Nienawidze zycia

03.05.08, 11:16
Pamietam, ze balam sie przyszlosci. Rodzice rowniez z obawa i troska
patrzyli w moja przyszlosc. Nie mialam rodzenstwa, rodzice byli
schorowani, dalsza rodzina przypominala sobie o nas tylko w
potrzebie, potem nie znali nas.

Balam sie przyszlej samotnosci, martwialm sie jak bede zyc, kiedy
odejda moi najblizsi. Nie bylam dzieckiem przebojowym, raczej
spokojnym, cichym i uleglym. Nie mialam wielu znajomych, ale kiedy
ktos juz okazal mi odrobine zaintesowania, bylam w stanie zrobic
wszystko, aby mnie nie zostawil. Najczesciej jednak okazywalam sie
zbyt cicha i nieciekawa, kazdy odchodzil ode mnie wczesniej czy
pozniej. Zazdroscialam innym przebojowosci, pewnosci siebie ,
radosci. Bardzo chcialam taka byc ... ale nie bylam.
Potem nauczylam sie z tym jakos zyc.

Przyszlo jednak potem to, czego tak bardzo sie obawialam. Moi
rodzice odeszli ode mnie w tym samym czasie. Dwa ciezkie , bolesne
przezycia w ciagu miesiaca. Wylam z bolu i rozpaczy. ZOSTALAM SAMA !
Nie mialam przyjaciol, rodziny, wlasnego udanego zycia. Rodzina
rowniez nie okazala zainteresowania, ale na to bylam juz
przygotowana wczesniej.

Bylo mi zle, czulam, ze ucieklo zycie ze mnie, wszedzie czulam sie
obco, nikomu niepotrzebna, zapomniana, nieciekawa i niewazna.
Niespodziewanie trafila mi sie propozycja wyjazdu za granice. Bylo
mi wszystko jedno. Wiedzialam tyle tylko, ze za granica osamotnienie
jest prawie na porzadku dziennym, brak rodziny i znajomych jest
prawie naturalna rzecza w wiekszosci przypadkow. Stwierdzilam, ze
moze tam, wsrod takiej spolecznosci poczuje sie lepiej.
Wyjechalam. Jestem juz kilka lat. Nie czuje sie lepiej.
Uciekam przed osamotnieniem ... i trafiam w coraz wieksze
osamotnienie. Zastanawiam sie, czy gdzies w swiecie moze byc jeszcze
ktos kto nie ma komplenie NIKOGO. Nie ma rodzenstwa, rodzicow,
rodziny, przyjaciol ...?

NIENAWIEDZE SWOJEGO ZYCIA
Wybaczcie, musialam sie wyzalic ...
    • mskaiq Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 11:43
      Nie ma samotnosci kiedy jest milosc ale trzeba jej szukac. Nie
      musisz byc samotna, jest wielu ludzi ktorzy potrzebuja pomocy.
      Sprobuj pomagac innym, w Polsce sa hospicja, za granica wiele
      rozmaitych woluntariatow. Mozesz pracowac z mlodzieza, doroslymi.
      Zobaczysz jak szybko taka praca wciaga. Znajdziesz wiele osob dla
      ktorych bedziesz bardzo wazna, nie bedziesz wiecej samotna.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • kozica111 Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 13:05
      A co robisz dla innych?

      Jak maja cię inni dostrzegać skoro nie stajesz sie częścią ich życia?

      Weszłaś pod miotłę i czekasz aż litościwa dusza cię stamtąd wygranie?

      Zacznij coś robić dla ludzi, a sie od nich nie odgonisz.
      • priya388 Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 13:15
        Chyba nie nadaje sie do tego. Cale moje dziecinstwo odkad pamietam,
        spedzalam w szpitalach opiekujac sie rodzicami. Podroz, szpital,
        umyc, nakarmic, leki, lekarze , pielegniarki, opatrunki i tak cale
        zycie uciekalo. Teraz nie moge nawet juz patrzec na cierpienia
        innych ludzi, na szpitale, przygnebia mnie to jeszcze bardziej. Nie
        chce, aby przypominaly mi sie tamte chwile , i nie wiem dlaczego
        wlasnie bedac sama, musze koniecznie pomagac innym. Czy na tym
        polega wychodzenie z samotnosci ? Juz nie czuje takiego powolania,
        nie wiem, czy potrafilabym wykrzesac z siebie cos dla tych ludzi.
        • konto_online Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 18:00
          > nie wiem dlaczego wlasnie bedac sama, musze koniecznie pomagac
          innym

          nie musisz - to jest po prostu pierwsza linia obrony "normalsów"
          kiedy im sie uświadamia problem samotności - która tez ich z wiekiem
          dopadnie, zaczynają problem wypierać
          w depresji poradzą Ci "weź się w garść"


          • koala_tralalala Re: Nienawidze zycia 03.07.08, 01:12
            Czasem, a nawet czesto, trudno jest kogos zrozumiec, bo patrzy sie
            na czyjes zycie innej perspektywy, z innymi doswiadczeniami i inna
            wrazliwoscia...
    • 0milutka Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 16:45
      Tak, jest taka osoba - to ja. Nie wiem, dlaczego tak właśnie ułożyło się moje
      życie, ale jestem całkowicie samotnym człowiekiem. Mogę odezwać się: w sklepie,
      w pracy i to już chyba wszystko. Nie mam siły dziwgać swojego życia, jest mi za
      ciężko. To, co dla drugiego człowieka jest darem - ludzkie życie, dla mnie jest
      obciążeniem chyba ponad siły. Ten rok jest tak straszny, że czasem ( nie
      odczuwam tego każdego dnia, ale odczuwam) pociechą jest świadomość, ze jeśli
      zbliży się ten moment, kiedy już naprawdę nie będę w stanie dalej żyć, to zawsze
      mogę to życie zakończyć.
      Od dawna czytam to forum, chciałam opowiedzieć o sobie. Co mogę z sobą zrobić,
      bo przecież doskonale rozumiem, ze to jakaś choroba psychiczna. Jestem fizycznie
      zdrowym, pracującym człowiekiem, nic mnie nie boli, nie dokucza. A mimo to
      zdycham z bólu i żalu za życiem, którego we mnie nie ma.
      • konto_online Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 18:02
        > pociechą jest świadomość, ze jeśli zbliży się ten moment, kiedy
        już naprawdę nie będę w stanie dalej żyć, to zawsze mogę to życie
        zakończyć.

        no nie wiem, nie wiem czy to takie proste


        > bo przecież doskonale rozumiem, ze to jakaś choroba psychiczna

        mylisz się - jak powiedział pewien psychiatria - medycyna nie ma
        pigułki na takie problemy
    • gadagad Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 18:15
      Takie to już paskudne, to życie.Jeszcze co poniektóry facet,jak go
      szantażujesz-jak się mną nie zajmiesz,to się zabiję,da się na to złapać.A
      życie,a figę,ja się tobą nie zajmę.Ty się zajmij mną.
      • gapuchna Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 18:21
        Ale chyba właśnie bardzo wiele kobiet zajmuję się "Tobą" ( plural oczywiście
        kurtuazyjny). Czy nie dostrzegasz, że panie chcę się opiekować - nawet
        najgorszymi przypadkami. Tylko panowie zbytnio nie pomagają i nie ułatwiają.
    • gapuchna Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 18:22
      Poruszyłaś mnie tymi słowami, Priya.
    • lucerka Re: Nienawidze zycia 03.05.08, 18:48
      ale ty nie jestes sama....ty masz siebie i na tym sie skoncentruj
    • alb-i77 Re: Nienawidze zycia 28.06.08, 14:31
      Jeśli przez bardzo, bardzo długi czas czegoś pragniemy i nie
      dostajemy tego to wtedy to jedyne pragnienie zagłusza wszystko inne.
      W takiej sytuacji bardzo pocieszająca myśl jest, że wszystko czego
      pragniesz to ta JEDNA, JEDYNA rzecz. Uświadom sobie jak niewiele
      trzeba żeby tego dokonać. Wmów sobie to! No chyba że marzysz o
      szóstce w totka to masz kłopot ;) A jeśli ktoś Cię pokocha i
      będziesz miała kogoś to nawet przyjaciół nie będziesz potrzebować. A
      na pewno wtedy się znajdą. ALL you need is love. Wyświechtany frazes
      ale to święte słowa.
    • mar.lena Re: Nienawidze zycia 30.06.08, 03:19
      No dobrze, ale pytanie brzmi, czy chcesz to zmienić?

      Najpierw się nad tym zastanów.
      Jeśli okaże się, że chcesz to już połowa sukcesu za Tobą.

      Potem wystarczy tylko zacząc poznawać ludzi i się do nich zbliżać.
      To nie jest tak, że jesteś niewidzialna, lub, że inni nie chcą z
      Tobą się kontaktować. Prawdopodobnie sama wysyłasz za mało sygnałów,
      że Ci na takich kontaktach zależy. Poza tym wielu ludzi czuje to
      samo co Ty. Zacznij od nich - wyjdź do jednej, drugiej osoby, które
      uważasz za osamotnione. Postaraj się sprawić im przyjemność, okaż
      zaintersowanie, entuzjazm, wspomóż ich w czymś bezinteresownie. To
      jak ćwiczenie, ale zrozmiesz jak działa ten mechanizm. Poza tym jest
      taka złota myśl, nie zawarta może w jednym zdaniu ale mówiąca o tym,
      że ludzie weseli i szczęśliwi nigdy nie są samotni. Może brak Ci po
      prostu radości z życia??

      Od jutra ćwicz uśmiechanie się do innych i malutkie, drobne
      przysługi.

      Pozdrawiam
      • pest_controller Re: Nienawidze zycia 30.06.08, 06:36
        mar.lena napisała:.....
        bardzo madre to co napisalas
    • mahadeva Re: Nienawidze zycia 30.06.08, 11:09
      Ja tez nie mam nikogo, a wrecz jestem dreczona. Moi rodzice rowniez
      odeszli jedno po drugim, po powaznych chorobach. Mam sistre, ale ona
      wyszla za goscia z marginesu i razem mnie drecza w sprawach
      spadkowych, napadali mnie i nawet chcialam to zglosic do
      prokuratury, potem pomogli umrzec babci w b nieladny sposob. Tez sie
      czuje dosc samotna, choc zwykle sobie radzilam sama. Probuje sie
      przyjaznic, rozmawiac, ale wiekoszosc ludzi to podle swinie. Teraz
      jestem nieszczesliwie zakochana w kims fajnym, kto mnie nie chce na
      powaznie, ale ja i tak cenie ta znajomosc. A moi pseudoprzyjaciele
      probuja mi zabrac to szczescie. Nie mowiac juz o obcych ludziach z
      netu, ktorzy mnie obrazaja bardzo. W kazdym razie sama rezygnuje z
      takich marnych znajmosci. Juz wole byc sama. Potrafie znalezc sobie
      fajne rzeczy do roboty. Olewam chamow i wyscig szczurow.
    • zycie_nie_jest_bajka Re: Nienawidze zycia 30.06.08, 11:25
      Priya388, moje zycie jest takie jak Twoje: stracilam rodzicow bedac
      dzieckiem, nie mam rodzenstwa, nigdy nie spotkalam swoich dziadkow,
      nie zalozylam rodziny. Tez mam "zagranice" mocno wpisana w zyciorys.
      Tez jest mi bardzo zle i bardzo ciezko. Odezwij sie na priva.
      Pozdrawiam bardzo cieplo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja