Muszę się wygadać!

21.04.08, 12:56
Muszę się komuś wygadać.

Znowu się wpędzę w jakąś dziwną i chorą sytuację choć usilnie
próbuję uczyć się na własnych błędach. Ale czasem rozum ma niewiele
tak naprawdę do powiedzenia bo czym więcej kieruję się rozumem, tym
coś innego rwie się do czegoś zupełnie innego.

Powiem, w dużym :) skrócie. Historia pewnie stara jak świat albo
stara jak internet hehe :) Żyję sobie spokojnie, jestem w
kilkuletnim związaku z facetem, który mnie chyba kocha i ja go też
kocham, który mnie chyba nie zdradził i ja też go nie zdradziłam.
Jest nuda - jestem szczera, nie krytykujcie mnie za to bo sami
doskonale na pewno wiecie o czym mówię, już nie raz kiedyś czytałam
na forum podobne historie.

Gdyby nie moje pasje to chyba miałabym strasznie nudne życie, moją
pasją jest m.in. muzyka i świat - podrożowanie, kocham to. Od
jakiegoś czasu piszę na pewnym forum z ludźmi, którzy mają podobne
zainteresowania. I jest tam ktoś kogo od początku nie trawiłam,
zresztą ze wzajmnością. I jakiś czas temu on do mnie napisał, że
przeprasza za swoje zachowanie i za to co pisał i, że bardzo pomylił
się co do mojej osoby. Jakoś nie chciało mi się z nim gadać ale tak
mu zależało i był taki przekonujący, że przyjęłam te przeprosiny
choć i tak dalej uważałam go za jakiegoś dupka. Zaczął pisać do
mnie, że on mnie przekona do siebie i żebym nie myślała o nim tak
źle więc zaczęliśmy rozmawiać na forum o głupotach, o tym co kogo
interesuje, gdzie się wybieramy itp.

Zaczęliśmy rozmawiać i na gg, o niczym, żadnych rozmów na prywatne
sprawy, same głupoty, denerwował mnie dalej ale jakoś nie chciałam
mu powiedzieć nic przykrego i tak sobie gadaliśmy a ja zaczęłam to
traktować jako odskocznię od pracy i problemów dnia codziennego i to
był i jest mój błąd bo się uzależniłam od tego. Nic o nim nie
wiedziałam bo nie rozmawiamy w ogóle o swoim życiu, on o mnie też
nic nie wie i o nic nie pyta, takie gadki szmatki jak małych
dzieci :) Pisze mi tylko, że strasznie mnie lubi i, że jestem
zajebista laska, właściwie to nie wiem po co mi to pisze bo nie
piszemy na jakimś forum towarzyskim :) parę razy nawet chciał do
mnie zadzwonić ale nie chciałam. Jakiś tydzień temu zaczęłam się
łapać na tym, że tylko czekam aż z nim porozmawiam! Nie chcę tego
ale nie mogę przestać o nim myśleć, mimo, że tak naprawdę to go nie
znam i nic o nim nie wiem. Ostatnio trochę go sprowokowałam i
powiedziałam, że właściwie to o czym my gadamy, o niczym, to
powiedział, że nie ma żadnych tajemnic i chętnie ze mną pogada o
wszystkim ale ja jakoś nie miałam odwagi zacząć z nim tak poważnie
gadać bo mi intuicja mówi żeby tego nie robić. Zaczął do mnie pisać
maile w których opowiada co nieco o sobie, wiem już gdzie pracuje i
co robi w wolnych chwilach.

Od pewnego momentu nasze rozmowy zaczęły przypominać jakąś grę-flirt
bo w każdym prawie liście kontekst jest taki, że on mnie strasznie
lubi i tak naprawdę to ja nie wiem co on o mnie myśli, prowokuje
mnie nie wiem do czego i po co, on nie wie co o nim myślę bo
napisałam mu w żartach, że lepiej żeby nie wiedział :) Uważam, że
dobrze się bawi i ja też się super bawiłam ale do pewnego momentu,
teraz zaczyna mnie coraz bardziej ciekawić i tu zaczyna się problem
bo ja tego nie chcę. Próbuje sobie jakoś wytłumaczyć, że powinnam
mieć dystans i się nie przejmować i nie stwarzać sobie kolejnych
problemów w mojej głowie ale jakoś nie mogę. Rano otwieram kompa i
tylko patrzę czy coś napisał i napisał, kolejne rzeczy o swoim, w
moim mniemaniu, ciekawym życiu. Ale zero o życiu prywatnym, wygląda
jak człowiek bez życia osobitego, zresztą ja też tak wyglądam i on
to na pewno robi specjalnie i ja też, tylko po co. Siedzi na tym
forum całymi dniami i nocami, ja też. Dobrze, że mieszkamy w innych
strefach czasowych bo jeszcze bym pracę zawaliła i z nim pisała :)
Moje życie to praca, dom i rozmowy z nim a w weekend mam życie
prywatne ze swoim facetem, czekam tylko aż gdzieś w końcu wyjadę
żeby przerwać ten nudny kierat i przestać gadać z tym facetem z
forum bo nie chcę wyjść na idiotkę. Wiem, że piszę jakieś brednie
ale musiałam to napisać bo muszę się komuś wygadać.
    • mruff Re: Muszę się wygadać! 21.04.08, 13:35
      Naprawdę Twój związek jest tak nudny, że atrakcyjniejsze wydają się
      Tobie rozmowy o głupotach/niczym z gościem o którym nic nie wiesz???
      Litości...
      • leda16 Re: Muszę się wygadać! 21.04.08, 13:55
        Widać niektóre tak mają. Dziewczyna broni się rękami i nogami przed kanałem, w jaki wpadnie wychodząc za nudziarza i spieprzy sobie życie tyle, że niepotrzebnie ma wyrzuty sumienia szukając czegoś lepszego. Przecież ślubu z nudnym facetem jeszcze nie wzięła! I wie o internetowej znajomości bardzo wiele, choćby to, że ciekawie się z nim rozmawia, mają wspólne zainteresowania, jest sympatyczny, pracuje. Moja rada - umówić się i poznać bliżej. Może to właśnie ta druga połówka?
        • shachar Re: Muszę się wygadać! 21.04.08, 14:19
          och mruff, a u Ciebie to jak jest? najpierw spotykaja sie rodziny i
          rysuja drzewo genealogiczne? :D

          paradoksalnie zeby skonczyc trzeba w to wejsc, spotkaj sie z tym
          czlowiekiem, jest 99% szansy, ze mimo wszystko nie jest w twoim
          typie, a jesli jest, to god bless i otwieramy szampana na forum,
          bedzie to pierwszy udokumentowany przypadek szczesliwego
          zakonczenia ;))
          • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 21.04.08, 17:25
            shachar zawsze można skończyć pisać tam. Nie trzeba się spotykać, po
            za tym spotkanie nie wchodzi w grę, inne kontynenty :) I nie będę
            sprawdzać czy jest w moim typie bo ja może nie jestem też w jego
            typie i wcale nie trzeba tego sprawdzać. On pewnie celowo zachowuje
            się jak ktoś bez życia prywatnego, bo wie pewnie, że już nie byłby
            taki ciekawy gdyby wyjawił, że ma rodzinę a 20 lat nie ma, tylko 20
            lat więcej :)
            • shachar Re: Muszę się wygadać! 21.04.08, 17:42
              to pewne jak w banku, i wlosy mu z uszu wystaja
              wiec rzeczywiscie chcialas sie wygadac, nie ma Cie co leczyc ;D
              • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 21.04.08, 17:49
                No leczyć nie ma co :) a włosy mu z uszu nie wystają hehe... :) a
                czy to pewne jak w banku to nie wiem :)
    • szarylemur imo 21.04.08, 15:22
      gdzie jest pschoguru?
      przeciez to tylko 'konflikt poziomow'. na poziomie swiadomym ' nie chcesz sobie zniszczyc zycia'
      a na podswiadomym, masz tego swojego poukladanego zycia dosyc.
      to co masz nie satysfakcjonuje cie do konca, ale raczej nie zaryzykujesz utraty tego, gdyz na to nie pozwala ci rozum.
      tyle ze w tym zyciu opartym na wskazaniach rozsadku nie ma zbyt wiele miejsca na twoje pasje. i oto spotkalas kogos kto te pasje podziela, a na dodatek okazuje ci duzo zainteresowania, sympatii.
      nie chcesz stracic tego co masz dla jakichs mrzonek, ale mrzonki tez sa mile. w sumie to przeraza cie ze mrzonki sa takie przyjemne. wolalabys moc sie obejsc bez tej przyjemnosci, obawiasz sie ze nic z tego nie bedzie poza jakims zamieszaniem. ale jakos tak nie potrafisz do konca kierowac sie glowa.
      bo jest jeszcze pasja..., ktorej twoj partner chyba nie podziela,ale ma tyle innych ' wazniejszych ' zalet...?
      mozesz przekierowac rozmowy z pasjonatem na tor osobisty, napomknac o swoim zwiazku...
      ale nie chcesz, bo to groziloby utrata adoratora ...niby tak byloby lepiej, ale obawiasz sie ze nuda by cie wowczas zezarla zywcem. dlatego to ciagniesz tak bez zdecydowania wlasciwie.

      ja nie wiem, moze teraz akurat odezwaly sie w tobie silne tesknoty za realizowaniem pasji i to wszystko?
      moze wez kilka dni urlopu, moze ktorys weekend poswiec na samotna podroz do jakiegos ekscytujacego miejsca, zamiast na towarzystwo faceta ktory ' chyba cie kocha'.
      w wersji fantastycznej: zapros tam tez swojego adoratora.
      ale wiem, nie zrobisz tego, to byloby takie " glupie'' ...;)

      w kazdym razie, moze po tym wygadaniu sie, bedzie troche lzej myslec :)
      • malena1979 Re: imo 21.04.08, 17:21
        szarylemur jak dobrze mnie rozumiesz :)
        Co do wyjazdu to wyjeżdżam już wkrótce ale z facetem, który "chyba"
        mnie kocha, to "chyba" nie miało być ironiczne ale czasem mam
        wątpliwości, chyba jak każdy zresztą. A ten z forum to żaden
        adorator (on tylko się tylko dobrze bawi) i nie zaproszę go w żadną
        podroż :) Zawsze w życiu, prawie zawsze kierowałam się sercem i nie
        wychodziłam na tym zawsze dobrze więc czas nauczyć się na własnych
        błędach i posłuchać głowy i słucham jej ale ciężko jest. Dziś z nim
        znowu rozmawiałam i specjalnie go sprowokowałam i powiedziałam, że
        odchodzę z forum bo mam inne zajęcia a on powiedział żebym tego nie
        robiła bo jestem mu potrzebna do wszystkiego i piszę tylko tak
        specjalnie żeby go zdenerwować i trzymać w niepewności więc jak
        widać on się dobrze bawi :) A ja powinnam tylk nabrać do tego
        dystansu chyba.
        • malena1979 Re: imo 22.04.08, 10:58
          Wczoraj z nim znowu rozmawiałam i coś zmienił front bo zamiast o
          głupotach rozmawiać jak dotychczas to zaczął mnie wypytywać o różne
          sprawy, o życie, o zmartwienia, o marzenia - nic mu nie powiedziałam
          a on nagle ni stąd nizowąd mówi, że szuka takiej laski co go zwali z
          nóg, która podzieli jego zainteresowania i pasje, potraktowałam to
          jako jego kolejny żart, znowu chciał do mnie zadzwonić, przez
          sekundę też chciałam ale posłużyłam się rozumem heheh... i
          zakończyłam rozmowę i poszłam spać :) Na szczęście niedługo
          wyjeżdżam :)
          • gadagad Re: imo 22.04.08, 11:53
            Potraktuj to całe jak zaangażowanie w serial.W życiu potrzeba potrzeba rozrywki
            emocjonalnej i dajemy sobie taki upust przeżywając coś z kimś na ekranie,ale nie
            tracąc kontaktu z rzeczywistością.Oczywiście istnieje zawsze jakiś procent
            szansy,że znajomy z literek jest realnie człowiekiem,który warto by przewinął
            się w jakiś sposób życiem,ale można trzeźwo ocenić wszystkie za i
            przeciw.Natomiast niepokojąca jest zawsze czyjaś żądaniowość,by ktoś - powalał
            ich z nóg.Tacy ludzie na ogół rzucają innych,nawet po sporym zaangażowaniu,bo
            jednak nie był wystarczająco dobry i jednak nie spełniał wymogów,nie miał tej
            wystarczająco wielkiej siły powalającej,choć już skórę sobie zdarł,by utrzymać
            zainteresowanie żądającego "powalania".
            • malena1979 Re: imo 22.04.08, 12:09
              Zaangażowanie w serial :))) No właśnie, potrzeba mi rozrywki,
              jakichś emocji, przygody, nienawidzę rutyny i nudy, to mnie powoli
              zabija a życie jest takie krótkie, nic złego nie robię przecież a
              czuję się właśnie jakbym coś złego robiła :) A kontakt z
              rzeczywistością powoli tracę bo zaczynam zaniedbywać swoje
              obowiązki, siedzę tylko w wolnym czasie przed tym kompem, dziś
              jeszcze mam wolne ale pojutrze idę już do pracy. A mam tyle
              zaległych rzeczy do zrobienia i nie mogę się skoncentrować jakoś :)
              Co do zwalania z nóg :) to nie traktuję poważnie tego co napisał,
              powiedział, w ogóle jakoś nie traktuję poważnie tego co on pisze, co
              akurat ostatnio mi on zarzuca i pyta dlaczego jestem podejrzliwa bo
              on złych intencji nie ma :) Dalej uważam, że on doskonale się bawi i
              chyba ja też powinnam i powinnam mieć dystans.
              • gadagad Re: imo 22.04.08, 12:28
                Życzę tego dystansu i dobrej zabawy.Kiedy życie zaczyna dostarczać silnych
                emocji,wspominamy nudę - jacy wtedy byliśmy szczęśliwi.
                • malena1979 Re: imo 22.04.08, 13:02
                  Dokładnie, masz rację ale z drugiej strony nuda potrafi zabijać. Są
                  osoby, które w nudzie się odnajdują a są też takie, które potrzebują
                  wrażeń żeby żyć :) Ale ja w pewnym momencie czułam się jakbym miała
                  60 lat i 30 lat związku za sobą a teraz choć przez chwilę mogłam się
                  trochę powygłupiać, tylko dlaczego czuję, że robię coś złego? I
                  Dlaczego cały czas czekam na rozmowy z nim? Wcześniej nie czekałam i
                  było dobrze.
                  • encefalopatia Re: imo 22.04.08, 13:38
                    oj jak ja to znam!
                    nie cierpię rutyny, tej szarej codzienności, nudy i braku zmian.
                    niby jestem w udanym związku i wszystko mogłoby być takie piękne, gdybym ja nie
                    szukała ciągłych emocjonalnych (i nie tylko) stymulacji.
                    nie potrafię bez tego żyć.
                    nie zdradzam fizycznie swojego faceta, ale dostarczam sobie minimum szaleństwa
                    na co dzień.
                    nie wiem...może nie jest stworzona do życia w stałym związku, bo potrzebuję
                    ciągłych zmian, ciągle gdzieś biegnę myślami i chwila oddechu doprowadza mnie do
                    stanu znudzenia i zmęczenia.
                    mój partner w pewnym sensie to rozumie i toleruje. niektóre moje pasje podziela,
                    a w niektóre w ogóle nie wchodzi. żyjemy razem, ale chwilami wydaje mi się, że
                    zupełnie osobno.
                    odrywałam się od rzeczywistości spotkaniami z zupełnie rzeczywistym kolegą, bo
                    on mnie nakręcał do życia. w pewnym momencie sprawy poszły chyba o krok za
                    daleko (czysto emocjonalnie się zgraliśmy. bez erotyzmu) i on zerwał znajomość.
                    i oczywiście wiem, że zrobił dobrze, że tak jest lepiej, ale znowu myślę sobie,
                    że nic nowego się nie dzieje. znowu ta rutyna. żadnych zmian, szaleństw...oddaję
                    się więc pracy i pasji. nie wiem tylko jak długo tym razem wytrzymam. chęć
                    robienia czegoś zakazanego, jakiś dreszczyk emocji, bardzo mi pomaga w
                    odnajdywaniu samej siebie.
                    może to jest mój nałóg? :)

                    --------------------------------
                    If life was easy, it would be boring.
                    • malena1979 Re: imo 22.04.08, 13:44
                      To w takim razie też jest i mój nałóg i cieszę się, że nie jestem w
                      tym sama :)
                      • mruff Re: imo 22.04.08, 14:01
                        Życie to nie ciągłe fajerwerki,uniesienia,ekscytacje, świetne
                        samopoczucie, ciągłe bodźce
                        Mam wrażenie, że ludzie którzy ciągle gdzieś biegną
                        za tymi bodźcami nie chcą ani na chwilę zostać ze samymi sobą, tak
                        dogłębnie prawdziwie
                  • gadagad Re: imo 22.04.08, 14:13
                    Nie należy bać się oceniania,samemu przed sobą,tego co robimy,czy tego co mamy
                    ochotę zrobić.Tylko ze świadomością można zabronić nieoczekiwanym konsekwencjom
                    działania, na które się decydujemy,albo postawić mu granice ze
                    świadomością,konsekwencji,które już się nie opłacają.Masz niepokój,że ta zabawa
                    może się odbić na istniejącym związku,który stwarza jakieś poczucie
                    bezpieczeństwa i nie jesteś zdecydowana go stracić,bo co w zamian?A głodzik
                    adrenaliny męczy.To nie grzech,ani zdrada.Ale może partnera,po wyjściu na jaw
                    zranić,czy może się poczuć upokorzony,że nie był dość dobry i szukałaś
                    zaspokojenia emocjonalnego poza nim.Może się urazić i trzeba będzie stabilność
                    uczuciową ratować.Ale trochę rozsądku,dystansu i świadomości po co ta cała
                    zabawa,sprawi,że będzie rozwijająca,może pomoże zmienić stereotyp
                    dotychczasowego związku, i tak wszystko idzie do przodu i się zmienia, a to może
                    pomóc, by poszło w bardziej właściwym i zadawalającym ciebie kierunku.Nic nie
                    trwa,nawet jak nam się tak wydaje,że stanęło w niezmiennej formie,ale zmianami
                    można choć trochę pokierować,nie obudzić się pewnego dnia z ręką w nocniku i
                    pytać,skąd się to wzięło.Potrzebowałaś trochę podniecenia,no i ta potrzeba
                    przypięła się akurat do tego.Ale to nie to gadu gadu jest ważne,ale ta
                    potrzeba,akurat weszło w potrzebę to,mogło to być cokolwiek innego, na co byś
                    trafiła przypadkowo.Warto tą potrzebą zająć się bliżej,sobą,bo to całe,to tak
                    trochę na żywioł i pozwalasz,by kierowało tobą bardziej niż ty tym.Może rusz
                    tego swojego partnera.Bo jak się z nim nudzisz,to będzie tylko coraz bardziej i
                    w końcu i tak się kiedyś rozsypie,tylko w gorszych okolicznościach.Nic nie
                    stracisz,bo co się ma rozpaść i tak się rozpadnie,tylko się straci więcej
                    czasu.I jest się w mniej dogodnej sytuacji, budować życie od nowa.
                    • malena1979 Re: imo 23.04.08, 14:40
                      gadagad dobrze piszesz, rozumiesz chyba doskonale co przeżywam. I
                      powiem Ci, że męczy mnie to, nie chcę tego, znowu przyszło to
                      uczucie niepokoju, co się odczuwa też fizycznie, rozumiesz o czym
                      mówię? Nie chcę tego, wybiło mnie to z mojego rytmu (nudnego ale
                      stabilnego i bezpiecznego bez emocji zbytnich), nie mogę się skupić
                      bo czekam tylko żeby z nim pogadać.

                      Piszesz o potrzebie wrażeń i, że akurat trafiło na niego, nie do
                      końca się z tym zgodzę bo wcześniej też z ludźmi rozmawiałam ale
                      jakoś z nikim wcześniej w ten sposób a on kurde zrobił to
                      specjalnie. Testuje sobie czy jeszcze działa na kobiety, cały czas
                      prawi mi komplementy a to dot. mojego wyglądu a to charakteru i, że
                      tak świetnie nam idzie rozmowa na gg, parę razy chciał do mnie
                      zadzwonić ale ja na początku absolutnie to wykluczyłam, potem nie
                      chciałam, potem się zastanawiałam, potem chciałam ale walczyłam sama
                      ze sobą żeby tego nie robić, potem chciałam ale się powstrzymałam w
                      ostatniej chwili :) a teraz jak jeszcze raz będzie chciał to już nie
                      będę mieć siły nie dać mu nr bo jak wcześniej nie ciekawiła mnie w
                      ogóle rozmowa z nim przez tel., tak teraz czekam na nią :) Może
                      przez telefon już okaże się inny i czar pryśnie i się wyluzuję w
                      końcu, mam nadzieję, ale dopóki gadamy tylko na gg to jesty tylko gg
                      a telefon to następny krok.

                      Piszesz, że ta potrzeba kieruje mną a nie ja nią ale naprawdę
                      kieruję się rozumem ale czasem to rozum można sobie wsadzić gdzieś
                      albo mam za mało samozaparcia :) Co mam zrobić żeby przestać z nim
                      gadać? Wymyślam sobie, że jak przyjdę po pracy to będę sprzątać,
                      pójdę na zakupy, do fryzjera, wczoraj tak sprzatałam ale jak tylko
                      zobaczyłam, że jest na gg rzuciłam całe sprzątanie :) A jak w
                      trakcie rozmowy z nim zadzwonił mój facet to go szybko zbyłam bo nie
                      chciało mi się słuchać po raz setny, że jest zmęczony i spać mu się
                      chce. Jeszcze parę tygodni temu wracałam z pracy, szłam spać jak
                      staruszka a teraz to mogłabym w ogóle nie spać :) Wiem, że to minie
                      za jakiś czas samo i znowu powróci to co było...ale na razie czuję
                      znowu, że po prostu żyję.

                      A i on nie wie w ogóle co ja myślę o nim i co czuję bo nic mu nie
                      mówię, on cały czas mi mówi żebym nie była taka podejrzliwa, że nie
                      wszyscy mają złe zamiary wobec mnie i, że trzymam do niego dystans -
                      zupełnie niepotrzebnie. A ja nie chcę mu nic mówić, nie chcę wyjść
                      na idiotkę i być może zapłacić wysoką cenę potem za to. Bardziej
                      piszę do niego jako taki kolega z którym można się powygłupiać a jak
                      pisał o swojej żonie, że nie może na nią patrzeć to nie mówiłam mu
                      żeby ją rzucił, tylko żeby ratował co się da ze względu na dziecko.
                      Z jednej strony najpierw mi napisał, że szuka kogoś, kto go zwali z
                      nóg tym co ma w głowie, że będzie mógł żyć z ciekawą osobą z
                      charakterem a z drugiej strony potem pisze, że nie może rzucić tego
                      wszystkiego bo będą łzy dziecka i żyje z kimś a żyje jakby był
                      zupełnie sam. Jstem ciekawa czy tylko chciał się wygadać czy wziął
                      sobie do serca co mu parę dni temu powiedziałam, że gadamy w
                      zasadzie o niczym i czy mnie zacznie wypytywać o moje życie bo nie
                      wie o nim nic a ja chyba też chętnie bym w końcu opowiedziała co tak
                      naprawdę myślę i czuję bo nikomu się nie zwierzyłam z tego, nawet
                      przed sobą samą boję się przyznać czasem do pewnych spraw. Ale aż
                      takiego zaufania to do niego nie mam żeby mu sie zwierzać tak jak on.

                      Muszę Wam to wszystko pisać bo mi to pomaga i nieważne czy
                      czytacie ;) Ale moglibyście wspomóc koleżankę :P
    • moon_witch Re: Biedna jestes:=))) 22.04.08, 21:08

      Taki niewinny flirt.Jednak...ten facet ma cos z klasycznego
      podrywacza. Najpierw sprawil,ze bylas podirytowana na niego, a
      pozniej umial w sposb jedynie sobie znany wykrzesac iskry. To jest
      klasyka podrywania, tak rajcuja najbardziej zwyczajni podrywacze.
      Wez na to kubel zimnej wody i pamietaj nie wiesz ilu moze pisze
      podobne rzeczy majac przy tym wesola zabawe. Na tym polega magia
      Internetu:=) na budowaniu iluzji.I nie daj sie na to nabrac!;=)
      <<<<<<<¤¤¤>>>>>>>>
      • encefalopatia Re: Biedna jestes:=))) 22.04.08, 22:23
        o zabawę chodzi. obustronną.
      • malena1979 Re: Biedna jestes:=))) 23.04.08, 10:36
        moon_witch już niestety dałam się nabrać i nie mam dystansu i już
        przestałam się tak dobrze bawić jak on bo jestem głupia, zbyt
        wrażliwa i kieruję się emocjami. Dziś to nawet spowodował (albo ja
        sama jestem sobie winnna), że nie spałam przez niego w nocy bo się
        tak nim przejęłam. Ale do rzeczy :) Otóż czar prysł! Wczoraj! Nagle
        zaczęliśmy rozmawiać na poważne, życiowe tematy, tak samo z siebie
        wyszło. Oczywiście, że ma żonę, ma nawet dziecko i oczywiście żona
        jest straszna i nie może na nią patrzeć a dziecko wspaniałe.
        Powiedział, powiem dosłownie, że się wpieprzył i teraz musi ponosić
        konsekwencje, oczywiście często kobiety łapią facetów na dziecko,
        nie oszukujmy się, dużo ludzi żyje w takich związkach nie do końca
        dobrych. Może to wszystko być prawdą. Powiedział, że żona to owszem -
        wspaniały człowiek ale nie dla niego bo on szuka kogoś innego, kto
        go zwali z nóg i będzie z nim wiódł w końcu ciekawe życie. Kogo
        szuka? Kochanki zapewne. Ale ja mu nie wierzę. Klasyczny przypadek -
        żona, dziecko, facet lat 40, szuka wrażeń, chce jeszcze być dalej
        młody więc się bawi na forum. Wstretna żona, która pewnie wcale nie
        jest taka zła skoro z nią jest, fajne dziecko, dobra praca, pasje,
        które realizuje i jeszcze ma czas na zabawę w forum i ze mną i
        pewnie nie tylko ze mną. Żyć nie umierać! Jak to dobrze, że dzieli
        nas ocean bo jeszcze bym się z nim spotkała i wpakowała się w
        największe bagno swojego życia. A co do iluzji i magii internetu to
        macie rację ale ludzie! Po drugiej stronie siedzą żywi ludzie i mogą
        być tak samo ciekawi jak i na forum czy gg. Może być również na
        odwrót choć to raczej mało realne, kiedy się z kimś tak fajnie i
        ciekawie pisze zazwyczaj też w spotkaniu face to face też jest
        ciekawie. Nie zawsze oczywiście, mam już w tym pewne doświadczenie i
        nigdy nie sądziłam, że jeszcze raz kogoś ciekawego poznam na
        internecie. Ostatni raz to było 5 lat temu...
    • paco_lopez Re: Muszę się wygadać! 23.04.08, 10:54
      a moze zorientuj się czy twój nudziarz tez nie ma jakiejś
      komunikatorki. poza tym każdy ma swoja nude w związku. nuda jest
      bezpieczna. nie trza sie jej wstydzić. zróbcie sobie dzieciaka to
      wam sie przestanie nudzić.
      • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 23.04.08, 11:09
        Nie bądź zlośliwy, nie ma potrzeby.
        Jak ma to jego sprawa, choć nie sądzę bo nie ma na to czasu. A i nie
        nazywaj go nudziarzem bo ja tak wcale o nim nie myślę. Nuda jest
        bezpieczna. Nuda też potrafi zabijać i można stać się obojętnym na
        życie, tylko żyje się jakimś trybem w kieracie. I niektórzy są
        szczęśliwi. Dziecka nie chcę bo nie czuję jeszcze potrzeby.
        • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 24.04.08, 08:44
          Już ze mną nikt nie pogada. No trudno.
          Ale uwaga! Coś zaczął przebąkiwać, że chce przyjechać do Polski.
          I znowu chciał wczoraj zadzwonić ale ja się nie dałam :)
          Wkrótce wyjeżdżam i mam nadzieję, że to się skończy :)
          Poradzcie jak go podejść i sprawdzić czy mówi prawdę czy sobie jaja
          robi :)
    • akwarysta84 Re: Muszę się wygadać! 24.04.08, 23:15
      hmm, ja bym na niego uważał.
      Sprytny typek. Wie, co robi:)
      Moim zdaniem liczy na twoją naiwność i otwartość.
      Sory, ale jeżleli tak łatwo angażujesz się w takie pogaduchy, to
      chyba czujesz się tak naprawdę dość samotna(?). Niechce oceniać.
      • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 10:38
        No może i wie co robi, nie może, tylko na pewno, w końcu stary wyga
        z niego haha :) Ale na co mam uważać? Dzieli nas ocean a rozmowy to
        nie grzech chyba. Co do łatwego angażowania się w takie pogaduchy to
        co poradzę na to, że jak z nim rozmawiam to czuję, że znowu żyję i
        wszystko mi się chce? :)
    • groszek_w_puszce Re: Muszę się wygadać! 24.04.08, 23:32
      Się nie wygaduj.Klasnij dwa razy w dłonie.Wypij kawę z najlepszą
      przyjaciółką i świat nierelny znika.A ten realny świat, piekny jak
      zawsze.
      • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 12:10
        groszek ale ja nie rozmawiam sama ze sobą, tylko z żywym człowiekiem
        i to też jest świat realny, choć na chwilę. Niestety wszytskie
        przyjaciółki są rozsiane po świecie a dziś wyjechała ostatnia :( ale
        wróci :)
        • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 13:36
          Wczoraj dałam mu w końcu nr tel. :) Zadzwonił a potem pisaliśmy smsy
          pół nocy :)
          • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:15
            szczerze?
            zazdroszczę...:D
            • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:16
              A o Ty encefalopatia :) Pamiętam co pisałaś :)
              Czego zazdrościsz? Głupoty?
              • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:23
                Nie.
                Dreszczyku emocji i motyli w brzuchu:)
                • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:26
                  I co z tego jest? Totalne rozkojarzenie, chaotyczność i
                  zaniedbywanie obowiązków :) A z tego dreszczyku i tak nic nie
                  wyniknie więc po co to wszystko?
                  • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:31
                    Dla tej odrobiny chaosu, który jest w życiu potrzebny, dla rozbudzenia w sobie
                    "przygaszonej" kobiecości, dla dobrej zabawy, dla szybszego bicia serca, dla
                    nowych myśli, dla dowartościowania siebie, dla miłych wspomnień...można
                    wymieniać w nieskończoność.
                    Choć wiadomo, że się nie opłaca, że to złe itd., ale lepsze takie zamieszanie,
                    niż stagnacja:)
                    Ale to moje zdanie...
                    • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:33
                      Żeby jeszcze z tego zamieszania wyszło coś ciekawego... :)
                      • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:38
                        ej no może wyjdzie...:)
                        nie trzeba zaraz zakładać, że nie!
                        zresztą, po co myśleć w takich momentach o przyszłości.
                        niech sobie takie chwile trwają, a czas pokaże jak się sprawy rozwiną:)
                        • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 15:53
                          Masz rację, tylko ja taki duch niespokojny :))) Sprawy się nie
                          rozwiną bo dzieli nas (może na całe szczęście hehe...) ocean :)))
                          Ale coś zaczął przebąkiwać o przyjeździe do PL.
                          • moon_witch Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 17:43
                            Ojjjj kobieto. W co ty sie pakujesz! Dla poprawy samopoczucia i
                            zwichrowanego poczucia wartosci jeszcze sie wdajesz w relacje z
                            facetem kzonatym do tego z obowiazkami wobec dziecka. Co jak co ale
                            kobieta powinna sie kierowac rozumem, a nie isc po lini glupoty.
                            rozczarowalas mnie!
                            Ty tez masz obowiazek wobec twojego chlopaka i to co robisz nie
                            jest fair wobec niego.
                            • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 21:03
                              Czekałam kiedy zaczniecie mnie krytykować i potępiać.
                              Od rozmów na gg i przez tel. jeszcze nikt nie umarł i nikomu krzywda
                              się nie dzieje. A co to, kobieta powinna kierować się rozumem a
                              facet już nie musi??? W końcu to on ma rodzinę (z którą mu się
                              ewidentnie nie układa bo gdyby się układało nie pisałby ze mną) a
                              nie ja, po za tym gdyby się tak wszyscy w życiu tylko rozumem
                              kierowali to rozwodów by nie było żadnych. Mam obowiązek wobec
                              swojego faceta ale na razie nic nikomu się nie dzieje. I nie robię
                              tego dla lepszego sampoczucia bo dla lepszego sampoczucia to kupuję
                              sobie jakieś kobiece pierdoły i nie mam też zwichrowanego poczucia
                              wartości bo wiem co jestem warta. Robię to bo sprawia mi to wielką
                              przyjemność a życie jest takie krótkie a ja lubię żyć i lubię mieć
                              co wspominać bo wtedy wiem, że żyję i nikomu krzywdy na razie nie
                              robię a jak będę cierpieć to tylko ja sama :)


                              moon_witch napisała:

                              > Ojjjj kobieto. W co ty sie pakujesz! Dla poprawy samopoczucia i
                              > zwichrowanego poczucia wartosci jeszcze sie wdajesz w relacje z
                              > facetem kzonatym do tego z obowiazkami wobec dziecka. Co jak co
                              ale
                              > kobieta powinna sie kierowac rozumem, a nie isc po lini glupoty.
                              > rozczarowalas mnie!
                              > Ty tez masz obowiazek wobec twojego chlopaka i to co robisz nie
                              > jest fair wobec niego.
                              • moon_witch Re: Muszę się wygadać! 26.04.08, 11:39
                                Skoro czekasz na to aby cie krytykowac to dlaczego piszesz o swoich
                                sprawach na forum?
                                Oczekiwac rozumu od faceta? A ktory ten rozum ma?
                                To jest czeste gadanie, ze facet ma zle w domu. Najczesciej ma zle
                                bo sam w rodzinnych ukladach zle dziala. Do tego wyzala sie
                                biedaczek do innych kobiet jaki to on biedny i nieszczesliwy. Gdyby
                                naprawde tak bylo wziolby walizeczke i zniknal z rodzinnego gniazda.
                                Facet szuka po sajtach jeszcze jednej kobiety czyli kochanki, aby
                                poprawiac sobie samopoczucie.
                                Jeszcze jedna banalna historia, za ktora zaplaci dziecko. Bo
                                najprawdopodbnie bedzie sie chowac bez ojca,ale lepiej bez ojca niz
                                z durnym ojcem ktory nie jest dobrym przykladem dal dziecka jak
                                rozwiazywac zyciowe problemy.
                                A ty tez dalej buduj sobie zamki z lodu, jeszcze jedna naiwna,
                                ktora nie wie na jakim swiecie zyje.


                                <<<<<<<¤¤¤>>>>>>>>
                                • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 26.04.08, 16:52
                                  Piszę na forum bo chciałam się wygadać.
                                  A Ty się zastanów co piszesz. Nie wiem kto szuka kochanki za
                                  oceanem? Chyba jakiś wariat :)

                                  Po za tym on mi się nie wyżala, raz tylko to powiedział a potem już
                                  nie chciał o tym gadać. A rozmawiamy o swoich pasjach bo mamy
                                  podobne i o różnych głupotach, w końcu nie spotkaliśmy się na jakimś
                                  forum towarzyskim, tylko tematycznym więc niczyim zamiarem nie było
                                  szukanie jakichś specjalnych wrażeń .
                                  A co dziecka i rodziny to teraz już nie piszę konkretnie o nim (bo
                                  nie wiem jak naprawdę to u niego jest) ale dlaczego np. ojciec,
                                  który nie kocha matki ma być od razu złym ojcem? Albo historie
                                  równie banalne czyli kiedy kobiety perfidnie łapią facetów na
                                  dziecko, to też się zdarza i to często. Oczywiście w pewnych
                                  przypadkach jest to też wina mężczyzn ale często kobiety robią to w
                                  sposób bardzo wyrachowany i celowy.
                                  • gadagad Re: Muszę się wygadać! 27.04.08, 14:43
                                    Życie wcale nie jest takie pewne poukładane,jak się na ogół wydaje,kiedy się coś
                                    osiągnie.Wydaje się,że już się osiągnęło zabezpieczenie na całe życie i teraz
                                    wszystko się będzie toczyć tylko po wyznaczonej kolei,a tu nagle trach i okazuje
                                    się,że wszystko jest inaczej.Jak nie opiera się o siebie samego,nie ma
                                    alternatywnych,przynajmniej w podświadomości,planów,zawiesza się swoje życie na
                                    kołku obok,omija,nie zastanawia się nad swoimi potrzebami,bo tak jak jest ,jest
                                    dobrze i trzeba siebie dostosować do tego jak jest,zawsze można upaść i się
                                    rozbić,jak kołek z nieprzewidywalności losu się urwie.Jeżeli więc coś tak
                                    kręci,to nie ma co tego na siłę z siebie amputować dla świętego spokoju,bo ten
                                    spokój jest bardzo iluzoryczny.Bez przesady,jakiej naiwnej może facet szukać?Co
                                    takiego nadzwyczajnego może na "rozkochiwaniu",gdyby tak było, zdobyć,jeśli
                                    trafi na pewną siebie kobietę.Jedyne co na takich prawdopodobnych poszukiwaczach
                                    można stracić to nie cnotę, w dzisiejszych czasach,ale pieniądze.Ma się ochotę
                                    na jakieś relacje,których w życiu brak,to czemu z zachowaniem odpowiedniej
                                    ostrożności ich nie zrealizować.Na pewno jakieś cenne doświadczenie z tego
                                    wyniknie,czy że nie wszystko złoto co się świeci i inaczej oceni się to co się
                                    ma,czy że nie potrzeby nazbyt sobie cenić tego do czego się przywiązało,bo w
                                    zasadzie paskudzi życie i warto ryzykować piąć się wyżej.W życiu żałuje się
                                    wszystkich wyborów,w tę czy w drugą stronę,jeżeli nie podejmuje się ich dla
                                    siebie.Tylko ze świadomością tego co naprawdę jest dla nas ważne,nie jest wbrew
                                    naszym potrzebom,to -uda się nie uda,coś się zawali,czy się wygra,zniesie się
                                    to,bo to było zgodzie z sobą.Smsy,rozmowy i cały ten netowy flirt,ma cenę,jeżeli
                                    pomoże zrobić porządek z własną osobowością,potrzebami i pozbyciem się strachu
                                    przed samodzielnym istnieniem,nie zawieszonym na kołkach zewnątrz,bez których
                                    się "ja" osuwa jak szmatka.
                                    • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 28.04.08, 10:17
                                      Oj gadagad jak doskonale mnie rozumiesz, myślę tak samo jak Ty, to
                                      co napisałeś jest mądre i tak właśnie mam zamiar postąpić :) Życie
                                      mam, miałam w miarę poukładane i myślałam, że już nic mnie nie czeka
                                      ale nie marudzę, nie marudziłam bo nauczyłam się na własnych
                                      doświadczeniach i błędach, że trzeba się cieszyc z tego, co się ma i
                                      nie mam źle ale czegoś mi ewidentnie brakuje i nie będę się z tego
                                      powodu czuć winna. I jeśli będzie trzeba to zaryzykuję i sprawdzę,
                                      nie raz już ryzykowałam w życiu i zazwyczaj wychodziłam na tym
                                      dobrze, choć różnie się kończyło ale nie żałuję, mimo, że parę razy
                                      już porządznie cierpiałam ale przynajmniej jak będę stara to nigdy
                                      nie powiem, że nie przeżyłam czegoś fantastycznego w życiu bo
                                      przeżyłam i nadal chcę przeżywać i nie widzę w tym nic złego, że
                                      poszukuję czegoś co mi da szczęście, dlatego nie zgadzam się tym co
                                      napisała np. kozica, że jestem niby nieprzyzwoita, nieuczciwa i w
                                      ogóle taka infantylna i do tego jeszcze wyrachowana. Bo ja nikomu
                                      jeszcze nic nie obiecałam ani nie przysięgałam i dopóki tego nie
                                      zrobię to mam prawo szukać tego, co chcę i potrzebuję. Niech się
                                      martwią Ci, co już takie obietnice i przysięgi złożyli i nic sobie z
                                      nich nie robią.

                                      gadagad pieniędzy jeszcze nie tracę heh... :) a co do realizacji tej
                                      relacji to sama nie wiem, raczej to mało realne, choć ostatnio była
                                      rozmowa na ten temat ale nie traktuję jej poważnie...



                                      gadagad napisała:

                                      > Życie wcale nie jest takie pewne poukładane,jak się na ogół
                                      wydaje,kiedy się co
                                      > ś
                                      > osiągnie.Wydaje się,że już się osiągnęło zabezpieczenie na całe
                                      życie i teraz
                                      > wszystko się będzie toczyć tylko po wyznaczonej kolei,a tu nagle
                                      trach i okazuj
                                      > e
                                      > się,że wszystko jest inaczej.Jak nie opiera się o siebie
                                      samego,nie ma
                                      > alternatywnych,przynajmniej w podświadomości,planów,zawiesza się
                                      swoje życie na
                                      > kołku obok,omija,nie zastanawia się nad swoimi potrzebami,bo tak
                                      jak jest ,jest
                                      > dobrze i trzeba siebie dostosować do tego jak jest,zawsze można
                                      upaść i się
                                      > rozbić,jak kołek z nieprzewidywalności losu się urwie.Jeżeli więc
                                      coś tak
                                      > kręci,to nie ma co tego na siłę z siebie amputować dla świętego
                                      spokoju,bo ten
                                      > spokój jest bardzo iluzoryczny.Bez przesady,jakiej naiwnej może
                                      facet szukać?Co
                                      > takiego nadzwyczajnego może na "rozkochiwaniu",gdyby tak było,
                                      zdobyć,jeśli
                                      > trafi na pewną siebie kobietę.Jedyne co na takich prawdopodobnych
                                      poszukiwaczac
                                      > h
                                      > można stracić to nie cnotę, w dzisiejszych czasach,ale
                                      pieniądze.Ma się ochotę
                                      > na jakieś relacje,których w życiu brak,to czemu z zachowaniem
                                      odpowiedniej
                                      > ostrożności ich nie zrealizować.Na pewno jakieś cenne
                                      doświadczenie z tego
                                      > wyniknie,czy że nie wszystko złoto co się świeci i inaczej oceni
                                      się to co się
                                      > ma,czy że nie potrzeby nazbyt sobie cenić tego do czego się
                                      przywiązało,bo w
                                      > zasadzie paskudzi życie i warto ryzykować piąć się wyżej.W życiu
                                      żałuje się
                                      > wszystkich wyborów,w tę czy w drugą stronę,jeżeli nie podejmuje
                                      się ich dla
                                      > siebie.Tylko ze świadomością tego co naprawdę jest dla nas
                                      ważne,nie jest wbrew
                                      > naszym potrzebom,to -uda się nie uda,coś się zawali,czy się
                                      wygra,zniesie się
                                      > to,bo to było zgodzie z sobą.Smsy,rozmowy i cały ten netowy
                                      flirt,ma cenę,jeżel
                                      > i
                                      > pomoże zrobić porządek z własną osobowością,potrzebami i pozbyciem
                                      się strachu
                                      > przed samodzielnym istnieniem,nie zawieszonym na kołkach
                                      zewnątrz,bez których
                                      > się "ja" osuwa jak szmatka.
                          • kozica111 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 19:41
                            Dno.A ty jesteś infantylna.
                            • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 25.04.08, 21:10
                              Tak, dno bo Ty jesteś taka odpowiedzialna, kierująca się rozumem i
                              gdyby spotkało cię coś fajnego to byś to z góry odrzuciła bo
                              przecież nie wypada. Trzeba trzymać się zasad i obowiązków, z tym,
                              że ja jeszcze męża i dziecka nie mam, to aż tak infantylna to
                              jeszcze nie jestem, w przeciwieństwie do niektórych, co się rozwodzą
                              bo poznają kogoś innego albo nie mogą już żyć z tą osobą z którą są.
                              Ale jak świat stary zawsze tak będzie bo uczucia najczęściej biorą
                              górę a nie rozum. I nic ani ja ani Ty na to nie poradzisz. I nie
                              wiem po co mnie tak ostro krytykujesz bo się jeszcze nic złego nie
                              dzieje, od flirtów nikt nie umiera :)


                              kozica111 napisała:

                              > Dno.A ty jesteś infantylna.
                              • kozica111 Re: Muszę się wygadać! 27.04.08, 15:11
                                "Tak, dno bo Ty jesteś taka odpowiedzialna, kierująca się rozumem i
                                > gdyby spotkało cię coś fajnego to byś to z góry odrzuciła bo
                                > przecież nie wypada"

                                Spotkało...i nie kierowałam sie tylko rozumem ale empatia i umiejętnością
                                przewidywania skutków, no i jest jeszcze cos takiego jak lojalność.Nie oznacza
                                to ze trwasz w nudnym związku ale ze kończysz jedno a zaczynasz drugie, a nie
                                jak małpa co nie puści galezi jak sie drugiej nie złapie.To sie nazywa przyzwoitość.

                                ". Trzeba trzymać się zasad i obowiązków, z tym,
                                > że ja jeszcze męża i dziecka nie mam, to aż tak infantylna to
                                > jeszcze nie jestem, w przeciwieństwie do niektórych, co się rozwodzą
                                > bo poznają kogoś innego albo nie mogą już żyć z tą osobą z którą są. "

                                Infantylna jesteś a dodatkowo wyrachowana.

                                "Ale jak świat stary zawsze tak będzie bo uczucia najczęściej biorą
                                > górę a nie rozum. I nic ani ja ani Ty na to nie poradzisz. I nie
                                > wiem po co mnie tak ostro krytykujesz bo się jeszcze nic złego nie
                                > dzieje, od flirtów nikt nie umiera :)"

                                Skoro biorą górę to rzuć sie uczciwie w wir zatrzaskując za sobą poprzedni
                                rozdział a nie smęcisz na forum.
                                • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 28.04.08, 09:32
                                  Moja droga ja nic nie zaczynam i nic też nie mam zamiaru kończyć.
                                  Nikomu krzywda się nie dzieje. Czytaj uważnie - ja mieszkam tu a on
                                  za oceanem i nikt od tego nie umrze ani nie będzie cierpiał. I nie
                                  ucz mnie co to jest przyzwoitość bo jeszcze nikt nie zabronił
                                  (chyba, że Ty :)) zawierać przyjaźni z facetami, to dla Ciebie takie
                                  nieprzyzwoite? Jakby wszyscy byli tacy przyzwoici to świat byłby
                                  piękny i każdy szczęśliwy ale w życiu dokonuje się różnych trudnych
                                  wyborów i każdy ma prawo do szczęścia, oczywiście nie kosztem innych
                                  ale zawsze jest tak, że ktoś cierpi, takie życie, cierpienie jest
                                  wpisane w życie czy Ci się to podoba czy nie - piszę to w
                                  konktekście ogólnym a nie tą moją konkretną sytuacją, żeby było
                                  jasne.

                                  Jestem infantylna bo kogoś polubiłam i taki to wielki grzech i w
                                  ogóle nie wypada, wyrachowana bo rozmawiam z kimś z kim się
                                  prawdopodobnie nigdy nie spotkam, no wybacz ale ja tak nie myślę i
                                  nie przejmuję się tym co piszesz bo piszesz totalne bzdury i nie
                                  wiem co masz w zamiarze, pewnie wzbudzić we mnie piczucie winy ale
                                  to Ci się nie uda. Zajmij się swoim uczciwym i przyzwoitym życiem a
                                  nie siedzeniem na forum Psychologia.

                                  I w żaden wir się nie rzucam a rozmawiać z nim będę dalej, chyba, że
                                  nie będzie już chciał albo mi się odechce a tymczasem mam zamiar
                                  cieszyć się, że mogłam spotkać kogoś tak ciekawego. A jak smęcę na
                                  forum to nie Twoja sprawa, nie czytaj i nie atakuj bo to nic nie
                                  daje, tylko niepotrzebnie się unosisz.
        • groszek_w_puszce Re: Muszę się wygadać! 28.04.08, 09:48
          malena1979 napisała:

          > groszek ale ja nie rozmawiam sama ze sobą, tylko z żywym
          człowiekiem
          > i to też jest świat realny, choć na chwilę. Niestety wszytskie
          > przyjaciółki są rozsiane po świecie a dziś wyjechała ostatnia :(
          ale
          > wróci :)

          Zdarza się czasem tak , że faceci mają jedną babkę , spotykają się z
          inną i piszą z kilkoma innymi.Oczywiście nie widzą w tym nic złego
          i może nawet by nie było , wszystko zależy od tego jak każda z nich
          to traktuje.
          Jak facet ma planuje przyjazd w dane miejsce w swoich sprawach o
          których wie tylko on , to ma juz zaklepaną babke przez internet i
          nie musi jej szukać na ulicy.Spotka się parę razy , zabawi i
          wyjedzie.Pisać można dalej i wszystko niby gra , pod warunkiem , że
          kobieta też jest rozrywkowa i nie traktuje tego serio.
          Miałam takiego kolegę , tylko kolegę.A kobitki takie sobie
          dobierał , żeby nie cierpiały , bo jak sam twierdził nie chciał się
          ani wiązać ani miec potem żadnych problemów.
          • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 28.04.08, 10:20
            No i pewnie on taki sam jak ten Twój kolega :)
            • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 29.04.08, 12:24
              Tak więc moi drodzy :) Wczoraj mu napisałam, że przez niego swoje
              własne życie zaniedbuję a on mi odpisał zbulwesowany, że jak ja mogę
              tak pisać i spytał czy mi przeszkadza w życiu i jeśli tak to on nie
              chce być dla mnie problemem. Koniec historii ;)))
              • gadagad Re: Muszę się wygadać! 29.04.08, 13:05
                Było przed tym jeszcze pogadać o tym przeszkadzaniu.
                • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 29.04.08, 14:58
                  Ale po co? Żartujesz chyba.
                  • gadagad Re: Muszę się wygadać! 29.04.08, 15:25
                    No tak,nie była to uwaga na poważnie,przede wszystkim dlatego,że nie mogę znać
                    charakteru kontaktu,ani sposobu w jaki to przeszkadzanie było przekazane.Jest
                    równie możliwe,że tyle wystarczyło by to zamknąć,jak i to,że jeszcze ten temat
                    wróci.
                    • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 05.05.08, 12:07
                      Nic się nie skończyło.
                      Wróciłam właśnie z podróży, po której naprawdę odpoczęłam i nabrałam
                      zdrowego dystansu, takiego prawie z początku tej całej znajomości.
                      Tylko ciekawe na ile mi jeszcze ten dystans wystarczy :) ale mam
                      nadzieję, że na długo :)
                      Przez te dni, kiedy mnie nie było wysyłał mi cały czas smsy, a
                      wczoraj nagadać się nie mogliśmy :) Także nic się nie skończyło a
                      dopiero się zaczyna i nie mam zamiaru już się przed tym bronić bo
                      nic złego się nie dzieje i nikomu krzywda się nie dzieje na razie a
                      jak wszystko pójdzie w dobrym, właściwym kierunku, to zyskam
                      naprawdę dobrego przyjaciela bo najbardziej tak naprawdę to bym
                      chciała żebyśmy byli przyjaciółmi i niczym więcej :)
                      • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 09.05.08, 12:34
                        No to facet wpadł...jak śliwka w kompot :)
                        • szarylemur Re: Muszę się wygadać! 09.05.08, 16:04
                          jedno mnie tu zastanawia w calej tej historyjce...
                          nikt chyba nie pomyslal, ze ten facet tez ma jakies uczucia, nikogo to w sumie
                          nie obchodzi . jest taka zabaweczka i jest okej.
                          co innego gdyby sytuacja byla odwrotna. wtedy moznaby mowic o wykorzystywaniu....
                          chyba nie rozumiem kobiet...
                          prawdopodobnie mezczyzn tez nie.
                          ale jakos srednio mi sie to podoba.
                          • gadagad Re: Muszę się wygadać! 09.05.08, 16:25
                            Fakt,że jak ktoś komuś dobrowolnie i z chęcią poświęca dużo czasu i nagle wypala
                            temu komuś,że -przeszkadza w życiu-,świadczy,że nie bierze pod uwagę,jak to
                            będzie odebrane,nawet podejrzewając podtekst.Ale jak się nie chce urazić,to jego
                            sprawa,dorośli jednak swój rozum mają mieć.A kto wpadł jak śliwka,też wcale nie
                            wiadomo,emocje bywają złudne.
                            • shachar Re: Muszę się wygadać! 09.05.08, 22:00
                              najwiecej to teraz dzieje sie w tym temacie na forum psycholo, takie
                              sztuczne podtrzymywanie zycia
    • panismok Re: Muszę się wygadać! 10.05.08, 10:15
      Cześć
      Napiszę Ci tylko, że moim skromnym zdaniem przestałaś dbać o swój związek. Traktujesz go jako coś, co "Ci się należy" i już jest, więc po co się starać. Gdybyś włożyła w swoje "nudne" życie codzienne 1/4 tej energii, którą poświęcasz panu zza oceanu, to nie musiałabyś szukać sobie fikcyjnych uniesień w sieci.
      Jeśli masz takie podejście do swojego faceta, jakie tutaj prezentujesz, to ja się nie dziwię, że jest "nudny" i nie staje na rzęsach. Czy facet jest od zabawiania Ciebie non stop? Może Ty byś czasem pozabawiała jego, skoro taka z Ciebie interesująca osoba?
      Ciekawe, co by sobie pomyślał Twój życiowy partner, gdyby to przeczytał i dowiedział się, jak mało Cię interesuje...
      To smutne, ze po kliku latach ludzie zamiast się wspólnie rozwijać i coraz głębiej rozumieć, nudzą się za sobą... To żadna sztuka dokonywać co chwilę chaotycznych zmian. Sztuka to wprowadzać zmiany do tego, co stałe, tak by było ciekawsze ;-)
      Mam wrażenie, że podchodzisz do życia baaardzo powierzchownie - czy jest coś,co Cię naprawdę porusza/wzrusza/fascynuje/przeraża? I nie mówię tu o pięknych widoczkach zza granicy.
      ???
      • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 10.05.08, 14:01
        A słyszałaś o tym, że uczucia też się kiedyś kończą i się wypalają?
        Bo albo na samym początku nie były od razu mocne albo się wypaliły w
        trakcie. Albo po prostu sama miłość nie wystarczy bo jeszcze dwie
        osoby muszą w życiu chcieć tego samego.
        Dbam o swój związek jak potrafię ale na siłę nie da się dużo zrobić.
        A co, myślisz, że ja się z tym dobrze czuję? Pewnie, że chciałabym
        żeby to było takie proste, że wystarczy postarać się ze wszystkich
        sił i będzie dobrze ale sam fakt, że trzeba sie starać jest dziwny
        bo pewne rzeczy powinny przychodzić same bez zastanawiania się co
        zrobić żeby się jeszcze bardziej postarać żeby było lepiej.
        I nie pisz, że mnie mój facet mało interesuje bo to nieprawda ale
        nie da się zrobić nic na siłę i jest jak jest.
        I zgadzam się z Tobą, że to jest smutne bo jest ale niestety serce
        to nie sługa. Fajnie by było gdyby było sługą i można by mu
        przemówić do rozsądku a gdyby tak było świat były piękny a życie
        łatwe.

        A do życia nigdy nie podchodziłam powierzchownie więc masz bardzo
        mylne wrażenie, jestem niestety osoba zbyt wrażliwą i czasem
        naprawdę ciężko mi żyć i czasem wolałabym byc jakimś prymitywnym
        człowiekiem i działać na zasadzie akcja-reakcja a nie myśleć tak
        dużo o wszystkich i roztrząsać na najdrobniejsze szczegóły.

        Ja tylko nie rozumiem jednego, zawsze kiedy na forach pojawia się
        historia kogos, kto jest w związku z kimś i któraś ze stron nagle
        poznaje kogos innego i powiedzmy, że z internetu to od razu jest
        negowana, że jest zła, podła i wyrachowana, bo jak jest z kimś to
        już na amen, do końca życia. A ja żadnej przysięgi ani
        obietnicyjeszcze nie składałam, niech lepiej popatrzą na siebie
        żonaci i mężatki bo to oni mają problem z niedotrzymwaniem obietnic.
        Popatrzcie najpierw na siebie i wtedy zobaczycie czy zawsze
        jesteście tacy porządni i wspaniali, po prostu idealni.

        Napisałam, że dopóki nikomu krzywda się nie dzieje ta znajomość
        będzie kontynuowana i nie mam zamiaru tego przerywać bo mi to
        sprawia wielką radość i przyjemnność a jak przyjdzie czas na jakieś
        decyzje to wtedy zostaną podjęte i wiadomo, że ktoś będzie cierpiał
        bo zawsze tak jest w życiu, niestety więc naprawdę zastanówcie się
        co piszecie bo zachowujecie się jakbyście byli zawsze idealni. Każdy
        cierpiał w życiu, ja już na pewno.
        I spotkam się z nim bo on postanowił, że przyjedzie do PL. Mogłabym
        się z nim nie spotkać ale mogłabym też tego kiedyś żałować do końca
        życia. Ale do spotkania jeszcze trochę czasu...
        • gadagad Re: Muszę się wygadać! 10.05.08, 14:22
          Każdy broni swoich racji.Jest więcej osób trwających w frustrujących mniej ,czy
          bardziej związkach,niż ryzykujących niepewność radykalnych zmian,mogących
          zburzyć "bezpieczne" to co już mane i znane.Trudno żeby te osoby podważały same
          swoją filozofie egzystencji.Natomiast teraz nie potrzebujesz już potwierdzać się
          przez innych.To twoje decyzje,twój rozum,twoje przekonania,ryzyko,odpowiedzialność.
        • szarylemur Re: Muszę się wygadać! 10.05.08, 17:05
          mnie po prostu znudzilo pianie hymnow na czesc twojego postepowania,
          utwierdzanie cie w tym, ze jest cacy, cacy.
          wg mnie nie jest i juz. ale nie roszcze sobie prawa do posiadania racji absolutnej.

          przeczytaj swoj post poczatkowy i ostatni - zobacz jak zmienilas swoje
          podejscie do sytuacji w ciagu niecalych trzech tygodni.
          ja obecnie jestem w takim stanie umyslu, kiedy optuje raczej za rozsadkiem niz
          za ganianiem motylkow, czyli mniej wiecej podobnym pewnie do tego w jakim
          pisalas twoj post poczatkowy.
          i tyle :]

          • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 12.05.08, 09:46
            Nikt Ci nie każe piać żadnych hymnów. A cay nie jest bo gdyby było
            cacy całej tej sytuacji by nie było. Też bym chciała być w stanie w
            którym kieruję się rozsądkiem ale dlaczego z góry mam zakładać, że
            te motyli są lub będą złe?
            • szarylemur Re: Muszę się wygadać! 12.05.08, 15:51
              nie chodzilo mi o to, ze motylki sa zle i trzeba je czym predzej rozgniesc na scianie.
              niefajne wydaje mi sie traktowanie tego twojego adoratora jako kogos kto ma dostarczyc rozrywki, pobijac bebenek twojego ego i to calkiem za friko.
              nie wiem na jakim poziomie szczerosci jestescie, moze czegos nie doczytalam, moze czegos nie napisalas, ale on chyba nie wie o tym, ze ty kogos masz na powaznie.
              a moze mu to nie przeszkadza i rowniez traktuje cie 'lajtowo'?... nie wiem
              dla mnie to mgliscie wyglada tak, ze ty bys chciala zeby on traktowal cie powaznie, zachowujac jednoczesnie pelne prawo do calkowicie niepowaznej zabawy z nim.
              ale moge sie mylic.
              a tu masz filmik na temat walki z nuda schematow , mniej wiecej:
              www.youtube.com/watch?v=v2QaMJj9-tw
              • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 13.05.08, 11:47
                Motyli nie zabiję na pewno :) Same umrą jak przyjdzie pora :) Ale ja
                wcale go nie traktuję w ten sposób żeby on mnie rozbawiał tylko.
                Przyznam, że na początku to tylko sobie jaja robiliśmy ale dalej ta
                znajomość weszła już na inne tory. Ja trzymałam dystans, a on ciągle
                ten dystans chciał zmniejszyć o czym mi wieloktornie mówi i cieszy
                się jak on się zmniejsza, jak wyjechałam to znowu tego dystansu
                złapałam ale na krótko, teraz jego nie ma i znowu chcę trochę
                dystansu złapać ale szczerze, to nie mogę się doczekać kiedy znowu
                pogadamy :)
                I on wie, że mam kogoś na poważnie, najpierw chyba myślał, że
                żartuję ale jak mu to uświadomiłam to był lekko zaskoczony :) i
                spytał co ja teraz z tym zrobię.
                I nie wiem na jakim poziomie szczerości jesteśmy, ja wiem, że on nie
                jest sam i z tego co mówi nie jest dobrze, ale czy mam w to wierzyć
                to nie wiem.
                Czemu tak piszesz, że bym chciała żeby mnie traktował poważnie a ja
                jego już nie? Najlepiej by było chyba żebyśmy odbydwoje traktowali
                siebie niepoważnie...
                • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 13.05.08, 12:13
                  A za filmik dziękuję :)
                • szarylemur Re: Muszę się wygadać! 16.05.08, 03:58
                  a ja w sumie to pojecia nie mam jak byloby najlepiej :\

                  moze wyjdzie z tego romantyczna komedia, a moze dramat w kilku odslonach? a moze
                  sie po kosciach rozejdzie? jak bys chciala?

                  jak tam twoje plany/ uczucia wzgledem stalego faceta?

                  pozdrawiam

                  • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 16.05.08, 09:44
                    Z tego wyjdzie tylko dramat i to mój :) albo jakaś tragikomedia :)
                    Ale może i po kościach się rozejdzie bo powiem Ci, że przez te dni
                    kiedy z nim nie gadałam to tęskniłam jak szalona a jak zaczęłam z
                    nim znowu rozmawiać to tak jakbym trochę już ochłonęła. Dochodzi do
                    mnie już pewien głos rozsądku, że przecież z tego nic dobrego dla
                    mnie nie wyjdzie, że to za trudne, za daleko i w ogóle.
                    Co ja bym chciała? Ja naprawdę chciałabym mieć w nim tylko i aż
                    przyjaciela, spotkam się z nim ale jeszcze dużo czasu do tego i mam
                    nadzieję, że podejdę do tego na luzie i z dystansem. Ale zanim do
                    tego dojdzie to ja mogę zwariować i on też :) Na razie to naprawdę
                    fascynuje mnie on jako człowiek a nie jako facet, imponuje mi to, że
                    ma tyle pasji a niektóre z nich są również moimi pasjami i to nas
                    bardzo mocno połączyło i łączy dalej, co akurat w przypadku swojego
                    faceta powiedzieć nie mogę. Ale męczy mnie też ta relacja z nim
                    przez internet :( To jest wręcz wykańczające i on też sam to
                    przyznał i boję się po prostu, że to się skończy zanim się jeszcze
                    zacznie :( Ale wtedy będzie oznaczało, że nic to warte nie było.
                    Pieprzona odległość! Wszystko może zepsuć!
                    Moje plany wobec faceta są takie jakie były, nic się nie zmieniło,
                    dopóki nikomu krzywda się nie dzieje, będzie jak jest.
                    • szarylemur Re: Muszę się wygadać! 16.05.08, 16:27
                      przyjaciela?
                      hmm, to przyjaciele wywoluja motylki?

                      no, niech sie kluje, zobaczymy co sie z tego wyjdzie.
                      pozdrawiam
        • panismok Re: Muszę się wygadać! 10.05.08, 17:30
          Tak, słyszałam o tym że uczucia "się wypalają". Wg mnie ten proces polega
          głównie na poddaniu się nudzie i jak najgorzej rozumianej "codzienności".
          Zapytaj jakieś małżeństwo, szczęśliwe i z baaardzo długim stażem, czy odczuwali
          "wypalenie".
          Wiesz, co najczęściej odpowiadają (co, których znam)? że owszem, człowiek bywa w
          życiu zmęczony, bywa trudno czy nerwowo, nie zawsze jest taki natłok wrażeń jak
          na początku. Ale nie należy ani od życia, a ni od partnera oczekiwać
          bezustannego cudu-miodu i rozrywek. Jeśli ma się świadomość, że razem idziemy
          przez życie, patrzymy w tym samym kierunku, realizujemy podobne wartości i
          pomagamy sobie - wtedy ludzie nabierają do siebie ogromnego szacunku. Dadzą
          drugiej osobie np. się polenić i nazywają to "spokojem" a nie nudą. A spokój
          przydaje się czasem, wtedy sie lepiej i głębiej myśli niż będąc w ciągłym ruchu.
          Reasumując, urozmaicenia są dobre, ale jeśli dla kogoś rozmaitość i wrażenia są
          ważniejsze od związku... Czy to, co chcesz zbudować z Twoim partnerem,jest dla
          Ciebie najważniejsze w życiu? Jeśli tak, to myślę, że żadne wypalenie Wam nie
          grozi, bo chociaż uczucia mogą się zmieniać, to tzw. twarde priorytety - nie.
    • kimmie_baby Re: Muszę się wygadać! 10.05.08, 14:41
      spokojnie, spokojnie

      Da, da, da
      • jogurt1975 Re: Muszę się wygadać! 12.05.08, 23:56
        Hej Malena

        od dluzszego czasu czytam historie Twojej znajomosci, i powiem Ci
        jedno - pewne rzeczy w zyciu robimy majac do tego powod.Ty zapewne
        masz i ja Cie w 100 % rozumiem.Ne odkryje Ameyki jezeli powiem ,ze
        twoja znajomosc daje Ci to czego nie daje zwiazek z Twoim facetem i
        to straszne co powiem,ale zyjemy w cynicznym swiecie i strasznych
        czasach gdzie kazdy jest egoista. Kibicuje Twojej znajomosci ,bo
        zapewne wczesniej czy pozniej otworzy Ci ona oczy (jezeli juz Ci nie
        otworzyla) na to tego czego naprawde Ci brakuje i na to co wzyciu
        najwazniejsze.Pamietaj jednak o jednej b.waznej rzeczy,ze im wiecej
        sie zaczniesz angazowac ,tym bardziej i szybciej przestanie Ci
        zalezec na obecnym zwiazku,pewne rzeczy mozna ukrywac(sms-
        y,rozmowy,spotkania) ,ale wczesniej czy pozniej on sie zorientuje....

        Patrzac jednak na to z drugiej strony ,moze byc to poczatkiem czegos
        wielkiego,pieknego,waznego...........

        Do odwaznych swiat nalezy ,i pamietaj zeby w zyciu robic tak aby
        Tobie bylo dobrze

        Twoj wierny kibic
        G.
        • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 13.05.08, 12:38
          jogurt-kibicu hehe...nie przesadzaj ;-)
          Ale cieszę się, że mnie rozumiesz :) Ale ja chyba wiem czego mi
          brakuje i czego chcę i co najważniejsze w życiu ale w tym momencie
          chyba sama przed sobą boję się przyznać do pewnych spraw.
          I nie wiem czy więcej można się zaangażować przez internet i
          telefon :) Na dłuższą metę to męczące trochę, taka namiastka
          niewiadomo czego.
          Robić w życiu tak żeby mi było dobrze? No niby tak, nie mam jeszcze
          żadnych zobowiązań takich jak on, czyli rodziny, widzę jak on się
          miota i nie wiem czy mu wierzyć w to co mówi ale gdyby było inaczej
          nie siedziałby ze mną całymi dniami i nie rozmawiał, tylko zajmował
          się tym co jest dla niego ważne. Obietnic też żadnych nikomu nie
          składałam ale jednak trzeba też myśleć o innych.
          Ale tak - do odważnych świat należy i ja się z nim spotkam ale
          jeszcze trochę czasu do tego :) Ale nie wiem co z tego będzie, jeśli
          będzie tak samo zajebiście jak teraz to nie wiem :)
          "Patrzac jednak na to z drugiej strony ,moze byc to poczatkiem
          czegos wielkiego,pieknego,waznego..........." - on mi tak mówi, że
          ma na to nadzieję, nie wiem, nie wiem.
          • jogurt1975 Re: Muszę się wygadać! 14.05.08, 00:13
            Wiesz,mozna sie uzaleznic od telefonow ,smso-w ,i to bardzo ,z
            reszta sama to wiesz.

            NIe mamy na pewne rzeczy wplywu, w pewny momencie po przekroczeniu
            pewnej bariery nie ma odwrotu,z reszta nikt nie mowi ,ze pojej
            przekroczeniu nie moze byc lepiej,dopoki nie sprobujesz to sie nie
            dowiesz,a uwierzmi ,ze lepiej sprobowac ,zeby pozniej nie
            zalowac ,sama postepuj zgodnie ze swoim sumieniem i nie sluchaj
            glosow innych ....

            pozdrawiam i trzyam kciuki
            G.
            • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 14.05.08, 11:30
              Wiem, że można się uzależnić bo już się uzależniłam :) Choć od paru
              dni nie rozmawiamy w ogóle bo go nie ma ale jutro wraca i nie mogę
              się doczekać :) A może coś się zmieniło? Może ochłonął? Taka mała
              próba chyba właśnie jest :)
              Wiem, że zawsze jest lepiej spróbować ale można też zapłacić za to
              dużą cenę ale znacznie gorzej jest nie spróbować i potem żałować ale
              można też żałować jak się spróbuje i tak jest najczęściej :) ale
              czasem trafia się coś wyjątkowego i nigdy się nie przekonamy dopóki
              nie zaryzykujemy i nie spróbujemy.
              Zobaczę co będzie jak wróci bo na pewno coś myślał o tym wszystkim a
              te dni kiedy nie rozmawiamy pozwoliły mi na pewno znowu nabrać
              trochę dystansu do tego i ciekawi mnie bardzo co on wymyślił :)
              • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 15.05.08, 09:20
                Boże, tęsknię za nim :( Tyle dni już nie gadaliśmy. Może lepiej
                niech nie wraca już bo to dobry początek żeby zapomnieć i się
                odzwyczaić od tego wszystkiego :(
                • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 16.05.08, 10:21
                  ja też kibicuje!
                  choć ostatnio czasu na czytanie mam niewiele (rzuciłam się w wir pracy, by nie
                  myśleć), ale zerkam czasami i pamiętam o tym wątku:P
                  • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 16.05.08, 12:21
                    Ja nawet jak się rzucam w wir pracy to nie mogę przestać myśleć
                    nawet na sekundę :( A on mi powiedział to samo :(
    • spinline Re: Serce nie sluga 16.05.08, 18:47
      czlowiek zakocha sie i koniec, szkoda ze ten pan ma zone.Ale tak to
      w tym zyciu bywa. Milosc jest piekna.

      ja ci tam zycze wszystkiego aby sie dobrze ulozylo.Dla wszystkich
      zamieszanych w historie.
      • malena1979 Re: Serce nie sluga 19.05.08, 11:17
        No weź mi nie mów tu o jakimś zakochaniu! Jak można się zakochać w
        człowieku, którego na własne oczy się nie widziało??? Bez przesady.
        To coś innego - jakaś fascynacja, i tak silna, że aż trudno już to
        wszystko wytrzymać :(
        I weźcie mi pomóżcie co tu zrobić :( Jak to wytrzymać, jak to
        przerwać, jak sprawdzić czy on jest szczery a nie tylko dobrze się
        bawi? Jak go sprawdzić?

        Kurde, to wszystko nie miało tak wyglądać. Odkąd on wrócił bo nie
        gadaliśmy prawie tydzień wcale, to jestem jakaś zdenerwowana i czuję
        niepokój, nie wiem, chyba sobie uzmysłowiłam ile on naprawdę dla
        mnie znaczy. On niby też tęsknił i powiedział, że nie da się o mnie
        zapomnieć choć na sekundę ale jakoś w to wszystko nie wierzę. A
        miałam taki dystans do tego wszystkiego a on tak go bardzo chciał
        zmniejszyć, że w końcu mu się to udało. A teraz sam chyba trzyma
        jakiś dystans.

        Dlaczego szkoda, że ma żonę i dziecko? On mówi, że to wielka pomyłka
        i ma zamiar zrobić z tym porządek ale to jest to w co mu nie wierzę
        do tej pory, chcę mu wierzyć, że mówi prawdę ale mu nie wierzę i nie
        uwierzę chyba nigdy, aż taka naiwna to nie jestem i znam takie
        śpiewki żonatych facetów jaka to żona jest zła i w ogóle a jak
        przychodzi co do czego to się nagle okazuje, że wcale taka zła nie
        jest i nawet mu o tym powiedziałam, to się wkurzył strasznie.

        A ja zaczynam mieć jakąś huśtawkę nastrojów i on to chyba widzi i
        pewnie mu się to średnio podoba, napisał mi, że on wie, że ja jestem
        niepewna tego co on mówi i, że się kiedyś przekonam co jest warte
        jego słowo i mówi żebym się niczym nie denerwowała.

        I jak tu go sprawdzić trochę? ;) Boże, ale się wkopałam...
        • paco_lopez Re: Serce nie sluga 19.05.08, 11:34
          czyli wszystko jasne. nie piszesz nam o wilgotności w majtkach
          podczas internetowych sesji, a to bardzo istotny szczegół. dobrze
          robisz, ze mu nie wierzysz z tą żona i dziećmi. on ma tylko pecha,
          że nie jest w wolnym związku z jakąś nudziarą, bo inaczej juz dawno
          cały jego materiał genetyczny z tymi wszystkimi pasjami rozlicznymi
          miałabyś w sobie. i proszę nie myśl, że ja tu kogokolwie potempiam.
          ja tylko patrzę z innego punktu widzenia.
          • malena1979 Re: Serce nie sluga 19.05.08, 14:33
            A z jakiego Ty punktu widzenia właściwie patrzysz?
            • paco_lopez Re: Serce nie sluga 20.05.08, 10:24
              ja patrzę z punktu widzenia młodego literata, który na podstawie
              tego wątku pisze dramat dla kolegi, który go wystawi w swoim
              osiedlowym teatrze. to on mi podsunął to pytanie.
              • malena1979 Re: Serce nie sluga 20.05.08, 13:33
                To marny z Ciebie literat.
                • paco_lopez Re: Serce nie sluga 21.05.08, 12:56
                  nic sie nie znasz. teraz wszyscy tematów w blogach i na forach
                  wyszukuja. łaczą je ubarwiaja kompilują. ludzie potem sikaja ze
                  smiechu.
                  • malena1979 Re: Serce nie sluga 21.05.08, 13:13
                    Mam nadzieję, że Ty też sikasz ze śmiechu ze swojego życia. Trzeba
                    się umieć śmiać z siebie samego, no nie?
                    • paco_lopez Re: Serce nie sluga 21.05.08, 13:38
                      ależ oczywiście. mój literacki alter ego zyje swoim zyciem.
              • e_veloo Re: Serce nie sluga 21.05.08, 01:55
                świetny pomysł na sztukę, dramat w trzech aktach

                Choć wcześniej zadałaś pytanie sugerujące i nie wziąłeś paru istotnych
                możliwości pod uwagę.

                • malena1979 Re: Serce nie sluga 21.05.08, 08:48
                  Chyba świetny pomysł na nudną telenowelę :)
        • gadagad Re: Serce nie sluga 19.05.08, 11:55
          Może warto sobie uświadomić,że nie -on- jest dla ciebie ważny,ale
          "program",który niesie.Czyli co jest dla ciebie ważne.Fascynujemy się własnym
          odbiciem w kimś.Reszta nie widoczna w necie nie przeszkadza, jak to co w życiu
          zmusza do dystansu.
          • malena1979 Re: Serce nie sluga 19.05.08, 14:31
            Ale on nie jest moim własnym odbiciem w lustrze. Nie rozumiem w
            ogóle o czym Ty piszesz.
        • szarylemur Re: Serce nie sluga 19.05.08, 14:39
          cynicznie - pragmatycznie:
          dbaj o swojego stalego faceta, bo - wg mnie - juz nie dlugo, wszystkim o czym
          zamarzysz, bedzie spokoj, stalosc a nawet nuda.

          przekroczylas granice lekkosci, zaczynasz katowac siebie ( i jego?) swoja
          niepewnoscia.
          za chwile zamienicie sie rolami - ty zaczniesz gonic, on uciekac.
          jak go sprawdzic? nie wiem, moze za wczesnie na sprawdzanie?
          mozesz zaczac naciskac na rozwod itd, aby upewnic sie ze on sie traktuje tak
          powaznie jakbys chciala, ale - tak mi sie zdaje - to przyniesie odwrotny od
          zamierzonego skutek.
          wez zimny prysznic, moze to pomoze?
          ---
          a ile (co? ) on tak naprawde dla ciebie znaczy?
          ---
          taki jeden niedorobiony mistyk powiedzial mi kiedys, ze trzeba byc dobrej mysli,
          bo mysli sie materializuja tak jakos. mam nawet caly dowod zapisany na kartce,
          moge przytoczyc jesli chcesz ;]
          wg mnie, dobra mysl, w tej sytuacji, to chyba mysl o tym, ze nawet jesli to sie
          rypnie, to jeszcze nie bedzie koniec swiata.

          pozdrawiam :)

          • malena1979 Re: Serce nie sluga 19.05.08, 15:24
            Ja już zaczynam powoli marzyć o świętym spokoju ;) Nie mogę dbać o
            niego tak jakbym tego chciała myśląc a tamtym, nie da się teraz po
            prostu bo myśli są zaprzętnięte też tą znajomością.
            "przekroczylas granice lekkosci, zaczynasz katowac siebie ( i jego?)
            swoja niepewnoscia." - Boże, chyba masz rację :( Uświadomiłam sobie
            właśnie to i zastanawiam się co z tym zrobić. Nie chcę go gonić,
            chcę żeby nadal to on mnie gonił :) Co zrobić z tym???

            No z tym rozwodem to żartujesz, no nie? :) Nigdy w życiu bym tego
            nie zrobiła! Faceta na oczy nie widziałam! Po za tym jak my o tym
            rozmawiamy to ja go wręcz namawiałam żeby ratował to wszystko, to mi
            mówi, że nie da się już nic ratować, że siebie może tylko ratować a
            jego życie to kupa gówna i gdyby nie dziecko to już by wiedział co
            zrobić. Nie wiem ale jakoś mu nie wierzę w to. A z drugiej strony
            czy jeśli byłoby u niego wszystko w porządku to rozmawiałby w ten
            sposób ze mną? Czy jeśli byłoby w porządku to przyjeżdżał by
            specjalnie dla mnie pół świata?

            I ja nie wiem ile on tak naprawdę dla mnie znaczy? W tym momencie
            mogę tylko powiedzieć, że bardzo dużo. Wiem, że jeśli to się rypnie
            to nie będzie koniec świata. Ale ja nie chcę żeby to się rypnęło :)

            On mi tylko mówi żebym była cierpliwa i się nie denerwowała i, że
            wszystkie piękne rzeczy są trudne.

            I co tu zrobić?
            • malena1979 Re: Serce nie sluga 19.05.08, 15:27
              A z tymi myślami to masz rację, trzeba dobrze myśleć, to się to
              stanie, podobno taki fatalizm w myślach przynosi taki fatalizm potem
              i w życiu i coś z tym dobrym myśleniem rzeczywiście jest. Nawet on
              sam mówi, że ja mu tylko nie wierzę, krytykuję, pesymistka i jakby
              żadnego jutra miało nie być :)
        • spinline Re: Skoro to nie milosc... 24.05.08, 10:49
          To raczej obsesja!
          A to stan lekko chorobowy.
          Bo przeciez ty w tym wszystkim sie meczysz i katujesz.

          Masz problem w sobie mzoe byc to ukryte za parawanem wielu uczuc,
          ale cos nie jest tak jak powinno.
          • malena1979 Re: Skoro to nie milosc... 25.05.08, 13:03
            Co za durne gadanie. Ty nigdy nie poznałaś kogoś w sieci, kogoś, kto
            Cię by tak zauroczył? Jakbyś poznała, to bys wiedziała o czym mówię.
            • spinline Re: Che che che :=))) 25.05.08, 13:18
              malena1979 napisała:

              > Co za durne gadanie. Ty nigdy nie poznałaś kogoś w sieci, kogoś,
              kto
              > Cię by tak zauroczył? Jakbyś poznała, to bys wiedziała o czym
              mówię.
              ........................

              Owszem raz poznalam. On mieszkaniec Las Vegas, a ja ze
              Sztokholmu:))))

              dziś jak to wspominam, to myślę: Boże, Boże jakam ja była ....durna.
              I całe szczeście,ze nic pomiędzy nami specjalnego się nie
              wydarzyło!!!!

              raz ów pan zadzwonił i .....chciał seksu przez telefon!!!!
              Położyłam słuchawkę. Bałam się słuchać i tak się skończyło!!!!:))))
              • malena1979 Re: Che che che :=))) 26.05.08, 08:52
                I co? Uważasz, że wszystkie historie są takie same jak Twoje?
                Identyczne? To powiem Ci z własnego doświadczenie, że nie są bo
                kiedyś, parę lat temu z kimś rozmawiałam ponad pół roku w sieci a
                potem spotkałam się z tym kimś i już nie rozstawaliśmy się przez
                długi czas... A ilu mam przyjaciół poznanych w sieci przed paroma
                latu z którymi na bieżąco utrzymuję kontakty więc nie mierz innych
                swoją miarą.
    • solaris_38 Re: Muszę się wygadać! 19.05.08, 23:43
      część ciebie chce cześć nie chce
      identyfikujesz sie tylko z jedną częścią
      ale tym nei zmażesz drugiej

      uświadom sobie ze CHCESZ dalszego ciągu
      i pomedytuj nad tym
      czego nie wiesz że chcesz od niego

      to pomoże
      a także rozwinie cię
      • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 20.05.08, 10:20
        Chcę być po prostu szczęśliwa.
        I chcę się z nim bardzo spotkać.
        I nie chcę po tym spotkaniu cierpieć a czuję, że będę ale być może
        dlatego, że jestem pesymistką albo realistką. A może do spotkania
        jeszcze nie dojdzie bo jeszcze dużo czasu :(
        I na razie w niczym mi ta wiedza nie pomaga :)
        • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 20.05.08, 11:04
          nie wiesz jak będzie, dopóki nie spróbujesz:)
          nawet jeżeli ktoś Ci powie teraz, że będziesz cierpieć po spotkaniu,
          nawet jeżeli sama o tym doskonale wiesz, to i tak się z nim spotkasz.
          gdybyś się nie spotkała, to żal będzie ogromny. większy nawet od bólu.
          i jeżeli rzeczywiście po spotkaniu będzie bolało, to za nic, nie będziesz
          chciała cofnać czasu do momentu "sprzed spotkania".
          taki ból jest lepszy, niż stagnacja emocjonalna:)
          • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 20.05.08, 13:39
            Masz rację :) Tylko, że potem może być tak, że będę w ogóle
            żałowała, bo może się okazać, że to wszystko nic nie warte było. A
            może nie... Ale dopóki to nie nastąpi NIGDY się dowiem i NIKT mi też
            nie powie jak będzie. Nie wiem czego ja tu od Was już właściwie
            oczekuję :) Tak po prostu wygadać się chciałam :) I to mi jakoś
            pomaga :) A może będzie tak, że zanim dojdzie do spotkania (bo
            jeszcze długo do tego) to już to wszystko się rozejdzie po kościach.
            Nic nie wiadomo i nikt też mi nic nie powie.
            • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 20.05.08, 14:01
              czas pokaże...co ma być, to będzie.
              jeżeli się spotkacie i stwierdzisz, że zupełnie czegoś innego oczekiwałaś i że
              ten człowiek nie jest tym, za kogo się podawał, że nie tak go sobie wyobrażałaś,
              to przynajmniej będziesz miała świadomość, że próbowałaś:)
              a bólu w takiej sytuacji nie będzie...raczej śmiech z własnej hmm...naiwności(?)
              i lekkie rozczarowanie:). w takiej sytuacji otrząśniesz się szybko i nagle może
              stwierdzisz, że jednak facet, z którym mieszkasz, jest dla Ciebie ideałem (ależ
              ze mnie optymistka:P).
              tak czy siak...będzie się działo! :DDD
              • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 20.05.08, 15:16
                encefalopatia ale Ty mnie dopingujesz :)))
                Nie wzięłaś pod uwagę jeszcze tylko jednego, że może się okazać, że
                to ja mogę nie spełnić jego oczekiwań i jestem zupełnia inna niż on
                myśli :) więc to ja mogę cierpieć :)

                • encefalopatia Re: Muszę się wygadać! 20.05.08, 15:48
                  malena1979 napisała:

                  > encefalopatia ale Ty mnie dopingujesz :)))
                  > Nie wzięłaś pod uwagę jeszcze tylko jednego, że może się okazać, że
                  > to ja mogę nie spełnić jego oczekiwań i jestem zupełnia inna niż on
                  > myśli :) więc to ja mogę cierpieć :)
                  >
                  nie pesymizuj:P
                  Takich rzeczy w ogóle nie biorę pod uwagę:-)
                  • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 21.05.08, 13:17
                    A takie rzeczy też trzeba wziąć pod uwagę.
                    • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 21.05.08, 13:18
                      Koniec tego wszystkiego :((( Ja już nie mogę tak dalej funkcjonować :
                      ( Męczy mnie to psychicznie i fizycznie :( Zaczyna mnie przerastać,
                      zatraciłam się w tym wszystkim, tracę kontakt z rzeczywistością. I
                      nie mam siły tego tak uciąć jednym cięciem a tak byłoby najlepiej
                      dla mnie. Nie chce też mu o tym chyba mówić, po prostu zacznę się
                      powoli odsuwać. Mam już tego dość :( Odkąd tak długo ze sobą nie
                      gadaliśmy coś chyba we mnie pękło i uświadomiłam ile znaczy dla mnie
                      tak naprawdę obcy człowiek z internetu :( A to czekanie na rozmowę
                      tak mnie wykończyło, że mam dość a tym bardziej, że jego znowu parę
                      dni nie będzie. Będzie dobra okazja żeby w końcu coś postanowić i
                      zająć się sobą bo całkowicie zaniedbałam siebie i innych i wszystkie
                      inne zajęcia. Przez te inne strefy czasowe kontakt jest taki, że ja
                      pracuję a potem przychodzę do domu a on wtedy zaczyna pracę i gadamy
                      w moim wolnym czasie a kiedy on ma wolny czas to ma swoje życie,
                      ostatnio to właśnie zauważyłam. Ale jak tylko wczoraj nie było mnie
                      na internecie to od razu zaczął do mnie pisać smsy gdzie się
                      podziewam a potem zadzwonił i słyszałam jak się też męczy tym
                      wszystkim, tym, że nie ma teraz możliwości spotkania, tylko dopiero
                      za ładne kilkanaście tyg. :( I to właśnie zabije naszą znajomość,
                      już zabija bo ja naprawdę już nie mogę. Nie potrafię się tak
                      wyluzować jak na początku i podchodzić do tego jak kiedyś z
                      dystansem, nie mogę z nim gadać bo za nim normalnie tęsknię i nie
                      chcę już żadnych internetowych pogaduszek i nie chcę żeby znowu
                      widział moje zmienne humory więc mu o tym nie powiem, tylko z całych
                      sił spróbuję ograniczyć to do minimum skoro uciąć raz a dobrze nie
                      potrafię :( Wiem, że on mnie prawdopodobnie lubi tak ja jego i czuje
                      to samo ale on ma tam swoje życie i ja nie wiem co on robi po pracy,
                      może spędza je ze swoim dzieckiem i okropną żoną, która wcale nie
                      jest taka okropna a moje życie w tym momencie ograniczyło się
                      jedynie do rozmów z nim. A, że jestem osobą, która podchodzi do
                      życia zadaniowo to wyznaczę sobie jakiś plan i będę się jego trzymać
                      i ograniczę to wszystko, najważniejsze tylko żeby zacząć robić coś
                      innego a jak się zacznie, to już będzie łatwiej. Bo inaczej źle to
                      się dla mnie skończy. Stracę swoje własne życie prywatne, faceta,
                      swój czas i inne plany, które mam, jak np. wakacje bo na razie to
                      tylko czekam aż on przyjedzie i co i po co? Przyjedzie na parę
                      dni...i pojedzie a ja cierpieć nie chcę a jeszcze mogę się uratować :
                      ( I po co się tak męczyć parę miesięcy dla paru niewiadomo jakich
                      dni? Taki mam zły dzień dziś:(
                      • szarylemur Re: Muszę się wygadać! 21.05.08, 16:58
                        a moze tak bys sie dzis akurat tym nie przejmowala, co?
                        pelnia jest, a to jednak oglupia...
                        albo pomysl sobie, ze oto masz to co chcialas - koniec z nuda, pasja wrze w
                        kociolku. moze w szczegolach jest inaczej niz byc mialo, no, ale w jakims
                        sensie twoje marzenia sie spelnily...
                        :)

                        • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 28.05.08, 09:59
                          szarylemur może i była pełnia wtedy i mnie ogłupiła :) W każdym bądź
                          razie dobrze, że się tu właśnie wygaduję a nie jemu te swoje humory
                          pokazuję :) W każdym bądź razie nic nie skończyłam a znajomość dalej
                          się rozwija :)
    • malawinka Re: Muszę się wygadać! 25.05.08, 13:32
      po prostu jesteś mało inteligentna i dlatego masz takie problemy
      • malawinka Re: Muszę się wygadać! 25.05.08, 14:03
        nie napisałaś tu nam czym zajmujesz się,robisz w barze a on na budo-
        wie ?
        • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 26.05.08, 08:47
          Jakieś kompleksy oszołomko? A ty czym się zajmujesz? Dopier...
          innym? Sprawia ci to satysfakcję, że jesteś taka mocna w sieci?
          • malena_79 Re: Muszę się wygadać! 09.07.08, 10:42
            Założyłam ten wątek 3 miesiące temu i chciałam Wam powiedzieć, że ta
            znajomość nadal trwa i cały czas się rozwija, to znaczy już się tak
            rozwinęła, że musimy się spotkać. I to już nastąpi niedługo :)
            Przyjeżdża z drugieog końca świata :) I nie wiem co to będzie :) Mam
            stresa :)
            • gapuchna Re: Muszę się wygadać! 09.07.08, 12:04
              A może jednak to będzie coś znaczącego w twoim życiu? Bo w końcu jak to jest?
              ...tyle zdarza się w życiu i co? wszystko tak bez celu, ot tak, bo akurat się
              złożyło? Czy może też wszystko dzieje sie po coś?
              • malena1979 Re: Muszę się wygadać! 09.07.08, 13:11
                Mam nadzieję, że to będzie coś znaczącego w moim życiu! Gadamy już
                prawie pół roku i jest coraz lepiej, jak patrzę co pisałam w
                pierwszym poście, to się tak zmieniło wszystko, że aż trudno w to
                uwierzyć. A już wkrótce to spotkanie i nie wiem co to będzie :)
                Zaczynam mieć stresa :)
                • malena_79 Re: Muszę się wygadać! 28.07.08, 11:17
                  A moja znajmość dalej trwa i ma się coraz lepiej :)
                  Już za parę dni wszystko się roztrzygnie :)
                  Ciekawe jak będzie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja