Dodaj do ulubionych

współczesna pani Dulska i wolne związki

IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 12:21
# lata temu miałam 19 lat i popełniłam niemałe głupstwo - przed maturą
zwiałam ze strachu z domu i w ogóle zawaliłam szkołę. Wtedy też zakochałam
się w kimś starszym o 10 lat, wykształconym, mającym dobrą pracę. Zakochalam
sie naprawdę i nie dążyłam do zwiazku z pobudek interesownych - mam
wykształconych i zarabiających rodziców którzy gotowi byli mnie pocieszać, ze
nawet rok do tyłu to jeszcze nie katastrofa. Ale zakochałam sie w kimś. Ten
ktoś jest bardzo silnie emocjonalnie zwiazany z matką bo i to ona (wdowa)
wychowywała go od 7 roku życia. on zawsze słuchał matki, ale postanwił sie
zbuntować: wynajął mieszkanie, postanowiliśmy zamieszkać razem, ja miałam
skończyć szkołę. Wreszcie zostałam przestawiona jego matce....i przeżyłam
szok: zobaczyłam drobną, bardzo zadbaną apodyktyczną kobietę o pieknych
bardzo regularnych rysach twarzy która odrazu przedstawiła mi sie tylłem
doktora, powiedziała że jest urzędnikiem pażstwowym i w rodzinie nie może
mieć byle kogo. Dodała, że zwiazek musi być partnerski i natychmiast powinnam
is c do pracy. próbowala szukać, ale z moimi szansami było to oczywiście
bezskuteczne. Wreszcie zasugerowała, że powinnam zostać sprzątaczka a o nauce
pomyślec ewentualnie w trybie zaocznym. odebrałam to chyba jako najwiekszy
cios w życiu i poniżenie, miałam ambicje....miałam 19 lat wiec pomyślałam,
że.... idealnym wyjściem żeby i zatrzymać jego przy sobie będzie zajście w
ciaże i udawanie że sama nie wiem jak to sie stało... i stało sie. Najpierw
to ona zasugerowała "pomoc', ale podziękowałam a on znów sie postawił matce i
zdecydował, że ze mną zostanie... Moi rodzice kupili nam 3 pokojowe
mieszkanie, ja skończyłam szkołę i studiuję, mamy dziecko które kochamy.
mieszkamy razem od 3 lat. Bez ślubu. On wciąż jak na początku m owi, że mnie
kocha i że bęziemy razem aż do końca życia, czuje, że widzi we mnie
atrakcyjną kobietę, nie jestem już też chyba dla niego jaklimś obciachem...a
jednak nie chce ślubu. Nie chodzi tu też o brak komunikacji, bo wielokrotnie
mówiłam, że czuje sie nieswojo, bgy inne matki w piaskownicy mówią o ojcach
swoich dzieci "mąż" a ja muszę szukać odpowiedniego słowa... a przecież mnie
kocha. A on nie chce. Mówi, ze może kiedyś, ze jeszcze muszę do tego
dorosnąć... Co to znaczy????????????? co on ma na myśli????? ciągle mam
wrażenie , że mówi, ż eteraz mnie kocha, ale liczy na to, ze w przyszłości
spotka lepszą, w pełni dojrzałą, wyemancypowaną energiczną kobietę...drugą
matkę???? czy to możliwe??? dlaczego ja nadaję sie dla niego do tego, by
razem mieszkać, spać, jeść, chodzić na spacer, mieć dziecko, ale na to samo
nazwisko ju nie zasługuję???? mam wrazenie, ze trochę wpadł w ten zwiazek jak
w pułapkę, ale został z wyboru i mowi, ze kocha.... O co mu chodzi????
Obserwuj wątek
    • qw5 Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 12:34
      Myślę, że Cię kocha, ale kocha również swoją matkę miłością niezdrową. I myślę,
      że tu tkwi problem. Znam takie układy ( u CIebie i tak jest dobrze bo facet
      jednak zdecydował się na wspólne zycie i zamieszkał z Tobą ) tak wielkie
      uzależnienie od mamy, że dopiero jej odejście z tego świata wyzwalało akt
      odwagi pt małżeństwo.
        • Gość: girlfriend Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 13:35
          Gość portalu: gęś napisał(a):

          > ja właśnie proszę o wyjaśnienie tego "nie dorosłam do małżeństwa", a co to
          > oznacza dla ciebie? jeśli możesz, to napisz, proszę

          Jesteś bardzo młoda, masz ok.22 lat jak rozumiem. To oznacza (wiem, bo 6 lat
          temu sama miałam tyle :-)))))) że masz skromne doświaczenia emocjonalno-
          intelekualne z mężczynami. Nie erotyczne, tylko własnie emocjonalno-
          intelektualne. Masz fantastycznych rodziców, a on nie. Prawopodobnie dokonał
          wielkiego wewnętrznego wysiłku, żeby z Tobą być, żeby się odciąć od oczekiwań
          matki. Myślę, że możesz być pewna, że Cię kocha. Co tak naprawdę wiesz o
          mężczyznach?

          Powołałaś na świat człowieka, żeby rozwiązać swoje problemy. Nie jestem pewna,
          czy to był taki dobry pomysł. A gdyby okazało się, że facet Cię nie kocha? Co
          byłoby z tym dzieckiem? Na szczęście masz dużo szczęścia :-)
          Teraz chcesz zostać żoną, bo Cię boli opinia innych mamuś. Kierujesz się swoimi
          emocjami i swoimi potrzebami, co jest naturalne, kiedy ma sie 22 lata. On jest
          z Toba mimo to, mimo że pewnie mógłby mieć jakąś pannę z doktoratem i pięcioma
          językami i w randze wiceministra. Prawda? Bo Cię kocha.

          To że on Cię kocha i chce z Toba być jest ważniejsze od statusu żony. Czułabyś
          się lepiej mając jego nazwisko? Czułabyś że bardziej do Ciebie należy? Dlaczego
          chcesz żeby do Ciebie należał? Czy zdanie i potrzeby sąsiadek są dla Ciebie
          ważniejsze niż jego potrzeby i myśli? Czy Ty jesteś dla siebie ważniejsza niż
          on? Małżeństwo jest dla dorosłych, ale nie jest też koniecznością :-) nie
          zyjemy w XIXw. ;-)

          Jesteś "w gorącej wodzie kąpana" i jesteś zakochana w mężczyźnie mądrzejszym i
          doroślejszym niż Ty, takim, który ciągnie w górę i do którego ma się ochotę
          dorosnąć, zasłużyć na niego. Dlatego Cię lubię. Jesteś mną sprzed jakiegoś
          czasu :-)))) Poradzisz sobie ze wszystkim, bo "pilnuje Cię" Mądry Mężczyzna.
          Rozmawij z nim o tym, oczym tu piszesz.

          Pomyśl też w wolnej chwili nad różnicą miedzy kochaniem a byciem zakochaną :-)
          Małzeństwo jest dla tych, co kochają a nie są tylko zakochani. W przeciwnym
          razie prowadzi do katastrof. Powodzenia :-)
          • Gość: gęś Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 13:45
            wiesz co wkurzasz mnie i myślisz jak jego matka. kocham go, ma wiele dobrych
            cech ale to nie ksiaze z bajki a ja też nie jestem jakaś ostatnia. a gdybyś
            zobaczyła najpierw w szpitalu a potem w puiaskownicy 10 innych, grubych,
            zapyziałych, klnących jak szewcy, bezrobotnych, brzydkich i niewykształconych
            bab które zasługują na swego męża to może też byś zaczela sie zastanawiać...
            wiem, że to powierzchowne, ale często tsk czuję
            • alfika Re: to jest niezwykle mądry mężczyzna 08.09.03, 13:53
              To nie jest kwestia "zasługiwania", ale trwania przy boku drugiego człowieka na
              co dzień.

              Nie patrz na to, co mówi osoba postronna - Twoja teściowa.
              Patrz na Wasze trwanie przy sobie. Doceniaj to, że chcecie.
              Słuchaj tego, co mówi - jeśli mówi jeszcze nie teraz, to nie oznacza nie.
              Chyba że kłamie.

              Zaszantażujesz, źle się skończy.
              Zatrujesz Wasze życie - skończy się na pewno źle.

              Twój wybór.

              Nie kieruj sie w swoich ocenach swoimi kompleksami i swoimi wyobrażeniami -
              jego wyobrazenia też są ważne. Dla Ciebie szczególnie.
            • Gość: girlfriend złość piękności szkodzi ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 13:57
              Gość portalu: gęś napisał(a):

              > wiesz co wkurzasz mnie i myślisz jak jego matka. kocham go, ma wiele dobrych
              > cech ale to nie ksiaze z bajki a ja też nie jestem jakaś ostatnia. a gdybyś
              > zobaczyła najpierw w szpitalu a potem w puiaskownicy 10 innych, grubych,
              > zapyziałych, klnących jak szewcy, bezrobotnych, brzydkich i niewykształconych
              > bab które zasługują na swego męża to może też byś zaczela sie zastanawiać...
              > wiem, że to powierzchowne, ale często tsk czuję


              Nie denerwuj sie tak :-) Ja naprawdę Ci dobrze życzę.
              Gdzie ja napisałam ze jesteś ostatnia? Jesteś bardzo młoda, a nie ostatnia.
              Przecież jesteś inteligentna i chcesz się rozwijać i napewno będziesz.

              Czy chciałabys być z takim mężczyzną jak one, ha ha ???? Przecież Ty masz
              madrejszego i fajniejszego. I napewno ładniejszego.

              Co to znaczy "zasługiwać na męża"? Dlaczego chcesz być "żoną"? To są poważne
              pytania dla dorosłych ludzi. Jak chcesz być dorosła, to znajdź na nie
              odpowiedź. To nie ma nic absolutnie wspólnego z byciem yuppie, gwarantuję Ci to.

              Nie denerwuj się, tylko pomyśl, skąd wiesz że go kochasz? Dobrze, że nie jest
              perfekcyjny. Taka little imperfection dobrze robi na seksapil :-)
    • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 13:27
      czy i dla was bycie "dorosłym do małżeństwa', czyli pełnego zaakceptowania
      przez ukochaną osobę jednoznacznie jest to posiadanie wykształcenia, pracy,
      czy kobieta "dorosła do małżeństwa" to kobieta-yuppie?? a swoją drogą to dla
      mnie oczywiste że skończę studia, pójdę do pracy itp i nie będę wieczna
      studentką od czasu do czasu prasujacą mężowi koszule. Tylko dlaczego ja ten
      czas muszę jakoś tak "przekiblować", jakby za karę???? za co????
      • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 13:57
        Kobieta dorosła do małżeństwa to raczej nie taka, która zdobędzie papierek i
        poleci z nim do piaskownicy pokazać tym 10-ciu tęgim, brzydkim itd. żonom.
        Chodzi o bycie z mężczyzną czy dostanie się do zaczarowanego kręgu żon?
        Twój mężczyzna ma rację.
        Poczekaj.
        • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:11
          ja sama to wiem, że do niego "dorosnę",ale jak sie kogoś kocha to powinno się
          dać tem kredyt zaufania. I trochę zatruwa mi życie myśl, że właśnie pewnie
          gdyby pokochał kogoś innego w innych okolicznościach, może nie wahałby sie
          wcale... przygnębia mnie też myś, podejrzenie, ze ten którego kocham i który
          mówi, że mnie kcha być może dzieli kobiety na te, z którymi po prostu sie
          bierze ślub i koniec te, ....wybrakowane, które może i się nadają do wspólnego
          życia bo może podobaja się, mogą pocieszać, gotować i sprzątać ale małżeństwo
          to nie wiadomo, czy to przypadkiem nie byłby jakiś mały mezalians...
          • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 14:17
            Gość portalu: gęś napisał(a):

            > ja sama to wiem, że do niego "dorosnę",ale jak sie kogoś kocha to powinno się
            > dać tem kredyt zaufania.


            Kobieto, czy Ty widzisz, co piszesz???
            Jakie dorastanie do niego???!!!
            Ty do małżeństwa masz dojrzeć, a facet udowodnił już, że pasujesz do niego a on
            do Ciebie w momencie, gdy się związaliście ze sobą!!!

            Czy on głosił poglądy o potrzebie równości, czy teściowa???
              • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 14:38
                Czyli on tego Ci nie powiedział, ale postanowiłaś uznać, że tak myśli?
                I co, wygodnie Ci z tym?
                A jakby Tobie ktoś wmawiał, co Ty myślisz, to by Cię szlag czasem nie trafił?
                Bo mnie takie coś denerwuje...

                Za wszelką cenę chcesz się nazywać "żona". Kiedyś za wszelką cenę chciałaś
                dziecka.
                Może przyhamuj.
                Ludzi nie traktuje się jak kolejne zabawki z coraz wyższej półki.

                Bądź przy nim, facet potrzebuje przyjaciółki, a nie kogoś, kto ma kolejne
                życzenia.
                • Gość: gęś Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:46
                  może to moja jakaś obsesja i mniej lub bardziej uzasadnione kompleksy, ale mam
                  wrażenie, że kazdy, kto dowiaduje się, ze nie jesteśmy małżeństwem myśli
                  natychmiast: to oczywiste, przecież ona na niego nie zasługuje, to oczywiste,
                  że to ON jej nie chce itp. zaczęło sie od mamusi, od jej wyolbrzymiania różnic
                  między nami, które i tak kurczą sie, ale w mojej głowie pozostały takie jak
                  przy pierwszym spotkaniu z NIĄ...zostało jakieś poczucie własnej
                  bezwartościowości znajdujące potwierdzenie w życiu... a jest nim właśnie ten
                  brak papierka= brak pisemnego zaświadczenia pt "zasługujesz na mnie i sie
                  ciebie nie wstydzę"
                  • Gość: girlfriend Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 14:53
                    Gość portalu: gęś napisał(a):

                    > może to moja jakaś obsesja i mniej lub bardziej uzasadnione kompleksy, ale
                    mam
                    > wrażenie, że kazdy, kto dowiaduje się, ze nie jesteśmy małżeństwem myśli
                    > natychmiast: to oczywiste, przecież ona na niego nie zasługuje, to oczywiste,
                    > że to ON jej nie chce itp.

                    Każdy tak nie pomyśli - tylko idiota. Przecież coraz więcej ludzi w ogóle
                    rezygnuje z tej zasłużonej ale nieco przeterminowanej ;-) instytucji.

                    a zatanawiałaś się, co mogą myśleć ludzie, którzy dowiedzą się że jesteś żoną w
                    tak młodym wieku? Może np: ach, jaki biedny facet, wpadł i MUSIAŁ się z nią
                    ożenić..
                  • alfika Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 08.09.03, 14:54
                    Poproś więc w ramach kompromisu, żeby Ci napisał takie oświadczenie na
                    eleganckim papierze. Nie żartuję. Ty nie będziesz miała podstaw do kompleksów,
                    a on będzie miał szczęśliwszą partnerkę.
                    Porozmawiaj z nim o tym. Tylko porozmawiaj - bez awantur, pretensji i histerii.

                    i naprawdę poproś o oświadczenie, którego potrzebujesz.
                • Gość: gęś Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 14:52
                  rozmawiałam z nim. kiedyś częściej, ale kończyło sie moim rozgoryczeniem wiec
                  teraz unikam takich rozmów. wtedy mówił o tej dojrzałości, również o tym, że
                  chce mieć pewnośc,że będę tylko jego, że będę wierna. w końcu jestem młodsza i
                  innym też mogę sie podobać... może mam sie poprostu zestarzeć??? to taka
                  dojrzałość też może wchodzić w grę... ja wiem tylko tyle, że pewnie mnie kocha,
                  ale też chętnie widziałby na moim miejscu osobę OGÓLNIE bardzej odpowiedzialną
                  i dojrzałą, cokolwiek to znaczy
                      • Gość: girlfriend nie gęś, uchyliłaś się od pytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 15:11
                        Gość portalu: gęś napisał(a):

                        > szczerze kim dla niego jestem??????
                        > żoną de facto, tylko z nie do końca wyjaśnionych powodów bez papierka. typowy
                        > konkubinat, brzydkie słowo, jak z notatnika policjanta wezwanego do awantury
                        > domowej.


                        co złego jest w wolnym związku? co Ty taka religijna jesteś czy jak??? ludzie
                        są często w małżeństwie, bo im tak wygodnie, bo są za leniwi i za tchórzliwi
                        żeby sie rozejść, bo im się opłaca, bo...a jak są ze sobą, choć nie ma
                        konieczności finansowo-formalno-jakiejstam, to na ogół dowód, że się kochają.
                        Gdyby Cię nie chciał, wyprowadziłby się.

                        ale nie odpowiedziałaś na pytanie, co mu dajesz. Co bierzesz, juz wiem, ale CO
                        DAJESZ?
                        • Gość: gęś Re: nie gęś, uchyliłaś się od pytania IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:22
                          nie uchylam się. nasze relacje przypominają relacje wielu małżenstw. zajmuję
                          się wiekszościa prac domowych, na razie to on zarabia. pytasz czy razem śpimy?
                          śpimy i nie tylko. większość wolnego czasu spedzamy razem, przy dziecku
                          pomaga babcia w trakcie roku akademickiego a w wakacje jestem w domu. nie
                          wszystkie zainteresowania mamy takie same, ale można powiedzieć że dobrze
                          czujemy się razem. gdybyśmy byli małżeństwem byłoby identyczne a ja czułabym
                          się bardziej, w pelni akceptowana
                          • Gość: girlfriend nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 15:45
                            Gość portalu: gęś napisał(a):

                            > nie uchylam się. nasze relacje przypominają relacje wielu małżenstw. zajmuję
                            > się wiekszościa prac domowych, na razie to on zarabia. pytasz czy razem
                            śpimy?
                            > śpimy i nie tylko. większość wolnego czasu spedzamy razem, przy dziecku
                            > pomaga babcia w trakcie roku akademickiego a w wakacje jestem w domu. nie
                            > wszystkie zainteresowania mamy takie same, ale można powiedzieć że dobrze
                            > czujemy się razem. gdybyśmy byli małżeństwem byłoby identyczne a ja czułabym
                            > się bardziej, w pelni akceptowana




                            Pytam Cię, czy cierpliwa jesteś,
                            łaskawa jesteś,
                            czy nie zazdrościsz,
                            i nie szukasz poklasku,
                            czy nie unosisz się pychą
                            i nie szukasz swego.
                            Czy nie uosisz się gniewem
                            i nie pamietasz złego.
                            Czy wszystko znosisz
                            i czy wszystkiemu wierzysz
                            czy we wszystkim pokładasz nadzieję
                            i czy wszystko przetrzymasz.

                            Zawsze to śpiewają na ślubach, prawda? tylko nikt nie słucha bo wszyscy szukają
                            obrączek i patrzą czy się kiecka nie ciągnie po ziemi.

                            JA CIĘ PYTAM, CZY TY JESTEŚ JEGO NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM.

                            p.s. ja sie tak tym podniecam bo jestem neofitką, ha ha ;) zrozumiałam na czym
                            polega sens bycia z mężczyzną gdzieś w okolicach końca czerwca, czyli
                            niedawno :))))) także masz jeszcze trochę czasu, hi hi hi ;)
                            • Gość: gęś Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:56
                              a czy muszę być naprawdę przyjaciółką mojego faceta? czasem myślę że tzw
                              przyjażń może studzić takie uczucia, inne uczucia np. pożądanie, fascynacje.
                              Kwintesencją tego, co być może ty nazywasz przyjażnią pewnie byłaby para: on w
                              garniturze, ona w takim samym, praca w jednym miejscu, wspólne sprawy od rana
                              do wieczora, rachunek tel podzielony idealnie na pól, wspólna ciąża i
                              miesiaczka, a moze on wlaśnie tego chce?????
                              • Gość: girlfriend Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:18
                                Gość portalu: gęś napisał(a):

                                > a czy muszę być naprawdę przyjaciółką mojego faceta? czasem myślę że tzw
                                > przyjażń może studzić takie uczucia, inne uczucia np. pożądanie, fascynacje.
                                > Kwintesencją tego, co być może ty nazywasz przyjażnią pewnie byłaby para: on
                                w
                                > garniturze, ona w takim samym, praca w jednym miejscu, wspólne sprawy od rana
                                > do wieczora, rachunek tel podzielony idealnie na pól, wspólna ciąża i
                                > miesiaczka, a moze on wlaśnie tego chce?????


                                Nie gęś, zapomnij o zewnetrznych atrybutach, ja nie mowię o partnerstwie.
                                Trzeba mieć 2 odzielne życia, żeby móc do siebie wieczorem wracać i opowiadać
                                sobie o Ważnych Sprawach. Wszystko wspólne = nuda.

                                Tak, koniecznie trzeba się przyjaźnić z mężczyzną, którego się kocha. Trzeba go
                                chronić i wpierać. Trzeba zjadać serca jego wrogów i mowić jego matce jaki
                                wspaniały. Trzeba wierzyć, że jest a nie tylko tak gadać.
                                Zapewniam Cię że przyjaźń nakręca a nie studzi. Bo przyjaźń rodzi bliskość.
                                Bez bliskości, tej "po", kiedy mężczyzna mówi "zostanę tak długo jak chcesz" i
                                chce z Tobą rozmawiać o tym, co było, co jest i co będzie, nie ma w ogóle
                                żadnego zwiazku. Tzn.oczywiście jest, ale można go o kant d..y potłuc.
                                Wtedy czasem pojawia się ta trzecia, ktora to wie i uświadamia mu za czym tak
                                naprawdę teskni i czego potrzebuje. I on wtedy często odchodzi.

                                Porozmawiaj z nim, ale nie o tym czego Ty chcesz. Poromawiaj z nim o nim. Pytaj
                                go i słuchaj go. Nic Ci nie bedzie od tego, że się czegoś , może ważnego,
                                dowiesz o mężczyźnie z ktorym jesteś. Zapewniam Cię, że jak zaczniesz słuchać
                                usłyszysz reczy fascynujące i bedziesz go od tego mocniej kochała. a jak się
                                kogoś mocno kocha to jest się jak bułhakowowska Małgorzata, jest się
                                OPANCERZONĄ. I przestają być ważne sąsiadki i nasze własne kompleksy.

                                Dasz sobie radę, tylko nie kombinuj w kierunku manipulowania nim. Słuchaj go.
                                Pokaż mu, że jestes właśnie dorosła.
                              • ann.k Re: nie gęś, nie o to pytam 08.09.03, 16:19
                                Musisz byc przyjaciółką swojego faceta. Jeśli nie jesteś i nie zamierzasz nią
                                być, to po prostu daj sobie spokój.
                                Tak BTW im dalej czytam to co piszesz, tym coraz bardziej rozumiem co on miał
                                na myśli mówiąc, że nie dorosłaś jeszcze do małżeństwa. Myślisz tylko o sobie,
                                o tym, żeby Tobie było dobrze i wygodnie. Nie interesuje Cię on, interesuje Cię
                                tylko to, żeby nie zostać starą panną, nie daj Boże samotną matką. Naiwnie
                                wierzysz, że posiadanie papierka uczyni z niego osobę przypisaną Ci na stałe.
                                On to wszystko zauważa i chyba bardzo chce, żebyś wreszcie zrozumiała, że skoro
                                jest z Tobą (młodszą o dziesięć lat, która z przejściami uzyskała maturę) a nie
                                z dorosłymi kobietami, które już dawno pokończyły po dwa fakultety, po dziesięć
                                kursów doszkalających i znają po osiem języków każda, to chyba jednak zależy mu
                                na Tobie i Cię kocha.
                                Jak to zrozumiesz i zaczniesz się cieszyć z tego, że jest z Tobą, to pewnie
                                nawet się nie spostrzeżesz jak będziesz biegała na przymiarki sukni ślubnej.
                                • Gość: gęś Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 16:48
                                  jeśli piszesz to żeby mnie ponizać i jeśli lubisz to robić to lepiej nikomu
                                  niczego wiecej nie doradzaj. Nie jestem jakąś debilką i nie pozwolę sie tak
                                  traktować i sugerować niski pozoim intelektualny, maturę zdeałam ( nie od razu
                                  z powodu młodzieńczego chwilowego buntu) na piątki i studiuję na studiach
                                  dziennych na obleganym kierunku i nikt w moim wieku nie skończyl "już dawno"
                                  kilku fakultetów". wiesz co, jesteś jeszcze jedną wredną babą która ma nasrane
                                  w głowie i pewnie swoje studia kończyła "z przejściami" dlatego tak sobie je aż
                                  tak ceni.nie mam cierpliwości by spokojnie to czytać, księżniczko
                                    • Gość: alfika Re: nie gęś, nie o to pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:58
                                      Dasz sobie radę i bez papierka, ale rozumieć i tak normalnie, po ludzku, lubić
                                      swojego mężczyznę to naprawdę ważne - i naprawdę wspaniałe uczucie.
                                      On już Ciebie wybrał, papierek niczego nie załatwi, poza tym, że i tak nie
                                      uleczysz się z kompleksów, a to będzie powód, by go najzwyczajniej zadręczać z
                                      nadzieją, że on COŚ zrobi, byś czuła się lepiej.
                                      Zmień podejście, problem na szczęście tylko w tym - i aż w tym...
                                  • jmx Re: nie gęś, nie o to pytam 08.09.03, 17:38
                                    Gość portalu: gęś napisał(a):

                                    > jeśli piszesz to żeby mnie ponizać i jeśli lubisz to robić to lepiej nikomu
                                    > niczego wiecej nie doradzaj. Nie jestem jakąś debilką i nie pozwolę sie tak
                                    > traktować i sugerować niski pozoim intelektualny, maturę zdeałam ( nie od
                                    razu
                                    > z powodu młodzieńczego chwilowego buntu) na piątki i studiuję na studiach
                                    > dziennych na obleganym kierunku i nikt w moim wieku nie skończyl "już dawno"
                                    > kilku fakultetów". wiesz co, jesteś jeszcze jedną wredną babą która ma
                                    nasrane
                                    > w głowie i pewnie swoje studia kończyła "z przejściami" dlatego tak sobie je

                                    >
                                    > tak ceni.nie mam cierpliwości by spokojnie to czytać, księżniczko

                                    Uuu.... widzę, że Ty czytasz to co chcesz przeczytać a nie to co jest
                                    napisane... Myślę, że Ann.k i inne dziewczyny z tego wątku chcą Ci uświadmić
                                    jedno (bez względu na Twój status materialny, intelektualny i inn.), ze gdyby
                                    on nie chciał z Tobą być - to by nie był. Nawet(?) gdybyście mieli ślub,
                                    istnieją rozwody, separacja itp.

                                    Wydaje mi się, że brak ślubu ("papierka") błędnie odczytujesz jako brak
                                    akceptacji Ciebie jako osoby przez niego. A ja myślę, tak wywnioskowałam z
                                    tego co piszesz, że on Cię akceptuje, dla Ciebie przeciwstawił się matce
                                    (chociaż być moze troszkę demonizujemy jego przywiązanie, przecież to
                                    oczywiste, że gdy był wychowywany sam to jest związany z rodzicem, właściwie
                                    dziwne by było gdyby było inaczej), jesteś matką jego dziecka. Kocha i Ciebie
                                    i je, troszczy sie o was. To powinno być dla Ciebie najważniejsze w tej
                                    chwili.

                                    A w kwestii slubu - ja w ogóle uważam, żę ludzie nie powinni się pobierać
                                    przed trzydziestką ;-). Właśnie dlatego, że są zbyt młodzi, niedoświadczeni,
                                    nie wiedzą czego chcą, czego oczekują od życia, partnera, itp. Spróbuj na jego
                                    postępowanie spojrzeć inaczej - jesteś piękna, młoda, zdobywasz wykształcenie,
                                    doświadczenie - może on właśnie czeka na to, abyś Ty wybrała? Jest starszy i
                                    nie chce Ciebie do siebie przywiązywać? Uważa, że jak poznasz świat i ludzi to
                                    być może poznasz kogoś ciekawszego dla siebie niż "młodzieńczą miłość"?
                                    Kto wie, co mężczyźnie siedzi w głowie... ;-). Porozmawiaj z nim, spokojnie,
                                    bez zbędnych emocji i wypominania. Wiedzcie nawzajem co myslicie, co i
                                    dlaczego czujecie, zaprzyjaźnijcie się po prostu. A papierek
                                    i "zaświadczenie"... są ważne, owszem, ale jeśli nie wypełni go treść waszego
                                    życia to nie będzie miał żadnego znaczenia.
                                  • ann.k Re: nie gęś, nie o to pytam 08.09.03, 21:28
                                    po pierwsze, nie czyń sobie wycieczek osobistych w moim kierunku, ponieważ mnie
                                    nie znasz i nic o mnie nie wiesz, a na tym forum dyskutujemy z poglądami nie
                                    osobami;
                                    po drugie faktycznie czytasz tylko to, co chcesz przeczytać i nic, ale to
                                    kompletnie nic nie rozumiesz z tego co Ci tu większość napisała;
                                    po trzecie napisałaś tu chyba po to, aby uzyskać poradę, więc nie udawaj
                                    mądrzejszej niż jesteś i posłuchaj co Ci mają do powiedzenia Ci, których
                                    prosisz o pomoc
                                    po czwarte trochę więcej pokory w życiu
                      • qw5 Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? 08.09.03, 15:35
                        Primo - zmień nick , gęś kojarzy mi sie z "głupią gęsią ", a Ty nią nei jestes
                        i nie pozwól sobie tego wmówić NIKOMU.

                        Secundo - facet wygląda na takiego pod silnym wpływem zaborczej mamusi, która
                        uważa sie za wyższą formę zycia i myślę że stąd jego niechęć, po prostu nie
                        chce przeciwstawiać sie jej zawierając związek małżeński z Tobą

                        Tertio - doskonale rozumiem to iż dla Ciebie ważny jest ten papierek, jest to
                        sprawa bezdyskusyjna. Zawsze byłam liberalna w stosunku do małżeństwa jako
                        insytucji ale z chwilą gdy pojawia sie dziecko jest rzeczą naturalną że
                        większość kobiet chce aby wychowywało sie ono w całej pełni praw i obowiązków
                        rodziecielskich i małżeńskich i wiaże się to z naturalną potrzebą bezpieczeństwa

                        Wiesz jakoś tak jest na tym świecie, że aby szanowali nas inni, najpierw sami
                        musimy siebie szanować, żeby kochali - siebie wprzód kochać ....itd

                        Tak sobie myślę że w Twojej sytuacji postawiłabym sprawę jasno - jeśli mamy zyć
                        jak rodzina to chcę żebyśmy nią byli formalnie, a jeśli nie, to wracaj do
                        mamusi i czekaj na ksieżniczkę z bajki z tytułem hrabiowskim, tylko nie
                        zapomnij o alimentach. I żadnych kompromisów.
                        • Gość: gęś Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? IP: *.visp.energis.pl 08.09.03, 15:50
                          już takie ultimatum bylo. ani nie wyprowadził sie ani nie było ślubu. Jak
                          zwykle zostałam spacyfikowana tym "w przyszłości". A teraz boję się zaczynać,
                          bo jak sie zmienię w zrzędę to naprawdę nie wytrzyma. kiedyś nawet wykrzyczałam
                          mu: jeśli uważasz że to nie tak zwany mezalians to specjalnie się ze mną ożeń
                          żeby mi to pokazać. a on że sie ożeni....ale potem itd
                          • qw5 Re: dlaczego nie rozmawiasz z NIM o tym? 08.09.03, 16:23
                            Wobec tego przypomnij mu drogę do mamusi. I pokaż gdzie są drzwi wyjściowe.
                            Mówię serio. Na świecie wbrew pozorom można znależć paru fajnych facetów,
                            takich dla których Ty i Twoje dziecko będziecie wartością, na tyle cenną,
                            aby ...wiesz co dalej :)
                            Wtedy będziesz miała pełną jasność sytuacji. Jeśli naprawdę Cię kocha i mu
                            zależy tak czy owak wróci, prawdopodobnie nie odejdzie w ogóle.

                            (Ja wiem że czasami ludzie wkopują sie w trudne układy, nie jest łatwo zostawić
                            od tak żonę, dzieci, nawet dla największej miłości, ... ale mamusię ??)

                            Inaczej bedziesz tkwić lata w takim układzie, sfrustrowana i nieszczęsliwa. No
                            chyba, że to lubisz, albo już skutecznie wbili Ci do głowy - gdzie Twoje
                            miejsce.
                                  • Gość: Tam Re: jeszcze jej doradź IP: *.devs.ac-net.pl 09.09.03, 00:01
                                    co maja wspolnego z manipulowaniem jasno okreslone warunki, na jakich ges chce
                                    z nim byc? ona potrzebuje malzenstwa nie jako papierka, tylko ostatecznego
                                    potwierdzenia jego uczuc i jego pewnosci, ze to z nia chce spedzic reszte zycia;
                                    on okresla swoje warunki slowami: nie teraz, pozniej, kiedys;
                                    ona rowniez ma prawo postawic swoje;
                                    jesli nie jest pewny czego chce, rzeczywiscie powinien wrocic do mamusi, zeby
                                    wszystko z dystansu przemyslec i podjac decyzje;
                                    wygodnictwem jest bawic sie w malzenstwo, kiedy do roli jej-gesi malzonka nie
                                    dojrzal,
                                    w pelni sie zgadzam z opinia qw5
                                    • Gość: girlfriend oczywiście, że gęś nim manipuluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 00:29
                                      Po pierwsze wrobiła go w dzieciaka, postawiła przed faktem dokonanym, żeby
                                      go "rozwieść" z matką. Po drugie postawiła mu ultimatum. Po trzecie , jeśli
                                      przeczytasz uważnie jej posty, to zorientujesz się, że chodzi jej o status żony
                                      (opinia pań w piaskownicy), a jego samego ma w mniejszym poważaniu...

                                      Po któreśtam, małżeństwo nie jest ostateczną gwarancją niczego, jak powszechnie
                                      wiadomo. Raczej złudzeniem gwarancji. A często czymś w rodzaju wykupienia
                                      miejsca parkingowego.

                                      Facet doskonale wie czego chce i podejmuje mądre decyzje. Chce niewchrzanienia
                                      się w małżeństwo z niedojrzałą emocjonalnie oraz intelektualnie panną, która go
                                      złapała na dzieciaka i myśli wyłącznie o sobie, a raczej swoich zachciankach.
                                      Jedyna niedojrzałą osoba jest w tym układzie gęś. Facet opiekuje się nią i
                                      dzieckiem , UTRZYMUJE JĄ, nie daje się wciągnąć w coś do czego co najmniej 1
                                      strona nie dojrzała i chwała mu.
                                      • Gość: gęś Re: oczywiście, że gęś nim manipuluje IP: *.visp.energis.pl 09.09.03, 17:07
                                        przecież sama napisałaś, że partnerstwo w związku nie jest takie najważniejsze
                                        i obrażasz mnie pisząc o niedojrzałości intelektualnej. ja mam przed sobą
                                        świetne perspektywy, za pare lat być może osiagne lepszą tzw pozycję spol niż
                                        on. i pewnie kiedy on mi sie oświadczy wtedy to uniosę sie honorem i dam mu
                                        kosza bo osobę kochaną akceptuje sie taką, jaka jest a nie czeka na to, co i
                                        tak nastąpi!!!
                                        • alfika Re: oczywiście, że gęś nim manipuluje 09.09.03, 17:22
                                          Gość portalu: gęś napisał(a):

                                          > przecież sama napisałaś, że partnerstwo w związku nie jest takie
                                          najważniejsze
                                          > i obrażasz mnie pisząc o niedojrzałości intelektualnej. ja mam przed sobą
                                          > świetne perspektywy, za pare lat być może osiagne lepszą tzw pozycję spol niż
                                          > on. i pewnie kiedy on mi sie oświadczy wtedy to uniosę sie honorem i dam mu
                                          > kosza bo osobę kochaną akceptuje sie taką, jaka jest a nie czeka na to, co i
                                          > tak nastąpi!!!


                                          On Cię akceptuje taką jaka jesteś. To Ty sobie wmówiłaś jakieś głupoty.
                                          Jesteś warta miłości i swojego mężczyzny, przyszłego zapewne męża, dokładnie
                                          taka, jaka jesteś.
                                          On Cię kocha, pogódź się z tym.
                                        • Gość: girlfriend gęś, czy Ty sobie z nas jaja robisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 17:27
                                          Gość portalu: gęś napisał(a):

                                          > przecież sama napisałaś, że partnerstwo w związku nie jest takie
                                          najważniejsze
                                          > i obrażasz mnie pisząc o niedojrzałości intelektualnej. ja mam przed sobą
                                          > świetne perspektywy, za pare lat być może osiagne lepszą tzw pozycję spol niż
                                          > on. i pewnie kiedy on mi sie oświadczy wtedy to uniosę sie honorem i dam mu
                                          > kosza bo osobę kochaną akceptuje sie taką, jaka jest a nie czeka na to, co i
                                          > tak nastąpi!!!

                                          powiedz prawdę - robisz sobie jaja, tak?
                                          przecież do q...y nędzy piszemy i piszemy do Ciebie wciąż to samo a Ty w
                                          kółko "jestem dojrzała i jestem dojrzała". Masz 22 lata i zachowujesz się jak
                                          22-latka. Małżeństwo nie jeste dla 22 latków, którzy zachowują się jak 22-latki.
                                          Jezu, kobieto...
                                          Gratulacje ze studiujesz na dziennych, obleganych itd. MY NIE PISZEMY O POZYCJI
                                          SPOŁECZNEJ ANI O SUKCESACH ZAWODOWYCH KOBIETO !!!

                                          My piszemy, jezu nie mogę..., o miłości rozumianej nie jako "chcę go mieć i to
                                          z papierem" tylko o miłości jako dawaniu. Oraz o refleksji nad tym, co się robi.

                                          Zrozum, że on Ci nie może w 100% ufać , bo Ty myślisz po pierwsze o sobie, a
                                          poza tym masz na koncie numer w postaci postawienia go przed faktem dokonanym
                                          (dzieciak).

                                          NIE WYSTARCZY KOGOŚ KOCHAĆ ŻEBY SIE Z NIM HAJTAĆ, BO TO PROWADZI DO KATASTROF!!!
                                          Mozna kochać osobe niedojrzałą, ale NIE WOLNO SIE Z NIĄ ŻENIĆ BO SIĘ JEJ
                                          KRZYWDĘ ZROBI !!!!!

                                          sorry, ale ja już nie moge dłuzej o tym gadać.
                                          Na koniec powiem Ci tak: jak to wszystko zrozumiesz (tzn.przemyślisz,
                                          przetrawisz i dojdziesz do wniosku że mamy rację, czyli po prostu poczujesz to,
                                          wtedy bedziesz do tej mitycznej imprezy gotowa, i wtedy on dojdzie do wniosku,
                                          że juz jesteś gotowa. Powodzenia. Pomyśl sobie jeszcze w wolnej chwili może o
                                          tym, co to znaczy kogoś kochać. Nie wiem czy od razu coś wymyslisz, ale kiedys
                                          tak. Rozumiem Cię świetnie, ja kilka lat temu (ba! pół roku temu) też bardziej
                                          myślałam o sobie i o dostawaniu tego na co zasługuję i co mi się należy.
                                          Uwierz, że szcęśliwa jestem dopiero teraz.


    • Gość: Triss Merigold Re: współczesna pani Dulska i wolne związki IP: *.acn.waw.pl 08.09.03, 23:15
      Nie urażając gęsi jestem pod wrażeniem postawy i zachowania jej mężczyzny.
      Rozumiem jego matkę, która widziała dla syna świetlaną przyszłość u boku
      odpowiedniej (wykształconej, dojrzałej) kobiety i z trudem zaakceptowała
      ciężarną nastolatkę. Na jej miejscu miałabym podobne wątpliwości co do sensu
      tego związku. Gęś uprawia swego rodzaju szantaż dziewczynki domagającej się
      zabawki natychmiast.Macierzyństwo nie oznacza automatycznie dojrzałości
      emocjonalnej i społecznej, tym bardziej, że jak pisze (z tego co zrozumiałam)
      finansowo jest zależna od rodziców (gęś studiuje na dziennych i musi być czasem
      przy dziecku więc nie wierzę, żeby jeszcze pracowała zarobkowo).
      • Gość: xyz Re: o, k....do??!!!!!!!!!!!!!! IP: *.mb.net.pl / 192.168.168.* 09.09.03, 18:12
        Jestem facetem 30-letnim i ?yj? od 4 lat w wolnym zwi?zku, tytu?ujemy si? nawzajem m??em i ?on?. Po prostu to wynika automatycznie z tego, ?e szanujemy si? nawzajem i nasz zwi?zek. Oboje mamy studia zacz?te i nieuko?czone z ró?nych powodów i nic z tego dla naszego zwi?zku nie wynika !
        Natomiast, je?li chodzi o Ciebie, to powiem Ci co? szczerze, jak ojciec, tzn. twardo, ale NIE PO TO by Ci DOKOPA?, ale by? mog?a z tego co? skorzysta? (o ile zechcesz !):
        mam wra?enie, ?e szukasz czego?, ale nie do ko?ca chyba potrafisz to nazwa?. Mam wra?enie, ?e jako? boisz si? ludzi (dlaczego ? to z pewno?ci? wa?ne) i - w zwi?zku z tym - zamykasz si? na wypowiedzi innych, t?umacz?c sobie, ?e oni chc? Ciebie "zniszczy?". Wykszta?cenie, czy - ogólnie mówi?c - ró?ne papierki, tytu?y itp. chcesz traktowa? jako co? w rodzaju oparcia ?yciowego. Na podstawie moich do?wiadcze? ostrzegam: TO B??D ! Oparcie pr?dzej, czy pó?niej, b?dziesz musia?a znale?? w sobie - bez tego w ?yciu ni rusz !
        Radz? Ci spróbowa? skonkretyzowa? swoje oczekiwania w stosunku do ma??e?stwa i ?ycia w ogóle, i ROZMAWIA?, ROZMAWIA? i ROZMAWIA? ze swoim m???m. To proces na miesi?ce i lata, ale mo?e by? bardzo pasjonuj?cy.
          • unknown10 a ja sie pytam 10.09.03, 01:42
            drogie panie gdzie byla dojrzalosc tego pana, ktory majac 30 zabawial sie z
            nastolatka...przeciez ona go zgwalcic nie mogla?
            dlaczego ten waszym zdaniem wspanialy, dojrzaly mezczyzna nie poszukal sobie
            rownej sobie i dojrzalej partnerki? moze on sam jest niedojrzaly?
            • ann.k Re: a ja sie pytam 10.09.03, 13:12
              Nie ma nic złego w tym, żeby 30 letni facet zabawiał się z nastolatką. Jeśli
              tylko oboje potrafią podejść tak samo do tej znajomości. Mentalnie, wbrew
              pozorom, 17latka jest tak samo dojrzała psychicznie do poważnych związków jak
              większośc męskich 25-30latków.

            • joanna_1 Re: a ja sie pytam 10.09.03, 13:23
              Oh, jak ja długo czekałam na taki post!
              Pewnikiem ten pan przed 30-stką myślał, że do zapłodnienia dochodzi wyłącznie
              drogą in vitro!
              Szalenie dojrzałym jest myślenie, że seks to tylko upojne chwile bez możliwości
              prokreacji.
              • melanie Re: a ja sie pytam 10.09.03, 20:12
                joanna_1 napisała:

                > Oh, jak ja długo czekałam na taki post!
                > Pewnikiem ten pan przed 30-stką myślał, że do zapłodnienia dochodzi wyłącznie
                > drogą in vitro!
                > Szalenie dojrzałym jest myślenie, że seks to tylko upojne chwile bez
                możliwości
                >
                > prokreacji.

                Generalnie nie bardzo sie zgadzam z takim zmasowanym atakiem na autorke listu.
                Wg mnie jezeli mieszkaja razem, maja dziecko, to juz stanowia rodzine. Wiec nie
                bardzo rozumiem postawe partnera, ktorym wszyscy sie tu zachwycaja. Czyli jest
                dojrzala aby byc matka i partnerka, ale do slubu formalnego to nie jest
                dojrzala? A moze jest to dla niego furtka, ze jezeli mu sie znudzi, to pojdzie
                sobie z powrotem do mamy bez zobowiazan, bo skoro ona jest z zamoznego domu, to
                moze i alimentow nie bedzie chciala? Wlasnie postawa faceta wydaje sie byc
                niedojrzala. Natomiast rozumiem doskonale dziewczyne, ze nie odpowiada jej
                zycie w konkubinacie (coz za obrzydliwa nazwa). Chce byc zona formalnie, skoro
                jest nia faktycznie. Rowniez dla dobra wspolnego dziecka. Dziecko jest wspolne
                i sama go sobie nie zmajstrowala, (vide poprzedni watek). Skoro jest z nia tyle
                lat, powinien w koncu ten zwiazek zalegalizowac, tym bardziej ze wie, ze dla
                niej jest to bardzo wazne. To, ze sie ociaga rodzi w niej frustracje i brak
                zaufania (doskonale to rozumiem).
    • melila Re: współczesna pani Dulska i wolne związki 10.09.03, 21:59
      To już kolejny post w tym tonie jaki czytam i nie moge się powstrzymać od
      refleksji, że tak się kończy mieszkanie z facetem bez ślubu.
      Jest faktem, że kobietom bardziej niż mężczynom zależy na małżeństwie, na
      statusie żony (nie konkubiny), na pięknym ślubie. A Twój facet już ma większość
      tego co mogłoby mu dać małżeństwo - ma seks, pranie i obiadki, nawet
      dzidziusia.
      Przeciw małżeństwu przemawia obok naturalnego męskiego braku entizjazmu
      zdecydowane veto mamusi.
      Jedyną szansą na zmobilizowanie takiego samca bywa dziecko, ale wy już
      jesteście rodzicami, a w dodatku nie zawsze jest to skuteczne na dłuzsza metę.

      W zasadzie można przypuszczać, że on już dostał wszystko od Waszego związku i
      małżenstwo byłoby tylko "papierkiem". Nie zmuszam każdego do czekania z
      ofiarowaniem dziewictwa do nocy poślubnej, ale dawanie wszystkiego , a potem
      czekanie na oświadczyny wydaje się być lekko naiwne.

      Opowieści o dorastaniu do małżeństwa potraktowałabym jako wykręty.
        • Gość: Triss Merigold Re: Melila, moje kondolencje. Najszczersze. (n/ IP: *.acn.waw.pl 10.09.03, 22:29
          Częściowo muszę zgodzić się z Melilą. Z moich obserwacji i doświadczenia
          wynika, że jeśli para mieszka ze sobą dłużej niż 2 lata bez ślubu i z różnych
          powodów ten ślub jest odkładany, to rzadko do niego dochodzi. Gęś popełniła
          ewidentne błędy młodości, zwłaszcza pomysł z dzieckiem był mocno naiwny. Ślub
          to nie tylko formalność (dla ścisłości: jestem ateistką więc względy religijno-
          moralne nie odgrywają dla mnie roli) to zadeklarowanie: traktuję cię poważnie i
          chcę z tobą być zawsze. Oczywiście może się nie udać bo sformalizowanie związku
          nie jest gwarancję wiecznego szczęścia.
          • Gość: girfriend dla mnie ślub to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 22:47
            deklaracja: dobra, to teraz podpiszmy papiery na wypadek, gdyby nam kiedyś
            odwaliło - bedzie gwarancja, że się tak łatwo nie pożegnamy, bedziemy bardziej
            pewni i w ogóle.
            Dla mnie w ślubie jest coś obraźliwego, mówiąc między nami. Tak jakby facet mi
            nie ufał, że chcę z nim być, bał się że odejdę.
            Ja nie potrzebuję mieć na papierze, że warto ze mną być, bo ja to sama wiem.
            Jest coś ładnego i czystego w wolnym związku, bo jak łatwo odejść, a się jest
            razem, to znaczy że się chce być.

            No a poza wszystkim 2 strony muszą być gotowe. A jak jedna chce z druga nie, to
            moim zdaniem nie wolno. Tej pierwszej powiedziałabym, że miłość jest cenniejsza
            od poczucia bezpieczeństwa.
            • Gość: Triss Merigold Re: dla mnie ślub to IP: *.acn.waw.pl 10.09.03, 22:57
              Wolny związek to oksymoron. Albo "wolny" i wtedy to może być układ
              bezemocjonalny albo "związek" gdzie darzy się kogoś uczuciem i wówczas
              (zwłaszcza po kilku latach) wcale nie jest łatwo pozwolić odejść. Technicznie
              owszem, łatwo jest spakować się i wyjść ale rozstanie, tęskonta, poczucie
              porzucenia, niekochania itd. jest tak samo bolesne jak podczas
              rozwodu.Porozmawiaj z ludźmi, którzy żyli parę lat w konkubinatach i partner od
              nich odszedł, gwarantuję, że nie przeszli tego tak lekko jak sądzisz.
              • Gość: girlfriend Re: dla mnie ślub to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 23:15
                Owszem oksymoron, a jakże. Ale nie contradictio in terminis! ;)
                Parole, parole...konkubinat wolisz? też źle...może: para mieszana razem
                zamieszkana :)

                Jest bardo trudno opanować swój egoizm, fakt. Ale kiedy przychodzi big love
                wszystko sie rozjaśnia, i kiedy dzieje się tak że analiza faktów oraz katastrof
                prowadzi do wniosku, że trzeba dać mu odejść i jeszcze go w tym wspierać, jest
                łatwo i lekko. Uwierz, jeśli kochasz ekstremalnie, rozpływasz się w takiej
                miłości i ja robi się bardzo malutkie. Ogólnie uważam, ze należy się ćwiczyć w
                niekoncentrowaniu się na sobie.

                Ja mam zwyczaj przyjaźnić się poza moim pokoleniem, krajem, a nawet kręgiem
                kulturowym, ale pokoleniem zwłaszcza. Znam setki love stories bom na nie łasa.
                Wniosek: jest różnie.

                Od Ciebie zależy czy wybierasz rolę zwycięzcy czy ofiary.
                Z moich doświadczen wynika, ze jeśli tylko się rozstajesz - cierpisz. Jeśli
                dodatkowo koncentrujesz się na nim, tzn.dbasz żeby nie miał poczucia winy, żeby
                był szczęśliwy itd. - wygrywasz.

                Ty jesteś panią swoich emocji. Nie jesteśmy na nie skazani, możemy nimi
                sterować przy pomocy mózgu :)
              • alfika Re: dla mnie ślub to 11.09.03, 17:25
                Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                > Wolny związek to oksymoron. Albo "wolny" i wtedy to może być układ
                > bezemocjonalny albo "związek" gdzie darzy się kogoś uczuciem


                Piszesz jak o śwince morskiej: albo świnka, albo morska :)
                A naprawdę widziałam, świnki morskie istnieją.


                Porozmawiaj z ludźmi, którzy żyli parę lat w konkubinatach i partner od
                >
                > nich odszedł, gwarantuję, że nie przeszli tego tak lekko jak sądzisz.

                Ale są jeszcze tacy jak moi rodzice, którzy wzięli ślub po parunastu latach
                bycia razem i tworzenia wspaniałej, normalnej rodziny.
                Zresztą, nie oni jedni.
                Przeciwskazań nie było.

                Ja jestem zwolenniczką małżeństwa, ale tylko wtedy, gdy oboje całym sercem są
                na to gotowi. I na pewno nie jest to konieczność, by być z kimś w szcześliwym
                związku.
            • melanie Re: dla mnie ślub to 10.09.03, 23:10
              Owszem, gwarancja, ale nie dla siebie. Ma dziecko i ma prawo troszczyc sie o
              jego przyszlosc. Poza tym to, ze ty masz awersje do slubow (rozumiem to, sama
              po rozwodzie dlugo bylam w wolnym zwiazku i nie chcialam formalizowac nowego
              malzenstwa - ale to byl moj wybor, ale z chwila kiedy urodzilam syna, to dla
              dobra dziecka(!) pobralismy sie), nie oznacza, ze wszystkie kobiety, a juz tym
              bardziej autorka listu, mloda kobieta, bez przeszlosci z innym mezczyzna ma
              zrezygnowac z czegos, co jest dla niej wazne. Jezeli ona tak bardzo cierpi
              bedac w konkubinacie, a on o tym dobrze wie, to dlaczego, jezeli deklaruje
              milosc, nie ozeni sie z nia w imie tej milosci. Dlaczego to ona ma uszanowac
              jego zdanie i zgodzic sie na wolny zwiazek, a nie on uszanowac jej marzenie
              zostania zona przed bogiem i ludzmi. I dlaczego kpisz z tego, ze ona sie
              wstydzi przed matkami z piaskownicy? Skoro ma takie subiektywne odczucia i
              cierpi z tego powodu to znaczy, ze jest to dla niej wazne. Jest mloda i jest to
              dla niej wazne. Moze on czeka az ona dojrzeje w tym sensie, ze powie mu, ze juz
              nie chce formalizowac zwiazku (bo jak sie ma lat 40 to sie ceni wolnosc), ale
              moze sie przejechac wczesniej, bo ja czuje, ze ona owszem, dojrzewa, ale do
              tego, zeby pokazac mu dzwi swojego M4. Moze nawet to bedzie dla niej najlepsze,
              bo jak dla mnie, to wlasnie on jest niedojrzaly.
              • Gość: girlfriend tak, wstyd przed matkami z piaskownicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 23:20
                jest powodem do kpin i to głośnych - ostatecznym dowodem na jej niedojrzałość.
                Liczenie się z jakimiś babami bardziej niż z ukochanym jest powodem do
                głębokiego wstydu.

                Ty chyba nie lubisz mężczyzn, prawda? Nie ufasz im, co? Dlaczego przypisujesz
                mu takie motywy, skoro nawet gęś tak nie pisała?

                Powinna tak zrobić, jak jej większość dziewczyn mówi, bo twierdzi że go kocha.
                Miłość to dawanie, nie branie.

                p.s.małżeństwo nie jest dla dzieci.
                • melanie Re: tak, wstyd przed matkami z piaskownicy 10.09.03, 23:34
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > jest powodem do kpin i to głośnych - ostatecznym dowodem na jej niedojrzałość.
                  > Liczenie się z jakimiś babami bardziej niż z ukochanym jest powodem do
                  > głębokiego wstydu.
                  >
                  > Ty chyba nie lubisz mężczyzn, prawda? Nie ufasz im, co? Dlaczego przypisujesz
                  > mu takie motywy, skoro nawet gęś tak nie pisała?
                  >
                  > Powinna tak zrobić, jak jej większość dziewczyn mówi, bo twierdzi że go
                  kocha.
                  > Miłość to dawanie, nie branie.
                  >
                  > p.s.małżeństwo nie jest dla dzieci.

                  Przeciwnie, lubie ludzi, niezaleznie od plci. Ale dlugo zyje i rowniez lubie
                  obserwowac, analizowac i coz widze? Ze nie zawsze warto jest poprostu zaufac.
                  Czlowiek siebie nie zawsze jest pewny, wiec jak mozna byc pewnym innego
                  czlowieka. Ale nie chodzi tu o zaufanie, chodzi o to, ze ona zle sie czuje w
                  tym ukladzie, i dla mnie, jezeli facet deklaruje milosc, czyli ja kocha, to
                  dlaczego nie chce, aby byla szczesliwa, i poprostu ozenic sie z nia. Niech
                  dojrzewa przy jego boku jako zona, tym bardziej bedzie z siebie dumny jak
                  dojrzeje. Co do tego, ze jest niedojrzala, bo wazna jest dla niej opinia matek
                  z piaskownicy, to i owszem, pod tym wzgledem jest niedojrzala, ale nie do roli
                  matki i zony. Jest mloda i jest to normalne, ze jest to dla niej wazne. Kiedy
                  jej przestanie zalezec na opinii innych, to juz napisalam, ze nie bedzie juz
                  chciala formalizowac zwiazku, czy o taka dojrzalosc mu chodzi? jw
                  • Gość: girlfriend A skąd Ty wiesz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:04
                    ona się nie obróci na pięcie pojutrze? popatrz na jej historię - niezłe zwroty
                    akcji.
                    Co to znacy " nie warto ufać"? Warto - ufasz dla siebie de facto. Ufać jest
                    cudownie.
                    Dlaczego ona jest ważniejsza? Czemu on ma się źle czuć?
                    KTO KOCHA TEN NICZEGO NIE OCZEKUJE.
                    A juz zwłaszcza nie rząda.
                    A zacznijmy od tego, że to małolat. Jaki facet w wieku 30 lat jest dorosły?

                    nie, jemu chodzi o dojrzałość, o ktorej piszemy m.in.z Alfiką od 100
                    postów :))))
                    • melanie Re: A skąd Ty wiesz, że 11.09.03, 00:16
                      Wzrusza mnie twoja postawa bezinteresownej milosci, nie chcialabym, abys kiedys
                      sie bardzo rozczarowala. Ale to twoja postawa i twoje zdanie. Nie zmuszaj wiec
                      wszystkich, a szczegolnie autorke postu, ktora juz jest matka i jest
                      odpowiedzialna za zycie dziecka, aby przyjela rowniez tak romantyczna wizje
                      bezinteresownej milosci, jaka opisujesz, ze jak bedzie odchodzil, to ma sie
                      cieszyc, ze kocha inna i bedzie szczesliwy. Zyjemy w realnym swiecie, i prawde
                      mowiac, w tej chwili wydajesz mi sie byc bardziej niedojrzala niz ges.Ale moze
                      dlatego, ze nie masz dzieci (przynajmniej nic o tym nie piszesz), bo
                      macierzynstwo niejako wymusza dojrzewanie. Widac to z postawy gesi, studiuje,
                      chce stanac na wlasnych nogach i udowodnic mamie partnera, ze nie jest od nich
                      gorsza. A napewno nie jest latwo studiowac majac dziecko.
                      • Gość: girlfriend Re: A skąd Ty wiesz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 00:35
                        ja nikogo do niczego nie zmuszam
                        kto publikuje posty - czeka na odpowiedź
                        kto czeka - dostaje
                        kto chce współczucia i potakiwania - odchodzi z kwitkiem czasem
                        może Ty jej też nie zmuszaj?

                        Ja niedawno byłam taka jak Ty i gęś. Dorosłam, bo życie postawiło mnie przed
                        dramatycznym wyborem. Nie bedę o tym pisać, bo nie czuję takiej potrzeby. Nie
                        sadzę żebyś Ty przed takim stanęła i tego Ci nie życzę.

                        Co to znaczy "rozczarowała się?"
                        Nie graj dzieckiem - facet je utrzymuje i jest z nim. Dziecku ze strony ojca
                        nie dzieje się krzywda. Ciekawe jak z matką.

                        Tak, nie mam dzieci i nie bedę miała. Kocham mężczyznę który jest
                        najmądrzejszym człowiekiem ktorego znam. To że jestem doroślejsza od wielu
                        kobiet starszych ode mnie o pokolenie ma bezpośredni związek z nim.

                        Zapewniam Cię że trzeba dawać i niczego nie oczekiwać. Wtedy bedziesz
                        opancerzona. Życzę Ci żebyś do tego dorosla i tego doświadczyla, bo to cudowna
                        rzecz. Może niektorzy mają tak od urodzenia, ale ja musialam przejść przez
                        wielki zakręt zeby sie zdobyc na bezinteresowną miłość. Teraz uważam że nic
                        innego w życiu nie warto.

                        pozdrawiam

                        p.s.dziecko potrzebuje milości i obecności rodzicow a nie ich obrączek
                        dobrze wiesz że obraczki nie gwarantują niczego - rozwody sa na wyciągnięcie
                        ręki...
                        • melanie Re: A skąd Ty wiesz, że 11.09.03, 00:46
                          Zanadto sie opancerzylas w swoim bolu, i stworzylas sobie taka filozofie na
                          wlasny uzytek, za ktora sie chowasz pod haslem bezinteresownej milosci. Jestes
                          jak male skrzywdzone dziecko, ktore na zlosc mamie odmrozi swoje uszy. A moze
                          jednak najpierw pokochaj siebie, a wtedy zrozumiesz, ze pozwolic sie skrzywdzic
                          to wcale nie jest oznaka bezinteresownej milosci. Odrobina zdrowego egoizmu nie
                          zaszkodzi. Jezeli sama siebie nie pokochasz, to nikt cie nie pokocha. W tych
                          swoich postach to tak naprawde probujesz przekonac sama siebie, ze skoro twoj
                          mezczyzna nie chce slubu, a ty go kochasz, to w imie milosci sie na to godzisz.
                          Oszukujesz sama siebie.
                          • Gość: girlfriend Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 13:35
                            Czuję że jesteś nauczycielką, ha ha :)))
                            Ale powiażnie - współczuję Ci, że jesteś kobietą głęboko zranioną i nie ufasz
                            ludziom w związku z tym. Serio. Widać jak diabli.

                            Wiesz skąd to wiem? Z Twoich postów. Tak się składa, że z powodów zawodowych
                            jesteś dla mnie przezroczysta. Wkładasz, droga melanio w głowy ludzi myśli,
                            ktorych tam nie ma. NAWET GĘŚ NIE NAPISAŁA TAK ŹLE O JEJ PARTNERZE JAK TY.
                            Podejrzewasz go o to, że jego czekanie na dorosłośc gęsi jest czekaniem na
                            gęsi rezygnację ze ślubu w ogole. Nawet gęś ta nie myśli, ha ha :)))

                            Następnie z mojego postu o trzesieniu ziemi wysnułaś wniosek, że jestem
                            zraniona (zostawiona?) przez mężczyzne i że czuję ból. Gdzie ja na boga coś
                            takiego napisałam???

                            Odczytujesz posty innych przez jakiś pryzmat. Podejrzewam, ż e jest to pryzmat
                            Twojego życia. Przykro mi że masz/miałaś klopoty, ale naprawdę nie kazdy jest
                            porzucany. Podejrzewam, że wynika to z posiadania przeze mnie i podobnych mi
                            ludzi specjalnego radaru. Ja się po prostu nie zakochuję w byle kim.
                            Poza tym zdradze Ci, ż e mężczyżni lgną do kobiet szczęśliwych, takich, którym
                            można ufać, ktore pozostawiają im swobodę i prywatność, okazują im zaufanie.
                            Kiedy mu nie przeszukuje komóry to tak jakbym mowiła "ufam Ci". Takich, ktore
                            się z nimi przyjaźnią i są dla nich partnerkami intelektualnymi. Ktore są
                            wesole i od rana kombinują jaki wyciąć numer albo co mu powiedziec, żeby bylo
                            mu miło. Takich ktore nie mowią "chcę, chcę, chcę". Egoizm Melanio zatruwa
                            duszę. Żeby jedną, w związku zatruwa 2 dusze. Lgna do tych kobiet i chcą byc w
                            stosunku do nich bezinteresowni. Ufają im i od rana kombinują...itd.
                            Jeśli Cię to interesuje - nie mam jeszcze 30tki, a więc moje relacje z
                            mężczyznami (licząc od tych platonicznych) trwają ok.15 lat. To oznacza kilku
                            kolegów, z ktorymi byłam mocniej lub słabiej związana. Przez ten czas miałam
                            szczęście ani razu nie zostać porzuconą. Ale też, powtorzę, nie zakochuję się w
                            byle kim. W dwóch przypadkach rozstalam się mimo że kochalam mężczyznę. Byly to
                            rzeczy z gatunku "nie udźwignę faktu, że on zostawia małe dzieci". Można
                            powiedzieć ż enie kochałam ich tak bardzo jak spokój mojego sumienia.
                            Tego wszystkiego niewolno oczywiście robic wbrew sobie, na siłe, bo nic dobrego
                            z tego nie wyniknie.

                            Moja pewność siebie i miłość własna ma podłoże genetyczne prawdopodobnie.
                            Bardzo siebie kocham i stąd nigdy nie przyszło mi serio do głowy (a przecież
                            innym kobietom przychodzi to do głowy) że może być mężczyzna poza moim
                            zasięgiem. Prawdopodobnie to ta pewnośc siebie powoduje, że takiego nie ma, hi
                            hi ;)))
                            Jest mi przykro, że doświadczyłaś jakiegoś bólu, ale nie jestem Twoim
                            psychologiem, nie czuję sie odpowiedzialna za chronienie Twojego ego, więc Ci
                            powiem prawdę: uważam że zasłużyłaś na niego. Uważam, ż e czlowiek dostaje
                            dokladnie to na co zasłużył. Popatrz na Alfikę. Od razu widac, ż e to kobieta
                            kochana :) każdy może takim być, kiedy stanie się taki jak Alfika :)))


                            Moja droga Melanio, egoizm nigdy nie jest zdrowy. Mam nadzieję, ż e pewnego
                            dnia spotkasz mężcyznę, ktory sprawi że poczujesz taką miłość, że niemal nie
                            bedziesz jej mogła znieść. Miłość absolutnie ekstremalną, taką, że zrozumiesz i
                            poczujesz sens "Hymnu o miłości" z listu do Koryntian. Miłość jest do dawania
                            droga Melanio a nie do leczenia swoich własnych ran czy kompleksów.

                            Nigdy nie chciałam ślubu - także wtedy kiedy byłam w podstawowce. Prześladuje
                            mnie obraz usmiechniętej szelmowsko Claudii Cardinale, jednej z
                            najatrakcyjniejszych kobiet świata, ktora sie lobuzersko uśmiecha i mowi "Nigdy
                            nie byla niczyją żoną"

                            W moim srodowisku ślub jest passe, jak białe skarpetki i mokasynki z kutasikami
                            do garnituru - ale to na marginesie. Nie każdy jest konserwatystą albo
                            katolikiem, droga Melanio, Lepiej się z tym pogódż, ha ha )) Gdyby mężczyzna
                            ktorego kocham byl zwolennikiem małżeństw prawdopodobnie wcale bym się w nim
                            nie zakochała. Generalnie jest to wybor między poczuciem bezpieczeństwa a
                            wolnością. Jedni jak Ty potrzebują z poczucia bezpieczenstwa i dążą do ślubu,
                            inni jak ja bardziej kochają wolność i nie dążą. I dlatego chcą tą wolnością
                            obdarzać oocohanego. I dlatego kochają takiego a nie innego.
                            Poczułabym się zawiedziona, gdyby mi zaproponował ślub, bo to by znaczyło, że
                            mi nie ufa :(

                            Nie każdy mężczyzna jest wspaniały, ale każdy ma taki potencjał. Są dla nas źli
                            kiedy my jesteśmy takie. Kłamią, kiedy my wystawiamy im kolosalne faktury
                            emocjonalne za ich szczerość.
                            Nie warto kochać byle kogo, nie da się ekstremalnie kochac dupka. Niektorym
                            kobietom czasem tak się wydarza, ż e na ich drodze pojawia się ktoś totalnie
                            kompatybilny i wtedy pojawia się taka milość, ż e kiedy porywają go Talibowie,
                            wystepujesz w CNNie i mówisz "weźcie mnie a jego oddajcie".

                            Ale ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem liberałem i nie uważam, ż e wszyscy
                            powinni znajdować radośc w tym samym co ja. Rozumiem ludzi ktorzy bycie parą
                            traktuja jak rodzaj sprawnie działajacej firmy. Bezpiecznie, przyjaźnie + seks.
                            Mnie to nie wystarcza, przykro mi.

                            pozdrawiam i szczerze życzę powodzenia :)

                            p.s.nie moge zaspokoić Twojej ciekawości i napisać publicznie, co było tym
                            trzęsieniem ziemi w moim życiu,a nawet oświeceniem, albo nawróceniem na
                            bezinteresowność, bo to dotyczy osób trzecich i jest zbyt rozpoznawalne.
                            Kocham trzęsienia ziemi, bo wtedy wyraźnie czuje sie smak życia. To jak ten
                            moment, kiedy na stromym stoku łapiesz krawędź :)Ale takie rzeczy są nie dla
                            wszystkich. Takie sporty ekstremalne są dla śmiałych i szczęśliwych.

                            I nie doradzaj proszę ślubu 22latce o dojrzałości, którą widac w postach, bo
                            pierwszą ofiarą bedzie jej dziecko, drugą mąż a trzecią ona sama.

                            • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.09.03, 17:11
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > Nigdy nie chciałam ślubu - także wtedy kiedy byłam w podstawowce. Prześladuje
                              > mnie obraz usmiechniętej szelmowsko Claudii Cardinale, jednej z
                              > najatrakcyjniejszych kobiet świata, ktora sie lobuzersko uśmiecha i
                              mowi "Nigdy
                              >
                              > nie byla niczyją żoną"

                              Takie czasy. Tacy ludzie. Tylko patrzeć jak zjawi się tu jakaś inna friend i
                              zapoda: "Nigdy nie byłam kobietą".

                              > Gdyby mężczyzna
                              > ktorego kocham byl zwolennikiem małżeństw prawdopodobnie wcale bym się w nim
                              > nie zakochała. Generalnie jest to wybor między poczuciem bezpieczeństwa a
                              > wolnością. Jedni jak Ty potrzebują z poczucia bezpieczenstwa i dążą do ślubu,
                              > inni jak ja bardziej kochają wolność i nie dążą. I dlatego chcą tą wolnością
                              > obdarzać oocohanego. I dlatego kochają takiego a nie innego.
                              > Poczułabym się zawiedziona, gdyby mi zaproponował ślub, bo to by znaczyło, że
                              > mi nie ufa :(

                              No popatrz. A ja to widzę zupełnie przeciwnie. Ufam Ci, i dlatego chcę być
                              twoją żoną.

                              > Ale ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem liberałem i nie uważam, ż e wszyscy
                              > powinni znajdować radośc w tym samym co ja. Rozumiem ludzi ktorzy bycie parą
                              > traktuja jak rodzaj sprawnie działajacej firmy. Bezpiecznie, przyjaźnie +
                              seks.
                              >
                              > Mnie to nie wystarcza, przykro mi.

                              Czego jeszcze potrzebujesz?

                              > Kocham trzęsienia ziemi, bo wtedy wyraźnie czuje sie smak życia. To jak ten
                              > moment, kiedy na stromym stoku łapiesz krawędź :)Ale takie rzeczy są nie dla
                              > wszystkich. Takie sporty ekstremalne są dla śmiałych i szczęśliwych.

                              Jeśli ktoś musi skoczyć na banjo by poczuć smak życia to się dziwię.

                              > I nie doradzaj proszę ślubu 22latce o dojrzałości, którą widac w postach, bo
                              > pierwszą ofiarą bedzie jej dziecko, drugą mąż a trzecią ona sama.

                              Nie znam dokładnie sytuacji gęsi. Ale zdaje mi się, że już są ofiary. Nie
                              zanosi się na dobre (szczęśliwe) rozwiązanie. Tu nie rzecz w ślubie, czy jego
                              braku.

                              Pozdrawiam
                            • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 11.09.03, 18:49
                              Jowiszu, ty sie zloscisz, a wiec nie masz racji. Doprawdy nie spodziewalam sie,
                              ze tak bolesnie odbierzesz moj post, skad ten atak i osobiste do mnie przytyki?
                              Nie jestem nauczycielka, chociaz moglabym nia byc, bo bardzo lubie ludzi i mam
                              bardzo rozwinieta empatie. Co do moich ran, jestem strzelcem, wiec ide przez
                              zycie pogodnie, pamietam dobre rzeczy, staram sie zapominac te zle. W kazdej
                              sytuacji staram sie zrozumiec czlowieka. W przeciwienstwie do twoich postow, z
                              moich nie emanuje takie mentorstwo oraz chec pouczania (rowniez obrazania)
                              kobiety, ktora jest zaledwie 2-3 lata od ciebie mlodsza, to sa powszechne wady
                              tzw nauczycieli (w zlym tego slowa znaczeniu). Co do mojego zycia, jestem
                              szczesliwa zona oraz matka trojki wspanialych dzieci, kocham meza i dzieci, ale
                              madrze, nie jestem typem kobiety, ktora sie poswieca, czy ktos, kto wymaga od
                              ciebie poswiecen naprawde kocha? Ja nie wymagam poswiecen od nikogo wlasnie
                              dlatego. Zyj i daj zyc innym - oto moja dewiza. A ze nie lubie krzywdy
                              ludzkiej, i staje w obronie kogos, komu wg mnie dzieje sie krzywda? - tak
                              wlasnie robie. Dlatego tez tak odebralam ten atak na autorke postu. Co do
                              zdrowego egoizmu. Kochaj blizniego swego jak siebie samego - czyz nie jest to
                              wlasnie pochwala zdrowego egoizmu? Jezeli nie kochasz siebie wiec jak pokochasz
                              innego?
                              Co do srodowiska oraz tego, co sie w owym srodowisku uwaza sie za faux pas,
                              coz, zawsze wylamywalam sie ze stereotypow, nie lubie owczego pedu. Nie boje
                              sie powiedziec tego, co mysle, nawet jezeli jest to wg owego srodowiska faux
                              pas. Malo obchodzi mnie, co o mnie mysla, wazne jest co ja o sobie mysle, czy
                              sama wg swoich zasad jestem comme il faut. Pozdrawiam i nie zmieniam zdania co
                              do meritum, odeszlismy od tematu, a tematem bylo, kto ma dojrzec w koncu. Ges
                              czy jej partner, mysle, ze tak jak powiedzial ktos tu, wszyscy dojrzewamy przez
                              cale zycie, czego tobie w szczegolnosci zycze
                              • alfika Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 11.09.03, 19:11
                                Melanio, bez sensu :)))
                                Po pierwsze, niepotrzebnie atakujesz:
                                to, że ktoś by (dla mnie tu nie ma osób, które by się jakoś szczególnie
                                złościły - na pewno nie girl:)))) - ale nawet jeśli ktoś by się złościł -
                                wybacz, mierny to argument, że z powodu złości nie ma racji :)))

                                girl - czytaj uważnie posty, na które odpowiadasz - jest starsza o 6 lat od
                                gęsi - jak dla mnie o wiele wiecej,

                                większą krzywdę być moze ktoś dostrzegł u mężczyzny gęsi niż u niej samej i
                                staje w jego, a nie w jej obronie - to ma być coś gorszego niż Twoje stanie w
                                obronie uciśnionej Gęsi?

                                życzenie komuś dojrzenia - wybacz :))))))))))))))
                                to chyba pospolite podkreślenie własnej wyższości - rację masz Ty i
                                basta :)))))))
                              • Gość: girlfriend atak? hmm...jest tak jak chcesz żeby było :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 20:03

                                po co nie znac się na żartach, skoro mozna się znać? po co Melanio odbierać
                                wszystko tak osobiście? naprawdę nie warto.

                                Melanio, nic nie zrozumiałaś z tego, co napisałam.
                                Wybacz, nie bardzo chce mi się drugi raz tłumaczyć, tym bardziej że ciekawsze
                                rzeczy na horyzoncie. Uznajmy, że to moja wina, że nie zrozumiałaś.

                                Ciekawam, skąd wiesz co emanuje z Twoich postów, hi hi ?
                                Pomogę Ci: gorycz, Melanio. Z Twoich postów emanuje gorycz i żal.

                                p.s.ani razu nie użyłam slowa "poświęcenie" - uważam, że NIGDY NIE NALEŻY SIĘ
                                POŚWIĘCAĆ. Poczytaj Imagine'a , może zrozumiesz o co chodzi.

                                p.s.naprawdę życzę Ci żebyś dorosła. A zwłaszcza życzę tego Twoim dzieciom.
                                Moim zdaniem mas taki obowiazek w stosunku do nich.

                                pozdrawiam :)
                                  • alfika Re: Eeee tam... 11.09.03, 20:24
                                    Szkoda, żeby Melania tak się zapieklała.
                                    Z całym szacunkiem dla jej bagażu doswiadczeń, ale miłość cierpliwa jest,
                                    łaskawa jest.
                                    Miłość nie zazdrości,
                                    nie szuka poklasku,
                                    ...
                                    miłość nigdy nie ustaje -
                                    nie jest jak wiedza, której zabraknie,
                                    albo jak dar języków, który zniknie
                                    ...

                                    Żaden ślub jej nie przykuje i nie zapewni, choć można mieć po ślubie stado
                                    pretensji o "niewypełnienie"...
                                    Przysięgamy miłość. Miłość mamy zdefiniowaną. Przysiegi - aby były ważne - nie
                                    mogą być składane pod przymusem. Pod groźbą szantażu.

                                    Ale czasem to wystarcza.
                                    DOBRZE, ŻEBY DWOJGU.
                                • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 12.09.03, 00:36
                                  Naprawde nie boli mnie to. Zaprzestalam dyskusji, poniewaz zboczyla z tematu.
                                  Osobiste wycieczki mnie nie bawia, a rozumiem tez dlaczego zostalam
                                  obstrofowana, widocznie niechcacy zadalam bol. Najlepsza obrona jest atak,
                                  dlatego tez tak sie potoczyla dyskusja. Mnie natomiast bardziej niz zdanie
                                  moich oponentek interesuje zdanie autorki postu, oraz to, dlaczego sie tu nie
                                  pojawia. Ale ciesze sie, ze znalazlam tu wsparcie, ciekawe tylko, ze wsrod
                                  panow. Zastanawia mnie dlaczego to wlasnie kobiety tak zle potraktowaly
                                  autorke listu (nie podoba mi sie jej nick, dlatego unikam go), a wsrod mezczyzn
                                  znalazla zrozumienie. Pozdrawiam serdecznie
                                  • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 00:49
                                    melanie napisała:

                                    > Naprawde nie boli mnie to. Zaprzestalam dyskusji, poniewaz zboczyla z tematu.
                                    > Osobiste wycieczki mnie nie bawia, a rozumiem tez dlaczego zostalam
                                    > obstrofowana, widocznie niechcacy zadalam bol. Najlepsza obrona jest atak,
                                    > dlatego tez tak sie potoczyla dyskusja. Mnie natomiast bardziej niz zdanie
                                    > moich oponentek interesuje zdanie autorki postu, oraz to, dlaczego sie tu nie
                                    > pojawia. Ale ciesze sie, ze znalazlam tu wsparcie, ciekawe tylko, ze wsrod
                                    > panow. Zastanawia mnie dlaczego to wlasnie kobiety tak zle potraktowaly
                                    > autorke listu (nie podoba mi sie jej nick, dlatego unikam go), a wsrod
                                    mezczyzn
                                    >
                                    > znalazla zrozumienie. Pozdrawiam serdecznie

                                    Znam relację Gęsi z 3 ręki (nie czytałem pierwszego i kilku następnych postów).
                                    Myślę, że otrzymała tu (jak to tu przeważnie bywa, i za to chwała temu forum)
                                    garść porad i opinii. Sama musi zmierzyć się ze swoim problemem. Dokonać
                                    rozpoznania i wyborów.
                                    Zainteresowała mnie dyskusja o instytucji małżeństwa. Wziąłem w niej udział.
                                    Podałem swoje zdanie. Z zainteresowaniem czytałem posty innych w tym temacie.
                                    Ostatnie posty girlfriend i alfiki skierowane do Ciebie wzbudziły mój niesmak.
                                    Potraktowały Cię "z góry". Zabrzmiała nuta ironii.
                                    Trochę się dziwię, że to Cię nie boli. A nawet w to nie wierzę.

                                    Pozdrawiam
                                    • melanie Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : 12.09.03, 01:02
                                      Nie boli mnie, gdyz tak naprawde nie obalily moich argumentow. Odbieram to nie
                                      jako atak, ale jako obrone, bo juz wiedza, ze mam racje, a jezeli nie wiedza,
                                      to podswiadomie to czuja. Sa mlode, moga miec radykalne poglady. "Kto nie byl
                                      mlody ten nie byl glupi". Szkoda tylko, ze sa tak zacietrzewione w swoich
                                      pogladach. Bo dojrzewanie wg mnie to rowniez zmiana punktow widzenia, proba
                                      zrozumienia, umiejetnosc "postawienia sie" na miejscu innego.. Czlowiek, ktory
                                      jest zamkniety na zdanie innych staje sie troche fanatykiem. A jezeli chodzi o
                                      ironie, to nie byla ironia, to rzeczywiscie bylo "z gory". Ale moze teraz
                                      lepiej sie czuja, bo ostatnie slowo nalezalo do nich.
                                      • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 01:54
                                        melanie napisała:

                                        > A jezeli chodzi o
                                        > ironie, to nie byla ironia

                                        No to tu się różnimy. Za ironię uważam:
                                        "Wybacz, nie bardzo chce mi się drugi raz tłumaczyć, tym bardziej że ciekawsze
                                        rzeczy na horyzoncie. Uznajmy, że to moja wina, że nie zrozumiałaś."

                                        "Ja już muszę skończyć komunikację na tym wątku, bo ani chybi skończę w
                                        Tworkach, ha ha :)))"

                                        "Na wątek z gęsią nie idź, bo to strata czasu - monologi, monologi, monologi...
                                        Choć widocznie odpowiada na ważkie ludzkie potrzeby. Żeśmy się dałyśmy z Alfiką
                                        trochę zrobić, nie ma co, ha ha ;))))"

                                        Pozdrawiam
                                          • Gość: tak Re: Droga Melanio, mężczyźni naprawde nie gryzą : IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 02:24
                                            melanie napisała:

                                            > Tak, zgadzam sie, tu jest ironia. Ale mimo to nie dotknelo mnie to, moze
                                            > powinno? Lubie u ludzi poczucie humoru, sama tez potrafie sie z siebie smiac.
                                            > Nie lubie tylko chamstwa, moze dlatego ironia mnie nie boli, nawet bawi.

                                            Lubię ironię. Ale co innego ironia, a co innego ironia z kogoś.
                                            Jeśli Cię to nie dotknęło to jesteś "oświecona" lub bez serca.

                                            Pozdrawiam
                                                • Gość: girlfriend Mój drogi Taku :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 14:01
                                                  Jak rozumiem poczułeś się dotkniety moją komunikacją z malonem. Gdybym
                                                  wiedziała, że odbierzesz to osobiście - nie napisałabym tak. Krótko mowiąc,
                                                  przepraszam :-) Ale i namawiam do wiekszej ufności w dobre intencje ludzi.

                                                  Kiedy piszę "monologi, monologi, monologi" albo "skończę w Tworkach" to nie
                                                  znaczy "Tak jest głupi".
                                                  To znaczy "double helix" czyli "rozmowa konfucjonisty z taoistą" czyli
                                                  rozmowa "kaszuby z góralem" czyli "words, words, words" (w tym miejscu pozwolę
                                                  sobie odesłać Cię do tekstów Imagine'a, ktory pisze tak naprawdę to samo co my
                                                  z Alfiką tylko z innej strony oraz w innej formie. Niemniej to samo. Być może
                                                  on lepiej trafi do Ciebie niż ja ).

                                                  To że dochodzi do double helix, czyli 2 przeplatajacych sie monologów jest tak
                                                  samo moją winą. To, co napisałam do malona było de facto więc lamentem nad
                                                  własną niemożnością :-) Napisałam w sposob który znadinterpretowałeś, ponieważ
                                                  malone is my kind i mogę się z nim porozumiewac jak z Alfiką czyli lapidarnie.
                                                  Czemu znadinterpretowaleś nie jest moją sprawą. Ja Tobie psychoanalizy nie
                                                  zrobię, bo nie jestem Melania :-)

                                                  Mam natomiast pod Twoim adresem 2 zarzuty: po pierwsze uważam, że nie wolno nie
                                                  czytać pierwszego postu, bo wtedy nie do konca wiadomo czego dotyczy dyskusja.

                                                  Po drugie Melania została przez nas potraktowana stosunkowo stanowczo ponieważ
                                                  pierwsza zrobiła sobie wycieczkę osobistą pod moim adresem.
                                                  Mnie nie przeszkadza, że Melania pisze bzdury (kobiety powinny popierać
                                                  kobiety) przeszkadza mi natomiast, że robi mi psychoanalizę oraz obraża ludzi,
                                                  ktorych spotykam. Przeszkadza mi że kiedy ja piszę "kochaj bezinteresownie,
                                                  bedziesz opancerzona" Melania czyta "opancerzona wobec bolu ktory zadaje
                                                  mężczyzna". Tymczasem ja pisze o gęsi więc mam na myśli "opancerzona wobec
                                                  opinii otoczenia a szczegolnie pań z piaskownicy". Ja pisze "kochaj
                                                  bezinteresownie". Melania czyta "poświęcaj się".

                                                  Namawiam do uważności. Pozdrawiam serdecznie :-)
                                                  • alfika Re: Mój też drogi Taku :-) 12.09.03, 14:50
                                                    Zaczynasz błądzić.

                                                    Melanii zwróciłam uwagę na jej arogancję
                                                    (czy jak ty chcesz to nazywać).
                                                    Tobie nadal nie przyznam racji, nawet jeśli będziesz jeszcze bardziej
                                                    zgryźliwy.
                                                    Po prostu mam inne zdanie. Podobnie jak Girlfriend.
                                                    Możesz się z tym pogodzić, a mozesz szczuć Melanię wciskając jej rzekomą
                                                    krzywdę i udając oburzenie - dwie na jedną?
                                                    To co, mam być cicho, bo mam takie zdanie jak Girl? Czy mam zmienić zdanie,
                                                    żeby komuś sprawić przyjemność? Ale nawet wtedy będzie nierówno. Może masz
                                                    jakieś inne genialne pomysły na rozwiązanie kwestii sprawiedliwości???

                                                    Nie bądź zgryźliwy, taku.
                                                    Nie przystoi.
                                                  • Gość: tak Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 12.09.03, 16:03
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Jak rozumiem poczułeś się dotkniety moją komunikacją z malonem. Gdybym
                                                    > wiedziała, że odbierzesz to osobiście - nie napisałabym tak. Krótko mowiąc,
                                                    > przepraszam :-) Ale i namawiam do wiekszej ufności w dobre intencje ludzi.

                                                    Poczułem się dotknięty i założyłem dotknięcie innych, którzy na "wątku gęsi"
                                                    coś napisali. Ja napisałem sporo, więc odebrałem to osobiście.
                                                    Każda nowo poznana osoba obdarzana jest przeze mnie pełnym zaufaniem. W
                                                    intencje mogę wierzyć, ale swoje wrażenia podaję.

                                                    > Kiedy piszę "monologi, monologi, monologi" albo "skończę w Tworkach" to nie
                                                    > znaczy "Tak jest głupi".

                                                    Tak tego nie odebrałem. Choć trochę w ten deseń. Prychnęłaś na to co ja
                                                    napisałem, czy też inni. Na naszą wymianę zdań.

                                                    > To znaczy "double helix" czyli "rozmowa konfucjonisty z taoistą" czyli
                                                    > rozmowa "kaszuby z góralem" czyli "words, words, words" (w tym miejscu
                                                    pozwolę
                                                    > sobie odesłać Cię do tekstów Imagine'a, ktory pisze tak naprawdę to samo co
                                                    my
                                                    > z Alfiką tylko z innej strony oraz w innej formie. Niemniej to samo. Być może
                                                    > on lepiej trafi do Ciebie niż ja ).

                                                    Za odesłanie dziękuję. Z czym ma trafić do mnie Imagine?

                                                    > To że dochodzi do double helix, czyli 2 przeplatajacych sie monologów jest
                                                    tak
                                                    > samo moją winą. To, co napisałam do malona było de facto więc lamentem nad
                                                    > własną niemożnością :-) Napisałam w sposob który znadinterpretowałeś,
                                                    ponieważ
                                                    > malone is my kind i mogę się z nim porozumiewac jak z Alfiką czyli
                                                    lapidarnie.
                                                    > Czemu znadinterpretowaleś nie jest moją sprawą. Ja Tobie psychoanalizy nie
                                                    > zrobię, bo nie jestem Melania :-)

                                                    Lapidarność porozumiewania się jak widzisz nie do końca zdaje egzamin na forum
                                                    publicznym. Posty czytane są przez wiele osób, również spoza your kind. Gdy
                                                    uwagi tyczą ludzi (ich twórczości) zachować należy ostrożność w wyrażaniu się.
                                                    Jeśli już ktoś popełnił błąd, to nie ja swoją interpretacją, ale Ty swoją, jak
                                                    to zwiesz, lapidarnością.
                                                    Psychoanalizę możesz mi zrobić. Możesz ją też tutaj przedstawić. Nie zawsze
                                                    warto to robić. Może czasem warto?

                                                    > Mam natomiast pod Twoim adresem 2 zarzuty: po pierwsze uważam, że nie wolno
                                                    nie
                                                    >
                                                    > czytać pierwszego postu, bo wtedy nie do konca wiadomo czego dotyczy dyskusja.

                                                    Wolno nie czytać pierwszego postu. Ale wtedy nie należy brać udziału w dyskusji
                                                    na jego temat.
                                                    Moje tamtejsze pisanie tyczyło jedynie ogólnie pojętej kwestii małżeństwa.
                                                    Kilkakrotnie zwracałem na to uwagę swoich rozmówców.

                                                    > Po drugie Melania została przez nas potraktowana stosunkowo stanowczo
                                                    ponieważ
                                                    > pierwsza zrobiła sobie wycieczkę osobistą pod moim adresem.

                                                    Praprzyczyny są szalenie istotne.
                                                    Być może jest tak jak piszesz. Ale tutaj przyłożę nierówną miarę. Uważam(łem?)
                                                    Ciebie i alfikę za stałe bywalczynie, za osoby mające wiele do powiedzenia i
                                                    często zabierające głos. Melania nie jest mi znana. Oczekuję(iwałem), z Waszej
                                                    (Twojej i alfiki) strony większej dozy zrozumienia dla nowych dyskutantów,
                                                    pomocnej dłoni. Jeśli ktoś nowy błądzi i przegina, należy mu się stonowana i
                                                    życzliwa uwaga, a nie wzmianki o zapieklaniu się, arogancji czy gryzieniu.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • alfika Re: spróbuję jeszcze raz, Taku 12.09.03, 16:29
                                                    Nie wiem, jak ty sobie wyobrażasz bycie stałym bywalcem - może nie pozwalasz
                                                    sobie na taki ton wypowiedzi, jaki tobie pasuje, innym pasuje - ale może nie
                                                    spodoba się komukolwiek, więc trzymasz się sztucznych zachowań. Twój wolny
                                                    wybór.
                                                    Może jesteś tu po to, by wprowadzać za rękę tych, którzy pojawiają się na
                                                    chwilę lub dłuższą chwilę.
                                                    Też twój wybór, nikt ci tego nie odbierze.

                                                    Ale dlaczego usiłujesz innym narzucić styl, jaki tobie u nich moze by
                                                    odpowiadał i dlaczego usilnie wmawiasz krzywdzenie tych, z którymi się nie
                                                    zgadza czy Girl, czy ja - tego nie rozumiem ni w ząb :)))
                                                  • Gość: girlfriend Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 17:38
                                                    Od wrażen lepsza jest "myślowa ocena dowodów", bo wrazenia powstają jak wiadomo
                                                    pod silnym wpływem naszych emocji, a więc i np. kompleksów (czemu nie?).
                                                    To jest ta szklanka jednocześnie w połowie pusta i w połowie pełna.

                                                    Nie prychnęłam na naszą wymianę zdań. Nie często widać tu dialog. Z reguły
                                                    ludzie toczą ze sobą przeplatające się monologi lub poklepują się po plecach co
                                                    też jest pożyteczne lub grają w damsko-męskie gry, co również jest pożyteczne
                                                    oraz dodatkowo niegroźne. Jedną z osób z którą da się rozmawiać metodą inną niż
                                                    double helix jest Imagine. Dlatego lubię to robić i dyskutuję z nim z wiekszą
                                                    przyjemnością niż z Melanią, a po pierwsze ma on pierwszeństwo. Dlatego
                                                    napisałam wczoraj, co napisałam.

                                                    Imagine być może trafi do Ciebie z przesłaniem. A być może nie trafi, ale z
                                                    pewnością warto jego posty przeczytać.

                                                    Jesteśmy skazani na lapidarność, ponieważ nie rozmawiamy face to face tylko
                                                    wysyłamy stosunkowo szybko stosunkowo krótkie posty.
                                                    Także to konieczność a nie błąd. Natomiast Ty, jako odbiorca takiej wiadomości,
                                                    wybierasz dla siebie rolę tego co widzi w połowie pustą szklankę lub tego
                                                    drugiego.

                                                    Trzeba czytać pierwszy post, upieram się. wszystko co piszemy będzie czytała
                                                    gęś i odnosiła do siebie. Ona ma już wystarczający mętlik w głowie - przeczytaj
                                                    go. Czuję się nieco odpowiedzialna za gęś, ktora poprosila o pomoc, nie czuje
                                                    się wcale odpowiedzialna za Melanię, ktora ma moim zdaniem problem, ale ani nie
                                                    prosiła mnie o jego rozwiazanie ani to nie miejsce ku temu.

                                                    pozdrawiam :)

                                                    p.s.jestem tu od jakichś 4 dni. Nie sądzę żebym miała wieksze prawa czy
                                                    mniejsze obowiazki niż Alfika.

                                                    p.s. 2 nie czuję sie zobowiazana do życzliwości w stosunku do kogoś, kto
                                                    traktuje mnie w sposob paternalistyczny, a co gorzej obraża ludzi, którzy są
                                                    dla mnie ważni. Dlatego najlepszym uczuciem na jakie mnie stać w stosunku do
                                                    Melanii jest obojętność. Natomiast bardzo ładnie, że ją pocieszyłeś ;)))




                                                  • Gość: tak Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 00:35
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Nie prychnęłam na naszą wymianę zdań. Nie często widać tu dialog. Z reguły
                                                    > ludzie toczą ze sobą przeplatające się monologi lub poklepują się po plecach
                                                    co
                                                    >
                                                    > też jest pożyteczne lub grają w damsko-męskie gry, co również jest pożyteczne
                                                    > oraz dodatkowo niegroźne.

                                                    Widzę to inaczej. Ludzie przedstawiają swoje opinie, argumentują za nimi,
                                                    wytykają słabości opinii innych. Trwa wymiana zdań. Czy to dialog? Jak zwał tak
                                                    zwał. Szybko oceniasz, po 4 dniach.

                                                    > Imagine być może trafi do Ciebie z przesłaniem. A być może nie trafi, ale z
                                                    > pewnością warto jego posty przeczytać.

                                                    Jedno to przesłanie, czy kilka? Czego tyczy? Bo nie wiem czy warto tam zaglądać.

                                                    > Jesteśmy skazani na lapidarność, ponieważ nie rozmawiamy face to face tylko
                                                    > wysyłamy stosunkowo szybko stosunkowo krótkie posty.

                                                    Trochę tak, trochę nie. Forumowość narzuca lapidarność, ale nie powinno odbywać
                                                    się to kosztem zbytniego pogorszenia jasności przekazu.

                                                    > Także to konieczność a nie błąd. Natomiast Ty, jako odbiorca takiej
                                                    wiadomości,
                                                    >
                                                    > wybierasz dla siebie rolę tego co widzi w połowie pustą szklankę lub tego
                                                    > drugiego.

                                                    Szklanka z wodą to szklanka z wodą. Konkret.
                                                    Słowa zaś są często wieloznaczne, również ich zbitki i konteksty.

                                                    > Trzeba czytać pierwszy post, upieram się. wszystko co piszemy będzie czytała
                                                    > gęś i odnosiła do siebie. Ona ma już wystarczający mętlik w głowie -
                                                    przeczytaj
                                                    >
                                                    > go.

                                                    Wciąż nie mam czasu, nie mam chęci na jego czytanie. Gęś może i ma mętlik. Ale
                                                    z pewnością nie przeze mnie. Pisałem wyłącznie o swoim stosunku do małżeństwa
                                                    jako takiego. Nie na prośbę gęsi, ale w reakcji na Twoje m. in. stwierdzenia.

                                                    > p.s.jestem tu od jakichś 4 dni. Nie sądzę żebym miała wieksze prawa czy
                                                    > mniejsze obowiazki niż Alfika.

                                                    Widzę Cię tutaj od kilku dni. Mam wobec Ciebie wyższe wymagania z racji Twojej
                                                    sporej aktywności na forum. No i, że tak powiem, wielkiej siły ducha, którą
                                                    tutaj prezentujesz.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Troche tak, a trochę nie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 15:32
                                                    Znasz taki dowcip? Przychodzi blondynka do sklepu z telewizorami:
                                                    -Poproszę lotnika.
                                                    -Chyba pilota?
                                                    -A może. Prosze się nie śmiać, ja w tej dziedzinie jestem kompletnym
                                                    lajkonikiem.

                                                    Re 4 dni: po prawdzie z osiem chyba już. To kwestia uważności bardziej niż
                                                    liczby dni. No dobra, powiem. Niech stracę, hi hi ;) Nie jestem lajkonikiem.

                                                    Wymiana pogladów? OK jak najbardziej, ale nie tylko. Poglądy można wymieniać i
                                                    w realu. Zdradzę Ci tajemnicę (i to publicznie, hi hi hi :) Tu jest coś
                                                    znacznie ciekawszego. To jest laboratorium, w którym genialnie widać moje
                                                    podstawowe hobby oraz zawód oraz pasję. Komunikację.

                                                    Jest dla mnie rzeczą fascynującą jak ludzie tworzą interakcję, jakie przyjmują
                                                    strategie komunikacyjne, kto z kim kiedy i dlaczego, jak zakładają maski i w
                                                    jakich okolicznościach te maski opadają. W ktore gry da się grac w necie.

                                                    Za postami są żywi ludzie. Najbardziej interesują mnie ci w maskach. Bywa że
                                                    sporawdzam czy da się taką maskę zdjąć. Dało się. Nie powiem z kim, bo nie
                                                    jestem Melania, hi hi, i nie zrobię psychonalizy nieproszącemu o to. Zwłaszcza,
                                                    że to osoba trzecia.

                                                    Re przesłanie Imagine'a: zrzucenie masek i nieszukanie swego ogólnie rzecz
                                                    biorąc. Ładne.

                                                    > Trochę tak, trochę nie. Forumowość narzuca lapidarność, ale nie powinno
                                                    odbywać się to kosztem zbytniego pogorszenia jasności przekazu.

                                                    Troche tak, troche nie. Oczywiście, trzeba się starać, jest nawet takie
                                                    chinskie przysłowie "Zanim coś powiesz, obróć 4 razy język w gębie". Kiedy
                                                    pogorszenie jest "zbytnie"? Popatrz ile ludzi czyta, co chce przeczytać i
                                                    powołuje się na tezy, ktorych rozmowca wcale nie przedstawia. Przyklad:
                                                    rozmawiamy o opinii o t o c z e n i a (w związku ze sprawą gęsi), ja do
                                                    Melanii "kochaj bezinteresownie, bedziesz opancerzona". Trzeba chcieć tak to
                                                    przeczytać, żeby przeczytać "bedziesz opancerzona i mężczyzna cię nie
                                                    skrzywdzi". Trzeba mieć powód, pryzmat do takiego odebrania tego komunikatu.
                                                    Nie jesteśmy odpowiedzialni za to, ze ktoś czasem ma pryzmat.

                                                    > Słowa zaś są często wieloznaczne, również ich zbitki i konteksty.

                                                    A, czyli język szkodzi komunikacji :) Imagine sie ucieszy, hi hi :)

                                                    > Wciąż nie mam czasu, nie mam chęci na jego czytanie. Gęś może i ma mętlik.
                                                    > Ale z pewnością nie przeze mnie. Pisałem wyłącznie o swoim stosunku do
                                                    małżeństwa
                                                    > jako takiego. Nie na prośbę gęsi, ale w reakcji na Twoje m. in. stwierdzenia.

                                                    A widzisz. I tu się zasadniczo różnimy. Ja uważam, ze jeżeli ktoś p r o s i o
                                                    pomoc (zwłaszcza kiedy widać, że ten ktoś ma naprawdę niemały kłopot) i
                                                    dopisujemy się na j e g o wątku, to ponosimy odpowiedzialnośc za to, co piszemy.

                                                    > Widzę Cię tutaj od kilku dni. Mam wobec Ciebie wyższe wymagania z racji
                                                    Twojej
                                                    > sporej aktywności na forum. No i, że tak powiem, wielkiej siły ducha, którą
                                                    > tutaj prezentujesz.
                                                    >
                                                    aktywność się skończy :)
                                                    jestem słomiana girlfriend teraz, to i mogę ;) a poza tym mam naturę nomady,
                                                    więc niedługo zniknę :)

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: tak Re: Troche tak, a trochę nie :) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 18:07
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Wymiana pogladów? OK jak najbardziej, ale nie tylko. Poglądy można wymieniać
                                                    i
                                                    > w realu. Zdradzę Ci tajemnicę (i to publicznie, hi hi hi :) Tu jest coś
                                                    > znacznie ciekawszego. To jest laboratorium, w którym genialnie widać moje
                                                    > podstawowe hobby oraz zawód oraz pasję. Komunikację.

                                                    Wobec tego, przepraszam, mam cieniutkie zadanie o Twoim hobby, zawodzie i
                                                    pasji, w znaczeniu - słabo sobie z tym radzisz.

                                                    > Za postami są żywi ludzie. Najbardziej interesują mnie ci w maskach. Bywa że
                                                    > sporawdzam czy da się taką maskę zdjąć. Dało się. Nie powiem z kim, bo nie
                                                    > jestem Melania, hi hi, i nie zrobię psychonalizy nieproszącemu o to.

                                                    Ciekaw jestem jak to robisz. Czy przy okazji innym nie robisz wody z mózgu.

                                                    > Re przesłanie Imagine'a: zrzucenie masek i nieszukanie swego ogólnie rzecz
                                                    > biorąc. Ładne.

                                                    Ach, to to przesłanie.
                                                    Mam maskę?
                                                    Jeśli tak, co czy wiesz co jest pod nią?
                                                    Czy posiadanie maski jest czymś wyjątkowym?

                                                    > A, czyli język szkodzi komunikacji :) Imagine sie ucieszy, hi hi :)

                                                    Stosowany nieuważnie, nonszalancko, tak.

                                                    > A widzisz. I tu się zasadniczo różnimy. Ja uważam, ze jeżeli ktoś p r o s i
                                                    o
                                                    > pomoc (zwłaszcza kiedy widać, że ten ktoś ma naprawdę niemały kłopot) i
                                                    > dopisujemy się na j e g o wątku, to ponosimy odpowiedzialnośc za to, co
                                                    piszemy

                                                    Musiałabyś wnieść tę uwagę na 99,9% tutejszych wątków.
                                                    Myślisz, że moja (nasza) tutejsza dyskusja nie jest odpowiedzialna?

                                                    > aktywność się skończy :)
                                                    > jestem słomiana girlfriend teraz, to i mogę ;) a poza tym mam naturę nomady,
                                                    > więc niedługo zniknę :)

                                                    Trochę ulga, trochę żal.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 18:21
                                                    cóż - masz prawo, napewno Cię nie potępię za to, że o czymś masz złe zdanie, bo
                                                    ja nie z tych.

                                                    Komu zrobiłam wodę z mózgu?

                                                    I znów, jak zwykle, wszystko odnosisz bezposrednio do siebie, ech...

                                                    Nie, posiadanie maski jest powszechne, co nie znaczy ze wskazane. Niektorzy na
                                                    tym forum jej nie mają. Sorry, ale nie wymienię kto tak, a kto nie.
                                                    O Twojej ewentualnej masce nie mozna nic powiedzieć, bo Ty z nami nie grywasz w
                                                    nic, nie wyglupiasz się i nie zakładasz swoich watków. Nie jesteś przezroczysty
                                                    i dobrze. Mnie nie jest ta wiedza do niczego potrzebna.

                                                    Re słabo sobie radzę: przyjmuję Twoje zdanie z pokorą, nawet jeśli zechcesz je
                                                    absolutyzować :)

                                                    Rzadko na tym forum ktoś prosi o pomoc naprawdę. Tzn. serio i w ważnej sprawie.

                                                    Nie zapominaj, że nie ma obowiazku czytania moich postów :)
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 18:35
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Re słabo sobie radzę: przyjmuję Twoje zdanie z pokorą, nawet jeśli zechcesz
                                                    je
                                                    > absolutyzować :)

                                                    Jest kilka rzeczy, za które Cię lubię, które w Tobie cenię. Jednak
                                                    profesjonalizm nie powinien (tak myślę) przekraczać jakieś granicy błędów. Na
                                                    tym forum, w dyskusjach które znam, nie wykazałaś się zbytnio tymże
                                                    profesjonalizmem.

                                                    > Rzadko na tym forum ktoś prosi o pomoc naprawdę. Tzn. serio i w ważnej
                                                    sprawie.

                                                    I wiesz to po 4-8 dniach?
                                                    Które sprawy są serio i ważne?

                                                    > Nie zapominaj, że nie ma obowiazku czytania moich postów :)

                                                    Nie czytam ich, bo lubię czytać, czy też nie mam nic lepszego do roboty. Wiele
                                                    z nich warto przeczytać i uśmiać się po pachy. Jesteś błyskotliwa w dowcipie.
                                                    Polemizuję z Tobą, bo uważam Twoje poglądy za zagrożenie bytu gatunku ludzkiego
                                                    w skali makro, i zagrożenie mojej kieszeni i bezpieczeństwa w skali mikro.
                                                    (zupełnie poważnie to napisałem)

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 21:21
                                                    Mój drogi Taku,
                                                    coby nie było wątpliwosci: nie jestem psychologiem.
                                                    Negocjatorem jestem retro, czyli twardym, czyli do kitu na ogół, że złożę
                                                    szczerą samokrytykę w pokrewnym temacie :)

                                                    Które sprawy są serio i ważne wiem od razu. No niestety, już taka jestem
                                                    doskonała, hi hi ;)

                                                    Nie martw się gatunkiem ludzkim. W dającym sie przewidzieć horyzoncie czasowym
                                                    moje poglądy nie stana się pogladami większości ;)))

                                                    p.s.a ja myślę, że polemizujesz, bo lubisz taki sport ;)
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 21:44
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > Które sprawy są serio i ważne wiem od razu. No niestety, już taka jestem
                                                    > doskonała, hi hi ;)

                                                    Droga Girlfriend,
                                                    to zupełnie jak ja. Ino, że jak wiesz, widzę sprawy nieco inaczej niż Ty.
                                                    Dziwne to, bo też jestem doskonały.
                                                    Poważniej: zdaje się, że ważność danej sprawy nie jest u Ciebie constans, nawet
                                                    w godzinowych przedziałach czasowych.

                                                    > Nie martw się gatunkiem ludzkim. W dającym sie przewidzieć horyzoncie
                                                    czasowym
                                                    > moje poglądy nie stana się pogladami większości ;)))

                                                    Twoje poglądy to jedynie maleńka kropelka zagrożenia, o którym mówię. Ono już
                                                    tu jest. Tak gdzieś od Karola Marxa.

                                                    > p.s.a ja myślę, że polemizujesz, bo lubisz taki sport ;)

                                                    Lubię polemikę. Jest kształcąca. Ale wciąż trudno natknąć sie tutaj na coś
                                                    takiego. Dyskusja z Tobą ma wyłącznie polityczno-społeczny charakter. Dbam o
                                                    własną kiesę. Tak się bowiem składa, że tzw. "nowoczesne" poglądy owocują
                                                    zwiększeniem obciążeń mojego portfela.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 00:54

                                                    > Lubię polemikę. Jest kształcąca. Ale wciąż trudno natknąć sie tutaj na coś
                                                    > takiego. Dyskusja z Tobą ma wyłącznie polityczno-społeczny charakter. Dbam o
                                                    > własną kiesę. Tak się bowiem składa, że tzw. "nowoczesne" poglądy owocują
                                                    > zwiększeniem obciążeń mojego portfela.

                                                    No nie wiem czy od polemiki Ci coś się rozmnoży, hi hi ;)

                                                    A serio,jest odwrotnie: wzrost świadomość społeczno-politycznej bab = PKB
                                                    rośnie. PKB rośnie = Ty masz więcej dla siebie.
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 01:09
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > A serio,jest odwrotnie: wzrost świadomość społeczno-politycznej bab = PKB
                                                    > rośnie. PKB rośnie = Ty masz więcej dla siebie.

                                                    Żeby szło tylko o Panie...
                                                    Prawie zgoda. Trochę inaczej widzę to równanie. Wzrost tejże świadomości
                                                    skutkować ma spadkiem zapotrzebowania innych na moje pieniądze oraz wzrostem
                                                    poziomu wychowania młodego pokolenia, co w konsekwencji prowadzić ma do mojego
                                                    bezpieczeństwa w ogóle, w tym finansowego. Dlatego pozwalam sobie wtrącać swoje
                                                    3 grosze (polemiczne) w tematy typu - róbta co chceta, w razie czego weźniem
                                                    kasę od 'taka' (z budżetu państwa opiekuńczego, państwa ograniczającego nasze
                                                    prawa dla naszego dobra).

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: tak Re: to jest logika alternatyvna ;-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 01:33
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > ale polemizować bedę jutro, bom śpiąca :)
                                                    >
                                                    > dobrej nocy :)

                                                    Kurna, zamiast: tak Panie, to Ty jakieś dziwolągi o alternatywach. ;-)

                                                    Dobranoc girlfriend

                                                    PS. Jak Ci się jeszcze zdarzy napisać ku mnie, proszę, cytuj nieco ze mnie.
                                                    Raz, że to wiekopomne myśli, dwa - czytać muszę swoje poprzednie treści poraz
                                                    wtóry.
                                                  • Gość: girlfriend Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 15:04

                                                    > > A serio,jest odwrotnie: wzrost świadomość społeczno-politycznej bab = PKB
                                                    > > rośnie. PKB rośnie = Ty masz więcej dla siebie.
                                                    >
                                                    > Żeby szło tylko o Panie...
                                                    > Prawie zgoda. Trochę inaczej widzę to równanie. Wzrost tejże świadomości
                                                    > skutkować ma spadkiem zapotrzebowania innych na moje pieniądze oraz wzrostem
                                                    > poziomu wychowania młodego pokolenia, co w konsekwencji prowadzić ma do
                                                    mojego
                                                    > bezpieczeństwa w ogóle, w tym finansowego. Dlatego pozwalam sobie wtrącać
                                                    swoje
                                                    >
                                                    > 3 grosze (polemiczne) w tematy typu - róbta co chceta, w razie czego weźniem
                                                    > kasę od 'taka' (z budżetu państwa opiekuńczego, państwa ograniczającego nasze
                                                    > prawa dla naszego dobra).
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam


                                                    Yesoo, yesoo. Ja też pozdraviam :)

                                                    W kwestii Charlie'go M donoszę, żem monetarystyka :)
                                                    Tak to już jest z nami liberałami, że nas zawżdy (zawrzdy?) konserwy za
                                                    socjalistów brać chcą ;) a i socjaliści za ostatnich (no, przedostatnich...)
                                                    s...synów/córki ;)

                                                    hihihi :)
                                                    No. Także czy ja się ohajtne czy nie ohajtnę, Ty nie stracisz ;)


                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 15:21
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > No. Także czy ja się ohajtne czy nie ohajtnę, Ty nie stracisz ;)

                                                    I tak jesteś stracona ;-)
                                                    Buduj swoje szczęście jak chcesz. Dla mnie to dziwoląg - wolny związek. Ale
                                                    nigdzie nie powiedziałem, że nie możesz być wzorem partnerki życiowej czy
                                                    matki. Cuda się zdarzają. Czego Tobie serdecznie życzę.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: tak Re: a co sie nagle Pan tak zdenerwował? IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 21:29
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > napisałeś "mam inne zdanie n/t źródeł afery" czyli albo wiesz, co zacz afera
                                                    > albo - i to by było chyba to, hi hi - z góry wiesz, że bedziesz mieć inne
                                                    > zdanie.

                                                    Ja wiem co zacz afera. Nie wiem tylko, czy Ty wiesz. Ściślej: mam cuś na myśli,
                                                    i nie wiem czy Ty masz to samo.
                                                    Proponuję ament w tym temacie.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • jmx sie wtrącę :-) (i tak:) już wszyscy śpią) 14.09.03, 02:19
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > [...] ja do
                                                    > Melanii "kochaj bezinteresownie, bedziesz opancerzona".

                                                    Mi, podobnie jak Melanii, słowo "opancerzona" kojarzy się raczej pejoratywnie.
                                                    To nawet nie wynika z pryzmatu (chociaż najczęściej przez nasze
                                                    słowa "przemawiają" osobiste doświadczenia), po prostu niektóre słowa mają
                                                    zabarwienie negatywne a inne pozytywne. A nawet nie słowa same w sobie a
                                                    kontekst ich użycia. Nie mówi się "on bawił w Oświęcimiu" albo "przebywał na
                                                    wycieczce", chociaż oba te słowa dotyczą obecności w konkretnym czasie i
                                                    miejscu. Dlatego dla mnie Twoje sformułowanie w tym kontekście było lekkim
                                                    zgrzytem chociaż rozumiem co chciałaś przez to powiedzieć (jeśli tak zdolną i
                                                    idealną osobę może zrozumieć ktoś taki jak ja?? ;-)))))


                                                    > jestem słomiana girlfriend teraz, to i mogę ;) a poza tym mam naturę nomady,
                                                    > więc niedługo zniknę :)

                                                    Ty nie strasz! Nie będę miała z kim ple...., tfu, to znaczy: polemizować,
                                                    buuuuu...!
                                                    :-)
                                                  • Gość: girlfriend nie masz, Pani, racji :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 14:47
                                                    co żem rzekła do Melanii, rzekłam w "ciągu komunikacyjnym". Gadka dotyczyła
                                                    stosunku do opinii bab piaskowych - w oderwaniu od twgo podwątku bym tak nie
                                                    rzekła :)

                                                    Sorry Gregory, ale Oświęcim jest bezdyskusyjny. Pancerz? dyskusyjne...
                                                    Rzecz jest w tym, że tak się o Gośce gada w różnych tam takich egzegezach. Się
                                                    spotkałam nieraz, to i przytoczyłam :) Tak wiem, nie wszyscy czytają to samo,
                                                    hi hi ;) ale again: pancerz i Oświęcim to nie to samo prosze Szanownej Pani :)

                                                    Ale żem zdolna i idealna to prawda, hi hi :) I to absolutna. Jest nią, bo mój
                                                    oocohany tak uważa, a on mądry jest absolutnie, hi hi ;)



                                                  • jmx Re: nie masz, Pani, racji :) 15.09.03, 10:50
                                                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                    > co żem rzekła do Melanii, rzekłam w "ciągu komunikacyjnym". Gadka dotyczyła
                                                    > stosunku do opinii bab piaskowych - w oderwaniu od twgo podwątku bym tak nie
                                                    > rzekła :)
                                                    >
                                                    > Sorry Gregory, ale Oświęcim jest bezdyskusyjny. Pancerz? dyskusyjne...
                                                    > Rzecz jest w tym, że tak się o Gośce gada w różnych tam takich egzegezach.
                                                    Się
                                                    > spotkałam nieraz, to i przytoczyłam :) Tak wiem, nie wszyscy czytają to samo,
                                                    > hi hi ;) ale again: pancerz i Oświęcim to nie to samo prosze Szanownej Pani :)
                                                    >
                                                    > Ale żem zdolna i idealna to prawda, hi hi :) I to absolutna. Jest nią, bo mój
                                                    > oocohany tak uważa, a on mądry jest absolutnie, hi hi ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    Hihi, ale mnie nie o rację chodzi! ;-))))
                                                    Ja se ino lubie pogadać ;-))))
                                                    Oświęcim jest bezdyskusyjny - tak, opancerzenie - dla niektórych - też. I tyle.
                                                  • melanie Re: Mój drogi Taku :-) 12.09.03, 18:46
                                                    Chcialam napisac, ze przykro mi, ze z mojego powodu porozniles sie z
                                                    przyjaciolkami z forum, ale nie napisze, gdyz nie czuje sie winna. Napisalam
                                                    to, co myslalam, nie odwoluje ani slowa. Girl poczula sie dotknieta (gdziez to
                                                    opancerzenie slawetne?) moim postem, a dla mnie opancerzenie jednoznacznie
                                                    kojarzy sie z obrona, bronimy sie zazwyczaj przed czyms zlym, opancerzamy sie
                                                    psychicznie na ogol przed bolem, zeby go nie czuc. Nie moge sobie wyobrazic
                                                    opancerzenia z milosci. Czlowiek, ktory kocha jest otwarty na dobro (stad te
                                                    rozowe okulary), jest wrazliwy, a nawet nadwrazliwy, stad moje skojarzenie.
                                                    Drugi zarzut, czyli ze bawie sie w psychoanalize nawet mi pochlebia, bo nie
                                                    myslalam, ze to tak odbiora. Co do tego, ze jestem nowa na forum - nie jestem,
                                                    tylko bardzo rzadko zabieram glos. Ale jestem tu bardzo czesto i od dawna,
                                                    jakies 2 lata pod tym nickiem. Dlatego nie musisz mnie traktowac ulgowo (
                                                    chociaz to mile, ze troszczysz sie o nowe osoby). Pozdrawiam
                                                  • Gość: girlfriend Melanio... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 19:32
                                                    Widać taka moja karma - dla mnie mowisz po chińsku. Przyjmuję to z pokorą.
                                                    Natomiast jeśli nie jest to jakimś wielkim wysiłkiem dla Ciebie, to może nie
                                                    wkładaj w serca i głowy ludzi tego, co chcesz w nich widzieć, co?

                                                    Że nie czytujesz Bułhakova? Cóz, widać masz ciekawsze lektury.

                                                    Człowiek który kocha nie jest nadwrażliwy, tylko bardzo silny.
                                                    Człowiek, który kocha zjada serca wrogów ludzi, ktorych kocha. Napisałaś do
                                                    mnie de facto "kłamiesz, leczysz ból zadany przez mężczyznę". Ja jestem
                                                    opancerzona wobec Twoich potencjalnych uwag na kształt tych pań z piaskownicy
                                                    (dziwka, widac jej nie chce itp.), ale kiedy obrażasz konkretnych mężczyzn z
                                                    krwi i kości, zatrzymujesz mi krwiobieg, bo oni są dla mnie ważni. Jeśli ta
                                                    dystynkcja do Ciebie trafia - cieszę się. Nie? Trudno.

                                                    Ból Melanio jest to choroba. Masz ją? Lecz ją.
                                                    Ale nie utożsamiaj proszę pomagania gęsi z potakiwaniem jej.
                                                    I nie stawiaj tez że kobiety powinny popierać kobiety, bo to naprawdę lekka
                                                    przesada intelektualna. Acz jeśli musisz, stawiaj, ale nie dziw się że bedą
                                                    wykpione.

                                                    z należytym szacunkiem
                                                    girlfriend
                                                  • Gość: tak Re: Mój drogi Taku :-) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 13.09.03, 00:06
                                                    melanie napisała:

                                                    > Chcialam napisac, ze przykro mi, ze z mojego powodu porozniles sie z
                                                    > przyjaciolkami z forum, ale nie napisze, gdyz nie czuje sie winna.

                                                    Poróżniliśmy się opiniami, mniemam że nie tak w ogóle i na amen.

                                                    Co do tego, ze jestem nowa na forum - nie jestem,
                                                    > tylko bardzo rzadko zabieram glos. Ale jestem tu bardzo czesto i od dawna,
                                                    > jakies 2 lata pod tym nickiem. Dlatego nie musisz mnie traktowac ulgowo (
                                                    > chociaz to mile, ze troszczysz sie o nowe osoby). Pozdrawiam

                                                    A to przepraszam. Koniec taryfy ulgowej. Wiesz z kim i gdzie się zadajesz.

                                                    Moja wartość wzrosła dziś niepomiernie. Otrzymałem słowa "drogości" od trzech
                                                    Pań. Dziękuję Wam Wszystkim Trzem.

                                                    Pozdrawiam