wentyl77
03.04.08, 10:09
Ponoć od nastawienia człowieka zależy komfort jego życia. Jak pisał
Huxley, los nasyła nam zawsze takich ludzi i takie zdarzenia, które
najlepiej odpowiadają naszym usposobieniom. Wynika z tego, że na
silnych ludzi spadają silne ciosy - bo tylko oni są w stanie to
znieść (i odwrotnie). Niezależnie od kontrowersyjności tej tezy, w
nastawieniu tkwi jakaś tajemnica.
Być może pozytywnie "nakręcona" osoba wytwarza aurę dogodną
konstruktywnemu myśleniu, którą odbieramy szóstym zmysłem (wszak
każdy lubi mieć swe źródła energii :) . Pole jej działania poszerza
się, bo otoczenie nie chce zakłócać tej aury. Zakładam, że większość
ludzi kieruje się dobrym wychowaniem.
Innym typem pozytywnej osoby jest mój były szef. Jego moralny
dobrostan, gładkość ruchów, naturalne samozadowolenie z
istnienia "tu i teraz" były wręcz zniewalające. W pobliżu takich
osób po prostu lepiej się czujemy. Nie wiem, lecz zakładam, że
zepsucie mu humoru (a wytrącenie go z równowagi było naprawdę bardzo
trudne) wywołało by coś w rodzaju wyrzutów sumienia.
Ponoć wyjaśniając tajemnicę sukcesu "złotej jedenastki" jeden z
piłkarzy wyznał, że przy Górskim każdy dawał z siebie wszystko nie
dla siebie, ale by jego nie zawieść. Ciekawe, czy wobec takich ludzi
działają prawa Murphy'ego.
--
bojkotuj Olimpiadę made in China