Zazdrosna matka.

11.05.08, 12:18
Mialam rozmowe z matka, gdzie przedstawilam jej moj poglad na
sprawe.

Mam zazdrosna matke, matka czuje sie fatalnie sama ze soba, dlaetgo
zazdrosci.Przegrala swoje zycie.Sama ponosi za to wine.Jej zycie
jej wybory.
Zazdrosci mi wszystkiego, a najbardziej ze mi sie uklada w zyciu
prywatnym!
Zgodzila sie ze mna, ze tak to wyglada.

Ale powiem wam, ze nie wierze w to ,aby zazdrosna matka umiala
kochac! Nie moja. Moja mtaka mnie nigdy nie kochala, jako
corke.Zawsze mnie umniejszala i niszczyla moje nadzieje, plany i
zapaly.Wszystko mi niszczyla, abym nigdy nie okazla sie lepsza od
niej.Aby mi nie bylo lepiej.Ale moje zycie to moj biznes, o ktory
umiem zadbac i idzie mi dobrze.

To co czuje teraz, to ulge z powodu akceptacji prawdy.

Czy doszliscie do tego samego odkrycia,ze prawde nawet te najgorsza
idzie zaakceptowac? Kiedys musialam zaakceptowac fakt,ze sa matki,
ktore nie kochaja swoich corek, choc brzmi to paradoksalnie, ale
tak jest.
    • leda16 Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 12:39
      coco.flanell napisała:

      >
      > Mam zazdrosna matke, matka czuje sie fatalnie sama ze soba, dlaetgo
      > zazdrosci.Przegrala swoje zycie.Sama ponosi za to wine.Jej zycie
      > jej wybory.
      > Zazdrosci mi wszystkiego, a najbardziej ze mi sie uklada w zyciu
      > prywatnym!
      > Zgodzila sie ze mna, ze tak to wyglada.


      Myślę, że nie czuła się tak, będąc w Twoim wieku. Ty swoją elokwentną gadką sprawiłaś, że teraz tak się czuje i przyznała Ci rację. Oby Twoje dzieci nie potraktowały Cię kiedyś z identycznym okrucieństwem i pogardą...



      > Czy doszliscie do tego samego odkrycia,ze prawde nawet te najgorsza
      > idzie zaakceptowac?


      No więc, zaakceptowałaś prawdę, jaką Ci napisałam?


      • coco.flanell Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 13:17
        leda16 napisała:

        > coco.flanell napisała:
        >
        > >
        > > Mam zazdrosna matke, matka czuje sie fatalnie sama ze soba,
        dlaetgo
        > > zazdrosci.Przegrala swoje zycie.Sama ponosi za to wine.Jej
        zycie
        > > jej wybory.
        > > Zazdrosci mi wszystkiego, a najbardziej ze mi sie uklada w
        zyciu
        > > prywatnym!
        > > Zgodzila sie ze mna, ze tak to wyglada.
        >
        >
        > Myślę, że nie czuła się tak, będąc w Twoim wieku. Ty swoją
        elokwentną gadką spr
        > awiłaś, że teraz tak się czuje i przyznała Ci rację. Oby Twoje
        dzieci nie potra
        > ktowały Cię kiedyś z identycznym okrucieństwem i pogardą...
        >
        >
        >
        > > Czy doszliscie do tego samego odkrycia,ze prawde nawet te
        najgorsza
        > > idzie zaakceptowac?
        >
        >
        > No więc, zaakceptowałaś prawdę, jaką Ci napisałam?
        >
        >
        Skoro odpowiadasz, tak jakbys miala jedyna monopol na cala prawde,
        to ci odpowiem - pieprzysz kobieto i to zdrowo!
    • arwen8 Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 13:15
      coco.flanell napisała:

      > nie wierze w to ,aby zazdrosna matka umiala kochac!

      Bo nie umie. Taki stosunek matki do Ciebie jaki opisałaś nie ma nic
      wspólnego z miłością i szacunkiem. To piękne, że potrafisz zauważyć
      bolesną prawdę i nazwac ją po imieniu. Gratuluję świadomości,
      szczerości i odwagi!

      > To co czuje teraz, to ulge z powodu akceptacji prawdy.

      Tak! To jest ogromna ulga, kiedy przestajemy oszukiwac siebie,
      kurczowo trzymać się fałszywej nadziei i mitów o rodzicach. To ulga
      zaprzestania walki ze sobą, ze swoimi prawdziwymi uczuciami. To
      ulga, która prowadzi do budowania zdrowego poczucia własnej wartości
      i miłości własnej. Dużo na ten temat napisała m.in. Alice Miller.

      > Czy doszliscie do tego samego odkrycia,ze prawde nawet te
      > najgorsza idzie zaakceptowac?

      TAK! Dla mnie wielkim odkryciem było też to, że PRAWDA NIE ZABIJA,
      lecz uwalnia. Tłumienie prawdy (którą doskonale zna i pamięta nasze
      ciało) zawsze wiąże się z problemami zdrowotnymi (choroby
      psychosomatyczne: bóle mięśni, żołądka, głowy, alergie, astma,
      zaburzenia pracy tarczycy, etc.; zaburzenia natury psychicznej,
      nerwica, depresja, etc.) lub przenoszoną nieświadomą agresją w
      stosunku do siebie lub innych. Zaakceptowanie prawdy likwiduje te
      zaburzenia i objawy.

      > Kiedys musialam zaakceptowac fakt,ze sa matki, ktore nie kochaja
      > swoich corek, choc brzmi to paradoksalnie, ale tak jest.

      Tak, jest to bolesny i chyba najtrudniejszy do zaakceptowania fakt.
      Zrozumienie tego, jak bardzo się cierpiało z powodu najbliższych
      osób i doświadczenie ogromnego współczucia dla siebie jest niezbędne
      by móc normalnie funkcjonować, nie krzywdząc ani siebie ani innych.

      Dziękuję, że napisałaś tak ważny post!
      • coco.flanell Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 13:23
        Stokrotne dzieki, arwen8, Ty wiesz dlaczego:-)
      • leda16 [...] 11.05.08, 14:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • arwen8 Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 14:23
          leda16 napisała:

          > Przecież przegranych nieudaczników życiowych kochać nie należy

          Jest jednak ogromna różnica pomiędzy "nieudacznikiem życiowym" a
          toksyczną, umniejszającą, krzywdzącą matką. Tak samo jak jest
          ogromna różnica pomiędzy uzasadnionym szacunkiem a lękiem wobec
          rodzica. Niestety, zbyt często pojęcia te są mylone.

          Dzieci Coco nie odwrócą się od niej, właśnie dlatego, że nauczy ona
          je właściwego postępowania, właściwego szacunku i miłości własnej.
          Coco nie będzie umniejszała i szantażowała swoje dzieci, nie będzie
          wymuszała na nich szacunek dla siebie poprzez krzyk, klapsy czy brak
          poczucia bezpieczeństwa i granic. Coco nie będzie przenosiła swoją
          złość na kozłów ofiarnych (np. włąsne dzieci, lub nieznajome osoby
          na forum), ponieważ nauczyła się rozpoznawać swoje uczucia i
          kierować je pod włąściwym adresem. Można się tego nauczyć jedynie
          odkrywając i akceptując prawdę o swoim własnym dzieciństwie.

          • leda16 Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 22:48
            arwen8 napisała:


            > Jest jednak ogromna różnica pomiędzy "nieudacznikiem życiowym" a
            > toksyczną, umniejszającą, krzywdzącą matką.


            Ach tak? Dać życie - to znaczy skrzywdzić, przez parę lat wycierać usr..ą d..ę, prać, prasować, wstawać po nocach gdy chore - umniejszać, 25 lat łożyć na utrzymanie, kształcić - wszczepiać toksyny. Kobieto, za kim powtarzasz te brednie, za A.Samsonem, który gnije w kryminale, bo cudzym dzieciom okazywał zboczoną "miłość", za Forward, która ani jednego dziecka nie wychowała, za to zbiła ciężki szmal na wstawianiu bajeru takim naiwnym jak Ty, za Spockiem, teoretykiem rozwydrzonego egoizmu? Sama tego nie wymyśliłaś. Zachłysnęłaś się tymi frazesami jak tanią używką, która mózg otumania, niszczy radość życia i więzi rodzinne - najcenniejsze dobro, jakie ma człowiek.

            Tak samo jak jest
            > ogromna różnica pomiędzy uzasadnionym szacunkiem a lękiem wobec
            > rodzica. Niestety, zbyt często pojęcia te są mylone.


            To Ty mylisz pojęcia. Szacunku się nie uzasadnia, przysługuje on wszystkiemu, co żyje - ludziom, zwierzętom, przyrodzie. Ale niektórzy, zamiast istot żywych szanują rzeczy martwe np. pieniądze. Natomiast, jeśli osoba dorosła czuje lęk przed własnymi rodzicami, to ona ma problem - psychiatryczny. Nie rozwiąże go flekując rodziców.
            >
            > Dzieci Coco nie odwrócą się od niej, właśnie dlatego, że nauczy ona
            > je właściwego postępowania, właściwego szacunku


            Ha, ciekawe jakim cudem, skoro sama nie potrafi postępować właściwie ani rodziców szanować - na matkę pluje, o ojcu nawet się nie zająknie.

            i miłości własnej.


            Czyli egoizmu i sobkostwa. Nooo, przyszła teściowa musi się mieć na baczności, ani się nie obejrzy, jak zostanie uznana za...toksyczną :))).


            > Coco nie będzie


            Naturalnie, Coco nie będzie umiała robić nic, czego nie wyniosła z domu rodzinnego: kochać, szanować, współczuć, akceptować, wspierać, itp.


            Można się tego nauczyć jedynie
            > odkrywając i akceptując prawdę o swoim własnym dzieciństwie.


            Czym jest prawda?


        • coco.flanell Re: Piszesz pod moim adresem! 11.05.08, 16:24
          Wiec Ci odpowiem, gdy czytam twoje posty pod moim adresem, to tak
          jakbym czytala moja matke:=) Pelno w nich JADU, zlowrogiego tonu i
          potepienia dla cudzej innosci, tak jakby osobiscie jej
          zagrazala.Duzo osoby tego pokroju beda pisaly na temat co inni
          powinni, ale esencja ich prawdy, juz ich samych nie obowiazuje. To
          tak prawie jak z moja matka, ktorej toksyna ztruwala mi radosc
          zycia, dopoty pewnego dnia sie nie ocknelam. A pomogli mi w tm inni
          ludzie i zwykly rachunek prownawczy.
          Ja ci tez zycze leda, abys i Ty sie obudzila i troche przejzala na
          oczy, zycie sklada sie z wielu plaszczyzn i w kazdej moze byc
          zawarta jakas prawda dla ciebie.
          • leda16 Re: Piszesz pod moim adresem! 11.05.08, 23:04
            coco.flanell napisała:

            > Wiec Ci odpowiem, gdy czytam twoje posty pod moim adresem, to tak
            > jakbym czytala moja matke:=)


            Tak myślałam - dobra kobieta wydała na świat złe geny. Aberrację niezdolną do uczuć wyższych ; miłości i wdzięczności.

            Pelno w nich JADU, zlowrogiego tonu i
            > potepienia dla cudzej innosci, tak jakby osobiscie jej
            > zagrazala.


            Rzeczywiście, pogardzam psychopatami. Reszta projekcja Twoich uczuć do matki.


            To
            > tak prawie jak z moja matka, ktorej toksyna ztruwala mi radosc
            > zycia, dopoty pewnego dnia sie nie ocknelam. A pomogli mi w tm inni
            > ludzie


            Obcy ludzie dali Ci radość życia? No cóż, ja tam wolę być zależna uczuciowo od rodziny zamiast od obcych. Ale skoro jesteś taka radosna, czemu wykazujesz taka podłość wobec własnej matki? Zazdrosna matka? O co, o chłopa, którego udało Ci się złowić,o wnuka, którego urodziłaś czy o forsę którą zarabiasz?


            > Ja ci tez zycze leda, abys i Ty sie obudzila i troche przejzala na
            > oczy, zycie sklada sie z wielu plaszczyzn i w kazdej moze byc
            > zawarta jakas prawda dla ciebie.


            Moja prawda to cudowna Rodzina, kochająca matka, która poświęciła mi całe swoje życie, surowy ale troskliwy ojciec, zapach Świąt, miłość, bezpieczeństwo, radość, śmiech,= mój posag na zawsze. To nie był sen, więc nie mam się z czego "budzić".
            • arwen8 Re: Piszesz pod moim adresem! 11.05.08, 23:33
              leda16 napisała:

              > Moja prawda to cudowna Rodzina, kochająca matka, która poświęciła
              > mi całe swoje życie, surowy ale troskliwy ojciec, zapach Świąt,
              > miłość, bezpieczeństwo, radość, śmiech,= mój posag na zawsze.

              Skąd więc ta wyraźnie zauważalna złość w każdym poście, kierowana
              pod adresem zupełnie obcych Ci osób? Skąd umniejszanie forumowiczów,
              ich problemów, bólu, ale również i radości? Skąd lęk? Skad TAKI a
              nie inny dobór słów?

              Ale przede wszystkim, skąd ta chorobliwa chęć za wszelką cenę,
              bezwzględnie i bezkrytycznie chronić WSZYSTKICH rodziców? Tak, jakby
              każde słowo na temat czyjichś rodziców dotyczyło Ciebie osobiście i
              próbowało zachwiać... mitem?

              Ta potrzeba chronienia WSZYSTKICH rodziców mówi sama za siebie... I
              wbrew temu, co napisałaś wyżej o swoim szczęśliwym dzieciństwie,
              Twoja obrona "wszystkich rodziców tego świata", mówi o Twoim
              dzieciństwie więcej prawdy...


              P.S. Czy według Ciebie niejaki pan Fritzl też jest
              kochającym, "nietoksycznym" ojcem, który szczerze kochał swoją
              córkę, a tę miłość najwyraźniej okazywał gwałcąc ją, bo inaczej
              tej "miłości" okazać nie umiał? Czy jemu należy sie dozgonny,
              bezwzględny szacunek jego córki i bezwarunkowa miłość? Bo przecież
              ją kiedyś spłodził i nawet wychował, no i przez te lata dbał o jej
              komfort w piwnicy...
              • coco.flanell Re: Piszesz pod moim adresem! 11.05.08, 23:39
                P.S. Czy według Ciebie niejaki pan Fritzl też jest
                kochającym, "nietoksycznym" ojcem, który szczerze kochał swoją
                córkę, a tę miłość najwyraźniej okazywał gwałcąc ją, bo inaczej
                tej "miłości" okazać nie umiał? Czy jemu należy sie dozgonny,
                bezwzględny szacunek jego córki i bezwarunkowa miłość? Bo przecież
                ją kiedyś spłodził i nawet wychował, no i przez te lata dbał o jej
                komfort w piwnicy...

                ---
                Doskonaly przyklad do czego moze prowadzic bezwzglena wiara w
                rodicow.
              • leda16 [...] 12.05.08, 07:43
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • coco.flanell Re: Dziwi cie to ze u obcych znalezc mozna wiecej 11.05.08, 23:35
              Wyzywasz mnie od pozbawionej wrazliwości i psychopata - do tego, a
              co ty wiesz o moim zyciu, mogę zapytać?!A kto ty taki jesteś, ze
              sobie tak dalece pozwalasz na epitety wobec innych ludzi?To jest
              szacunek do siebie, ktory w taki sposob pokazujesz? Ty obrazajac
              innych, nie innych obrazasz, a siebie sama. Szanuj sie kobieto!!
              Bo widac dom rodzinny z ciebie wychodzi.

              Czy moja matka jest dobrym czlowiekiem? Nigdzie nie pisalam , ze
              jest zlym, ale napewno potrzebujacym tak jak ty pomocy dobrgo
              psychiatry!
              Zycze ci wiekszej kontroli nad soba.


              • leda16 Re: Dziwi cie to ze u obcych znalezc mozna wiecej 12.05.08, 07:51
                coco.flanell napisała:

                > Wyzywasz mnie od pozbawionej wrazliwości i psychopata


                Nie wyzywam Cię - twierdzę, że tym właśnie jesteś, szkalując przed obcymi ludźmi własna matkę, pusząc się, jak "mądrze" podsumowałaś Jej kilkadziesiąt lat cieżkiego, pracowitego zycia - dla Ciebie.


                Ty obrazajac
                > innych, nie innych obrazasz, a siebie sama. Szanuj sie kobieto!!


                Życzę Ci, żebyś szanowała własną matkę, choć zważywszy Twoją mentalność - młodej, bezwzględnej, zadufanej w swoje racje istoty uważam, że nawet w 10-tej części swoją wypowiedzią nie sprawiłam Ci tyle przykrości, co Ty jej!

                >
                >
                >
                >
                • coco.flanell Re: Jak zyje tak chorej baby nie widzialam! 12.05.08, 08:26
                  Lecz sie, leda bo widac, ze jedziesz ostatkiem.
                  I wiecej nie pisz pod moim adresem bo zglosze do abuse!
                  • leda16 Re: Jak zyje tak chorej baby nie widzialam! 12.05.08, 22:22
                    A z jakiejże to choroby mam się leczyć, z dostrzegania grubiaństwa i prostactwa uczuciowego wyrodnych dzieci, z braku akceptacji dla flekowania przez Ciebie własnej matki?


                    I wiecej nie pisz pod moim adresem bo zglosze do abuse!


                    Ojej, jak się przestraszyłam :)))). Zgłosisz, że brak Ci logicznych argumentów, naskarżysz, że żaden kulturalny, wrażliwy emocjonalnie człowiek nie poprze Twojej bezwzględności i okrucieństwa wobec matki? A zgłaszaj sobie gdzie chcesz!

                    • alurka12 Re: Jak zyje tak chorej baby nie widzialam! 26.05.16, 13:34
                      Masz duże problemy z głową.
            • alurka12 Re: Piszesz pod moim adresem! 26.05.16, 13:04
              Weź ty się stuknij w ten durny łeb!są mamuśki które nie kochają swoich dzieci i tyle
              Moja nie podcirala mi tyłka i nie wxtawala w nocy bo jak tylko wyszłam z i kuratora to na drugi dzień byłam u dziadków!i tak 7 lat. Potem wróciłam ale tylko dlatego że brat się urodził i ktoś musiał go pilnowac
    • rlena Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 14:52
      Z cala pewnoscia, sa takie matki. I choc trudno, to przyznac nawet
      przed sama soba, to lepiej byc tego swiadoma. Doroslosc zaczyna sie
      wtedy, gdy przestajemy idealizowac rodzicow, widzimy ich wady,i
      jednoczesnie potrafimy to zaakceptowac, zrozumiec, kochac ich, i zyc
      konstruktywnie swoim wlasnym zyciem.

      Pozdrawiam.
      r.
      • coco.flanell Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 16:27
        Z cala pewnoscia, sa takie matki. I choc trudno, to przyznac nawet
        przed sama soba, to lepiej byc tego swiadoma


        ---

        Bo malo kto jest w stanie sie do tego przyznac. Ale w koncu trzeba
        zaczac myslec logicznie. Przeciez zazdrosc zaprzecza milosci.Jedno
        wyklucza drugie.
        Jednak pomimo wszystko, prawda jest ulga na duszy i sercu:=)
        • clarissa3 Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 21:51
          Oby Twoje dzieci nie potraktowały Cię kiedyś z identycznym
          okrucieństwem i pogardą...

          Dlatego ich nie mam.

          Mamusia odniosła sukces, prawda!
    • gadagad Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 22:09
      Czy twoja matka mówi-robię to,bo chcę cię skrzywdzić,w ogóle mi na tobie nie
      zależy i chcę dla ciebie jak najgorzej,nienawidzę cię i chcę cię
      zniszczyć?Ludzie skrzywdzeni są otwarci na wszelkie zło.Wierzą,że postępują
      dobrze,prawem i sprawiedliwie utopieni truciźnie niezaleczonej krzywdy.Nie
      mówię,że należy tolerować ich czyny,czy godzić się z nimi,czy że nie mają za nie
      odpowiadać.Ale jeśli jest taka,to głęboko nieszczęśliwy człowiek.To nie całkiem
      jej wybory były.A abyś nie popełniała podobnych,usuń swoje skrzywdzenie z siebie.
      • arwen8 Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 22:30
        gadagad napisała:

        > Czy twoja matka mówi-robię to,bo chcę cię skrzywdzić,w ogóle mi na
        > tobie nie zależy i chcę dla ciebie jak najgorzej,nienawidzę cię i
        > chcę cię zniszczyć?

        Największą krzywdę wyrządza sie dziecku zazwyczaj ze słowami "to dla
        Twojego dobra" i "robię to, bo tak bardzo Ciebie kocham". Ma
        przykład bije się dziecko, mówiąc mu, że to dla jego "dobra", że tak
        ma być, że "gdyby tauś cię nie kochał to i nie bił by"...
        • gadagad Re: Zazdrosna matka. 11.05.08, 22:43
          Oczywiście,że krzywdzi i kaleczy.I to dziecko będzie to przekazywać dalej.Też w
          przekonaniu,że postępuje zupełnie inaczej,dobrze i ma rację.Ale bycie
          rozgoryczonym i przyznanie zła toksycznych rodziców,to dopiero wstęp do pozbycia
          się się ran,to że po takim uwolnieniu przyschną,jeszcze niczego nie załatwia.Bo
          mechanizmy zostaną.Trzeba poznać i własne zło,by to koło przerwać.
          • amelius Re: Zazdrosna matka. 14.05.08, 11:49
            arwen8 napisała:

            > TAK! Dla mnie wielkim odkryciem było też to, że PRAWDA NIE ZABIJA,
            > lecz uwalnia. Tłumienie prawdy (którą doskonale zna i pamięta nasze
            > ciało) zawsze wiąże się z problemami zdrowotnymi (choroby
            > psychosomatyczne: bóle mięśni, żołądka, głowy, alergie, astma,
            > zaburzenia pracy tarczycy, etc.; zaburzenia natury psychicznej,
            > nerwica, depresja, etc.) lub przenoszoną nieświadomą agresją w
            > stosunku do siebie lub innych. Zaakceptowanie prawdy likwiduje te
            > zaburzenia i objawy.

            To prawda. Uwolnienie się od zaburzeń i objawów jest jednak rzeczą bardzo trudną, być może najtrudniejszą w życiu, czasami zajmuje to wiele lat ciężkiej pracy a objawy i zaburzenia nadal wracają. Mówię to na podstawie swojego doświadczenia, ale też i Alice Miller o tym pisała w pięknym tekście "Najdłuższa droga w moim życiu czyli czego należy oczekiwać od terapii?".
            • arwen8 Re: Zazdrosna matka. 14.05.08, 14:52
              amelius napisał:

              > a objawy i zaburzenia nadal wracają

              Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje znajdziesz w książcę
              Johna E. Sarno "Recepta na zdrowie" (idiotyczny tytuł, ale znakomita
              treść). Warto przeczytać i porównać do książek Miller. Autor jest
              lekarzem i pod tym względem w pewnym sensie uzupełnia wiedzę Miller.
              Powołuje się też na "ojca" medycyny psychosomatycznej, czyli Franza
              Alexandra i jego prace badawcze z lat 50ch.

              Psychosomatycznych zaburzeń MOŻNA pozbyć się na zawsze. Wiem,
              ponieważ od lat nie cierpię na migrenę, alergie (a byłam od dziecka
              uczulona dosłownie na wszystko), niedoczynność tarczycy, ZJD oraz
              dolegliwości żołądkowe.
              • spinline Re: Zazdrosna matka. 14.05.08, 15:00
                Psychosomatycznych zaburzeń MOŻNA pozbyć się na zawsze. Wiem,
                ponieważ od lat nie cierpię na migrenę, alergie (a byłam od dziecka
                uczulona dosłownie na wszystko), niedoczynność tarczycy, ZJD oraz
                dolegliwości żołądkowe.

                ..........................................

                To ogromnie ciekawe co piszesz!
                Jezlei to jest tak,ze terapia usowa owego typu schorzenia to
                jedynie nalezy szukac pomocy w terapii, u kogos kto umie je
                prowadzic.

                Warto dla zdrowia.

                Poza tym uwazam ze ktos kto nie przerobil swoich traum i toksyn
                zwiazanych z rodzicami, jest najczesciej toksyczny dla siebie jak
                i dla innych, ale to juz oblatana prawda.
                • amelius Re: Zazdrosna matka. 14.05.08, 15:58
                  arwen8 napisała:


                  > Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje znajdziesz w książcę
                  > Johna E. Sarno "Recepta na zdrowie" (idiotyczny tytuł, ale znakomita
                  > treść).

                  Fakt, tytuł idiotyczny, okładka też niezachęcająca. Bez Twojej rekomendacji chyba bym się na tą książką nie zatrzymał. Kupię i przeczytam.
                  • amelius Re: Zazdrosna matka. 15.05.08, 10:01
                    Przeczytałem kilka recenzji z książki Sarno i trafiłem na ciekawy i charketrystyczny fragment:

                    "Gdy zrozumiemy, co tłumimy w swojej nieświadomości, wtedy wytrącamy umysłowi „strategię” odwracania uwagi od uczuć za pomocą bólu. Ujawnienie tej „tajnej operacji” oznacza jej zakończenie: dolegliwości ustępują jak ręką odjął".

                    I właśnie to jest największym problemem.


                    • spinline Re: Zazdrosna matka. 15.05.08, 10:29
                      Bo zrozumiec co tlumimy w swojej nieswiadomosci jest bardzo trudno.
                      Psychika podsuwa caly szereg mysli, ktore odsuwaja od tej
                      wewnetrznej prawdy, bo bol zwiazany z ta prawda - moglby ZABIC! To
                      nasz instynkt samozachowawczy prowadzi do takiego stanu.

                      Dlatego, do kazdej prawdy o sobie trzeba dorosnac. Prawda o tym -
                      ze ktos nie byl kochany przez matke jest - zabojcza. Ale jest
                      prawda, matka nie umie kochac dziecka, bo sama nie byla kochanym
                      dzieckiem. Ona daje i przekazuje dziecku, to czym sama nasiaknela.

                      To jest tragedia zycia.
                      Ale w momencie, gdy ktos uswiadomi sobie cala potencja swojego
                      jestestwa, ze nie byl kochanym i rozumie dlaczego, wtedy otwieraja
                      sie bramy do - milosci. Do prawdziwej milosci. I trzeba z tego
                      skorzystac.

                      Inna prawda, jest tego typu, ze matki maja duza moc nad uczuciami
                      swoich dzieci,
                      To przez matki wielu ludzi ciezko choruje, na choroby psychiczne.

                      Mozg czlowieka ksztaltuje sie do 21 roku zycia, a najczesciej
                      do...25.Normalnych ludzi.
                      Najbardziej wrazliwy okres zycia u dzieci, to okres wieku do 8 lat.
                      Kazdy rok zycia w tym okresie jest bezcennie wazny. Wtedy
                      ksztaltuja sie podswiadomosc i tory myslowe ludzi.
                      Sam zobacz jak jest zbudowany mozg ludzki i jak sa rozmieszczone
                      miejsca pamieciowe czlowieka i jakich czesci i mozgu dotykaja, a
                      zrozumiesz bardzo wiele.

                      Dlatego bardzo wiele osob chodzi latami do psychologa i nic sie nie
                      dzieje, nic im nie pomaga, wlasnie dlatego, ze tak, a nie inaczej
                      zostali doslownie zaprogramowani.

                      I odprogramowywanie to jest ciezki, bolesny proces, ktorego startem
                      jest dom rodzinny i stosunki pomiedzy matka, a dzieckiem, a ojcem -
                      dziekiem.
                      Czlowieka MOZNA ODPROGRAMOWAC, ale potrzeba do tego ogromnej
                      wiedzy i wiele pracy musi wlozyc ten ktos sam - aby jego tory
                      myslowe szly nowymi drogami. Tym zajmuje sie tzw. psychologia
                      kognitywna. jest to tradycyjna metoda terapii. Jednak bywa
                      najbardziej skuteczna.

                      W tej branzy, ze to tak okresle, nic nie dziala od razu, czasami
                      podswiadomosc wychwytuje sygnaly, po wielu latach i wtedy to
                      nastepuje progresja w leczeniu.

                      Ale wiecdz, ze jest szansa na wyjscie z blednego kregu, choc trzeba
                      miec na to duzo czasu i cierpliwosci.
                      Z mysla o zdrowiu psychicznym ludzi,sposob chowania dzieci powinien
                      definitywnie ulec zmianie!
                      Przyszli rodziec powinni sie uczyc o wychowywaniu dzieci, aby nie
                      popelic bledow, albo zrezygnowac z rodzicielstwa, o ile okaze sie,
                      ze nie sa w stanie byc relatywnie dobrymi rodzicami.
            • alurka12 Re: Zazdrosna matka. 26.05.16, 13:27
              A tam. Od zawsze o tym wiedziałam i mnie to jakoś nie uwolniło.
    • 0rtensja Zazdrosna matka. 27.05.16, 09:39
      Zazdrosna matka to patalogia. Chory twór w biologii... Ktoś kto nie kocha swojego dziecka.
      Mozliwe, że mózg takiej kobiety nie działa normalnie a pewne obszary w mózgu są 'puste'.... Dlatego nie widzielają się normalne hormony i substancje neuroprzekażnikowe...
    • kobza16 Re: Zazdrosna matka. 28.05.16, 13:00
      Skoro zaakceptowałaś tą "prawdę" to po co jęczysz na forum?

      Sama swój jad przenosisz na matkę, bo każdy ocenia po sobie. Czujesz się od matki lepsza i dajesz jej to do zrozumienia, czujesz się lepsza bo jesteś młodsza i masz jeszczeee więcej w zyciu możliwości. W ogole ta cała zazdrość to urojenie, znając życie matka cie skrytykowała i nadinterpretujesz jej słowa.

      Zaraz pewnie mnie księżniczka zgłosi do moderatora, bo cisnę "toksynami". Jeśli nie podoba ci sie zdanie innych, to nie pytaj o nie na publicznym forum. Nie udzielaj się na publicznym forum, jesli nie masz otwartej glowy do dyskusji. Proponuje abys znalazła sobie grupę wsparcia i kiście się we własnym sosie do woli
    • tomek.kamil Re: Zazdrosna matka. 12.06.16, 20:51
      Twoja matka widziała być może w tobie przyczynę swoich niepowodzeń.
      Zapytałaś, czy w ogóle zaakceptowała partnera, z którym był twoim ojcem ?
      A może twoje narodziny stanęły na drodze jej kariery zawodowej lub wymusiły zmianę planów życiowych ?
      Czemu nie spojrzysz na swoją matkę jako na osobę kruchą, bezbronną, nie zaradną życiowo, przenoszącą swoje lęki i fobie na ciebie ?
Pełna wersja