i znowu będzie jak zawsze....

24.05.08, 00:25
Ciężko o tym pisac bo tak naprawde nie wiem skąd się to we mnie
zrodziło... Jedyne co wiem to to, ze nie chcę tak dalej, ze muszę
coś z tym zrobić...
Jakoś nie mam szczęścia do mężczyzn, zwiazkow, miłości, itp...
Początki są piękne, ale u mnie na początkach się kończy. Boję się,
że tym razem będzie tak samo... A przeciez tego nie chce... Czuje,
ze to on... Ten jeden, jedyny... Ale znow pojawił się ten sam
problem...
Nigdy nie wiem co powiedzieć, nie wiem co zrobić. Czasem bardzo chcę
mu coś powiedzieć i wcale nie chodzi tu o wielkie wyznania... Po
prostu każdy czasem pyta: i co mi powiesz? lub coś w tym stylu a
ja... Mam pustke w głowie, nie wiem co powiedzieć. Nie wiem skąd ta
dziwna blokada. Czasami mam problem z określeniem tego czego tak
naprawdę chcę, na wiele spraw nie mam zdania, akceptuję chyba
wszystko... Ale czuje, ze to nie ja...
Nie chcę stracić być może najpiękniejszych chwil w moim życiu...
Czasami zastanawiam się czy jestem normalna... Praca, dom, szkoła...
Praktycznie zero życia prywatnego... Bardzo chciałam to zmienić,
pozanalam cudownego mężczyznę a tu znowu t samo :-(((... nie chcę go
stracić a tak się stanie jeżeli czegoś ze sobą nie zrobię... Tylko
co mam zrobić?? i jak?? :-( A moze ja powinnam być sama?? :-(((
    • spinline Re:Nie ma cudownych ludzi! 24.05.08, 10:06
      Tam gdzie jest idealizacja tam jest tez i ogromne rozczarowabnie.

      Norma to cos posrodku.
      Musisz przestac idealizowac. Twoja idealizacja zwiazkow bieze sie z
      faktu nieprzerobionej relacji z matka.To te relacja musisz
      dokladnie przerobic, zanim zaczniesz szukac partnera dla siebie.

      Jest to najtrudniejszy wycienek z zycia, to przerabianie relacji z
      matka, bo to cos co jest oddzielaniem sie emocjonalnym od niej.
      zauwazenie siebie jako oddzielnej istoty.
      Zauwazenie matki z roznych jej stron, zarowno tych pozytywnych jak
      i negatywnych. I akceptacja braku perfekcji.
      Aby przeniosc zdrowe wzorce do nowej reklacji powinnas
      sie "oddzielic psychicznie" od swojje mamy.Spojrzec na nia pomimo,
      ze jest matka jak na obca kobiete. I zwrocic sie emocjonalnie ku
      sobie.

      Generalnie idelaizacji mezczyzn podejmuja sie podswiadomie, kobiety
      ktorych relacje z matka byly burzliwe albo, gdzie wystepuje
      niedosyt uczucia. wszystko to dzieje sie na etapie podswiadomosci i
      nalezy to wydobyc na zewnatrz.

      W zaleznosci jaka mialas relacje z matka, taka powinnas podjac
      metode postepowania. Wszystko pomiedzy toba, a matka dzieje sie na
      etapie myslowym i emocjonalnym.

      Kiedy przestaniesz idealizowac wtedy zobaczysz prawde o ludziach
      taka jaka jest. Ze nie ma min idealnych milosci, a zakochanie o
      niczym specjalnym nie swiadczy, jedynie o tym ze jeszcze lepiej
      funkcjonuje prokreacja podczas takiego periodu, ktory i tak trwa
      krotko.

      To tyle z tematy ogromnego na wiele stron pisania:=)))
      • onaona25 Re:Nie ma cudownych ludzi! 24.05.08, 18:16
        raczej nic nie przerobie... Moja mam nie żyje od kilku miesięcy.. I
        to nie jest tak, ze cokolwiek idealizuję... Ale może masz rację, nie
        jestem zbyt silna emocjonalnie. Mam problemy z akceptowaniem samej
        siebie. Ale na to już chyba nie ma rady...
        • spinline Re:Nie ma cudownych ludzi! 25.05.08, 12:57
          Ponoc w sytuacjach takich jak opisałaś właśnie pod wpływem wielkich
          nawałów uczuć jak smierć bliskiej osoby, ludzie najczęsciej się
          mocno zakochują.

          Może ma na to wpływ sam organizm i niedobór serotoniny w takich
          sytuacjach?W ten sposób nasz organizm rekompensuje ow niedobór.
          Pod wpływem silnych pozytywnych uczuc wydziela się w ciele wiecej
          serotoniny.

          Relację z matką zawsze możesz przerobić. Jest to zajecie myślowe.
          Polecam ci ksiązki, jest ich sporo w temacie.:-))

          Pzdr,
          E
    • leda16 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 10:43
      onaona25 napisała:

      > Ciężko o tym pisac bo tak naprawde nie wiem skąd się to we mnie
      > zrodziło... Jedyne co wiem to to, ze nie chcę tak dalej, ze muszę
      > coś z tym zrobić...


      No, jeszcze na szczęście nic się w Tobie nie zrodziło i gorąco polecam rodzić dopiero po ślubie. Na razie śpieszno Ci do zawłaszczenia męskich portek "na zawsze". W tym problem, że upatrzone ofiary nie chcą tego, co Ty i niestety, sama nic z "tym" nie zrobisz bez ich woli.


      > na początkach się kończy. Boję się,
      > że tym razem będzie tak samo... A przeciez tego nie chce... Czuje,
      > ze to on... Ten jeden, jedyny...


      I będzie, jeśli z takim nastawieniem podchodzisz do każdej nowej znajomości. Mężczyźni szybko wyczuwają Twoje wampirze zamiary.


      > Nigdy nie wiem co powiedzieć, nie wiem co zrobić. Czasem bardzo chcę
      > mu coś powiedzieć


      Skoro nie masz z facetem o czym rozmawiać, to pewnie wkrótce Cię rzuci. Nikt nie lubi się nudzić w towarzystwie.

      i wcale nie chodzi tu o wielkie wyznania... Po
      > prostu każdy czasem pyta: i co mi powiesz? lub coś w tym stylu a
      > ja... Mam pustke w głowie, nie wiem co powiedzieć.


      Pytaj co czytał, co robił, co myślał itd...Niemową jesteś czy jak?


      > Nie chcę stracić być może najpiękniejszych chwil w moim życiu...


      A cóż takiego pięknego robisz z tym facetem? Snujesz się z nim po ulicy i milczysz. Też mi "piękne chwile". A może myślisz, że z tak nudną kobietą jak Ty w łóżku będzie mu pięknie?

      >
      > pozanalam cudownego mężczyznę a tu znowu t samo :-(((... nie chcę go
      > stracić a tak się stanie jeżeli czegoś ze sobą nie zrobię... Tylko
      > co mam zrobić?? i jak??


      Przestać go gloryfikować, ujawniać swoje intencje. Wasze cele są rozbieżne - on chce Cię dowlec do łóżka, Ty jego do ołtarza. Prawdopodobnie odejdzie, gdy nie uzyska tego, czego chce. Ale na początek wystarczy obiecywać, obiecywać, obiecywać. I dużo mówić, byle nie o swoich uczuciach. Dla mężczyzny najbardziej interesujący temat na świecie to on sam ;).
      • onaona25 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 18:22
        Hm... Może rzeczywiscie masz rację, chociaż wcale nie mam takich
        zamiarów. On z resztą też nie. Może mój opis nie był dosyć spójny.
        Fakt powstał pod wpływem emocji i bezsenności... On jest zupelnie
        normalny :-))) Po prostu chodzi o coś we mnie co mnie blokuje kiedy
        chce się zaangażowac... Tylko tyle.
        • leda16 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 25.05.08, 09:00
          onaona25 napisała:

          > Po prostu chodzi o coś we mnie co mnie blokuje kiedy
          > chce się zaangażowac...


          Wręcz przeciwnie - Ty już z góry, zanim się przekonałaś czy facet coskolwiek do Ciebie czuje - JUŻ się zaangażowałaś! To pianie: "cudowny, jedyny na świecie, wyjątkowy, najpiękniejsze chwile w życiu..." lęki, że Cię puści w trąbę, na randkach boisz się nawet pisnąć, żeby go nie zrazić - cóż to jest jak nie emocjonalne zaangażowanie???!!! Grubo przedwczesne, bo gostka nie znasz,nie znasz jego rodziny (rodzicom jako narzeczoną zapewne Cię jeszcze nie przedstawił) nie wiesz jakie ma wobec Ciebie zamiary, jaki jest dla innych ludzi. Myślisz, że facet jest tak głupi, że nie widzi Twoich maślanych oczu i nie myśli o Tobie jako o łatwej zdobyczy? Potem Cię oczywiście rzuci, bo nie ceni się tego, co przychodzi łatwo. A Ty, zamiast wykorzystać poprzednie doświadczenia, nadal powtarzasz swoje błędy z poprzednich znajomości. Tu jeszcze raz ustawiłaś się z góry na przegranej pozycji.Jeżeli będziesz przy każdej nowej znajomości kwiczeć _"cudowny, jedyny, wyjątkowy" zamiast spokojnie czekać na takie reakcje z jego strony, skończysz jako stara panna z nieślubnym dzieckiem.
          • onaona25 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 25.05.08, 21:05
            nie zdaarzyło mi się to wczesniej. Wiem o nim więcej niż Ci się
            wydaje. To ja nie mam zwyczaju uzewnętrznania swoich uczuć... Po
            prostu tego nie robie. Wydaje Ci się chyba, że biegam za nim
            wyznając mu miłość... Ale tak nie jest :)z Twoich wypowiedzi wynika,
            ze to chyba właśnie Ciebie wykorzystał jakiś męzczyzna... Ale tu
            chodzi o coś zupełnie innego...Seks jest istotny, ale niektorzy
            widzą też coś poza nim, poza tym nie jest niczym złym... :-)))
            • akwarysta84 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 26.05.08, 11:21
              Ty chyba nie kumasz o co chodzi z tym zakochaniem. Jak byś biegała z
              nim i opowiadała mu bógwie co to by nawet mniej znaczyło. Ty nawet
              już nic nie mówisz, z tego co powiedziałaś w 100proc. czyścisz swoje
              Ja by zrobić miejsce dla niego.
              Jesteś tak zabujana w jakiejś projekcji oddania, że poprostu znikasz.

              Ja np. wiem, że może mi się wydawać, że nie ale ja się zakochuje w
              dziewczynie po dwóch spotkaniach i tak jest, koniec. Nawet często
              nie zdaje sobie z tego sprawy.

              • onaona25 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 26.05.08, 22:08
                Heh...
                Może nie kumam... A może każdy przeżywa to inaczej...

                Dzięki Wam zrozumiałam, że tak naprawdę nie ważne co się myśli,
                czuje i robi to dla każdego będzie to znaczyło coś zupełnie innego :-
                ). Na nic nie ma złotego środka... Może to i lepiej. Trudniej, nie
                znaczy przecież gorzej :-))).
    • pani.misiowa Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 10:50
      Po
      > prostu każdy czasem pyta: i co mi powiesz? lub coś w tym stylu a
      > ja... Mam pustke w głowie, nie wiem co powiedzieć.

      Uśmiechnij się wtedy, i zapytaj- a co byś chciał usłyszeć? i obróc
      sprawę w żart, skoro nie wiesz, co odpowiedzieć.

      Najważniejsza jest metoda małych kroczków, skoro nie chodzi o
      wielkie wyzwania.
      Powiedz mu, że lubisz przebywać w jego towarzystwie, albo że rozmowa
      jest zawsze interesująca, albo że nie wiem- fajnie Ci się z nim
      milczy :)
      • onaona25 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 18:24
        :-)))
    • i.see.you.baby Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 15:34
      nie wiem dokladnie o co chodzi w Twym poscie ale mam wrazenie ze byc moze masz
      podobny problem jak ja. np u mnie jest tak ze jak jestem z facetem na ktorym mi
      zalezy w pewnym momencie pojawiaja sie 'problemy z komunikacja'. mysle ze wcale
      nie jestes nudna osoba, pewnie z innymi ludzmi masz wiele tematow do rozmow ale
      kiedy pojawia sie realna szansa zwiazku wtedy troche sie wycofujesz do wlasnego
      swiata i nagle zaczyna brakowac tematow do rozmow, nie wiesz co powiedziec itp.
      mam racje?
      • onaona25 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 18:25
        dokładnie o to chodzi... nie wiem co jest ze mną nie tak... sama nie
        wiem czego się boję...
        • i.see.you.baby Re: i znowu będzie jak zawsze.... 24.05.08, 19:28
          ech, znam to bardzo dobrze. w glowie klebi sie kilka albo kilkanascie tematow do rozmow ale kazdy zaczyna wydawac sie albo glupi albo nieciekawy itd.
          ogolnie slabiej komunikuje sie z facetami, z kobietami mam swietny kontakt. wydaje mi sie, ze u mnie wynika to z tego ze mialam tzw 'nieobecnego' ojca, ktory uwazal ze jego glownym a wlasciwie jedynym obowiazkiem jest zapewnienie bytu rodzinie.
          nigdy nie lubilam za bardzo z nim rozmawiac bo to byly przewaznie jego monologi. nigdy tez np nie zapytal po prostu jak tam w szkole czy cos w tym stylu. w sumie o nic nigdy nie pytal. kiedy ja zaczynalam mowic do niego oprocz tego, ze mialam wrazenie ze mnie nie slucha to jeszcze czulam ze robie cos niewlasciwego, tak jakbym okazywala jakis brak szacunku czy cos w tym stylu.
          dzisiaj dosyc ciezko rozmawia mi sie ze starszymi nawet o kilka lat facetami.
          teraz pojde w domorosla psychologie ale wydaje mi sie ze np ja nie wycwiczylam prawidlowego kontaktu, czy jakiegos wzorca komunikacji z plcia przeciwna, bo w sumie nawet nie bylo jak. moze u Ciebie jest podobnie.
          mysle ze tak czy siak najwazniejsze to probowac. robic male kroczki, dzielic sie jakimis przemysleniami itp. mysle ze Twoj mezczyzna mysli o Tobie tak samo jak Ty o nim, czyli w superlatywach i nie da sie tego tak latwo popsuc. nie wiem za bardzo co Ci poradzic jeszcze ale mam nadzieje ze sie przelamiesz, 3mam kciuki:)
        • leda16 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 25.05.08, 09:05
          onaona25 napisała:

          > nie wiem co jest ze mną nie tak...


          Już Ci napisałam - chcesz zbyt wiele i zbyt szybko. Chcesz złotem płacić za plewy i dlatego każdy Twój związek to bankructwo.

          sama nie
          > wiem czego się boję...

          Boisz się, że Cię zostawi pierwszy lepszy facet, bo traktujesz go, jakby był "jedyny" na świecie.
          • shangri.la Re: Leda, co ci dolega? 25.05.08, 09:13
            Jako psycholog powinnaś chyba przynajmniej się zdiagnozować.
            Widzę, że jako terapię zaaplikowałaś sobie dowalanie ludziom na forum i pisanie
            pod ich adresem obrzydliwych, krzywdzacych postów.
            Coco już cię zgłosiła do administracji, ale najwyrażniej jesteś tu na
            specjalnych prawach, jak kilku innych trolli i nadal bezkarnie obrzucasz ludzi
            błotem.
            Może zamiast znęcać sie nad innymi opowiesz o swojej psychozie a my,
            niefachowcy, pomożemy ci skoro twoja wiedza zawodzi?:)
            • spinline Re: Założę się o butelkę dobrego wina:-) 25.05.08, 12:51
              Ze, leda 16, to nie psycholog, ale pacjent, który uciekł
              Z oddziału zamkniętego szpitala psychiatrycznego!Gdzie była
              leczona, bez szczególnych efektów wiele lat....

              Pzdr,
              E
    • solaris_38 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 25.05.08, 19:34
      zacznijmy od tego ze nie ma Tego Jedynego
      a świat ma mało wspólnego z naszymi marzeniami i wyobrażeniami
      jednak tym bardziej godny jest przeżycia
      walki o to co odczuliśmy jako wartości
      i nauki wszystkiego bo wszystko jest jeszcze dopiero do poznania

      warto znaleźć sobie coś ciekawego żeby móc o tym pogadać z tymi którzy akurat
      tym tez sie interesują
      wtedy zawsze będziesz miała coś do powiedzenia a nawet jak nie to z radoscią
      wysłuchasz tych co mają do powiedzenia na interesujące cię tematy
      warto zadbać o jakość swojego wnętrza
      co do najpiękniejszych chwil w życiu to wszystkei są piękne

      i te kiedy dopiero uczysz się chodzić
      i te kiedy uczysz sie chodzić o kulach
      i te kiedy biegasz
      i te kiedy ze smutku nei masz sił na bieganie choć niby umiesz i możesz

      nie lękaj sie że życie ucieka

      to ten lęk zabierze ci radość chwili teraźniejszej
      nie dając nic w zamian

      nie zastanawiaj sie tez czy powinnaś być sama czy nie
      Dopuść ze może będziesz i zajmij sie rozkwitaniem swojego życia

      nei czekaj aż ktoś lub coś nada mu dopiero sens wartość i radość

      sama to rób
      ucz sie to robić
      do ostatniego oddechu ucz sie to robić


      • onaona25 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 25.05.08, 21:15
        :-))) staram się przez większośc mojego zycia... nigdy nie było
        latwo, ale wiem, że zawsze może być gorzej dlatego staram się
        cieszyć się z tego co mam i nie żyć w utopii marząc o czymś co jest
        dla mnie nieosiągalne... To raczej sytuacja kiedy już coś mam, ale
        musze nad tym popracować... Problem w tym, ze jest mi ciężko znaleźć
        odpowiednią drogę... Przez długi czas jestem sama, nie można
        pokochać każdego a sama przyjaźń to za mało... To się już stało i
        wydaje mi się, ze to jedna z nielicznych chwil, kiedy warto walczyć.
        problem w tym, ze nie potrafię
        • solaris_38 Re: i znowu będzie jak zawsze.... 25.05.08, 21:28
          no własnie starać się

          mędrcy doradzają natychmiast przestań sie, starać

          w samej idei starania jest jakiś straszliwy ślepy zaułek

          trzeba BYĆ a nei starać się

          niczego do tego nie potzreba
          wwzystko już jest

          tylko trzeba tego posłuchać wsłuchać się
          ale to już jest i jest gotowe abyś była szczęśliwa
          ale czy gotowa jesteś aby wszystkie mity porzucić aby być szczęśliwą

          ?

          w tych mitach choć nieszczęśliwe - jest znane
          znane stare męczeństwo
          skarga bluesa
          skarga niewolnika
          skarga samotnej kobiety
          skarga matki
          od milionów lat ta sama

          a wolny człowiek żyje w niebezpieczeństwie

          nigdy nie wiadomo co sie zdarzy

          a walczyć gdyby było warte to walczyłabyś
          to są automatyzmy
          wiec sie nie martw ze coś tracisz tylko ... oddychaj patrz słuchaj

          TO JEST SPEKTAKL

          a ty jesteś nieliczną z możliwych bytów które mają szczęście w nim uczestniczyć





Inne wątki na temat:
Pełna wersja