Kompulsy - czy tylko jedzenie?

10.05.08, 10:53
Dziewczyny, jak to jest u Was?
Czy kompulsy dotyczą tylko nieopanowanej potrzeby objadania się, czy
to świństwo rozszerza się an resztę życia (jak u mnie)?

U mnie jest tak, że jak coś robię, a sprawia mi to jako taką
przyjemność, to robię to aż padnę. Po prostu nie mogę przestać.

Idę po zakupy, chcę kupić, dajmy na to, rajstopy, a wychodzę
obładowana siatami i przeklinam się za rozrzutnosć.

Na imprezie zazwyczaj przeginam z alko.

Kiedy siedzę z chłopakiem, po prostu nie umiem wstać i wyjść, choć
padam na pysk albo muszę się uczyć.

Jeśli zabieram się sprzątanie pokoju, to, choć nie mam czasu,
wypucuję całe mieszkanie i zrobię przegląd nienoszonej garderoby,
choć zupełnie tego nie potrzebuję.

No, mam tak, że jak włączę silnik, to jadę aż mi się benzyna
skończy, a czasem nawet na oparach:)
    • wodka_z_sokiem Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 10.05.08, 11:14
      u mnie jest dokladnie tak jak u Ciebie :)
      alkohol, zakupy, sprzatanie, zarcie. WSZYSTKO

      nie stac mnie na glebsza refleksje, bo jestem po calonocnej
      imprezie. ogarne sie to moze napisze cos wiekszego ;)
      • horlaa Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 10.05.08, 11:28
        u mnie tez tak bylo, lubilam po prostu zyc mocno, intensywnie.
        to sa takie skrajnosci, jak decydowalam sie na wlasne 4 sciany, to moglam byc sama i radowalam sie tym majac jakies kompulsy zawsze "przy sobie", a jak wychodzilam na impreze, to tak sie radowalam, ze lubilam sobie mocniej popic (co w moim przypadku nie oznacza duzych ilosci, ale chodzi o efekt).

        widac jak na dloni, ze nie tylko o jedzenie chodzi, no nie? :)
        tylko o srodki ktore zastepuja nasze emocje, sa takimi protezami - nie bede normalnie zyc, ale mam substytuty dzieki ktorym wydaje mi sie, ze zyje intensywnie.
        a to tylko niestety wrazenie.
    • donna_25 Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 10.05.08, 19:16
      jeszcze coś...
      Osoby z ED czy innymi uzaleznieniami chyba często mają osłabioną
      wolę, tyle razy już sobie obiecywały poprawę i zmianę nawyków a
      nastepnego dnia robiły to samo (kompulsywne obżarstwo).
      W ten spósób traci się zaufanie do siebie i silna wola jest słabsza
      z każdym tygodniem- a to przecież całe lata destruktywnego
      funkcjonowania...:(
      U mnie jest tak, że często np obiecuję sobie coś (juz nie chodzi o
      jedzenie, tylko inne sprawy) np że rano wstanę o 7 a nie o 10 (w tej
      chwili nie pracuję i mam luz) albo że jutro załatwię to i to, albo
      banalne: że wyjdę od chłopaka za pół godziny bo już tyle siedzę...i
      co? kicha, kolejny raz siebie zawiodłam, nie dotrzymałam
      postanowienia... to są proste rzeczy które teoretycznie powinnam
      zrobić bez problemu (nie biore na barki za dużo) ale jakoś dziwnie
      mi nie wychodzi.
      Brak samodyscypliny? nie wiem jak to nazwać inaczej.
      Pracuję nad tym ,ale nie jest to proste musze przyznać.
    • girl200 Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 10.05.08, 20:04
      w moim przypadku kompulsywne jest tylko objadanie się.
      • igge Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 11.05.08, 23:24
        ja też , nawet na oparach :) Próbuję czasem to zmienić ale taka
        zmiana zabija radość życia, cóż, próbuję dalej
    • darkybaz Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 11.05.08, 23:38
      dokładnie! sprzątanie, treningi, imprezowanie, seks - wszystko na
      maxa. no i ostatnio odkryłam przyjemnośc w jedzeniu na maksa :/ boję
      się, że przerazi się to w coś poważniejszego.
      • pyza27_11 Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 20.05.08, 13:45
        u mnie palenie (nie potrafie palić tylko na imprezach, albo rzucam i nie pale przez 4 miesiące, albo wypalam paczkę dziennie)
        treningi (albo leżę na kanapie, albo ruszam się po 4-5 godzin dziennie - to trochę taki substytut diety)
        znajomi (faktycznie trudno jest czasami wyjść od kogoś, czy to z imprezy)
        obgryzam paznokcie
        i generalnie.... "walka" z krostkami, często wyimaginowanymi, a potem mam, dziury na twarzy...
        Dla mnie to ostatnie, palenie, paznokcie i żarcie to bardzo wyraźna forma autodestrukcji, sport w zasadzie też, bo wchodzi w grę "wyżynanie się" i zastanawiam się, skąd się to wzięło?
        • wodka_z_sokiem Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 20.05.08, 16:11
          a wiecie ze z tymi dietami i treningami to podobno jest tak, ze
          jesli robisz to by spalic nadmiar pochlonietych kcal, to oznacza ze
          masz bulimie a nie kompulsy.

          jesli sprawa figury wagi itp jest dla ciebie na pierwszym miejscu
          nie cierpisz na kompulsywne jedzenie, tylko wlasnie na bulimie.

          co o tym sadzicie?
          • mindtriper Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 21.05.08, 11:49
            wodka_z_sokiem napisała:

            > a wiecie ze z tymi dietami i treningami to podobno jest tak, ze
            > jesli robisz to by spalic nadmiar pochlonietych kcal, to oznacza
            ze
            > masz bulimie a nie kompulsy.
            >
            > jesli sprawa figury wagi itp jest dla ciebie na pierwszym miejscu
            > nie cierpisz na kompulsywne jedzenie, tylko wlasnie na bulimie.
            >
            > co o tym sadzicie?

            Jasne, że tak. To znaczy teraz już wiem, że tak jest. W szpitalu
            zdiagnowzowali mi bulimię właśnie, mimo, że ANI RAZU nie
            wymiotowałam po jedzeniu dla odchudzania się. Wściekła byłam, że mi
            wciskali kit z tą bulimią, bo wiadomo - bulimiczka MUSI rzygać.
            Ale skumałam, ze wymioty to JEDEN ze sposobów na chudnięcie po tych
            jedzeniowych ucztach. Dieta, ćwiczenia, przeczyszczacze i różne
            inne "skuteczne" sposoby (kurdę, aż mi wstyd jak sobie przypomnę -
            np. żucie i wypluwanie, wstyd, wstyd, wstyd) też dawały (i nadal
            dają, przyznaję ze skruchą) jako taki komfort psychiczny i nadzieję,
            że W KONCU SCHUDNĘ i będę szczęsliwa. A tu guzik.
            • horlaa Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 21.05.08, 11:58
              heh, kiedys pamietam tez sie strasznie oburzalam na sama mysl ze ktos moze mnie pomylic z bulimiczka, uwazalam ze to cos kompletnie innego, bo przeciez ja "nie chce schudnac, akceptuje swoje cialo". anorektyczki tez zawsze wzbudzaly moja pogarde, jak mozna sie glodzic, skoro jedzenie jest takie dobre itp.
              oczywiscie potem sie okazalo ze tak naprawde wszystkie jedziemy na jednym wozku, tylko mamy inne "braki uczuciowe" i inaczej je wyrazamy. ale sedno jest to samo.
              wiec w sumie okay, mozna sie okreslic: jestem bulimiczka, albo jestem kompulsywna, ale to tylko pozwoli sie zdefiniowac i jest dobrym pretekstem do trwania w chorobie.
              lepiej sobie moze powiedziec, nie wiem, "mam klopoty z nazywaniem i przezywaniem emocji" - i sprobowac cos z tym zrobic...

              ale fakt ze na tym poczatkowym etapie czlowiek az sam sie garnie zeby to, co "ma" jakos nazwano i zeby nie byl sam na swiecie z taka przypadloscia, zeby mogl sie jakos odniesc do innych.
              no ale po podjeciu dobrej terapii to sie moze zmienic ;)

              pozdr
    • odchudzika na pełnych obrotach 24.05.08, 21:09
      Ja tez tak mam, wzytsko chce robic na maksa, jak cwicze to na maksa
      (a jak nie to palcem nie kiwne), jak utrzymuje porzadek to na maksa,
      jak jem to niestety na maksa...
      Ale dziewczyny, musze powiedziec, ze ostatnio udaje mi sie pare dni
      trzymac diete...
      jak chce mi sie jesc, to mysle sobie, ze przeciez nie moge mojego
      ciala, mojej swietosci, traktowac jak smietnika, ze musze dbac o
      swoje zdrowie (tak na maksa) i daje rade. Dla mnie najgorszy jest
      pierwszy kes, jak juz cos nadprogramowo ugryze (jestem na diecie od
      dietetyka) to zjem cala lodówke:/

    • farelkaa Re: Kompulsy - czy tylko jedzenie? 19.06.08, 18:30
      Witam po długiej przerwie :)

      Ja mam dokładnie tak samo.

      jak jeść, to jeść wszystko
      jak kupować to do ostatniego grosza
      jak już się wezmę za sprzątanie to ubrania mam kolorystycznie od
      najciemniejszego do najjaśniejszego odcienia (troche mnie to przeraża)

      z tym jeżdżeniem niestety tak nie mam bo nie dane mi było zdać prawka z n-tym
      podejściem więc se darowałam :)

      i jeszcze tak mam z używkami, papierochy zwłaszcza - w domu nie mogę palić więc
      jak już się wyrwę to palę jednego za drugim.
Pełna wersja