prawo do prywatnosci dziecka...

04.06.08, 23:36
...co myslicie o prawie dziecka do prywatnosci...

...czy jestescie zwolennikami 'nadzorowania' dzieci np:

-wchodzac do pokoju i przeszukujac rzeczy
-sprawdzajac telefon komorkowy
-czytajac korespondencje dziecka
-przegladajac komputer dziecka i historie
    • asidoo Re: prawo do prywatnosci dziecka... 04.06.08, 23:42
      Czasami trzeba zrobić rewizję. Na pewno bym zrobiła, gdyby moje dziecko
      wyglądało na nieszczęśliwe i bałabym się o jego życie a nie chciałoby rozmawiać.
    • spinline Re: prawo do prywatnosci dziecka... 04.06.08, 23:51
      Do jakiegos wieku bywa to konieczne. To jest wiek glupoty i pomylek
      mase dzieci zazywa narktyki alkohol, papierosy to wszystko prowadzi
      do tragedii. To jest troska rodzica aby wiedziec co dziecko robi
      gdy jest samo.

      Owszem wszytsko to do jakiegos wieku. sknczys zkoly idzie na studio
      to juz znak ze najgorsze problemy sa za. A czas na nowe.
    • akwarysta84 Re: prawo do prywatnosci dziecka... 04.06.08, 23:56
      Nie wiem, w domu nigdy nikogo na niczym takim nie przyłapałem i
      jest to dla mnie zupełnie niedorzeczne.
      Zresztą my byliśmy tak wychowani, że i tak wygadaliśmy się pierwsi,
      bo matka widziała po oczach , że coś ukrywamy.

      Pomyśl co myślisz o tym teraz, pomyśl co myślała byś o tym gdy byłaś
      nastolatką i wyciągnij z tego rozsądny kompromis.

      Napewno niechciała byś, zeby ktoś ze wścibstwa przeglądła twoje
      rzeczy. Jednocześnie w szczególnej sytuacji gdy wymagał byś pomocy
      było by to akceptowalne.
      • malawinka Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 00:09
        zapewne żle przeszukiwałeś,że niczego nie znalazłeś
        • shachar Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 03:55
          nie wiem jak to jest od strony rodzica ,bo nie mam dzieci, ale wiem
          jak to jest od strony diecka
          otoz przeszukiwanie jakiekolwiek ( a dzieci glupie nie sa i wiedza w
          trymiga) nadwyreza nieodwracalnie autorytet rodzicielski, robi z
          rodzica zwyklego palanta.
          • kajetan-wawa Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 07:57
            Zdecydowanie dziecko ma prawo do prywatności . Wychowuję dwoje sam .
            Jeśli relacje między dziećmi i rodzicami są prawidłowe , nie ma potrzeby
            przeszukiwania ich rzeczy . Poniża to rodziców i źle świadczy o ich wiedzy
            wychowawczej .
            Być blisko dzieci , zadbać o wzajemny szacunek i mieć wzajemne zaufanie
            Jeżeli tak się żyje , nie ma podejrzliwości i poniżających zachowań .
            • akwarysta84 No wreszcie z sensem 06.06.08, 00:02
              Takie wypowiedzi przywracają moją wiarę w ludzi i instytucje rodziny.

              Nareszcie trafia się tu jakaś normalna matka. Dla manie takie
              podejście opiera sie na dwóch terminach: system i zrozumienie.

              Przez takie podejście przeziera po prostu umiejętność systemowego
              myślenia i umiejętność zrozumienia potrzeb i prywatności drugiej
              osoby.

              Wbrew pozorom i na dłuższą metę w rodzinie tylko taki system, może
              funkcjonować(choć wiadomo odsępstwa od ideału są nieuniknione). To
              jest jednak podejście praktyczne. Rodzina nie dysponuje pełnym
              wachlarzem narzędzi właściwych państwu totalitarnemu, więc
              inwigilacja będzie zawsze niezwykle kulawa. A przecież nawet państwa
              totalitarne sobie z tym nie radziły.
              Mi przykładowo nie służą tego typu(podobne jak w państwie
              totalitarnym) relację między członkami rodziny.

              W ogóle, to tak jakoś jest, ze zaufanie to uczucie cementujące
              rodzinę, a podejrzliwośc z zasady ją rozsadza. Zaufanie=
              przyciąganie, nieufność=odpychanie.

              To dla tych , którzy potrzebują racjonalnej podbudowy.



              Wiecie jaki jest najlepszy sposób zdyscyplinowania dziecka?
              Dać mu odpowiedzialniejsze zadanie niż przypuszczamy, że potrafiło
              by mu sprostać i obdarzyć dziecko pełnią zaufania.

              Uwierzczie mi efekty bardzo często są naprawdę zaskakujące.
              Akurat tyle wiem z doświadczenia, dzieci to neizwykłe istoty.
              Nawet nie wieci jak wasze dzieci potrafią być odpowiedzialne gdy
              zostaną obdarowane pełnią wiary i zaufania.

              Często, kiedy poczują waga przydzielonej im zadania, dume z
              zaufania, którym zostały obdarzone, bywają dużo odpowiedzialniejsze
              od dorosłych.

              Dziecko czuje w prosty sposób.
    • justik24 Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 21:04
      zawsze mnie uczono, że dzieciom należy ufać ale i kontrolować. tylko
      z drugiej strony co czuje takie dziecko, jeśli się zorientuje, że to
      co mówi nie wystarcza rodzicom, oni muszą sami na własne oczy się
      przekonać.... To chyba przykre dla niego.
      • arwen8 Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 22:03
        justik24 napisała:

        > tylko z drugiej strony co czuje takie dziecko

        Złość, żal, ból, pogwałcenie intymności, brak zaufania, niesprawiedliwość, przytłoczenie, smutek, lęk, zawód, bezwartościowość...
        • yennyfer11 Re: prawo do prywatnosci dziecka... 06.06.08, 14:15
          no i bezsilnosc...no bo np. ja ci cos mowie jak jest-a ty mnie nie
          sluchasz...
    • mona.blue Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 21:56
      yennyfer11 napisała:

      > ...co myslicie o prawie dziecka do prywatnosci...
      >
      > ...czy jestescie zwolennikami 'nadzorowania' dzieci np:
      >
      > -wchodzac do pokoju i przeszukujac rzeczy
      > -sprawdzajac telefon komorkowy
      > -czytajac korespondencje dziecka
      > -przegladajac komputer dziecka i historie

      To jest obrzydliwe.

      Przyznam, że może raz czy drugi kiedyś mi się zdarzyło przejrzeć
      notatnik córki, ale nie mam zamiaru tego więcej robić.
    • marajka Re: prawo do prywatnosci dziecka... 05.06.08, 22:54
      Czytanie cudzej korespondencji jest nielegalne.
    • akwarysta84 to czasem jest nawet śmieszne. 06.06.08, 13:25
      Niewiem jak to się stało, ale ja mam straszny odruch nie naruszania
      prywatności. To nie jest moja zasługa czy wina , tak mi zakodowano

      Mnie gżebanie w rzeczach drugiej osoby poprostu żenuje. Nie lubie
      tego.

      Do tego stopnia, że kiedy mi matka mówiła , że mam wyjąć sobie
      jakieś drobne pieniądze z jej portfela to ja tego nie lubiłem.
      Przecież to jej prywatna sfera, poco mi pozwala grzebać sobie w
      portfelu? Ona to robiła bo je się niechciało wstać z fotela,a ja się
      wkurzałem. Zawsze przynosiłem jej ten portfel.
      • aiczka Re: to czasem jest nawet śmieszne. 06.06.08, 16:37
        Mam podobnie. Przypuszczalnie jest to efekt wychowania w domu, w którym
        obowiązywały takie właśnie normy oraz odpowiednich lektur ("Emilka ze Srebrnego
        Nowiu" ^_^).
        "Odruch" to dobre określenie - po prostu odruchowo odwracam wzrok, kiedy ktoś
        wstukuje pin czy hasło, nie czytam ludziom przez ramię pisanych właśnie mejli,
        pytam zanim wyciągnę zakupy z plecaka ukochanego. Kiedy ktoś pozwala/poleca mi
        znaleźć coś w jego "strefie prywatnej" zawsze staram się nie oglądać i nie
        poruszac niczego, co mi nie potrzebne. Przeszukiwanie pokoju czy czytanie
        zapisków dziecka wymagałoby ode mnie przezwyciężenia odruchów, nie mówiąc już o
        wyznawanych zasadach. W tej chwili nie wyobrażam sobie robienia czegoś takiego
        (zawsze oczywiście można znaleźć wyjątek - np. dziecka nie ma przez dłuższy czas
        i szukam w jego notesie telefonów do znajomych itp.).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja