Nie znam odpowiedzi na te pytania

13.05.08, 22:31
Byliśmu małżeństwem z 26-letnim stażem. Moje była już żona, bardzo
inteligentna, pasjonowała się głównie literaturą psychologiczną i
psychiatryczną.Wielokrotnie powtarzała, że każdego psychiatrę
(psychologa) można okłamać, udając określone zachowanie chorobowe. Z
zamiarem wystąpienia o rozwód nosiła się od wielu lat. Uczyniła to
po raz pierwszy około 3 lat wstecz. Następnie wpływała na uczucia ic
h wspólnych dzieci, nastawiała ich przeciwko mnie, próbowała także
instrumentalizować zachowaniami mojej siostry i wspólnych dotąd
przyjaciół. Zależało jej na tym, aby wyrzucić mnie z naszego
wspólnego mieszkania i w w tym celu nasłała policję (tworząc
stosowny pretekst), a potem wystapiła do sądu (przegrała sprawę) i
popełniła wiele innych niegodziwości w stosunku do mnie. Znosiłem
jej pogardę, wrogość, nienawistne zachowania, gdyż wierzyłem, że być
może uda się uratować małżeństwo.
Pow wpływem naszego młodszego dziecka wycofała pozew. Z
powtórnym pozwem rozwodowym wystapiła w pół roku póżniej,w
przeddzień mojej dłuższej nieobecności w pracy (byłem wówczas
pracoholikiem, stąd była żona wybrała starannie moment). Wcześniej
wymusiła na mnie, abym zrezygnował z jednej z posad (byłem tam
szefem i godziwie zarabiałem). Uczyniłem to w danym dniu w
ramach "ratowania małżeństwa", a w dwa dni pózniej moja była żona
oznajmiła mi, że bierze rozwód, chce podziału majątki i wyprowadza
się.
Przez kilka następnych tygodni przychodziła do naszego wspólnego
dotąd mieszkania i w sypialni, na łóżku, zostawiała swoje osobiste
rzeczy w kolorze czarnym, powtarzając: "ja tu wrócę".
Nie mogę się uporać z drążącymi mnie pytaniami: 1. czy jest
możliwe manipukowanie emocjami, zachowaniami dorosłego człowieka;
czy można popchnąć go do samobójstwa? Moja żona wiedziała, że już po
złożeniu pierwszego pozwu, zrozpaczony, będąc w depresji, leczyłem
się u specjalistów, a także próbowałem targnąć się na własne życie.
Wiedziała, że mam broń. Wiedziała, że mój dziadek, w podobnej
sytuacji, powiesił się. 2. Co znaczyły jej gesty, związane z
pozostawianiem rzeczy w sypialni? Czy mogło jej chodzić, że wróci do
tego mieszkania po mojej śmierci? Gdy powtarzała wymienione słowa,
wierzyłem jej, że może wycofa pozew i uratujemy małżeństwo. Kilka
tygodni wstecz dowiedziałem się, że było to niemożliwe. Już wówczas
budowała własne życie.
Historię tą opowiedziałem na forum rozwodowym. Nie uzyskałem
żadnej pomocy. Być może uda się tutaj... Nie jest mi to potrzebne
dla realizacji jakiegoś konkretnego celu. Raczej chodzi o
rozliczenie przeszłości, o zrozumienie jej. Jeśli mogę Was prosić -
spróbujcie zanalizować te fakty. Nadmieniam, że mogę napisać tylko
tyle, co uczyniłem: nie chcę z życie mojego i byłej żony robić
jakiegoś targowiska.
    • solaris_38 Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 13.05.08, 22:39

      niektórzy ludzie tak mają ze odchodząc zabierają wszystko a czasem wiele więcej
      moja koleżanka wycinała ze wspólnych zdjęć byłego męża
      wycięła go też z życia swoich dzieci

      znalazła im innego ojca bardzo dobrego
      lecz czemu było niszczyć tamte więzi

      ale wracajac do sprawy

      żona nic nie może ci zrobić
      nic na co nie pozwolisz

      zapomnij o niej
      zacznij nowe życie

      ta kobieta cię nei chce

      poszukaj takiej która będzie z tobą szczęśliwa

      masz prawo być szczęśliwy


    • konto_online my też nie - tylko w sobie możesz je znaleźć 13.05.08, 22:42
    • spinline Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 13.05.08, 22:45
      Czy mogło jej chodzić, że wróci do
      tego mieszkania po mojej śmierci? Gdy powtarzała wymienione słowa,
      .........................................

      ja mysle, ze coś w tym jest.Myslę,ze wiele z tego co piszesz moze
      być całkiem realne.
      Ludzie jak się rozwodzą, to co niektórzy, jak tak nie miałam, to
      pałają taką nienawiscią, ze nieomal się nie pozabijają. Wszystko
      jest mozliwe, dlatego twoje domysły moga być całkiem realne,
      że ona chce abyś popełnił samobójstwo. I robi to pod wpływem
      silnych emocji, moze jest to oosba mało empatyczna? Chyba napewno.

      Do końca żaden z nas nie rozwiaze zagadki drugiego człowieka.Ale
      czasami jest dobrze umieć posłuchać tego co wewnątrz nam podpowiada.
      Ja myślę ze w twojej sytuacji dobrze by było sprobować terapię
      grupową, gdzie mozesz spokojnie porozmawiać z innymi na temat
      twojego zycia i usłyszec co inni mają do powiedzenia. To ma w sobie
      wartosc, bo nadaje dystansu do swojego zycia i swoich spraw.
    • laal Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 13.05.08, 22:49
      dla mnie ta baba jest obłąkana, wymaga zamknięcia w zakładzie
      psychiatrycznym bo stanowi duże zagrożenie dla otoczenia; a książki
      psychologiczne i psychitryczne czytała od dawna bo od dawna była
      obłąkana i chciała coś z tym zrobić, ponieważ nie chciała pójść do
      psychiatry.
      • spinline Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 13.05.08, 22:56
        Mysl€,ze tak nie jest:=) To nie takie proste.
        • kasper254 Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 14.05.08, 05:59
          Dziękuję za odpowiedzi. Wiem, że nic nie jest proste. Jej zachowanie
          w czasie, gdy były złożone pozwy, było okropne, pełne jadu i
          nienawiści. Skąd jednak ta nienawiść? Skąd w człowieku, który żył ze
          mną tak długo lat, taka intensyfikacja złych uczuć? Czyżby nigdy nie
          było miłości do mnie?
          Chcę jeszcze nadmienić, że dużo pracowałem i mieliśmy dość duży
          majątek jak na polskie warunki. Jednak dostała więcej niż ja - za
          moim przyzwoleniem.
          • dotyk_wiatru Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 14.05.08, 13:49
            Nienawiść...? Skoro mieliście spory majątek, to zapewne był tu motyw
            finansowy...+ to, że stałeś na drodze do Jej szczęścia (chyba się
            powtórzyłam)...Jej nienawiść rosła przez lata...Musiałeś ją
            podsycać...jakoś...Co do tezy, że nie było miłości między
            Wami...Nie, to nie tak...Pewnie była...na początku, ale później coś
            się stało i...
          • solaris_38 Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 14.05.08, 20:21
            na pewno kochała

            jednak to tak wielki stres
            a jesli chce odejść a nie może tego na ciebie zwalić to na pewno miota sie tak
            że nie ma nad tym kontroli i nie jest świadoma jaka jest .. nieludzka i krzywdząca

            tak jej pasuje wiec odżegnuje sie od prawdy - wściekłością

            odpuść jej
            życz szczęścia
            nich szuka swego spełnienia

            ty poszukaj swojego
            głębiej posłuchaj swojego serca zanim następnym razem wybierzesz
            bo chyba warto wybierać znowu ;)

    • dotyk_wiatru Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 14.05.08, 13:19
      Kasper...czy zauważyłeś, że coś jest nie tak w Waszym małżeństwie?
      Wiem, że pracoholizm przeszkadza, męczy itd., ale...być może Ona
      wysyłała Tobie jakieś sygnały...
      Pasja Twojej byłej żony...dała Jej poczucie, że jest silna niż inni,
      niż...Ty...ale...czy zasługuje na to, żebyś z Jej powodu zakończył
      swoje życie? Przecież masz Dzieci...Skup się na Nich...
      Jej zachowanie jest nie fair...delikatnie mówiąc/pisząc...Jeśli nie
      chciała być z Tobą i nie chciała ratować Waszego małżeństwa, mogła
      powiedzieć...Po co nastawiać Dzieci i inne osoby przeciwko Tobie?
      Widocznie musiała Ciebie naprawdę nienawidzić, skoro do takiego
      czegoś się posunęła...i może chciała w praktyce sprawdzić swoją
      wiedzę...Jest jeszcze inna opcja...Stałeś na Jej drodze do
      szczęścia, bo miała Kogoś od jakiegoś czasu...Szkoda tylko, że nie
      reagowałeś od razu na Jej zachowanie...bo to mi zakrawa na celowe
      dręczenie...Świadomie manipulowała Tobą...A Ty ulegałeś i łudziłeś
      się...że może jednak...
      Te ubrania...Ja bym tak tego nie zostawiła...:/ Najwyraźniej byłeś
      mocno zmęczony tym wszystkim, skoro nie reagowałeś...To jawne
      dręczenie psychiki...w końcu to TY miałeś mieszkanie, bo ONA tak
      chciała...Rozumiem, że już koniec z tym? Dlaczego nie zmieniłeś
      zamków w drzwiach gdy tylko się wyprowadziła?
      A Twoje pytania...Oczywiście, że można manipulować 'podatnymi' na to
      osobami...Oczywiście, że efektem tego może być samobójstwo
      udręczonej jednostki...
      Njważniejsza sprawa...Zamknij za sobą drzwi z napisem 'Małżeństwo z
      tą Panią'...i rusz do przodu...
      • kasper254 Re: Nie znam odpowiedzi na te pytania 16.05.08, 22:29
        To tak ładnie się mówi: "zamknij drzwi". Zacząłem "nowe" życie, ale
        przecież nie można wyrwać przeszłości. Myślałem, że jeśli
        psychologia i psychiatria są nauką o dość długich korzeniach, to nie
        będzie problemu z jakimś choćby w przybliżeniu scharakteryzowaniem
        sytuacji, które opisałem. Myślałem, że jeśli pisze na tym forum tak
        wielu znawców tematu (świadczy choćby o tym używane słownictwo,
        przywoływane autorytety, temperatura emocji dyskutantów itd.), to
        będzie drobiazgiem ustosunkowanie się do tego, co napisałem; choćby
        w hipotetycznych, czysto abstrakcyjnych rozważaniach. Tym bardziej
        powtórnie dziękuję tym, którzy chcieli mi pomóc.
Pełna wersja