mahadeva
07.04.08, 19:01
Zupelnie nie radze sobie w zyciu. Przez fakt, ze zaden fajny facet
mnie nie chce, nie radze sobie w innych sferach, mam tez ciezkie
problemy rodzinne. Kiedys sobie dawalam rade, ale kiedys bylam mloda
i brak meza nic nie oznaczal. Zastanawiam sie, czy moge isc z tym do
terapeuty. Trzy lata temu troche odwiedzialam psychiatre i bralam
prozac po rozstaniu z bylym, potem on powiedzil, ze nie jest doradca
zyciowym i mam sobie radzic sama. A ja sobie nie radze, cierpie -
myslicie, ze moge to zwalic na terapeute? Dodam, ze jestem zupelnie
sama.