Gość: Anka Re: Siła zdradzonych IP: *.gl.digi.pl 21.05.04, 14:35 Przeżyłam zdradę męża,cały czas trzeba mieć otwarte oczy.Zawsze znajdzie się taka osoba która zechce dla zabawy zniszczyć komuś życie!!Ja już z nim nie będę ale więcej nikomu nie będę ufać bezgranicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytający Re: Siła zdradzonych IP: 213.17.244.* 23.05.04, 13:56 Kobiety jesteście beznadziejne, kto pokłada w was nadzieje jest GŁUPCEM ! Nie chce mi się juz więcej czytać ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: irka Re: Siła zdradzonych IP: 81.210.102.* 25.05.04, 14:08 wystarczy, gdy mężczyzna dzieli się z emocjami z inną kobietą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SYNTIA Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 14:58 Wiem coś o tym dwa dni temu zostawił mnie facet dla innej. Oczywiście mówił,że to moja wina. Nienawidzę go!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Siła zdradzonych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.04, 22:23 Czytam i czytam a w gardle wielka gula, przecież mówił, że tylko ja... jeszcze wczoraj przysłał sms-a "najmilsza - kocham,tęsknię" a potem wyłączył komórkę - kolejne kłamstwa, uniki, półprawdy. Najgorsze jest jednak to, że znowu uwierzę, wytłumaczę sobie tel. w środku nocy, właśnie gdy się kochamy - odpowiedzi półsłówkami, sms-sy o 3 rano, nagłe wyjazy w ostatniej chwili - przeciez to ja jestem jego światem. Dlaczego czuję sie paskudnie czytając ukradkiem maile i sms-y których nie zdążył usunąć. Piszę ten post a on jest nią. Potem wróci, ja po raz kolejny zepchnę głęboko mój ból w zakamarki serca a on 2 tygodnie będzie czuły i miły, az do następnego telefonu. Jak długo tak wytrzymam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pep5 Re: Siła zdradzonych IP: *.man.poznan.pl 27.05.04, 10:08 Nic dodać. Nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moniuka.usa Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 10:37 A ja pięć! Aż trudno uwierzyć,że tyle czasu 'przeczekuję" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robaczek Re: Siła zdradzonych IP: *.chello.pl 27.05.04, 14:03 hehehe dokladnie tak! jeszcze mowila: "ojej moj robaczek jest zazdrosny? jakie to slodkie!!", bylem bardziej ufny niz najbardziej ufny ;) no i bardzo dobrze, ze sie tak stalo, lepiej wczesniej niz pozniej, zostal bym potem z dziecmi albo cos podobnego. boli q...sko ale nauczka - zasada ogranicznego zaufania, to podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 28.05.04, 10:04 Jestem załamana, nie wiem co mam robić.Kocham go a może wyobrażenie o nim to cho chiałambym żeby było..........Przeżywam koszmar, bo sytuacja w jakiej sie znalazłam przypomina jakiś cholernie pieprzony brazylijski serial. Gdyby ktoś mi powiedział to bym wybuchneła smiechem . tyle, ze to sie dzieje na prawde.Raz zostałąm zdradzona prawie 7 lat temu To był tylko seks który w dodatku zaowocował dzieckiem. Przebaczyłąm bo dlaczego nie, zdarza sie..Może doceni. Na tyle przebaczyłam ze mamy dziecko. Byłam cholernie szczęśliwa. Zaczełam znów ufać, przestałam sprawdzać, przestałam reagować gdy miło rozmawiał z kimś przez telefon, bo przecież już raz miał nauczke, wtedy o mało co sie nie rozstalśmy wiec wie czym to grozi.Rany jaka ja głupia byłam i naiwna. i nagle grom z jasnego nieba dowiedziałam sie , ze przez ten czały czas mnie zdradzał. Bo "wiernośc" dla niego nie jest zasadą,wartością. Tak mi tłumaczy na zimno. To tylko seks głupia żądza. No jak mu sie babka podoba i proponuje seks to ok, nic nie znaczący seks. I na dodatek kolejne dziecko na boku- śmiejecie się? I macie racje. Tylko pusty śmiech może ogarnąć człowieka. To jakiś koszmar...Przecież cały czas było normalnie, żadnych kłótni, wspaniałe wakacje,wspólne plany. Boże jak on mógł jak mozna tak robić, wracał do domu całował mnie na powitanie po tym jak spotkał sie z kimś. Boje sie że nie dam tym razem rady. Zniszczył mnie i całą moja wiare. trym razem zapewnia, ze nigdy wiecej. Już raz zapewniał. Jestem zbyt słaba , wiem, ze te dzieci nic nie zawiniły ale nie chce miec z nimi wspólnego bo będą przypominać. Nie wiem co mam robić. Znów obiecuje, ale już raz to słyszałam. Pisze może jak potłuczona le to wszystko jest świeże. w pracy sie trzymam, ale po pworocie drąże drąże temat, prowadzimy głupie dyskusje, gdzie ja sie obwiniam pytam sie co ja wtedy złego robiłam, że on nie potrafił sie powstrzymac jak jaks babka na niego leciała.Boje sie osmieszenia, ze wszyscy bedą sie za moimi plecami śmiać. Za co? Żadna decyzja nie bedzie dobra. Odejde i moge byc do końca sama a moze kogoś znajde i bedę szczęśliwa ale czy bede umiała ufać mężczyznie? Skoro teraz nie potrafiłam sie zorientować, bo mój mąz był taki cudowny? Zostanę i może być pięknie bo faktycznie już nigdy więcej- ale czy zapomne czy bedę umiała, albo znów mnie zrani bo dla niego seks nic nie znaczy i jego mniemaniu nie robi żadnej krzywdy. A może by tak zasnąć...Żeby on był dla mnie niedobry łatwiej byłoby podjąć dezycje. bo tak pamietam chwile szczęścia ale świadomośc że on nie jest w stanie zapanować nad sobą i leci z każdą jest koszmarna. a może istnieją takie związki i dalej są szczescliwe, ze jedna osoba akceptuje wybryki drugiej strony............ Odpowiedz Link Zgłoś
katja Re: Siła zdradzonych 28.05.04, 12:52 Rozumiem co przezywasz, najgorsze , ze nikt ci nie moze pomoc, moze bys namowila meza na wizyte u psychologa, bo to jest juz nalog. Sam z tego nie wyjdzie. Przezylam tez straszny scenariusz, nie mam sily nawet o tym pisac, tez jakby wyjety z mydlanej opery. Zakonczylam, jakos sam los tak mna pokierowal, z poczatku zalowalam i tesknilam jednoczesnie wiedzac ze facet jest skurczybykiem i bedzie potem jeszcze gorzej. Minelo 8 miesiecy nadal mam dni w ktorych placze ale jest coraz lepiej, zaczynam sie usmiechac do swiata i jestem pelna optymizmu co przyniesie mi jutro, mam nadzieje , ze spotkam kogos milego, spokojnego , ktory bedzie mnie kochal i respektowal. I tobie tego zycze, bo tego jest warta kazda kobieta , szczegolnie taka mila i wyrozumiala jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 28.05.04, 14:11 i to jest najgorsze, wiesz ze facet jest skurczybykiem a jednoczesnie zamydlasz sobie oczy za..no chyba wyobrażeniem ideału. I wszyscy mówia, jaki to ja mam idealnego wspaniałego męża, takiego ciepłego i jesteśmy wspaniałą para a koszmarną prawdę znam tylko ja. I wiecie co boje sie ośmieszenia, chociaż rozum mówi, ze ja tu nic nie zwiniłam i mam niedojrzałego psychicznie faceta Odpowiedz Link Zgłoś
katja Re: Siła zdradzonych 28.05.04, 17:27 Mowisz i myslisz dokladnie jak ja; piekna para na zewnatrz , koszmar prywatnie. I to uczucie , ze wiemy kim on jest a niemozliwoscia spojrzenia obiektywnego, bo patrzymy zakochanymi oczami. Dopiero po odejsciu i po uplywie czasu spada nam ta otoczka z oczu i wtedy widzi sie tego zalosnego faceta jakimi on jest naprawde. Ale na to trzeba odwagi i sily aby odejsc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nathan Re: Siła zdradzonych IP: *.man.polbox.pl 28.05.04, 20:19 To prawda. Tak właśnie jest. Na prawdę szkoda, że tego nie zrozumiałem wcześniej. I ostatni raz. I przy nim czułam się kochana. I iluzje. Ona tego by mi niezrobiła. Może ja jej, ale ona mi nigdy. Rada. Odejść jest lepiej. Boli ale się kończy i jest się mądrzejszym na przyszłość. Pozostanie to wieczna męka i stałe podejrzewania, że znowu się zacznie. I się zaczyna. Andrzej, który śpiewa w chórze jest zastąpiony przez Rafała, który ma fajnego psa. Niech to się skończy nawet jeśli dzieci nie będą miały obojga rodziców. Tak mają oboje rodziców z których żadne nie jest szczęśliwe i ma do czynienia z ciągłym kłamstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasiek24 Re: Siła zdradzonych IP: *.sycomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.04, 22:15 Wszystko jest bardzo ladnie napisane, ale z tym sprawdzaniem komorki, czy e- maili to przesada. Ograniczone zaufanie??? Przeciez wszystko na tym się opiera, jesli ktos bedzie chcial zdradzic to i tak zdradzi... Nie pomoze tu sprawdzanie komorki czy odwiedziny w pracy, przeciez wiemy jak dzialaja zakazy, zabronisz czegos wtedy to smakuje lepiej. Jesli osoba w malzenstwie zwraca uwage na inna i zdradzi to nie ma tu mowy o miłości, czy udanym pozyciu malzenskim. Jesli nie ma tego no to co pozostaje?? Chyba tylko sie oszukiwac ze jest dobrze i zdradzac.Szuka przygody?? Widac potrzebuje ciaglej adrenaliny bo mazenstwo jest zbyt nudne. I wtedy nie bedzie ta/ten to znajdzie sie ktos inny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Immortal Autorka artykułu ma nas.rane we łbie IP: *.icpnet.pl 29.05.04, 01:16 Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-r Re: Siła zdradzonych 29.05.04, 13:20 ja właśnie przez to przeszłam. Nie wiem do końca czy jednak wygrałam :-(. mam nadzieję ,że tak.Wiem ,że zaufanie straciłam, aby to naprawić pewnie trzeba czasu i chęci (dwustronnej). Żeby nie małe dzieci, pewnie inaczej by było... zdradzona żona :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maRgo Re: Siła zdradzonych IP: *.proxy.aol.com 29.05.04, 15:15 szczera prawda! podpisuje sie pod tym, co napisal Maks. bo to rowniez jest moja historia, a wlasciwie moja terazniejszosc. jestem zalamana, moje malzenstwo (1,5 roku)sie rozpada, nie wiem, co mam zrobic?!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa-r Re: Siła zdradzonych IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 30.05.04, 13:19 a my jesteśmy razem od 13 lat (8 małżeństwa) :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asta Re: Siła zdradzonych IP: *.pm.mielec.ptc.pl 29.05.04, 17:02 Hmm, jak jestem w całkiej innej sytuacji..mam problemy z zaufaniem komuś i chyba nigdy się nie przełamię i nie obdarzę swojego chłopaka 100% zaufaniem. Boli to zarówno jego i mnie, ale nie moge przestać mysleć, ze zdrada z jego strony to tylko kwestia czasu. Wiem,ze kocha mnie i nie ma żadnych powodów,zeby mnie oszukiwac, ale nie umiem pokonac pewnej blokady w sobie. Sytuacja komlp- ikuje się tym bardziej,ze on coraz częściej wspomina o małżeństwie..Jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami i nie mogę uwierzyc,ze będziemy ostatnimi. ciagle w mojej głowie pojawiają się różne scenariusze, odczucia podobne di tych, które przeżywa zdradzona osoba. Prosze, przemówcie mi jakos do rozsądku, bo nie chcę żyć w ten sposób. To nie jest szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
jot_zet Re: Siła zdradzonych 30.05.04, 22:46 zadaj sobie "jedno zajebiscie wazne pytanie" czy chcesz z tym czlowiekiem spedzic reszte swojego zycia? im szybciej odpowiesz sobie na to pytanie tym lepiej i dla ciebie i dla niego. 3m sie Gość portalu: asta napisał(a): > Hmm, jak jestem w całkiej innej sytuacji..mam problemy z zaufaniem komuś i > chyba nigdy się nie przełamię i nie obdarzę swojego chłopaka 100% zaufaniem. > Boli to zarówno jego i mnie, ale nie moge przestać mysleć, ze zdrada z jego > strony to tylko kwestia czasu. Wiem,ze kocha mnie i nie ma żadnych powodów,zeby > > mnie oszukiwac, ale nie umiem pokonac pewnej blokady w sobie. Sytuacja komlp- > ikuje się tym bardziej,ze on coraz częściej wspomina o małżeństwie..Jesteśmy > dla siebie pierwszymi partnerami i nie mogę uwierzyc,ze będziemy ostatnimi. > ciagle w mojej głowie pojawiają się różne scenariusze, odczucia podobne di > tych, które przeżywa zdradzona osoba. Prosze, przemówcie mi jakos do rozsądku, > bo nie chcę żyć w ten sposób. To nie jest szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kama38 Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 10:23 Wiele czytalam o zdradzie,o cierpieniu zdradzonych,ale w glowie mam tylko jedna mysl,nasz partner zdradza bo ma powod by szukac szczescia u boku innego czlowieka,oderwania sie od codziennosci,ktora jest szara,zawsze taka sama.Ustabilizowana sytuacja rodzinna powinna byc najwiekszym szczesciem,ale tylko wtedy gdy dwoje ludzi naprawde sie kocha,chca byc ze soba,znaja siebie na wskros,daj sobie radosc i szczescie i decyzje o byciu razem do konca zycia podjeli bez emocji i fascynacji.Swoja druga polowe jest ciezko znalesc, ale uwazam ze lepiej na nia poczekac niz pakowac sie w papierkowe malzenstwo tylko dlatego ze nas ktos zafascynowal zauroczyl i jest dobry w lozku.To naprawde nie wszystko i ludzie ktorzy maja za soba udane badz nie udane zwiazki dobrze wiedza na czym to wszystko polega.Kazde malzenstwo na zewnatrz wyglada bardzo dobrze,ale prawda jest taka ze w srodku jest zepsute i nieswieze,a dzieci na to patrza i sie ucza i jaka mamy mlodziez wytarczy spojrzec,wychowana w zaklamanych rodzinach, udawanej milosci,braku szczerosci i szacunku,klotnie rodzicow, przepychanki,czesto buntowanie dzieci przeciwko matce czy ojcu,wywlekanie bardzo intymnych spraw na zewnatrz w obecnosci dzieci.Czy warto oby dwoje ludzi meczylo sie ze soba przez kolejne lata,przeciez rozwod to nie przestepstwo,nawet po rozwodzie mozna zostac dobrymi przyjaciolmi, pomagac sobie wzajemnie,wspolnie wychowywac dzieci,nawet miec wspolnych znajomych.trzeba tylko chciec ,zrozumiec potrzeby drugiego czlowieka,nie mozna nikogo na sile zatrzymac,z wlasnych pobudek niszczyc zycie naszego wspolmalzonka badz partnera,trzymanie sie na sile powoduje frustracje, zniechecenie,robienie czegos na sile,zmuszanie sie do rzeczy ktore nie daja nam radosci,chodzimy pod dyktando naszego szarego zycia, a wystarzczy tylko dac sobie szanse na drugie zycie,sprobowac zyc inaczej, zaryzykowac,otworzyc sobie swiat w ktorym poczujemy sie szczesliwi.Mamy jedno zycie, ktore szybko nam umyka,ktore sie zmienia i przy okazji zmienia nas,z dnia na dzien uczymy sie jak zyc,nie zastanawiamy sie co bedzie jutro, bo kazdy dzien moze przyniesc nam wiele niespodzianek. Malzenstwo to jest loteria,albo wygrales los na cale zycie za pierwszym podejsciem,albo grasz cale zycie i czekasz na ten swoj szczesliwy numerek.Jesli masz dosc, to nie czekaj,zmien to na inna gre, ktora moze dac ci wieksza szanse na wygrana. Czlowiek jest tylko czlowiekiem dajmy mu szanse na lepszy jutrzejszy dzien,a sami poczujemy ulge ze zrobilismy cos pozytecznego,dobro zawsze do nas wroci. PS.Nie bylam zdradzona, ale zdradzilam bo powodow bylo tysiace, nie czuje sie winna bo przez dlugi czas bylam najszczesliwsza osoba pod sloncem i mam nadzieje ze dalej tak bedzie.A trwanie w toksycznym zwiazku zabijalo wszystkich dookola.Szukajcie swojego szczescia bo naprawde warto, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: portal Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 10:44 dyrdymały i farmazony "droga" Kamo przez ciebie przemawiają.Przedstawiłaś obrazek dobrego i udanego związku,jak z Harleqina. Najpiwerw robisz wykład taniej psychologi, a potem, jak typowa egoistka myśląca tylko o zaspokojeniu swoich żądz, zdradzasz .Co nie stać cię było na naprawę swego związku, tylko na skróty, hop do łóżka innego faceta?Jak związek był toksyczny to trzeba było odejść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kama 38 Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 12:23 Dla ciebie to moze dyrdymaly,oczywiscie w liscie nie napisalam wszystkiego,a to ze trwalam w nim tyle lat to swiadczy o tym ze mialam nadzieje ze sie ulozy,listy czytac trzeba dokladnie bo nie wszystko mozna w nich opisac bardzo szczegolowo. Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 31.05.04, 12:34 każda historai jest inna i bohaterzy uczesniczący w niej także tu mój facet mówi, ze jest ze mna emocjonalnie związany a te skoki w bok to głupia chęc czegoś nowego..potrafił zdradzić jak byliśmy szczęsliwi może masz racje kamo to moga być tylko moje wyobrażenia, ze byliśmy szczęsliwi. Wiecie co , pewenie odbierzecie mnie za potłuczona ale mam w głowie mętlik mysl goni mysl a każda jest inna, jedna mówi ze warto walczyć a następna walni to uciekaj gdzie pieprz rośnie Odpowiedz Link Zgłoś
ani_ani Re: Siła zdradzonych 31.05.04, 17:11 Nic się samo nie układa, tu trzeba wysiłku, pracy i cierpliwości, aby w zwiazku wszystko grało. Niestety większość mężczyzn a także kobiet wybiera drogę na skroty, czyli zdradę. Wydaje im się , że życie z kimś innym będzie lepsze, ciekawsze.Cały problem ( nieudanego pożycia ) najczęściej tkwi nie w tym "złym partnerze życiowym" , co w nas samych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siemaa Re: Siła zdradzonych IP: *.chello.pl 31.05.04, 16:42 wiesz statary to jest tak: i tak go nie kochalam, albo mam faceta ale to nie jest na powaznie, moj maz za.....a od rana do nocy (ale ze paniusia ma na ciszki albo ze cala swoja pensyjke moze przepuscic u fryzjera albo na plastikowoszklanegliniane dziwactwa to o tym juz nie pamieta i od czasu do czasu na super kielbase z madagaskaru),albo moj facet jest taki to a taki, jest taki zly, nie wiem jak moge tak zyc - przytul mnie misu. i tu wlasnie jest taki przyklad. nie potepiam ani nie popieram takiego postepowania, co kto robi jego rzecz... jak z kims jestem to z kims jestem, jak sie nie ukada to trzeba troche pracy wlozyc bo milosc jest tego warta a nie szukac przygod. nie wychodzi, no nie da rady - to narta i po wszystkim i byc w zgodzie z jakimis swoimi idealami i zasadami. takie jest moje podejscie. toksyczny zwiazek... jasne jak to zawsze jest wina tej 1 strony a ile wystrzymalas w tym toksycznym zwiazku? rok? dwa? trzy? piec? dziesiec? podziwiam hipokryzje... no chyba ze o toksycznosci zdalas sobie sprawe jak juz bylo po toksycznym zwiazku :) "od kazdego i do kazdego stolu, potrafimy zasiasc w niezachwianym poczuciu wlasnej pozadnosci" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siemaa Re: Siła zdradzonych IP: *.chello.pl 31.05.04, 16:48 a jeszcze jedno, czasami jest tak kamo ze sama moglas byc toksyczna i psuc klimat ale nie spox jestem ideal, 38 wskazuje na wiek ale wiesz co takie teksty to sypia 20 letnie cnotopseudointelektualstki z altanek ktore opowiadaja jakie to nie sa wporzo. stary masz racje - zasady Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kama38 Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 11:57 Nie uda mi sie opisac mojego zycia w jednym poscie,ale moze tak w skrocie cos napisze.Majac 21 lat wydawalo mi sie ze jestem zakochana na zaboj,byla to czysta fascynacja,zauroczenie,tylko On nikt inny nie istanial na swiecie,bylam zaslepiona ,nie widzialam jego wad tylko i wylacznie same zalety,nie sluchalam nikogo i nie chcialam sluchac.Do dzis pamietam slowa swojej przyjaciolki, ktora mowila ze On nie jest dla mnie,ze nie bede z nim szczesliwa.Nie sluchalam,byly to dla mnie glupoty, On byl najcudowniejszy,najlepszy.Potem slub, dzici, szara rzeczywistosc i powlone otwieranie oczu na to co jest i co moze byc.Powolne umieranie uczuc,zdalam sobie sprawe ze jestesmy tak inni, tak bardzo sie roznimy od siebie,bylismy razem ale oddalalismy sie od siebie.Laczyly nas dzieci, jakies wspolne sprawy,wspolni znajomi.Przyszedl taki moment ze postanowilam zaczac ratowac ten zwiazek, chcialam zeby uczucia wrocily, wspolny wyjazd nad morze, potem tydzien za granica,a ja czulam ze traktuje go jak kompana czy kolege, nic wiecej.Seks stal sie martwy, bez emocji,bez podniecenia.Wreszcie zasiegnelam porady specjalisty i uslyszalam, ze na sile niczego sie nie zbuduje,po raz nastepny postanowilam ze wytrwam, dla dziecie dla dobra wszystkich,ale juz bylo za pozno.przeprowadzilismy wiele rozmow na ten temat,jestesmy w stosunku do siebie szczerzy i latwo nam przychodzilo ze soba rozmawiac.Nie byly to latwe rozmowy ale warto bylo sprobowac. Bylam obok czlowieka ktory znaczyl dla mnie tylko jedno, ojciec moich dzieci.Zastanawialm sie dlaczego uczucia moga tak szybko minac,ale z drugiej strony poznalam zycie i wiedzialam czego tak naprawde chce.Tylko odrobiny szczescia.Popelnilam wiele bledow, ale one nauczyly mnie bardzo duzo.Wiedzialam ze musze lapac kazda chwilke zycia,moja energia i radosc zycia pozwolily mi na rozpoczecie nowego etapu,dobra praca,grono sprawdzonych przyjaciol i rodziny dawaly mi wiele radosci.Zaczelam sobie uswiadamiac ze mam w sobie tyle sily, zeby zyc na wlasny rachunek, ze bez mezczyzny u boku tez mozna zyc.Z mezem mielismy dobry przyjacielski kontakt, pomagalismy i nadal sobie pomagamy nawzajem,wychowujemy nasze dzieci i od czasu do czasu spedzamy ze soba mile chwile. Zdrada do ktorej sie posunelam nie byla jedna chwila,do mnie przyszlo uczucie,rodzilo sie przez wiele miesiecy znajomosci.Jest to dojrzale i powazne uczucie opierajace sie na zaufaniu, szczerosci,zrozumieniu, oboje mamy za soba rozne przezycia i teraz trzymamy sie razem i jestesmy szczesliwi ze odnalezlismy sie w tym swiecie.Co bedzie dalej zycie pokaze, ale ja mam nadzieje ze szczescie mnie nie opusci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: loging Kama 38 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 15:01 Czy Twoja nowa miłość ma zonę i dzieci? Czy wasi partnerzy wiedzą i co sadzą o tej całej sytuacji? A może jest tak, że kradniesz szczęście innej kobiecie. Budujesz swoje na zdradzie, nieuczciwości, pokryjomu, w tajemnicy przed całym światem. To co zakazane smakuje lepiej. To co nie jest na codzień i co z trudem trzeba zdobywać wydaje się wartościowsze.Zmaganie się z codziennością to takie nudne , to szarzyzna. Jesteś pewna tego nowego zwiazku, na czym ją budujesz? A może będzie tak ,jak z Twoim pierwszym . Ten drugi, początkowo najcudniejszy, najlepszy ,okaże się za jakiś czas, nie taki wspaniały. Bo może to w tobie tkwi brak umiejętności tworzenia stałych związków. Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 31.05.04, 10:07 od hiobowych wieści mineło pare dni,czy ochłonełam?nie wiem są momenty że mysle że już tak aby zaraz wpaśc w głęboką depresje.strasznie sie boje.Boje się ,ze jak przebacze to znowu pomysli, ze uff tak strasznie nie było i dalej bedzie mnie zdradzał.Boje sie, że i tak nie doceni tego co dla niego zrobiłam.Mam przebłyski ze bedzie ok ze damy rade ale musi mi w tym pomóc.. Boje sie ze nawet jak przebacze to nie zapomne i zrobi sie ze mnie stara zgryżliwa bab- chociaż nie taka stara dopiero zaczełam 30-tke i ze to ja potem wykoncze nasz związek. Odpowiedz Link Zgłoś
amea1 Re: Siła zdradzonych 02.06.04, 13:37 Krystyna Kwiatkowska * * * "Nie mieliśmy prawa się spotkać spotkaliśmy się więc poza prawem Niebo spływało rzekami na ziemię" Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 03.06.04, 09:21 czy wierzycie ze facet, który twierdzi, ze wiernośc nie jest zadną wartoscią, ze te skoki na bok to zwykła głupia chęć poznania czegoś nowego jest w stanie sie zmienić? Czy to ja tkwie w jakimś wyobrażeniu swego mężczyzny ,że dla mnie bedzie w stanie sie zmienić, ze wreszcie doceni.Te zdrady to nie były związki na dłuższy czas, po prostu natrafiła sie chętna babka to korzystał, zrobił sobie dobrze i na tym koniec. a ja nigdy bym sie nie domysliła, bo było dobrze, bo byłam szczęsliwa.Przezywam teraz koszmar bo cała moja wiara, mój cały swiat sie zawalił. Szukam odpowiedzi co mam zrobić, czy wierzyc w zapenwienia, ze sie zmieni............. Odpowiedz Link Zgłoś
ewda Re: Siła zdradzonych 03.06.04, 11:05 to tak jakbym czytała swoją historię. Szkoda, że nie przeczytałam tego kilka lat temu...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewda Re: Siła zdradzonych IP: *.teleaudio.com.pl 03.06.04, 12:15 potem jest jeszcze gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 03.06.04, 13:59 boje się,że będe jak ta żona alkocholika, będe wierzyć ze facet przy mnie sie zmieni, że moja miośc go zmieni ale może byc tak, ze za pare lat sie obudze i z przerażeniem spytam, się co ja tu robie........dlaczego podjecie decyzji tak boli? a moze sa osoby które to przeszły i im sie udało?czy to mrzonki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aldona Re: Siła zdradzonych IP: *.bredband.comhem.se 03.06.04, 15:33 Trudno powiedziec czy sie zmieni, ale opowiem ci moja historie, moze wyciagniesz jakies wnioski. Spotkalam mezczyzne, on dwa lata po rozwodzie (okazalo sie potem ,ze zona zostawila go bo ja nagminnie zdradzal) spotkal mnie , milosc, naprawde mnie kochal i mialo byc juz od nowa, bez zdrad. Powiem ci; zdradzil mnie juz po 6 miesiacach...potem krociutkie skoki w bok (nic nie wiedzialam oczywiscie zaslepiona miloscia) w koncu zamiast mnie zastalam jakas kobiete u niego. Chcial mnie z powrotem, prosil, ale ja juz nie moglam. Po prostu nie moglam, bo on sie nigdy nie zmieni chyba ze bedzie mial 70 lat i juz nie bedzie mogl, ale co to za satysfakcja dla mnie. Sa tacy zakompleksieni ktorzy bez przerwy musza miec dowod , ze ktos za nimi szaleje. Chyba nie ma na to rady, ty swoja miloscia tego nie zmienisz, ja go bardzo kochalam i on mnie i co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaa31 Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 14:17 Przeczytalam wszystkie posty, zajelo mi to pare dni. Ale za to nasunely mi sie jak sadze wazne mysli. Za zdrade odpowiada glownie osoba zdradzajca, zirytowaly mnie glosy ze winna jest w rownej mierze zona. Mezczyzna, ktory posuwa sie do zdrady nie kocha juz swojej kobiety. I nie wazne czy usprawiedlwia sie "to byl tylko seks" czy deklaruje wielka milosc do nowej kobiety. Wiem tez ze mezczyzna sam nie odchodzi, zazwyczaj za rozstaniem stoi inna kobieta, bo mezczyzni sa na tyle wygodni, ze nie stac ich na odejscie samemu. Blagam was, dziewczyny zdradzone, nie ponizajcie sie do wybaczania i przyjmowania bukietow jako zadoscuczynienie. Jesli zrobil to raz, znaczy ze uczucie sie w nim wypalilo, i bedzie zdradzal nadal. Jak wynika z opinii dojrzalszych kobiet, nie warto bylo wybaczac - okres "po zdradzie" uwazaja za stracone lata swojego zycia. Lepiej skonczyc taki zwiazek, nawet obdarzony dziecmi, wczesniej, kiedy kobieta moze sobie jeszcze ulozyc zycie, znalezc mezczyzne godnego wychowac jej dzieci, niz tkwic w fikcyjej rodzinie, z ciaglym rozpamietrywaniem i strachem ze znow "mu sie przydarzy". Nie wierze, ze mezczyzna ktory kocha potrafilby pojsc do lozka z inna kobieta, tak samo jak nie wyobrazam sobie kochac sie z partnerem, ktory uprawia seks z innymi kobietami. Takiego faceta spotkalam i szybko konczylam zwiazek. Uslyszlam "ze nie bedzie uprawial heroicznej wiernosci". Nie mozna niczego budowac na klamstwie, zdradzie i braku szacunku. Ukrywanie zdrady i skokow w bok wynika tylko i wylacznie z braku odwagi mezczyzny do przyznania sie i powiedzenia zonie prosto w oczy "tak, zdradzilem cie". Im to nie moze przejsc przez gardlo. Uwazam ze mezczyzni nie powinni sie zenic przed 30, bo w tym wieku nie sa dojrzali do stalego zwiazklu i zalozenia rodziny. Tak wiec kobiety zdradzone, apeluje o ostre ciecie, wiem ze bedzie bolalo, bardzo, przez kilka miesiecy, ze bedzie czarna otchlan (sama to przeszlam). Wiem, ze milosci nie da sie tak ot zapomniec i wyrzucic na smietnik. Ale on tak wyrzucil twoje uczucie. Cierpienie bedzie dnem, od ktorego mozna sie odbic, a im wczesniej tym bol bedzie krotszy. Wierze ze wam sie uda, bo wielu kobietom sie udalo i dzis sa szczesliwe i nie zaluja radykalnych posuniec. Przebaczenie zas i zycie po zdradzie wiele zdradzonych okresla jako meke nie warta czlowieka ktory do tej meki doprowadzil. Sciskam mocno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz34 Re: Siła zdradzonych IP: *.com.pl / 213.186.71.* 04.06.04, 14:36 No dobrze ale co zrobić jak nie chce sią wyprowadzić? A ja nie mam dokąd. Powiedziałam mu, że kupię mu kawalerką(na tyle mnie niestety stać) , że nie chcę alimentów na dzieci. Chcę tylko zostać z dziećmi w tym mieszkaniu, bo tu jest ich świat. A on nie, nie da mi rozwodu, bo mnie kocha,chce być ze mną, nigdy mnie nie zdradził itd, a potem o 21 musi jechać pilnie do pracy i wraca o 1 w nocy. rozumiecie to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaa Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 15:24 czy tak sie dzieje codziennie? czy nie masz innych dowodów na jego niewierność...? tajemnicze telefony, zmiany zachowania, zainteresowan, itp.? czy mozesz usiasc i z nim szczerze porozmawiac, bez unoszenia sie, bez zlosci, na spokojnie i pociagnac go troche za jezyk? niech zrozumie twoja sytuacje, postawi sie na twoim miejscu i zrozumie ze jego zachowanie moze byc odbierane wlasnie jako angazowanie w uklad pozamalzenski. z facetami sie ciezko gada, ale oni inuicji nie maja, czasem trzeba im prosto z mostu powiedziec jak wyglada rzeczywistosc. badz cierpliwa :-) Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 04.06.04, 16:36 a ja w rozmowie z męzem, jako argument, który ma mi dać pewność, ze już więcej mnie nie zdradzi usłyszałam-"weźmy ślub kościelny, chce byc uczciwy, bede miał w ten sposób kaganiec" i co? może bedzie i tak a może następnym razem nie bedzie tak głupi i po prostu sie nie przyzna........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaa Re: Siła zdradzonych IP: 83.168.96.* 04.06.04, 17:07 to zwykly szantaz. nie rozumiem jak mozna tak tlumaczyc zdrade...? co za argumentacja i odwracanie kota do gory ogonem? na twoim miejscu nie godzilabym sie na slub, bo wlasnie wtedy on nabierze pewnosci ze go nie zostawisz i poczuje sie bezkarny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poxipol Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 17:25 DO zdradzonych żon! Nie odpuszczajcie sobie tak łatwo swoich zdradzających mężów, nie poddawajcie się bez walki. Po co za darmo oddawać faceta kurewkom, ze wszystkimi jego zasobami( forsa, pozycja zawodowa, towarzyska, prestiż społeczny ).Dlaczego pozbywać się żywiciela rodziny, ojca dzieciom, partnera zyciowego, seksu, męskiego towarzystwa ?Jaką pewność i gwarancję będziecie miały, ze trafi wam się inny , lepszy. Najpierw poszukać tego nowego ideała, potem wyrzucać zdradzającego męża z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka nie masz za gosz godności poxipol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 20:45 pytanie: kim jest żona, ktora jest z męzem dla jego zasobów tylko? odpowiedź: 'kurewką' taka jest prawda :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poxipol Re: nie masz za gosz godności poxipol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 20:51 godność to sobie można wsadzić w ....,jak się nie ma z czego żyć. Honorem się nie najem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka Re: nie masz za gosz godności poxipol IP: 83.25.217.* 04.06.04, 21:16 Sorry, ale jest cos takiego jak alimenty. Poza tym dorosła kobieta moze na siebie zarobić. Czy nie może i musi pasożytować na facecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poxipol Re: nie masz za gosz godności poxipol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 13:45 alimenty, jak duze? Moze je płacic lub nie, a jaka jest ich ściągalność to każdy dobrze wie. Kobieta może zarobić, tak, ale jaki procent jego pensji i o ile znajdzie pracę. Co do pasożytowania, to kto na kim tak naprawdę pasożytuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka Re: nie masz za gosz godności poxipol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 14:43 Daj spokój - równie dobrze facet, któremu nie dasz rozwodu, może się wyprowadzić i też nie zobaczysz ani złotówki z jego pensji. Kiedy żyje się na cudzy koszt, jest się uzależnionym od cudzego widzimisię i tyle. Dorośli ludzie na siebie zarabiają - nie ma o czym dyskutować. Zakładanie z góry, ze się nie znajdzie pracy lub kiepsko płatną jest bez sensu. Często po prostu stanowi zasłonę dymną, a prawdziwym powodem jest to, że delikwent(ka) nie ma ochoty pracować. Sądzę, że pasożytuje jednak ten, kto nie świadcząc pracy zarobkowej, bierze pieniądze. Dla mnie jest w tym coś niegodnego, ale każdy to określa sam i czyni jak mu sumienie i godność dyktują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poxipol Re: nie masz za gosz godności poxipol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 20:28 Pasożytować można nie tylko żyjąc na cudzy koszt , ale i kosztem cudzych uczuć, wiary, zaufania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xen Re: nie masz za gosz godności poxipol IP: *.chello.pl 06.06.04, 14:52 dokladnie... a reszta to poczucie bezpieczenstwa (finansowego) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaa Re: Siła zdradzonych IP: 83.168.96.* 04.06.04, 17:33 a poza tym jakie ma znaczenie czy wezmiecie slub koscielny, skoro slub cywilny mu nie wystarcza do zachowania wiernosci. czyzby byl tak wierzacy...? a jesli tak, to wiara nie pozwolilaby mu dotyczas prowadzic podwojnego zycia. moim zdaniem slub koscielny niczego nie zmieni, a nawet moze pogorszyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurek Re: Siła zdradzonych IP: *.chello.pl 04.06.04, 19:54 nie do konc sie z toba zgodze, ale w kilku punktach masz 100% racje a nawet wiecej. mezczyzna czasem sam odchodzi... odszedlem 2 razy zeby nie krzywdzic kobiety, nie oklamywac jej (byly to bardzo krutkie zwiazki) (zreszat z perspektywy czasu widze ze byly to bardzo wartosciowe osoby) i wcale nie wyladaowalem w ramionach innej pani. Przyjmowanie bukietow, czy wysluchiwanie jakis blagalnych tekstow, czy tez wierutnych klamstw, udawanych lez czy tez dzikich awantur nie ma sensu. Postarajcie sie stanac troszke z boku i popatrzec na sytuacje z innej perspektywy tak jak byscie ogladli film. wychodzi bardzo zalosne. Jak raz doszlo do zdrady to dojdzie i nastepnym razem znam to z doswiadczenia, u zdradzajacego tworzy sie jakis taki komfort psychiczny czy poczucie bezpieczenstwa - przyniose kwiaty, pohistryzuje, poopowiadam jakies bajki (przysiegam ci na slowo honoru - nagle sie znalazl) i przy nastepnej okazji znow. i oczywiscie wszyscy sa winni tylko nie zdradzajacy. Oczywiscie czasem jest tak ze milosc wygasa ale w tedy sie konczy zwiazek albo nad nim pracuje anie wskakuje do lozka z pierwsza fajna napotkana osoba. Trzeba to zakonczyc (po zdradzie), chodz to bardzo boli (bol, pustka...). Trzeba sie szanowac, moc podac wszystkim dlon i spojzec w oczy bez wstydu. I jak zwykle mezczyzna to swinia a kobiety to pozadne istoty, klamstwo i to wierutne - jestescie takie same... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: solja Re: Siła zdradzonych IP: 195.205.245.* 08.06.04, 09:04 nie wiem co znaczy byc zdradzanym, ale wiem, ze serce by mi peklo:-((( jak mozna przejsc nad tym i kontynuowac zycie z bliska osoba? z drugiej strony jak zostawic kogos, kogo sie kocha bardziej niz siebie samego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: Siła zdradzonych IP: 195.114.160.* 08.06.04, 09:07 i tutaj dotknełas istoty problemu- ja postanowiłam żyć dalej.Trzymajcie za mnie kciuki, myslę o terapii małżeńskiej bo boje sie , ze sami nie damyy sobie rady z tym problemem. Może mój mąż wreszcie zrozumie ja ufniej spojrze na świt. Wiem, ze narażam się tym którzy mówią kategorycznie:zostawić ale tak jak napisała solija za bardzo go kocham- miłość slepa jest powiecie.........no cóż ja postaram sie to udzwignąć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 12:54 Ja zrobilam podobnie, udalo sie bez terapii i stwierdzam, ze warto bylo. Ta milosc teraz wcale nie jest slepa - odwrotnie: jest dojrzala, a my jestesmy madrzejsi. Zycze Ci, zebyscie wyszli z tego podobnie jak my. Pozdrawiam cieplo :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: Siła zdradzonych IP: 195.114.160.* 08.06.04, 13:43 a nie boisz się? skąd masz pewnośc ze to sie nie powtórzy? To jest mój największy problem, strach ze ja daje się uginam, wybaczam a on zn ow to pwotórzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koko Re: Siła zdradzonych IP: *.autocom.pl 08.06.04, 14:57 Powtórzy, powtórzy... Jeszcze dobrze nie skończyłam się otrząsać po poprzedniej pani, mój mąż znalazł sobie następną koleżankę.Oczywiście wszystkiemu zaprzeczał, "znów sobie coś uroiłaś", "wydaje ci się" i takie tam teksty. W końcu sam się wygadał wspólnym znajomym a następnie zawiadomił mnie o swoim nowym szczęściu telefonicznie...Zwróć uwagę na kolejność ! A potem tak się swego szczęścia wystraszył, że znów wrócił do mnie. Sądzę, że znowu mnie okłamuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 15:51 Pewnosci nigdy sie nie ma. Nawet wtedy, gdy facet nie zdradza, albo zdradza i skutecznie sie z tym kryje. My postawilismy na zaufanie i milosc. Tak jak wtedy, gdy postanowilismy byc razem. Teraz robimy to samo, ale jestesmy swiadomi traumy, ktora sie wiaze ze zdrada. Dlatego okreslilam to jako dojrzala milosc. Jesli Cie kocha i jest swiadomy, jak Cie skrzywdzil, nie zrobi juz tego. Chyba, ze on nie dorosl do takiej sytuacji. Ale to juz Ty wiesz najlepiej. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: Siła zdradzonych IP: 195.114.160.* 08.06.04, 16:35 dziękuje, Twój list podtrzymuje mnie na duchu. Przyznam się, ze mimo decyzji o podjęciu walki o naszą miłósć wciąz mam wiele obaw i taki list od "koko" potrafi zamieszać, zasiać ziarno niepewnośći. Jak dawno jesteście po przeżyciach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 18:21 10 miesiecy. Taka walka nie jest latwa, ale uwazam, ze warto. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NS Re: Siła zdradzonych IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 09.06.04, 13:05 Sledze ten watek od poczatku - do tej pory sie nie wypowiadałem - starałem sie tylko czerpac z niego Wasze doswiadczenia, jak sobie poradzić ze zdradą. bo mnie równiez to spotkało. "Uszczesliwiła" mnie żona, która de facto była i jest dla mnie wszystkim. Powiem tylko, że jesli sie kocha należy taka pigułke przełknąć. Boli jak cholera przez długi czas (minał juz rok), ale ma sie ku lepszemu.Blizna pozostanie na zawsze. Nie wiem czy kiedykolwiek jej do końca zaufam. Niemniej staram sie byc jak njalepszym człowiekiem. Bo chyba o to w tym wszstkim chodzi. Żeby nie dreczyc winowajcy w nieskończoność a jednoczesnie pielegnowac w sobie to co najlepsze. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.04, 13:37 Witaj, brakowalo tutaj wypowiedzi zdradzonego mezczyzny. Dobrze, ze zdecydowales sie odezwac - to bardzo wazne. Zwlaszcza ze potwierdzasz, ze moja decyzja byla sluszna, ze nie tylko ja tak mysle. Tak wiec mysle tak jak Ty i realizuje to. Pozdrawiam cieplutko :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: Siła zdradzonych IP: 195.114.160.* 09.06.04, 14:51 dziękuje wam za te listy. Utwierdzają mnie, że można. Jak napisałam jestem na samym początku drogi i mam tysiące obaw a najgorsza to ta, ze to sie może powtórzyć i ja wyjde na głupią naiwna babę tylko że wtedy może byc już za późno, zeby sobie życie układać. i tak jak piszecie -mój mąż jet dla mnie wszystkim i najważniejszą osobą i czuje że nie moge tak łatwo się poddawać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koko Re: Siła zdradzonych IP: *.autocom.pl 09.06.04, 15:09 Kama, nie "mieszam" Tobie na złość, życzę Ci naprawdę wszystkiego co najlepsze, tym bardziej, że wiem przez jakie piekło przechodzisz. Ja po prostu widzę, że są faceci którzy właśnie tak myślą o sobie: jestem wszystkim i najważniejszą osobą.Taki facet uważa, że i tak daje Ci szczęście pozwalając Ci walczyć o niego. Dlatego zwróć uwagę na to, co robi Twój mężczyzna, by odbudować Wasz związek i odzyskać Ciebie. Pozdrawiam, wybacz mój sceptycyzm; jestem bardzo smutna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaa Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:22 niestety, doswiadczenia kobiet sa przykre. ja pochodze z rodziny, gdzie ojciec zdradzal. mama mu wybaczala 5 razy, a on z regularnoiscia jak w zegarku co 4 lata odchodzil do innej kobiety i wracal po kilku tygodniach. ale za ostatnim razem nie wrocil... a moja mama byla juz wtedy dobrze po piecdziesiatce. gdyby nie wybaczyla pierwszej zdrady, majac 30 lat moglaby zapewne ulozyc sobie zycie, pomimo dwojki dzieci. ale wybaczala mu. i tak na stare lata dzieci odeszly, zostala sama, oszukana, ponizona (rozwod z hukiem i "wyciaganiem brudow"). ja po latach dowiedzialam sie, ze z tych romansow ojca "wyniklo" tez dziecko, chlopiec. historia jak w brazylijskim "wyciskaczu lez"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.04, 16:13 To bardzo przykre, co piszesz, ale postepowanie Twojego ojca wcale nie musialo byc powodowane wybaczaniem Twojej mamy. Sa tacy mezczyzni, ktorzy inaczej nie potrafia zyc. A Twoja mama niekoniecznie mogla sobie ulozyc zycie bez niego te 20 lat temu... Wiesz, nie mamy boskiej mozliwosci przewidywania przyszlosci, wiedzy co byloby gdyby... Uwazam, ze jezeli uczucie jest silne pomimo zdrady, a zdradzajacy rowniez walczy o odzyskanie zaufania zony, to trzeba dac i jemu i temu uczuciu szanse. Nikt nie obiecywal, ze zycie bedzie latwe, prawda? Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
mimi80 Re: Siła zdradzonych 10.06.04, 15:04 Zdradzilam meza. Wbilam mu noz w plecy. Nie informowalam jak bardzo sie odniego oddalam. Nie umialam. chcialam miec dom, dzieci. bardzo w to wierzylam. I oszukiwalam siebie, ze bedzie idealnie. A nie bylo. Balam sie znim rozstac, balam samotnosci, choc jestem bardzo atrakcyjna dziewczyna i latwo nawiazuje kontakt. Maz od poczatku byl kim snajabrdzoej wyjatkowym w moim zyciu. Choc starszy o 15 lat i z rozwodem za soba..potrafil byc sponatniczny, otwarty na nasz zwiazek..Mialam problem z porozumienie z jego corka. Dziewczynka jest bardzo, bardzo rozpieszczona. Nie moglam uwierzyc jak "pyskuje" mezowi, a on na to nie zwraca uwagi, puszcza plazem, jednoczesnie krzywdzac dziecko, bo bezstresowe wychowanie jest glupota! Wielokrotnie mnie zranil. Tak,ze powinnam byla odejsc. Nie mialam odwagi. Sily. Kochalam go mimo wszystko. wierzylam,ze po slubie bedzie lepiej, ze dziecko sprawi, ze bedzie mial poczucie swego miejsca na ziemi...ze jego coreczka nie bedzie wciaz ta najwazniejsza na swiecie i byla zona, ktora ciagle wtracala sie nasze zycie...wypytywala znajomych co robimy, gdzie jezdzimy, ile wydajemy...Chociaz to ona od niego odeszla! I zyla z mezczyzna.. Maz po pol roku znajomosci starcil swietna prace. bylam z nim caly czas. Wspieralam go, dowartosciowywalam jak umialam. NIe poswiecalam sie za bardzo nauce, tylko jemu..Robialm wszystko,zeby bylo mu dobrze, zeby czul sie najwazniejszy.. Przed slubem zaczely sie problemy w lozku..Zaczelam czuc ze czegos mi brakuje..Ale zwalalam wszystko na stras przedmalzenski, an problemy z praca, stres i wszystko co mi przychodzilo do glowy! Slub byl dziwny..Maz uparl sie zeby byla jego corka..Zachowywala sie jak dziecko..i nie mozna miec do niej o to pretensji..tylko do meza ze ja na to narazil..Robila fochy, starala sie skupic na sobie uwage wszytskich, bylo to nie potrzebne na slubie...Potem zaszlam w ciaze. Maz dostal prace w innym miescie, ale codziennie wracal do domu. Bardzo to docenialam, choc byl wykonczon..ale moglismy zjesc wspolnie kolacje i sniadanie. Zaczelam jednak odkrywac cos innego. Maz mnie nie rozumial. Zaczelam czuc,ze nie jestem soba. Ze odpuszcza sobie starania, doslownie jak w powiedzeniu, ze po slubie ma sie poczucie,że JUZ SIE MA te druga osobe..Caly dom byl na mojej glowie. Do tego przezywanie ciazy..Nie bylam do niej emocjonalnie przygotowana. Oczekiwalam,że mązbedzie ze mna rozmawial, bedzie wspieral, dawal poczucie bezpieczenstwa, jako starszy i madrzejszy uspokoi...A slyszalam tylko, ze nic o zyciu nie wiem, ze powinnam isc do pracy i zobaczyc jak to jest zapier....ze jestem rozkapryszona. Zazdroscilam jak do kolezanek mezowie dzwonili w ciagu dnia powiedziec chociaz "czesc"..Czulam sie zaniedbana, nieatrakcyjna, zdobyta, zaobraczkowana..Czulam,ze nie mamy tematow do rozmow, jak zaczynalam rozmowe..gdzies sie rozmywala..Jedno zdanie i koniec. Zaczelam zauwazac w mezu cechy i zachowania o jakich nie mialam pojecia..Nie interesowaly go moje uczucia, nie zastanawial sie nad nimi, wszystko co robil bylo dobre i wlasciwe. Zarabial, nie pil, nie bil, nie chodzil na dziwki. W rozumieniu wielu ludzi..idealny maz! Poznalam innego..przez komunikator, z innego miasta. nie podejzrewalam nawey ze sie spotkamy kiedykolwiek.Idealne zrozumienie, potyczki intelektualne, zarty w identycznym klimacie..Wirtualna milosc, choc dlugo twoerdzilam,ze nie zdradze meza. Ze nie potrafie, ze kocham mimo wszystko.. W domu bylo coraz gorzej. Seks zenujacy. Moje wyczekiwanie kiedy w koncu zapytac czy cos jest nie tak...Przeciez to bylo widac golym okiem!!Jak mogl nie widziec!?Z niczym sie nie krylam..Wystarczylo zwrocic na mnie uwage.. Moj internetowy kochanek przyjechal do mnie. Spedzalam najcudowniejsze chwile. Zakochalam sie bez pamieci. Zaczelam mezowi dawac juz ostre sygaly. Dowiedzial sie. Nie bylam w stanie dokonac wyboru. Ze wzgledow uczuciowych a takze finansowych. Jestem jeszcze studentka. Nie mam nic. Rodzice daleko, poza tym po takim numerze nie pomogliby mi. Maz nie chciel mnie oddac, zaczal walczyc..Tak jak opisano w artykule, odstawil godnosc na bok, wszystkie chwyty dozwolone..byleby uratowac..A ja..rozdarta, wpadajaca w depresje, z malym dzieckiem, bez nikogo madrzejszego obok..Gralam przez kilka miesiecy ze sie staram..Klamalam ze sie rozstalam..I wciaz wracalam. Nie moglam zerwac an rozkaz meza. Oczekiwal podporzadkowania. Zaczal traktowac przedmiotowo. Im bardziej okazywal swoja wladze nade mna, tym barzdiej gralam mu an nosie. bylam rozzloszczona, rozgoryczona i okrutna. Wyznalam mu wszystko co bolalo mnie w naszym malzenstwie. Szczerze do bolu. Zrobilam to w dniu kiedy sie dowiedzial. Uslyszalam,ze to bzdury, zeto wymysly, ze to proba usprawiedliwiania sie. Ze nie przyjmuje tego do wiadomosci. Na zdrade nie ma usprawiedliwienia. uwazam jednak, że jesli kobieta zdradza, to musi sie czuc bardzo odrzucona, musi sie zakochac..Nie byla to proba dowartosciowania sie z mojej strony. Wiem jak patrza na mnie mezczyzni.. Z kochankiem po roku rozstalam sie. Wiedzialam,ze maz bardzo na mnie czeka, mimo swojego zachowania na zewnatrz. Postanowilam podjac probe..Odnalezc wszytsko to co pogubilismy po drodze..Nie wyszlo. Maz zachowal sie jak dzieciak. Ciagle wracal do tematu. Ciagle obrazal.Wciagnal w nasze problemy ludzi naokolo. kazal przepraszac swoich rodzicow, przyjaciela..Mowil jak mnie inni oceniaja, ze nei ammy juz z kim sie spotykac razem...ze ludzie potzrebuja czasu..Zabawne. Jakby to z ludzmi mial zyc. Wyszlo jaki jest..Glodny zemsty, uopokorzenia, czekal az zaczne sie kajac..Robil pretensje, ze nie tak spojrzalam,ze sie nie przytulilam przez sen..Stalam sie klebkiem nerwow. Postanowil, ze jednak musimy sie rozwiesc, ze zwariujemy ze soba. Do tej pory nie zlozyl pozwu, machal mi nim przed nosem, ale nie zlozyl i nie chce powiedziec czemu, wszytsko jest an jego zasadach. Ciagle mnie obraza i wyzywa. Mieszkamy razem, nie chce sie wyprowadzic, ja natomiast nie mam pieniedzy aby to zrobic, jestem przeciez z dzieckiem, koncze studia, dostaje tylko alimenty na syna. Moze odechciec sie zyc. Gdyba nie dziecko..nie wiem czy wciaz zylabym. takiego koszmaru nigdy sie nie spodziewalam. Sama go sobie zgotowalam..W lipcu koncze 24 lata. Chcialabym kazdego kto to przeczyta ostrzec przed pochopnymi decyzjami. Nie warto zdradzic. Lepiej odejsc. To wymaga odwagi, wiem..Ale madre, przemyslane decyzje nie zgubia nikogo. jesli dzieje sie zle w zwiazku, trzeba tupnac noga, trzeba uderzyc reka w stol. Trzeba powiedziec o co chodzi. I nawet an jakis czas sie uwolnic od siebie..Zaden wyskok nie naprawia malzenstwa, zaden wyskok nie zostanie zapomniany. To trwaly slad w psychice zdradzonego i zdradzajacego. Mysle,ze i tak bym sie rozstala z mezem, ale..dzis sa jego urodziny..i wiem,ze zrobila,m mu najgorszy prezent w zyciu..oszukujac. Jesli ktokolwiek mialby ochote na korespondencje w tej sprawie(przyznam sie,ze potrzebuje rozmowy z madrzejszymi, a takze usluszenia opinii)podaje adres:mimi80@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewelina Re: Siła zdradzonych IP: *.opus.chelm.pl / 212.244.255.* 10.06.04, 22:24 Myślę,że więcej nas takich spóźnionych.Być może to tylko złudzenia,że znajomość pewnych teorii,a może czyichś doświadczeń pomoże nam w zachowaniu się w ekstremalnych sytuacjach.Maks, do dnia dzisiejszego z pewnością znalazłeś jakieś wyjście z sytuacji,ewentualnie samo życie zadecydowało za Ciebie.Ja dopiero dzisiaj znalazłam się w tym portalu (chociaż artykuł czytałam ,gdy ukazał się w "Wysokich Obcasach").Czytając, też widziałam moje "szczęście" kłamiące, szukające wykrętów, zapewniające o swej prawdomówności...Szczerze mówiąc, to nie wierzyłam,ale wtedy łatwiej było udawać, że się wierzy(jednak można to stwierdzić dopiero po upływie dłuższego czasu,po nabraniu pewnego dystansu).Decydując się na dodanie swojego komentarza,miałam zamiar opisać swoją sytuację,moje męki ,co tu ukrywać cierpienia zdradzanej żony,która o wszystkim dowiaduje się ostatnia (od życzliwych mi osób,którym naprawdę jestem wdzięczna,współczuję im ,to naprawdę nie było łatwe...)Jednak w tym momencie nie czuję potrzeby takiego zagłębiania się w przeszłość,przypominania tego co tak bardzo bolało,a teraz można przeżyć przynajmniej jeden dzień bez obrazu tamtych dni (uważam,że to postęp,bo minęło już osiem lat...)Nie wiem,czy jeszcze zaglądasz na tę stronę,bo nie czytałam wszystkich komentarzy,a swoją drogą, to zastanawiam się,jak Ci się ułożyło...Pozdrawiam serdecznie.Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez, Witaj babo -zono IP: *.54.168.151.tisdip.tiscali.de 10.06.04, 23:32 od tego wydarzenia minelo juz.., .czy tez dopiero 9 mies., ale dzis wiem, ze moja walka miala sens, razem rozwijamy nasz zwiazek i staramy sie o to by juz nigdy nie stanal w miejscu tak jak wtedy..Bylo wiele powodow i obopolnej winy, chociaz wtedy innaczej oboje to widzielismy..Ciesze sie, ze Cie "spotkalam", bo natchnelas mnie otucha..., byli tez inni, ktorzy nie dawali nam szans.. Do wszystkich zdradzonych:... nie poddawajcie sie i walczcie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Witaj babo -zono IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 09:54 Witaj, bardzo sie ciesze! Mialam klopoty ze skrzynka, a potem z czasem. Napisze na priva. Pozdrawiam najserdeczniej :) Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Witaj babo -zono 11.06.04, 10:42 śledze ten temat, niestety bo en temat też mnie dotknął.Musze podjać decyzje.Kocham swojego męża mimo,że zrobił mi ogromna krzywde. I chyba chce wlczyć o to uczucie.Mam jednak wrażenie, ze wszystkie osoby które podjeły się heroicznej walki o związek to są osoby które zostały raz zdradzone a ja mam problem faceta który zdradzał wielokrotnie bo zdarzyła sie okazja i nic dla niego to nie znaczyło. I w tym miejscu pytam się osób które wybaczyły jak ten przypadek należy potraktować?Podobnie jak Kamie przychodzi mi na mysl terapia małżeńska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wika Re: Siła zdradzonych IP: 195.114.160.* 11.06.04, 11:16 Z uwaga śledze to forum i mam jedno spostrzeżenie- osoby które wybaczyły, którym udało sie przez to przejśc wciąż tu zaglądają!!czyli nie jest łatwo wyjśc z tego koszmaru, to gdzieś głęboko siedzi, nie potrafią te osoby tego zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 13:36 Bo tego sie nie zapomina, nigdy. Ale to nie znaczy, ze nie mozna z tym zyc. Jesli sledzisz to forum, to pewnie zauwazylas, ze wracaja tu osoby, ktore po prostu nie maja gdzie tego z siebie wylac. Nielatwo jest sie zdecydowac na terapie - z wielu wzgledow. Trudno tez jest obarczac takimi zwierzeniami przyjaciol i rodzine, zwlaszcza wtedy, gdy zwiazek ma funkcjonowac w tym samym srodowisku. Nie chcialabym, aby osoby, ktore maja inne spojrzenie na zdrade, wykluczyly mojego meza z kregu, w ktorym dotad funkcjonowalismy oboje. Dlatego forum, przynajmniej dla mnie, bylo i jest miejscem, gdzie moge wyartykulowac szczerze to, co czuje. Rozumiesz teraz? Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych 11.06.04, 15:26 ja musze jeszcze przełknąc inny problem- dziecko. I tu nie wiem czy dam rade.Bo dziecko bedzie wszystko przypominać, a mój mąż nagle poczuł się uczciwy i opiekuńczy wobec potomstwa. Nie wiem czy jestem na tyle silna aby to udźwignąć.Najchętniej zażądałabym aby sie wyrzekł, odsunął ale wiem, ze ten dzieciak niczemu nie zawinił. Odsunięcie oznaczłoby że nie ma problemu.ale zawsze głęboko by w nas istaniła świadomośc,ze jednak gdzieś na świecie jest...i co mądre głowy, co wy na to? jak przez to przejść? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 15:48 Ogromne wyzwanie przed Toba. I nie zazdroszcze Ci. Nie jestem ta madra, tylko ta, co wybrala, i jak na razie - wydaje sie, ze slusznie. Nie wiem, co Ci radzic. Gdyby sie wyrzekl, to chyba (przynajmniej ja tak mysle) nie zasluzyl na wybaczenie. Powrot, to uczciwosc. A jeśli uczciwosc, to do konca - lacznie z wzieciem odpowiedzialnosci za to dziecko. A sposob na realizacje tej odpowiedzialnosci powinniscie wymyslec oboje. Ja tak to widze. Czy slusznie, nie wiem. Te sprawy sa piekielnie trudne. Zycze Ci sily i wytrwalosci. :) Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych do Baby Żona 11.06.04, 15:57 wogóle moja historia jest mocno porabana, czy jest mozliwośc abym pisała z toba na jakimś prywatnym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych do Baby Żona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 16:04 Pisz na babaja@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
eselte Re: Siła zdradzonych do Baby Żona 14.06.04, 09:13 wysłałam w sobotę list z załącznikiem jeśli nie doszło daj znać.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych do Baby Żona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 10:21 Doszlo. Jestem pod ogromnym wrazeniem. Daj mi chwile, musze to przemyslec. Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julia Re: Siła zdradzonych IP: *.arcor-ip.net 13.06.04, 16:24 A co musialabym w sobie zmienic gdy ciagle slyszalam ( i slysze nadal po rozstaniu) ze bylam i jestem idealna pod kazdym wzgledem?? A nawet idealnie "nieidealna"? zdolna do bledow i szalenstw? za ktore tez sie kocha? i tak bylam zdradzana. Bo seks byl "naturalna rzecza po spedzonych razem kilku dniach..." Nie da sie zmienic natury mezczyzny. Albo masz zakomplesionego, ale wiernego meza, ktorego nie szanujesz, albo kochasz do szalenstwa i ciagle cierpisz. Odpowiedz Link Zgłoś
so_so Re: Siła zdradzonych 13.06.04, 23:43 no wlasnie... albo zakompleksiony, choc wierny i co z tego ..albo oszalamiajace przeciwienstwo - i tak źle, i tak niedobrze:( Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-r Re: Siła zdradzonych - do baby zony 14.06.04, 19:07 napisałam do ciebie na priv odezwij się do mnie , proszę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych - do baby zony IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 19:45 Juz sprawdzam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
przypadkowo Re: Siła zdradzonych 14.06.04, 20:18 Gość portalu: Julia napisał(a): > Albo masz zakomplesionego, ale wiernego > meza, ktorego nie szanujesz, albo kochasz do szalenstwa i ciagle cierpisz. Wydaje mi się że to raczej ci zakompleksieni zdradzają przy pierwszej okazji która im się nadarzy, żeby się dowartościować i połechtać swoje ego. Szczególnie jak go nie szanujesz, to wtedy da się poderwać pierwszej lepszej lafiryndzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez, Re: Siła zdradzonych IP: *.54.169.131.tisdip.tiscali.de 15.06.04, 00:15 mysle, ze wlasnie masz racje.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Giped Re: Siła zdradzonych IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.04, 02:12 Dokładnie. To zakompleksieni zdradzają! Ciągle muszą sobie udowadniać ża są jeszcze mężczyzną/kobietą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezradna Re: Siła zdradzonych IP: *.54.62.82.tisdip.tiscali.de 17.06.04, 21:32 Giped- jwestes facetem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jot Re: Siła zdradzonych IP: *.chello.pl 16.06.04, 00:03 ja pie.... jestem wierny i nie uwazam sie za zakompleksionego, no poprostu total! co za panna! to ze jest sie wiernym (idealom rowniez) to zanczy ze sie jest zakompleksionym? ze kocha sie tylko z ta kobieta z ktora sie jest? a moze szuka sie innych bo te super panie nie sa takie super. Ty to chyba nie jestes zakompleksiona, prawda? sysonim wiernosci to kompleksy, brawo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezradna Re: Siła zdradzonych IP: *.54.62.82.tisdip.tiscali.de 17.06.04, 21:40 bez synonimow prosze. Zbyt doslownie i jednoznacznie podchodzisz do sprawy. ale moze to i dobrze-!!!! Wiecej takich!!! Znam przyklady wielu super kobiet, ktore zostaly zdradzone wlasnie z lafirynda. nie dorastajaca zonie do piet.. Prymitywnych i konsumpcyjnie nastawionych do zycia i kochanka. A terasz krzykniesz to moze lozko nie "gralo". Nic z tego tu tez wszystko ukladalo sie znakomicie ! i co ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikaa Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 11:33 nie, to nie jest normalne. maz jak chce miec seks, to moze go miec ze swoja kobieta/zona. seks z inna to nie jest naturalna rzecz po kilku dniach spedzonych razem. tak rozumujac kazda z nas sypialaby ze wszystkimi kolegami z pracy, dobrymi znajomymi z ktorymi spedza sie duzo czasu. TAKIE MYSLENIE NIE JEST NORMALNE, JEST CHORE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olina2 Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 22:46 Dawno mnie tu nie było, pozdrawiam wszystkie i wszystkich zdradzonych. Trochę poczytałam wstecz. Babo żono, nie wiem czemu myślałam, że twój mąż miał romans dawno. Mój mężulek miał romans 6 lat temu . Ma nieślubnego syna, którego nie zna, mieszka w W-wie, my nad morzem. Nigdy jak na razie mnie nie zdradził. Choć w momentach trudnych w naszym życiu nastawiam się na solo. Miałam w momencie naszego zejścia się bardzo trudną sytuację, rodzina męża była przeciwko naszemu zejściu i robiła wszystko aby nam się nie udało.Zaznaczam, że mieliśmy już dwoje dzieci. Panienka była akceptowana i przyjmowana przez szwagra oraz moją teściową. Szwagier nawet został ojcem chrzestnym małego. Teściowa pruła na urodzinki do W-wy. Na urodzinach naszej córki nigdy nie była.To też przetrwaliśmy. I wiele jeszcze innych numerów rodziny męża. Panienka dała się nabrać, że o nią tak walczą, że niby lepsza ode mnie. A tu... gdy nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o kasę. Taki lajf.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxx Re: Do Oliny 2 i do wszystkich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.06.04, 11:29 Witam wszystkich, z braku czasu nie udzielam się w dyskusji. Ale jest jeszcze inny powód. Otóż, uważam iż permanentne rozdrapywanie tego typu problemu (traumy)i podobnie silnych problemów , jest ewidentną stratą czasu. Na ten "bal", który nazywasz "laif" nikt nas drugi raz nie zaprosi :(. Ostatnio "odpoczywałem" przy filmie Bergmana - Wiarołomstwo - niezła historyjka. Moim zdaniem w każdej złej sytuacji jaka nas spotyka, a szczególnie w sytuacjach krańcowo dla nas złych, gdy przyjmiemy zasadę, że im bardziej staramy się o niej zapomnieć tym lepiej na tym wychodzimy. Oczywiście, w różnym stopniu nam się to udaje. Ja stosuję zasadę silniejszego bodźca, która polega na tym , że próbuję zająć się czymś innym niż rozwiązywaniem danego problemu. Czymś co mnie choć na jakiś czas jest w stanie unieść. To coś to ekscytujące zajęcie zawodowe, lub zajęcie poza zawodowe. Dla niektórych są to oczywiście zdrady. Szczególnie dla tych co nie są w stanie wyobrazić sobie niczego lepszego. Ja osobiście jestem przekonany, że wszystkie pożyteczne rzeczy , które możemy dla siebie zrobić (względnie pożyteczne) mogą pojawić się wyłącznie ze stanu naszego spokoju (choćby względnego spokoju) - nawet te, które są z kategorii "szalonych". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olina2 Re: Do xxxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 14:04 Cholernie się ucieszyłam gdy zobaczyłam twój post czy jak to tam się zwie. Witaj. Cięzko pracuję i dawno tu nie zaglądałam. To prawda , najlepiej zająć się czymś pożytecznem dla siebie. Oprócz tego trochę żeglowałam. Rozwinęłam firmę. I żyję,i teraz trochę leniuchuję /chociażby to , że piszę o tej porze/. Wiem, że jestem bardzo przemęczona, wysiada mi "akumulator". W piątek pojadę na żagle z córką , mąż na nurkowania w morze a syn? Nie wiem. Nie roztrząsam już tej zdrady, przejadł mi się temat. I mam w d.... co myśli i czuje rodzina męża. Żyję. Pozdrawiam. Ahoj...... Odpowiedz Link Zgłoś
monika20 Re: Siła zdradzonych 20.06.04, 17:17 Zawsze byłam po stronie ofiary i zawsze byłam wierna. Moje małżeństwo było oparte na prawości i szlachetności. Mężowi nie mogłam zarzucić nic. Tyle tylko, że sama się dusiłam i czułam się coraz gorzej. Wszystko jest idealnie tylko brak miejsca na uczucia i spontaniczność. A radość to zbrodnia. Nie myślcie, że nie próbowałam rozmów. Nie wytrzymałam. W końcu podjęłam jakiś flirt i się stało. Nie obchodzi mnie jego kobieta. Niech to układa sam. Ja dzięki niemu odzyskałm poczucie własnej wartości i satysfakcję seksualną, której darmo było szukać w domu, gdzie to było obowiąkiem żony. Jestem za to wdzięczna. Czego bym chciała? Żeby mój mąż przejrzał na oczy, bo chcę być z nim, ale nie jako przedmiot. Mam w kochanku oparcie, on we mnie też. Nie było by to możliwe gdyby dogadywał się z żoną. Teraz nie wiadomo jak długo to potrwa i czy da się przekroczyć rubikon. Ale nareszcie oddycham. Trzecia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: Siła zdradzonych IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 21.06.04, 10:01 I własnie takie "Moniki" są powodem całego zamieszania. Wiesz ilu osobom twoje postepowanie może zniszczyc zycie? Bo jesli wiesz i nadal robisz to co robisz, to jestes swinią. Odpowiedz Link Zgłoś
monika20 Re: Siła zdradzonych 21.06.04, 13:48 Niestety kochany! Nie tak prosto! Nie ja zaczęłam ten podryw, a wielu żonatych facetów wcześniej spławiłam. W koncu zadałam sobie pytanie "w imię czego?". Łatwo zgonić na cycatą blondynę co szuka przygód, ale do tanga trzeba dwojga. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anya.2 Re: Siła zdradzonych IP: *.proxy.lucent.com 21.06.04, 14:12 Monika. Najpierw załatw to z mężem, zostaw go albo bądź mu wierna. Nawet nie wiesz jak zdrada może być niszcząca dla Ciebie też, jesli zostanie wyjawiona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika20 Re: Siła zdradzonych IP: *.telprojekt.pl 21.06.04, 16:32 Ba, gdybym umiała. Ale wiem, że masz rację. Jestem zagubiona i nie znam dobrego wyścia. Ani w lewo ani w prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Siła zdradzonych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.04, 16:46 Istnieje takie cos, co sie nazywa uczciwosc - moze wiesz, co to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
so_so do baby zony 21.06.04, 20:35 a co byś wybrała - być uczciwą i choć w głębi duszy nieszczęśliwą z powodu swej samotności osobą, czy tez moze -ponad uczciwość postawić miłość (tą złą)i żyć z wyrzutami sumienia, z nadzieją, z euforią, z celem?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: do baby zony IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.04, 20:46 Uczciwosc polega na byciu uczciwym - czyli zyciu zgodnie z ta wlasnie zasada. W tym kontekscie - rozstac sie z czlowiekiem niekochanym i wziac na siebie odpowiedzialnosc za swoj wybor. A po za tym milosc nigdy nie jest zla. Mozna jedynie krzywdzic innych sposobem jej przezywania. Odpowiedz Link Zgłoś
so_so Re: do baby zony 21.06.04, 22:51 no dobrze:) generalnie się zgadzam, ale: co zrobić w sytuacji kiedy ta niekochana osoba bardzo cierpi, bardzo kocha i po prostu nie chce rozstania?? Ponieważ ono zburzy jej życie, pozostawi trwały ślad na jej psychice, osamotni, obniży poczucie wartości?? Odpowiedzialnośc jest OGROMNA, moze nawet nie do przeskoczenia dla wrażliwego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ta pierwsza Re: do baby zony IP: *.gl.digi.pl 22.06.04, 00:51 Wiele lat poniżał, upokarzał, szydził, opuścił emocjonalnie mnie i dzieci, z życia urządził piekło. Nie pozwalał odejść. Kłamał, oszukiwał, dręczył psychicznie, używał fizycznej przemocy. Wielokrotnie pytany wprost, przeczył, że jest w jego życiu inna kobieta. Przeprowadziłam rozwód bez orzekania o winie. Czekał cierpliwie na uprawomocnienie się wyroku, do tego czasu odmawiał wszelkich rozmów i kontaktów. W pierwszym dniu po uprawomocnieniu się wyroku podjął rozmowy i "poczuł", że kocha mnie ponad wszystko na tym świecie i żyć beze mnie nie może. "Spróbujmy jeszcze raz", "nie mogę bez ciebie żyć" błagał, płakał, pięknie mówił o miłości. Mieliśmy zacząć nowe życie w prawdzie , miłości i szacunku. Uwierzyłam ! Nieprawdopodobne, po kilku latach męczarni, a jednak. Byłam szczęśliwa, było pięknie i "prawdziwie", dni pełne wzruszeń i czułości.Wspólny urlop i tam kilka niezręcznych zdań, kilka niedomówień, niespokojne spojrzenia, krętactwa, wreszcie "tak, jest inna". Jeszcze matactwa, jeszcze zrzucanie winy na mnie, aż wreszcie po konfrontacji z kochanką prawda o gorącym romansie trwającym kilka ostatnich lat ! Trwającym także nadal przez okres naszego Nowego Życia po rozwodzie. Okrucieństwo? Łajdactwo ? Mnie już nie ma, ten pan i ta pani zabili mnie ciosami w plecy. Byłam bez szans. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysz34 Re: do baby zony IP: *.com.pl / 213.186.71.* 22.06.04, 08:17 To co napisała ta pierwsza potwierdza moją teorię. Część facetów zdradza nie dlatego, że są nieszczęśliwi w małżeństwie. Oni kochają swoje żony jakąś chorą miłością. Może wogóle oni są chorzy. Oni nie chcą rozwodu, żona ma być, trwać i wierzyć. Bo jej potrzebują, jak powietrza i wody. Kiedy one (żony) odchodzą to świat się rozsypuje, nie ma czym oddychać. Dlatego gdy dowiaduje się żona to romans się kończy. I nie dlatego, bo on musi być z żoną, bo dzieci itd. Wybiera żonę, bo chce, bo przy rozrachunku to ona jest jego powietrzem, kobietą jego życia. Kochanka jak nie ta to inna. Ta pierwsza - trzymaj się. On pewnie jeszcze nie raz będzie ci mówił o swojej miłości do ciebie. Bądź mocna, zostaw go z tą jego chorą miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
monika20 Re: do baby zony 23.06.04, 09:43 Dzięki. Tak właśnie jest. To są kleszcze, które nie dają mi zrobić ruchu. Łatwo mówić: uczciwość. Ale jak znaleźć siłę, żeby odejść, żeby wszystko zburzyć. A dzieci? One ojca bardzo kochają i potrzbują, a mnie nie stać emocjonalnie na wojnę. A z kochankiem dużo i szczerze rozmawiamy. Wcale nie jesteśmy tacy happy z tego co robimy. On też bardzo to przeżywa, choć nie ja pierwsza wlazłam w ich małżeństwo. Chcecie wiedzieć co o niej mówi? To dla żon: ciągle sprząta, nie chce wychodzić z domu, nie ma kloeżnek, nawet jak ustalili dni dla niej, to nie mogła wyść, bo miała sprzątanie, z niczego się nie cieszy, ale za to dobrze się czuje jak na nią nawrzeszczy... Dajemy sobie zrozumienie i wsparcie i jak na razie żadne z nas nie myśli o rozwleniu swojego małżeństwa. Po prostu dotarliśmy do sciany. Na pewno są różne źródła zdrady. Jedne się biorą z braku miłości, sensu i nadziei. Inne powstają na bazie potrzeby nowości i oddzielenia miłości od seksu (to Ci, którzy w życiu żony nie opuszczą, ale kochankę mieć muszą). A może wszyscy na terapię? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ta pierwsza Re: do baby zony IP: *.gl.digi.pl 23.06.04, 12:27 monika 20 napisała: >...Chcecie wiedzieć co o niej mówi? To dla żon: ciągle sprząta, nie > chce wychodzić z domu, nie ma kloeżnek, nawet jak ustalili dni dla niej, to >nie mogła wyść, bo miała sprzątanie, z niczego się nie cieszy, ale za to >dobrze się czuje jak na nią nawrzeszczy... Zdumiewające, co nielojalni ( najłagodniejsze słowo, jakie znalazłam) mężowie opowiadają na temat swoich żon, by pozyskać "współczucie" i "wsparcie" swoich kochanek i usprawiedliwić swoją niegodziwość! Jak weryfikujecie, wy kochanki, to co splata oszust, który jest waszym kochankiem? Przecież oszukuje swoją żonę często przez wiele lat i jesteście tego najbliższymi świadkami! Skąd czerpiecie wiarę w prawdomówność kochanka jeśli ględzi trzy po trzy o własnej żonie??? Żona sprząta? W kółko sprząta? Czy wtedy, kiedy jej mąż śpi w twoich ramionach? Niczym się nie cieszy? Co za jędza! Może tęskni za czułością, którą jej mąż ma dla ciebie i świat jej się zawalił? Dużo i szczerze rozmawiacie z kochankiem? Wątpię, czy oszust może rozmawiać "szczerze". Ohydne jest to "ustalanie dni dla niej", z których ona jakoby nie chce korzystać. Czy to są dni, kiedy ty miesiączkujesz? Piszesz: "żadne z nas nie myśli o rozwaleniu swojego małżeństwa" Co za hipokryzja! Naprawdę uważasz, że NIC się złego nie dzieje ??? Co mówi mąż o kochance do żony, krewnych i znajomych, gdy romans zostanie odkryty,lepiej kochanko kochance nie wiedzieć. Warto o tym wcześniej pomyśleć, nim wdasz się w stosunki z oszustem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: do baby zony IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.04, 22:25 Te kobiety od zawsze usiluja znalezc dla siebie usprawiedliwienie. Dla mnie jest to niepojete, ze potrafia byc az tak ograniczone... To jakis fenomen psychologiczny, jak sadze. Czasami sa to nieglupie kbiety, a zachowuja sie jak niedorostki o wybiorczym mysleniu. A faceci zmyslaja jak potluczeni. Przeciez tak naprawde, to wiekszosc tych zdradzajacych chce tylko seksu. Ale to nie dociera do tych "pan" o leciuchnych obyczajach (bez urazy - mowa do tych nielicznych zagubionych i nieglupich). Odpowiedz Link Zgłoś
anya.2 Re: Siła zdradzonych 22.06.04, 09:40 Tez mi się wydawało że nie potrafię i nie potrafiłam dopóki się nie wydało. To co jest potem to piekło. Nie tylko w Tobie ale i dla innych. Wiem, że to może nie docierac do Ciebie, emocje i uczucia, żale i nadzieje itd. Powiem tylko o sobie gdybym mogła to zmienić i żyć uczciwie, nie zdradzać zrobiłabym to bez wahania. Cena jest duża na całe zycie dla Ciebie i Twojego męża (dzieci jeśli masz). Chciałabym, żeby wtedy ktoś mną potrząsnął i pomógł wyjść z bagna, które na pewno takie Ci się nie wydaje. Mozna z tego wyjść i warto. Po co paprac sobie zycie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość fascynacja inną boli jak zdrada IP: 158.75.14.* 22.06.04, 14:54 z wypiekami na twarzy przeczytałam mnóstwo bardzo osobistych listów. Może nie powinnam ze swoimi lękami tu trafić, inni mają poważniejsze problemy. Ale piszę, bo od pewnego czasu czuje się bardzo źle, a nie mam komu o tym powiedzieć. Moje małżeństwo ma już kilkuletni staż, wdarła się do niego pewna nuda, rutyna. Kochamy się, ale brak w tym związku namiętności, fascynacji. Traktowałam to jako znamiona związku dojrzałego, męża traktowałam jako przyjaciela, na którego mogę liczyć. Aż odkryłam, że jest zafascynowany pewną kobietą. Nie zdradza mnie z nią w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale widzę, że go pociąga, wodzi za nią wzrokiem, stara się być jak najbliąej, czeka na nią przy spotkaniach w gronie znajomych...I nic innego. Dziewczyna ta znalazła się w trudnej sytuacji, on poczuł się wzruszony jej bezradnością itd. Myślę, że jest to ziązek czysto platoniczny, może ona nawet nie odwzajemnia jego uczuć, ale ja czuję się fatalnie. Nie wiem co robić. Rozmawiać, a może udać,że nic nie widzę, może to przejdzie, a może zaniedbam coś i stracę na zawsze.Co robić dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
anya.2 Re: fascynacja inną boli jak zdrada 22.06.04, 15:28 porozmawiaj spokojnie i szczerze, to podstawa związku. Domyśły i przemilczenia mogą być fatalne. Trzeba rozmwiać o swoich odczuciach i obawach. Rozmawiaj bez wyrzutów ale bez zażenowania, masz prawo do takich obaw i wybierz dobry moment kiedy wiesz, że mąż Ciebie wysłucha. Może to dobra chwila żeby porozmawiać o tej wkradającej się rutynie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: fascynacja inną boli jak zdrada IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.04, 15:33 Tak wlasnie zrob. To bardzo madra rada. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 14:15 A jesli juz raz zostało się zdradzoną i obawia kolejnych?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiek Re: Siła zdradzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 22:34 Kilka lat temu byłam w związku z nałogowym seksoholikiem,który nieukrywał ,że jest w związku z kilkoma paniami.Szczerze wyznam,że nie dawałam wiary w to co mówił.Jednak po trudnym dla mnie rozstaniu ,aranżował przyp[adkowe spotkania "jego pań".A na dodatek stale cierpiał z powodu utraconych miłości.I co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś