        :)
                        to też ważne ;)
                        jeśli to nie nazbyt osobista prośba, oczywiście
                        • shangri.la Re: Shangrila napisz jeszcze coś o jego fizjonomi 01.04.08, 18:26
                          Sorry, ale chyba nie chcesz abym opisywała w tym miejscu pewnego słynnego (uhm)
                          forumowicza?:)
                          Szczerze mówiąc, nic szczególnego....:(
                      • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 01.04.08, 21:00
                        Sorry, ale dopiero zauważyłam Twój post.
                        Dzięki za analizę, ale przesadzasz....depresja ma się nijak do "ekstremalnych
                        stanów" i nie mowy wówczas o świadomych lub podświadomych "krzykach" o faceta.
                        Wtedy się o pomoc już nie prosi. Prosi się o jedno, aby zniknać....

                        Właśnie dlatego tamten barwny i emocjonujący , filmowy sen zdziwił mnie i
                        zaskoczył. Zapamiętałam go również z innego powodu.
                        Walczac o przydział do grupy straceńców, postępowałam wbrew zasadom, których w
                        życiu realnym nigdy nie łamię.
                        • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 02.04.08, 08:15
                          Shangrila- badzmy szczere, zwrot 'gleboka depresja' nie podpada
                          Tobie pod kategorie ekstremalny stan?


                          Mnie tak.
                          Tak samo jak 'euforia' na przyklad ;)
                          Zatem jakie stany okreslilabys 'ekstremalnymi' ?
                          I depresja jak najbardziej nie wyklucza/eliminuje dzialania
                          podswiadomosci i jej 'krzykow'.Co prawda odbior ich jest zaklocony,
                          tak jakby Ci antenka przestala dzialac/odbierac sygnaly i tylko swoj
                          jeden komunikat przekazywala non stop


                          "Walczac o przydział do grupy straceńców, postępowałam wbrew
                          zasadom, których w
                          > życiu realnym nigdy nie łamię."


                          no i cale szczescie Shangrila ;))), ten sen to wlasnie Twoj
                          podswiadomy- brudny, pelen pozadania, niemoralny, pelen seksualnych
                          podtekstow, agresji
                          glos, ktory swiadomie zwalczasz stosujac sie do norm
                          spolecznych/prawnych itd.

                          I nie masz sie czego wstydzic ;)
                          Dobrze, że się jak widzę 'podźwignęłaś' :)

                          Tyle, ze zobacz jak to jest.
                          Nie wszystkim ludziom sni sie to samo
                          nie wszyscy sa tacy w snach/tych krzykach podswiadomosci
                          jak Ty
                          kazdy sni swoj wlasny film
                          moje wygladaja inaczej
                          och, duzo by pisac...wole rozmawiac na zywo ;)
                          milego dnia


                          • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 02.04.08, 08:30
                            To nie tak:)
                            Po pierwsze , depresjia nie jest "stanem ekstremalnym", tylko poważną chorobą i
                            to był jej drugi powrót, bardzo bolesny i rozczarowujący do wszelkich terapii.
                            Po drugie mój sen był jak najbardziej "cenzuralny", bez najmniejszych
                            seksualnych odniesień, więc nie było w nim żadnych "brudów" tylko czysta,
                            piękna, głeboka miłość, uczucie do jakiegoś nierozgarniętego dupka, dla którego
                            byłam zdolna do wszystkiego.
                            Moje "niemoralne" zachowanie dotyczyło właśnie postępowania wobec innych osób z
                            naszego oddziału, których byłam w stanie unicestwić , aby tylko zabrać go ze
                            sobą na ten cholerny front.
                            Pamiętam świetnie jakimi słowami okłamałam naszego dowódcę, aby przekonać , że
                            on chociaż ślepy jak kret , będzie użyteczny ze względu na kurs pierwszej
                            pomocy, który skończył i znakomicie sprawdzi sie w roli sanitariusza:)))
                            • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 02.04.08, 08:46
                              shangri.la napisała:

                              > To nie tak:)
                              > Po pierwsze , depresjia nie jest "stanem ekstremalnym", tylko
                              poważną chorobą i
                              > to był jej drugi powrót, bardzo bolesny i rozczarowujący do
                              wszelkich terapii.


                              oj, to tylko kwestia frazeologii
                              dla psychiki stan depresji na pewno nie jest norma - leży gdzies
                              bliżej ekstremum, czy nie?? a gleboka depresja tym bardziej
                              mam nadzieje, ze wiesz co mam na mysli



                              > Po drugie mój sen był jak najbardziej "cenzuralny", bez
                              najmniejszych
                              > seksualnych odniesień, więc nie było w nim żadnych "brudów" tylko
                              czysta,
                              > piękna, głeboka miłość, uczucie do jakiegoś nierozgarniętego
                              dupka, dla którego
                              > byłam zdolna do wszystkiego.
                              > Moje "niemoralne" zachowanie dotyczyło właśnie postępowania wobec
                              innych osób z
                              > naszego oddziału, których byłam w stanie unicestwić , aby tylko
                              zabrać go ze
                              > sobą na ten cholerny front.
                              > Pamiętam świetnie jakimi słowami okłamałam naszego dowódcę, aby
                              przekonać , że
                              > on chociaż ślepy jak kret , będzie użyteczny ze względu na kurs
                              pierwszej
                              > pomocy, który skończył i znakomicie sprawdzi sie w roli
                              sanitariusza:)))


                              no cos Ty?
                              nie widzisz tych podtekstów, agresji w celu unicestwienia wszelkich
                              przeszkód stających na drodze Tobie w celu bycia z 'dupkiem' jak go
                              nazywasz ;)

                              Świadomie pragniesz czystej, głebokiej miłości
                              Nie zdając sobie lub zdając sprawę, że taka miłość to mit ;)
                              Co zresztą pokazuje Twój sen- podświadomość prosi o dewiację,
                              walkę ;)

                              Shangrila, zdradzę Ci moją ulubiona definicję miłości
                              miłość nie jest czysta
                              miłość to całowanie w rzęsę i w mięso
                              i taką wolę ją widzieć

                              mięso Shangrila pozostanie zawsze mięsem, tylko Ty możesz nadać mu
                              zabarwienie emocjonalne
                              • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 02.04.08, 08:54
                                Fakt, depresja to ekstremum, ale w tym śnie nie było jej najmniejszych znamion.
                                Chociaż w tzw realu byłam "na prochach" , w tym konkretnym śnie byłam jak
                                najbardziej żywą, walczacą ( dosłownie i w przenosni ) kobietą.
                                Miłość to uczucie i poświecenie dla drugiego człowieka.
                                Nie byłam w najmnieszym stopniu agresywana wobec innych, ale zdolna do złamania
                                własnych nieprzekraczalnych granic dla tego dupka, bo zarówno we śnie, jak i
                                później w życiu realnym był zwykłym , pospolitym dupkiem nie mającym nic
                                wspólnego z mężczyzną o jakim marzyłam.
                                Moja definicja miłości jest zgodna ze św Pawłem:)
                                • tugenna Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 02.04.08, 09:06
                                  Ok. ok :)
                                  Nie będę probowała Cię już przekonywać
                                  pozdrawiam
                                  • shangri.la Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 03.04.08, 09:16
                                    Nasz wymiana zdań dowodzi jedynie jak bardzo chybiona może być próba
                                    interpretacji snu osoby, którą zupełnie nie znamy i że nie warto się na nią
                                    kusić, bo prowadzi do błędnych wniosków.

                                    Moim zdaniem wspomniany sen był zapowiedzią-metaforą rzeczywistej walki, jaką
                                    stoczyłam o uratowanie tego człowieka przed nim samym i złem w które wdepnął w
                                    życiu.
                                    We śnie moje wysiłki zostały uwieńczone sukcesem. Pozostaje mi wierzyć, że w
                                    życiu realnym również tak się stanie:)
                                    • malawinka Re: Przyszłość jest tym czym ma być.... 03.04.08, 09:40
                                      Interpretacje snu są tylko hipotezami,ktore weryfikuje się w zesta-
                                      wieniu z życiem i doświadczeniami danej osoby ,wówczas mogą mieć one
                                      wartość,dowolność interpertacji oderwana od realiów bywa często fan-
                                      tazją podobnie jak sen.Szlachetność serca często zostaje zraniona
                                      okrucieństwem fantazji snu,ktory ujawnia nasze prawdziwe wnętrze
                                      i tak szlachetne ratowanie przed złem jest sukcesem zniewolenia
                                      przez zło.
                                      • shangri.la Re:Komantarz zgodny z moimi oczekiwaniami:) 03.04.08, 10:00
                                        Jak zawsze dajecie się podpuscić, ponieważ myślenie, niestety nie jest waszą
                                        mocną stroną:)
                                        Zniewolenia go przez wasze zło dokonaliście zanim go poznałam. Od tamtego czasu
                                        każdy dzień przybliża go do wolności.
                                        • malawinka Re:Komantarz zgodny z moimi oczekiwaniami:) 03.04.08, 10:18
                                          Czy zło wybiera się świadomie czy nieświadomie?
                                          Gdy zło zmąci radość i poczucie sukcesu to wtedy zło przenosi
                                          się niespostrzeżenie do tak radosnej osoby i drzemie cicho,a potem
                                          wypełza na twarz,ale wcześniej budzi się w snach i zapowiada przy-
                                          szłość.
                                          • shangri.la Re:Game over:) 03.04.08, 10:42
                                            Hymn o miłości

                                            Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak
                                            miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
                                            Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką
                                            wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie
                                            miał, byłbym niczym.
                                            I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
                                            lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
                                            Miłość cierpliwa jest,
                                            łaskawa jest.
                                            Miłość nie zazdrości,
                                            nie szuka poklasku,
                                            nie unosi się pychą;
                                            nie dopuszcza się bezwstydu,
                                            nie szuka swego,
                                            nie unosi się gniewem,
                                            nie pamięta złego;
                                            nie cieszy się z niesprawiedliwości,
                                            lecz współweseli się z prawdą.
                                            Wszystko znosi,
                                            wszystkiemu wierzy,
                                            we wszystkim pokłada nadzieję,
                                            wszystko przetrzyma.
                                            Miłość nigdy nie ustaje,
                                            [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który
                                            zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
                                            Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
                                            Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
                                            Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak
                                            dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
                                            Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
                                            twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
                                            Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest
                                            miłość."
                                            1 Kor 13,1-13


                                            Proszę się spakować i pogodzić z porażką, a wolnej chwili nauczyć na pamieć
                                            powyższego tekstu:)
                                            • malawinka Re:Game over 03.04.08, 11:59
                                              nie wiem dlaczego chciałaś pograć z prokuratorem,a teraz piszesz
                                              o miłości,zapewne to jakiś przystojny i czarujący mężczyzna,ktory
                                              dał się uwieść :)
                                • firenziano Doprawdy? 02.04.08, 09:22
                                  shangri.la napisała:
                                  > Miłość to uczucie i poświecenie dla drugiego człowieka.

                                  - A jestes pewna, ze nie jest to poswiecenie, siebie dla siebie?

                                  ale zdolna do złamania własnych nieprzekraczalnych granic dla tego
                                  dupka,

                                  - Wierze. Jednakze wlasnych granic nie powinno sie lamac.
                                  dla nikogo.

                                  bo zarówno we śnie, jak i później w życiu realnym był zwykłym ,
                                  pospolitym dupkiem, nie mającym nic wspólnego z mężczyzną,
                                  o jakim marzyłam.

                                  -
                                  1. zdanie wewnetrznie sprzeczne.
                                  sen utozsamiasz z realnoscia?

                                  2. a gdzie byly oczy?
                                  • malawinka Re: Doprawdy? 02.04.08, 10:00
                                    sanitariuszem był ?, to znaczy,że miał torbę pełną prochów i dlate-
                                    go był atrakcyjny.
                                    • shangri.la Re: Doprawdy do Malawinki;) 02.04.08, 15:39
                                      Nie miał żadnej torby i sanitariusz byłby z niego tak samo "znakomity" jak i
                                      strzelec wyborowy, hihi
                                      Na tym właśnie polegało moje kłamstwo ze snu, ech
                                  • shangri.la Re: Doprawdy? 02.04.08, 15:35
                                    Ad 1. Osobnik KIEDYKOLWIEK kochający kogokolwiek nigdy nie miał by podobnych
                                    skojarzeń(!) No cóż, współczuje...:(

                                    Ad 2. Własnych granic w realu nigdy nie łamię. Dla nikogo:)

                                    Ad 3. Zdanie jest poprawne , bo dupek ze snów okazał się jeszcze większym
                                    dupkiem w realu ( zaznaczam, że "dupek" to określenie łagodne i wręcz pobłażliwe
                                    wobec tego typa)

                                    Ad 4. Miłość jest ślepa, głucha, ale warto kochać:)
                                    • firenziano Re: Doprawdy? 02.04.08, 15:47
                                      shangri.la napisała:

                                      > Ad 1. Osobnik KIEDYKOLWIEK kochający kogokolwiek nigdy nie miał by
                                      podobnych skojarzeń(!) No cóż, współczuje...:(
                                      > Ad 4. Miłość jest ślepa, głucha, ale warto kochać:)

                                      Po nieco blizszym zapoznaniu sie z Pani podejsciem do uczuc i
                                      relacji, pozwoli Pani, ze zdobede sie na nieco szczerosci:

                                      Wolalbym raczej unikac tak oferowanych i zaborczych Milosci :)
                                      Nie znioslbym tez sluchania - jakim to jestem dupkiem,
                                      a rozwodow tez nie lubie - sa przykre :)
                                      • shangri.la Re: Doprawdy panie Fierenziano? 02.04.08, 15:50
                                        Nie przypominam sobie, abym się panu kiedykolwiek oświadczała:)))
                                        • firenziano Doprawdy panie Firenziano? 02.04.08, 15:58
                                          shangri.la napisała:

                                          > Nie przypominam sobie, abym się panu kiedykolwiek oświadczała:)))

                                          Ja cale szczescie - tez nie :)
                                          Wspomnialem tylko, tak od niechcenia, ze nie przepadam specjalnie
                                          za typem kobiet - zwalajacych wine za niepowodzenia w relacji
                                          calkowicie na druga strone.
                                          • shangri.la Re: Doprawdy faceci są dziwni...! 02.04.08, 18:28
                                            Taksują, szufladkują, oceniają nie proszeni, nie pytani, nie nagabywani, ech.....
                                            A może toto jest paskudne jak czarna noc?
                                            A moze toto jest pogięte albo ma skłonności manipulanckie?
                                            A może toto jest bezrobotne albo , co gorzej, kompletnie niezaradne życiowo?
                                            Albo, wręcz przeciwnie, toto może jest netowym podrywaczem, stawiającym na ilosć
                                            zaliczonych forumowiczek?
                                            Może toto chleje , klnie jak szewc i puszcza się z kim popadnie?
                                            Toto nie spojrzy w lusto, ale TAKSUJE.....
                                            ;(

                                            Szanowny panie F, na szczeście są na świecie fajni, normalni faceci, którzy
                                            potrafią docenić kobietę za jej wygląd i walory ducha, za szczerość ,
                                            prawdomówność i entuzjazm, za bezinteresowność i namietność. Potrafią docenić
                                            prawość charakteru , dobroć serca i urodę ciała.
                                            Pan musi, niestety, jeszcze długo się uczyć.
                                            Mam nadzieję, że jest pan nastolatkiem:)
                                            • firenziano Doprawdy kobiety są dziwne...! 02.04.08, 22:37
                                              shangri.la napisała:

                                              > Taksują, szufladkują, oceniają nie proszeni, nie pytani, nie
                                              nagabywani, ech...
                                              > ..
                                              > A może toto jest paskudne jak czarna noc?
                                              > A moze toto jest pogięte albo ma skłonności manipulanckie?
                                              > A może toto jest bezrobotne albo , co gorzej, kompletnie
                                              niezaradne życiowo?
                                              > Albo, wręcz przeciwnie, toto może jest netowym podrywaczem,
                                              stawiającym na ilos
                                              > ć
                                              > zaliczonych forumowiczek?
                                              > Może toto chleje , klnie jak szewc i puszcza się z kim popadnie?
                                              > Toto nie spojrzy w lusto, ale TAKSUJE.....
                                              > ;(
                                              >
                                              > Szanowny panie F, na szczeście są na świecie fajni, normalni
                                              faceci, którzy
                                              > potrafią docenić kobietę za jej wygląd i walory ducha, za
                                              szczerość ,
                                              > prawdomówność i entuzjazm, za bezinteresowność i namietność.
                                              Potrafią docenić
                                              > prawość charakteru , dobroć serca i urodę ciała.

                                              zapewne, ze sa.
                                              podejrzewam jednak, ze jest ich dosc malo, skoro nie dane Ci bylo,
                                              Droga Pani, na takiego trafic, ktory Twe niewatpliwe przeciez walory
                                              by docenil :)
                                              • shangri.la Re: Doprawdy kobiety są dziwne...! 02.04.08, 22:40
                                                A skąd taki pochopny wniosek?:)))
      • bene_gesserit Re: co to za zjawisko? 01.04.08, 17:16
        fleuret napisała:

        > Czym jest przyszłość skoro odczytuję ją w teraźniejszości?

        Jaki procent twoich snow jest proroczy?
    • malawinka Re: co to za zjawisko? 01.04.08, 17:37
      nie wiem,czy to ma nazwę,ale też kiedyś miałam taki sen,śniło mi się
      że jestem na jakimś starym zamku,królewskim,jakiś bal,potem przejś-
      cie do twierdzy z tłumem mężczyzn,a potem wpadł Bohun i mnie zgwał-
      cił.Sen może był głupi,ale tydzień póżniej jakiś Ukrainiec zalecał
      się do mnie i potem szedł za mną aż do domu i usiłował wsadzić mi
      rękę w spodnie,no i była niezła draka,nie powiem,doszło nawet do
      walki. Więc jednak coś w tym jest.
      • malawinka Re: co to za zjawisko? 01.04.08, 18:11
        pamiętam,że zamek ze snu był biały,miał białe ściany,jak weselny,
        a skończyło się jak się skończyło,jakimś zarośniętym facetem w bra-
        mie.
      • shangri.la Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:29
        Miałam słabość do tego faceta, kiedy czytałam Trylogię;)
        Jakieś dziwne skłonności do świrów.....
        • malawinka Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:40
          Bohun filmowy był przystojny,kobiety za nim szalały i może niejedna
          oszalała z rozpaczy,gdy jej nie zechciał.
          to dziwne,że ludziom śni się to,co chodzi im po głowie,myślę,że
          jest to jakaś reguła,chociaż proroctwa też pewnie się zdarzają,
          i sny wyprzedzające przyszłosć,trudno to wytłumaczyć.
          • shangri.la Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:44
            Tak, ale ja czytałam "Ogniem i mieczem" jakieś 20 lat przed jego ekranizacją:)
            Ten facet mnie kręcił! Tak właśnie go sobie wyobrażałam:)
            Świr, wiadomo:)
            • malawinka Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:47
              proza daje większe możliwości dla wyobrażni,można wyobrażać sobie
              też świra czy wariata,jeżeli ktoś potrzebuje dodatkowych podniet,
              strach też podnieca,podobno nawet bardziej.
              • shangri.la Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:49
                No nie mów, że w towrzystwie Bohuna nie czułabyś się bezpieczna....;)))
                • malawinka Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:51
                  bo ja nie widziałam w nim świra,gdybym zobaczyła,to bym zaraz ucie-
                  kła.
                  • shangri.la Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:53
                    No widzisz, a ja widziałam w nim fascynującego, nietuzinkowego faceta i za nic
                    nie mogłam zrozumieć Heleny, że wybrała mdłego i banalnego Skrzetuskiego:)
                    • malawinka Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 18:57
                      on dziwnym językiem mówił,może dlatego ?
                      może dlatego uważałaś,że to świr,bo tego nie rozumiem
                      • shangri.la Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 19:01
                        On mówił po kresowemu, tak i moi przodkowie:)
                        I nie myl tego cudownego, śpiewnego języka z ukraińskim, bo Bohun wychował się
                        polskim domu.
                        Mówił pięknie do Heleny i był szalony z miłości:)
                        • malawinka Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 19:03
                          oj,ale to nie o snach,tylko o literaturze.
                          sny jednak sprawdzają się
                          • malawinka Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 19:12
                            i tak naprawdę to nie wiemy i nie możemy być pewni,dopóki nie
                            sprawdzi się
                          • shangri.la Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 19:20
                            No sorry, ale właśnie wpadłam na to, że Sienkiewicz wykreował faceta moich snów;)
                            • piesbaskervill Re: Wow, Bohuuuuuuuuun?! 01.04.08, 19:35
                              jak na to wpadłaś,że malawinka to ja ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja