brzyduika
07.04.08, 21:46
mam pracę mało ambitną, do której chodzę bo muszę. być może nie jest
to praca zła, ale dla kogoś innego. mnie ona męczy i uważam że jest
poniżej moich ambicji, co wpędza mnie w depresje.co dzień Ci sami
ludzie, te same czynności, wypisywanie faktur... nic rozwojowego,
nic ambitnego,nic, co daje szanse na podnoszenie kwalifikacji.
jednym słowem "męczę" się tam już 2 lata (choć z założenia miało to
być tylko na chwilę). od dwóch lat ciągle to samo i za kolejne kilka
czy kilkanaście lat nie nauczę się tam nic więcej. nie ma tam szans
na awans. praca, która nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności,
ani żadnego konkretnego doswiadczenia. dla osoby po ogólniaku, z
podstawową znajomością obsługi komputera. jestem po studiach i w
moim niewielkim mieście ciężko znaleźć pracę zgodną z moim
wykształceniem, nie majac znajomości. typowa budżetówka. chcę się
rozwijać, podnosić kwalifikacje, ale to taka nauka "w ciemno" skoro
pięcioletnie studia nie zagwarantowały mi pracy odpowiedniej do
moich ambicji.
jestem już psychicznie zmęczona tą sytuacja, tym, że tkwię tam i
wręcz marnuję się. praca od 5 do 15. do tego fizyczne zmęczenie i
brak ochoty na cokolwiek innego. nie mam siły na życie towarzystkie,
na rozrywke, na dodatkowe zajęcia, bo jestem poprostu wykończona.
chcę się stamtad uwolnić, ale wizja pozostania bez pracy mnie
przeraża. z jednej strony nie chcę i nie daje rady już tu pracować,
a z drugiej strony nie chcę być bezrobotną. dojdzie do tego, że cała
pensja pójdzie na wizyty u psychologa.
czy ktoś miał podobny dylemat i udało mu się w końcu odejść z pracy?
jak zdobyć się na odwagę? mi jej brak, a dużej nie dam rady tak
między młotem a kowadłem.