gapuchna
27.05.08, 23:41
Gdy przestaje kochać, gdy przestaje tęsknić, podziwiać, szanować kobietę -
odchodzi. Ja to rozumiem. Gdy poznaje kogoś innego, zakochuje się - odchodzi -
ja to rozumiem. Ale trudno mi zrozumieć, gdzie kończy się granica wspólnego
życia, tworzonego z kobietą, a zaczyna się obrona własnych przestrzeni
życiowych. Zastanowiły mnie słowa .....Lifeisaparadox. Zastanawiam się, kto
popełnia większy błąd - kobieta czy mężczyzna, każde ze swoimi uwarunkowaniami.
------------
"babo, strasznie wszystko chcesz wiedzieć i uczestniczyć w każdym
elemencie mojego życia, czuje sie osaczony, zniewolony i pozbawiony choćby
odrobiny prywatności". Wiec facet zaciska zęby, żeby nie powiedzieć wprost o
co chodzi bo byś pomyślała ze cię odrzuca, chce "osłabić wasze więzi, relacje
i bliskość" i tak siedzi jak na desce z gwoździami aż go szlag trafia i czuje
ze cale szycie to on tego na pewno nie zniesie - stąd ślubu nie chce.
Moze tak być? zaznaczam ze to przykład tylko......