zmeczona2010
30.04.08, 19:12
Mam 18 lat i o 3 lat mega doła. Każdy mój dzień wygląda tak samo:
szkoła-dom, szkoła-dom. Choć staram się nie siedzieć w domu,
spotykam się ze znajomymi. Uważam, że ludzie mnie lubią, mówią, że
jestem zawsze uśmiechnięta itd. Tylko, że ja codziennie rano wkładam
sobie ten uśmiech na twarz a gdy jestem sama to łzy same lecą mi z
oczu. Nie chcę, żeby bliskie mi osoby wiedziały że jest mi źle, nie
potrafię się zwierzyć nikomu, nawet przyjaciółce. Nie mówiać już o
psychologu. Zresztą interesuję się trochę psychologią, znam te
wszystkie 'sztuczki' jak być szczęśliwym człowiekiem, jak być pewnym
siebie, ale wytrwałość w konsekwentnym ich realizowaniu to już
całkiem inna historia. Wiem dlaczego taka jestem, niemały wpływ na
to miał mój ojciec, który kilka lat temu z dnia na dzień nas
zostawił, a także inne bardzo przykre wydarzenia które jako
nastolatka przeżyłam, na októrych oczywiście sie bardzo dużo
nauczyłam, lecz wiadomo, że to wszystko siedzi we mnie w środku. Chę
zacząć żyć jak dziewczyny w moim wieku, nie czuć się jak 50-latka,
chcę mieć chłopaka, uwierzyć, że mnie nie zostawi i że mnie też
można kochać. Chcę być po prostu szczęśliwa. Wiem, że to nie jest
dobre ale żyje marzeniami, tym co będzie kiedyś bo wiem, że będzie
dobrze. Wiem że wazne jest tu i teraz, ale ja jak zwykle dużo wiem i
nic z tego nie wynika. Co możecie mi doradzić, może macie lub
mielście podobne przeżycia jak, sobie z nimi radziliście? Jaki był
punkt zwrotny w Waszym życiu? Z góry dziękuję za zainteresowanie:)