Nowy partner, a dziecko

14.05.08, 07:19
Witam serdecznie
Jestem już prawie 2 lata po rozwodzie. Wychowuję sama 14-latkę. Były
mąż ma kontakt z dzieckiem tylko wtedy kiedy ma na to ochotę i
dlatego, aby wyciągnąć informacje na mój temat dotyczące mojego
prywatnego życia. Przez te 2 lata we dwie stawałyśmy na nogi,
byłyśmy dla siebie oparciem, co nie oznacza, ze nie dochodziło do
spięć. One były, w końcu córka dojrzewa i hormony szaleją. Zawsze
byłyśmy tylko my dwie. Wakacje, święta, dzień za dniem. Dwa miesiące
temu ktoś pojawił się w moim życiu. Dzieli nas ok.200 km. Codziennie
rozmawiamy z sobą wieczorami przez telefon. Córka to widzi, a ja ją
obserwują. Czasami zachowuje się tak, jakby ją nic to nie
obchodziło, a niekiedy wtrąca się z tekstami, ze zapadam się ze
wstydu. Nic nie narzucam, trzymam znajomego na razie na odległość,
jeszcze go nie widziała, nie poznała. Raz rozmawiała z nim przez
telefon-przedstawili się sobie. Kiedyś zażartowałam, ze może się
przeprowadzimy do miasta, w którym on mieszka. Prawda jest taka, ze
mam problemy mieszkaniowe i byłoby to jakieś wyjście. Córka
zareagowała bardzo agresywnie, zaczęła krzyczeć, ze ona się nigdzie
nie wyprowadzi, że ucieknie, że pójdzie mieszkać do babci (nie ma z
nią kontaktu), lub do koleżanki. Temat zamilkł. ON-przyjeżdża na
cały dzień za tydzień. Powiedziałam jej o tym, jednak spotkamy się
na mieście. Zaczyna rzucać tekstami, że skoro ma wolny dzień, to
zrobi to, tamto i wymienia to, co mnie denerwuje, i na co jej nie
pozwalam. Mam wrażenie, ze nie pozwala mi na to, aby robiła coś , co
nie dotyczy nas. Ma być tak, jak ona chce. Latem jedziemy na wczasy.
ON-chciałby z nami, oczywiście pokój osobny, i na kilka dni tylko.
Bardzo się boję agresji córki na tą sytuację. Nie wiem co zrobić,
jak ją o tym poinformować, jak z nią postępować. Tłumaczę jej, ze
kiedyś wyjdzie już jako dorosła z domu, że nie chciałabym zostać
sama, ale ona się śmieje.
Dlatego proszę o pomoc kobiety, które mając dzieci wchodziły w
następny związek. Jak sobie radziłyście, jak wprowadzałyście dzieci,
szczególnie dojrzewające nastolatki, co wtedy, gdy była Ew. zmiana
miejsca zamieszkania. Dziękuję z góry za odpowiedzi.
    • leda16 Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 07:53
      majka035 napisała:

      > Wychowuję sama 14-latkę. Przez te 2 lata we dwie stawałyśmy na nogi,
      > byłyśmy dla siebie oparciem,


      Pierwszy błąd jaki zrobiłaś to angażowanie dziecka we własne problemy emocjonalne i traktowanie jako podpórki dla swojej rozchwianej psychiki. To matka ma być opoką na której wspiera się delikatna i krucha psychika dziecka, nie odwrotnie. Znalazłaś lepiej pasującą Ci podpórkę, co córka przyjmuje jako zdradę i odrzucenie, więc reaguje agresją.

      > że się
      > przeprowadzimy do miasta, w którym on mieszka.Prawda jest taka, ze
      > mam problemy mieszkaniowe i byłoby to jakieś wyjście.

      No wiesz, wykazałaś wyjątkowe grubiaństwo wobec córki. Dziewczyna nie zna faceta, uważa,że zabiera jej matkę, traktuje wrogo, jak rywala, a Ty mówisz, że ma porzucić szkołę, przyjaciółki, chłopaka, którego być może już ma na poziomie tzw. szczenięcych miłości, zamieszkać z obcym, nienawistnym jej chłopem i być od niego zależna. To tak, jakby Twój mąż powiedział Ci, że wprowadzicie się do mieszkania jego kochanki, bo tak będzie taniej.Możesz być pewna, że po takim tekście będzie wolała rzucć się w ramiona kogokolwiek niż zamieszkać z Twoim facetem. Za kilka lat może go z zemsty nawet uwodzić, oskarżyć o molestowanie itp.

      .
      > Ma być tak, jak ona chce.


      Uważasz, że ma być tak, jak Ty chcesz, flekując uczucia dziecka?



      Jak sobie radziłyście, jak wprowadzałyście dzieci,
      > szczególnie dojrzewające nastolatki, co wtedy, gdy była Ew. zmiana
      > miejsca zamieszkania. Dziękuję z góry za odpowiedzi.


      Ty nie pytaj tutaj dyletantek, bo problem jest bardziej poważny niż sobie wyobrażasz, a każde dziecko inne. Rusz cztery litery ze stołka, idź do Poradni Psychologicznej i poproś o pomoc PROFESJONALISTĘ. Dobrze byłoby, żeby On poszedł z Tobą. Dostaniesz tam precyzyjne wszkazówki dotyczące postępowania z córką. Sprawy na pewno nie rozwiążą samodzielne teksty w stylu "...bo kiedyś zostanę sama", denerwowanie się, zakazy, nakazy i jednorazowa wizyta, bo córka Cię znienawidzi a Ty będziesz miała poczucie, że stoi na drodze twojego szczęścia. Zanim zaczniesz snuć jakiekolwiek plany co do wspólnej przyszłości z gostkiem, córka musi go poznać i polubić.
    • gapuchna Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 08:46
      W jednym Leda ma raję: nie można wplątywać w swoje życie dziecka, ta granica
      powinna być wyraźna. Ale stało się i trudno. Wiem jedno - nie powinnaś
      całkowicie uzależniać swego życia osobistego od córki. Pamiętaj, ze jeszcze
      kilka lat, a ona ułoży sobie własne, ty zostaniesz sama. Dziecko w rodzicu ma
      mieć oparcie i gwarancję pomocy we wszystkim. Ale to nijak nie przekłada się na
      tyranię! Nie wiem, o ci radzić, bo ja nie mam córki, ale sama nią jestem -
      rozmowa zawsze jest wyjściem. Może włącz kogoś do tej rozmowy? Moze osoba z
      zewnątrz pomoże zadziałać na dziecko. I taki mój własny wniosek, autopsyjny - im
      bardziej jest się pod kloszem, tym gorzej i obojętne, kogo ten klosz dotyczy.
      Życie jest dość brutalne, więc najlepiej, jak zrozumiemy to stosunkowo wcześnie.
      Naprawdę: Ty też masz prawo do własnego życia. To jest trudne, ale nie
      niemożliwe. A słowa córki nie mogą ciebie ranić, ani wyznaczać całości życia
      (...Mam wrażenie, ze nie pozwala mi na to, aby robiła coś , co nie dotyczy nas.
      Ma być tak, jak ona chce....).
      • majka035 Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 08:50
        To chyba nie tak, jak napisałaś, ale może i tak można odebrać to co
        napisałam. Nie obciążałam córki swoimi małżeńskimi problemy, ale
        wynikały one same z siebie. Oby dwie przeszłyśmy znęcanie
        psychiczne, nie wiem, czy wiecie co to takiego, tego nie da się
        opisać. Najprawdopodobniej niedługo stracimy dach nad głową. Pewnych
        rzeczy nie dało się schować przed córką. Dlatego starałam się jej
        wynagrodzić to wszystko jak mogłam, będąc przy niej. Ale po 2
        latach pojawił się ktoś, a mnie martwi jej negatywne nastawienie.
        Czuję jak nade mną panuje. To nie jest tak, ze za chwile się spakuję
        i radosna sobie wyjadę do innego miasta. To bardzo poważna decyzja i
        chciałabym podejmować ją z rozsądku, a nie z powodu bycia bezdomną.
        Pisząc na tym forum, miałam nadzieje, ze podzielą się ze mną inne
        mamy, a zostałam zjechana(Leda) Wysyła się mnie do psychologa. Moja
        córka i ja należymy do ośrodka już 3 lata. Szkoda, ze tak łatwo jest
        człowieka krytykować, nie zastanawiając się nad sednem spraw. Myślę,
        ze to forum :psychologia” nie jest dla ludzi tego pokroju. Przykro
        mi. I tyle.

        Gapuchna-dziekuje
        • gapuchna Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 08:56
          Majka - jestem człowiekiem z ogromnymi problemami, także z tego powodu, ze nade
          mną roztoczono ochronny parasol, taki zwyczajnie od życia. Naprawdę, dziecko nie
          może być pępkiem świata, bo to obróci się przeciwko ..... temu dziecku właśnie!
          A nadopiekuńczość ma różne oblicza, nie tylko to najbardziej oczywiste. Trzymaj
          się - ty, córka i ten pan!
        • blue_red Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 09:09
          Nie słuchaj Ledy , ona tak wszystkim dowala.Po prostu omijaj ją. Pozdrawiam i
          trzymaj się ,na pewno sobie poradzisz . Powodzenia.
        • leda16 Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 18:54
          Nie obciążałam córki swoimi małżeńskimi problemy, ale
          > wynikały one same z siebie.

          Toteż ja nie w tym kontekście. Twoje problemy emocjonalne tylko w pewnym zakresie zazębiały się z problemami małżeńskimi.W końcu małżeństwo to nie same emocje. Ale jeszcze raz powtarzam - dziecku nie mozna zwalać na barku emocjonalnych problemów matki.


          Oby dwie przeszłyśmy znęcanie
          > psychiczne, nie wiem, czy wiecie co to takiego.


          Ja na pewno wiem, niemniej jednak zawsze należy różnicować sytuację, z której ono wypływa. Inaczej znęcanie się psychiczne dotyka żony a inaczej dziecka. A czy była interwencja prokuratury, czy tylko rozwód?

          Najprawdopodobniej niedługo stracimy dach nad głową.


          W prawie polskim nie ma żadnej możliwości eksmisji na bruk dziecka. To może grozić wyłącznie Tobie, jeżeli po ślubie wprowadziłaś się do domu męża lub teściów. Proponuję Ci, żebyś wyciągnęła z tego doświadczenia wnioski, zamiast planować identyczną sytuację - wprowadzając się do mieszkania obcego gostka. Może nie zauważyłam, ale ani słowem nie zająknęłaś się o ślubie, uznaniu przez faceta Twojego dziecka. Więc co? Po raz drugi chcesz ryzykować, że obie Was wywali, jak się mu niezobowiązujący seks z Toba znudzi?


          isząc na tym forum, miałam nadzieje, ze podzielą się ze mną inne
          > mamy, a zostałam zjechana(Leda)


          Nie zostałaś "zjechana" przeze mnie. Uświadomiłam Ci przyczyny wygórowanych reakcji emocjonalnych córki, których nie chcesz przyjąć do wiadomości.Przez jakiś czas ona czuła się najważniejsza w Twoim życiu, teraz wymagasz, żeby się dzieliła Tobą z rywalem a przecież nawet go nie zna! Traumatyczne przeżycia, rany na psychice jakich doznała od ojca, (w końcu też mężczyzny) jeszcze się nie zabliźniły. A Ty już ją chcesz pakować pod dach następnego nie dając ZADNYCH GWARANCJI, że po paru latachnie będzie jej traktował tak, jak wyrodny biologiczny ojciec.

          Wysyła się mnie do psychologa.


          A cóż to za ujma na honorze udać się po pomoc do psychologa, który ma dystans do tej sytuacji w przeciwieństwie do Twojego subiektywizmu. Ale obruszając się na krytykę swojego ewidentnie błędnego postępowania z córką dajesz dowody, że nie potrafisz z pomocy psychologa skorzystać.


          To bardzo poważna decyzja i
          > chciałabym podejmować ją z rozsądku, a nie z powodu bycia bezdomną.


          Czyli, gdybyś była bezdomna, to nie ogladając się na nic wprowadziłabyś się z nieletnim dzieckiem do pierwszego faceta, który by Ci zaoferował dach nad głową w zamian za usługi seksualne i rolę uzależnionej od pracodawcy służącej?
          I na koniec ostatnia rada - nad sednem sprawy musisz się zastanowić Ty, bo ona Ciebie dotyczy a my wiemy na ten temat tylko tyle, ile byłaś uprzejma napisać - czyli prawie nic.nikt ci prawa do decyzji odbierał nie będzie, zwłaszcza psycholog. Tylko niech to będzie decyzja oparta na zdolności do przewidzenia jej skutków, a nie na myśleniu życzeniowym i sloganach typu " głowa do góry, dasz radę".
    • spinline Re:Moje dzieci... 14.05.08, 09:14
      Sa juz takie duze.:=)
      Kazda sytuacja zyciowa jest inna.
      Nie kieruj sie wola twojej corki.
      To twoje zycie. 14 letnia dziewczynka nie moze wiedziec tyle o
      zyciu co ty.Po prostu boi sie ze straci matke i pewnie jest
      zazdrosna o uczucia.
      Wytlumacz jej ze uczucia do mezczyny, to nie to samo co do dziecka.

      dziecka nigdy nie przestaniesz kochac.Proste.

      Staraj sie ulozyc zycie skoro taki masz cel.
      Ja bym ja na jakis czas wyslala do owej babci, aby na spokojnie
      poznac tego pana,czy on godzien zaufania, czy bedzie to udany
      zwiazek? mase jest pytan.
      tak generalnie - nie pozwol dziecku wchodzic w twoje zycie.

      U mnie jest na odwrot moja corka, 22 lata, chce abym sobie z kims
      ulozyla zycia, a ja jej mowie, ze na to jestem jeszcze za mloda:=)))
      • gapuchna Re:Moje dzieci... 14.05.08, 09:41
        Spinline, taka córka to skarb!
        • spinline Re:Moje dzieci... 14.05.08, 15:11
          gapuchna napisała:

          > Spinline, taka córka to skarb!
          ........
          hehehehe oj, tak skarb, ale czesto i nie:=))))

          Uspakajam ja gotujac Zurek z kielbasa:=))

          naprawde pomaga, kocha te zupe.:=)))
      • spinline Re:Dodam... 14.05.08, 09:43
        Ze problemy mieszkaniowe, o ktorych piszesz to b. powazna sprawa!
        Wykanczajaca nerwowo i ogromnie stresujaca. Jezeli ten pan chce Wam
        pomoc to skorzystaj z pomocy, nawet bez chwili zastanowienia. Moze
        choc na jakis czas jest to warte.
        Pozniej sama podejmiesz jaks madra decyzje, co dalej.
        Wspolczuje ci bardzo i trzymma kciuki za was aby wam sie udalo.

        Do corki zawsze znajdziesz droge, najwazniejsze aby czula twoja
        milosc.

        Pozdrawiam i zycze ci aby wam sie udalo!

        Ps.

        Pania pod nickiem leda16 nie traktuj serio. Poczytaj jej inne posty
        a zrozumiesz dlaczego.

        • leda16 Re:Dodam... 14.05.08, 19:03
          Jezeli ten pan chce Wam
          > pomoc to skorzystaj z pomocy, nawet bez chwili zastanowienia


          Niezależnie od tego, jak upokarzająca okaże się wymagana za tą "pomoc" zapłata? Ona zna go głównie przez telefon, córka wcale. Ludzie, zwłaszcza faceci, niczego nie dają za darmo. Bezinteresowna pomoc możliwa jest tylko w rodzinie a i to nie zawsze.
          • gapuchna Re:Dodam... 14.05.08, 19:16
            Dlaczego zakładasz, ze ta trójka nie jest w stanie zrosnąć się w rodzinę?
            Dlaczego zakładasz, ze mężczyzna ten jest śmieciem, który tylko wykorzysta?
            Przecież tak nie można.
            • leda16 Re:Dodam... 15.05.08, 06:58
              Owszem Gapuchno, może się zrosnąć w rodzinę...patologiczną, jeśli kobieta "bez chwili zastanowienia" - jak Jej radzi Spinline wskoczy w ten związek z pozycji osoby ekonomicznie zależnej, zaoferuje swe wdzięki w zamian za mieszkanie a na doczepkę właduje facetowi na kark zbuntowaną pannicę w wieku dorastania, wieku emocjonalnie najtrudniejszym. Nic nie ma za darmo Gapuchno na tym najlepszym ze światów i naiwne kombinowanie - jakoś to będzie - zwykle kończy się tragicznie. Uważam, że właśnie tak nie można - oferować komukolwiek kredytu zaufania bez dokładnego sprawdzenia, czy jest wypłacalny. Tak nie robi żaden bank pożyczając klientowi stos brudnych papierków zwanych pieniędzmi. A czy życie tej kobiety i Jej dziecka jest czymś mniej ważnym, żeby "bez chwili zastanowienia" zawierzyć je obcemu chłopu?! Facet nie mówi ani o ślubie, ani o adopcji Jej córki, to, że z Nią sypia jest OSTATNIĄ, nie pierwszą przesłanką uczciwości jego zamiarów, a ta zamiast dokładnie przemyśleć i zrozumieć instynktowne obawy dziecka (najzupełniej zresztą słuszne), że ten gostek może jej zgotować podobne piekło co tatuś i na zależną mieszkaniowo oraz emocjonalnie mamusię trudno już tu liczyć - oczekuje bajeczek na Forum psychologicznych dyletantów,jak to się innym mamom udało w podobnej sytuacji. Tymczasem każda odrobinę przewidująca osoba wie, jak się to MOŻE skończyć. Zawsze trzeba liczyć się z najgorszą możliwością zamiast naiwnie i bezpodstawnie wierzyć, że mnie akurat zdarzy się ta najlepsza.
              Wspominałaś kiedyś Gapuchno, że zostałaś wychowana "pod kloszem", co do dnia dzisiejszego przysparza Ci problemów. Przypuszczam, że one biorą się właśnie z Twojej naiwności połączonej z trudnością postrzegania realiów życia i ukrytych motywów zachowania innych ludzi.
    • mskaiq Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 12:05
      Mysle ze Twoja Corka boi sie zmiany. To nie Ona jest problemem a Jej
      strach, postaraj sie pomoc Jej pozyc sie tego strachu. Przede
      wszystkim zorietuj sie czego sie boi.
      Jej negatywna reakcja na nowego mezczyzne moze brac sie z
      poprzedniego zwiazku. Czy Ona wybaczyla Swojemu Ojcu ?
      Bez wybaczenia Ojcu bedzie Jej bardzo trudno zaakceptowac kogos
      nowego w Twoim zyciu a takze w Jej wlasnym zyciu.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • saganna Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 12:20
        Najwygodniej i najlepiej dla Was byłoby iść do poradni i porozmawiać
        z psychologiem. Z każdym dniem pojawią sie nowe problemy. I nie
        zawsze mogą Ci pomóc postronne osoby, stojące obok.
        A dziecko ( w jakimkolwiek wieku) jest zawsze dzieckiem i Ty jesteś
        za nie odpowiedzialna i ono w Tobie musi znależć oparcie. Co nie
        znaczy - tak jak pisano wyżej - jest pępkiem świata. Też jestes
        ważna. Ale to Ty musisz znależć rozwiązanie.
        Trzymam kciuki i będzie dobrze, bo jest takie
        powiedzonko : "szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko"
        :-)
    • mona.blue Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 13:35
      Majka, to Twoje życie, nie możesz dać się szantażować swojemu
      dziecku.
      Generalnie zgadzam się ze Spinline.
      Córce pewnie potrzeba teraz bardzo dużo miłości z Twojej strony, ona
      pewnie boi się, że Ciebie straci. Ale też dużo stanowczości, Ty
      masz prawo ułożyć sobie życie.
    • solaris_38 Re: Nowy partner, a dziecko 14.05.08, 19:53
      Jeśli po dwóch miesiącach planujesz przyszłość z gościem którego znasz głównie
      telefonicznie
      to sadzę ze będziesz mieć z tego powodu same kłopoty

      po prostu zwolnij :)

      znacznie

      wyhamuj

      daj CZAS wam wszystkim

      a najwięcej córce

      dużo dużo więcej czasu

      niech córka zobaczy
      czy jesteś od dłuższego szczęśliwa spokojnym szczęściem
      • majka035 Re: Nowy partner, a dziecko 15.05.08, 08:41
        Nie wiem dlaczego, wiekszość odpisujących mi na mój post , krytykuje
        mnie za to, ze po 2 m-cach znajomości, chce ułożyć sobie zycie tzn.
        wejśc w związek. Przeciez ja tego nie napisałam. Pisałam o
        poznawaniu, o znajomości, o zapoznaniu córki z nIM i to
        wszytko.Jeśli piszę o przeprowadzce, to nie do niego, tylko do
        miasta w którym on mieszka. Chociażby dlatego, ze moge stracić
        mieszkanie, w którym obecnie przebywam i zostać bez dachu nad głową.
        w miescie , w którym teraz jestem, nie mam rodziny. Proszę,
        czytajcie uważnie.
        • spinline Re: Nowy partner, a dziecko 15.05.08, 09:38
          Nie wiem dlaczego, wiekszość odpisujących mi na mój post ,
          krytykuje
          mnie za to, ze po 2 m-cach znajomości, chce ułożyć sobie zycie tzn.
          wejśc w związek.
          ..........................

          A jak ty masz go poznac, nie biorac ryzyka i nie wchodzac w blizszy
          zwiazek? Czy dalej ma sie to toczyc 2 miesiace zanim cos zaiskrzy
          bardziej pomiedzy wami? Przeciez wszyscy to robia- sprawdzaja czy
          zwiazek fubkcjonuje.
          Przeciez to jest ryzko z obu stron, zarowno tego pana jak i Twoje.
          Ale bez ryzyka nie ma nic w zyciu.
          Zycie cale usiane jest ryzykiem, owszem mozna przegrac, ale i mozna
          wygrac. Ten kto nie bierze ryzka jest od razu na linii z przegrana.

          To jest Twoje zycie i przed nikim nie musisz sie tlumaczyc z twoich
          zyciowych wyborow.

          Sa ludzie bardzo negatywni, z tenedencjami psychotycznymi, ktorzy
          wesza we wszystkim patalogie i tragedie, i o wszystko co najgorsze
          podejrzewaja innych.To sa ludzie na pograniczu z ciezka choroba
          psychiczna i takich jest wielu. Dlatego nie zwracaj uwagi na te
          osoby. Bo im potrzebny jest lekarz.

          Nie ma regul na ludzi, kazde zycie i losy sa inne.
          I nie kieruj sie nigdy tym co inni mowia.

          Ja powiem ci jedynie tyle - otaczaj miloscia twoja corke, niech
          zawsze czuje twoja milosc, ale duzo z nia rozmawiaj i duzo tlumacz,
          niech i ona to zrozumie, ze ty masz prawo dow lasnego zycia.
          Wychowywanie dzieci to bardzo powolny proces, ktory odczuwa sie
          najczesciej po wielu latach. Dlatego zycze ci duzo cierpliwosci.
        • leda16 Re: Nowy partner, a dziecko 16.05.08, 07:35
          Jeśli piszę o przeprowadzce, to nie do niego, tylko do
          > miasta w którym on mieszka. Chociażby dlatego, ze moge stracić
          > mieszkanie, w którym obecnie przebywam i zostać bez dachu nad głową.w miescie , w którym teraz jestem, nie mam rodziny


          W mieście w którym mieszkacie, córka ma szkołę, znanych nauczycieli, środowisko towarzyskie, koleżanki, kolegów, przyjaciółeczki, miejsca, do których jest przywiązana...Ale rozumiem, że nie ma tam ANI JEDNEGO mieszkania do wynajęcia. Tam, gdzie mieszka poznany dwa miesiące temu gostek, stoi pełno mieszkań za pół darmo, może nawet bezpłatnych, a pracodawcy biją się o potencjalnych pracowników. W szkołach jest o wiele wyższy poziom niz tutaj. Dlatego chcesz wyrwać córkę ze znanego jej, przyjaznego środowiska i wlec w nieznane. To ona powinna ponosić koszty Twojej niezaradności życiowej i myślenia życzeniowego. Nieważne, jak długo emocjonalnie poharatane dziecko będzie wrastać w nowe środowisko, czy w ogóle jest w stanie zaadaptować się po latach stresu, ile łez wyleje w samotności - Ty będziesz zajęta, będziesz radośnie "wkraczeć w nowy związek"... I nawet psychologa nie raczysz zapytać, jak dalece jej zaszkodzisz. Nieważne. Ona ma się tak zachowywać, żeby broń Boże swoimi lękami i obawami gostka nie zrazić. Biedne, bezbronne dziecko...jeszcze ma język, więc broni się tekstami, które Ci nie pasują, jeszcze siły, żeby pokazać swoją wolę, aktywność, żeby bronić swojego świata. Małe, zaszczute zwierzątko. Pytasz, jak go skutecznie unieszkodliwić?
    • iminlove Re: Nowy partner, a dziecko 15.05.08, 09:26
      Witam;)

      Pozwolę sobie napisać, co o tym wszystkim myślę. Nie dlatego, że
      jestem matką, ale dlatego, że jestem córką, która znalazła się w
      podobnej sytuacji.

      Oczywiste jest, że Twoja córka jest po prostu zazdrosna. Ale ma do
      tego prawo. U mnie było tak, że gdy rodzice bardzo kłócili się przed
      rozwodem, to ja Mamę bardzo wspierałam, słuchałam, pomagałam
      (namawiałam do rozwodu nawet:)). Teraz wiem, że to był w pewnym
      sensie błąd - nie powinnam się była mieszać, choć z drugiej strony
      wiem, że Mama nie poradziłaby sobie psychicznie beze mnie. W każdym
      razie, rozwód nie był przyjemny, ojciec przestał się do mnie odzywać
      (na 2 lata), mimo iż nie dałam mu żadnego powodu do złości...

      Po tym wszystkim Mama znalazła sobie faceta. Jest z nim i wydaje się
      być szczęśliwa. Ja go nawet lubię, może nie za to, jaki jest, ale
      jaka szczęśliwa jest z nim moja Mama.

      Ale w tym momencie wchodzi egoizm. Każda kobieta po rozwodzie
      dochodzi do momentu 'mam prawo ułożyć sobie życie'. I rzeczywiście,
      ma prawo. Ale dziecku jest trudniej. Bo drugiego męża można znaleźć
      bez problemu, z drugim ojcem jest już trudniej. Córka jest rozbita,
      bo straciła ojca, nie czuje się przez niego kochana - a teraz traci
      też matkę. Jest zazdrosna o to, że matka może ułożyć sobie życie i
      pójść naprzód, a ona zostaje z tymi problemami, które miała. I wbrew
      pozorom chyba łatwiej jest radzić sobie z partnerem matki, który nie
      jest taki 'fajny', który nie okazuje zainteresowania. Bo jak
      okazuje, to pojawia się żal, dlaczego własny ojciec nie jest taki
      sam...

      Szczerze Ci powiem - nie wiem co zrobić w takiej sytuacji. Ja ze
      swoimi problemami sobie nie poradziłam, mimo iż zaczęły się później
      - jak miałam 17 lat, a teraz mam 23...

      w każdym razie, życzę szczęścia:)
    • nualka Re: Nowy partner, a dziecko 16.05.08, 13:49
      Mam nowego partnera. Ja mam córkę, ona ma córkę. Obie nastolatki.
      Jego córka mieszka z matką, ale spędzają ze sobą duzo czasu. Jego
      córka bardzo lubi mnie, moja córka lubi jego. Jak tego dokonalismy?
      Myślę,że po prostu czas. Dalismy im duzo czasu. Jestesmy ze sobą
      ponad rok, zaczynamy rozmawiac o zamieszkaniu razem. Być może u
      niego, byc może u mnie. Na to trzeba strasznie duzo czasu i dużo
      rozmów z dziećmi, maleńkimi kroczkami i bardzo powoli. Moja córka
      nie wiedziała o naszym pierwszym spotkaniu. Powiedziałam dopiero
      wtedy, gdy wiedzialam ,że to coś powazniejszego. I bardzo
      delikatnie. Starając się powoli oswoić ją z tą myslą, że nie zawsze
      będę sama, ale ze ona jest dla mnie bardzo ważna i nie zrobię nic na
      siłę. Mnie i mojego partnera dzieli również duża odległość i
      chcielibyśmy zamieszkać w końcu razem, ale oboje wiemy, że do tego
      trzeba podejśc bardzo cierpliwie. Wiemy już ,że chcemy byc ze sobą
      na zawsze, więc jeszcze trochę możemy spokojnie poczekać. I dac czas
      naszym dzieciom. Pamiętaj, małymi kroczkami dokonasz wielkich
      rzeczy :))))) Nastolatki wbrew pozorom bardzo potrzebują
      stabilizacji i przerażaja je zmiany, chciałyby mieć swój własny
      wyodrębniony teren, swoje miejsce w świecie. Każdy by własciwie
      chciał :)))Dlatego, pomimo tego,ze mój partner ma mieszkanie, ja
      myślę o zakupie własnego. Żeby moja córka wiedziała, że ma swoje
      miejsce na ziemi bez względu na to jak ja sobie ułożę zycie : )))))
Pełna wersja