priya388
03.05.08, 11:16
Pamietam, ze balam sie przyszlosci. Rodzice rowniez z obawa i troska
patrzyli w moja przyszlosc. Nie mialam rodzenstwa, rodzice byli
schorowani, dalsza rodzina przypominala sobie o nas tylko w
potrzebie, potem nie znali nas.
Balam sie przyszlej samotnosci, martwialm sie jak bede zyc, kiedy
odejda moi najblizsi. Nie bylam dzieckiem przebojowym, raczej
spokojnym, cichym i uleglym. Nie mialam wielu znajomych, ale kiedy
ktos juz okazal mi odrobine zaintesowania, bylam w stanie zrobic
wszystko, aby mnie nie zostawil. Najczesciej jednak okazywalam sie
zbyt cicha i nieciekawa, kazdy odchodzil ode mnie wczesniej czy
pozniej. Zazdroscialam innym przebojowosci, pewnosci siebie ,
radosci. Bardzo chcialam taka byc ... ale nie bylam.
Potem nauczylam sie z tym jakos zyc.
Przyszlo jednak potem to, czego tak bardzo sie obawialam. Moi
rodzice odeszli ode mnie w tym samym czasie. Dwa ciezkie , bolesne
przezycia w ciagu miesiaca. Wylam z bolu i rozpaczy. ZOSTALAM SAMA !
Nie mialam przyjaciol, rodziny, wlasnego udanego zycia. Rodzina
rowniez nie okazala zainteresowania, ale na to bylam juz
przygotowana wczesniej.
Bylo mi zle, czulam, ze ucieklo zycie ze mnie, wszedzie czulam sie
obco, nikomu niepotrzebna, zapomniana, nieciekawa i niewazna.
Niespodziewanie trafila mi sie propozycja wyjazdu za granice. Bylo
mi wszystko jedno. Wiedzialam tyle tylko, ze za granica osamotnienie
jest prawie na porzadku dziennym, brak rodziny i znajomych jest
prawie naturalna rzecza w wiekszosci przypadkow. Stwierdzilam, ze
moze tam, wsrod takiej spolecznosci poczuje sie lepiej.
Wyjechalam. Jestem juz kilka lat. Nie czuje sie lepiej.
Uciekam przed osamotnieniem ... i trafiam w coraz wieksze
osamotnienie. Zastanawiam sie, czy gdzies w swiecie moze byc jeszcze
ktos kto nie ma komplenie NIKOGO. Nie ma rodzenstwa, rodzicow,
rodziny, przyjaciol ...?
NIENAWIEDZE SWOJEGO ZYCIA
Wybaczcie, musialam sie wyzalic ...