Dodaj do ulubionych

przypadek beznadziejny czy norma?

16.04.08, 11:12
problem znajomego - zachowanie jego zony:
sa 13 lat malzenstwem, nie wiem dokladnie jak bylo pierwsze lata. jego wersja
jest taka, ze ona go po 5 latach zdradzila w efekcie czego urodzilo sie ich
drugie dziecko. nie wiem czy to prawda... od dawna jest miedzy nimi srednio
fajnie. oczywiscie wiem ze jego relacja nie jest obiektywna ale... wkleja mi
czasem ich rozmowy z gg, i faktycznie - ma z nia chore jazdy.
dziewczyna jest oblednie zazdrosna o wszystko co sie rusza. pokasowala mu
zdjecia, bo mial tam pare fotek starych znajomych. przekopiowala sobie jego
kontakty z gg i sprawdza opisy kobiet, jak ktorys moze wskazywac ze dotyczy
jego, jest zadyma i to juz dla niej jest dowod zdrady...oczywiscie
przegladanie telefonow, maila to norma - awantury byly jak pozmienial hasla i
zablokowal komputer na swoim profilu...bo cos widocznie ma do ukrycia...
w zeszlym roku w koncu zrobil to o co byl ciagle podejrzewany, ona wie i
oczywiscie jest jeszcze gorzej, wyzywanie non stop, jazdy za to ze w ogole
zyje, jak nie o zdrady, to o kase, bo nie jest prezesem i nie zarabia 100 tys
miesiecznie, jak nie o kase to ze ma malego i jest kiepski w lozku itp itd...
codziennie schizy.a jak mu sie ma chciec jak caly dzien ma awanture, trudno
potem wykrzesac z siebie ochote do figli...
ogolnie hustawki, albo go zaglaskuje w przeprosiny za zachowanie, albo jazdy i
wyrzucanie z domu, najgorsze ze rpzy dzieciakach, w kawalerce mieszkaja...z
tym ze 3 dni fajnie a potem 3 tygodnie dym...

kolega ma juz dosyc, zaczal olewac, przestal tlumaczyc, probowac rozmawiac itp
- to teraz jest dym ze ja olewa i ma w d.. ich malzenstwo...
laska siedzi w pracy z 4 starymi pannami, moim zdaniem to one ja tak
nakrecaja, apogeum awantur jest w godzinach pracy na gg, w domu oraz wekendy -
spokojniej.
czy to jakis przypadek chorobowy jej zachowanie? czy tylko rozkapryszona i
rozpieszczona coreczka rodzicow, umiejaca tylko brac i wymagac a nie dawac i
myslec?
co mu poradzic, jak moze na nia wplynac, czy w ogole jest to mozliwe?
czy duzo przypadkow takich jazd kobiet znacie?
dla mnie to niewyobrazalne, do tego stopnia nie chciec sie dogadac i
porozumiec, po co w ogole byc ze soba??
Obserwuj wątek
    • lilith.b Re: przypadek beznadziejny czy norma? 16.04.08, 11:31
      Wiem, że to nieco nie na temat, ale ja radze owemu Państwu dojrzeć i przestać
      poruszać sprawy małżeństwa na gadu gadu!
      Toż to dziecinada.
      Może nie umieją ze sobą rozmawiać, skoro klikają do siebie w godzinach pracy i
      jeszcze się kłócą?
      Dla mnie nie do pojęcia sytuacja.
      Sądzę, że mają problem z komunikowaniem i wyrażeniem klarownie swych uwag prosto
      w oczy.
      Co poradzić? Wybrać się do dobrego psychologa i nastawić na długi czas terapii.
      • speedymika Re: przypadek beznadziejny czy norma? 16.04.08, 11:43
        mialam wrazenie ze skoro mi sie zali, wkleja te ich rozmowy itp, to szuka pomocy
        i porady...jak dla mnie to jedyny ruch do wykonania - to sie spakowac i wyniesc
        az ona zmadrzeje i sama przyjdzie do niego...ale moze to jest jakis problem
        psychologiczny u niej i bardziej terapia potrzebna a nie tresura?
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: przypadek beznadziejny czy norma? 16.04.08, 12:08
          Eeeee tam, pewnie chce żebyś była jego d.upą na boku i
          go 'pocieszała'. Chwyt na złą żonę. Jakby było mu źle, to by już z
          nią nie był. Mówię Ci, on to lubi, tak jak jest.

          Nawet jeśli ona potrzebuje pomocy, to tylko ona będzie musiała
          chcieć ją otrzymać. A po co jej to, skoro super jest tak, jak jest?
          To przecież mega frajda tak sobie bezkarnie gnoić frajera, który
          spuszcza uszki po sobie i daje się oblewać gów.nem.
          A jeśli nie jesteś psychologiem i to nie Twój klient, to powiedz, ze
          nie życzysz sobie wklejania prywatnych rozmów itp.

          Zajmij się swoim facetem :) albo idź na fitness lepiej.
        • leda16 Re: przypadek beznadziejny czy norma? 16.04.08, 21:40
          mialam wrazenie ze skoro mi sie zali, wkleja te ich rozmowy itp, to szuka pomocy i porady..


          Czyżby nie wiedział jak się drzwi do psychologa otwierają? Tobie też mogę poradzić bo tego najwyraźniej szukasz: nie pchaj swojego nosa do cudzego prosa! Skoro obcym kobietom opowiada o ich wspólnych, małżeńskich problemach, swoich zdradach, szkaluje żonę za jej plecami, wypiera sie dziecka, to jest zwykłym, godnym pogardy psychopatycznym gnojkiem.
          • speedymika Re: przypadek beznadziejny czy norma? 16.04.08, 22:21
            psychopatyczna to ta babka raczej jest.. powaga, dlugo myslalam ze on przesadza
            z tym narzekaniem, ale jak mi pokazal pare smsow, rozmow na gg.. to uwierzylam,
            przynajmniej w to co widzialam...nie sadzilam ze tak mozna podchodzic do
            malzenstwa i tutaj mu wspolczuje...uwazam go za dobrego czlowieka, na pewno
            swietym ani idealem nie jest, ma swoje wady, ale na pewno tez nie zasluguje na
            takie mieszanie z blotem.
            jak dla mnie to laska:
            raz ze jest pod wplywem kolezanek co to same rodziny nie maja, wiec komus tez
            trzeba sp..lic zycie glupim gadaniem,
            dwa - jest taka teoria ze jak ktos cos ma na sumieniu, to o to samo dokladnie
            podejrzewa i oskarza druga osobe, taki mechanizm jakis...nie jestem psychologiem
            ale tutaj by sie nawet zgadzalo...szczegolnie ze chlopak byl dluugo oskarzany za
            niewinnosc, a ze w koncu zdradzil to sie nie dziwie.. jak dostawac baty to
            chociaz za cos a nie za nic...
            a trzy ze sie wychowala w rodzinie sami bracia i ona, wiec rozpieszczona corcia
            tatusia i siostrzyczka...
      • cosmik_debris Re: przypadek beznadziejny czy norma? 18.04.08, 00:57
        Speedyminka, a Ty wiesz jak widzi to jego żona? Masz obraz sprawy jednostronny. Moze ona takze mialaby Ci kilka rewelacji do dorzucenia. Uśmiałam się jak przeczytałam że facet pantoflarz bo babki do pionu nie ustawił:O pewnie...ciekawe jak to miałoby wyglądać. A z opisu to wygląda na wojnę bo jedno i drugie zadało cios, rany krwawią, przyczułki się umacniją (te dni lepsze) a potem znienacka wyciągają działa. No i to się lubi nakręcać, skończą jak im sił braknie i amunicja się wyczerpie. Może nawet nastaną lata pokoju. A że babka atakuje i robi mu wyrzuty to normalne - jest jak zraniony zwierz z pazurami na wierzchu no i mysli ze to odwet na niej za to z przeszlosci. Pewnie on jej unika, kazda rozmowa konczy sie klotnia, co nie przeszkadza mu w toczeniu milych rozmow z innymi paniami nt żony, jej zachowań itp. To straszne co ten facet robi:(
        • speedymika Re: przypadek beznadziejny czy norma? 18.04.08, 10:12
          mam na mysli raczej ze jak sie jest z kims 13 lat to chyba juz podczas roznych
          kryzysow sie wypracowalo jakies metody zeby rozmawiac, dogadac sie itp? bo to co
          u nich to mi przypomina takie pierwsze docieranie sie ludzi. sporo podobnych
          problemow co tam, bylo u mnie - a jestem 2 lata po slubie, i juz sobie z tym
          poradzilismy z mezem, no i wnioski jakies tez sie wyciagnelo.. a oni jakby w
          ogole nie mysleli o tym zeby unormowac te relacje, ciagle "kto - kogo zagnie".
          tak sobie obserwuje bo raz ze go lubie a dwa ze kiedys ja tez bede miala 13
          letni staz - i nie chce zeby u mnie tak bylo...albo zeby az tak sie popsulo.
          a co do subiektywniosci jego relacji to wiem, i na poczatku napisalam ze wiem ze
          jego slowa nie jsa obiektywne, ale jedna te wklejane rozmowy i smsy mowia same
          za siebie...
          • anu-lla NAwet jesli to wszystko prawda, masz dowod: gg, sm 18.04.08, 13:40
            sms, itd, babka jest zazdrosna, robi wojny
            Ale wierz mi, zonaci, lubia to wykorzystac i stosują metode"na
            biednego misia", "na litosc". Jego zona nie jest zlą i wredną
            malpą:) Mogl cos zmyslic, i dodac. Moze byc jedynie zazdrosna ale
            nic pozatym. Ale nie jest az tak zla, zeby sie rozwodzil, szukal
            pocieszenia.
            Moim zdaniem facet, szuka sobie dupy na boku i wkręca cie. To co ze
            jestes w ciazy. Wazne ze męzatka wiec "nie zakochasz sie" .
            • speedymika Re: NAwet jesli to wszystko prawda, masz dowod: g 18.04.08, 14:34
              niee, mowie Ci ze nie jestem kandydatka do romansu... nie chce wnikac skad ta
              pewnosc, uwierz ze na pewno nie :)
              jesli juz to bardzije bym zaoptowala za tym, ze lubi sie kolezankom zalic zeby
              miec ich wspolczucie, albo po prostu fakt ze tez mialam i mam swoje problemy,
              nas zblizyl w rozmowach swego czasu i tak juz zostalo.
              poza tym jak najbardziej mozna sie zakochac bedac mezatka :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka