Gość: Mrówka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
06.01.02, 23:25
Boję się bardzo. Moja matka jest moim przekleństwem. Kocham ją ponad wszystko,
ale ona czyni mnie kaleką psychiczną. Miałam dziesięć lat, gdy umarł mój tata.
Bardzo to przeżyłam. Jestem jedynaczką i było mi bardzo ciężko. Minęło już
naście lat, a moja matka nie potrafi sobie ułożyć życia. Najgorsze jest to, że
i mi nie daje żyć. Zapewne wychodzi z założenia, że skoro ona jest
nieszczęśliwa to i każdy być musi. Nie ma mężczyzny - rozumiem ją - tata był
ideałem. Jednak na mojego chłopaka wciąż patrzy wilkiem. Nie akceptuje go. Wiem
bardzo dobrze, że nikogo z mojego otocznia nie akceptowala - moich przyjaciół
rownież. Jest w stanie głębokiej depresji. Całymi dniami leży w łóżku i chyba
czeka na śmierć. Mieszkam z nią sama. Ta sytuacja jest dla mnie nie do
wytrztymania.
Mam zamieszkać z moim chłopakiem, ale z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że
ją opuszczam. Przez całe życie terroryzowała mnie psychicznie, chciala wyrzucić
z domu gdy miałam 16 lat. Nigdy jej tego nie wybaczę. Gdy jej najbardziej
potrzebowałam jej nie bylo. Mimo to kocham ją strasznie. W zasadzie jest to
ślepe przywiązanie. Wiem, że to co piszę jest bardzo chaotyczne, ale zabrałoby
mi baaardzo dużo czasu opisanie całej mojej sytuacji.
Czego się boję? że nie będę umiała zbudować z moim facetem normalnej rodziny.
On też jest jedynakiem i też ma w domu nie najlepiej. Boję się cholernych
obciążeń psychicznych. Noszę w sobie ogrom złości na matkę, że żyje tak, jak
żyje. Dla mnie jest to niepojęte, jak można tak przepieprzyć życie. Nie ma
żadnych znajomych, nigdzie nie wychodzi. Doprowadziła do paranoidalnego stanu,
że jestem całym jej światem - jest to dla mnie mordercze. Chciałabym, aby
gdzieś wyjechała, kogoś poznała. Proponowałam jej, żeby skorzystała z biura
matrymonialnego - wyśmiała mnie. Ona programowo chce być nieszczęśliwa.
Gdy się cieszę, śmieję , patzry na mnie jak na wariata. Czuje się obco w swoim
domu. Jednocześnie bardzo się boję, że będę taka jak ona. Że powtórzę jej błędy
np. przy wychowywaniu dziecka. Bardzo rzadko mnie przytulała. Teraz ciągle
tulę się do mojego mezcyzny, ale paradoksalnie prawie w ogóle nie okazuję mu
uczuć. Barzdo chcę pokazać, że go kocham ale boję się, że mnie wykorzysta.
Jestem dorosła mam 24 lata. Zachowuje sie czasem jak dziecko..
Jak sobie poradzic z tym wszystkim?
Dziękuje Wam.