Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o radę

07.04.08, 09:39
Domyslam się, że mój problem może się wydawać dość pospolity, ale
naprawdę mnie męczy. Nie bedę opisywać tej historii zbyt szczególowo
aby Was nie zmęczać:) Streszcze o co mi dokładnie chodzi..

Byłam w związku z X przez 2lata. Bardzo go kochalam, zaczeliśmy
planować wspólna przyszłość - mimo radości trochę się
przestraszyłam, zaczęłam analizować czy do siebie pasujemy., brałam
pod uwagę nie tylko miłość ale także rozsądek. Drasztycznie
podsumowałam, że nie pasujemy do siebie. Gdy się rozstaliśmy byłam
na 3 roku studiów, planowałam uczyć się dalej znaleźć ciekawą pracę,
rozwijać się, poznawać nowych ludzi, mieć z nim dzieci, jeździć na
wspólne wakacje.. itp. tak wyobrażałam sobie naszą 'ewentualną
wspólną rodzinę'. On (dodam, ze jest w moim wieku) nie chciał
kontynuować nauki (gdy byłam na 3 roku on był po skonczonej
zawodówce, obiecywał, że zacznie coś, zaczął, przerwał). Nie
mieliśmy wspólnych znajomych - moi za nim nie przepadali, nie mieli
o czym z nim rozmawiać, było mi przykro. Był 'prostym' chłopakiem,
serdecznym, z dużym poczuciem humoru, pracował oczywiście, był
magazynierem w hurtownii. Chciał odrazu mieć dzieci, abym nie
pracowała, lub pracowała choć to nie był priorytet. Po jakimś czasie
poza żartami z dnia codzinnego i opowiadaniu sobie jak minął dzień
nie mieliśmy o czym rozmawiać, on nigdy nic nie czytał, nie oglądał
nic poza wiadomościami, polskimi komediami i meczami ;)
Wystraszyłam się, że tak będzie do końca życia, odeszłam. Rozstanie
było ciężko, bo bardzo go kochałam.

Wyprowadziałam się do innego miasta, szybko się z kimś
związałam ''to było zauroczenie'' i chyba chęć zapomnienia. Na
początku było fajnie, poznawanie się itp było interesująco, jednak
nadal pamietałam o X. Tak mnie dreczyły wsppomnienia, nie radziłam
sobie z tym, odeszłam od tego chłopaka i wróciłam do swojego miasta.
Płakałam pytałam X czy możemy do siebie wrócić. Nie chciał,
powiedział, że za bardzo go wtedy zraniłam, zrozumiałam, zaczełam
zyc dalej.

Teraz spotkałam wspaniałego mężczyznę, mamy wspólne zainteresowania,
priorytety, obydwoje wyższe wykształcenie, obydwoje spełniamy się
zawodowo, planujemy razem zamieszkać..było by ok, wszystkie te
kswiestie są ważne, ale nie ma ''tej wielkiej milosci''. Kocham go,
szanuje, wiem, ze z nim by mi było dobrze. Jednak cały czas w głowie
siedzi mi X, ktory o dziwo zaczął ostatnio coraz bardziej
przypominać o sobie i wspominać jak było fajnie,że może byśmy
spróbowali. Jestem na rozdrożu.. Z jednej strony życie jakie bym
chciała mieć lecz bez miłości, z grugiej strony wielka miłość bez
przyszłości. Nie wiem co wybrać, czy zaryzykować i spróbować z X?
ale odrazu wiem jak to będzie.. Z drugiej strony czuje się nie fair
w stosunku do obecnego partnera, że w głębi duszy jeszcze we mnie
siedza jakieś inne uczucia do kogoś.. Jak pozbyć się tych uczuć, to
nie sentyment..to za bardzo boli, nie pozwala mi żyć.
Czy ktoś znalazł się w podobnej sytuacji i mógłby mi doradzić?
Jak sprostować sobie życie? Chciałabym je ułożyć z obecnym partnerem
i raz na zawsze zapomniec o tamtym, zapomniec tzn. przestać go
kochac..

Miało być w skrócie;)
    • shangri.la Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 09:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=77939049&a=77971476
    • menippe Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 09:49
      i raz na zawsze zapomniec o tamtym, zapomniec tzn. przestać go
      > kochac..

      a to się tak da??zdrowy rozsądek i miłość .. zdaje się nie chadzają
      parami:)wiem jednak że są takie osoby które potrafią to
      rozdzielić,ja niestety nie umiem,wiec Ci nie pomoge zawsze wybiorę
      miłość.
    • polska_potega_swiatowa poznies konsekwencje twojego wybrzydzania miloscia 07.04.08, 11:13
      Rany boskie, tak jakbym slyszal niewdziecznice Junko -moja ex,
      ktorej podalem moje serce na tacy, a ona wziela je obgryzla
      bezwstynie i rzucila w kat...

      Ja tez bardzo kochalem Junko, ale ona moja milosc potraktowala jak
      niewygodna kupe gnoju (przepraszam za wyrazenie). O wiele bardziej
      byla zainteresowana w mojej ofercie poza-uczuciowej.

      Sama jestes sobie winna, mialas odwzajemniona milosc, a chcialas
      zlote gory...Ale nie ma co zalowac, kazdy jest odpowiedzialny za
      swoje czyny, i jak raz podejmiesz decyzje to niestety trzeba liczyc
      sie z konsekwencjami.

      Twoja historia jest bardzo podobna do mojej, tylko ze i tak jestes w
      duzo lepszej sytuacji bo pomimo ze to ty odrzucilas swojego
      chlopaka, on teraz chce wrocic. Ty przynajmniej zrozumialas ze
      zrobila cos zle. Moja ex jak to mowia; "took me for a ride" czyli
      omamila, po czym traktowala jak narzedzie do reperowania swojego
      ego. Konsumowala moja milosc, a w zamian nie chciala dac nic, poza
      mglistych zapewnien ze kiedys znowu sie jeszcze spotkamy....

      Sadzila ze moze odlozym mnie jak ksiazke na polke, i potem siegnie
      po mnie 2 lata pozniej a ja bede na nia czekal jak na zbawienie. Ale
      nie czeka sie na egoistow ktorzy nie potrafia powiedziec; "sorry ale
      ja nie jestem gotowa odwzajemnic twoja milosc, wiec nie moge tobie
      kazac czekac w nieskonczonosc w miedzyczasie konsumujac twoja
      milosc"...Nie kochasz, nic nie robisz dla swojego partnera, to po
      prostu pozwol odejsc, a nie jak ta hiena pastw sie na uczuciach
      innej osoby.
    • veroy Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 11:31
      wroc do swojej wielkiej milosci - przezyjesz mega rozczarowanie i
      prawdopodobnie zmadrzejesz.

      i jeszcze jedno, piszesz : "Po jakimś czasie poza żartami z dnia
      codziennego i opowiadaniu sobie jak minął dzień nie mieliśmy o czym
      rozmawiać, on nigdy nic nie czytał, nie oglądał nic poza
      wiadomościami, polskimi komediami i meczami ;) Wystraszyłam się, że
      tak będzie do końca życia, odeszłam."

      brzmi to troche, jakbys oczekiwala, ze zwiazek powinienl byc do
      konca zycia rownie fascynujacy jak pierwsze jego miesiace. Strzez
      sie przed takim mysleniem. Nie ma ucieczki przez tym, co
      nazywamy "szara codziennoscia" a co w rzeczywistoci jest
      osiagnieciem czegos, co mozna nazwac swietym spokojem. Wiele par
      rozwodzi sie wlasnie z tego powodu, ze romantyczne wyobrazenie
      milosci ktoregos partnera (czesciej obojga) gryzlo sie z
      osiagnieciem tego stanu. Jedyne niepokojace w tym zdaniu, to
      stwierdzneie ,ze nie mieliscie o czym rozmawiac. z reszta mozesz sie
      oswajac. Tak z ciekawosci, gdyby od ciebie to zalezalo, co byscie w
      tym czasie robili ?
      • leda16 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 17:38
        jakbys oczekiwala, ze zwiazek powinienl byc do
        > konca zycia rownie fascynujacy jak pierwsze jego miesiace. Strzez
        > sie przed takim mysleniem. Nie ma ucieczki przez tym, co
        > nazywamy "szara codziennoscia" a co w rzeczywistoci jest
        > osiagnieciem czegos, co mozna nazwac swietym spokojem.

        To znaczy, że ta ambitna, wykształcona, kulturalna, ciekawa świata dziewczyna, po ślubie powinna doszlusować do poziomu prostaka po zawodówce z którym już nie ma o czym rozmawiać? Ma ryzykować, iż jej dzieci odziedziczą niskie IQ tatusia (gdyby miał wysokie, to skończyłby studia), jego brak aspiracji życiowych (sam nie ma wykształcenia, więc nie będzie inspirował do tego ich dzieci), żyć z gó..anej pensyjki magazyniera a na imieninach być skazaną na jego prostackich kolegów ( wykształcone towarzystwo szybko zacznie się podśmiechiwać z ograniczonego intelektualnie łoma )? W końcu wyć z nudów w tym małżeństwie gdy skończy się zapach ferromonów i zostanie proza życia z dwojgiem dzieci na urlopie wychowawczym? Udane małżeństwo to jest właśnie wspólnota duchowa, a nie atrakcyjność seksualna, która wcześniej czy później spowszednieje. Błyskotliwość intelektualna, wspólne zainteresowania, pasje, ideały nie spowszednieją nigdy. A gdy w tym małżeństwie Ona zacznie zarabiać więcej od niego, piąć się w górę, dokształcać, bywać w intelektualnym środowisku, z jego strony doświadczy tylko niskiej zawiści sfrustrowanego prymitywa, który do pięt Jej nie dorasta. Ten tzw. "święty spokój", co go wychwalasz, to gnuśność i stagnacja ćwierćinteligentów, pięknie wymalowana na obrazach J.Dudy-Gracza. Straszne!
        • kasius68 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 20:22
          W całości się z tobą zgadzam.Pierwsze zauroczenie kiedys mija i trzeba zmierzyć
          się z rzeczywistością.Dziewczyno,jaka cię czeka przyszłość u boku
          niewykształconego faceta,który nie podziela i pewnie nie popiera twoich pasji?
          Piszę z pozycji 15-letniej szczęśliwej mężatki,która też kiedyś dokonala
          wyboru-tego właściwego.Mój mąż jest wspaniałym,pełnym pasji człowiekiem,z którym
          wspólnie wychowuję 2 zdolnych dzieciaków.A tamten,no cóż,zero ambicji,przeciętna
          krajowa,w małżeństwie też mu się nie układa.Tylko dziękować Bogu,,że dokonałam
          trafnego wyboru,czego i tobie życzę.
        • tomasso3 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 21:10
          Jak tak wyglądają posty ambitnych, wykształconych, kulturalnych to chroń nas
          Boże przed podobnymi zołzami.
          • vanessa14 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 22:02
            Zgadzam się. To, że ktoś ma wykształcenie zawodowe wcale nie musi
            oznaczać braku inteligencji. To samo z wyższym wykształceniem -
            istnieją osoby po kilku kierunkach studiów, wcale nie grzeszące
            inteligencją. O ile można powiedzieć, że w populacji wykształcenie
            jest wysoko skorelowane z inteligencją, o tyle już nie możemy stąd
            wnioskować na temat konkretnych jednostek.
            p.s. Dotychczasowe badania dowiodły, że wykształcenie dziedziczy się
            po matce.
            • elve Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 22:12
              wykształcenie? ar ju siur? :D

              do autorki wątku: po co chcesz próbować wrócić tam gdzie już byłaś? byłaś w
              związku z tym facetem, podjęłaś decyzję opartą na jakichś przesłankach, pewnie
              najlepszą, jaką wtedy mogłaś. czy on lub Ty jakoś się drastycznie zmieniliście,
              stało się coś, co podważyłoby Twój poprzedni tok rozumowania? jeśli nie, to nie
              ma co się oglądać, idź w przód. im szybciej, tym lepiej dla Was wszystkich.
        • rrruda74 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 22:00
          Leda16 - podpisuję się pod tym co piszesz wszystkimi członkami.
          Związek trzeba budować na wielu płaszczyznach, oprzeć na czymś
          więcej niż na tym, że teraz jest nieźle albo na tym, ze po rozstaniu
          będzie się tęskniło. Co z zaintersowaniami, planowaniem WSPÓLNEJ
          przyszłości, podejściem do wychowania dzieci, wizją życia??? W tym
          wypadku trwanie w związku z dawną miłością to inetelktualny
          mezalians, który prędzej czy później da o sobie znać. Jeśli w
          początkowej fazie związku (bo jak na związek, który ma być
          teoretycznie na całe życie to jednak jest początkowa faza) nie macie
          o czym rozmawiać to potem może być już tylko gorzej. No chyba, że
          facet diametralnie zmienił podejście do życia, swojego
          wykształcenia, rozwija się intelektualni itd. Tylko pytanie czy
          naprawdę tak się zmienił.
          Do uczucia czasem tez trzeba podejśc "zdrworozsądkowo" bo to
          baaardzo odpowiedzialna decyzja wybrac kogoś na całe życie
        • mruff Re: do Ledy i bronze 09.04.08, 08:01
          leda16 napisała:

          > Ma ryzykować, iż jej dzieci odziedziczą niskie IQ tatusia
          > (gdyby miał wysokie, to skończyłby studia),

          Hehe Leda, no proszę Cię...Od kiedy ludzie kończący studia mają
          wysokie IQ? Zresztą jak wiesz IQ jest ciężko określić, bo testów do
          tego służących mozna się wyuczyć.

          >żyć z gó..anej pensyjki magazyniera

          Przestań Leda idealizować ludzi z wyższym wykształceniem i stawiać
          ich jako lepszych.Nie znoszę stawiania ludzi w ostatnim rzędzie
          tylko dlatego,że nie mają studiów.STUDIA NIE SĄ ŻADNYM WYZNACZNIKIEM
          CZŁOWIEKA ANI INTELIGENCJI.
          Boszzzzzz na ilu prostaków i chamów napatrzałam się w
          akademiku...nie do zliczenia!
          Poza tym w tych czasach studia nie dają gwarancji dobrych zarobków.
          Spotykam wielu ludzi po zawodówce lepiej zarabiających od mgr, inż.
          itd.

          > Udane małżeństwo to jest właśnie wspólnota duchowa, a nie
          atrakcyjność sek
          > sualna, która wcześniej czy później spowszednieje. Błyskotliwość
          intelektualna,
          > wspólne zainteresowania, pasje, ideały nie spowszednieją nigdy.

          Wytłumacz mi co ma wspólnego studiowanie automatyki albo ekonomii z
          nabieraniem ideałów? A co to na studiach nabiera się pasji?

          Miałam jednego faceta ze średnim i było mi z nim cudownie 3 lata i
          będąc na IV roku zostawił mnie. Ani przez chwilę będąc z nim i
          jednocześnie mieszkając w akademiku nie myślałam,by poderwać faceta
          z wyższym.
          Ten ze średnim miał pasje-żeglarstwo, uczył mnie o wiatrach,
          chmurach,tu z fizyki był lepszy ode mnie,miał niesamowitą wiedzę i
          zaskakaującą inteligencję emocjonalną. Pasją kumpli z akademika było
          piwo i imprezy, takie z ganianiem na golasa po akademiku.
          Nigdy nie rozmawialiśmy o całkach, bozonach, teorii nieskończoności.
          Był czuły i z taktem...

          Potem byłam 2 lata z facetem z wyższym, z bdb pracą. Fakt-miał facet
          łeb do robienia kasy, w pracy był najlepszy, zabierał mnie do
          najlepszych teatrów, na imprezy firmowe z tłustymi rybami,wprowadził
          mnie w "wielki świat szych" itd a w relacjach damsko-męskich był
          głupi jak but. Nie miał ani 1 dkg inteligencji emocjonalnej.Nie był
          w stanie zrozumiec, nauczyć się,że kobieta potrzebuje uczuć,ciepła,
          przytulenia.Odeszłam po 2 latach(namyślałam się ponad 1 rok!) z
          powodu braku ciepła i zbyt małego uczucia bo nie było warunków
          cieplarnianych do jego rozwoju.

          Dziś jestem z następnym facetem ze średnim(ciekawe, że tak wyszło:)
          i znowu jest z pasją, i znowu jest z taktem, czuły, z inteligencją.
          I chyba jestem przy nim szczęśliwa, na pewno 100 kroć bardziej niż
          przy tym z wyższym.


          • leda16 Re: do Ledy i bronze 09.04.08, 23:04
            Żeby skończyć studia wyższe, trzeba mieć minimum IQ w Skali Wechslera równe 115 punktów, na studiach o profilu ścisłym od 117 wzwyż. Badania takie były prowadzone przez prof. dr M Susułowską z UJ. Więc tą kwestię mamy już wyjaśnioną.
            Co do dalszych Twoich twierdzeń - psychologowie posługują się różnymi rodzajami, wersjami równoległymi i modyfikacjami testów inteligencji i setek niedostępnych na rynku rozwiązań zadań testowych na pewno nie można wykuć na pamięć np. 300 prawidłowych cyfrowych odpowiedzi do 5 wersji testu Ravena.
            Nie ja przeceniam ludzi z wyższym wykształceniem, raczej docenia ich rynek. Na całym świecie im wyższe kwalifikacje, tym wyższe zarobki. np. w Londynie przeciętna pensja średnio pracowitego lekarza-internisty to 10000 funtów, pielegniarki - 2000 funtów. I choćby taka pielęgniarka urobiła ręce po łokcie, pensja lekarza jest dla niej nie do przeskoczenia.W Polsce powolutku robi się tak samo. Ty widać ideałami socjalizmu w domu nasiąkłaś, myślisz, że ludzie są równi, a nie są.
            Owszem, ukończenie studiów jest dla każdego obiektywnie patrzącego na innych człowieka dowodem wyższej niż przeciętna ambicji, inteligencji i kwalifikacji zawodowych.

            "na ilu prostaków i chamów napatrzałam się w
            > akademiku...nie do zliczenia!"

            Szkoda, że zamiast "patrzać" na prostaków, nie patrzyłaś na gramatykę jęz. polskiego. Wiekszy byłby z tego dla Ciebie pożytek ;). Póki co mylisz wysokie kwalifikacje zawodowe z zasadami savoir vivre'u. I chyba kulturę z blichtrem, skoro piszesz jednym ciągiem o najlepszych teatrach i tłustych rybach, zamiast o najlepszych sztukach teatralnych, jakie widziałaś.
            Dodam jeszcze na dobranoc, że nie ma człowieka pozbawionego inteligencji tak, jak nie ma człowieka pozbawionego wzrostu a przykłady Twoich 3 związków mieszczą się w granicach błędu statystycznego, stąd nie mogą stanowić reguły ;).
            • mruff Re: do Ledy 10.04.08, 07:32
              Leda zanim zaczniesz wytykać błędy sprawdź najpierw słuszność swoich
              poglądów. Tak się składa, że niektóre czasowniki mogą przybierać w
              3. os. l. p. czasu przeszłego postać oboczną: patrzył lub patrzał,
              dudnił lub dudniał. Bezokolicznik w takich przypadkach
              charakteryzuje również oboczność form –patrzyć lub patrzeć, dudnić
              lub dudnieć.
              Pozdrawiam Ciebie serdecznie gdyż nie widzę sensu dalszej polemiki z
              Tobą
              • mruff Re: do Ledy 10.04.08, 07:33
                miało być w 1 i 3
    • kama.net Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 11:46
      Właściwie to nie bardzo rozumiem, rozstałaś się z X bo nie pasowaliście do
      siebie a teraz przeszkadza Ci on w byciu z kimś innym bo jednak go kochasz,
      przecież nie byłaś zadowolona ze związku z nim...
      • polska_potega_swiatowa Kochaj albo odejdz 07.04.08, 12:08
        kama.net napisała:

        > Właściwie to nie bardzo rozumiem, rozstałaś się z X bo nie
        > pasowaliście do siebie a teraz przeszkadza Ci on w byciu z kimś
        > innym bo jednak go kochasz,przecież nie byłaś zadowolona ze
        > związku z nim...

        A bo nasza Bronz'owa dziewczyna jest jak wiekszosc kobiet, woli gdy
        mezczyzna ktorego nie chce/nie kocha nadal pozostaje dla niej opcja.

        Niedaj boze zeby przejzal na oczy i znalazl sobie kobiete ktora jest
        zdolna odwzajemnic jego milosc i ulozy sobie z ta nowa partnerka
        zycie.

        Kobiety traktuja swoich bylych jak wlasnosc, i sadza ze zawsze beda
        miec na nich wplyw. Niestety... kobieta to tylko kobieta, jesli nie
        kocha to (jako partnerka) nie jest wiele warta dla mezczyzny.

        Jesli chcecie byc kochane, kochajcie...Jesli nie to zatruwajcie
        zycie innym egoistom, takim jak wy same...
        • elve Re: Kochaj albo odejdz 09.04.08, 22:16
          wiesz, to że jedna panienka wystawiła Cię do wiatru to jeszcze nie powód żeby
          tak blablać... "większość kobiet", "Kobiety traktuja swoich bylych jak wlasnosc"
          - co to za banialuki? zamiast sadzić takie kartofle, poszukaj szczęścia.
      • jacek322 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 20:38
        Rozstala sie z rozsadku, a serce nie sluga...
    • gapuchna Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 20:53
      Możesz związać się z tym inteligentnym mężczyzną na zasadzie logiki i rozumu. Co
      zyskasz? Spokój, realizację duchową, realizację wspólnych dążeń. Będzie Tobie -
      Wam dobrze. Myślę, że się rozumiecie. Podobny poziom inteligencji jest źródłem
      wielu sukcesów. Co stracisz? Może nigdy nie doznasz siły miłości. Może będzie
      letnio.

      Możesz związać się ponownie z miłością życia. Musiało być wam ze sobą dobrze,
      skoro po tak długim czasie ciągnie was do siebie. Co zyskasz? Ukojenie dla
      uczucia. Realizację miłości. Co stracisz? Pewną wspólnotę wynikającą z różnic
      intelektualnych, jakie między wami są. Ale z drugiej strony - jeśli nie
      potrzebujesz dzielić się tymi doznaniami z najbliższym, to można zawsze stworzyć
      sobie swój własny świat. Czy na długo? Nie wiem.

      Trudno jest podjąć jakąkolwiek decyzję. a może spotkasz kogoś trzeciego?
    • joanna_k21 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 22:01
      Rozumiem Cię, ponieważ sama w życiu stoję przed wyborami, sama
      dokonałam wyboru pomiędzy dwoma jednakowo upragnionymi mężczyznami.
      Wydaje mi się, że najlepsze co możesz zrobić, to nie rzucać się na
      tzw."głębokie wody". To, co podpowiada nam serce jest ulotne,
      chwilowe i dość szybko rozczarowuje-przekonałam się o tym. To tylko
      złudzenie,które cieszy, dopóki rozum nie zacznie znów normalnie
      funkcjonować. Jeśli mogę coś doradzić, to daj sobie czas.
      Przeanalizuj wszystko kilka razy po kolei. Zrozum też, że nie tylko
      Ty masz problem-pan X oraz mężczyzna, z którym obecnie jesteś wcale
      nie są w komfortowej sytuacji... Spójrz na nich z boku. Nie dawaj
      też niepotrzebnej nadziei któremukolwiek z nich, bo z tego, co
      przeczytałam, wynika, że zależy Ci na obojgu. To nie jest stabilny
      grunt, łatwo możesz kogoś zranić i jeżeli nie jesteś egoistką (a tak
      zakładam:)) będziesz mieć wyrzuty sumienia, które nie są dobrym
      doradcą. Co jeszcze mogę Ci powiedzieć? ... gdy już podejmiesz
      decyzję, urwij kontakt z tym, którego nie wybrałaś, chroń go-lepiej
      aby spróbował Cię zapomnieć, niż patrzył na Ciebie jako na obiekt
      nieosiągalny w ramionach innego mężczyzny, wtedy na pewno nie zazna
      szczęścia.
      Jeszcze jedno:ważne są wspólne zainteresowania, bądź przynajmniej
      zainteresowania, które, choć różne, uważamy oboje za atrakcyjne. Co
      do X, to powiedziałabym mu, że własny rozwój umysłowy i duchowy jest
      równie ważny dla partnerki(może nawet bardziej) niż atrakcyjny,
      seksowny wygląd i ubiór... I jeżeli on tego tak nie pojmuje, nie
      zmusisz go, by kształcił się dla Ciebie-a Ty, chcąc się rozwijać nie
      będziesz prawdopodobnie czuć się z tym dobrze.
      Pozdrawiam serdecznie i trzymam za Ciebie kciuki.
    • solaris_38 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 07.04.08, 22:32

      czasem lepiej inwestować w teraźniejszość
      niż wiecznie żałować i nie dowierzać własnym wyborom

      kiedy nie wierzysz własnym wyborom to tak jakbyś sama ze sobą była w podjazdowej
      wojnie

      namyślaj sie długo ale keidy zdecydujesz bądz wierna swojemu wyborowi

      jesli obecny partner cię za mało kręci ficycznei czy emocjonalnie czy uczuciowo
      to się z nim nie wiąż (na pewno zasługuje on na kobiete kóra go pokocha)
      być może żaden z nich nei jest dla ciebie skoro tak sie miotasz
    • spinline Re: Idz do psychologa! 07.04.08, 22:33
      Ty siebie nie kochasz.
      Nie masz respektu dla siebie. Czy ty durna jestes, chcesz sobie
      zycie zrujnowac wychodzac za maz za ....sorry - polglowka. To sa
      wszystko wazne sprawy. Nie tylko z facetem sie sypia ale trzeba
      tez miec o czym porozmawiac.
      Ten po zawodowce siebie nie szanuje i ciebie tez nie bedzie.

      szukaj pomocy u psychologa, bo masz problem.

      Inteligencja u mezyczyny to jest cos co jest najbardziej
      pociagajace i sexy!:=)
      • pan.tofelek Re: Idz do psychologa! 08.04.08, 14:32
        do spinline:

        Twoja odpowiedź nie wymaga obszernego komentarza
        ale bynajmniej dlatego że jest trafna.
        Okazałaś się "durna", "bez respektu", itp.

        więcej szacunku dla innych
        a przez to i dla siebie bo widać że tego Ci brakuje.
        • jasminowo Re: Idz do psychologa! 08.04.08, 15:01
          Nie tylko ludzi wyróżnia skłonność do zaglądania do cudzych ogródków
          i stwierdzania, że trawa sąsiada jest zieleńsza, ale również do
          idealizowania osób niedostępnych. Partner, który jest daleko jest
          dużo bardziej atrakcyjniejszy, bo wyolbrzymiamy jego zalety.
          Zastanów się, czy tak nie jest w Twoim przypadku? Za co kochasz
          jednego i drugiego. Motylki w końcu wyfruwają z brzucha, bo miłość
          zmienia barwę i treść. Jak ktoś wyżej napisał - ludzie często mają
          złe wyobrażenia co do przyszłosci związku. A on zmienia się i trzeba
          umieć i z tym sobie poradzić.
          Powodzenia.
          P.S. Polecam książkę Lwa-Starowicza "Ona i on o seksie". W jednym z
          rozdziałów jest historia starszego meżczyzny, który przeżywszy wg
          niego udane życie u boku kobiety którą kochał z wzajemnością po jej
          śmierci dowiaduje się, że ona tak naprawdę kochała kogoś z
          przeszłości. Wczuj się w emocje tego człowieka a może to pomoże
          podjąć Ci decyzję. Nie żyjemy sami na świecie.
        • leda16 Re: Idz do psychologa! 08.04.08, 17:47
          Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisała spinline. A wiesz dlaczego? Bo nigdy nie miałam szacunku dla pozbawionych aspiracji intelektualnych prostaków. Nawet seks z kimś takim jest mało finezyjny, monotonny, wyrafinowanie duchowe żadne, cóż dopiero codzienne życie... Szczerze pisząc - nie lubię ludzi prostych, bo prostota z reguły po pewnym czasie wyrodnieje w prostactwo.
          • jacek322 Re: Idz do psychologa! 08.04.08, 20:36
            OK, ale czy Twoja odpowiedz cos tu pomaga? Autorka tez doszla do
            wniosku, ze lepiej sie z nim rozstac, ale wciaz o nim mysli. I tu
            jest problem - jak przestac myslec?? Jak zapomniec? Ja niestety nie
            wiem, sam jestem w podobnej sytuacji.
          • petersmith Re: Idz do psychologa! 09.04.08, 13:06
            jak to... "nie lubię ludzi prostych"...?
            ja widzę, że jesteś w sobie zakochana... :):)
    • thereisnoenough Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 14:54
      Ja doradzam - sprobuj. Przebolej to wszystko co bylo nie tak, te
      wszystkie rzeczy, ktore sprawialy, ze mialas go dosyc. Ale jesli sie
      zdecydujesz, to bez zalu, bez wywlekania starych klotni, czy
      zawodow. Sprobuj. Poki on chce sprobowac. Bo prawda jest taka, ze
      jesli nie dasz wam tej szansy, to nigdy sobie nie wybaczysz. Lepiej
      wiedziec, ze jednak nie wyszlo (nawet po latach), niz cale zycie
      gdybac.
    • basia6666 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 15:15
      Oj cos mi sie wydaje ze go zobaczylas na NK.Napewno Twoj X mial jakies
      zainteresowania i mialabys o czym znim rozmawiac.Ludzi sie ceni za ich dobroc i
      lagodnosc.Ja osobiscie spotkalam ludzi na calym swiecie ktorzy nie przeczytali w
      zyciu jednej ksiazki ,i uwierz ze mozna sie odnich duzo nauczyc.Zrobilas wybor
      wiec teraz musisz z tym zyc.
      • leda16 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 17:52
        basia6666 napisała:

        > Ja osobiscie spotkalam ludzi na calym swiecie ktorzy nie przeczytali
        > w
        > zyciu jednej ksiazki ,i uwierz ze mozna sie odnich duzo nauczyc.


        Wyjaśnij mi proszę, czego można się nauczyć od analfabety? Co to znaczy "dobry człowiek"? W czym dobry i do czego dobry?
        • ch3heg Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 21:14
          leda16 napisała:
          > Wyjaśnij mi proszę, czego można się nauczyć od analfabety?

          Np. miłości, ciepła, zrozumienia, spokoju i wytrwałości.
          Do tego naprawdę nie trzeba czytać książek.
          • ind-ja Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 23:15
            i jeszcze umiejetnosc przebaczania.Nie ma ludzi idealnych i ty tez
            nie jestes idealna.Ktory z owych mezczyzn potafi zrozumiec twoje
            wady,zaakceptowac je,przebaczyc twoje potkniecia i bledy?
            Wyksztalcony intelektualista czy niewyksztalcony pacownik fizyczny?
            Mowimy tu o czlowieku a nie o szkolach jakie skonczyl.I jeszcze
            jedno wazne pytanie jakie musisz sobie zadac.Czy ty jestes choc
            odrobine zakochana w swoim obecnym partnerze?Podstawa udanego
            zwiazku jest milosc.a ta potrafi wiele,zarowno zniszczyc jak
            zbudowac.Ja znalazlam milosc mojego zycia w czlowieku bez
            wyksztalcenia,po przejsciach,bardzo inteligentnym,dobrym i
            odpowiedzialnym.Razem musielismy przetrwac wiele chwil,zarowno tych
            zlych jak i tych wspanialych.Zawsze stawialam na milosc.Ona nie
            umiera,trzeba ja tylko zrozumiec i podjac walke.A co do
            ojcostwa.Przed podjeciem decyzji o slubie,najlepiej jest miec
            zwierze.Doskonale mozesz wtedy zaobserwowac,jakim ojcem bedzie twoj
            partner.Zycze trafnego wyboru(dzieki Bogu ja nie musialam wybierac)
          • leda16 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 06:55
            Ciepła??? Czyli konkretnie CZEGO? Ale jakoś dziwnie nie jestem zaskoczona Twoją pustą frazeologią :).
            • ch3heg Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 12:47
              Bliskość drugiego człowieka, wsparcie, świadomość ze nie jest się samemu, że
              jest ktoś obok kto o ciebie troszczy. Poczucie bycia kochanym i potrzebnym. Chęć
              wspólnego działania i przeżywania.

              Nie wiesz, bo nie uczą o tym w szkole?
              • leda16 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 22:30
                To wszystko można otrzymać od dobrych przyjaciół, rodziców,krewnych, w rodzinie. Natomiast jeśli to Ty chcesz tworzyć rodzinę, powinnaś być dla niej jak opoka jak fundament na którym wspiera się dom. Szukaniem wsparcia dla siebie, dowodzisz swojej niedojrzałości i niemożności dawania wsparcia słabszym. A dzieci zawsze będą słabsze. Na kim mają się wspierać, jeśli nie na silnej psychicznie, zaradnej, stabilnej emocjonalnie matce?
    • idealista_romantyk Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 15:25
      do wszystkich rad poniżej dodam jeszcze jedną. o tej opcji zdaje
      się nie pomyślałaś.

      po pierwsze życie jest TRUDNE. naprawdę. wielokrotnie o tym się
      mówi, a gdy przychodzą trudności dziwimy się. pomyśl sobie o wielu
      dramatach, trudnościach jakie przechodzą chociażby ludzie
      niepełnosprawni, to zdasz sobie sprawę, że w życiu nie jest łatwo.
      a to już będzie początek do tego aby wziąć na siebie
      odpowiedzialność za siebie, za swoje życie i swój trud.

      moja rada. CZAS NA SAMOTNOŚĆ. tak, dobrze usłyszałaś. są takie
      chwile w życiu, w których czas na samotność. aby móc poznać siebie,
      uciszyć emocje, zrozumieć sens życia, sens bycia z kimś, sens
      miłości. jeżeli uda Ci się dobrze przeżyć czas samotności to być
      może miłość znowu zawita do Ciebie.

      teraz nie potrafisz się znów zakochać, bo poprzednie uczucia leżą w
      rozsypce. nie posprzątałaś ich należycie. a to trzeba zrobić.

      życzę Ci z całego serca powodzenia. zaufaj mi, naprawdę warto żyć
      dobrze.
      • jasminowo Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 15:33
        No cóż idealisto - wyjatkowo bez zastrzeżeń trafia do mnie Twoja
        odpowiedź (choć nie do mnie skierowana :) Ale - nic dodać, nic ująć.
        • leda16 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 17:54
          A do mnie nie trafia. Uczucia to nie brud, który trzeba "posprzątać", pozamiatać miotłą jak śmieci.To porównanie jest z gruntu trywialne :(
          • kalina-123 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 09:37
            Trzeba uporządkować. Zawsze! Jak można wejść w bliskie relacje z kolejnym
            człowiekiem, jeśli nosi się w sobie poprzedniego? To krzywdzące, w sumie dla obu
            stron. Nawet dla tej, która wydawałoby się, chce zacząć nowe życie.
      • jacek322 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 20:43
        Czasami kilka lat tej samotnosci to moze byc za malo, zeby sprawy
        uporzadkowac. Branie spraw "na przeczekanie" nie zawsze sie sprawdza.
    • darekf5 żal tych chłopaków 08.04.08, 16:47
      Żal tych chłopaków.
      A najbardziej twojego obecnego partnera. Jak sie czujesz oszukując
      go? Bo chyba zdajesz sobie sprwę, że będąc z nim a kochając innego
      niszczysz go. Jak dlugo można być z kimś udając, że się go kocha? A
      co powiesz, jeśli pojawią się dzieci? Mamusia nie kochała nigdy
      tatusia, ale tak jakoś wyszło. A może będziesz oklamywać dzieci i
      udawać, że kochasz tego pana?
      Oj dziewczyno, opamiętaj się.
      Jeżeli jesteś pewna, że ciągle kochasz tego pierwszego to odejdź
      prędko od obecnego partnera. Nawet jeżeli nie uda się z tym
      pierwszym, będziesz chociaż uczciwa wobec niego. Uszanuj go.

      • shangri.la Re: Popieram Darka. n/t 08.04.08, 16:57

      • leda16 Re: żal tych chłopaków 08.04.08, 18:01
        darekf5 napisał:

        >
        > A najbardziej twojego obecnego partnera. Jak sie czujesz oszukując
        > go? Bo chyba zdajesz sobie sprwę, że będąc z nim a kochając innego

        To nie jest miłość, tylko zaleganie afektu i zwykły pociąg seksualny. Jeśli coś miałabym radzić, to niech się prześpi z obydwoma i wybierze bardziej biegłego w sztuce ars amandi ;).
        A w ogóle, co Autorka wątku uważa za miłość? I która miłość wytrzyma próbę czasu? Myślę, że żadna, z jednym, jedynym wyjątkiem - miłość do dzieci. Tylko ona jest bezwarunkowa i ponadczasowa, aż po grób. Miłość do płci odmiennej owszem, do czasu gdy zaspokaja moje potrzeby.

    • pangordon Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 18:43
      Jak widac, opinie sa jak (tu wpisz dowolna czesc ciala): kazdy ma
      swoja ;)

      Ja wazam, ze Pan X powinien pojsc w odstawke, bo zycie to nie sama
      mi,losc (czyt>: pociag), a i ta sie zmienia. Zreszta to juz zostalo
      opisane powyzej.

      Wydaje mi sie rowniez, ze twoj obecny partner zasluguje na uczciwosc
      uczucia z twojej strony. Jest on zdaje sie typem, z ktorym mogla bys
      zbudowac sobie zycie i przyszlosc. Ale jak sie tu pozbyc uczuc do
      Pana X?

      Radze pogadac szczerze, do bolu szczerze, z nowym panem. Pomoze ci
      to zniesc bol rozlaki z Panem X i ewentualnie pozbyc sie go.
      Potrzebujesz tego, inaczej nie zaznasz spokoju. Jesli nowy pan jest
      czlowiekiem otwartym, wyrozumialym, i zywi ku tobie co najmniej te
      same uczucie, co ty do niego, powinien zrozumiec twoja sytuacje, nie
      winic ciebie, a raczej docenic a0 twoja szcerosc i odwage, i b)
      twoja determinacje ku podtrzymaniu, ba, umocnieniu waszego wspolnego
      zwiazku. Bedziesz miala do kogo westchnac i bedzie zrozumienie - to
      wielka ulga. A ta nowa wiez z partnerem z czasem wyprze te stara
      wiez z Panem X. Moze nawet natychmiast pomoze. Wiesz. latwiej sie
      walczy we dwojke.

      Kwestie glowne, jak to widae, sa dwie:
      Czy ty masz na tyle odwagi oraz determinacji utrzymania zwiazku aby
      sie otworzyc kompletnie przed partnerem?
      Czy twoj partner jest wystarczajaco dorosly i wystarczajaco cie
      kocha by to zaakceptowac i pomoc ci to zwalczyc?

      Zycze powodzenia :)
      • leda16 Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 20:56
        Szczerość aż do bólu?! Chyba żartujesz, albo nie znasz męskiej natury. Facet uniesie się honorem, szczerość odbierze jak afront, zdradę i będzie ból, tyle że porzucenia. Szczerość lub delikatność to są cechy charakteru a nie coś, na co człowiek "zasłużył". Czasami granica między szczerością a grubiaństwem jest cieniutka jak pergamin więc tu będzie to kwestia wyczucia a nie reguły. Facet najprawdopodobniej poczuje się głęboko zraniony, że od dawna jego rywalem jest prostak po zawodówce a dziewczyna na zimno kombinuje jak dwie sroki za ogon utrzymać. Jeśli nie teraz, to po latach Jej to wypomni o ile zdecyduje się zostać z Nią nadal ze świadomością, że przez te lata był tylko klinem na uczuciowego kaca.


        powinien zrozumiec twoja sytuacje, nie
        > winic ciebie, a raczej docenic a0 twoja szcerosc i odwage, i b)
        > twoja determinacje ku podtrzymaniu, ba, umocnieniu waszego wspolnego
        > zwiazku.


        O rany, ależ z Ciebie ciężki infantyl :))). Ile Ty masz latek dziecko, że bezdenną głupotę nazywasz odwagą? Uważasz, że nawijanie narzeczonemu, jak to kocha dawną sympatię - łoma po zawodówce, posłuży podtrzymaniu Ich związku?!
        A abstrachując od tej sytuacji, kobieta w związku damsko-męskim powinna być w pewien sposób nieodgadniona, tajemnicza, subtelna, co czyni ją w męskich oczach o wiele atrakcyjniejszą wewnętrznie od tej, która bez żenady wywala "kawę na ławę" paplając co jej ślina na język przyniesie w przekonaniu, że szczerość jest wartością sama w sobie. Otóż nie wszędzie i nie zawsze.
        • pangordon Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 20:46
          Wiesz, moglbym i ja ciebie latwo nazwac tym czy owym za to, co
          piszesz. Mnie sie twoje opinie podobaja mniej wiecej tak, jak tobie
          moje. Lecz nie w tym rzecz.

          Bylem kiedys w zwiazku, w ktorym dziewczyna wspomniala od czasu do
          czasu, ze teskni za bylym mezem (ktorego, nota bene, to ona
          opuscila, a nie na odwrot). Bez szcegolow sie obeszlo, bo nie
          wypytywalem. Zaakceptowalem to, nawet bez glebszego zrozumienia, bo
          jakos nie bolalo - wiedzialem, ze mnie kocha, potrafila to okazac.

          Tesknilem za nia bardzo przez kilka lat (tym razem to ja zerwalem
          nasz zwiazek), ale dzis juz wcale. Nadal tylko mysle o niej cieplo,
          ale jak pomysle, co by bylo gdybym sie z nia ozenil, potwierdza mi
          sie slusznosc tamtej decyzji. W kazdym razie, zycie nauczylo paru
          rzeczy i teraz juz rozumiem jej byle tesknoty. Wiec moge powiedziec
          z cala pewnoscia, ze te sprawysa do przeskoczenia.

          Mnie pomogl w przeskoczeniu moich tesknot udany zwiazek (obecnie
          malzenstwo) z inna kobieta. Z czasem nabralismy bliskosci, jak to
          bywa miedzy dwojgiem ludzi ktorzy sie szanuja i mysla o sobie serio.

          Poradzilem bronze pogadac z nowym partnerem, bo pomijajac wszystko
          inne, co ma do stracenia? Tak czy inaczej, pomoze jej to w podjeciu
          jakiejs decyzji i zycie potoczy sie dalej. Ale naprawde uwazam, ze
          jest to i uczciwy krok do podjecia, jak i najbardziej pragmatyczny,
          w jej sytuacji. Nie widze lepszego rozwiazania. Ale moze takowe
          istnieje jesli nie odrzuci sie kategorycznie mozliwosci powrotu do
          pana X, co ja czynie i co bronzowi szczerze radze. Radze, bo wiem ze
          z czasem da sie pana X oddelegowac do kategorii "nostalgii",
          natomiast zalu do zycia nigdy nie oddelegujesz, czujac go codziennie.

          Howgh!

          P.S. Nie mysl w kategoriach czarno-bialych ;)
        • pangordon Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 20:54
          Wlasciwie swoje "powiedzial co wiedzial" napisalem wyzej i w
          odpowiedzi do kolegi/kolezanki Leda16, ale chcialbym tobie, bronze,
          jeszcze raz poradzic, zebys pogadala o tym ze swoim obecnym
          partnerem. Jest to metoda rozwiazania twojej obecnej sytuacji w
          JAKIS sposob, nadzieja jest, ze w pozytywny, czym wg. mnie bylaby
          jego akceptacja twoich rozterek i sklonnosc do wspolnego zmagania
          sie z nimi w kontekscie waszego zwiazku. Gorsza ewentualnoscia
          byloby to, ze on ci da kopa w zadek. Ale i tak bedziesz miala o
          jedno zmartwienie mniej. A zrobic to powinnas dlatego, ze sama nie
          poradzisz sobie z wypedzeniem pana X z wlasnej duszy - musisz miec
          cos, co ci pomoze go wyprzec i zajmie jego miejsce.
          • gapuchna Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 21:11
            ze sama nie
            poradzisz sobie z wypedzeniem pana X z wlasnej duszy - musisz miec
            cos, co ci pomoze go wyprzec i zajmie jego miejsce.

            To są najbardziej prawdziwe słowa, jakie tu przeczytałam. Tyle sobie nawzajem
            radzimy, dajemy wskazówki, a prawda jest jedna: dopóki nie znajdzie się
            kogoś/czegoś, żaden ból nie zniknie.
            Dziękuję ci za te słowa. Są całkowicie prawdziwe.
    • arturgeo Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 19:08
      Wg mnie ani jeden ani drugi nie będzie Twoim partnerem już na zawsze. Do X
      chcesz wrócić, bo czujesz, że go kochasz. Wg mnie to nie miłość a suma
      niespełnionych ambicji i chęć sprawdzenia czy jednak uda Ci się z nim stworzyć
      długi i stały związek. Wrócisz do niego - początek będzie wspaniały a uczucie
      niepodparte zażyłością, przyjaźnią wypali się i będziesz się zastanawiała jak to
      przerwać żeby go nie zranić. Z Panem którym jesteś teraz też nie będziesz
      szczęśliwa, bo będąc z nim myślisz o innym. Albo więc trzecia droga, albo nie
      jest Ci dana szczęście...
      • damianbsc Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 21:25
        za 2 lata znow od niego odejdziesz, bo oglada mecze a Ty to ''bizneswómen''
        skoncz zasmiecac forum oczywistosciami
    • vanessa14 poczekaj 08.04.08, 21:44
      Jeżeli wciąż myślisz o dawnej miłości, to widocznie mężczyzna, z
      którym teraz się spotykasz nie jest "tym jedynym". Co do "prostego
      chłopaka" - czy próbowałaś go zachęcić do czytania? albo
      proponowałaś wspólne wyjścia np. do teatru, galerii? czy wspierałaś
      go w dalszej edukacji? On zapewne wywodził się z innego środowiska i
      to, co dla Ciebie było oczywiste, wcale nie musiało być takie dla
      niego. Mógł po prostu nie wiedzieć, że istnieją interesujące
      książki, że można spędzać czas inaczej, niż np. spacerując. Opinii
      znajomych w ogóle nie brałabym pod uwagę - to nie z nimi będziesz
      dzieliła codzienność i Twój partner ma pasować do Ciebie, a nie do
      nich. Człowieka nie można oceniać przez pryzmat samego
      wykształcenia - szczególnie teraz, kiedy wyższe wykształcenie może
      zdobyć bez kłopotu nawet niezbyt inteligentna osoba. Mam wrażenie,
      że Twoimi wyborami kieruje reprezentacja rodziny - jest jakiś obraz
      rodziny, który uznałaś za obowiązujący i w pełni obiektywny i do
      takiego obrazu dążysz. Tymczasem można żyć inaczej, chociaż do tego
      trzeba mieć trochę odwagi i oczywiście chęci. Być może ani jeden,
      ani drugi mężczyzna do Ciebie nie pasuje, a masz za mało czasu, by
      poznać kogoś jeszcze innego?
    • bronze1983 Do Wszystkich 08.04.08, 23:00
      Chcialabym podziekowac Wszystkich za rady i opinie.

      Przemyslalam wiele rzeczy,
      Zastanawialam sie jak dlugo uda mi się 'zyc w tej sytuacji' nie podjemujac jakis
      dzialan, oraz jak oni sie z tym czuja, choc nie jest tak jak myslicie, gdyz oni
      nie wiedza, ze miotam sie z takimi dylematami. Obecny partner wie, ze bylam
      kiedys w takim zwiazku, ale nie porusza zbytnio tego tematu, gdyz dla niego 'to
      moja przeszlosc' kiedys zadal na ten temat pare pytan i to na tyle. Stwierdzil,
      ze to bylo dosc dawno, w miedzy czasie jeszcze bylam w innym ,krotkim zwiazku,
      wiec uwaza, ze nie ma sie o co martwic a ja nie wyprowadzam go z bledu.

      Z chlopakiem za 'ktorym tak tesknie' myslelismy o wspolnej przyszlosci,
      ''zareczylismy sie'' (czudyslow, gdyz zareczyny byly miedzy nami, kolejnym
      etapem okazania uczucia, nie byly poparte dzilaniami, wstepnie wiedzieli rodzice
      i paru znajomych, nie bylo planowania slubu na konkretny termin). Dlatego moze
      tak mnie to boli, to sa wazne dla mnie wspomnienia, moze przeslosc pamieta sie
      przez rozowe okulary? Z biegiem czasu zamazuja sie powody przez ktore od niego
      odeszlam, w myslach zostaly tylko dobre wspomnienia, moze to jest wlasnie taki
      zgubne?

      Dla jasnosci dodam, ze moj obecny partner tez byl kiedys zareczony (podobne jak
      ja, zareczyny nie byly poiparte terminem slubu itp) Takze biore tez pod uwage,
      ze byc moze on ma do mnie podejscie 'takie jak ja do niego' Szanujemy sie,
      dogadujemy, mamy wspolne cele, oczywiscie jest miedzy nami uczucie, ale inne.
      Moze on tez po tamtym nie udanym zwiazku stwierdzil, ze czas sie ustatkowac z
      osoba o podobnych zainteresowaniach/celach/wyksztalceniu/itp ? Kto wie ;) Zycie
      jest niespodzianka, nie moge przewidziec co on mysli a przeciez nie zapytam o to
      wprost. Kiedys oczywiscie pytalam o jego poprzedne zwiazki, zawsze odpowiedzial
      mi na pytania, lecz nie wglebial sie w te tematy 'bylo minelo' - zawsze
      odpowiadam mu w ten sam sposób.

      Padlo pytanie czy probowalam zmienic chlopaka za ktorym tak tesknie. Oczywiscie!
      Nie jestem taka, aby odchodzic nagle, bo stwierdzialam, ze 'cos mi nie pasuje'
      To trwalo jakis czas, z tygodnia na tydzien zauwazalam wiecej rzeczy.
      Opowiadalam mu gdy cos przeczytalam, pytalam co mysli o tym, czy chcialby sam
      przeczytac itp Ngrywalam filmy 'inne niz polskie komedie' ;) lecz niestety film
      bez lektora moglam odrazu wyrzucic do smieci. Byl taki moment gdy zapisal sie do
      szkoly policealnej, lecz nie dotrwal do pierwszego semestru. Pisalam za niego
      wszystkie prace..zalezalo mi, jednak przed egzaminami zrzygnowal, nie dal rady.
      Gdy szukal pracy napisalam mu CV... chcial jechac za granicę szukalam ogloszen w
      internecie i rozsylalam CV w j.polskim i j.angielskim gdyz on nie zna jezyka
      obcego. Martwilam sie jak on by tam sobie poradzil, ale nie pojechal. Wlasnie
      takie drobiazi mnie takze wymeczyly. Czasami nie mozna bylo przeprowadzic
      powaznej rozmowy. Zawsze umial mnie pocieszyc, przytulic, ale czasami czulam, ze
      on wogole nie rozumie o czym ja do niego mowie.. jeszcze za czasow moich
      studiow, plakalam przez jakas poprawke, lub jakies wieksze niepowodzenie -
      przytulil, powiedzial cos milego, ale nie rozumial, nastepnego dnia nie wiedzial
      czemu jestem smutna. Ale cos tak bardzo mnie do niego ciagnie..nie potrafie
      wytlumaczyc dlaczego..
      Obecnie jego tryb zycia sie zmienil, zrobil sie bardzo rozrywkowy, caly czas od
      czasu gdy sie rozstalismy imprezuje, co tydzien inna dziewczyna.. wiem, ze on do
      nich nic nie czuje, ze to 'zabawa' ale wiem, ze przez ten czas gdy nie bylismy
      razem on napewno bardzo sie zminil, nie wiem jak bardzo. Zreszta bezsensu sie
      troche rozpisuje, bo wiem, ze po gdybysmy ewentualnie wrocili do siebie i moja
      potrzeba 'bycia z nim, przy nim' zostalaby zaspokojona to bym marudziala, ze
      'sama miloscia zyc sie nie da' Pytanie brzmi co zrobic by zapomniec?

      Do osob ktore napisaly, ze powinnam byc sama, nie uwazam tak. Bylam sama, potem
      spotkalam obecnego partnera.

      Do osob ktore napisaly, ze jestem egoistka - byc moze jest w tym troche prawdy,
      chociaz wcale sie tak nie czuje. Caly czas mam wyrzuty sumienia, codzinnie
      zastanawiam sie nad soba, jak postepuje, co powinnam zrobic, jak oni sie czuja.
      Chociaz jak wspomnialam poprzedni chlopak uwaza, ze nikogo niegdy nie pokocham
      tak jak jego (takze z obojetnie iloma osobami bym jeszcze byla on w psychicznie
      czuje, ze i tak ma przewagę ;) tak samo jak ja nie przejmuje sie jego
      'kolezankami z dyskotek' ;) Obecny parter nawet nie wie o moich dylematach - z
      tym, że jak wspomnialam, byc moze on ma podobne ;)

      Podsumowujac ciezko jest wybrac miedzy dwoma skrajnosciami.
      Z jednej strony mezczyzna na ktorego widok staja mi lzy w oczach z tesknoty,
      ktory jest cieply i czuly w slowach, tak samo odwzajemnia milosc, jest bardzo
      uczuciowy takze przystojny lecz nie rozgarniety zawodowo/naukowo itp
      Z drugiej strony mezczyzna twardo stąpający po ziemi, moze jezeli chodzi o
      emocjonalna uczuciową stronę to nie jest taki drobiazgowy mniej rozumie niz
      poprzedni, za to jest nastawiony na spelnianie swich celow, rozwijanie sie.

      Ktos wspomnial o wizycie u psychologa. Bylam juz jakis czas temu.
      Pani psycholog podsumowala tak:
      '' Bedąc w oprzednim zwiazku kobieca natura potrzebowala STABILIZACJI ZYCIOWEJ,
      gdyz zaczela myslec o przyszlosci, dlatego moment 'zareczyn' mimo, ze cudowny
      nastepnie mnie odstraszyl, po jakims czasie spotkalam mezczyzne o calkiem
      przeciwnym charakterze, to bylo oczywiste, ze bedzie mial on calkiem inny
      charakter, gdyz mial byc stabilny zyciowo, tym razem 'on mial byc moim
      przewodnikiem, wzorem, oparciem'. Lecz będąc już w tym zwiazku, kobieca natura
      'kobieta zmienna jest' ;) zaczela tesknic ZA MILOSCIA ROMANTYCZNA. Ogolnie
      problem nie do konca moze tkwi w wyborze, ale tez w tym, ze jestem zbyt
      sentymentalna/wrazliwa i obojetnie jaka dezyzje podejmę zawsze bedzie mnie cos
      dreczyc przez ta sentymentalność (nie wszyscy tak wszystko rozpamietuja).

      Jeszcze raz dziekuje za zaangazowanie i Wasze wypowiedzi. Chetnie poznam jeszcze
      wiecej Waszych opinii oraz poczytam Wasze historie i doświadczenia.

      Milej nocy
      • spinline Re: Do Wszystkich 08.04.08, 23:06
        'kobieta zmienna jest'
        ......................
        Tak powiedziala pani psycholog....No to wspolczuje. W ogole to co
        powiedziala to jak zwykly amator, a nie psycholog. Sprawdzalas czy
        to legitymowany psycholog?

        Tobie zycie malo w dupe dalo. Chocby dlatego masz takie rozerki.
        Swojego zycia rozsadna kobieta nie kreci wokol mezczyzn, a wokol
        siebie. To ty jestes celem samym w sobie.

      • ind-ja Re: Do Wszystkich 08.04.08, 23:51
        to nad czym ty sie jeszcze zastanawiasz?Wroc do x albo znajdz
        kogos,kogo pokochasz bardziej,ze wzajemnoscia oczywiscie.Nie zdalas
        sobie sprawy jeszcze z tego,ze z twoim X laczy cie silna wiez
        emocjonalna i psychiczna?On tez bladzi(przepraszam nie mam polskich
        znakow).Moge tylko domyslac sie ile masz lat.I z tego co
        wnioskuje,jestes jeszcze bardzo mloda.Daj sobie 2-3 lata na
        ustatkowanie siebie u boku wlasciwego partnera,czyli pana
        X.Tak,tylko sobie mysle,ze do kazdej decyzji trzeba doosnac.
      • mruff Re: Do Wszystkich 09.04.08, 08:09
        Bronze uśmiałam się z opinii psychologa:)W czymś Ci pomogła?

        Daj sobie czas. Namyśl się.Im dłużej będziesz myślała tym lepiej.
        Nie żałuj decyzji przemyślanych. Jeśli z X przemyślałaś odejście i
        zrobiłaś to efektywnie, tzn,że bardzo tego chciałaś,że byłaś do tego
        przekonana.
        X jest dzisiaj innym człowiekiem niż kiedyś.Jeśli odeszłas od niego
        bo brakowało Ci "poziomu intelektualnego" a teraz to znalazłaś-bądź
        konsekwentna.Pamiętaj dlaczego odeszłaś.

        Problem jest chyba w tym,że uczucia są niezależne od nas, nie da się
        ich wywołać...Można nad nimi zapanować rozsądkiem ale jak
        widać,bywają tęsknoty...
        • shangri.la Re: Opinie psychologów:( 09.04.08, 08:14
          Tak, z nich można by się było śmiać , gdyby nie były okupione straconymi
          nadziejami na znalezienie wyjścia z sytuacji , zmarnowanym czasem i wyrzuconymi
          w błoto pieniędzmi.
          Kolejny przykład ignorancji i braku kompetencji psycho-krwiopijców:(
      • mruff Re: pytajnik 09.04.08, 09:12
        Bronze, czy przy obecnym partnerze jesteś lub bywałaś(gdy chwilowo o
        X zapominałaś) szczęśliwa? Czy obecny facet spełnia Twoje
        oczekiwania dotyczące świata uczuć, de facto bardzo waznego dla
        kobiety?
        Pragniesz z nim bliskości tak bardzo jak z X?
        Jeśli odpowiedź brzmi 2x tak, to bez sensu rozpamiętywać X.
      • elve Re: Do Wszystkich 09.04.08, 22:26
        jakby to powiedzieć... zmień psychologa.
      • leda16 Re: Do Wszystkich 10.04.08, 07:23
        Po pierwsze, dorosłego faceta nie wychowasz, bo jego już wychowali rodzice przez kilkanaście lat życia. Ukształtowali potrzeby, aspiracje, charakter inteligencję. Dali w dziedzictwie swoje geny na których cała ta psychiczna konstrukcja się opiera. Nie nagniesz go do Twoich wyobrażeń. Stare drzewo prędzej się złamie. Jeśli mu bardzo na Tobie zależy, może udawać, że się zmienia, lecz będą to pozory. Natura zawsze pociągnie wilka do lasu. Poza tym, cóż to za dziwaczna "miłość"? Albo akceptujesz to, co zastajesz, albo szukasz czegoś innego. Zmieniać możesz kolor pokoju, nie człowieka. Teraz rozumujesz, jak dziewczyna pijaka - Ona go zmieni po ślubie. Po ślubie on jej kopniakami wybije z głowy naiwne mrzonki. W Twoim przypadku Bronze, przytulanie wymaga zero wysiłku, wkuwanie angielskiego owszem ;). Z jakiego tytułu myślisz, że X tak się dla Ciebie będzie wysilał skoro nie musi, nie ma takich potrzeb? Przecież dostał od Ciebie już to, na czym mu zależało - przytulanie...Będziesz potem chciała zmieniać "warunki przytulania", poleci do takiej, która nie wymaga do przytulania znajomości j.angielskiego :))). Z Twoich relacji wynika, że takich dziewcząt ma na kopy. Chcesz dołączyć do ich łańcuszka na szybki numerek, wyobrażając sobie, iż on jest równie sentymentalny, jak Ty? Masz ustabilizowany związek, chcesz go spieprzyć, ten związek i własne samopoczucie dla bezpodstawnych rojeń o nie rdzewiejącej miłości?!


        czemu jestem smutna. Ale cos tak bardzo mnie do niego ciagnie..nie potrafie
        > wytlumaczyc dlaczego..


        Bezmyślność Bronze, kierowanie się impulsami zamiast rozumem :(.


        > Obecnie jego tryb zycia sie zmienil, zrobil sie bardzo rozrywkowy, caly czas od
        > czasu gdy sie rozstalismy imprezuje, co tydzien inna dziewczyna.. wiem, ze on d
        > o
        > nich nic nie czuje, ze to 'zabawa'


        Rozpustę nazywasz zabawą? Sama chcesz być jego kolejną zabawką? Owszem, możesz go w każdej chwili do siebie na zabawę zaprosić. Ale biletem wstępu powinny być...badania w kierunku HIV. Być może on rzeczywiście się zmienił...bardziej niż myślisz, o ile w ogóle pozwalasz sobie na ten luksus :(.
    • yggdrasill Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 08.04.08, 23:28
      Droga autorko, tkwiłam w związku opartym jedynie na uczuciu ponad 6
      lat. Przez ten czas odchodziłam 3 razy, za czwartym- na dobre.
      Powody były podobne do tych, którymi kierowałaś się Ty. Teraz jestem
      z kimś z mojego przedziału wiekowo-intelektualno-duchowego; rozwijam
      się na wszystkich płaszczyznach, rozumiem i jestem rozumiana.
      Odkryłam, jak niesamowicie jest to ważne.
      Życzę Ci, żebyś nie żałowała swojej decyzji, kiedy już ją
      podejmiesz. Ja nie żałowałam ani przez chwilę.
    • klaryska ani jeden ani drugi 09.04.08, 00:44
      mysle ,ze ten drugi to tez jeszcze nie ten, inaczej bys sie nie zastanawiala nad
      tym pierwszym.

      Po zawodowce mozna nie byc wcale glupim i miec zainteresowania, ale jezeli
      chlopak mial wizje zebys szybko zaszla w ciaze i przestala pracowac, to jest juz
      ostrzezenie, gdzie widzi Towje miejsce. A czy po latach widzisz siebie jako
      zone przy mezu????

      Poza wszystkim taki uklad skazuje w dziesiejszych czasach ,ze jak sie cos stanie
      to nie bedziesz w stanie utrzymac rodziny :-(.
    • kimmie_baby Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 05:31
      Jedyny sposob w jaki X moze sie lepiej poczuc z soba samym to przez
      upupienie Ciebie. Wpierw proponowal dzieci i pozostanie w domu a
      teraz gdy ustabilizowalas sie zawodowo oczywiscie powrocil. Moze to
      obawa przyszlosci?
      Wyglada na to, ze ani X ani ten terazniejszy chlopak to nie jest
      to. Ja bylam przez ponad 12 lat w zwiazku z kims takim jak X z
      czego 8 lat malzenstwo. Rozmowa z moim eks to byl wysilek
      porownywalny do porodu konia. Z samego przyzwyczajenia i podejscia
      rodzin bylo to potwornie trudno skonczyc bo przyzwyczailam sie byc
      nieszczesliwa. Cale szczescie nie mielismy dzieci.
      Milosc w zwiazku jest najwazniejsza ale nie jestem pewna, ze to
      tutaj jest to jezeli X nie motywowal ani nie wspieral Cie aby isc
      dalej ani tez nic nie zrobil by Ci dorownac.
      Pozatym jezeli doszlas do wniosku, ze to trzeba zanalizowac to
      wyglada mi na to, ze to nie jest to. Moze to jakas powracajaca
      tkliwosc czy nostalgia za czyms co mogloby byc gdy byliscie razem
      ale jednak tego nie bylo? Mam w sumie podobny problem bo ostatnio
      przypomnial mi sie ktos kogo poznalam z 8 lat temu i przez ostatnie
      osiem miesiecy mysle o nim chociaz szanse nawet spotkanie chocby sa
      zadne.
    • findoutmore pewnie ten X dobrze bzyka 09.04.08, 06:23
      a miejskie inteligenciki - 2 minuty i koniec. ot i cała tajemnica twoich dylematów
      • piksinska1 stara miłość nie rdzewieje 09.04.08, 08:37
        Jestem duuużo starsza od Ciebie i patrzę na życie z innej perspektywy.
        I powiem Ci tak : zawsze ale to zawsze będziesz myślała o X .To
        wspomnienie wróci do Ciebie nawet jak już będziesz stara.Mam taką
        sytuację i to też ja zostawiłam swojego pierwszego chłopaka. Tak po
        prostu-wydawało mi się, że jestem za młoda na małżeństwo a on naciskał
        na ślub. Nie mam spokoju do dzisiaj chociaż nasze drogi bardzo dawno
        się rozeszły i każde z nas wszystko ma już za sobą.
        Dobrze się zastanów. Pozdrawiam.
        • tojatojatoja Re: stara miłość nie rdzewieje 09.04.08, 11:58
          piksinska1 napisała:

          > Jestem duuużo starsza od Ciebie i patrzę na życie z innej
          > perspektywy. I powiem Ci tak : zawsze ale to zawsze będziesz
          > myślała o X

          To może dobrze, żeby myślała o tym, co zacytuję poniżej, a co dla
          mnie dyskwalifikuje Pana X jako partnera, z którym można budować
          życie. Poniższy opis jest dla mnie receptą na nieszczęśliwy związek
          i może ciągłe przypominanie sobie tego z czasem spowoduje, że będzie
          się cieszyła, że się z nim rozstała. Wiem to, bo byłam w podobnym
          związku, a po prawie trzech latach od jego zakończenia uważam, że to
          jedna z najmądrzejszych życiowych decyzji, jakie podjęłam. :-)

          "Padlo pytanie czy probowalam zmienic chlopaka za ktorym tak
          tesknie. Oczywiscie! Nie jestem taka, aby odchodzic nagle, bo
          stwierdzialam, ze 'cos mi nie pasuje' To trwalo jakis czas, z
          tygodnia na tydzien zauwazalam wiecej rzeczy. Opowiadalam mu gdy cos
          przeczytalam, pytalam co mysli o tym, czy chcialby sam przeczytac
          itp Ngrywalam filmy 'inne niz polskie komedie' ;) lecz niestety film
          bez lektora moglam odrazu wyrzucic do smieci. Byl taki moment gdy
          zapisal sie do szkoly policealnej, lecz nie dotrwal do pierwszego
          semestru. Pisalam za niego wszystkie prace..zalezalo mi, jednak
          przed egzaminami zrzygnowal, nie dal rady. Gdy szukal pracy
          napisalam mu CV... chcial jechac za granicę szukalam ogloszen w
          internecie i rozsylalam CV w j.polskim i j.angielskim gdyz on nie
          zna jezyka obcego. Martwilam sie jak on by tam sobie poradzil, ale
          nie pojechal. Wlasnie takie drobiazi mnie takze wymeczyly. Czasami
          nie mozna bylo przeprowadzic powaznej rozmowy. Zawsze umial mnie
          pocieszyc, przytulic, ale czasami czulam, ze on wogole nie rozumie o
          czym ja do niego mowie.. jeszcze za czasow moich studiow, plakalam
          przez jakas poprawke, lub jakies wieksze niepowodzenie - przytulil,
          powiedzial cos milego, ale nie rozumial, nastepnego dnia nie wiedzial
          czemu jestem smutna. Ale cos tak bardzo mnie do niego ciagnie..nie
          potrafie wytlumaczyc dlaczego.."

          Te związek był, w mojej oczywiście ocenie, jak związek
          nadopiekuńczej matki z niezaradnym synem. Po paru latach załatwiania
          wszystkiego za Pana X szlag po prostu by Cię trafił albo on rzuciłby
          Cię dla dziewczyny, która uważałaby go za wspaniałego i zaradnego
          (chyba jakaś "ślepa" ;-).
    • mruff Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 09:16
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29963&w=76712274
    • delargo Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 09:18
      nie jest zwolennikimiem mieszania sie w czyjes sprawy, ale jak oczekujesz raday
      takze ode mnie jest ona krotka i nastepujaca: zostaw przyszlosc za soba;
      koncentruj sie nad tym co jest dla ciebie wazne i mysl takze persepktywicznie,
      czyli milosc miloscia, ale trzeba byc rozsadnym;
    • first.magda Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 09:37
      moje zdnanie jest takie, dziewczyno, jeśli rozmawiałaś z Panem X o
      tym że męczy Cię iż on nie ma wykształcenia, chociażby szkoły
      średniej, a on NIC z tym nie zrobił, mimo Twojego odejścia- nie
      rozmyślaj i zajmij się swoim obecnym facetem. przecież jeśli
      facetowi zależy na dziewczynie to zrobi WSZYSTKO aby ją przy sobie
      zatrzymać. a tak na marginesieto z tego faceta X, człowiek nie
      bardzo, wiedząc że jesteś z kimś innym i masz szansę na szczęśliwe
      życie wbijać Ci się w mózg. dziewczyno jeśli brakuje Ci żaru
      namiętności to może sama zacznij rozpalać?...., może ten
      terażniejszy widzi Twoje zainteresowanie byłym, i już nie ma sił ani
      motywacji żeby o Ciebie zabiegać?. moja konkretna rada- zajmij się
      swoim terażniejszym związkiem, prostakiem sobie głowy nie zawracaj.
      Trzymam kciuki.
      • lajtowa Re: Stara miłość nie rzdzewiej - help :( proszę o 09.04.08, 10:30
        jeśli się słusznie domyślam, to 83 jest twoim rokiem urodzenia, tak? masz więc
        25 lat. po co tak młodo wiążesz się z kimś, kogo nie kochasz??? daj sobie
        rok-dwa-trzy-piec na pobycie z samą sobą, uporządkowanie swojego swiata. czemu
        taki owczy pęd do stałego związku, ślubu??? kompletnie tego nie rozumiem. masz
        do wyboru kogoś, kogo kochałaś pierwszą miłością i nie potrafisz o nim
        zapomnieć, choć zdajesz sobie sprawę, że obiektywnie rzecz biorąc nie stanowicie
        dobranej pary. jak ktoś słusznie napisał - nie byłaś dla tego chłopaka
        inspiracją, nie pragnął ci dorównać, nie myślał, co mógłby zrobić, żeby ci
        zapewnić raj na ziemi. czy on ciebie kochał?... i teraz ktoś drugi, nudny,
        pokukładany, z kim w najlepszym przypadku b,ędzie ci się żyło wygodnie i w
        letniej temperaturze.
        poczekaj, dziewczyno, daj sobie oddech!
Pełna wersja