świat wirtualny i świat realny

16.04.08, 16:31
Z artykułu
www.charaktery.eu/psychologia_w_szkole/2007/04/2343/Bez-kompetencji-spolecznych-ani-rusz/
wynika brakuje mi kompetencji społecznych,to znaczy nie mam żadnych realnych
znajomych z którymi mógłbym pogadac na ciekawe tematy,więc nie utrzymuję
żanych znajomości,nie chodzę na imprezy bo tam również nie ma ciekawych
ludzi.Nie mam przyjaciół bo w życiu przekonałem sie że najlepiej liczyć na
siebie a inni mogą co najwyżej mnie wykozystać,ja natomaist nie umiem
wykorzystać innych.
Toteż moje zycie towarzyskie sprowadza sie w internet.Tutaj jest pełno ludzi z
którymi można pogadac na mnóstwo ciekawych tematów.Ponieważ zawsze chciałem
pracować lub uczyć młodzież,toteż moje ulubione fora dotyuczą wychowania i
edukacji.
Jednak najbardziej mnie problem dlaczego tak się dzieje,że mimo tak wielu
napisanych tekstów tu i tam(najczęściej pod nikiem \"ftalo\") nie mogę tego
wykorzystać na żywo ,np w towarzystwie znajomych na żywo nie mogę zbudowac
choćby jednego zdania inicjującego ciekawy temat tak skłądnie jak to robię w
internecie.
Zawsze jest pustka w głowie,brak tematu ,brak tekstu.Bo przecież to nie ludzie
są głupi ,ale z pewnością gdybym umiał wypowiadać się na żywo tak jak to piszę
miałbym szerokie grona znajomych,słuchaczy,prowadziłbym zajecia z młdzieża(w
wolontariacie bo pseudokwalifikacji nie posiadam).

Okazuje się że żadnego dobrego tekstu również nie poskładam jeśli np ktoś mi
patrzy w monitor lub są \"przeszkadzajki\".Byle co przeszkadza mi w zebraniu
tekstu w zdanie.Jakikolwiek stre,brak pewności siebie,brak podbudowy powoduje
rozsyp myśli i koniec składania zdań.

Nie pracuję nigdzie ponieważ nigdzie nie umię zaprezentować słownie swojej
wiedzy z róznych dziedzin całośc aby zaimponować pracodawcom.Właściwie jedyna
praca dla mnie (według urzędu pracy) to sprzątacz,sprzedawca,magazynier),bo
jestem po liceum ogólnokształcącym i maturze.
Jednak co z ambicjami ,co z marzeniami ,co z życiem.

Czy da się jakoś zespolić świat tekstu ze światem mowy,jaka jest przyczyna
tego problemu,czy sa ludzie którzy mają podobny problem i jak sobie z tym
radzą,czy to jest jakaś choroba i jak się ją leczy?
    • anaisanais Re: świat wirtualny i świat realny 16.04.08, 17:00
      To jest chyba brak poczucia pewnosci siebie? Czy to jest choroba i
      skad sie wziela?
      Hmmm, z reguly z jakichs wczesniejszych doswiadczen, dziecinstwa.
      forum daje ci swobode, nikogo nie widzisz, nie widzisz reakcji, nie
      myslisz, jak ktos reaguje i po prostu piszesz co uwazasz. W
      rozmowie: zaczynasz dopuszczac do siebie strach, negywne mysli, to
      jakos utrudnia i paralizuje.
      co do radzenia sobie - moim zdaniem trzeba probowac przelamywac sie,
      jesli na forach sa ciekawi ludzie to w realu tez. Rozmawiaj, moze na
      poczatek z tymi ktorym bardzoej ufasz?
      Szkoda marnowac, masz tyle pieknych zamierzen i marzen. Powodzenia.
    • malawinka Re: świat wirtualny i świat realny 16.04.08, 17:10
      nie wykorzystujesz swojej wiedzy w realu,bo nie chcesz,to twój wybór
      gdybys chcał,to bys to zrobił,jak nie dziś,to jutro
      • akwarysta84 Re: świat wirtualny i świat realny 19.04.08, 15:36
        Wiesz co, ale chrzanisz. Jak ja lubie pewnych siebie ludzi, dla
        których wszystko jest tak oczywiste. Mało kto z nas wykożystuje w
        pełni swój potencjał. W żadnej sytuacji w życiu nogi mimowolnie się
        pod tobą nie ugieły?
    • dotyk_wiatru Re: świat wirtualny i świat realny 16.04.08, 21:30
      Trochę więcej wiary w siebie Ftalo...! Nie jesteś przecież głupim
      człowiekiem...Próbuj się przełamywać...Trening czyni mistrza:)
      I koniecznie znajdź pracę...Przebywanie między ludźmi uczy
      odwagi...daje więcej pewności siebie i w rozrachunku
      dowartościowanie:)
      Powodzenia życzę! Nie poddawaj się!:)
    • groszek_w_puszce Re: świat wirtualny i świat realny 16.04.08, 21:58
      Zostaw internet.Ja wystarczy, że wyjechałam z Hiszpani , potem z
      Kolumbi i pomieszkałam troche latek w Polsce i też zastąpiłam sobie
      prawdziwych przyjaciół i znajomych , wyjścia i wypady za miasto,
      internetem i zdziczałam.
      Rzygam już netem i telewizją.
      Nawet tve1 nie mogę już od dawna oglądać.
      Brak kontaktu z cywilizowanym światem robi swoje.
      Net nie zastąpi prawdziwych ludzi tak jak pies nie zastapi
      przyjaciela.
      • gapuchna Re: świat wirtualny i świat realny 16.04.08, 23:00
        Groszek na rację. Groszek - masz świętą raję. Tylko jak tych ludzi znaleźć? Tak
        bardzo bym chciała, a tu nic! Każdy utknięty w swoim życiu. Powiedz, ze nie mam
        racji?!
        • groszek_w_puszce Re: świat wirtualny i świat realny 16.04.08, 23:21
          gapuchna napisała:

          > Tylko jak tych ludzi znaleźć? Tak
          > bardzo bym chciała, a tu nic! Każdy utknięty w swoim życiu.
          Powiedz, ze nie mam
          > racji?!

          Masz rację Gapuchna.Niestety tak właśnie jest.
      • mruff Re: świat wirtualny i świat realny 18.04.08, 14:34
        groszek_w_puszce napisała:

        > Brak kontaktu z cywilizowanym światem robi swoje.
        > Net nie zastąpi prawdziwych ludzi tak jak pies nie zastapi
        > przyjaciela.
        Dlatego odkąd wyszłam z akademika nie mam neta w domu:)
        i więcej kombinuję->przebywam wśród ludzi na żywo:)
        • groszek_w_puszce Re: świat wirtualny i świat realny 18.04.08, 20:14
          mruff napisała:

          > groszek_w_puszce napisała:
          >
          > > Brak kontaktu z cywilizowanym światem robi swoje.
          > > Net nie zastąpi prawdziwych ludzi tak jak pies nie zastapi
          > > przyjaciela.
          > Dlatego odkąd wyszłam z akademika nie mam neta w domu:)
          > i więcej kombinuję->przebywam wśród ludzi na żywo:)


          Przez jakiś czas nie miałam i całkiem chyba niezle mi szło w życiu
          realnym.
    • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 18.04.08, 14:29
      >forum daje ci swobode, nikogo nie widzisz, nie widzisz reakcji, nie
      >myslisz, jak ktos reaguje

      Przecież mam pełną swiadomość jaka bedzie reakcja i raczej nie powoduję
      kontrowersji,chyba że celowo zamierzoną w jakiejś nulwersującej mnie sprawie.Nie
      widzę nikogo,ale wiem że są zywi ludzie.
      Jednak w rozmowie rozmówcy też nie tryskają złotyi myślami i dotykają tematów
      nudnych,małoambitnych.Poziom rozmówcy również paraliżuje.Doskonale radzę sobie z
      większością typów rozmowówców na gg.

      Od kilku lat próbuję przełamać to coś przez wciąganie ludzi ze świata realnego
      do świata gg ,ale znowu porażka ,bo ci którzy mnie znają na żywo jakoś nie
      bardzo chcą dyskutować ciekawe tematy przez internet.
      Prawie wszystkich których znam w internecie nigdy nie widziałem na żywo,to
      straszne,ale prawdziwe.

      malawinka gdy dochodzi do rozmowy na żywo ja nei tylko tracę pewność co do moich
      poglądów ale także tego czy chcę wykorzystać jakąś wiedzę którą podobno mam
      ,choć na żywo czuję że nie mam żadnej wiedzy,jestem totalnie zblokowany
      ,najbardziej w czasie perswazji lub ataku słownego na moją osobę,popadam w
      stres.Nie umiem wykorzystać żadej techniki którą stosuję podczas takich samych
      syuacji w internecie.To nie jest mój wybór,ja tego nie chcę i nie rozumiem
      dlaczego tak się dzieje.

      Jak mam się przełamac ,od czego zacząć to przełamywanie?
      Pracę poszukam ,ale posród ludzi jestem zamknięty w sobie,sporadycznie
      rozmawiam,chyba że jest o czym.

      groszek_w_puszce,a w Kolumbii miałaś znajomych latynosów,czy tam tylko
      pracowałaś i nie miałaś znajomych?
      Wiesz,a może ze mną jest tak że nie mogę zaakceptować polskiej mentalności i
      potrzebuję otoczenia innej kultury?
      Jeśli chodzi o znalezienie ludzi,też się zastanawiam.Jest tyle forów,serwisów
      społeczenościowych,randkowych.A jednak nie pomagają przenieść się do świata
      realnego.
      Skoro jest tak wiele ludzi mających czas na siedzienie w itnernecie cały
      dzień,to nie prawdą jest są utknięci w swoim życiu.Oni mają ten sam problem.
      • groszek_w_puszce Re: świat wirtualny i świat realny 18.04.08, 20:28
        e-ftalo napisał:

        > groszek_w_puszce,a w Kolumbii miałaś znajomych latynosów,czy tam
        tylko
        > pracowałaś i nie miałaś znajomych?

        Miałam znajomych , jak nie pracowałam i jak pracowałam , nie tylu co
        w Hiszpani ale miałam.


        > Wiesz,a może ze mną jest tak że nie mogę zaakceptować polskiej
        mentalności i
        > potrzebuję otoczenia innej kultury?

        Inne kultury są ciekawe.Mi społeczeństwo hiszpańskie bardzo
        odpowiadało.
        Ja się adoptuję w Polsce choć idzie mi fatalnie.
        Był czas ,że w Polsce poznałam sporo ludzi z niektórymi jestem w
        kontakcie, ale pracują naprawdę dużo i mają mało czasu dla rodzin a
        co dopiero dla znajomych.


        > Jeśli chodzi o znalezienie ludzi,też się zastanawiam.Jest tyle
        forów,serwisów
        > społeczenościowych,randkowych.A jednak nie pomagają przenieść się
        do świata
        > realnego.
        > Skoro jest tak wiele ludzi mających czas na siedzienie w
        itnernecie cały
        > dzień,to nie prawdą jest są utknięci w swoim życiu.Oni mają ten
        sam problem.

        Może w internecie zapomina się o problemach?
        Bo ja wiem.
      • gapuchna Re: świat wirtualny i świat realny 18.04.08, 22:37
        Skoro jest tak wiele ludzi mających czas na siedzienie w itnernecie cały
        > dzień,to nie prawdą jest są utknięci w swoim życiu.Oni mają ten sam problem.
        -------
        Myślę podobnie jak ty. I nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak wielu narzeka na
        brak innych, na brak żywego człowieka. A jednak niczego nie zmieniają. Sama
        jestem właśnie taka. Czasem zdycham (sorry) z żalu, ale nie potrafię przełamać
        bariery. Skąd to się w człowieku bierze?
      • dotyk_wiatru Ftalo... 19.04.08, 10:40
        Jakie tematy chciałbyś poruszać?
        Jakie tematy to te mało ambitne według Ciebie?
        Po co wciągasz osoby, z którymi możesz porozmawić w realu do netu na
        gg?
        Co za problem, żeby poznać w realnym świecie osoby, które znasz z
        netu?
        Dlaczego w necie jesteś tzw. 'kozakiem' a w realu gubisz się w
        podobnej rozmowie?
        Dlaczego nie wierzysz w siebie?
        Dlaczego utwierdzasz się w tym, że nie masz wiedzy?
        Dlaczego jesteś zamnkięty w sobie?

        Wybacz, lista pytań mi wyszła, ale zbyt wiele nie rozumiem tu...
        • gapuchna Re: Ftalo... 19.04.08, 14:46
          Też dołączę jedno pytanie, przepraszam z góry, bo obcesowe: może prócz tego
          wszystkiego, o czym piszesz dochodzi coś jeszcze, czego nie chcesz/nie potrafisz
          napisać wprost: wygląd. Mało kto podnosi ten problem, ale on istnieje. W
          wirtualu możemy podkreślić osobowość, humor, błyskotliwość. Rozmowa na żywo
          angażuje również nasza fizyczność. Z tym też mogą być problemy.
        • akwarysta84 Re: Ftalo... 19.04.08, 15:44
          Jeśli zadajesz takie pytania. To sorry, ale raczej nie zrozumiesz
          omawianego problemu.
          • gapuchna Re: Ftalo... 19.04.08, 16:28
            Rozumiem. Ja wiele rzeczy rozumiem. Zwyczajnie jest w człowieku i taka blokada.
            I ona również przekłada się na wyobcowanie i braki wielu umiejętności. I
            powinieneś o tym wiedzieć, a nie z góry ganić!!!
          • dotyk_wiatru Re: Ftalo... 19.04.08, 17:16
            akwarysta84 napisał:

            > Jeśli zadajesz takie pytania. To sorry, ale raczej nie zrozumiesz
            > omawianego problemu.

            I tu się mylisz...ale masz prawo do tego...jak każdy...
    • akwarysta84 Re: świat wirtualny i świat realny 19.04.08, 15:23
      Zawsze tak miłeś, że bałeś sie mówić?
    • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 29.04.08, 14:33
      dotyk_wiatru,nie umiem odpowiedzieć na wszystkie pytania.

      Pozwolę sobie jednak odpowiedzieć na kilka pytań
      >Po co wciągasz osoby, z którymi możesz porozmawiać w realu do netu na
      >gg?
      Po to aby poznać ich prawdziwe oblicze i powiedzieć to czego nie umiem
      powiedzieć na żywo

      >Co za problem, żeby poznać w realnym świecie osoby, które znasz z
      >netu?
      Bo ludzie z netu nie chcą poznawać się na żywo.Są oczywiście wyjątki,ale chyba
      nie mam szczęścia.Z kilkoma gadam od kilku lat,ale one nie chcą(z niewiadomych
      mi powodów) się spotkać.Nie nalegam,przyjmuje to jako normalne,bo widocznie tak
      musi być.

      >Dlaczego w necie jesteś tzw. 'kozakiem' a w realu gubisz się w
      podobnej rozmowie?
      Nie jestem kozakiem tylko zwykłym użytkownikiem i przede wszystkim jestem sobą.
      Na pozostałe pytania nie znam odpowiedzi

      Wnioski z moich obserwacji są bardzo jednoznaczne: w sytuacjach realnych umiem
      wyrazić tylko wycinki swoich poglądów ,tekstów,myśli na rózne tematy.

      A wycinek tekstu ma to do siebie że jest albo pozbawiony sensu albo jest źle
      rozumiany.Tylko w pełni wyrażona myśl(ta pisana w internecie) oddaje
      prawdę.Czyli kolejny wniosek,ludzi w internecie są bardziej wiarygodni i realni
      niż ludzie na żywo.
      Tylko dlaczego o tym sie nie mówi?Dlaczego tak mało spraw w tym kraju można
      załatwić przez intnernet,nnp rozmowy kwalifikacyjne powinny być wyłącznie przez
      internet.

      Co do wyglądu,znajomi z gg twierdzą że wyglądam zwyczajnie.I tak ma być,uważam
      to za naturalne,nie robić popisów,nie szpanować,bo po co.Wszystko co mam do
      przekazania to tekst,nie muszę szpanować wyglądem.

      akwarysta84,tak zawsze była ta blokada w kontaktach z ludźmi.
      • dotyk_wiatru Re: świat wirtualny i świat realny 29.04.08, 16:16
        Ciekawość wzbudzasz coraz większą:)
        Te osoby z realnego świata na gg...Okazują się ciekawsze czy zawód?
        Mam nadzieję, że ich oblicze które pokazują na gg, jest ciekawe...
        Tam naprawdę łatwiej Ci się pisze? Czegóż to nie potrafisz
        powiedzieć live?
        Tak z moich obserwacji wynika, że faktycznie więcej powiem na gg niż
        podczas rozmowy na żywo...Tyle że u mnie to nie do końca blokada, a
        małomówność...Jeśli ktoś że tak powiem nawija, to i ja
        rozmawiam...Nie pominę faktu, że w necie jest rzeczywiście jakoś tak
        łatwiej powiedzieć o wielu sprawach...ale to nie oznacza, że realnie
        tego nie powiem...Wystarczy zapytać...
        Co do poznania się na żywo z ludźmi z gg...Czasem jest problem tego
        rodzaju, że takie osoby są na drugim końcu Polski, albo poza
        krajem...
        Pisałeś, że doskonale radzisz sobie z większością rozmówców na
        gg...Skoro tak, to co się dzieje w realu, że masz problem ze
        skleceniem zdania? Dlaczego się gubisz, tracisz pewność siebie? To
        nigdzie Ciebie nie zaprowadzi...O tyle dobrze, że jesteś sobą i nie
        udajesz kogoś innego...
        Te wycinki...Intrygujące...Postaraj się wyrazić więcej...Wiem, że to
        nie jest łatwe, ale próbuj...
        To tak króciutko...:)
        Pozdrawiam:)
    • shangri.la Re: Złoty środek 29.04.08, 19:21
      W życiu należy umieć zachować równowagę. Balans gwarantuje zdrowy rozsądek i
      vice versa:)
      Internet jest znakomitym medium, ale nie wszystkie znajomości zasługują na
      urealnienie i osobiście zachęcam do pozostwiania ich w świecie wirtualnym.
      Niezależnie od klikania należy jednak rozmawiać, pełnymi zadaniami i na temat, a
      o rozmowę w klasycznym rozumieniu tego słowa trudno na gg:)
      Umiejętność prowadzenia rozmowy jest sztuką i nie można jej się nauczyć
      utrzymując wyłącznie kontakty netowe.
      Moim zdaniem umiętność powyższa jest obecnie w stanie zaniku z uwagi na
      dominację kontaktów sms-owych i tzw czatowania.
      Efektem tego niepokojącego zjawiska są lawinowo pojawiajace się ostatnio wątki
      zrozpaczonych osób ( zwykle kobiet), które wyszły zmasakrowane z urealnienia
      swojej wirtualnej wizji "rycerza na białym koniu". Ale nie tylko kontakty
      damsko-męskie są fatalne. Brak rzeczywistego dialogu dwojga dorosłych osób ma
      dalekosieżne i destrukcyjne dla psychiki skutki, czego przykładem są tzw netowe
      "przyjaznie", w konsekwencjach frustrujące i depresjogenne.
      Nie bójcie się ROZMAWIAĆ; patrzeć w oczy, uśmiechać się i dyskutować o wszystkim
      albo niczym nie jest aż tak bardzo trudne, ale trzeba próbować. Powodzenia:)))
      • gapuchna Re: Złoty środek 29.04.08, 23:58
        Dobra rada!!!
      • malawinka Re: Złoty środek 30.04.08, 01:15
        shangri.la,czy ty byłaś już karana za plagiat ? czy raczej korzysta-
        jąc z koleżeńskich układów w portalu liczysz na pobłażanie ?
    • solaris_38 Re: świat wirtualny i świat realny 01.05.08, 12:21
      "w życiu przekonałem sie że najlepiej liczyć na
      siebie a inni mogą co najwyżej mnie wykozystać,ja natomaist nie umiem
      wykorzystać innych."

      dwa pytania
      1. czy NIE MA ludzi wartościowych z którymi mógłbyś sie przyjaźnić ?
      2. co byś zrobił gdybyś umiał wykorzystać innych?

      ludzi wartościowych trzeba szukać
      a wykorzystywanie innych jest wstrętne i jesli jest sie tego świadomym trzeba
      szukac innych dróg zaspokojenia własnych potrzeb
      • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 02.05.08, 16:58
        >Te osoby z realnego świata na gg...Okazują się ciekawsze czy zawód?
        >Mam nadzieję, że ich oblicze które pokazują na gg, jest ciekawe...

        Naprawdę nie ma takich osób,może jedna,ale ta nie wykazała sie akurat intelektem
        podczas rozmowy na gg,a wręcz próbowała mnie atakowac w prymitywny sposób.Prośby
        o normalną rozmowę nie przynisły skutku ,więc kontakt się skończył.
        Druga dziewczyna,niby sympatyczna przez ostatnie lata na żywo,okazała się
        komletną niemową na gg,co było dla mnie oburzające i tak zerwaliśmy kontakt na
        gg i na żywo.

        Tak więc nie miałem okazji doświadczyć ciekawego oblicza osób znanych mi osobiście.
        3 lata temu miałem lekkie załamanie psychiczne,strasznie narzekałem po
        intenrnecie.Dziś patrze na to zupełnie inaczej,jako pewną normę i standarda
        współczesności.
        Po prostu świat bardzo się zmienił przez ostatni 10 lat,ludzie sa mniej
        zaangażowani w kontakty towarzyskie,młodzież ma wszystko gdzieś.Ludzkie emocje
        są tępione w cywilizacji.
        Przed kompem jest po prostu bezpiecznie.

        >Tam naprawdę łatwiej Ci się pisze? Czegóż to nie potrafisz
        >powiedzieć live?

        Trudno się gada widząć że rozmówca ma wszystko gdzieś ,również mnie i to co
        mówię.W takiej sytuacji mi też przestaje zależeć na jakości tekstu.

        Poza tym tematy błache,niezwiązane z psychologią ,edukacją ,wychowaniem to
        tematy nudne.Trudno znaleźć rozmówcę z którym np pogadam o reformie edukacji itd.
        Szkoda,że tak jest,nie jestem zadowolony z zycia,nie umiem czerpać przyjemności
        i w pełni kozystać z życia w świecie bez ciekawych ludzi.

        >Tak z moich obserwacji wynika, że faktycznie więcej powiem na gg niż
        >podczas rozmowy na żywo
        To wynika z formy.Zresztą wypracowania szkolne też wypadają przecież lepiej niż
        gadany wykład.Tylko że czasem naprawdę mi szkoda że nie mogę poznać na żywo
        pewnych osób,ciężko zaakceptować tą listę powodów dla których to niemożliwe.Dla
        mnie to absurd żeby nie mieć nigdy czasu,wiecznie się uczyć,żeby się nigdy nie
        chciało,żeby nie móc dotrzeć na miejsce itd.
        Żyję w świecie bez perspektyw,bez nadziei na coś,od 6 lat tkwię w punkcie,nawet
        jak miałem odrobinę zapału do czegokolwiek,to zawsze ją traciłem z powodu
        codziennych frustracji ze strony otoczenia.
        Obecnie szukam pracy,gdzieśtam napisałem podania,ale to dalej jest za małe
        zaangazowanie z mojej strony.Jednak jest bariera ,która nie pozwala na cos więcej,
        • dotyk_wiatru Re: świat wirtualny i świat realny 02.05.08, 18:18
          Zaskakujące...
          Ciekawa jestem co w Twoim pojęciu oznacza termin 'normalna rozmowa'
          Ftalo?
          Wygląda na to, że nie każdy potrafi 'rozmawiać' na gg...bo wielu
          woli rozmowę na żywo...Widząc osobę, do której mówią...widząc jej
          reakcje, mowę ciała etc. jest chyba troszkę łatwiej...Niemniej nie
          wszystko, że tak się wyrażę, przejdzie przez gardło, na żywo...O
          pewnych sprawach łatwiej rozmawiać z poziomu wirtualnego
          świata...wiedząc, że to trafia do konkretnej osoby...:)
          Co do ataków...No tak...Poczucie anonimowości i bezkarności...Wiele
          razy tego doświadczyłam, ale nigdy na gg...
          Normy i standardy współczesności...Razi mnie to, że ludzie tak
          poddali się wyścigowi szczurów...Liczy się tylko to, kto ma lepszą
          pracę, kto więcej zarabia, kto ma lepszy samochód...Cena? Nie
          zauważa się innych ludzi, nie pomaga innym...
          Rany...Ja chyba TU nie pasuję......
          Twoje załamanie...Jaki był jego powód? <jeśli możesz napisać>
          Jeśli chodzi o moje pytanie, czego nie potrafisz powiedzieć live...A
          powiedz mi <dobrze:) napisz)...co jeśli się mylisz? Jesteś pewny, że
          Twój rozmówca ma Ciebie w nosie? Jak to odczytujesz?
          Edukacja...psychologia...wychowanie...Może po prostu TE tematy nudzą
          Twoich rozmówców? Nie każdego interesują plany rządu dotyczące zmian
          w edukacji, tak jak i psychologia etc. To nie są łatwe i przyjemne
          tematy...Teoretycznie...
          Za to Twoja ocena...chyba jednak jest zbyt surowa...W świecie, BA! w
          Polsce, nawet w Twoim mieście jest wiele ciekawych osób...A radość z
          życia...zależy tylko od Ciebie...Ludzie zapominają, że powinni
          doceniać to, co JUŻ mają...I nie mam na myśli gadżetów itp.
          Co do gg...Bo widzisz Ftalo...Na pewne tematy cieżko rozmawia się na
          żywo...To, co wiedzą o mnie moi znajomi z gg...Wątpię, że
          powiedziałabym Im to w oczy...Teoretycznie, wystarczy mnie zapytać i
          odpowiem, ale...ludzie chyba boją się pytać:) Z jednej strony ludzka
          ciekawość, a z drugiej narzucanie samym sobie pewnych
          ograniczeń...bo może te pytanie urazi, tamto zaboli, a jeszcze inne
          będzie ingerowało w zbyt osobiste sprawy...<dzięki Bogu udało mi się
          ocalić dziecięcą ciekawość:P>
          Takie wypracowania...No ja akurat miałam 'melodię do pisania' i
          podczas, gdy pisałam wypracowanie na 12 stron, innym wystarczały 3-4
          stronki na wyrażenie się w danym temacie...
          A wykład...
          Ehh to wszystko zależy od człowieka...Jednemu łatwiej przychodzi
          pisanie, innemu mówienie...
          Spotkanie na żywo wbrew pozorom czasem jest bardzo utrudnione
          Ftalo...Taka odległość...Gdyby nie ona, zapewne poznałabym wiele
          osób...ale to nie takie proste...

          Rany, Ftalo! Jak to zyjeszw świecie bez perspektyw, bez nadziei na
          coś? Rusz z miejsca, bo stojąc w miejscu, cofasz się...Dostrzegam u
          Ciebie słomiany zapał...Coś, co znam doskonale:) I rada...Nie bierz
          na siebie frutracji otoczenia...Ludzie mają naturę 'narzekaczy', nie
          doceniają tego, co mają...a wierz mi...mają wiele, tyle tylko, że
          zapomnieli jak to jest patrzeć sercem...
          Życzę Tobie więcej wiary w ludzi i w siebie Ftalo...Próbuj...i nie
          poddawaj się...Pokaż tym malkontentom na co Ciebie stać! :))

          Ups...Troszkę się rozpisałam:)
    • madzik791 Re: świat wirtualny i świat realny 02.05.08, 17:53

      >
      > Czy da się jakoś zespolić świat tekstu ze światem mowy,jaka jest
      przyczyna
      > tego problemu,czy sa ludzie którzy mają podobny problem i jak
      sobie z tym
      > radzą,czy to jest jakaś choroba i jak się ją leczy?

      Jakbym czytała o sobie! Na forach rozmowa pięknie sie klei,a w realu
      już jest problem. Znajomi patrzą na mnie jak na dziwaka i co za tym
      idzie zaczynają unikać:(. Też szukam pracy.A UP proponuje mi
      stanowisko: sprzątaczki,kasjerki,krawcowa. Mimo ,że skończyłam
      technikum odzierzowe profil: projektowanie i stylizacja ubioru.Cóż z
      tego,jeśli mogę zostać co najwyżej krawcową:((.
      • gapuchna Re: świat wirtualny i świat realny 05.05.08, 17:24
        Madzik, krawcowa to nie jest chyba najgorsze na sam początek, zwłaszcza że dziś
        trudno o kogoś dobrego. Rozumiem, ze masz aspiracje, chcesz projektować. Może
        jednak krawcowanie da ci jakieś możliwości finansowe, albo chociaż możliwość
        kredytu.
    • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 05.05.08, 16:19
      >Co do poznania się na żywo z ludźmi z gg...Czasem jest problem tego
      >rodzaju, że takie osoby są na drugim końcu Polski

      2 takie osoby mieszkają na moim osiedlu.To nie problem geograficzny,nie wina
      moja ani ich.To jest nie do rozstrzygnięcia "dlaczego"

      >o co się dzieje w realu, że masz problem ze
      >skleceniem zdania? Dlaczego się gubisz, tracisz pewność siebie
      bo rozmówca jest nudny ,co pwooduje moją frustrację i efekt zamknięcia w sobie.
      Na gg zawsze można jakoś pobudzić rozmówcę bez utrty sił.Na żywo tak się nie da.

      >O tyle dobrze, że jesteś sobą i nie
      >udajesz kogoś innego...
      I staram się myśleć spójnie,ale coraz częściej moje teksty są ze sobą
      sprzeczne,choć to rzadkość,ale mam nadzieję że to nie skutek izolacji od żywych
      kontaktów

      shangri.la napisała

      >W życiu należy umieć zachować równowagę. Balans gwarantuje zdrowy rozsądek
      Ale jak zachowac ,skoro naprawdę nie ma z kim pogadac na żywo

      >Umiejętność prowadzenia rozmowy jest sztuką i nie można jej się nauczyć
      >utrzymując wyłącznie kontakty netowe.

      Właśnie,coraz bardziej mi się wydaje że te wszyskti lata pisania na necie nie
      przybliżyły mnie w stronę ludzi.te rozmowy są chyba naprawdę wirtualne,choć tak
      bardzo chcę je traktować jako realne.Mówię to z perspektywy 6 lat
      • dotyk_wiatru Hmm... 05.05.08, 22:06
        > >Co do poznania się na żywo z ludźmi z gg...Czasem jest problem
        tego
        > >rodzaju, że takie osoby są na drugim końcu Polski
        >
        > 2 takie osoby mieszkają na moim osiedlu.To nie problem
        geograficzny,nie wina
        > moja ani ich.To jest nie do rozstrzygnięcia "dlaczego"
        Ciekawe i dziwne zarazem...Nawet z czystej ludzkiej ciekawości nie
        spotkaliście się? A ja myślałam, że ciekawość zawsze bierze
        górę...To mi wygląda na obawy typu 'jak wypadnę?', 'a co jak się
        zatniemy i rozmowa nie pójdzie?' itp. A może po prostu pewne osoby
        nie chcą wychodzić poza świat wirtualny...ze znanych im powodów...

        > >o co się dzieje w realu, że masz problem ze
        > >skleceniem zdania? Dlaczego się gubisz, tracisz pewność siebie
        > bo rozmówca jest nudny ,co pwooduje moją frustrację i efekt
        > zamknięcia w sobie.
        Wtedy pozostaje albo założnie maski z uśmiechem albo wykręcenie
        się...

        > Na gg zawsze można jakoś pobudzić rozmówcę bez utrty sił.Na żywo
        > tak się nie da
        Ciekawa teoria...

        > >O tyle dobrze, że jesteś sobą i nie
        > >udajesz kogoś innego...
        > I staram się myśleć spójnie,ale coraz częściej moje teksty są ze
        sobą
        > sprzeczne,choć to rzadkość,ale mam nadzieję że to nie skutek
        izolacji od żywych
        > kontaktów
        Trudno mi powiedzieć skąd ta niespójność...Mam tylko nadzieję, że
        nie zrezygnowałeś do końca z relacji 'realnych'...
    • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 06.05.08, 17:43
      Normalna rozmowa to taka którą mogę swobodnie przeprowadzić.Akurat mową ciała
      nie wypowiem swojej wiedzy z danej dziedziny,chyba że chodzi o taniec.Reakcję
      widać w mojej wypowiedzi

      >ludzie tak
      >poddali się wyścigowi szczurów...Liczy się tylko to, kto ma lepszą
      >pracę, kto więcej zarabia, kto ma lepszy samochód...Cena

      Ceną jest bardziej ograniczone pole rozmów na żywo,coraz mniej ambitnych tematów.
      Rozmowy ze znajomymi są w stylu rozmów policjantów z serialu "pitbull" czyli
      krótko,zwięźle i dosadnie.
      Tylko że ja nie tak nie umiem i nie będę "krakał jak wrony" ,po prostu nie mam
      znajomych.,przynajmniej w swoim wieku.A ci młodsi ,choć jestem bardzo daleki od
      oceniania kogoś za wiek,ale nie mają za wiele do powiedzenia,choć nie są zbyt
      zgresywni i nie umieją stosować perswazjji dletego ich towarzystwo bardziej mi
      odpowiada od ludzi bez kultury w wieku około 20 lat.
      Aby ktoś był moim znajomym i aby mi się w ogóle chciało z nim gadać musi
      posługiwać sie językiem wyjętym z forum,

      Załamanie było spowodowane niezrozumieniem takiej sytuacji ,którą dziś uważam
      już za normę i już wiem że nie jestem temu winien,taki po porstu jest
      świat,którego nie da się zmienić.

      Niektórzy rozmówcy mają dla mnie szacunek ,ale co z tego jak brak tematu i
      czasu.Dziś nikt nie ma czasu,ciągle tylko nauka,szkoła potem praca.

      Wiem ,że są ludzie ciekawi w moim mieście,ale oni nie mają czasu,nawet na gg i
      forum.Oni mają inne zajęcia.Nie mogę ich poznać,nawet gdybym chciał.

      >Rany, Ftalo! Jak to zyjeszw świecie bez perspektyw, bez nadziei na
      >coś? Rusz z miejsca, bo stojąc w miejscu, cofasz się...Dostrzegam u
      >Ciebie słomiany zapał...Coś, co znam doskonale:) I rada...Nie bierz
      >na siebie frutracji otoczenia

      No bo skoro 6 lat już tak trwa i co dzień to samo,co dzień te same twarze na
      ulicy,te same zachowania.Ciągle ta sama trudność aby coś mógł zrobić.A ja chcę
      coś ambitnego robić może być praca (zarobkowa lub nie).Nie mam jak ruszyć z
      miejsca,choć próbuję.Jak nie brać frustracji otoczenia w którym się żyje,nawet
      jeśli nie gadam z ludźmi to ich widzę i martwi mnie że z nikim nie można tak
      normalnie na ulicy pogadać o tym czy tamtym,na poziomie.

      Dzięki za ciepłe słowa,ale dalej brak nie wiem jak wyjść na prostą w zyciu realnym
      • dotyk_wiatru Re: świat wirtualny i świat realny 06.05.08, 18:39
        Wszystko, co napisałeś to prawda...ALE...może wystarczy poszukać
        ciekawych osób w konkretnych miejscach...związanych z Twoją
        wiedzą...albo w bibliotece, galerii, muzeum...gdziekolwiek gdzie da
        się poruszyć ciekawe tematy...
        Fakt, że ludzie mają czasu, wynika z ich własnych ograniczeń,
        kajdanek, które sami sobie założyli...Smutne ale prawdziwe...
        Zastanawiam się...Język z forum jest jakiś specyficzny, inny?
        A wyjście na prostą...zalezy tylko i wyłącznie od Ciebie...Musisz
        zdefiniować co chcesz osiągnąć...i dopiero wtedy podjąć działanie...
        A branie na siebie frustracji otoczenia to najgorsze co można
        zrobić...Powinieneś mieć barierę, przez którą nie przebije się ona...
        • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 07.05.08, 15:58
          >A może po prostu pewne osoby
          >nie chcą wychodzić poza świat wirtualny...ze znanych im powodów...

          Chyba to jest prawdziwy powód.Czasem czytam że "brak mi iskry" aby zachęcić do
          spotkania.Bo faktycznie nie zalezy mi na tym aż tak bardzo,bo uważam że druga
          osoba powinna być wystarczająco ciekawa z kim rozmwai aby wyjść mu na spotkanie
          I na pewno nie mam nic przeciwko aby zobaczyć tą drugą osobę.
          Nie rezygnuję z realnych kontakwów ,ale tych na pewno nie znajdę na ulicy.Muszę
          po prostu należeć do jakiegoś zespołu,oragnizacji,stowarzyszenia,czy w końcu
          pracy.A mi własnie brak tej iskry zapału aby poczynić odpowiednie kroki.
          Bardzo bym chciał dostać jakś szansę aby najpierw coś zacząć a potem załatwiać
          formalności.Ale życie jest okrutne i nie daje takich szans.

          Im bardziej zagębiam się w ten problem tym mniej mi się chce cokolwiek robić,a
          ostatnio uciekła mi atrakcyjna oferta pracy i to w miejscu zamieszkania...A to
          była praca umysłowo-fizyczna z dorosłymi i młodzieżą.
          • dotyk_wiatru Re: świat wirtualny i świat realny 07.05.08, 21:12
            Brak iskry...Hmm...Może...
            A gdybyś tak zaproponował jakiejś nowej osobie z gg spotkanie, po
            którejś miłej rozmowie? Wiem, że nie zalezy Tobie na tym, ale nie
            zamykasz się na to...ale...z tego co wiem, mało kto zaproponuje
            spotkanie...ot tak...A może po prostu musisz trafić na wystarczająco
            ciekawskie osoby?;)
            To kiedy ruszysz z miejsca i zapiszesz się do konkretnej organizacji
            etc.?:)) Nie ociągaj się i czasu nie marnuj:) Tylko proszę, nie
            szukaj pretekstu, żeby tego nie robić...
            Szanse zawsze są...ale ich pojawienie się zalezy od
            Ciebie...Prezenty dostaje się na Boże Narodzenie, urodziny etc. a
            nie szanse od życia...Musisz sam coś zacząć, żeby coś zaczęło się
            dziać...
            Ta praca...Jak to uciekła???
          • gapuchna Re: świat wirtualny i świat realny 07.05.08, 23:58
            Postaw na pracę, ona ogromnie mobilizuje do bardzo wielu zachowań. Nawet
            najsłabsza i byle jaka jest lepsza od żadnej.
    • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 08.05.08, 15:33
      >Umiejętność prowadzenia rozmowy jest sztuką i nie można jej się nauczyć
      >utrzymując wyłącznie kontakty netowe.
      >Moim zdaniem umiętność powyższa jest obecnie w stanie zaniku z uwagi na
      >dominację kontaktów sms-owych i tzw czatowania.

      Własnie ,zostałem po porstu wchłonięty przez otaczający świat wirtualny,zamiast
      iść pod prąd ,poszedłem na łatwiznę wybierając konktaty netowe.Co ciekawe nie
      umiem gadać na czatach,kilka razy wszedłem ,miałem wrażenie że nikt nie widzi
      moich słów.
      sms-y kosztowne i uciążliwe,tylko w wyjątkowych sytuacjach gdy czuję się samotny
      i brak dostępu do netu.Ale na co dzień raczej nie odczuwam braku ludzi,czasem w
      zimie miałem takie momenty

      >wątki
      >zrozpaczonych osób ( zwykle kobiet), które wyszły zmasakrowane z urealnienia
      >swojej wirtualnej wizji
      to raczej nastolatki,ktore padły ofiarą manipulacji chłopców którzy szukali
      panienki na jedną noc.Dużo takich typów w sieci,co mają dziewczynę za zabawkę.

      >Brak rzeczywistego dialogu dwojga dorosłych osób ma
      >dalekosieżne i destrukcyjne dla psychiki skutki, czego przykładem są tzw netowe
      >"przyjaznie", w konsekwencjach frustrujące i depresjogenne.
      depresjogenne może być długotrwałe korzystanie z neta ,ale nie przyjaźnie
      netowe.Chyba że uznać za frustrujący fakt że ktoś nie chce się spotkać(lub nie może)

      >Nie bójcie się ROZMAWIAĆ; patrzeć w oczy, uśmiechać się i dyskutować o wszystkim
      >albo niczym

      Tylko skąd wziąć na to siły ,jeśli żyje się w świecie gdzie wszystko jest
      względne,kontkaty niepewne,brak zaufania,brak prawdziwych przyjaźni.Czy jest
      możliwa radość i spontaniczność w takim otoczeniu?
      • shangri.la Re: na re:) 08.05.08, 16:03
        Nie zostałeś "wchłonięty", ponieważ dostrzegasz ograniczenia netu i wady tego
        typu kontaktów.
        Bardzo się mylisz , sądząc , że tylko nastolatki padają ofiarami netowych
        manipulantów, oszustów, psychopatów....
        Destrukcyjne i depresjogenne są tzw netowe przyjażnie, czyli kadzenie sobie na
        forum i /lub na gg, skypie, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistą przyjażnią
        , opartą na zaufaniu i szczerości.

        I jeszcze najważniejsze. To nie prawda , że "wszystko jest względne", pamiętaj(!)
        Powodzenia w realnym życiu:)))
      • dotyk_wiatru Re: świat wirtualny i świat realny 09.05.08, 20:47
        Ftalo...nie wierzysz w siebie, prawda?
        Kiedyś tez weszłam na czat...ale też się tam nie
        odnalazła...Zwariowane tempo, poniekąd zamknięty krąg i dlatego wolę
        forum...gg zabiera za dużo czasu:P
        Zastanawiam się nad tym co przeczytałam tu na temat przyjaźni
        netowych...Byłabym nie fair, gdybym kilka spośród wielu osób
        poznanych w necie, traktowała jak zwykłych znajomych...Może kiedyś
        spotkam te osoby, czas pokaże, ale...nie wydaje mi się, żeby to było
        depresjogenne i destrukcyjne...To jest tak jak w życiu, są chwile
        kiedy się śmiejemy i chwile, gdy tematy są poważne...Są chwile, gdy
        cieszymy się i chwile, gdy trzeba Kogoś wyciągnąć za uszy z
        dołka...etc.
        Pisałeś (mam nadzieję, że nie mylę się:P), że jesteś tu
        sobą...czyli...spontaniczne reakcje są możliwe, prawda? Ja też
        jestem sobą...bo po co mam grać jakąś rolę jak w teatrze?
        • e-ftalo Re: świat wirtualny i świat realny 21.06.08, 13:26
          Dochodzę do nowych wniosków.Od wielu lat zastanawiałem się dlaczego emocjonalnie
          wciąż tkwię jedną nogą w dzieciństwie,to jest wciąż potrzebuję rozmowy,zabaw,gry
          wśród osób ktorę mają połowę moich lat.
          Nie umiem się odnaleźć w życiu towarzyskim wśód ludzi w moim wieku.Nie daje mi
          satysfakcji imprezy wśród dorosłych.
          Toteż nie umiem rywalizować,nie wiem co to znaczy funkcjonowac w świecie,gdzie
          tylko licza się tylko pieniądze.NIe zależy mi na pracy,bo nigdy nie musiałem
          pracować
          To oczywiście ma źródła w dzieciństwie kiedy miałęm ograniczony kontakt z
          rówieśnikami,bo nie umiałem się odnaleźć w grupie,ciągle problemy z kolegami w
          szkole,złe zachowanie,itd.Na szczęście miałem spokój w domu i dzięki temu dziś
          mogę normalnie nie tylko bawić się ale również pracowac z dziećmi młodzieżą,mieć
          poszanowanie i zaufanie.

          Wiem że to wszystko jest trochę dziwne,ale ta sytuacja jest stabilna.


          • gapuchna Re: świat wirtualny i świat realny 21.06.08, 13:32
            Może Piotruś Pan....?
          • brak-chmur Re: Hmmmm..:) 21.06.08, 13:41
            Muszę przyznać, że dałeś mi teraz do myślenia:)
            Wszystkie moje koleżanki są dużo młodsze ode mnie, a co do pracy z młodymi
            ludżmi, to zawsze dawała mi mnóstwo satysfakcji i sporo radości( podobno wzajemnej;)
            Uważasz , że znakomity kontakt z ludżmi dużo młodszymi jest dysfunkcją?
          • dotyk_wiatru A wiesz Ftalo... 21.06.08, 21:36
            Ja mam podobnie...To znaczy, dużo we mnie z dziecka...ale...nie
            uważam, że to jest złe...Takie mam usposobienie i albo ktoś to
            zaakceptuje albo nie...Niemniej moimi Przyjaciółmi są z reguły
            starsi Mężczyźni, ale młodsze Kobiety:) Ciekawe czy to ma jakies
            znaczenie tutaj:)
            Może Gapuchna ma rację, że masz syndrom Piotrusia Pana, który za nic
            nie chce dorosnąć, ale...zbyt dojrzale piszesz:) więc to podważa tę
            teorię...

            > Nie umiem się odnaleźć w życiu towarzyskim wśód ludzi w moim
            wieku.Nie daje mi
            > satysfakcji imprezy wśród dorosłych.

            Mam dokładnie to samo...Jakoś ten świat dorosłych mi nie
            podpasował...Może to wina ludzi, może nie...Nie mam pojęcia...
            Pieniądze...? To dopiero porażka...Konsumpcyjne nastawienie do
            życia...a gdzie inne wartości? Zagubiły się gdzieś w wyścigu
            szczurów...

            > (...)nie umiałem się odnaleźć w grupie,ciągle problemy z kolegami w
            > szkole,złe zachowanie,itd.

            Hmmm...Wierzyć się nie chce...:) Znaczy, że nieporony byłeś?;)

            Na szczęście miałem spokój w domu i dzięki temu dziś
            > mogę normalnie nie tylko bawić się ale również pracowac z dziećmi
            młodzieżą,mie
            > ć
            > poszanowanie i zaufanie.

            Tylko się cieszyć Ftalo...

            > Wiem że to wszystko jest trochę dziwne,ale ta sytuacja jest
            stabilna.

            Jesteś w stanie okreslić co w tym wszystkim jest według Ciebie
            dziwne? Jeśli tak, to wiesz gdzie tkwi problem...co zmienić...a z
            drugiej strony...jesli to jest stabilne...oszacuj czy warto:)

            Pozdrawiam:))
            • gapuchna Re: A wiesz Ftalo... 21.06.08, 22:10
              Może Gapuchna ma rację, że masz syndrom Piotrusia Pana, który za nic
              nie chce dorosnąć, ale...zbyt dojrzale piszesz:) więc to podważa tę
              teorię...
              ------
              Ja nie mam na tyle śmiałości, by zaopiniować Ftalo z jego jakąś dysfunkcją ( a
              piotrusiowatość... jest dla mnie dysfunkcją). Jednakże Dotyku - samo pisanie,
              dojrzałe lub nie - nie świadczy o niczym! Zresztą sama przyznaj - czy po
              sposobie pisania można odgadnąć człowieka?
              • dotyk_wiatru Re: A wiesz Ftalo... 21.06.08, 22:23
                gapuchna napisała:
                > Ja nie mam na tyle śmiałości, by zaopiniować Ftalo z jego jakąś
                dysfunkcją ( a
                > piotrusiowatość... jest dla mnie dysfunkcją). Jednakże Dotyku -
                samo pisanie,
                > dojrzałe lub nie - nie świadczy o niczym! Zresztą sama przyznaj -
                czy po
                > sposobie pisania można odgadnąć człowieka?

                Nie wiem...Nigdy nie pokusiłam się o taką ocenę;) ale...czasem nawet
                rozmawiając z kimś face2face (oko w oko, whatever) też nie jest
                wcale łatwiej...
                • facettt i slusznie 21.06.08, 22:26
                  dotyk_wiatru napisała:
                  > Nie wiem...Nigdy nie pokusiłam się o taką ocenę;)

                  - i slusznie

                  ale...czasem nawet rozmawiając z kimś face2face
                  (oko w oko, whatever) też nie jest wcale łatwiej...

                  - a dlaczego mialoby?
                  • dotyk_wiatru Re: i slusznie 21.06.08, 22:34
                    facettt napisał:

                    > dotyk_wiatru napisała:
                    > > Nie wiem...Nigdy nie pokusiłam się o taką ocenę;)
                    >
                    > - i slusznie

                    Wiem;) znaczy...domyślam się:)

                    > ale...czasem nawet rozmawiając z kimś face2face
                    > (oko w oko, whatever) też nie jest wcale łatwiej...
                    >
                    > - a dlaczego mialoby?

                    Teoretycznie powinno być łatwiej, bo widzisz osobę, widzisz jej
                    emocje, reakcje, mowę ciała...ale wcale nie jest łatwo odkryć tak
                    szybko człowieka...a może nawet to niemożliwe...?
                    • gapuchna Re: i slusznie 21.06.08, 22:47
                      Ja myślę, ze słowa to tylko słowa. Słowami można wykreować dosłownie wszystko.
                      Największe złudzenia zbudowane są ze słów. Zaufanie trzeba budować z innej
                      struktury, tylko,ze.......
                      • dotyk_wiatru Re: i slusznie 21.06.08, 22:58
                        Wbrew pozorom nie tylko słowa pozwalają na wykreowanie siebie...W
                        rzeczywistości, ludzie często noszą maski...wiele masek zależnie od
                        sytuacji...Czasem zastanawiam się czy czasem w ogóle je
                        zdejmują......
                        Zdarza się, że wypijesz wiele łyżek dźiegciu, zdobędziesz czyjeś
                        zaufanie, ale...czasem okazuje się, że nie znasz osoby, której
                        ufałaś........bo to wszystko było...grą...
                        • gapuchna Re: i slusznie 22.06.08, 02:28
                          czyli wniosek jeden:
                          - albo być czujnym
                          - albo bezkrytycznie ufać ludziom.

                          Jeśli wybiera sie opcję pierwszą, traci sie radość życia, spontaniczność, za to
                          mało kiedy ktoś nam zagra na nosie.....
                          Jeśli - drugą - są piękne momenty, ale można (choć wcale nie trzeba!) ....
                          zapłacić wysoką cenę za swoją ufność....

                          I bądź tu człowieku mądry!

                          Opcja druga -
                          • dotyk_wiatru Re: i slusznie 22.06.08, 16:16
                            Jest jeszcze jedna opcja...Ufać, ale nie wszystkim, bezkrytycznie...
                            Ufa się ludziom, których się zna...
                            Mi zdecydowanie bliżej do Twojej opcji numero dwa:)
                            Ciekawa jestem jak siebie oceni w tej materii Ftalo:)
                            • gapuchna Re: i slusznie 22.06.08, 17:31
                              Mnie w sumie też. Nie mam optymistycznego spojrzenia na świat, ale pomimo
                              wszystko wolę być naiwna i ufna, niż wietrzyć wszędzie spisek i zło >)))
                              • dotyk_wiatru Re: i slusznie 22.06.08, 18:22
                                Ja widzę w sobie mnóstwo sprzeczności...bo jestem straszliwie
                                naiwna, choć nie ufam np. mężczyznom:P Jednocześnie jestem mega
                                optymistką...tyle, że nie w stosunku do...siebie;)

                                • e-ftalo Re: i slusznie 23.06.08, 12:40
                                  Nie,ja mam po porstu problem w kontaktach relanych z dorosłymi ,co opisałem na
                                  początku.
                                  Z młoidzieżą w prawdzi też ,ale tak jakoś wyszło że od 4 lat mam świetny kontakt
                                  z tą samą grupą,która ma od 11-17 lata,ale są dość inteligentni jak na swój
                                  wiek,więc dlatego sie rozumiemy

                                  Tuaj nie ma co zmieniać
                                  Jestem bliski opcji "być czujnym'

                                  NIe noszę maski, bo po prostu nie umiem udawać.Czasem ta szczerość działa
                                  niekorzystnie,dlatego od czasu do czasu na żywo coś koloruje,ale tylko gdy to
                                  konieczne.Niektórzy ludzie wolą po porstu słyszeć bajki niż fakty i stąd takie
                                  działanie.
                                  • dotyk_wiatru Re: i slusznie 23.06.08, 13:38
                                    Spójrz jakie to wszystko dziwne...Ty masz problem w realnych
                                    kontaktach z dorosłymi, z młodzieżą poniekąd też, a mimo to masz od
                                    4 lat niezły kontakt z grupą młodzieży...Ja miałam problemy z
                                    matematyką, a mimo to poszłam na studia na kierunek, w którym
                                    matematyka to norma;)
                                    Ehhh nieważne...:)
                                    Może po prostu nie doceniasz siebie Ftalo? Może to jest to, co
                                    powinieneś w życiu robić?

                                    > Tuaj nie ma co zmieniać
                                    > Jestem bliski opcji "być czujnym'

                                    Pogubiłam się...Szukasz rozwiązania, a mimo to piszesz, że nie ma co
                                    zmieniać...Boisz się czegoś?
                                    Bycie 'czujnym' to chyba niezbyt dobre podejście, bo to jak
                                    działanie na pół gwizdka...małe zaufanie, dopatrywanie się złego w
                                    ludziach...Lepiej wyjść do ludzi z uśmiechem i pozytywnym
                                    nastawieniem, bo takie właśnie podejście ułatwia kontakty
                                    międzyludzkie...Ludzie, którzy chcą mieć wszystko co ich dotyczy pod
                                    kontrolą chyba nie wychodzą na tym szczególnie dobrze...

                                    > NIe noszę maski, bo po prostu nie umiem udawać.Czasem ta szczerość
                                    działa
                                    > niekorzystnie,dlatego od czasu do czasu na żywo coś koloruje,ale
                                    tylko gdy to
                                    > konieczne.Niektórzy ludzie wolą po porstu słyszeć bajki niż fakty
                                    i stąd taki
                                    > e
                                    > działanie.

                                    To świetnie, że nie nosisz maski:) Co prawda czasem nadmierna
                                    szczerość przysparza kłopotów, ale...przecież ludzie sami mówią, że
                                    lepsza najgorsza prawda niż najsłodsze kłamstwo, nieprawdaż?
                                    Jeśli działanie z podkolorowaniem przynosi efekty i nie drażni to
                                    Ciebie ani nie męczy, stosuj tę metodę...Z ciekawości zapytam,
                                    spontanicznie wybierasz co, kiedy i komu podkolorować czy to dotyczy
                                    tylko konkretnych osób?
                                    • gapuchna Re: i slusznie 23.06.08, 13:44
                                      Och, będę naśladować trochę Livesparadox - mojego ukochanego guru na tym forum.
                                      Ftalo - tobie brak miłości. Brak ci dziewczyny, kobiety, kogoś, z kim podzielisz
                                      swój własny świat. A najgorsze jest to, że nie potrafisz tego zdobyć. Ale
                                      przecież bardzo wielu tak ma. I człowiek gubi się w szukaniu czegoś, a
                                      najprostsze rozwiązanie to kochać i być kochanym. Tyle, ze ....... proszę, nie
                                      krzyczcie na mnie, bo wiem, wiem.
                                      • dotyk_wiatru Re: i slusznie 23.06.08, 14:09
                                        :)) No popatrz...Ja też Go lubię i traktuję w ten sam sposób;)
                                        Nikt nie będzie na Ciebie krzyczał:))

                                        Co do Ftalo...Też myślę, że brak Mu uczucia...Jeśli sam nie potrafi,
                                        niech pozwoli się zdobyć;) Mało tego! Niech otworzy się na ludzi i
                                        nie ocenia ich poziomu na dzień dobry...Wierzę, że trudno zaufać, że
                                        każdy boi się być skrzywdzonym, ale może czasem warto zaryzykować?

                                • gapuchna Re: i slusznie 23.06.08, 13:41
                                  pomyłka - chciałam napisać : węszyć! :)
                                  • dotyk_wiatru Re: i slusznie 23.06.08, 14:10
                                    Hihihi na jedno wychodzi:)
                                    • e-ftalo Re: i slusznie 24.06.08, 13:09
                                      No bo staram się zmieniać na lepsze,czasem coś mi się udaje poprawić.NIe
                                      rodzina,nie znajomi lecz właśnie internet bardzo mi pomógł zrozumieć
                                      sprawy,których kiedyś zupełnie nie rozumiałem.
                                      Są osoby które mnie nie lubią za rzeczy ode mnie niezależne,np za wiek,za
                                      nieugięte poglądy na pewne tematy.Nie wiem co mam w życiu robić,dla mnei to
                                      wszystko jest poplątane,całe społeczeństwo,w którym żyję.

                                      >Pogubiłam się...Szukasz rozwiązania, a mimo to piszesz, że nie ma co
                                      >zmieniać...Boisz się czegoś?

                                      NIe pozbede się znajomych,bo ich lubię
                                      Chcę zmienić czyli poprawić swoje relację w towarzystwie osób dorosłych

                                      >Bycie 'czujnym' to chyba niezbyt dobre podejście, bo to jak
                                      >działanie na pół gwizdka...małe zaufanie, dopatrywanie się złego w
                                      >ludziach...

                                      Mi nigdy nikt nie zaufał tak aby był pewny tego zaufania.Więc dlatego nie wiem
                                      co to znaczy ufać w śiecie gdzie wszystko nawet zaufanie jest rzeczą
                                      względną,choć wiem że nie jest

                                      >Lepiej wyjść do ludzi z uśmiechem i pozytywnym
                                      >nastawieniem, bo takie właśnie podejście ułatwia kontakty
                                      >międzyludzkie.

                                      Zawsze możn audawać,ale komu dziś można zaufać,przecież to niemożliwe i zawsze
                                      znajdą sie wyzyskiwacze i wyzyskiwani

                                      KOnkretnych osób i konkretnych pytań.Np nie podaje wieku bo niektórzy mają na
                                      tym pounkcie schizy,choć z czasem podaje ale często nie wychodzi to na dobre.

                                      Może i mi brak,ale miłość to przereklamowane pojęcie

                                      • gapuchna Re: i slusznie 24.06.08, 13:24
                                        Przepraszam ciebie, nie chcę naciskać, ani tłumić tego, o czym potrzebujesz tu
                                        pisać. Ale tym zdaniem: "Może i mi brak,ale miłość to przereklamowane pojęcie"
                                        ...dla mnie odsłoniłeś się najmocniej. tak Ciebie odczytuję.
                                        Trzymaj się!
                                      • dotyk_wiatru Re: i slusznie 24.06.08, 14:28
                                        e-ftalo napisał:

                                        > No bo staram się zmieniać na lepsze,czasem coś mi się udaje
                                        poprawić.NIe
                                        > rodzina,nie znajomi lecz właśnie internet bardzo mi pomógł
                                        zrozumieć
                                        > sprawy,których kiedyś zupełnie nie rozumiałem.

                                        A wiesz dlaczego? Bo tutaj, w necie, spotkasz osoby, które jeśli
                                        potrafią pomóc, zrobią to bezinteresownie...a z drugiej strony,
                                        tutaj łatwiej pisać o sobie, zwrócić się do ludzi, poprosić o
                                        pomoc...

                                        > Są osoby które mnie nie lubią za rzeczy ode mnie niezależne,np za
                                        wiek,za
                                        > nieugięte poglądy na pewne tematy.Nie wiem co mam w życiu
                                        robić,dla mnei to
                                        > wszystko jest poplątane,całe społeczeństwo,w którym żyję.

                                        Zawsze znajdzie się ktoś, kto Ciebie nie polubi...ale, żeby za wiek?
                                        Dziwne:P Co do poglądów...E tam...Dobre argumenty i da się każdego
                                        przekonać...;)
                                        Co lubisz robić Ftalo? W tym kierunku szukaj...

                                        > NIe pozbede się znajomych,bo ich lubię
                                        > Chcę zmienić czyli poprawić swoje relację w towarzystwie osób
                                        dorosłych

                                        :) no fakt...Znajomych nie zmieniaj, zwłaszcza jeśli się z nimi
                                        dogadujesz...

                                        > Mi nigdy nikt nie zaufał tak aby był pewny tego zaufania.Więc
                                        dlatego nie wiem
                                        > co to znaczy ufać w śiecie gdzie wszystko nawet zaufanie jest
                                        rzeczą
                                        > względną,choć wiem że nie jest

                                        Zaufanie buduje się przez długi czas...chociaż można spotkać
                                        jednostki, które na dzień dobry dają kredyt zaufania...
                                        Dlaczego piszesz, że nikt Tobie nie zaufał? A Ty komuś zaufałeś?

                                        > > Lepiej wyjść do ludzi z uśmiechem i pozytywnym
                                        > > nastawieniem, bo takie właśnie podejście ułatwia kontakty
                                        > > międzyludzkie.
                                        >
                                        > Zawsze możn audawać,ale komu dziś można zaufać,przecież to
                                        niemożliwe i zawsze
                                        > znajdą sie wyzyskiwacze i wyzyskiwani

                                        Dlaczego zaraz udawać? A nie lepiej zmienić to w sobie, popracować
                                        nad sobą?
                                        Bardzo zamknięta postawa...aż za bardzo...Tak nie można! Po co być
                                        osobą podejrzliwą, doszukiwać się złośliwości itd. Po co ta
                                        nieufność? Myślisz, że to Ciebie ochroni? Co z tego, że są
                                        wyzyskiwacze? Oni byli, są i będą...ale przecież nie każdy jest
                                        taki! Ludzie powinni dążyć do ułatwiania sobie życia a nie jego
                                        komplikowania...Gdzie trzeba uważać to trzeba, ale to nie dotyczy
                                        wszystkiego i wszystkich...

                                        > KOnkretnych osób i konkretnych pytań.Np nie podaje wieku bo
                                        niektórzy mają na
                                        > tym pounkcie schizy,choć z czasem podaje ale często nie wychodzi
                                        to na dobre.

                                        Wiek? Toć to tylko cyferka...
                                        Te schizy pewnie dotyczą dziewczyn?:P

                                        > Może i mi brak,ale miłość to przereklamowane pojęcie
                                        >
                                        Oj oj oj...dlaczego takie mocne słowa? Zupełnie jak zraniony kotek...
                                        • e-ftalo Re: i slusznie 25.06.08, 13:18
                                          Każdy kiedyś był zranioniony czymś.
                                          Takie jest życie,a tera najzwyczniej mi się nie chce ryzykować,robić rzeczy
                                          które nie są konieczne.To jest taka blokada przed czymś nowym,nieznanym.Blokada
                                          utrwalona staje się nie do przełamania.
                                          Brak impulsu do czegoś.Kiedyś ,gdy mieszkałem z rodzicami,co dzień sałcyałem
                                          dobre rady na to i tamto,teraz tego nie ma,nie ma nikogo kto by mnie przekonał
                                          abym zrobił cokolwiek
                                          • dotyk_wiatru Re: i slusznie 25.06.08, 14:28
                                            Tak...nie ma ludzi, którzy nie zaznali bólu życia...ale...chyba
                                            jednak mimo wszystko lepsze to, niż wegetacja z dnia na dzień...
                                            Wiem doskonale o co Tobie chodzi...Ta blokada...to
                                            koszmar...Teoretycznie to dla Ciebie normalne, ale...okazuje się, że
                                            więcej z tym problemów niż to warte...Sama mam blokadę, ale...staram
                                            się, żeby nie przeszkadzała mi w codziennym funkcjonowaniu...Mało
                                            tego! Drażni mnie już ona i męczy...i wiem, że NA PEWNO da się ją
                                            przełamać...na 100%...
                                            Mobilizacja...To jest Tobie potrzebne...Mobilizacja do działania...a
                                            ryzyko...Fakt, osoby asekurujące się mają z tym problem...Ktoś mi
                                            powiedział ostatnio, że wiecznie uważając albo nic nie robiąc ze
                                            swoim życiem, będziemy mieli poczucie straconego czasu...a czas jak
                                            wiesz biegnie do przodu...nie czeka ani na Ciebie ani na nikogo
                                            innego...Jeśli czegoś nie znasz, nie wiesz co to przyniesie, to
                                            trudno...sparzysz się...zupełnie jak małe dziecko, gdy dotknie się
                                            do gorącego czajnika...

                                            Kiedyś ,gdy mieszkałem z rodzicami,co dzień sałcyałem
                                            > dobre rady na to i tamto,teraz tego nie ma,nie ma nikogo kto by
                                            mnie przekonał
                                            > abym zrobił cokolwiek

                                            Czy nie dlatego tutaj napisałeś? Niby główny wątek dotyczył netu i
                                            reala...ale...
Pełna wersja