akwarysta84
03.06.08, 22:15
Dziś znajomy wyciągnął mnie na wiosenny podryw. Też sobie frajer
wymyślił, niedoszły alfa z symptomami aspergera:). Nam z naszego
podrywu wyszło niewiele. Ogólnie to była trochę "przysługa"(he he) z
moje strony , bo dla mnie odpieprzyć się jak choinka i o 1.30
zaczepiać laski na najruchliwszej ulicy to lekki obciach. Ok, ale
nich będzie. Wku..łem się na mojego kolegę, że jakiś taki spięty, i
ja zacząłem zagadywać dziewczyny. I tu było śmiesznie, jedna po 5
min rozmowy podobno miała pociąg(do domu he he), a druga. Druga
zaczęła udawać cudzoziemkę i twierdzić , że niewiele rozumie !!! Z
trzecią się też jakoś nie kleiło. Widzisz mowie, to że wydaje się
wygadany, moje 185cm wzrostu i fajne ciuchy, to o niczym nie
świadczy, odwal się teraz ty gadasz:). Ogólnie impas. Czuje się
nieswojo. Siedzimy na ławce a tu nagle podchodzi koleś z aparatem.
Chrzani po angielsku i robi zdjęcia naszym ciuchom!Wygląda jak foto
reporter. Sprzedał nam jakąś bajkę. Opowiada nam jak mu się podoba
Polska, jacy ludzie przebojowi! Ja z nim gadam. Koleś zaczyna nam
robić kolejne foty. Chyba z 15 fotek nam trzasnął. Gadaliśmy chwile
ale końcu się zwinęliśmy, koniec tych pogaduszek, dowidzenia.
Potem idąc do domu mnie olśniło, i myślałem,że padnę ze śmiechu. My
nic nie poderwaliśmy. Żadnych dziewczyna. Ale co w zamian? Całkiem
przystojny facet ujawnił nam całą sztukę podrywania. he he dziewczyn
nie było, ale przyplątał się całkiem przystojny pedał.
A mówiłem kumplowi, że nawet jak dla mnie wyglądamy dziwnie, jak
byśmy natarczywie szukali okazji.
Co myślicie? Z tym aparatem to był podryw?:)))